maksior5
07.11.06, 22:00
Mam do Was małe pytanie, bo ja już nie wiem, czy kiedykolwiek będę w stanie Was zrozumieć. Ale zacznę od początku. Miałem koleżankę, lubiliśmy się i wszystko było ok. Pasjonuję się fotografią i ona też się tym zainteresowała. Kiedyś zaczęliśmy rozmawiać o tym, a potem to już wspólne wystawy, wyprawy w plener, ona mi pomagała przy wieszaniu zdjęć w galeriach, ja jej w robieniu zdjęć. A przy okazji rozmawialiśmy ze sobą po parę godzin dziennie, częściej się ze sobą spotykaliśmy, spacery i te rzeczy. I wtedy poczułem, że ona jest mi bardzo bliska. Ale sam nie wiem, czy ją kocham. Tylko, że ta dziewczyna się bardzo dziwnie zacowuje wobec mnie od tamtego czasu. Po prostu raz odnoszę wrażenie, że mnie kocha, mówi mi różne miłe słówka, a za parę dni wydaje mi się, że mnie kompletnie olewa. A najgorsze, że powiedziała mi, że ma tak samo w stosunku do mnie. A ostatnio to w ogóle jakby miała o coś żal, tylko, że nie mogę od niej wyciągnąć o co. Mówi, że nie podoba jej się moje zachowanie, ale nie chce mi wyjaśnić o co konkretnie chodzi. Co ja powinienem robić? Odpuścić to sobie, przeprosić ją nawet nie wiedząc za co, "na siłę" z nią o tym porozmawiać? I jeszcze jedno: czy gdyby mnie kochała, bo było niejednoznacznych tekstów i zachowań z jej strony, to czy byłaby zdolna do tego, żeby przez parę miesięcy to ukrywać, maskować i zachowywać się w wyżej opisany sposób?