wonalim
24.11.06, 13:02
Mam juz tego dość. Trafił mi sie facet pieuch. Do szczęścia wystarczy mu
wyrko, pilot i telewizor. Ja wole aktywny wypaczynek. Nie dość, że nie mam w
nim towarzystwa to jeszce ma do mnie pretensje, że chcę czegoś więcej od
życia. Jeżeli tylko coś się wiąże z kosztami na nic mi nie pzwala. Po prostu
jest kłótnia i to ja ustępuje , boć chcę mieć spokój. Skoro jemu wystarcza
tak mało to mi też powinno i musi. Chciałam pójść na kurs tańca, no ale z
kim? Basen to przeciż tyle kasy. No, to małe rzeczy. Mam okazję pierwszy raz
wyjechać na tydzień na narty ze znajomymi, koszt ok 800zł/os., oczywiście nie
ma mowy. "Przecież za to można by coś było kupić, nie jesteśmy bambrami..."
Jedyna moja rozrywka to telewizor i samotny spacer.Jemu to odpowiada. Kocham
go , ale staje się przez niego zgorzkniała. Jest wesoły, dowcipny, bardzo go
lubię, ale jak mam go przekonać , że czasem trzeba "być a nie tylko mieć"?
Nie mamy jeszce dzieci i ten wyjazd to może być ostatni moment. Potem na 5-6
lat będę uziemina. On mnie wcale nie rozumie. Zawsze ma być tak jak on chce,
a jak nie to wpada w furię.