Dodaj do ulubionych

Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz żyć?

28.11.06, 00:28
Muszę napisać tego posta, choć jest mi ciężko, bo będzie bardzo intymnie i
szczerze do bólu. Zdaję sobie sprawę, iż mogę narazić się na krytykę, osądy,
ale muszę to z siebie wyrzucić.

Cała historia zaczęła się dokładnie 4 lata temu. Miałam wtedy kiepsko płatną
pracę w Wawie (wcześniejszą, stałą straciłam – bo zaczynał się właśnie wtedy
czas redukcji etatów), rodzice odmówili mi sfinansowania studiów, na które
tak bardzo chciałam wrócić, a na dodatek mieszkałam na stacji u upierdliwego
dziadka i codzienne przepraszałam za to, że żyję.

I wtedy coś we mnie pękło. Nie chciałam już dłużej tak żyć, chciałam wracać
do domu, w którym czułabym się bezpiecznie, nie narażona na werbalne ataki
sfrustrowanego dziada.
Wysupłałam resztki oszczędności i po raz pierwszy w życiu wynajęłam małe,
przytulne mieszkanko tylko dla siebie.
Aby je utrzymać musiałam znaleźć sponsora. Znalazłam. Przyznaję, początkowo
był to typowy układ sponsorowany – spotkania intymne za pieniądze. Ale po
kilku miesiącach bardzo zbliżyliśmy się do siebie, stał się dla mnie
najważniejszą osobą na całym świecie, moim przyjacielem.
Niemcy mają na to określenie – Bezugsperson, daremnie szukam odpowiednika w
języku polskim, ale to taka osoba, do której przybiegasz ze wszystkimi
problemami, traktujesz jak powiernika, której wszystko możesz powiedzieć.
Generalnie jestem bardzo zamkniętą osobą, ale on mnie otworzył, a może to po
prostu ja chciałam otworzyć się na niego.

Chyba mogę powiedzieć, że prowadziliśmy coś na kształt normalnego związku. Co
prawda nie wiem, jak wyglądają inne układy sponsorowane, ale mam wrażenie, iż
nasz daleko wykraczał poza te ramy.
Był przy mnie kiedy zdiagnozowano u mnie torbiel na jajniku, przejmował się,
szukał lekarzy, finansował leczenie. Mimo, że miałam absolutny zakaz
uprawiania seksu, który mógł potrwać wiele tygodni.
Był przy mnie, kiedy płakałam z powodu ekstrakcji zęba, robił mi zakupy,
nawet podpaski kupował (zresztą chyba po raz pierwszy w życiu :-)))

Ale co najważniejsze, dzięki niemu mogłam spokojnie studiować, odbywać
bezpłatne praktyki (lub minimalnie płatne) w dobrych firmach, a przede
wszystkim nie tylko nie martwić się skąd wezmę na czynsz, ale inwestować
nadwyżki po to, by kiedyś spełnić swoje największe marzenie – własne
mieszkanie.

Teraz jestem na IV roku studiów (UW) i właśnie zmagam się z pracą
magisterską. Trochę pieniędzy ulokowanych w papierach wartościowych i innych
lokatach przeznaczonych na czarną godzinę.
I chyba właśnie ona nadeszła. Bo przechodzimy kryzys, z którego już raczej
nie wyjdziemy.
On milczy od 10 dni i nie liczę już na to, że zadzwoni.
Z drugiej strony, te kilka dni świetnie wykorzystałam do namysłu i doszłam do
wniosku, że nie chcę już z nim być. Już nie potrafię. Bo mimo wszystko nie
mogę zapominać, że jest to mój SPONSOR, nie chłopak.
A ja bardzo się zmieniłam przez te 4 lata. Chyba nie potrafiłabym już szukać
nowego sponsora, spotykać się z kandydatami i oferować swoje seksualne usługi.

Chcę czegoś więcej, mężczyzny, który mnie pokocha, który będzie przy mnie na
dobre i na złe, wtedy, kiedy tego potrzebuję, a nie 3 razy w tygodniu z
doskoku.
Choć nie wiem, czy nie jest już za późno, czy nie zmarnowałam swojej szansy
na normalne życie.
Właśnie podejmuję decyzję, aby nie wracać do niego, nawet gdyby on jeszcze
tego chciał. Mogę przez następne 6-7 miesięcy żyć skromnie, naruszając tylko
małą część oszczędności i jednocześnie szukać pracy. Od lutego na uczelni
zajęć powinno być coraz mniej, więc powinnam się wyrobić.

Ale boję się. Boję się, bo zostanę sama, bez przyjaciela (nawet, jeżeli jest
on na zasadzie – na bezrybiu i rak ryba), któremu mogłam wypłakać się w rękaw.
A nie mam innych przyjaciółek, czy koleżanek, bo ja naprawdę jestem bardzo
zamknięta w sobie.
Boję się, bo przez ostatnie 3,5 roku nie musiałam myśleć o szukaniu pracy, a
teraz będę musiała ją znaleźć.
Martwie się, że nawet jeśli ją znajdę, to i tak będę za mało zarabiać, aby
myśleć o kredycie mieszkaniowym. A ja po ponad 9 latach tułania się po Wawie
chciałabym mieć własny kąt, choćby najmniejszy.
Wreszcie, boję się, że nie znajdę mężczyzny, który mnie pokocha i będzie
chciał spędzić ze mną życie, i całe moje poświęcenie, aby żyć uczciwie
pójdzie na marne.

Trudno rozstać się z kimś po prawie 4 latach, zwłaszcza, jeżeli było się od
tego kogoś uzależnionym emocjonalnie. Ale przecież nie mam wyboru, prawda?

*****
Morgen wirst du sein was du heute denkst
Obserwuj wątek
    • zdzichu-nr1 Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 28.11.06, 00:42
      Skąd się wzięły te oszczędności, skoro odbywałaś tylko bezpłatne lub
      symbolicznie płatne praktyki w renomowanych firmach?! Odkładałaś z tego, co on
      ci dawał? A może to on inwestował dla Ciebie na Twoim rachunku?

      O ile lat był starszy?

      Masz jakieś grono znajomych na roku?

      To ważne pytania, bo pozwalają też coś powiedzieć o przyszłości. Bardzo dobrze,
      że nie wyszedł z tego klasyczny sponsoring, tylko coś więcej, bo nie poharatało
      Cię to całkiem psychicznie. Normalny facet sam się znajdzie, o ile tylko
      wytrzymasz pierwsze trudne miesiące.
      • dascha.semcov Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 28.11.06, 01:03
        Ponieważ moim marzeniem od dawna było posiadanie własnego kąta, co miesiąc
        starałam się odkładać chociaż 1000 zł, z tego co mi dawał.
        Nie szalałam z kosmetykami, ciuchami, tylko inwestowałam z myślą o własnym
        mieszkaniu.
        Dlatego tak ciężko mi teraz ruszyć te pieniądze.
        Bo czuję się trochę tak, jakbym traciła szansę na własne M, choć rozpuszczę i
        tak najmniejszą lokatę.

        On był starszy o 10 lat.

        Znajomi ze studiów? Już nie nadrobię straconych możliwości przyjaźni, bo
        widujemy się coraz rzadziej (zwłaszcza, że teraz rozdzieliliśmy się na
        marketing medialny (PR) i resztę).
        Ale trudno, najwyżej będę trochę samotna.
        chyba właśnie tego się najbardziej boję, że nie będę miała z kim tak szczerze
        rozmawiać (chyba tylko z kotem:-))

        *****
        Morgen wirst du sein was du heute denskt
        • karmapa5 Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 28.11.06, 01:07
          Studiowałaś w ID na WDiNP UW?
          • aniani7 Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 28.11.06, 01:12
            wkręca Was, a Wy odpisujecie
            • dascha.semcov Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 28.11.06, 01:45
              Nie wkręcam.
              Właśnie po raz pierwszy o tym mówię (piszę)
              Nie jest mi łatwo.
              Nawet moja mama o niczym nie wiedziała.

              Na dodatek podałam za wiele szczegółów.

              *****
              Morgen wirst du sein was du heute denkst
              • wielo-kropek Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 28.11.06, 03:00
                A mnie troche dziwi to, ze chcesz kupowac mieszkanie za pieniadze zarobione na
                dupie. Ciekawe jak sie w nim bedziesz czula. Czy nie bedzie przypadkiem za toba
                chodzila mysl ze z nierzadu to mieszkanie masz, za kazdym razem kiedy
                bedziesz otwierala jego drzwi?
                • zdzichu-nr1 Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 28.11.06, 16:47
                  wielo-kropek napisał:

                  > A mnie troche dziwi to, ze chcesz kupowac mieszkanie za pieniadze zarobione na
                  > dupie. Ciekawe jak sie w nim bedziesz czula. Czy nie bedzie przypadkiem za
                  > toba chodzila mysl ze z nierzadu to mieszkanie masz, za kazdym razem kiedy
                  > bedziesz otwierala jego drzwi?

                  Co ta uwaga ma do rzeczy? Dziewczyna prosi o radę, a Ty musisz dać upust swojemu
                  świętemu oburzeniu i zmieszać ją z błotem. Tego w kościele nauczają? Pana
                  "Dziada" też byś zapytał, czy dobrze mu się mieszka w willi z narkotyków, czy
                  może jednak zesrał byś się w gacie ze strachu?
                  • wielo-kropek Re: Do zdzichu 30.11.06, 01:54
                    zdzichu-nr1 napisał:


                    > Co ta uwaga ma do rzeczy? Dziewczyna prosi o radę, a Ty musisz dać upust
                    swojem
                    > u
                    > świętemu oburzeniu i zmieszać ją z błotem. Tego w kościele nauczają? Pana
                    > "Dziada" też byś zapytał, czy dobrze mu się mieszka w willi z narkotyków, czy
                    > może jednak zesrał byś się w gacie ze strachu?
                    Ja jej z blotem nie mieszam. Jezeli juz, to ona sama sie zmieszala dajac za
                    kase. Jesli potrafisz dobrze czytac i rozumiec, to powinienes zauwazyc ze ja
                    ja tylko pytam jak sie bedzie w tym mieszkaniu czula. Jezeli ten
                    narkotykowy "dziad" przyznalby sie do tego (jak autorka tutaj do dziewczyny
                    sponsorowanej, to juz moja sprawa bylaby co i czy wogole chcialbym z nim
                    rozmawiac. Napewno wiedzialbym co mam mu powiedziec i bylaby to napewno
                    moja szczera opinia na ten temat.
                • piekielnica1 Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 29.11.06, 10:27
                  wielo-kropek napisał:
                  > A mnie troche dziwi to, ze chcesz kupowac mieszkanie za pieniadze zarobione na
                  > dupie.

                  Moja niepracująca przyjaciółka (40lat), żona dobrze sytuowanego lekarza
                  powiedziała mi wczoraj, że mąż każdego dnia mówi jej, że dupą musi sobie
                  zasłużyć (u niego) na ten wysoki standard życia.
                  Za każdym razem kiedy otwiera lodówkę czuje się jak nierządnica.
                  Za jego namową zrezygnowała ze studiów i pracy zawodowej.
                • x-man6 Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 30.11.06, 13:32
                  wielo-kropek napisał:

                  > A mnie troche dziwi to, ze chcesz kupowac mieszkanie za pieniadze zarobione
                  na
                  >
                  > dupie. Ciekawe jak sie w nim bedziesz czula. Czy nie bedzie przypadkiem za
                  toba
                  >
                  > chodzila mysl ze z nierzadu to mieszkanie masz, za kazdym razem kiedy
                  > bedziesz otwierala jego drzwi?

                  Wielokropek...do kościółka pomódl się za daschę.

                  P.S. I daruj sobie banalną (zieeew) pozę potępieńca moralisty:)
                  • wielo-kropek Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 30.11.06, 18:07
                    x-man6 napisał:



                    > Wielokropek...do kościółka pomódl się za daschę.
                    >
                    > P.S. I daruj sobie banalną (zieeew) pozę potępieńca moralisty:)
                    Jezeli juz, to ona niech sie modli, bo ma dziewczyna problem, ktory
                    najprawdopodobniej bedzie sie ciagnal w jej przyszlosci taksamo. To nie
                    jest moj ziew, tylko moja taka a nie inna opinia, ktorej ty najwidoczniej
                    niepotrafisz lub nie chcesz zrozumiec, ale to juz twoja sprawa.
                    • x-man6 Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 01.12.06, 08:53
                      wielo-kropek napisał:

                      > x-man6 napisał:
                      >
                      >
                      >
                      > > Wielokropek...do kościółka pomódl się za daschę.
                      > >
                      > > P.S. I daruj sobie banalną (zieeew) pozę potępieńca moralisty:)
                      >
                      > Jezeli juz, to ona niech sie modli, bo ma dziewczyna problem, ktory
                      > najprawdopodobniej bedzie sie ciagnal w jej przyszlosci taksamo. To nie
                      > jest moj ziew, tylko moja taka a nie inna opinia, ktorej ty najwidoczniej
                      > niepotrafisz lub nie chcesz zrozumiec, ale to juz twoja sprawa.

                      Cytuję:
                      "A mnie troche dziwi to, ze chcesz kupowac mieszkanie za pieniadze zarobione na
                      dupie. Ciekawe jak sie w nim bedziesz czula. Czy nie bedzie przypadkiem za toba
                      chodzila mysl ze z nierzadu to mieszkanie masz, za kazdym razem kiedy
                      bedziesz otwierala jego drzwi?"

                      Dla mnie jest to tanie moralizatorstwo.
                      Zal Ci że że kupuje mieszkanie, czy że żyła w dziwnym związku ze sponsorem,
                      czyli sposób w jaki na nie zarobiła?
                      Kiedyś byłem blisko z kobietą, która była w takim związku.
                      Chciałem, aby się z niego wyrwała.
                      Po iluś próbach i pustych obietnicach postawiłem ultimatum: albo jesteśmy razem
                      i Ona odejdzie od niego, albo koniec.
                      Mimo płaczy, szantazu z Jej strony był to rzeczywiście koniec koniec.
                      Bała się.
                      To był popaprany układ.
                      Trzy osoby krzywdziły się nawzajem, bo on Ją kochał, ja Ją, Ona mnie...
                      Wiem więc o takim związku więcej niż Ty.
                      I stać mnie na nie prawienie komunałów i jeszcze raz powtórzę, tanie
                      moralizatorstwo.
                      • wielo-kropek Re: do x-man 02.12.06, 20:26
                        x-man6 napisał:





                        > Dla mnie jest to tanie moralizatorstwo.

                        > I stać mnie na nie prawienie komunałów i jeszcze raz powtórzę, tanie
                        > moralizatorstwo.
                        Zauwaz ze ja jej wcale nie zamierzam umoralniac. Wolno mi bylo zapytac czy
                        napewno bedzie sie w tym mieszkaniu dobrze czula. Dziewczyna byc moze
                        bedzie sie wlasnie nienajlepiej w tym mieszkaniu czula- takiej mozliwosci
                        nie mozna wykluczac. Widzisz, sponsorstwo jej pasowalo, ale jak sama pisze
                        zaczyna jej to z czasem przeszkadzac, chcialaby cos zmienic, wyrwac sie z
                        tego poniekad. Podobnie moze byc z mieszkaniem, co nie znaczy ze tak bedzie.
                        Z czasem kto wie, moze w nim razem z nia zamieszka jej chlopak (przyszly
                        maz?). On tez moze miec swoje obiekcje, wiedzac ze ona ma niezamoznych
                        rodzicow, studiowala, co oznacza ze nie pracowala zawodowo, a jesli nawet
                        troche to wiadomo ze musiala tez miec swoje wydatki na zycie. Facet moze
                        podejrzewac i dopytywac sie skad wziela kase ma mieszkanie. Ona twierdzi ze
                        mu powie o tym, ze sponsorowana byla, ale czy napewno powie? Sam wiesz ze
                        nie jest to takie latwe dla kobiety, szczegolnie kiedy bedzie jej zalezalo
                        mocno na facecie, a ona po uprzednim jego sprawdzeniu (napewno ona najpierw
                        zejdzie z nim na rozmowe typu -co myslisz o dziewczynach ktore sa
                        utrzymywane przez sponsorow)powie ze z taka za nic w zyciu niechcialby
                        byc. Kiedy to uslyszy, najprawdopodobniej zamilczy na cale zycie i bedzie
                        nosila swoje sponsorstwo w wielkiej tajemnicy przed mezem. Odwal sie
                        tez od ludzi wierzacych, chodzacych do kosciola. Taka docinka jest
                        poprostu obrazaniem tych ludzi, bez powodu, co swiadczy o tobie, do
                        ktorych ty raczej nie dorastasz.Mnie akurat tym nie obrazasz, choc do
                        kosciola czasem chodze i go ogolnie szanuje. Pochlebiac prostytutce tu w
                        necie jest latwo. Miec ja za zone niestety wiekszosc mezczyzn nie chce
                        miec, nie bez powodu zreszta, a wyjatki moga nawet je miec za boginie, co
                        mnie ani grzeje ani ziebi.Prostytutki sa nawet zywicielkami niektorych
                        mezczyzn -alfonsow, ale to tez mnie ani, ani.
    • horpyna4 Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 28.11.06, 11:00
      Powinnaś jednak spotkać się z facetem i mu wszystko powiedzieć, co czujesz.
      Oczywiście bez wieszania się mu na szyi, ale ze zrozumieniem, że to koniec.
      Widzisz, istnieje pewna maleńka szansa, że on milczy, bo się w Tobie zadurzył
      i właśnie zdał sobie z tego sprawę. Nie wie, co z tym fantem zrobić i dlatego
      się nie odzywa. Chyba warto szczerze porozmawiać, nawet gdyby miałaby to być
      ostatnia wasza rozmowa. Oczywiście ta niewielka możliwość trąci harlequinem,
      ale jeżeli nie dasz losowi szansy, możesz potem żałować. Na szczerej rozmowie
      nic nie tracisz, skoro i tak już rozejście się jest dla Ciebie pewnikiem.
      A dla różnych oburzających się "takim sposobem zarabiania" mam pewną uwagę.
      Dlaczego podobny układ (tzn seks za utrzymanie i dodatkowe pieniądze, ale bez
      miłości) przypieczętowany aktem małżeństwa jest społecznie akceptowany? Dla
      mnie, w przypadku małżeństwa kościelnego, byłoby to świętokradztwem, profanacją
      sakramentu. Czysto "handlowy" układ wydaje mi się mimo wszystko znacznie
      bardziej uczciwy.
      • ebi3 Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 28.11.06, 11:13
        musisz sie poprostu wziac w gars a widze ze juz zaczynasz - myslac o przyszlym
        zyciu;)

        wiadomo bylo ze taki uklad predzej czy pozniej sie skonczy...i chyba z taka
        mysla odkladalas kase...
        jestes jakos od niego uzalezniona ok, ale czas to urwac i zaczac normalne
        zycie, znalezc znajomych i faceta na serio!
        oczywiscie z tym facetem tez musisz sie rozmowic....
      • basia.z Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 28.11.06, 21:44
        Oczywiście, że bardziej uczciwy. I nie obłudny, jak w przypadku większości
        paniuś poszukujących męża z willą (czytaj: willi z mercedesem i mężem ).
        A do autorki wątku: pewne rzeczy po prostu się kończą (zwłaszcza interesy) i
        nie ma na to rady. Najważniejsze, że nie chcesz faceta oszukiwać.
        Zaczyna się nowy etap w Twoim życiu, na początku ciężki, ale może to jedyne
        rozsądne rozwiązanie. Zatem głowa do góry i powodzenia.
    • goldenwomen Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 28.11.06, 11:18
      jezeli nie jest to podpucha ..........



      a moze jest chory???? dlaczego nie zadzwonisz? nie spytasz? jestes egoistka-
      Murzyn zrobił swoje, Murzyn moze odejsc !
    • kajetanb52 Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 28.11.06, 11:28
      Dajcie spokój dziewczynie i nie skaczcie tak na nią. A ty Dascha pogadaj z nim o
      waszym związku, nigdy nie wiadomo może się okaże że czuje podobnie jak ty.
      • twitti Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 28.11.06, 13:15
        a jak znajdziesz faceta normalnego ktory cie pokocha to powiesz mu o swojej
        przeszlosci?
        • dascha.semcov Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 28.11.06, 14:05
          Oczywiście, że opowiem przyszłemu partnerowi o swoim "związku".
          Bo jak mogłabym postąpić inaczej?!

          *****
          Morgen wirst du sein was du heute denkst
    • spacecoyote Czyli on jest zonaty / zwiazany? 28.11.06, 13:13
      Bo jak nie, to nie mozecie tego po prostu przeksztalcic w normalny zwiazek?
      Wiez emocjonalna i przyjazn juz jest, a wiele kobiet jest utrzymywanych przez
      partnerow (albo odwrotnie) i im to nie przeszkadza.
      • dascha.semcov Re: Czyli on jest zonaty / zwiazany? 28.11.06, 14:02
        pewnie, że powinnam z nim porozmawiać, wyjaśnić wszystko do końca. Bo nie może
        tak być, że jesteśmy razem tyle lat a nagle wszystko się kończy bez słowa
        wyjaśnienia.
        Tylko... że ja tak do końca nie wiem, co się stało

        Ostatnio widzieliśmy się w poprzedni piątek, było w miarę normalnie, z tym, że
        ja byłam trochę smutna, zniechęcona, depresyjna, bo już od dawna przestał mi
        odpowiadać taki model życia.
        I coraz trudniej było mi się uśmiechać i udawać, że wszystko jest w porządku.

        On oczywiście widział, że coś się dzieje, bo ani ślepy ani tym bardziej głupi
        nie jest.
        Ale ja już nie potrafiłam z nim o tym rozmawiać, bo jak miałam mu powiedzieć,
        że i on jest częścią tego problemu?

        Wyszło więc na to, że nie traktuję go już jak przyjaciela, bo nie chcę mu mówić
        o swoich problemach.
        Na dodatek powiedziałam, że to dla niego zbyt trudne i skomplikowane, i że
        sobie nie poradzi z tym.
        Na co on strzelił focha, przestał się odzywać i pospiesznie wyszedł, prawie
        tratując mojego małego kotka.

        I od tej pory cisza. Żadnych telefonów, maili, nic.

        Oczywiście ja pierwsza mogę się odezwać, ale nie potrafię. Bo ja przecież nie
        zrobiłam nic złego?
        No i trwam w takim zawieszeniu i się miotam.

        Na dodatek obawiam się, że jeśli zadzwoni, to ja się złamię i wrócę do niego.
        Brakuje mi go. Bardzo.

        Powinnam mimo wszystko nawiązać kontakt?

        *****
        Morgen wirst du sein was du heute denkst
        • emmanuella Re: Czyli on jest zonaty / zwiazany? 28.11.06, 14:08
          Oj, wydaje mi sie, ze wpadlas po uszy, zakochalas sie :) Mysle, ze powinnas z
          nim porozmawiac, zrobic pierwszy krok. Moze on czuje to samo?
        • limka18 Re: Czyli on jest zonaty / zwiazany? 28.11.06, 14:13
          to Twoj wybor, ale nie rozumiem jak mozesz nazywac zwiazkiem to ze facet dawał
          Ci kase za seks?? Nawet jesli byliscie tak zwiazani emocjonalnie, to przeciez
          mogł Ci pomoc w inny sposob. Uwazam ze jesli by mu tak zalezało to zrobiłby
          wszytsko zebys sie teraz nie czuła jak szmata:/
    • fimka Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 28.11.06, 14:20
      No cóż, zawsze możesz znaleźć dobrą pracę, zacząć zarabiac wreszcie na siebie i
      odkładać ze swoich pieniędzy,
      uzbieraj na kupkę tyle ile On przez te lata w Ciebie zainwestował,
      oddaj mu kasę, podziękuj za wsparcie w trudnym dla ciebie okresie zycia,
      a jak sie wzruszy tym do łez
      to Ty też się wzrusz
      i powiedz, że On jest dla Ciebie cenniejszy niż pieniądze które Ci dawał i jeśli
      tylko chce to będziesz z nim na dobre i złe, nie biorąc już ani złotówki.

      tu następuje wzruszający happy-end.


      • ewelinkowska Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 28.11.06, 14:23
        a nie przyszlo Wam do glowy, ze on tez sie zakochal i moze nie umie sobie z tym
        poradzic? moze on tez juz nie chce byc tylko sponsorem? albo chcialby byc kims
        wiecej tylko sie boi, ze sie ona na to nie zgodzi..? najlepiej jest porozmawiac...
        • fimka Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 28.11.06, 14:28
          ależ tak, na pewno sie zakochał, tylko ta żona dzieci... i zmieniac siekierke na
          kijek?
          • dascha.semcov Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 28.11.06, 21:26
            nie dzieci, tylko dziecko
            nie żona, tylko eks
            i nie kijek ale co najwyżej drobniejsza i delikatniejsza siekierka :)

            *****
            Morgen wirst du sein was du heute denkst
    • fimka Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 28.11.06, 14:46
      > (...)Wreszcie, boję się, że nie znajdę mężczyzny, który mnie pokocha i będzie
      > chciał spędzić ze mną życie, i całe moje poświęcenie, aby żyć uczciwie
      > pójdzie na marne.


      i to "poświęcenie" mnie jeszcze bardzo ciekawi w całej tej historii...
      za chiny ludowe nie moge wykoncypować w którym to momencie życia sie tak
      ogromnie poświęciłaś i dla kogo, lub dla jakich szczytnych celów...? hę?
      • zdzichu-nr1 Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 28.11.06, 16:51
        poświęciła się dając d... bez miłości i za kasę - to mało?

        teraz chce się poświęcić, żyjąc biednie, za to uczciwie - mimo, iż ma już
        przetartą łatwą drogę luksusowej sponsorowanej Pani

        Tak trudno Ci to zrozumieć, czy chcesz jej dokopać a la Wielo-Kropek?
        • fimka Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 29.11.06, 09:25
          > poświęciła się dając d... bez miłości i za kasę - to mało?

          nie wiem za ile się "poświęcała", jeśli przez cztery lata nie poprosiła o
          podwyżkę to może jej kwota odpowiadała i był to jednak dobry interes a nie
          poświęcenie?


          > teraz chce się poświęcić, żyjąc biednie, za to uczciwie -

          dobrze wykształcona młoda dziewczyna z odłozoną kwotą na koncie? o jakim
          "biednym zyciu" ty mówisz? może bardziej o lenistwie i niechęci do zwykłej pracy
          przy której trzeba zmęczyc coś innego niż ciało?

          > mimo, iż ma już
          > przetartą łatwą drogę luksusowej sponsorowanej Pani


          ..z której strony by nie patrzeć, to się kobieta ciągle poświęca, bohaterka jak
          nic!
          • dascha.semcov Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 29.11.06, 12:16
            Wiesz, Fimka, walczę ze sobą, czy jest sens w ogóle z Tobą polemizować, bo Ty
            już przecież wiesz, jaka ja jestem, i zdania nie zmienisz.
            A na dodatek mój rzecznik prasowy dobrze sobie z Tobą radzi :)

            Ale jesteś niesprawiedliwa.
            Mówisz, że jestem leniwa, że boję się pracy.
            A ja pamiętam czasy, kiedy zaraz po maturze poszłam za grosze pracować przy
            zbiorze aronii i wiśni, bo w domu brakowało pieniędzy na choćby skromną
            wyprawkę na studia.
            Nosiłaś kiedyś skrzynki wypełnione aronią? Zwłaszcza, jeżeli ważysz 48 kilo?

            A kilka lat później wstawałam codziennie o 5.20 rano, aby zdążyć do pracy na
            siódmą. I nie wychodziłam z niej przed osiemnastą, bo zawsze były jakieś pilne
            sprawy do zrobienia. A ponieważ nawet nie miałam w domu komputera, musiałam
            przychodzić też w soboty, niedziele, by skończyć pilne tłumaczenia.

            Pamiętam mój pierwszy komputer, na który oszczędzałam przez 10 miesięcy, i
            swoją radość, że wreszcie mogę go kupić.

            Pamiętam też swoją quasi-bezdomność, kiedy nie miałam się gdzie podziać.
            Tułałam się od stancji do stancji, narażona na humory właścicieli, który
            owszem, pieniądze za wynajem brali chętnie, ale woleliby, aby mnie w mieszkaniu
            w ogóle nie było.
            Gotować w kuchni? Trzymać swoje rzeczy w łazience i przedpokoju? A cóż to za
            fanaberie?!

            I pamiętam jak na 2 miesiące trafiłam do ludzi, gdzie był alkohol i przemoc w
            rodzinie. Mężczyzna bił żonę, psa, i kiedyś w końcu przyszłaby kolej na mnie.
            Po jednej takiej nocy, kiedy to robił awanturę, a ja z palpitacjami serca ledwo
            dotrwałam do rana, uciekłam, prosząc niemal na kolanach siostry zakonne, aby
            mnie przyjęły do katolickiego internatu.

            Ja tej nocy nigdy już nie zapomnę, bo odebrała mi ona poczucie bezpieczeństwa.

            Cztery lata temu podjęłam taką decyzję, jaką podjęłam. I jeżeli dziś mnie ktoś
            zapyta, czy żałuję, odpowiem NIE. NIE ŻAŁUJĘ. Zrobiłam to, co uważałam za
            słuszne.
            I swoją cenę zapłacę.
            Ale przecież życie to nie bajka.

            *****
            Morgen wirst du sein was du heute denkst
            • fimka Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 29.11.06, 12:39
              wzruszyłabym się nad Twoim biednym jakze biednym losem... i ciężką jakże ciężką
              przeszłością... gdybym życia nie znała.
              jakoś nikt z moich znajomych dupy za kase nie daje mimo że niejeden tyra od 15-
              tego roku życia żeby mieć gdzie spać i nie mdleć z głodu.

              życie to nie bajka rozkapryszona pannico.
              • zupka.vifon Do Fimki 29.11.06, 23:45
                Zdumiewaja mnie Fimko takie osoby jak Ty. Jestes tak ostra w osadach, ale jakos
                naprawde nie moge sie powstrzymac bo przychodzi mi na mysl ewangeliczne
                rzucanie kamienia. "Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamien" - kojarzysz?
                Naprawde cale zycie taka jestes krysztalowa i bez skazy?
                I dasz rade tak do konca?
                Ja nie popieram prostytucji, czy jak tu ladnie sie okresla sponsoringu - ale
                chyba jeszcze bardziej nie popieram takich radykalnych osadow, bo naprawde
                zycie plata figle, wierz mi...
                Pozdrawiam
                • fimka Re: Do Fimki 30.11.06, 09:02
                  a ja nie popieram rozmydlania podstawowych wartości.
                  Panienka nie czuje sie żle z tego powodu że zarabiała tyłkiem, tylko z tego
                  powodu, ze trzeba bedzie standart życia obnizyć bo układ ze sponsorem juz nie
                  jest idealny.
                  A wy ją głaszczecie po główce, usprawiedliwiając, że dobrze robiła i robi.
                  Niech robi co chce, nie potępiam jej bo jej życie i jej wybór, ale robienie z
                  niej skrzywdzonej przez los jest po prostu śmieszne.
                  Niejedna prostytutka dorobiła się majatku z usług seksualnych a teraz jako
                  "szanowana obywatelka" ma swój zakład fryzjerski czy cokolwiek innego
                  dochodowego, ale na litośc boską, nie jęczy jako ta czysta lelija znowu bolesnie
                  doswiadczona przez okrutny los..
                  Jak napisała znam niejedną młodą dziewczyne która tyra od dziecięcych lat żeby
                  móc żyć godnie, niekoniecznie w luksusach finansowych, poniewierają się po
                  stancjach od lat, pracują po naście godzin głową żeby się odbić od biedy
                  finansowej i coś w życiu osiągnąć. I uważam, że im się bardziej należy szacunek
                  i wsparcie. Jeśli dla kogoś godne życie to tylko życie z kasą, nieważne jak
                  zdobytą, no to litości... jego wybór. I jęczenie teraz, jak się żródełko
                  dochodów od sponsora urywa ,że jakie to smutne życie się miało przez te lata....
                  jest żałosne i tyle.
                  I urąga tym, którzy nie poszli w życiu na łatwiznę.
          • zdzichu-nr1 Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 29.11.06, 21:31
            awansowałem na rzecznika:)))

            zwróć fimka uwagę, że przez 4 lata nie mogła mieć chłopaka ani normalnego życia
            towarzyskiego - sponsor płaci i sponsor wymaga. Mam kolegę chorego na
            seksoholizm, który ćwiczy m.in. układy sponsorowane. Panna musi być gotowa, że
            on o każdej porze dnia i nocy wparuje do mieszkania po godzinnej zapowiedzi, a
            ona ma leżeć, pachnieć i być szczęśliwa, że zaraz nastąpi dziki seks.

            Wiele ludzi oszczędza miesiącami, żeby pojechać w jakieś egzotyczne miejsce.
            Gdyby jednak mieli tam być codziennie, spora część z nich tego by nie
            wytrzymała. Bycie czyjąś własnością w sensie dosłownym nie jest lekkim kawałkiem
            chleba.

            > dobrze wykształcona młoda dziewczyna z odłozoną kwotą na koncie? o jakim
            > "biednym zyciu" ty mówisz?

            no, o takim, że jak nie zarabia, to pieniążki się szybko skończą, bo nie jest
            tego dużo, pewnie ze 30 tysięcy najwyżej, a cóż to jest, jak musisz bulić za
            mieszkanie, życie i nie masz jeszcze doświadczenia zawodowego, więc oczekuje Cię
            robota za 1200 złotych?

            > ..z której strony by nie patrzeć, to się kobieta ciągle poświęca, bohaterka
            > jak nic!

            Ty mądralińska fimko nie wiesz jak to jest spaść z wyższej półki na niższą. Jak
            ktoś był całe życie dziadem, to i mu wiele rzeczy nie przeszkadza.Jak był
            dziadem, zasmakował lepszego życia, a teraz ma znowu zostać biedakiem, to go
            przeszywa paraliżujący strach na samą myśl o tym. Ot co!
            • dascha.semcov Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 29.11.06, 22:07
              Zdzichu, mój Ty rzeczniku :))))

              Nie, no tak źle to nie było. Ja przecież nie byłam jego własnością.
              Nigdy nie było tak, aby on dzwonił a ja MUSIAŁABYM zgodzić się na spotkanie.
              Miałam prawo odmówić i czasem odmawiałam. Bo ważniejsze były dla mnie wykłady.
              Czasem było tak, że zrywaliśmy się po godzinie, ubieraliśmy w pośpiechu, a on
              mnie odwoził, abym zdążyła jeszcze na popołudniowe zajęcia.

              Nie musiałam też za każdym razem iść z nim do łóżka. Wiadomo, czasem byłam
              chora, niedysponowana, a czasem całe spotkanie płakałam mu w rękaw.
              Dwukrotnie mieliśmy taką sytuację, że ja przez kilka tygodni nie mogłam się
              kochać. No i co? Przecież nie zostawiał mnie samej sobie. Robiliśmy inne
              rzeczy:)))

              Myślę też o tych wszystkich chwilach, kiedy razem wyjeżdżaliśmy. To z nim po
              raz pierwszy jeździłam na nartach (nawet dostałam bardzo przystojnego
              instruktora). Kiedyś dostaliśmy nawet cały hotel dla siebie i o północy
              zażądaliśmy otwarcia basenu i nagrzania w saunie.
              Ehhh... to były czasy.

              Pieniędzy jest trochę więcej, choć oczywiście nie wystarczy na mieszkanie nawet
              w Pruszkowie.
              Nie mam zamiaru przeputać ich wszystkich, zresztą nawet nie tak łatwo byłoby je
              teraz upłynnić.

              Biedy się nie boję. Nie jestem glamour. Jestem ładną, delikatną, wrażliwą
              dziewczyną, nie wyfiokowaną pannicą.

              Z tym doświadczeniem zawodowym to też nie tak do końca, bo to są już moje 2.
              studia (pierwsze niestety przerwane) i w swoim zawodzie już pracowałam.
              Może nie dostanę od razu dużych pieniędzy, ale nie powinnam mieć większych
              problemów ze znalezieniem pracy. Mam nadzieję :-))

              pozdrawiam

              *****
              Morgen wirst du sein was du heute denkst
              • zdzichu-nr1 Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 29.11.06, 22:34
                Miałaś szczęście. U tego mojego znajomego nie ma przebacz. Jest tak jak pisałem,
                a pieniędzy wcale wielkich nie płaci - tylko 1000 zł/m-c, no i daje mieszkanie
                (kawalerka będąca jego własnością, więc koszty ma praktycznie żadne, tylko niski
                czynsz). Dodam, że jest totalnym oblechem i ma wyrafinowane upodobania w seksie,
                które te panny muszą spełniać (anal na dzień dobry i inne takie). Stokrotnie się
                dziwię, że bez trudu znajduje chętne na podobne układy. A jeszcze bardziej
                dziwię się temu, jak owe panny desperują, gdy on je wymienia na nowe modele.
                Prawie jakby Pan Bóg wyrzucał je z nieba.

                To, co opisujesz było prawie związkiem, w sumie możesz to nawet tak przedstawić
                bez większej ściemy przyszłemu partnerowi.

                Wszystko się kiedyś wypala.

                Pozdrawiam
              • dascha.semcov Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 29.11.06, 23:21
                aha, jeszcze jedną rzecz muszę napisać

                Jakieś 2 miesiące temu mieliśmy taką sytuację, że moja ukochana kotka
                śmiertelnie zachorowała i stała się w stosunku do mnie agresywna. Rzucała się
                na mnie z pazurami a ja się bałam.

                I kiedy on przyszedł i zobaczył mnie taką zapłakaną i na skraju załamania
                nerwowego, natychmiast zarządził, że łapiemy ją.
                I cały wieczór spędziliśmy na gonieniu kotki, która już była prawie w agonii,
                ale złapać się nie dawała.
                A przecież mógł przyjść, posadzić dupę na kanapie i powiedzieć - twój kot,
                twoja sprawa.

                A on uważał, że moje problemy są także jego problemami, dlatego odsuwał
                wszystkie szafki, ba, nawet zlew musiał odkręcać, byleby tylko pomóc jej i mnie.

                I mimo, że to poważny pan dyrektor w garniturze, to nie bał się pobrudzić sobie
                rączek.
                A kiedy kotka odeszła to przeżywał to razem ze mną.

                WIĘC DO KU..WY NĘDZY NIECH MI KTOŚ JESZCZE RAZ POWIE, ŻE BYŁAM PROSTYTUTKĄ!

                *****
                Morgen wirst du sein was du heute denkst
                • maretina Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 29.11.06, 23:26
                  nie nie bylas prostytutka, bo gach lapal ci kota:D
                  oj dziewczyno, nie o kota chodzi. bralas kase za sex. to prostytucja. koniec
                  kropka. rozumie, ze ciezko sie przed sama soba przyznac, ale jeszcze gorzej sama
                  siebie oszukiwac.
                • wielo-kropek Re: Nazywajmy po imieniu. 30.11.06, 02:29
                  dascha.semcov napisała:


                  > WIĘC DO KU..WY NĘDZY NIECH MI KTOŚ JESZCZE RAZ POWIE, ŻE BYŁAM
                  PROSTYTUTKĄ! .
                  No, skoro juz tak glosno sie tego dopraszaszasz, to prosze bardzo. Ja np. nad
                  prostytutkami sie lituje. Widze ze twoj sponsor ma podobne podejscie. Roznica
                  pomiedzy mna a nim polega na tym, ze ja prostytutkom nie place i z nich nie
                  korzystam, a on placi i dostaje w zamian. Jaka widzisz roznice pomiedzy
                  soba , czyli ta ktora daje i bierze kase od jednego faceta, a ta, ktora daje
                  dla wielu i bierze kase od wielu? Ja zadnej, poza matematyczna liczba.
                • lajton Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 01.12.06, 12:52
                  dascha.semcov napisała:
                  I mimo, że to poważny pan dyrektor w garniturze, to nie bał się pobrudzić sobie
                  >
                  > rączek.
                  > A kiedy kotka odeszła to przeżywał to razem ze mną.
                  >
                  > WIĘC DO KU..WY NĘDZY NIECH MI KTOŚ JESZCZE RAZ POWIE, ŻE BYŁAM PROSTYTUTKĄ!


                  a to prostytutki już nie mogą mieć kotów? bo nie rozumiem
            • fimka Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 30.11.06, 09:12
              jako prostytutka nie znajdowała się raczej na "wysokiej" półce. więc dużo niżej
              nie ma gdzie spadać.
        • wielo-kropek Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 30.11.06, 02:01
          zdzichu-nr1 napisał:


          > Tak trudno Ci to zrozumieć, czy chcesz jej dokopać a la Wielo-Kropek?
          Od wielo-kropka ty sie odper..l.
    • aborcjimowimynie Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 28.11.06, 16:57
      Po co masz mówić przeszłemu chłopakowi?
      Przecież to nic nie zmieni...

      Uzależniona emocjonalnie...
      Masz rację.

      Ciężko jest rozstać się z taką osobą, ale jesteś w dobrej sytuacji.
      To On odszedł.

      Nie masz wyboru, musisz teraz stanąć na nogi i być dzielną.
      Nie odzywa się, to znaczy, że musisz teraz radzić sobie sama.

      Lepiej jest zostać porzuconą, niż porzucić.
      Chyba...
      • panisiusia Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 28.11.06, 17:13
        A dlaczego nie mówić? Żeby podjąć za chłopaka decyzję, czy potrafi zaakceptować
        jej przeszłość?
        • aborcjimowimynie Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 28.11.06, 17:17
          Jak jej nie będzie znał, nie będzie się zastanawiał czy ma zaakceptować, czy nie.

          Kobiety powinny mieć swoje tajemnice.
          Przynajmniej wg mnie.

          Mój facet myślał, że jest moim pierwszym facetem w łóżku, bo marzył, żeby jego
          dziewczyna była dziewicą.
          I nadal myśli, że jest pierwszym, a przed nim miałam 15 innych.

          I nie uważam tego za okłamywanie.
          Po prostu kiedyś w żartach powiedziałam, że jestem dziewicą, uwierzył, a już
          potem nie chciałam mu robić przykrości i tak zostało...
          • panisiusia Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 28.11.06, 17:29
            > I nie uważam tego za okłamywanie.

            No ale to jest okłamywanie.
            Poza tym Twoje osobiste kłamstwa nie mają tu nic do rzeczy, bo autorka wątku
            chce powiedzieć.

            A Tobie życzę słodkiego, miłego życia, żeby Twój facet nigdy nie stracił do
            ciebie zaufania w związku z przypadkowym odkryciem "tajemnic".
            Jeśli ktoś chce na przykład z powodów religijnych wiązać się z osobą dochowującą
            czystości małżeńskiej, to taki mały sekrecik wcale nie gnoi jego jako osoby,
            świadomie podejmującego decyzje bytu.
            • aborcjimowimynie Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 28.11.06, 17:32
              ''Poza tym Twoje osobiste kłamstwa nie mają tu nic do rzeczy.''

              Zapytałaś, odpowiedziałam.
              Dając przykład.

              Ok, nie będę.
              • panisiusia Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 28.11.06, 17:47
                > ''Poza tym Twoje osobiste kłamstwa nie mają tu nic do rzeczy.''
                >
                > Zapytałaś, odpowiedziałam.
                > Dając przykład.

                Ok, moje przeoczenie, wiem dlaczego to napisałaś. Powinnam była napisać "Na
                szczęście Twoje osobiste...", żeby zaakcentować iż mam na myśli to, że autorka
                wątku już podjęła uczciwą decyzję(i oby w niej wytrwała, co pewnie nie jest
                najłatwiejszym rozwiązaniem).
          • zdzichu-nr1 Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 29.11.06, 21:37
            aborcjimowimynie napisała:

            > Mój facet myślał, że jest moim pierwszym facetem w łóżku, bo marzył, żeby jego
            > dziewczyna była dziewicą.
            > I nadal myśli, że jest pierwszym, a przed nim miałam 15 innych.
            >
            > I nie uważam tego za okłamywanie.

            Wbij w wyszukiwarkę Kirk12 i poczytaj posty tego gościa. Poczujesz zaraz zimne
            poty na krzyżu...

            15 facetów nie da się ot tak schować do archiwum. Jak Twój się dowie o jednym,
            to po nitce do kłębka... Kłopoty, kłopoty, kłopoty. Lepiej było powiedzieć na
            samym początku
      • dascha.semcov Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 28.11.06, 21:42
        Wiesz, jest w tym, co piszesz sporo racji.
        Tak, jestem od niego cholernie uzależniona emocjonalnie, dlatego tak trudno
        jest mi podjąć ostateczną decyzję.

        Ale to niestety jeszcze nie koniec. Bo on nie odszedł. Jeszcze nie. Znam go na
        tyle, aby przewidzieć jego zachowania i tok myślenia.
        Zresztą już dzisiaj do mnie dzwonił, tylko ja nie mogłam odebrać.

        Gubię się. Jestem tym wszystkim potwornie zmęczona. Chyba chciałabym, aby ktoś
        za mnie podjął decyzję.

        *****
        Morgen wirst du sein was du heute denkst
        • dascha.semcov Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 28.11.06, 21:47
          źle mnie podpięło
          To była odpowiedź na post osoby o nicku aborcjimowimynie o uzależnieniu
          emocjonalnym

          *****
          Morgen wirst du sein was du heute denkst
          • tracer81 Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 28.11.06, 22:37
            Hej...
            A jak się zarabia czteroma literami na mieszkanie? Fajnie?
            • koala_tralalala Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 29.11.06, 12:53
              Kolejny frustrat wyladowuje swoje negatywne emocje na forum :(
      • zupka.vifon Nie zgadzam sie 29.11.06, 23:47
        ... zestwierdzeniem, ze lepiej byc porzucona niz porzucic. Bzdura.
        Zycia nie znasz.

        ps.
        Zreszta, czytalam Twoj post, o Twoich klopotach. I Tobie akurat radzilabym
        porzucic, bo tylko wtedy sie odbijesz od dna. Trzymaj sie.
        Pozdrawiam
    • widokzmarsa Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 28.11.06, 22:49
      bywam czasem w warszawie i możesz mi zrobić loda od czasu do czasu przed
      wyjściem do kina. Zawsze trochę dorobisz na czynsz. Ja obiecuję że w zamian
      posłucham twoich historii. O ile nie jesteś facetem...
      • tracer81 Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 28.11.06, 22:51
        Hehehe.
        Perfidny wykorzystywacz uciśnionych kobiet.
    • aniazzielonegowzgorza a ile Ty masz lat?? 29.11.06, 12:24
      • kotkaaaa Re: a ile Ty masz lat?? 29.11.06, 12:40
        ojej biedulko, ale masz ciezkie zycie. wiekszosc mlodych dziewczyn idacych w
        swiat (ja tez tak mialam) ma identyczne problemy, liche stancje, brak kasy itp.
        ale to nie powod do prostytucji.
        teraz marzy ci sie romantyczna komedia z toba w roli glownej? on zakocha sie i
        bedziecie zyli dlugo i szczesliwie? bardzo male szanse. za duzo filmow ogladasz.
      • dascha.semcov Re: a ile Ty masz lat?? 29.11.06, 22:20
        A to akurat łatwo policzyć, bo pisałam, że od 9 lat tułam się po Wawie.
        A przyjechałam zaraz po maturze, w wieku 18 lat.

        *****
        Morgen wirst du sein was du heute denkst
        • karmapa5 Re: a ile Ty masz lat?? 30.11.06, 23:46
          dascha.semcov napisała:

          > A to akurat łatwo policzyć, bo pisałam, że od 9 lat tułam się po Wawie.
          > A przyjechałam zaraz po maturze, w wieku 18 lat.

          Dascha, nie da rady, musieliśmy studiować razem. Tylko którą z moich koleżanek
          byłaś?
        • modernjester Wow ! :) 04.12.06, 11:02
          > A to akurat łatwo policzyć, bo pisałam, że od 9 lat tułam się po Wawie.
          > A przyjechałam zaraz po maturze, w wieku 18 lat.

          To ty stara d... jestes :D hahaha i do tego juz niezle przeszlifowana.
    • koala_tralalala Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 29.11.06, 12:46
      > Oczywiście, że opowiem przyszłemu partnerowi o swoim "związku".

      Absolutnie nie mow!!! Kazdy psycholog i socjolog Ci powie, ze nie nalezy mowic
      wszystkiego o swoich poprzednich zwiazkach. Takze o tych po prostu z milosci.
      Wiesz doskonale, ze mowi sie: " Bylam z kims tyle i tyle lat. Bylo, minelo.
      Teraz ty jestes najwazniejszy". Po co masz obciazac swoj kolejny zwiazek tym co
      przezylas??? Po co po 20 latach po slubie masz uslyszec w czasie sprzeczki, cos
      co bedzie cie bolalo do konca zycia???
      Ja bym powiedziala, ze bylam w zwiazku i ze sie rozstalismy. Tyle.
      • paralela1 Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 29.11.06, 18:32
        4 lata i mieszkanko. Niezły biznesik. Facet pewnie się wkurzył, tyle kasy
        wpakował, powinien miec dostęp tak z 10 lat, normalnie pozyczka z banku na
        mieszkanie 15-20 lat spłacanie.
        • monikate Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 29.11.06, 18:55
          Ależ wy jesteście. Dziewczyna liczy na radę i zrozumienie, a wy tylko
          najeżdżacie.
          Posłuchaj rady Horpyny.
    • maretina no dobra 29.11.06, 18:57
      w czym konkretnie masz problem?
      oczekujesz rozgrzeszenia? bo realnego problemu nie widze. duzo chcesz od razu,
      latwiutko.... 4 rok studiow, masz z dupczenia sie po katach odlozona kase na
      kawal mieszkania. po studiach idziesz do pracy, bierzesz kredyt i go splacasz.
      kat swoj masz. co do relacji z innymi facetami..... wybacz, ale jesli nie chcesz
      byc sama to swoja przeszloscia nie szpanuj, tak jak tu.
    • aborcjimowimynie Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 29.11.06, 19:01
      Nie słuchaj tych złośliwych komentarzy.
      Tacy ludzie nie mają swojego życia, to muszą się wtrącać w życie innych i
      wytykać ich palcami.
      • amagdek Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 29.11.06, 21:24
        Witam! Nie sluchaj glupich i podlych komentarzy. Jezeli ktos sam czegos
        takiego nie przezyl to nie ma pojecia jak tp jest. Ja nigdy nie bylam w takiej
        sytuacji jak ty ale mogla sie w nij znalezc.
        Nie wiem co bym zrobilam jakby sytuacja finansowa tak mnie przycisnela , moze
        zrobilabym tak samo jak ty.
        Mysle ze powinnas jeszcze raz z nim sie spotkac i pogadac, nie masz nic do
        stracenia. Swojemu przyszlemu facetowi nie waz sie mowic o przeszlosci, nech to
        bedzie twoja slodka tajemnica. Jezeli rozstaniesz sie ze "sponsorem" na dobre,
        to zacznij zyc od nowa. Szukaj pracy, tam poznasz nowych ludzi, moze jakies
        nowe grono znajomych. Zycze powodzenia, musi byc lepiej
        pozdrawiam
        • maretina Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 29.11.06, 22:14
          pitu pitu. gdyby wszyscy w polsce sie puszczali za kase, bo chca miec swoj
          wlasny kat, to mielibysmy kraj prostytutek. zenad!
          laska ma jakies 22 lta i biadoli, ze nie ma na mieszkanie. a kto w tym wieku ma?
          ja nie mialam. teraz mam 30 i splacam kredyt. brak mieszkania nie jest zadna
          wymowka do prostytucji, bo powiedzmy sobie jasno: autorka watku byla
          prostytutka. tylko nie stala na ulicy a byla na telefon.
          • magneto2000 Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 29.11.06, 22:33
            Dokładnie - to co tu się czyta w tym wątku to się w pale nie mieści. Litują się
            wszyscy nad 'biedactwem' co mu było niewygodnie bo 'dziadek na stancji wredny' i
            nie chciało się tyłka do zwykłej pracy ruszyć. Ludzie w takich sytuacjach idą
            mieszkać do akademika, pracują, i studiują zaocznie, a nie dają d..y za kasę. Co
            to za tragedia że się będzie całe życie mieszkanie spłacać ? Większość ludzi w
            Europie spłaca całe życie mieszkanie. Kobieta sobie poszła na skróty i teraz by
            chciała jeszcze konsekwencji uniknąć, myślenie dosyć praktyczne, ale na pochwałę
            taka postawa na pewno nie zasługuje.
    • limka18 Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 29.11.06, 22:42
      Nie mowcie ze ktos sie wtraca w jej zycie bo nie ma swojego, gdy ona sama
      przedstawia tu swoj problem, i oczekuje rady, nikt jej o to nie prosił:/ wiec
      zastanowcie sie co piszecie
    • x-man6 Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 30.11.06, 13:36
      Znajdź dobrą motywację i (ewentualnie)psychologa.
      Powodzenia.
      • walnientaenta Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 30.11.06, 16:05
        znajdz nowego sponsora ( zwanego mężem) zaloz rodzine, ustaw dzieci, bo juz do
        takiego statusu sie przyzwyczaiłaś. Winna sie nie czujesz wiec rozgrzeszenia
        nie szukasz. Nie zostawaj z obecnym nawet jak sie zakochaliscie( bo po latach
        ci wypomni ze byłas jego prostytutka) Przyszlemu mezowi sie nie przyznawaj ( bo
        po co) w sexe jestes dobra wiec meza bogatego znajdziesz. Oto obraz kobiet -
        prawdziwy, niestety mniej lub bardziej swiadomy.
      • dascha.semcov Epilog 30.11.06, 16:19
        Dziękuję za wszystkie opinie wyrażone w tym wątku (także te krytyczne).
        Mimo, że niektóre były bardzo niesprawiedliwe - Fimka, to głównie do Ciebie.
        Nie jęczę, jaka to ja jestem biedna, pokrzywdzona przez los.
        To dopiero Twoje słowa sprowokowały mnie do odpowiedzi, do obrony.
        I jeszcze raz powtórzę - PRACY SIĘ NIE BOJĘ, BO POTRAFIĘ CIĘŻKO PRACOWAĆ.

        A wiesz, co jest najzabawniejsze, droga Fimko? Gdybyś znała mnie w
        rzeczywistości, byłabyś mną zachwycona. Bo chyba nie myślisz, że ku..two mam
        wypisane na twarzy?
        Jestem młodą, bardzo inteligentną, delikatną, empatyczną i mądrą kobietą, która
        sama radzi sobie z życiem - tak jestem odbierana przez otoczenie.
        Zabawne, prawda?
        I jestem jedyną osobą w grupie, którą mój promotor naprawdę szanuje. Im
        bardziej się z nim ścieram i ostro polemizuję, tym więcej respektu nabiera dla
        mnie.

        Co do prostytucji.
        Kiedyś pisałam reportaż o prostytucji w Polsce i musiałam się spotykać z
        przedstawicielkami tego zawodu.
        Wtedy zobaczyłam, jak wygląda ich życie. To, co zobaczyłam, przeraziło mnie. I
        nie chcę o tym pamiętać. Choć to i tak był zaledwie wierzchołek góry lodowej.

        I dlatego ja widzę różnicę między prostytutką, a dziewczyną, która była z
        mężczyzną, którego pokochała. Bo teraz już wiem na pewno.
        Nawet, jeżeli dostawała od niego stypendium.
        Dostawałam też stypendium ze środków Unii Europejskiej. No i co? Tu też się
        sku..łam? Ah, zapomniałam, z UE nie musiałam sypiać.
        Ale z nim też nie. Co najwyżej chciałam.

        Jeżeli wy tej różnicy nie widzicie, to trudno. Nie będziemy się kłócić.
        Równie dobrze możnaby rozpętać dyskusję czy płód to już dziecko, czy tylko
        zlepek komórek. Ale po co? I tak żadna strona drugiej nie przekona.

        A co do mnie i niego, to dzisiaj rozmawialiśmy. Głównym powodem milczenia były
        bardzo poważne problemy zdrowotne kogoś bliskiego. Właściwie to ta osoba już
        niestety umiera.
        Co prawda latem tego roku też było już bardzo źle, ale później choroba się
        cofnęła.
        A teraz jest już naprawdę źle - pozostaje szukanie hospicjum, albo szukanie
        ratunku za granicą.
        Oczywiście jest też kwestia tego, że oboje się męczymy w tym układzie i że
        trzeba go przerwać.

        A co będzie dalej, przyszłość pokaże. Może przynajmniej zostanie przyjaźń, bo
        ani ja nie potrafię się z nim rozstać, ani on ze mną.

        W każdym bądź razie dziękuję za wsparcie tym osobom, które próbowały mnie
        zrozumieć. I kończę wątek, bo chyba już wszystko zostało powiedziane.

        *****
        Morgen wirst du sein was du heute denkst
        • wielo-kropek Re: Epilog 30.11.06, 18:26
          Pokochalas go tak, zeby teraz pisac nam o tym jak sie z tym meczysz,
          wlasciwie oboje sie meczycie. Piszesz ze nie musialas z nim chodzic do
          lozka. Oczywisciew ze nie, to wszyscy wiedza. Nie musialas tez brac pieniedze
          od niego, co akurat przemilczasz, albo zapomnialas o tym napisac. Nie
          pouczaj tez o prostytucji, a raczej sie nie wybielaj z niej tutaj, bo
          niekoniecznie trzeba nia byc, zeby cokolwiek o tym wiedziec. Nie pisz
          tez tak zdecydowanie o tym, ze o byciu dziewczyna sponsorowana przez 4
          lata powiesz swojemu przyszlemu partnerowi, ktorego niby masz tez kochac
          ale chyba inaczej niz tego obecnego, bo z tym przyszlym masz juz byc nie
          za pieniadze -przynajmniej ja tak to odebralem, jezeli zle to popraw mnie.
          Powiem ci cos, czy i jezeli powiesz mu o tym, bedzie wiecej zalezalo
          raczej od niego niz od ciebie tutaj. Mysle ze wiesz co ja mam tu na mysli.
          Pewnie na pierwszej randce mu o tym powiesz, tak na dobry poczatek, by sie
          chlopak cieszyl ze spotkal obrotna dziewczyne, za jaka tu uchodzisz -
          przynajmniej tak siebie opisujesz w tym swoim epilogu. Jak ciebie tez
          doskonale rozumiem dlaczego dajesz za oplata, to nie jest takie trudne do
          zrozumienia, nikomu raczej.
          • kenya24 Re: Epilog 30.11.06, 19:23
            ja tak tylko w sprawie nomenklatury
            tego ze autorka watku moze byc ladna empatyczny inteligentna czy jeszcze
            jakastam nikt chyba nie kwestionuje
            nigdzie nie jest napisane, ze prostytutki sa brzydkie czy malo inteligentne
            sa rozne, podobnie jak przedstawiciele innych zawodow grup spol czy czegokolwiek
            i to, ze inne prostytutki pracuja w gorszych warunkach niz kolezanka rowniez nie
            zmienia kwalifikacji zachowania
            sprzedawczyni w mango pracuje w przyjemniejszych warunkach niz sprzedawczyni w
            sklepie miesnym na bazarze, przez co nie przestaje byc sprzedawczynia
            wybor zyciowy jak wybor zyciowy, jest popyt, jest i podaz, tak funkcjonuje
            gospodarka rynkowa - jeden woli do pizzerii, drugi z dostawa do domu
            kolezanke najwyrazniej zycie przeroslo, a ze autoszacunek nie bardzo byl
            wywindowany stwierdzila, ze mozna dorobic lekka reka
            a ze przy tym miala farta i trafila na w miare porzadnego typa - mozna sie
            jedynie cieszyc - nie straumatyzowala sie bardziej niz trzeba
            no i coz jest jak jest, autorka zajmowala sie i wciaz zajmuje sie prostytucja
            jedno czego nie rozumiem to dlaczego ktos kto nie ma problemow z sypianiem z
            kims za pieniadze ma problem z nazwaniem rzeczy po imieniu :-)
            • kotkaaaa Re: Epilog 30.11.06, 20:36
              >>Ah, zapomniałam, z UE nie musiałam sypiać.
              Ale z nim też nie. Co najwyżej chciałam.<<

              ty siebie i nas masz za glupich? to sie nazywa celowym wyparciem oczywistych
              faktow dla lepszego samopoczucia. i jeszcze piszesz o stypendium. dobre sobie;)
              za spanie z nim bralas pieniadze i nie wmawiaj sobie i nam, ze musial cie
              jeszcze dodatkowo czarowac, a ty wymawialas sie bolem glowy. a ze nie bylo to
              dla ciebie nieprzyjemne to druga sprawa.
        • tracer81 Re: Epilog 30.11.06, 20:49
          >I dlatego ja widzę różnicę między prostytutką, a dziewczyną, która była z
          >mężczyzną, którego pokochała. Bo teraz już wiem na pewno.
          >Nawet, jeżeli dostawała od niego stypendium.
          >Dostawałam też stypendium ze środków Unii Europejskiej. No i co? Tu też się
          >sku..łam

          A jak dostałaś pieniądze od tej "UNII"- to ściągałąś majtasy, wypinałaś pupę i mówiłaś- do dzieła "UNIO"!?
        • fimka Re: Epilog 01.12.06, 09:14
          Realia są takie, że masz 27 lat, dopiero kończysz studia jak inni już dawno je
          skończyli i pracuja w zawodzie, a Ty dotychczas zero sensownych wpisów do CV..
          Do tego sponsor nie za bogaty i znudził się, a potrzeby rosną, najlepiej by było
          poderwać bogatego biznesmena który cie wkręci od razu na lukratywne stanowisko w
          swojej firmie, Ty będziesz inteligentnie wyglądac za biurkiem w klimatyzowanym
          pomieszczeniu, a on będzie u Ciebie bywał pare razy w tygodniu. Wypłata na
          papierze, oficjalna i konkretna, no i składki na Zus opłacone. Tylko na to juz
          nie masz za dużo czasu, za stara się robisz na tę szansę, trzydziestki już
          takiego wzięcia nie mają. Nie zwlekaj więc, bo inaczej przyjdzie Ci zostać z
          tym dotychczasowym, a sama wiesz, że z kasy od niego nie poszalejesz za bardzo,
          do tego jakiś humorzasty się już robi, a fe.
          • dascha.semcov Re: Epilog 01.12.06, 11:16
            A cóż to za bzdury wypisujesz? Koniecznie musisz mnie obrażać, nie masz innych
            zajęć od rana?
            Mojego CV nie widziałaś, więc nie wiesz jak wygląda. A ja jestem w o wiele
            lepszej sytuacji od ludzi z mojego roku, którzy dopiero teraz zaczynają staże.

            Bo ja mam ponad 4 lata doświadczenia zawodowego w dobrych firmach, gdzie
            zajmowałam się tłumaczeniami(studiowałam germanistykę), pracowałam w dziale
            weryfikacji i finansowym, a raz nawet cała organizacja biura małej firemki była
            na mojej głowie.

            Co do mojego "starego" wieku, to, gdyby nie to, że mój styl ubioru ewoluował
            już w stronę klasyki, nikt nie powiedziałby, że mam więcej niż 22-23 lata.

            Cóż, nigdy się przesadnie nie malowałam, nie chodziłam na solarium, dlatego mam
            bardzo ładną i świeżą cerę.
            To nie przechwałki, to po prostu są fakty.

            Reszty nawet komentować mi się nie chce, takie to jest żałosne. Zwłaszcza nie
            podoba mi się wyrażanie o moim przyjacielu, bo nie masz do tego prawa.

            I to będzie ostatni raz kiedy z Tobą rozmawiam. Od teraz trafiasz na listę
            moich nieprzyjaciół, zaraz zobaczę, jak można Cię wyszarzyć.
            Miłego dnia.

            *****
            Morgen wirst du sein was du heute denkst
            • fimka Re: Epilog 01.12.06, 12:32
              No naprawde, wzruszyłam sę ;))))). Cóż Cie tak bardzo obraziło? To, że fakty
              ewidentnie się drastycznie rozmijają z twoim wyobrażeniem o samej sobie?;)))
              • isabelleadjani Re: Epilog 01.12.06, 15:28
                Fimko, to Ty mylisz fakty. Autorka wątku kilka razy podkreślała, że odbywała
                staże w dobrych firmach w trakcie studiów. Chyba ma całkiem niezłe CV. Nie jest
                wulgarna, a z jej sponsorem łączyło ją coś więcej niż sex. Poza tym sprawia
                wrażenie osoby eleganckiej i łagodnej.

                Za to Ty chyba jesteś nieco sfrustrowana. Bije od Ciebie coś jakby zawiść (???)
                :) Ty bardziej się męczysz, by odnieść sukces ? Mężczyźni nie noszą Cię na rękach ?

                Poza tym dużą społeczną aprobatą cieszy się identyczne postępowanie uświęcone
                węzłem małżeńskim. Ach, polska pruderia.

                • warsawvoice Re: Epilog 01.12.06, 15:33
                  isabelleadjani napisała:

                  > Fimko, to Ty mylisz fakty. Autorka wątku kilka razy podkreślała, że odbywała
                  > staże w dobrych firmach w trakcie studiów. Chyba ma całkiem niezłe CV. Nie jes
                  > t
                  > wulgarna, a z jej sponsorem łączyło ją coś więcej niż sex. Poza tym sprawia
                  > wrażenie osoby eleganckiej i łagodnej.
                  >
                  > Za to Ty chyba jesteś nieco sfrustrowana. Bije od Ciebie coś jakby zawiść
                  (???)
                  > :) Ty bardziej się męczysz, by odnieść sukces ? Mężczyźni nie noszą Cię na
                  ręka
                  > ch ?
                  >
                  > Poza tym dużą społeczną aprobatą cieszy się identyczne postępowanie uświęcone
                  > węzłem małżeńskim. Ach, polska pruderia.
                  >
                  mysle ze chodzi to o poczucie zagrozenia ze strony osob ktore nie swoja praca
                  a uslugami seksualnymi zabieraja facetow ktorzy mogliby byc dobrymi ojcami ,
                  innymi slowami co wazniejsze ... tylek czy glowa :-)
                  • fimka Re: Epilog 01.12.06, 16:00
                    zagrożenia?? rozbawiłaś mnie.;)
                    W przyrodzie jest tak, że trafia swój na swego.
                    A między korzystaniem z odpłatnego seksu a byciem dobrym ojcem nie ma wielkiej
                    korelacji.
                    • warsawvoice Re: Epilog 01.12.06, 16:05
                      fimka napisała:

                      > zagrożenia?? rozbawiłaś mnie.;)
                      > W przyrodzie jest tak, że trafia swój na swego.
                      > A między korzystaniem z odpłatnego seksu a byciem dobrym ojcem nie ma wielkiej
                      > korelacji.
                      rozbawiles :-)
                      w przyrodzie trafia sie roznie bo nie wiadomo jaka kombinacja genowa bedzie w
                      danej chwili korzystniejsza , a facet ktory ma duzo gotowki jest bardziej
                      pozadany bo dzieki temu potomstwo ma lepsze warunki rozwoju i startu w dorosle
                      zycie ( przy okazji matka wygodniejsze zycie ). Oczywiscie argument ze nie
                      liczy sie tylko kasa a takze uczucia jest oczywisty ale jak nie ma uczuc to
                      lepiej miec kase niz nie miec nic.
                      • fimka Re: Epilog 01.12.06, 16:32
                        o, -eś ;)
                        oczywiście, zawsze było tak, że i kobiety wolały wyjść za mąż jak i mężczyźni
                        woleli się wżenić w "dobrą partię", chyba że byli zakochani w sobie na tyle by
                        reszta nie była ważna, a w młodszym wieku liczy się jeszcze "potencjał" który
                        ktoś w sobie ma , moze , chce go przełożyć na przyszłe osiągnięcia. A to ile
                        "bogaty" facet przeznaczy pieniędzy na rodzinę,żonę, dzieci, a ile na mniej lub
                        bardziej liczne kochanki czy inne swoje hobby, na dzień dobry i tak nie wiadomo.
                        Każdy szuka i wybiera to co chce i będzie miał to co wybrał. Rozumiem rozterki
                        nastolatek, a śmieszy mnie jęczenie dorosłej, podobno inteligentnej, obrotnej i
                        wykształconej kobiety, która najpierw sprzedaje uczucia za kasę, a teraz gra na
                        "wrażliwości", co ma z sobą teraz biedna zrobić bo sponsor przestaje płacić...
                        Zapewne ten temat to podpucha, ale jakbym "Magde M " oglądała.,naciągany do
                        granic infantylizm za starych na tę role aktorów.
                        • warsawvoice Re: Epilog 01.12.06, 16:39
                          i tu sie zgadzam , natomiast patrzac tak z boku mysle ze to odwieczna walka
                          pomiedzy inteligencja a powierzchownoscia , na zasadzie gosci co wpychaja sie
                          do kolejki i licza ze beda szybciej przy kasie ... jednym sie udaje innym
                          nie ... jedni ucza sie pilnie do egzaminu , inni bezczelnie sciagaja ... takich
                          przykladow jest mnostwo
                          • fimka Re: Epilog 01.12.06, 16:56
                            Dlatego mówię, że w przyrodzie trafia swój na swego :).
                            Jak ktoś podejmuje decyzję to powinien byc świadom ich skutków. Że teraz ściąga,
                            a potem nie będzie miał może pilnie potrzebnej wiedzy. Że teraz zakuwa, to się
                            sporo namęczy żeby w przyszłości może coś z tego mieć. Coś za coś. I co kto
                            lubi. Ja jej nie każę spędzać 15 godzin na pracy przed komputerem żeby cerę
                            sobie zniszczyła i nie mogła bogato wyjśc za mąż, może znależć bogatego męża
                            który nie spisze wcześniej intercyzy i kontynuować swoją wizję marszu przez
                            życie niezaburzoną pozornie kryzysem finansowym. Ale jakieś rozmywanie się- ze
                            on sponsor seks za pieniądze a ona nie prostytucja tylko wrażliwość... Może
                            jakis inny słownik? Inna świadomość? To strasznie stary film był...
                • fimka Re: Epilog 01.12.06, 15:57
                  Autorka niejednokrotnie podkreslała jaka jest piękna, mądra, inteligentna,
                  wykształcona, pracowita, elegancka, ogólnie cud natury. Powinny własciwie się do
                  niej ustawiać kolejki pracodawców. Więc jakim nie-cudem nie jest w stanie sama
                  zarabiać bez problemu kilku-kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie?;) No jakim?
                  Zgadnij. :)
                  • dascha.semcov Re: Epilog 01.12.06, 17:09
                    Przepraszam Cię bardzo, ja wiem, że miałam Cię ignorować, ale niestety takie
                    głupoty piszesz, że po prostu nie da się przejść obok tego obojętnie.

                    A Ty to w Polsce żyjesz? Czy na księżycu? A gdzie to tak dobrze, że świeżo
                    upieczony absolwent wyższej uczelni dostaje na starcie kilka, kiikanaście
                    tysięcy?!

                    Nawet jeżeli jest po lingwistyce stosowanej i ma uprawnienia tłumacza
                    symultanicznego. Naprawdę myślisz, że dostanie kilkanaście tysięcy?
                    A chyba zdajesz sobie sprawę, jaka to ciężka praca.

                    A dziennikarz? U nas akurat dziennikarzy jest zatrzęsienie, i o tym, by dostać
                    stałą umowę to można sobie pomarzyć. A jeszcze na czas nieokreślony? Marzenie
                    ściętej głowy.

                    Inna sprawa, i tu przyznaję się, że ja NIE SZUKAŁAM przez 3,5 roku stałej
                    pracy. Bo wolałam poświęcić czas na studiowanie, i przyznaję, trochę przedłużyć
                    sobie młodość.

                    Mam na roku paru takich ancymonków, którzy to pojawiają się na uczelni w czasie
                    sesji, w ręku trzymając pospiesznie skserowane notatki uczynnych kolegów. I
                    którzy nawet nie wiedzą, do kogo iść na egzamin.
                    A później dziwią się, że muszą płacić za warunki, i płaczą kiedy w końcu
                    okazuje się, że trzeba powtarzać rok.
                    Cóż, można i tak studiować. I później mamy takich absolwentów.

                    A że jestem piękna to nigdzie nie pisałam. Więc, gdybyś mogła przytoczyć mi tę
                    wypowiedź, to będę bardzo zobowiązana.
                    Bo inaczej będę musiała niestety uznać, że PO PROSTU KŁAMIESZ.

                    *****
                    Morgen wirst du sein was du heute denkst
                    • fimka Re: Epilog 01.12.06, 19:25
                      Dasiu, ja wiem, że ci ktorzy nie pracują pieniędzy za pracę nie dostają, a na
                      pozycje w firmie się pracuje latami. Takie są smutne realia, coc wiem, ze marzy
                      ci sie dostać na gotowe, bo z racji "pozycji" wolisz łatwiejsze pieniądze od
                      trudniejszych. Niektore kobiety dostaja kasę za uprawianie seksu i
                      dotrzymywanie milego towarzystwa panom, w róznych pozycjach. Inne wolą zarobić
                      na życie zwyklą szarą codzienną haróweczką za kilka-kilkanaście tysięcy. Wybór
                      należy do ciebie. I możesz też twierdzić, ze kłamię twierdząc, że seks za
                      pieniądze to nie prostytucja >) jak tam sobie lubisz i jak ci jest wygodnie
                      zakłamać własną "pozycję". :) Gdybyś miała 15 lat to może bym Ci to tłumaczyła.
                      Ale Ty już stara jesteś, więc przeczytaj lepiej moje wcześniejsze rady,
                      poszukaj bogatego męża, bo za pare lat możesz zostać i bez sponsora i bez
                      dochodowej roboty. Pracodawcy nie lubią leniwców z pretensjonalnymi nierealnymi
                      wymaganiami.

            • wielo-kropek Re: Epilog 02.12.06, 20:39
              dascha.semcov napisała:


              > Bo ja mam ponad 4 lata doświadczenia zawodowego w dobrych firmach, gdzie
              > zajmowałam się tłumaczeniami(studiowałam germanistykę), pracowałam w dziale
              > weryfikacji i finansowym, a raz nawet cała organizacja biura małej firemki
              była
              >
              > na mojej głowie.
              *W swoim watku piszesz ze w tych dobrych firmach tylko praktyke odbywalas,
              za marne pieniazki, a tego wliczac jako doswiadczenie zawodowe pewnie
              mozna ale zeby sie tym az tak chwalic, raczej nie pasuje, bo to w koncu
              tylko praktyka. Zreszta, jaki jest ten twoj zawod? Z tego co wiem, to obecny
              twoj zawod z ktorego zyjesz jest wlasnie PROSTYTUTKI. Nie chce tu ciebie
              oczywiscie obrazac, nie o to mi tu chodzi, ale tak mysle, tak wynika z twoich
              opisow swojego zycia, przynajmniej z tych ostatnich 4 lat.

    • najstarszy_zawod Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 30.11.06, 22:11
      Ha,ha,ha! Dascha.semcov, ubawiłaś mnie do łez.
      Gdy miaąłm 20 lat byłam prostytutką. Pracowałam w najdroższej na owe czasy
      agencji. Obracałam się w doborowym towarzystwie (twarze z mediów, elita
      biznesowa z tamtych lat). Panowie potrafili być uroczy, nawet się zakochiwali,
      wyznawali miłość. Nie jeden chciał mnie "wyleczyć" z tego co robiłam oferując...
      sponsoring... Inny rodzaj prostytucji...Też byłam ładna, inteligentna, ciekawa.
      Nigdy nie przyszło mi dogłowy nazywac tego co robiłam inaczej niż nalży to nazwać.
      A mogę to nazwać wspaniałą przygodą mojego życia!!! jaka tam prostytucja!!!...
      Tyle ludzi ile wówczas poznałam, tyle ile się nauczyłam... To się już nie
      powtórzy.:(
      Ale rzecz nazywam po imieniu.
      Tobie też to radzę. To pozwala dalej iść przez życie nie kłamiąc! Jak siebie
      oszukasz, oszukasz wszystkich...
      I nie układaj sobie z nim życia. To największa głupota jaką możesz zrobić...
      Dziś nikt o tym nie wie. A przed partnerem nie kryję, że miałam b. wielu
      mężczyzn. To prawda. Ilu? Przecież sama nie wiem :)
    • najstarszy_zawod Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 30.11.06, 22:43
      I jeszcze jedno kobietki - mężczyźni są naprawdę bardzo uczuciowi i wrażliwi...
      I nie ma w nich takiej zawiści jak w kobietach.
      • zeberdee24 Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 30.11.06, 22:46
        No racja - frajerów nie brakuje.
    • liszu Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 30.11.06, 23:32
      do roboty:)
    • agniesia36 Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 01.12.06, 09:58
      A co mówisz swoim rodzicom? Nie dziwi ich to, ze możesz sama wynająć mieszkanie
      i się utrzymać. Studiując dziennie raczej ciężko jest zarobić taka kasę. O nic
      nie pytają? A co powiesz im później, jak bedziesz dobierać kredyt na mieszkanie,
      skąd miałaś tak dużą sumę?
      • dascha.semcov Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 01.12.06, 11:31
        No cóż, nie ma wątpliwości, że musiałam ich okłamywać przez te wszystkie lata.
        Bo oni myślą, że codziennie wychodzę z domu o 7 rano a wracam o 21.30.
        Biedny byłby ten mój kot, gdyby rzeczywiście tak było.

        Choć przez kilka miesięcy rzeczywiście tak żyłam. Było ciężko, ale dało się
        przeżyć.

        Co do reszty... czas pokaże. Kiedyś nawet chciałam, aby przyszedł jakiś wyciąg
        do domu.
        Teraz myślę, że będę w stanie to wszystko tak wyprostować, aby nigdy się nie
        dowiedzieli.

        *****
        Morgen wirst du sein was du heute denkst
        • 30_letni Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 01.12.06, 19:15
          z punktu widzenia faceta, to takie jak Ty sa do rozrywki. i to sama dobrze
          wiesz, ze nie dla wszystkich, bo spora czesc meskiej populacji nie podniecaja
          panny lekkich obyczajow. normalny typ w zyciu Cie nie dotknie myslami o
          wspolnej przyszlosci, dzieciach itp.
          nie licz na zrozumienie i jesli chcesz zyc inaczej nie przyznawaj sie do
          zarabiania cialem.
          • wielo-kropek Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 02.12.06, 20:46
            Podzielam twoja opinie 30_letni. Ona smie tu nawet o milosci pisac, ale coz,
            naiwnosc nie ma granic.
    • beata34 Tragedia 02.12.06, 22:18
      Bosze, ale ten internet upadł nisko. Prostytutki piszą z prośbą o radę...
      • wielo-kropek Re: Tragedia 02.12.06, 22:24
        Prostytutki pisza tu o wszystkim. O milosci nawet jesli umiesz czytac. Jakos
        nie pytala o rade kiedy sie wpisywala w sponsorstwo. Teraz jej tez nie o rade
        chodzi, tylko o to by znalezc swoich poplecznikow, ktorzy ja zaczna
        pochlebiac. I znalazla kilku. Pewnie sie cieszy teraz. Nie bez powodu im za to
        dziekowala.
        • x-man6 Do Wielokropka 04.12.06, 13:32
          wielo-kropek napisał:

          > Prostytutki pisza tu o wszystkim. O milosci nawet jesli umiesz czytac. Jakos
          > nie pytala o rade kiedy sie wpisywala w sponsorstwo. Teraz jej tez nie o rade
          >
          > chodzi, tylko o to by znalezc swoich poplecznikow, ktorzy ja zaczna
          > pochlebiac. I znalazla kilku. Pewnie sie cieszy teraz. Nie bez powodu im za to
          >
          > dziekowala.


          NIENAWISC TO GRZECH!!!!!
          Ratuj swą duszę, kobieto.
          Wyspowiadaj się!
          :-D

          -------------------------------------------------------------
          moherowe berety... :-D
      • wielo-kropek Re: Tragedia 02.12.06, 22:41
        beata34 napisała:

        > Bosze, ale ten internet upadł nisko. Prostytutki piszą z prośbą o radę...
        Nie martw sie tym. Prostytutki ani nie zniza poziomu tu internetu ani tez go
        wywyzsza. To wynalazek stabilny jest, a prostytutka chwiejna.
        • zdzichu-nr1 Re: Tragedia 03.12.06, 01:21
          Prostytutka ma wielu klientów, tu zdaje się był jeden. "Jeden" a "wielu" to
          pewna różnica. Podobnie jak to, że ten jeden był z nią w relacjach nie tylko
          łóżkowych. Sponsoringu nie pochwalam, ale Wasz jad i złośliwości nie mają sobie
          równych. Najlepiej byście ją wysłali na Żuławy Wiślane do kopania rowów i
          ubrali w kufajkę, coby poznała trud uczciwej i ciężkiej pracy... A przecież
          jest wielu ludzi na tym świecie, którzy do majątku i powodzenia dochodzą lekko,
          bez wysiłku, czasem wręcz kradnąc cudze pomysły. Ot, choćby opisywany ostatnio
          w Wyborczej Pan Foltyn, który spolszczył ISQ, napisał badziewny programik
          bazujący na jego idei, nazwał go gadu gadu i jest multimilionerem. Ale jego
          zapewne nie potępiacie... choć można się spierać, czy z punktu widzenia
          podstawowych wartości społecznych miliony mu się należą PS. chyba w ramach
          odkupienia win ten Pan głosi się być utopijnym socjalistą- majątku jednakowoż
          dziwnie nie ma zamiaru rozdawać;)



          • annaniepanna56 Re: Tragedia 03.12.06, 01:54
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=43114824&a=43176592
            • dascha.semcov Re: Tragedia 03.12.06, 11:46
              Cóż, skoro i tak upubliczniłam swoje życie, a co gorsza straciłam już nad tym
              kontrolę, to jeszcze i to dorzucę...

              "Droga .....,
              Nie mogłem się rozstać z tobą tak bez pożegnania więc postanowiłem napisać te
              kilka słów. Sam nie wiem czy je nawet wyślę ale myślę że powinienem się na to
              zdobyć. Właśnie wróciłem z rodzinnej impry lekko ?oszołomiony? dlatego z góry
              proszę o wyrozumiałość.
              Twój załamujący się w słuchawce głos rani me serce bardziej niż cokolwiek więc
              muszę chyba to zrobić niezależnie od konsekwencji. Spędziliśmy ze sobą szmat
              czasu, przeszliśmy przez sytuacje i zdarzenia które potrafią scementować
              niejeden związek ale i mogą go zniszczyć. Liczyłem, że pozwolą nam pozostać
              dobrymi znajomymi lub nawet przyjaciółmi na zawsze może nawet. W końcu znamy
              się tak dobrze, albo może wydawało mi się że znam Cię tak dobrze prawie jak
              powiernik. Ale chyba myliłem się . Nasz
              dotychczasowy układ był czymś niespotykanym. Dwoje obcych ludzi spotkało się,
              niby na chwilę, aby zaspokoić chęć poznania czegoś nowego, ale jakże
              prozaicznego i osiągnąć jakieś swoje cele. I po chwili okazało się, że to może
              być coś dłuższego niż chwila i coś zdecydowanie więcej niż coś prozaicznego. Po
              prostu połączyła nas nić porozumienia o którą trudno wśród obcych sobie ludzi.
              Zawsze wiedziałem że pewnych granic nie przekroczę i zawsze starałem się Ci to
              jasno wyartykułować. Ty też
              ubierałaś to co nas łączy w zgrabne słowa i w sumie było nam dobrze ze sobą i z
              kotem oczywiście. Ale czas płynął, życie uciekało a my pozostaliśmy w tym samym
              miejscu co cztery lata temu. Jeśli chodzi o mnie to były to cudowne lata ale co
              do twoich odczuć , odnośnie naszego związku zawsze miałem dużo obaw. Z natury
              nie jestem egoistą, może nawet wbrew pozorom i zawsze zastanawiałem się czy aby
              Cię nie krzywdzę. Ale Ty zawsze zdecydowanie rozwiewałaś moje obawy zdawkowymi
              odpowiedziami. Ale
              jak się okazuje nie był tak do końca. Zauważyłem, że z czasem zaczyna cię forma
              naszych kontaktów dotkliwie męczyć. Starałaś się to ukryć ale mimo wszystko to
              było można odczuć. Związek nasz ewoluował ale jego treść ulegała naturalnemu
              wypaleniu. Zaczęło się rozmyślanie nad bezowocnie upływającym czasem i że czas
              coś z tym zrobić. Uznałaś chyba, że możesz zawalczyć o coś zdecydowanie więcej
              i miałaś w sumie rację. Zawsze może być lepiej jeżeli ktoś tylko tego pragnie i
              prze do swojej
              świetlanej przyszłości nie zważając na trudności i przeciwności losu. Ty, tak
              delikatna i wrażliwa osoba, musiałaś chyba długo zbierać siły aby w końcu
              dojrzeć do pewnych decyzji.
              Sytuacja w której się znalazłem nie pozostawiła mi specjalnie pola manewru i
              podjęcie przeze mnie decyzji o poświęceniu swego wolnego czasu na pomoc i
              opiekę nad siostrą było tylko kwestią czasu. Z drugiej strony pozwala to
              uwolnić Ciebie od tego uścisku który w pewien sposób ograniczał twój dalszy
              rozwój. Przed tobą trudna droga, stanęłaś na progu nowego życia z ogromnym
              bagażem doświadczeń który mam nadzieję pozwoli Ci osiągnąć stawiane przed sobą
              cel. Z całego serca Ci tego życzę. Miałem
              nadzieję że będzie mi dane cieszyć się z boku Twoimi sukcesami jak również
              wspierać Cię w trudnych chwilach. Ale jak się okazuje Ty wolisz zatrzasnąć za
              sobą wszelkie drzwi nawet przed tymi, którzy uchodzili za najlepsiejszych do
              niedawna. To mi najtrudniej zrozumieć zwłaszcza w obliczu wyzwań które przed
              tobą stoją. Ja nigdy nie dążyłem do zdominowania tego związku i nigdy nie
              starałem się narzucać bezkrytycznie swojej woli. Teraz okazuje się, że byłem
              tylko narzędziem, szczebelkiem w
              drabinie twojej kariery. Proponując zmianę charakteru naszych kontaktów
              świadomie chciałem uwolnić cię od niewygodnego balastu który wpływał bez
              wątpienia na twoją samoocenę i pośrednio na Twój charakter. Jednak Ty uznałaś
              to za definitywne rozstanie i zaczęłaś obawiać się że będę Ci przeszkadzał
              pałętając się niepotrzebnie na marginesie twojego życia. Zobaczyłaś oczami
              wyobraźni jakąś czarną dziurę w której się za chwilę znajdziesz i z której
              jedynie przygodne kontakty sponsorowane mogą Cię
              wyciągnąć. Otóż takiej oceny twojej sytuacji nie mogę podzielić. Jesteś na
              czwartym roku studiów, przebrnęłaś przez najgorsze masz oszczędności i za
              chwilę uwolnisz się od tych obowiązków a rynek pracy stanie przed Tobą otworem.
              Milion twoich potencjalnych konkurentów wyjechało za granice a za chwilę i Twoi
              ukochania Niemcy otworzą swój rynek pracy, może właśnie jak będziesz na 5 roku
              a ty się przejmujesz skąd weźmiesz pieniądze na mieszkanie. Ono naprawdę nie
              jest warte aż takich poświęceń.
              Jeżeli już to warto pomyśleć o potrzebach emocjonalnych i znalezieniu partnera
              na resztę życia bo koty żyją krócej od ludzi i na dodatek są od nich większymi
              egoistami. Mówię to z perspektywy nawet mojej siostry która też jest singlem a
              w tej trudnej sytuacji pozostał jej tylko brat. Twój jest chyba większym
              egoistą ode mnie i jest zdecydowanie za daleko, aby mógł Ci pomóc w razie
              potrzeby. Dlatego zawalcz o swoją przyszłości, tylko głową i z głową . Chociaż
              jako grubianin i prosty
              szowinista męski mogę powiedzieć że Ciebie nigdy z łóżka bym nie wypędził to
              jednak łóżko to nie wszystko. To oczywiście truizm ale nasza ostatnia rozmowa
              przeraziła mnie. Ja tylko powiedziałem, że nie będę się mógł z Tobą spotykać
              się i wspierać cię regularnie. To nie znaczyło porzucenia Cię na pastwę losu.
              Ale Ty odebrałaś to jako definitywne rozstanie i nagle pojawiła się wizja nie
              tego że trzeba wziąć się do pracy tylko kto zastąpi mnie w roli sponsora. Nigdy
              nie potępiałem Cię za to co
              robiłaś i w przyszłości też tego nie będę czynił tego nie musisz się obawiać.

              Jeżeli jednak taka jest Twoja wola, to ja więcej nie stanę na twojej drodze. no
              może przez uczucia którymi Cię darzę będę śledził jedynie twoją dziennikarską
              karierę ale na pewno daleko z boku. Proszę Cię tylko o jedno nie zaprzepaść
              tego co osiągnęłaś, uwierz że można w tym kraju zarabiać normalne pieniądze i
              przede wszystkim że pieniądze i mieszkanie to nie wszystko. Liczą się przede
              wszystkim ludzie którzy Cię otaczaj i z którymi wiążesz swój los. To oni
              pozwolą Ci cieszyć się pełnią
              tego co osiągnęłaś i do czego dojdziesz w przyszłości i to oni właśnie pozwolą
              również przetrwać Ci najtrudniejsze chwile.

              Jeszcze raz pozdrawiam Aniele i powodzenia


              PS; Co mam zrobić z PB i Friends10?"

              ******************************************************************************
              I tylko słówko komentarza. Czy to takie dziwne, że wolę "wyrzucić" go ze
              swojego życia, bo inaczej będę się męczyć?
              Jak mam się z nim spotykać, przytulać do niego, wiedząc, że nigdy nie będzie
              mój? Skąd mam brać na to siłę?
              Czasem lepsze jest jedno zdecydowane cięcie, chociaż boli.
              Poprawcie mnie, jeśli się mylę.

              *****
              Morgen wirst du sein was du heute denkst


              • werter.goliath Załamać ręce... 03.12.06, 18:03
                Publikujesz w internecie swoją osobistą, wręcz intymną korespondencję?
                Jesteś dnem dna.
          • she8 Teraz zacznij żyć na własny rachunek. 03.12.06, 11:48
          • wielo-kropek Re: Tragedia 06.12.06, 05:46
            zdzichu-nr1 napisał:

            > Prostytutka ma wielu klientów, tu zdaje się był jeden. "Jeden" a "wielu" to
            > pewna różnica.
            A no jest roznica. Pisalem juz o tym wczesniej. Roznica matematyczna tylko i
            wylacznie. Ja innej nie widze. Kobieta ktora daje dupy, bierze za to
            pieniadze i zyje z seksu jest PROSTYTUTKA dla mnie. Nie wazne czy daje dla
            jednego czy dla wielu. A co jesli ma np. dwoch sponsorow. To tylko dwoch w
            koncu. Mozna to zaliczyc tez do tych niewielu, nieprawdaz? Kazda
            sponsorowana ma swoje uklady ze sponsorami. Autorka ma tez swoj.Moze mi
            powiesz w takim razie dla ilu kobieta musi dac i od ilu wziazc pieniadze
            zeby zaliczac ja do prostytutek? Jaka powinna byc ta liczba "wielu" wg
            ciebie? I co powiesz na temat jesli kobieta np. w przeciagu 10 lat wziela
            pieniadze od kilku sponsorow (powiedzmy 3-5) i byla przez te 10 lat
            utrzymywana przez nich. Do jakiej grupy taka zaliczyc?




            • zdzichu-nr1 Re: Tragedia 07.12.06, 00:24
              wielo-kropek napisał:

              > A no jest roznica. Pisalem juz o tym wczesniej. Roznica matematyczna tylko i
              > wylacznie. Ja innej nie widze. Kobieta ktora daje dupy, bierze za to
              > pieniadze i zyje z seksu jest PROSTYTUTKA dla mnie. Nie wazne czy daje dla
              > jednego czy dla wielu. A co jesli ma np. dwoch sponsorow. To tylko dwoch w
              > koncu. Mozna to zaliczyc tez do tych niewielu, nieprawdaz?

              Ty jesteś z gatunku tych facetów, co jak panna raz zdradzi, to rzucisz na zawsze
              bez próby rozmowy. No cóż, można i tak, choć to dla mnie bardzo nieżyciowe
              podejście i przede wszystkim sobie samemu można zrobić krzywdę.

              > Kazda
              > sponsorowana ma swoje uklady ze sponsorami. Autorka ma tez swoj.

              No tutaj piszesz rozsądnie. Widać już, że ten układ nie był wcale taki kolorowy.
              Autorka go sobie podkolorowała na własny użytek.

              > Moze mi
              > powiesz w takim razie dla ilu kobieta musi dac i od ilu wziazc pieniadze
              > zeby zaliczac ja do prostytutek? Jaka powinna byc ta liczba "wielu" wg
              > ciebie? I co powiesz na temat jesli kobieta np. w przeciagu 10 lat wziela
              > pieniadze od kilku sponsorow (powiedzmy 3-5) i byla przez te 10 lat
              > utrzymywana przez nich. Do jakiej grupy taka zaliczyc?

              Prostytutka ma inny tryb i rodzaj pracy. Naprawdę nie jarzysz różnicy? Może
              zakumasz na takim przykładzie - używany samochód po taksówce i używany samochód
              z wypożyczalni...

              PS. Sądząc z ilości postów ruszył Cię niezdrowo ten temat. Nabierz trochę
              dystansu, bo jak na razie złapałeś się akurat na "kolorowanki" Daszy, a nie na
              fakty. Gdybyś kiedyś trafił w realu na podobną kobietę mogłaby Cię omotać wokół
              palca swymi opowieściami. Uważaj na Panie w swoim życiu - dobra rada... Pozdrawiam
              • wielo-kropek Re: Tragedia 07.12.06, 00:33

                Nie badz taki madry. Dlaczego dopiero teraz, kiedy dasha napisala ze zmyslila,
                piszesz o kolorowankach. A gdzie byles wczesniej. Wczesniej ja akurat
                popierales, nic nie wspominajac o ubarwieniech czy wymysle. Nie mowimy tu o
                zdradzie tylko o sponsorstwie. Twoj przyklad z samochodami nijak sie ma do
                tematu. Samochod z wypozyczalni moze byc gorszy niz po taksowce i
                odwrotnie. Sponsorowana prostytutka wcale nie musi byc lepsza ani tez
                gorsza od tej z agencji, to zalezy od kobiety glownie a nie miejsca pracy. A
                na panie to ja zawsze uwazam, toz to przyjemnosc tak czynic. Rowniez
                pozdrawiam
                • warsawvoice Re: Tragedia 07.12.06, 00:36
                  wcale nie jestem pewny czy zmyslila
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=49951996&a=49969134
                  niewatpliwie za to zmienia nicki
                • zdzichu-nr1 Re: Tragedia 07.12.06, 00:48
                  To, że koloryzuje fakty wyszło dopiero w poście dotyczącym listu od sponsora,
                  więc jak miałem wcześniej o tym pisać? Jasnowidzem nie jestem i żeby wyciągnąć
                  wnioski muszę mieć trochę materiału.

                  Nadal ją popieram w tym sensie, że mam zrozumienie dla jej postępowania. To nie
                  znaczy, że ja pochwalam to postępowanie - po prostu je rozumiem.

                  Analogie jakie podałem, wydały mi się łatwo zrozumiałe, ale jak widać, myliłem
                  się. Dziewczyna sponsorowana różni się od prostytutki wieloma rzeczami, choćby
                  tym, że jest na wyłączność jednego lub -dużo rzadziej- kilku facetów. Co innego
                  kobieta na wyłączność, co innego kobieta na godziny. To tak jeśli chodzi o
                  różnice pierwsze z brzegu. Jak rozumiem, Tobie chodzi jednak głównie o
                  wartościujący osąd takiej kobiety i dlatego przyrównujesz ją do prostytutki. W
                  tym aspekcie też się mylisz. Degradacja psychiczna i fizyczna dziewczyny
                  sponsorowanej jest nieporównywalna do prostytutki.
                  • zdzichu-nr1 Na koniec 07.12.06, 00:57
                    Nie chce mi się już pisać w tym wątku, dodam jeszcze na koniec, że wydaje mi
                    się, że autorka miała zdecydowanie więcej doświadczeń "w tym temacie" niż owego
                    jednego sponsora.

                    Sądzę też, że to całe jej pisanie stanowi swoisty rodzaj auto-psychoterapii aby
                    wysiąść z tego zawodu. Jest to osoba dość samotna, nie pozbawiona pewnej
                    inteligencji, a przy tym poharatana różnymi życiowymi przejściami (nie tylko z
                    klientami). Szczęścia jej niestety nie wróżę, obym się mylił... Pozdrawiam
                    autorkę i wytrwałych forumowiczów tego wątku. Zdzichu
                    • wielo-kropek Re: Na koniec 07.12.06, 01:10
                      zdzichu-nr1 napisał:

                      > Nie chce mi się już pisać w tym wątku, dodam jeszcze na koniec, że wydaje mi
                      > się, że autorka miała zdecydowanie więcej doświadczeń "w tym temacie" niż
                      owego
                      > jednego sponsora.
                      >
                      > Sądzę też, że to całe jej pisanie stanowi swoisty rodzaj auto-psychoterapii
                      aby
                      > wysiąść z tego zawodu. Jest to osoba dość samotna, nie pozbawiona pewnej
                      > inteligencji, a przy tym poharatana różnymi życiowymi przejściami (nie tylko z
                      > klientami). Szczęścia jej niestety nie wróżę, obym się mylił... Pozdrawiam
                      > autorkę i wytrwałych forumowiczów tego wątku. Zdzichu
                      Tez mam podobna opinie o niej, szczegolnie kiedy wezme pod uwage jej inne
                      wypowiedzi na innych watkach, ktore ktos tu przytoczyl.
                  • wielo-kropek Re: Tragedia 07.12.06, 01:04
                    Czy ty myslisz ze ja jej nie rozumiem? Rozumiem ja doskonale. To niejest
                    takie trudne do zrozumienia. Nie popierasz jej mowisz? To dlaczego jej
                    bronisz? Czyzby tylko z tej racji ze ja rozumiesz? Jak juz zaznaczylem ja tez
                    ja rozumiem ale nie bronie jej wcale. Wrecz odwrotnie. Przeczyloby to z moim
                    kodeksem myslenia. Jesli nie popieram czyjegos postepowania, nie widze sensu
                    by go bronic, bo to byloby absurdalnoscia. Roznica pomiedzy prostytutka na
                    godziny a sponsorowana na "stale" tez niczego tu nie zmienia. Na pozor
                    wydawaloby sie ze istnieje wielka roznica. Charakter jednej i drugiej jest
                    doslownie ten sam -zarobic dupa, co zreszta jedna i druga robi. No, a jesli
                    juz chodzi o "kilometry przejechane" przez jedna i druga, to tez moze byc
                    mylace, choc ogolnie ta ktora daje dla wiekszej liczby facetow ma ich za soba
                    wiecej. Ale nie trzeba wcale byc prostytutka dla kobiety by miec na
                    liczniku ich dosc duzo. Tak wiec prostytutke ja osobiscie widze w wydaniu
                    CHARAKTERU a nie ukladow z mezczyzna czy mezczyznami. Czy jezeli np. ktorej z
                    prostytutek w burdelu ktos zaproponowal jej uklad zasponsorowania jej
                    (placic tyle ile ona zarabia w burdelu) i ona na to sie zgodzila -czy wtedy
                    wg ciebie przestalaby byc prostytutka?
                    • zdzichu-nr1 Re: Tragedia 07.12.06, 01:22
                      Miałem nie pisać, uff;-( ja już naprawdę nie chcę, dalej Ci nie odpiszę! Dopowiadam:

                      1. Ja jej nie bronię, po prostu nie wrzucam jej od razu do kotła piekielnego z
                      płonącą smołą, co Ty rad byś uczynić. Ona ma swoje racje, na pewno nie jest to
                      materiał na żonę dla normalnego faceta, ale nie można też dziewczyny
                      przekreślać, negować i umoralniać post factum. Nie wszystko w otaczającej
                      rzeczywistości musi być zgodne z naszym światopoglądem etycznym. Nie żyjemy
                      przecież w raju i moralizatorskimi gadkami tego raju nie stworzymy, a już na
                      pewno nie zmienimy nimi postawy życiowej naszych błądzących bliźnich.

                      2. Można subiektywnie nie popierać czyjegoś postępowania, a jednak znajdować
                      racje dla jego obiektywnej obrony. Ja tak uważam i tyle.

                      3. To co Ty piszesz o CHARAKTERZE prostytutek, odnosi się nie do zawodu
                      prostytutki czy sponsorowanej panny, tylko do ogólnego typu osobowości pewnej
                      grupy kobiet. Może tu chodzić także o przykładne mężatki - sądzisz że takie
                      rozumowanie jest tej kategorii kobiet całkiem obce?
                      • wielo-kropek Re: Tragedia 07.12.06, 23:58
                        zdzichu-nr1 napisał:


                        > 1. Ja jej nie bronię, po prostu nie wrzucam jej od razu do kotła piekielnego z
                        > płonącą smołą, co Ty rad byś uczynić. Ona ma swoje racje, na pewno nie jest to
                        > materiał na żonę dla normalnego faceta, ale nie można też dziewczyny
                        > przekreślać, negować i umoralniać post factum. Nie wszystko w otaczającej
                        > rzeczywistości musi być zgodne z naszym światopoglądem etycznym. Nie żyjemy
                        > przecież w raju i moralizatorskimi gadkami tego raju nie stworzymy, a już na
                        > pewno nie zmienimy nimi postawy życiowej naszych błądzących bliźnich.
                        * A czy ja do tej smoly wrzucam? Ja tu jedynie wydaje swoja szczera opinie
                        na ten temat. Dla mnie ona jest prostytutka -to jest moja opinia, wolno mi ja
                        miec. Dla ciebie nie jest. Wolno ci tez miec swoja opinie o tym.

                        > 3. To co Ty piszesz o CHARAKTERZE prostytutek, odnosi się nie do zawodu
                        > prostytutki czy sponsorowanej panny, tylko do ogólnego typu osobowości pewnej
                        > grupy kobiet. Może tu chodzić także o przykładne mężatki - sądzisz że takie
                        > rozumowanie jest tej kategorii kobiet całkiem obce?
                        Przykladne mezatki oczywiscie tez moga nalezec do tej grupy i tez z
                        pewnoscia niektore z mezatek sa prostytutkami. Mowiac o charakterze mialem
                        na mysli to, ze kobieta- prostytutka ma swoj specyficzny charakter ktory
                        krotko zamyka sie w tym, ze daje dla faceta jak wiele innych kobiet to robi
                        (tu mam na mysli szczegolnie te puszczalskie i te ktore zdradzaja rozniez
                        mezow) ale pod warumkiem ze ten musi jej zaplacic.Czyli prostytutka musi
                        wziazc kase od faceta, a to juz stanowi wlasnie fundament jej charakteru
                        (nie dupa i seks -nieodzownosc prostytutki, bo ja kazda kobieta ma wraz z
                        seksem). Innymi slowy -trzeba miec charakter by brac kase za seks.
    • werter.goliath gardzę tobą.... 03.12.06, 17:54
      ...i wszystkimi takimi, jak ty. A jest was bardzo dużo, nie bój się, masz
      liczne towarzystwo. Jesteś z typu panienek, które poświęcą wszystko, sprzedadzą
      wszystko i każdego, nawet własną d..ę, żeby sie wygodnie urządzić w życiu. I
      należysz do najgorszego typu spośród takowych - do tych, które w każdej
      sytuacji, każdego swojego kurestwa, znajdą sto wytłumaczeń w postaci
      rozczulania się nad sobą.
      Znałem mnóstwo dziewczyn, które miały trudniejszą sytuację od ciebie, a jakoś
      dawały sobie radę bez dawania d..y bogatym facetom.
      Jesteś typem kobiety, która każdego w każdej sytuacji będzie przekonywać, że
      jest w porządku, serce na dłoni, tylko rzeczywistość jest okrutna i zmusza do
      tego. Znajdziesz sobie najbardziej pokrętne tłumaczenie, żeby usprawiedliwić
      się przed sobą i odzyskać dobre samopoczucie.
      W rzeczywistości jesteś zimną, cyniczną, roszczeniową pustą lalą.
      I jesteś gorsza od kobiet, które otwarcie przyznają, że są dziwkami. One
      mężczyzn nie oszukują, zatem nie potrafią tak ranić, jak takie, jak ty.
      • dascha.semcov Dziękuję wszystkim :-) 03.12.06, 18:45
        Za udział w moich badaniach i pomoc w zbieraniu materiałów.
        Ale chyba czas skończyć tę maskaradę i przyznać się do fikcji literackiej.

        Mam nadzieję, że nikt nie poczuje się urażony i zbytnio wykorzystany moją, tak
        starannie i od wielu tygodni planowaną prowokacją.

        A tym, którzy od początku nie uwierzyli gratuluję spostrzegawczości i intuicji.

        pozdrawiam
        Małgorzata

        *****
        Morgen wirst du sein was du heute denkst
        • she8 Re: Dziękuję wszystkim :-) 03.12.06, 18:49
          Nie dobijaj mnie: nawet kotek to wymysł Twej wybujałej fantazji, a błąd mój w
          postrzeganiu świata tego???Pochlastam się za chwilę.
        • werter.goliath Hahaha...akurat!!! 03.12.06, 19:00
          S*anie w banie, a nie badanie.
          Nawet kłamać sprawnie nie umiesz.
          Mam nadzieję, że ten twój men dowie się, że wkleiłaś jego list na forum i
          napluje ci w twarz. Chyba go zalinkuję na paru innych forach:D
          • czesiekkk Re: Hahaha...akurat!!! 03.12.06, 20:06
            Po co tak emocjonalnie, po co tak szybko osądzać?
            Ja tam uważam, że bohaterka raczej nie ma szans na związek z rówieśnikiem. To
            już nie wchodzi w grę, pozostanie szef z firmy albo ktoś ważny poznany na jakimś
            przyjęciu albo w restauracji. Rówieśnicy już zawsze będą dla niej nieciekawi,
            nieatrakcyjni i niedojrzali.
        • wielo-kropek Re: Dziękuję wszystkim :-) 06.12.06, 06:12
          dascha.semcov napisała:

          > Za udział w moich badaniach i pomoc w zbieraniu materiałów.
          > Ale chyba czas skończyć tę maskaradę i przyznać się do fikcji literackiej.
          >
          > Mam nadzieję, że nikt nie poczuje się urażony i zbytnio wykorzystany moją,
          tak
          > starannie i od wielu tygodni planowaną prowokacją.
          >
          > A tym, którzy od początku nie uwierzyli gratuluję spostrzegawczości i
          intuicji.
          >
          >
          > pozdrawiam
          > Małgorzata
          Musze ci powiedziec ze po tym opisie milosnym i lapaniu kotka przez caly
          wieczor zwatpilem w prawdziwosc twojego pisania, bo ktory by to facet lapal
          (chcial lapac) kota przez caly wieczor. Zreszta, co to za facet ktory kota nie
          potrafi zlapac (tzn, co to za facet ktoremu zlapanie kota w czterech scianach
          zajmuje caly wieczor, ty bylas w dodatku do pomocy). Tu juz wiedzialem ze
          klamiesz, ze cos sklejasz. No i ten list pozegnawczy od niego, tez u mnie nie
          przeszedl. Ktory by to sponsor na takie cos by sie zdobyl? No chyba taki
          bezmyslny, glupi, szukajacy problemow na przyszlosc (wlasciwie wg mnie kazdy
          sponsor do durniow nalezy). Dobrze ze nie dolozylas jeszcze w tym liscie
          jego podpisu na koncu, bo to bylaby juz pewna "prawda" z twojej strony. Tak
          czy inaczej dziekuje ci za te fikcje. Fajnie bylo porozmawiac. W koncu temat
          z zycia wziety i dotyczy niektorych obecnie. Zaczalem wierzyc ze moze niezla
          z ciebie dziennikarka bedzie. Mam nadzieje ze tego (swojego przyszlego
          zawodu) nie zmyslilas, a jesli tak, to pomysl o tym. Rowniez pozdrawiam
          • fimka Re: Dziękuję wszystkim :-) 06.12.06, 09:01
            Dobra dziennikarka? Żartujesz? Bardziej jej by wyszło pisanie harlekinów dla
            infantylnych panienek... Fakt, że w mediach na kopy takich "dziennikarek"...
            ogólnie nieporozumienie. I to niby miała być "przez wiele miesięcy
            przygotowywana prowokacja"???????????? dajcie spokój, taką "prowokację" na
            forum w 5 minut mogę wytrzepać z rękawa jak się akurat nudzę w pracy
            Dziewczę wtopiło na całej linii i nie potrafiło nawet obronić swojej "linii
            wyznaniowej".
            • wielo-kropek Re: Dziękuję wszystkim :-) 06.12.06, 23:57
              fimka napisała:

              > Dobra dziennikarka? Żartujesz? Bardziej jej by wyszło pisanie harlekinów dla
              > infantylnych panienek... Fakt, że w mediach na kopy takich "dziennikarek"...
              > ogólnie nieporozumienie. I to niby miała być "przez wiele miesięcy
              > przygotowywana prowokacja"???????????? dajcie spokój, taką "prowokację" na
              > forum w 5 minut mogę wytrzepać z rękawa jak się akurat nudzę w pracy
              > Dziewczę wtopiło na całej linii i nie potrafiło nawet obronić swojej "linii
              > wyznaniowej".
              Dobra dziennikarka z tej racji ze wlasnie dopisywac historie potrafi i ma
              troche fantazji w sobie. Nie wykluczam jednak tu faktu ze ona moze jest
              wlasnie dziewczyna sponsorowana i wcale to sponsorstwo nie wyglada tak
              barwnie jak ona to opisala. Nie obronila tej swojej linii, bo to nie bylo do
              obrony. Ja np. pochlebiaczem prostytutek nie jestem i nie tylko ja. Pewnie
              zadowolila sie dziewczyna ze znalazla tu niektorych potakiwaczyz wielkim
              wyrozumieniem dla niej (a co tu tak naprawde rozumiec, kiedy wszystko jest
              bardzo wiadome i jasne)
              • warsawvoice Re: Dziękuję wszystkim :-) 07.12.06, 00:02
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=46108977&a=46113292
                tak do przemyslenia ...
                • wielo-kropek Re: Dziękuję wszystkim :-) 07.12.06, 00:08
                  To ta dasha bardziej "madra" jest niz myslalem.
          • zdzichu-nr1 Re: Dziękuję wszystkim :-) 07.12.06, 00:12
            Ty zwątpiłeś Wielo-Kropek? Chyba chowałeś się w szkole różańcowej i dziwki znasz
            tylko z literatury względnie opowiadań kolegów. Te Panie już tak mają, że
            konfabulują na potęgę i opowiadają niestworzone rzeczy. Przynajmniej spora część
            z nich.

            PS. Kto się zetknął z podobnym środowiskiem nie ma wątpliwości, co tu jest
            prawdziwe, a co nie. Ja przynajmniej nie mam wątpliwości...
            • wielo-kropek Re: Dziękuję wszystkim :-) 07.12.06, 00:18
              Dziwki i ich srodowiska sa tak rozne jak kwiaty na lace, tak wiec pod
              wspolny mianownik ja ich nie biore. No i wole watpic czasem niz byc pewnym
              (czytaj rozczarowanym)
              • zdzichu-nr1 Re: Dziękuję wszystkim :-) 07.12.06, 00:27
                No wiadomo, że dziwki są różne, tak jak wszyscy ludzie. Ale tak jak istnieje
                pewien archetyp taksówkarza-złotówy, który oczywiście pasuje do nielicznej
                mniejszości tego zawodu; tak samo jest wzorzec dziwki- "opowiadaczki baśni z
                1001 nocy". Spotkałem się z takimi w Sofii, zwłaszcza jest ich sporo wśród Pań
                ze Wschodu.
                • zdzichu-nr1 Re: Dziękuję wszystkim :-) 07.12.06, 00:28
                  Chodziło mi o lokal Sofia w Warszawie - dopisek dla niezorientowanych
    • ciarna_87 Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 03.12.06, 23:03
      jak się zarabia dupa to tak to sie kończy
    • fimka On był z Samoobrony?? 04.12.06, 09:53
      wiadomosci.onet.pl/1444141,11,item.html
      Dasiu! ja wiele rozumiem, ale z posłem Samoobrony..??!;)
    • pilar-sun Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 04.12.06, 10:39
      Dasha, nie mysl tak zle o sobie! Z tego co opowiadasz, to mialas przyjaciela
      ktory po prostu pomagal Ci finansowo. Tak samo jak mezczyzna pomaga swojej
      kobiecie, kupuje prezenty, daje pieniadze, jak potrzeba. Z tego co opowiadasz,
      to wasze stosunki zaczely sie jako "sponsorowanie", ale w gruncie rzeczy to
      byla przyjazn i bycmoze milosc? Czy mowiliscie o przyszlosci? Jak on sie do
      tego ustosunkowywal? Pisalas, ze nie jest zonaty...
      • pilar-sun Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 04.12.06, 10:47
        pilar-sun napisała:

        > Dasha, nie mysl tak zle o sobie! Z tego co opowiadasz, to mialas przyjaciela
        > ktory po prostu pomagal Ci finansowo. Tak samo jak mezczyzna pomaga swojej
        > kobiecie, kupuje prezenty, daje pieniadze, jak potrzeba. Z tego co
        opowiadasz,
        > to wasze stosunki zaczely sie jako "sponsorowanie", ale w gruncie rzeczy to
        > byla przyjazn i bycmoze milosc? Czy mowiliscie o przyszlosci? Jak on sie do
        > tego ustosunkowywal? Pisalas, ze nie jest zonaty...

        Oczywiscie przed napisaniem tego posta nie przeczytalam informacji o badaniech
        naukowych. Musza byc bardzo wazne i zastanawia mnie co studiujesz? ;-)
        Chyba niewiele, anielska Dasho. Zawstydzilas sie swojej otwartosci albo po
        prostu siedzisz w domu, nie masz zycia i wymyslasz podobne historie.
        Nie wazne. Zycze poprawy zdrowia psychicznego.
        • sara.24 Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 04.12.06, 11:31
          Zawstydzilas sie swojej otwartosci albo po
          > prostu siedzisz w domu, nie masz zycia i wymyslasz podobne historie.
          > Nie wazne. Zycze poprawy zdrowia psychicznego.
          Cyba biedna sama się już zamotała w tym wszystkim, doszła do wniosku że za dużo
          napisała, nie podoba Jej się krytyka i żeby zakończyć temat wymyśliła tekst o
          studiach i badaniach.
          • walnientaenta Re: Rozstanie ze sponsorem po 4 latach. Jak teraz 07.12.06, 11:30
            przykre jest to ze takie kobiety istnieja naprawdę.
            Jesli to prowokacja to po temacie,
            inna sprawa ze ja z takimi kobietami mialam stycznosc ( co chwila jakaś tego
            typu sie przypałęta), oferuje Taka w pełni świadomie dobry sex a pozniej sama
            sie gubi w uczuciach. Zaczynaja sie pretensje ze facet nie chce razem
            zamieszkać, miec dziecka itp. cytuję: " powaliło ja chyba, pop...ł jej się sex
            z miłością" ( i to jest chyba prawdziwsza reakcja od opisywanej przez autorkę)
            pozostaje pózniej tylko pytanie czy facet jest szowinista czy kobieta poprostu
            k..ą
            cwansze łapią faceta na dziecko, a facet jest dumny ze ma obrotna laske w
            łóżku. Kto co woli, wybiera kazdy sam. Powodzenia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka