Dodaj do ulubionych

sama nie wiem chyba przyciagam klopoty...

13.12.06, 14:37
Ja naprawde chyba jestem jakims magnesem na fatlne zycie.. najpierw slub
zjednym dzicko, potem katorga ale ucieklam po roku bo nie nie bylam
szcesliwa..rozwod szybki i zostalam z malenstwem smama ale co tam rade sobie
dałam..potem dlugo nic-2 latak minely i poznalam M piekny zwiazek niestey po
6 miesiacach tylko na odleglosc... i po kolejnych 6 miesiacach ...klops
rozstanie. a mielismy wspolne plany .. ale to jeszce nic minelo troszke czasu
wrozilismy do siebie..ale niestey albo za szybko albo za pozno znowu sie
rozeszlismy potem znowu wrocilismy a potem znowu rozeszlismy potem znowu
wrocilismy a potem byly wiadomosci od zyczliwej..pisalm gdzies o tym...hm...
no dopiela swego bo zle sie czulam w tym wszytki i zakonczyklam
zwiazek...minoł chyba mioesiac albo ajkos tak a tu M zwariowal oswadcza sie
ni z tego ni z owego, to znaczy w sumei to nawet nie wiem czy to byly
oswaidczyny...ale to jest dla mnie za szybko i za odwaznie..on mowi ze chce
byc ze mna mazy o wspolnym domu i dziciach..???..matko boska! ale nie na taka
odleglosc(100km) moglabym sie przeprowadzic ale...boje sie i tyle..a ja go
tak kocham...moge rozwiazac tą sprawe poprostu znim zamieszkac ale jakos
niewoem sama.. ja chyba bez problemów zyciowych nie umiem funkcjonowac:(
Obserwuj wątek
    • nutopia Re: sama nie wiem chyba przyciagam klopoty... 13.12.06, 15:27
      przepraszam, pani Aneta K.?
    • judka_1 Re: sama nie wiem chyba przyciagam klopoty... 13.12.06, 15:36
      Ty chyba sama sobie te problemy robisz. Zastanów sie nad swoim zyciem i czego
      od niego oczekujesz. Odległość 100 km to wcale nie taka przeszkoda jak sie
      bardzo czegoś chce to wszystko jest do pokonania. Powiem Ci na swoim
      przykładzie też poznalismy sie na odległośc ale to było 500 km i po pólrocznej
      znajomości zamieszkałam u Niego. Przeciez musisz wiedziec co do Niego czujesz i
      czy chcesz z Nim być no i musisz brac jeszcze jedno pod uwage ze nie jestes
      sama ale z dzieckiem wiec tez trzeba patrzec pod tym kątem.
      • jafiga Re: sama nie wiem chyba przyciagam klopoty... 13.12.06, 16:39
        niestety nie jestestm aneta k.:( glupie to bylo i prymitywne.
        w co do reszty to..własnie rozchodiz sie głownie o dziceko.jakos mi sie ciezko
        odwazyc i narazic mala na ryzyko ze jezlei nam znowu nie wyjdzie bede zwijac
        manaty i spowrotem wracac -mala nie moze przeciez byc jak worek do przezucania.
        a co do tej odleglosci...mi ona az tak nie przeszkadza ale jemu bardzo... a ja
        wiem czego chce..ale niezawsze sie to dostaje prawda??
        • emmanuella Re: sama nie wiem chyba przyciagam klopoty... 13.12.06, 18:52
          Hej Jafiga :) Najwyrazniej facetowi zalezy na Tobie. Moze niech on sie do
          Ciebie wprowadzi? Pozdrawiam serdecznie
          • jafiga Re: sama nie wiem chyba przyciagam klopoty... 14.12.06, 09:20
            emmanuella napisała:

            > Hej Jafiga :) Najwyrazniej facetowi zalezy na Tobie. Moze niech on sie do
            > Ciebie wprowadzi? Pozdrawiam serdeczne

            tez mysle ze mu zalezy...obojgu nam zalezy... tylko jak to rozwiazac? on nie
            moze sie przeprowadzic ma tam prace bardzo dobrze platna wiec ta opcja odpada..
            a ja... w sumie moglabym ale ... boje sie po tym wszytkim co bylo przez ostanie
            6 miesiecy- ta cala szarpanina, niewiadome. musze jakas decyzje podjac, gdybym
            byla sama bez malutkiej mysle ze nie zastanawialbym sie ani chwili poprostu
            beym sie przeniosla ale w tej sytuacji??? przeraza mnie caly fakt- zmiana
            miejsca zamieszkania,nowa praca, mieszkanie- to wszuytko jest strasznie
            skomlikowane- a moze ja naprawde na sile szukam trudnosci moze to wcale nie
            jest az takie skomplikowane??
        • nutopia Re: sama nie wiem chyba przyciagam klopoty... 13.12.06, 21:05
          jafiga napisała:

          > niestety nie jestestm aneta k.:( glupie to bylo i prymitywne.
          > w co do reszty to..własnie rozchodiz sie głownie o dziceko.jakos mi sie
          ciezko
          > odwazyc i narazic mala na ryzyko ze jezlei nam znowu nie wyjdzie bede zwijac
          > manaty i spowrotem wracac -mala nie moze przeciez byc jak worek do
          przezucania.
          >
          > a co do tej odleglosci...mi ona az tak nie przeszkadza ale jemu bardzo... a
          ja
          > wiem czego chce..ale niezawsze sie to dostaje prawda??


          dalaje nie rozumiem narzecza w którym piszesz, co do głupoty... poczytaj może
          to?
          "... i po kolejnych 6 miesiacach ...klops
          rozstanie. a mielismy wspolne plany .. ale to jeszce nic minelo troszke czasu
          wrozilismy do siebie..ale niestey albo za szybko albo za pozno znowu sie
          rozeszlismy potem znowu wrocilismy a potem znowu rozeszlismy potem znowu
          wrocilismy a potem byly wiadomosci od zyczliwej..pisalm gdzies o tym...hm..."

          to jest dopiero mądre!
          • jafiga do nutopia. 14.12.06, 09:15
            nie wydaje mi sie zebym sie posługiwala jakims narzeczem... jezeli nie masz nic
            kondtruktywnego do powiedzenia to prosze abys nie pisala bo po co? narzecze
            ktorym ty sie posługujesz- "przepraszam czy pani Aneta K." - jest naprawde
            nietaktowne. jezeli chesz mnie skrytykowac prosze bardzo ale zrób to chociaz z
            sensem i taktem. pozdrawiam.
            • nutopia Re: do nutopia. 14.12.06, 11:05
              spokojnie kobieto. Idą święta.
              • jafiga Re: do nutopia. 14.12.06, 11:31
                ja jestem spokojna nawet nie wiesz jak bardzo a z okazji swiąt WSZYSTKIEGO
                NAJLEPSZEGO!:)
                • nutopia Re: do nutopia. 14.12.06, 20:22
                  jafiga napisała:

                  > ja jestem spokojna nawet nie wiesz jak bardzo a z okazji swiąt WSZYSTKIEGO
                  > NAJLEPSZEGO!:)

                  echhh i od razu inaczej:) tobie również!
    • emmanuella Re: sama nie wiem chyba przyciagam klopoty... 14.12.06, 11:33
      Jafiga jak zakończyła sie sprawa tej panienki, która dręczyła Cie na gg? Jeżeli
      nie chcesz tu o tym pisać, napisz na maila gazetowego. Mam nadzieje, że już nie
      probuję Ci wmówić, że ma romans z Twoim mężczyzną.
      • jafiga Re: sama nie wiem chyba przyciagam klopoty... 14.12.06, 12:48
        sprawa sie zakonczyla tak ja mi radzilyscie przestałam odpisywac na jej
        widomosci ktore po tem przerodziły sie w grozby prosby i szantaze- wyszlo na to
        ze ona poprostu bardzo chciala mi go odebrac tak mniej wiecej zrozumialm z jej
        wiadomosci. niestety mimo wszytko ta sytuacja zasiala we mnie cos -jakas
        niepewnosc i powiedizlam ze narazie musimy sie rozstac. ja wiem ze on mnie
        kocha i zalezy mu na mnie i mojej corci...ale tak ja mowie sprawa jest
        skomplikowana - on mysal ze jaks ei oswiadczy- zrobil to nieoficjalnie na razie-
        to wszytko sie ulozy ale no sama rozumiesz ze po takich perypetiach to ja nie
        umiem podjac decyzji wiec narazie nie jestem gotowa na ponowne zakladaie
        rodziny. pozatym ciezko ostanio nam sie rozmawia -nie ejstesmy niby razem a
        ciagle nie mozemy tego zakonczyc-boje chyab nie chcemy. ale tez nie ma zadnych
        konstruktywnych decyzji... ostani napisal-"co mam zrobic? marze o naszym
        wspolnym domu, naszych dziciach, che byc z Toba ale nie na taka odleglosc.."
        nawet nie wiem co powinnam na takie cos napisac..nie napisalm nic...
        • emmanuella Re: sama nie wiem chyba przyciagam klopoty... 14.12.06, 12:54
          Ale czy jedynym powodem, dla ktorego nie chcesz się wiazac jest to, ze musisz
          sie przeprowadzic wraz z córcia? Może warto zaryzykować. Prace na pewno uda Ci
          sie znalezc w nowym miejscu, jestes mloda dasz sobie rade. Dziecko moze tam
          chodzic do szkoly/przedszkola. Ciagnie Was do siebie.
          • jafiga Re: sama nie wiem chyba przyciagam klopoty... 14.12.06, 13:03
            no paraca to nie tagedia raczej nie bedzie problemu pracuje w sądzie wiec mysle
            ze to bedzie kwestia przeniesienia. a jak nie to mysle ze jakos sobie pporadze
            dopoki czegos nei znajde-chociaz nieiwme czy tez taka dobrze płatna:/
            najbardziej sie boje ze nam moze nie wyjsc i mala to przezyje... ona do niego
            mowi tato... zreszta muzielibysmy cos wynajac na razie ... mam mentlik w
            glowie a jezeli on znowu zmieni zdanie..?
            • emmanuella Re: sama nie wiem chyba przyciagam klopoty... 14.12.06, 13:06
              Niestety jeżeli nie zaryzykujesz, to się nie przekonasz. Nikt za Ciebie nie
              moze podjąc tej decyzji, Trzymam kciuki

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka