Dodaj do ulubionych

odbiłam faceta....

28.12.06, 10:29
Odbiłam innej kobiecie faceta, sprawy potoczyły się tak, że układamy sobie
wspólne życie, jesteśmy małżeństwem i jesteśmy szczęśliwi i żadne z nas nie
żałowało nigdy podjęcia decyzji o byciu razem. Jednak od czasu do czasu
pojawiaja mi się myśli o mojej poprzednicce - jak bardzo przyczyniłam się do
jej bólu i smutku. Wiem, że bardzo przeżyła jego odejście...Nie mogę sobie
poradzić z ogromnymi wyrzutami sumienia. Z drugiej jednak strony jestem z
miłością swojego życia...Czy któraś z Was jest w podobnej sytuacji???
Obserwuj wątek
    • mahadeva Re: odbiłam faceta.... 28.12.06, 10:32
      oj ja nie nwiem czy tu mozna mowic o prawdziwej milosci :/
      • bkk2 Re: odbiłam faceta.... 28.12.06, 10:34
        czemu???
        • baler_inca Re: odbiłam faceta.... 28.12.06, 11:57
          Bo mahadeva jest zazdrosna i koniecznie chciała ci dowalić. Bo ty masz męża, a
          ona nie. I tyle w tym głebszego sensu, nie przejmuj się:)

          A co do odbicia. To nie ty odbiłaś, to twój mąż wybrał z kim chce być. Cały
          świat się tak kręci. Gdybyśmy wszyscy szukali miłości będąc singlami byłoby
          może uczciwiej i bardziej po bożemu, ale ludzie mają niestety to do siebie, że
          się mylą i wiążą nie z tymi, co trzeba. Dobrze, że mają siłe i motywację żeby
          odchodzić od ludzi, któych nie kochają i wiązać się z tymi, których kochają. Ot
          i cała filozofia. A tamta może popłakała trochę, a teraz prawdopodobnie jest z
          kimś, kto naprawdę ja kocha i chce z nią być.
          • gryzelda11 Re: odbiłam faceta.... 29.12.06, 09:58
            Źle zrobiłaś. Ja nigdy nie mogłam zrozumie jak kobiety potrafią by wstrętne i
            rzuca się na faceta który już kogoś ma?Oczywiście facet to też nic nie wartty
            drań. Że związek to pomylka mogę zrozumiex ale tłumaczenie sobie że on jej nie
            kochał i ona była taka zła, on taki niewinny, a dla mnie to prawdziwa miłoąśc
            jest głupie. I wygodnickie. Gdyby on jej nie kochał, już dawno by odszedł...a
            skoro był z nią to po
            co maczałaś łapy w bycmoże chwilowym konflikcjie między nimi? Ludzie którzy
            sięgają po cudzą własność są zakompleksionymi gn***mi i egoistami i
            nic tego nie zmieni.Pomyśl, jakbys się czuła GDYBYŚ MIAŁA dwoje małych dzieci,
            nie miała pracy, a jakaś pinda za przeproszeniem wlazła by ci z butami w życie,
            bo jej sie należy "prawdziwa" miłość?Życzyłabym wszsytkim takim zdzirom,żeby
            kiedyś posmakowały szczęścia z druguej strony ( facetom też!)bo jak ktoś
            napisał skoro się żenili, to of course ich wina jest największa.Zawsze się
            zastanawaim dlaczego takie baby nie znajdą sobie miłości wsród wolnych facetów?
            • allabamma Re: odbiłam faceta.... 29.12.06, 10:06
              Własność? My tu piszemy o chodzeniu ze sobą, nie o niewolnictwie i
              ubezwłasnowolnieniu, ani też nie o rozbijaniu małężeństw z dwójką dzieci :)
              Być może konflikt był chwilowy, być może kryzys trwał od dawna, byc może nowa
              osoba była "kopem w d...", by się wyrwać ze związku, który się sypał, być może
              Ty i tak wiesz lepiej.
              Nie masz pojęcia, jak było, jak jest i jak będzie. Ja to wiem. Wiem, że
              jesteśmy dobrym małżeństwem i jesteśmy ze sobą szczęśliwi. Jak ktoś chce, to
              może sobie na nas krzyczeć - jego sprawa, to naprawde nie jest istotne, bo
              niewiele wie o tym, co się działo, co przeszliśmy - i jak planujemy wspołną
              przyszłość.
              A jeśli masz zamiar nas przez to obrażać - to świadczy tylko o Tobie.
            • szelma81 Re: odbiłam faceta.... 29.12.06, 22:23
              co to za głupie gadanie ze zle zrobiłaś każda z nas była rzucana i dlaniej facet
              rzucał kogos tonormalne, oczywieście dopóki nie chodzi o małżeństwo bo tu już
              się sprawy komplikują, ja też byłam porzucona, a potem dla mnie rzucano samo zycie
          • gryzelda11 Re: odbiłam faceta.... 29.12.06, 10:00
            baler_inca napisała:

            > Bo mahadeva jest zazdrosna i koniecznie chciała ci dowalić. Bo ty masz męża,
            a
            > ona nie. I tyle w tym głebszego sensu, nie przejmuj się:)
            >
            > A co do odbicia. To nie ty odbiłaś, to twój mąż wybrał z kim chce być. Cały
            > świat się tak kręci. Gdybyśmy wszyscy szukali miłości będąc singlami byłoby
            > może uczciwiej i bardziej po bożemu, ale ludzie mają niestety to do siebie,
            że
            > się mylą i wiążą nie z tymi, co trzeba. Dobrze, że mają siłe i motywację żeby
            > odchodzić od ludzi, któych nie kochają i wiązać się z tymi, których kochają.
            Ot
            >
            > i cała filozofia. A tamta może popłakała trochę, a teraz prawdopodobnie jest
            z
            > kimś, kto naprawdę ja kocha i chce z nią być.

            To dopiero usprawiedliwianie się!"Wybrał z kim cche byc"-to jest chore, a miał
            jakiś wybór?Dlaczgo najpierw się nie rozwiódł, tylko pojawiła się ona
            księżniczka na ziarnku, a on książę miał wybrac, bo mu się żona
            znudziła...żałosne!
            • baler_inca Re: odbiłam faceta.... 29.12.06, 12:13
              Gryzelda, przykro mi że ktoś cię skrzywdził i zostawił z dwójką dzieci.
              Naprawdę ci współczuję. Ale to nie powód, by gnoić na forum normalnych ludzi,
              któzy z jednego związku przeszli w drugi - szczęśliwszy. Nikt tu nie mówi o
              rozbijaniu malżeństw i opuszczaniu dla "księżniczek na ziarnku" małych dzieci.
              My mówimy o zwykłych związkach BEZ ŻADNYCH OBIETNIC I PRZYSIĄG które były
              niesatysfakcjonujące, w których nie było miłości, a które trwały i czekały na
              rozpad siłami natury lub za sprawą kogoś innego. Poznanie miłości życia jest
              chwilą otrzeźwienia i dobrymmoentem na podjęcie życiowej decyzji. Uważam, że
              uczciwiej jest odejść od niekochanej osoby (zwłaszcza, gdy nie jest twoim
              mężem/żoną) niż oszukiwać ją, siebie i cały świat. Nie chciałabym być z kimś,
              kto mnie nie kocha, szaleje (choćby i platonicznie) za inną kobietą, a ze mną
              pozostaje z jakiejś źle pojętej przyzwoitości. Byłabym w takim związku
              nieszczęśliwsza, niż gdybym była sama.
          • mahadeva Re: odbiłam faceta.... 29.12.06, 16:40
            baler_inca napisała:

            > Bo mahadeva jest zazdrosna i koniecznie chciała ci dowalić. Bo ty masz męża,
            a
            > ona nie. I tyle w tym głebszego sensu, nie przejmuj się:)

            zapewniam Cie, ze gdybym chciala miec meza, to juz bym go dawno miala
            • baler_inca Re: odbiłam faceta.... 29.12.06, 17:24
              W to akurat wierzę - każdy desperat znajdzie w końcu drugiego desperata :D
            • mahadeva Re: odbiłam faceta.... 29.12.06, 17:38
              nie bede nawet czytac tego, co napisalas
              jestem tolerancyjna, ale w tej chwili brak kultury niektorych osob na forum
              zaczyna mi juz przeszkadzac
              'dowalic' - nie wiem jak ktos cywilizowany moze uzywac takiego slowa
    • grzeszny-aniol Re: odbiłam faceta.... 28.12.06, 10:36
      A jakbys faceta zostawila dla innego to tez bys sie przyczynila do jego smutku i
      jakos bys sie tym pewnie wielce nie przejmowala... takie zycie
    • krwawabestia Re: odbiłam faceta.... 28.12.06, 10:37
      fascynujaca historyia
    • maretina Re: odbiłam faceta.... 28.12.06, 10:40
      coz, tak juz jest.... kiedys inna odbila mi faceta. najpierw bolalo, a teraz to
      uwazam, ze bardzo wiele jej zawdzieczam. poznalam wspanialego faceta ( inny, o
      niebo lepszy od tamtego), ktorego nie mialabym szansy spotkac, gdyby tamten
      mnie nie rzucil:)
      a teraz mam meza, boskiego synka... jest ok. nie zamartwiaj sie.
      zwiazki czasami sie rozpadaja. wazna jest uczciwosc.
      • bkk2 Re: odbiłam faceta.... 28.12.06, 10:42
        ja dla niego zostawiłam też swojego ówczesnego partnera...
        • grzeszny-aniol Re: odbiłam faceta.... 28.12.06, 10:43
          i o niego sie nie martwisz tylko o tamta babe. Nie przesadzaj tylko zyj wlasnym
          zyciem:)
        • maretina Re: odbiłam faceta.... 28.12.06, 10:44
          i co z tego? ludzie tworza zwiazki, zwiazki sie rozpadaja itd... takie jest
          zycie. masz kochajacego meza? to sie ciesz zamiast szukac powodow do smutku.
          • kotkaaaa Re: odbiłam faceta.... 28.12.06, 10:47
            totalna bzdura, piszesz jakbys jej zabrala samochod albo inna rzecz
            • bkk2 Re: odbiłam faceta.... 28.12.06, 10:53
              wiem, że życie różnie się toczy. Mój były dość szybko poradził sobie z moim
              odejściem, szczerze mówiąc to zaskoczyło mnie to ale i ucieszyło - dlatego o
              niego się nie martwię. Ale ta dziewczyna jakoś pojawia się w moich myślach, bo
              wiem, że nie umiała się zupełnie odnaleźć, pisała do mojego męża rozpaczliwe
              maile i smsy z prośbą żeby wrócił....
              • kotkaaaa Re: odbiłam faceta.... 28.12.06, 10:58
                jesli ktos tu ma czuc skruche to twoj maz
                do milosci nie mozna zmusic ani prosba ani grozba
      • couiza Re: odbiłam faceta.... 28.12.06, 13:32
        Ja tam tez kiedys niezle dostalam i cierpialam, ale na dluzsza mete ciesze sie,
        ze ktos zaopiekowal sie moim lubym.
        Ja jestem teraz w trwalym i dobrym zwiazku, a on ciagle sam, bo tamta go
        porzucila pol roku pozniej. Gorzej, chlopak sie ludzi, ze jakims cudem moj
        zwiazek sie rozpadnie i wroce do niego. No ale nikt mu przeciez nie kazal isc do
        innej, sam to zrobil.
        Nikt nikogo nie odbija na sile, potrzebna jest zawsze zgoda dwoch stron.
    • bialadama1979 Nie wierze w "odbicie" 28.12.06, 11:28
      Ja tam nie wierze w "odbijanie" faceta.
      Gdyby facet tamtą kochal to by sie nie dal odbic, proste.
      Sam sie odbil, to nie ty.
      • bkk2 Re: Nie wierze w "odbicie" 28.12.06, 11:40
        tak właśnie powtarzają mi moi znajomi i chyba jednak coś w tym jest.
        analogicznie: kocham go bardzo, nie istnieją dla mnie inni mężczyźni i na pewno
        nie dałabym się "odbić" choćby nie wiem co ;) bo ON jest miłością mojego życia.
        Jednak zaczęłam się z nim spotykać kiedy mój mąż był jeszcze z nią a ja nie
        zakończyłam swojego związku i to niewątpliwie było złe. Ale może choć troszkę
        usprawiedliwia nas to, że bardzo się kochamy...
    • paul55 Re: odbiłam faceta.... 28.12.06, 11:45
      Nie przejmuj sie... I ciesz sie do momentu, kiedy jakas inna Ci go odbije;-)
      • bkk2 Re: odbiłam faceta.... 28.12.06, 11:51
        dzięki za dobre słowo...
        • azazela Re: odbiłam faceta.... 29.12.06, 21:06
          a czego sie spodziewalas?
          wiadomo ze w takiej sytuacji czes osob stanie po stronie zdradzonej a czesc po
          twojej, to juz zalezy od osobistych doswiadczen:D
    • hopeless4 Re: odbiłam faceta.... 28.12.06, 11:57
      wiesz skoro Ty go odbilas innej, to ja bym sie teraz bala ze skoro tak latwo go
      odbic to zeby go nagle TObie nie odbila np sekretarka.
      to tak jak ze zdrada, zdradzil kogos dla Ciebie to na 90% zdradzi kiedyś
      Ciebie, ja bym sie w cos takeigo nie pakowala, no chyba ze faktycznie nie byl
      szczesliwy a Ty jestes jego prawdziwa miloscia wzyciu, tylko co bedzie jak
      przyjdzie kryzys wieku sredniego jak on taki podatny na zaloty;)
      • baler_inca Re: odbiłam faceta.... 28.12.06, 12:00
        > to tak jak ze zdrada, zdradzil kogos dla Ciebie to na 90% zdradzi kiedyś
        > Ciebie,

        te 90% to wynik jakichś badań, na których się opierasz, czy po prostu tak ci
        się napisało, bo ładnie wygląda i jest blisko 100%?

        • alpepe Re: odbiłam faceta.... 28.12.06, 13:03
          uuu, balerinka, peemesa mamy, czy też komuś odbiłyśmy faceta? :-D (to taki
          drobny prztyczek, tyci,tyciuchny :-D)
          • baler_inca Re: odbiłam faceta.... 28.12.06, 13:20
            Jedno i drugie :D

            • alpepe Re: odbiłam faceta.... 28.12.06, 13:24
              :-D
      • bkk2 Re: odbiłam faceta.... 28.12.06, 13:01
        widzisz, ja nie mam takich obaw, że mnie również zdradzi. Nie wiem na czym
        opieram swoją pewność, po prostu tak czuję... nie zaczynałabym poważnego
        związku, no i nie wychodziłabym za niego za mąż gdybym nie była pewna. Może na
        tym właśnie również polega miłość?
        • alpepe Re: odbiłam faceta.... 28.12.06, 13:08
          jeśli nie rozbiłaś niczyjego małżeństwa, nie zabrałaś ojca dziecku, to nie
          zrobiłaś nic złego, choć, to nie w porządku, by przesiadać się tak płynnie z
          jednego konia na drugiego, brzydzę się takimi osobami.
          • baler_inca Re: odbiłam faceta.... 28.12.06, 13:27
            Alpepe czym tu się brzydzić? Co ma zrobić człek będący w związku, który jest do
            bani (a trwa z róznych powodów, choćby przyzwyczajenia, strachu przed byciem
            samemu itp) i który nagle poznaje miłość swego życia? Przejść jakąś
            kwarantannę? Odczekac pół roku pomiędzy związkami? Przeciez życie jest takie
            krótkie i pełne zasadzkas, tego pół roku można nawet nie przezyć (wypadki). Na
            co czekac? Niech ludzie robią, jak czują, niech będa szczęsliwi, z kim chcą...
            Czym tu się brzydzić...
            Widać, że ciebie te doświadczenia ominęły. Mnie dotyczą bardzo bezpośrednio (i
            posrednio też) i wiem, że powodów do brzydzenia się ludżmi jest masa, ale ten
            do nich nie należy.
            • alpepe Re: odbiłam faceta.... 28.12.06, 13:34
              a ja jestem prostym człowiekiem o prostej moralności. Nieraz dostałam za to od
              życia po dupie, ale bynajmniej nie żałuję. Nie jestem wyrachowana, zakłamana i
              nie potrafiłabym być w związku niemałżeńskim, w którym by mi było źle, nawet by
              się w moim wypadku nie dało wpakować w taki letni związek. Moje słowa są tak,
              tak, nie, nie.
              Miałam takie koleżanki, które czepiały się beznadziejnych facetów, by tylko nie
              być samymi, a jak na horyzoncie pojawiał się lepszy koń, to hop, przeskakiwały
              na innego. Im z tym dobrze, to ok. Mnie to brzydziło i nadal brzydzi,oczywiście
              to obrzydzenie jest na relatywnie niskim poziomie, w końcu to nie zabójstwa,
              kradzieże itp. Natomiast uważam, że autorka wątku, o ile nie rozbiła swojego lub
              cudzego małżeństwa, ma prawo nie mieć dalej wyrzutów sumienia, tym bardziej, że
              widocznie to je był pisany ten facet, a nie tamtej.
              • baler_inca Re: odbiłam faceta.... 28.12.06, 13:44
                Nic nie jest czarne ani białe. Związek letni, bez miłości, być może nie od
                początku taki był. Może zaczął się nadzieją na coś waznego, może jakieś tam
                uczucie zaiskrzyło, ale później wyparowało... A że jedna strona kochała jak
                szalona, to druga nie miała serca odchodzić, zwłaszcza że nie miała gdzie? I
                tkwiła w tym nie wiedząc tak naprawdę, czego chce i czy coś jeszcze może ją
                dobrego spotkać? A potem bach, wielkie uczucie. Porozumienie dusz, coś, czego w
                tamtym związku nigdy nie było. Co zrobić? Tkwić w tamtej relacji tylko dlatego,
                że nie wypada przesiąśc się z konia na konia? Póki ktoś tego nie przeżył, nie
                wie, co to znaczy. Nie trzeba byc zakłamanym i wyrachowanym, żeby się w coś
                takiego wplątać. Wystarczy chwila nieuwagi i brak zdecydowania. A czasem po
                prostu żal tego kogoś, komu zrobilismy nadzieję i on ta nadzieją żyje...
                • alpepe Re: odbiłam faceta.... 28.12.06, 13:53
                  Balerinka, dla mnie białe jest białe, a czarne jest czarne, tut mir Leid. Nie
                  kocham, odchodzę, jeśli nic nie obiecywałam.
                  Małżeństwo oceniam inaczej, tam się obiecywało i należy dokładać starań, by
                  dotrzymać, ale w związku bez przyrzeczeń czy dziecka nic cię nie trzyma, bo
                  jesteś tylko siłą uczucia z kimś, nie siłą zobowiązań.
                  Tak to widzę ja, Ty inaczej.
                  • baler_inca Re: odbiłam faceta.... 28.12.06, 14:00
                    > Tak to widzę ja, Ty inaczej

                    Otóz to:) I dlatego w tym miejscu warto zakończyć bezcelową dyskusję.
                    Pozdrawiam i życzę samych właściwych wyborów. Ja na szczęście już dokonałam
                    ostatecznego wyboru i całe życie będę starała się w tym wytrwać.
                    Całusy noworoczne :)
              • bkk2 Re: odbiłam faceta.... 28.12.06, 14:38
                ani ja ani on nie byliśmy w małżeństwie :)
    • allabamma Re: odbiłam faceta.... 28.12.06, 14:00
      Zależy, na czym polegało to "odbicie", bo to może znaczyć np. takie sytuacje:
      - dziewczyna poznaje parę, facet z tej pary jej się bardzo podoba, więc używa
      wszelkich swoich uwodzicielskich sztuczek i podstępów, żeby zwrócić na siebie
      jego uwagę, w końcu on też ulega zauroczeniu, rzuca swoją dotychczasową
      partnerkę i żyją razem długo i szczęśliwie;
      - dziewczyna poznaje faceta, coś między nimi iskrzy, on widzi, że z nową ma
      szansę na bardziej satysfakcjonujący związek, więc zrywa ze swoją dotychczasową
      partnerką i żyją razem długo i szczęśliwie.

      Ja jestem tą "nową dziewczyną" z tej drugiej sytuacji, cieszę się, że na siebie
      trafiliśmy i tyle.
      • bkk2 Re: odbiłam faceta.... 28.12.06, 14:41
        ja też jestem tą drugą. Na szczęście
    • nella4 Re: odbiłam faceta.... 28.12.06, 14:19
      U mnie sytuacja wyglada troche naczej bo to mi odbito faceta. Dlugo nie moglam
      dojsc do siebie ale w koncu wzielam sie w garsc i obiecalam sobie, ze zmienie
      swoje zycie tzn. zajme sie studiami, swoimi zainteresowaniami a jak ktos ciekawy
      pojawi sie na horyzoncie to czemu nie... I tak w ciagu poltora roku od rozstania
      z tamtym facetem poznalam wielu innych ale wlasnie zawsze bylo to ale - ci
      ktorzy mnie interesowali byli zajeci. Myslalam sobie wtedy: co mnie to obchdzi??
      Ona przezyje. Ale zaraz kolejna mysl ze tak popostu nie wypada. No i jak na tym
      wyszlam? Sama nie wiem czy dobrze czy zle. Tamtem facet jest sczesliwy, rok po
      slubie, dzidzius w drodze. A ja od dwoch lat sama i nikogo ciekawego nie widac.
      Wiec nie wiem czy warto miec skrupuly. Chyba jednak nie....
      A moze ktos uwaza inaczej?
      • aniazzielonegowzgorza Re: odbiłam faceta.... 28.12.06, 17:25
        ja uważam inaczej. Warto, a nawet trzeba mieć zasady, kierować się skrupułami.
        Związek oparty na krzywdzie drugiej osoby nigdy nie będzie szczęśliwy. Czekaj
        więc cierpliwie, miłośc zapuka w końcu i do Twojego serca. Nie wyobrażam
        sobie bym po tym jakbym odbiła komuś faceta mogła potem spojrzeć sobie w
        lustrze w oczy.
    • e.kobietka Jeśli byliście wczęsniej w innych związkach,to 28.12.06, 14:26
      dopuściliście się zdrady swoich partnerów.
      Tak naprawdę, to uratowaliście ich od siebie i dalszego oszukiwania.
      Oboje jesteście siebie warci. I ngdy nie będziesz pewna, czy on mówiąc ci
      "kocham" nie zdradza ciebie z inną.
      Tamtą też tak oszukiwał. I zdradzając ją z tobą mówił tamtej, że jest jedyną.
      Oszukiwał ją i tak samo ciebie może oszukiwać. Na pewno oszukuje w jakiś
      sprawach, jeśli jeszcze nie zdradzając.
      Po tym co zrobił widać, że nie jest uczciwy, tak samo jak ty.

      Ja ucieszyłabym się, że uratowałabyś mnie przed takim oszustem.
      Znam siebie i wiem, że nawet bardzo kochając, cieszyłabym się z tego.
      Wybór zdrady jest zawsze próbą dla czyjeś uczciwości i dalszej perspektywy związku.
      Dziękowałabym Bogu za to, że szybko pokazał, ile ktoś jest wart:)

      Myślę, że zaczęłaś tamtą żałować, bo wiesz jak sama czułabyś się, gdyby to samo
      stało ci się.
      Wiele osób postrzega innych poprzez siebie i swoje uczucia.

      • allabamma Re: Jeśli byliście wczęsniej w innych związkach,t 28.12.06, 14:36
        Wiesz co, ja rzuciłam faceta dla obecnego, obecny zrobił tak samo. Jestem
        pewna, że mówiąc mi "kocham" nie zdradza mnie z inną (jeśli sądzisz, że jest
        inaczej - Twoje prawo, z tym że Twoja znajomosć mojego faceta jest dokładnie
        zerowa, więc pozostaje gdybanie).
        A co, mieliśmy tkwić w niesatysfakcjonujących związkach tylko dlatego, że już w
        nich byliśmy? Przez "lojalność" się męczyć? Prędzej czy później zostawiłabym
        tego faceta, i mój facet też zostawiłby tamtą dziewczynę - bo już miał dość jej
        fochów i humorów. Tak, byliśmy dla siebie pretekstem, kopem w d..., by
        zakończyć tamte związki. Nie załujemy. Nie wiem, co się dzieje obecnie z moim
        exem, wiemy natomiast, że ex mojego faceta usiłowała go wkręcić (razem ze swoją
        matką) w jakieś dziwne jazdy. Raczej nie jest wdzięczna mi, że "uratowałam ją"
        od tego faceta, z kontekstu winika raczej, że gdyby on chciał - to ona bardzo
        chętnie (obrączka jej nie przeszkadza).
      • bkk2 Re: Jeśli byliście wczęsniej w innych związkach,t 28.12.06, 14:46
        pewna jestem,że mnie nie oszukuje. I naprawdę nie zawsze chyba ktoś, kto raz
        zdradził zdradzi ponownie. Przecież ja też zdradziłam mojego byłego chłopaka a
        mimo to mój mąż mi ufa. Kij ma dwa końce. A co zrobić jeśli miłość twojego
        zycia pojawia się akurat w takim momencie jak u mnie? Ja też wolałabym spotkać
        męża kilka lat wcześniej, zanim jeszcze zaczęliśmy swoje poprzednie związki.
        Ale życie nie zawsze układa się tak prosto...
    • anulex Re: odbiłam faceta.... 28.12.06, 17:03
      Ludzie się rozstają i o ile nie przysięgali wierności aż po grób, jest to dość
      naturalne. Lepsze to niż udawać uczucie, podkochiwać się w innych, marnować
      czyjś czas. Początkowa faza związku jest między innymi po to, żeby się
      przekonać, czy to to i ewentualnie móc w porę odejść.

      Allabamma słusznie podzieliła nowe dziewczyny na dwie grupy. Dla mnie
      zachowanie tych pierwszych jest absolutnie nieakceptowalne. Druga grupa to
      normalne dziewczyny, którym w życiu ułożyło się tak nie inaczej.

      Zrobiłaś źle spotykając się z dwoma facetami na raz. Twój mąż również postąpił
      źle nie informując od razu swojej partnerki o zaistniałej sytuacji. Ale to nie
      powód, żeby biczować się przez resztę życia. Każdy popełnia błędy. Skoro
      żałujesz i już nigdy tak nie postąpisz, odpuść sobie.
    • warsawia Re: odbiłam faceta.... 28.12.06, 21:30
      a mozesz mi powiedziec jak to zrobilas?
      moja kumpela zakochala sie w zajetym facecie (ma dziewczyne),a jest tak fajna
      osoba,ze .. naprawde zycze jej szczescia,tylko nie wiem co doradzic. Pewnie
      podoba mu sie,bo ladna z niej kobieta,ale co dalej...
      • bkk2 Re: odbiłam faceta.... 29.12.06, 08:54
        nie zrobiłam tego z założeniem w punkcie wyjścia, że "on będzie mój" więc nie
        stosowałam żadnych technik, mielismy po prostu dużo możliwości rozmawiania i
        przebywania ze sobą
        • warsawia Re: odbiłam faceta.... 29.12.06, 09:45
          i po jakim czasie zaczelo sie cos miedzy wami? dlugo sie znaliscie wczesniej?
          • bkk2 Re: odbiłam faceta.... 29.12.06, 10:27
            zanim coś zaczęło "iskrzyć" znaliśmy się 6 miesięcy, ale później dopiero
            dowiedziałam się, że podobałam mu się od początku, on mi zresztą też :)
    • izolatka Re: odbiłam faceta.... 28.12.06, 21:42
      Nie pisz takich rzeczy, bo zraz Cię zjedzą.
      Ja jestem za walczeniem o swoje szczęście. Wszystkiego dobrego.
      • bkk2 Re: odbiłam faceta.... 29.12.06, 08:49
        Dzięki :)
    • mantha Re: odbiłam faceta.... 29.12.06, 10:18
      Ja tak zrobilam i jestesmy razem od 6 lat. Ale pamietaj o jednym - nikogo bys
      nie odbila jakby ta druga osoba, czyli teraz twoj aktualny mąż - tego nie
      chcial, wiec nie przesadzajmy z wyrzutami sumienia. KAzdy w takim ukladzie ma
      swoje zmartwienia - porzucona - wiadomo jakie - ten ktory porzucil, na pewno
      tez o ile nie ma serca z kamienia, ta 'trzecia' dylematy takie jak ty - i cóż -
      nie ma nic w zyciu za darmo.
    • beata825 Re: odbiłam faceta.... 29.12.06, 16:33
      a ja cie doskonale rozumiem bo sama mam taka sytuacje,
      otóz ja byłam w zwiazku 5 lat i bardzo ciezko bylo mi sie zebrac aby go
      wreszcie zakonczyc. Pewnego dnia poznałam mojego obecnego faceta z ktorym
      jestem naprawde szczesliwa, prawie 4 lata i wkrotce zamierzamy sie zareczyc.
      Gdy sie poznalismy on miał dziewczyne tylko mi sie od razu nie przyznał.
      A pozniej gdy sie dowiedziałam, było juz za pozno, zreszta przyznam ze nawet
      gdybym dowiedziała sie wczesniej to i tak niczego by to nie zmieniło.
      On z tamta dziewczyna był ponad 2 lata a najgorsze ze ona mieszka naprzeciwko
      mnie w bloku! on chciał juz wczesniej z nia zerwac bo jakos im sie w zwiazku
      niebardzo ukladało ale jakos nie mogl sie zebrac a ja zerwałam z moim byłym
      dzien po tym jak poznałam tego;)
      musze przyznac ze nie było nam łatwo,
      jego znajomi byli do mnie bardzo nieprzychylnie nastawieni i dopiero teraz po
      tylu latach gdy juz sie lepiej poznalismy moge powiedziec ze to sie zmieniło.
      Poza tym miałam wrazenie ze wszyscy na osiedlu krzywo na mnie patrza ( w sumie
      sie nie dziwie)
      Tamta gdy tylko spotkała jakiegos ich wspolnego znajomego natychmiast sie
      zaliła jaka to ja jestem okropna ze jej odbiłam faceta.
      Dlugo by opowiadac,spotykalismy sie gdzies ukradkiem, on nie podjezdzał pod moj
      dom zeby nas tak od razu razem nie wiedziała, jestesmy swiadomi i duzo
      rozmawialismy o tym ze ja skrzywidzilismy, wiem o tym,
      i zeby była jasnosc, wiem ze zle postapiłam, wiec ze to jest okropne i
      chamskie, sama nie wiem jak bym sama takie cos przezyła ale po prostu sie stało,
      miłosc to jakas siła wyzsza i nic na to nie poradzimy
      pozdrawiam
    • cosmopszczolka Re: odbiłam faceta.... 29.12.06, 17:19
      zrozumiesz naprawde jaki to ból gdy Ty zostaniesz porzucona!. Włażenie komuś w
      związek, a o małżeństwo to juz nie mówie !!! jest szmaciarstwem i nie ma tu
      żadnego tłumaczenia. Jest to kolejna zła rzecz na tym świecie, która wymaga
      napiętnowania a nie wybielania.
      • mahadeva Re: odbiłam faceta.... 29.12.06, 17:24
        bo ludzie traktuja sie jak przedmioty... a to jest zwykla kradziez
        posiadanie meza nie wynika z prawa natury, tylko jest wymogiem spolecznym, wiec
        lapanie meza w kazdy dostepny sposob jest celem samym w sobie :)
      • baler_inca Re: odbiłam faceta.... 29.12.06, 17:32
        W tym wątku da się wyraźnie zauważyć, które forumki zostały porzucone dla
        innej, a które były tymi właśnie innymi.

        Dlaczego wy, porzucone, cała winę za rozpad swojego związku zrzucacie na tę
        drugą kobietę??? Nie mam zielonego pojęcia, skąd sie bierze to
        wybielanie "niewinnego" faceta. Ale to przecież on was porzuca, on zostawia was
        jak niepotrzbny gałgan w kącie, to on zawodzi wasze zaufanie i wzgardza
        uczuciem, jakim go obdarzyłyście... Tamta kobieta po prostu pojawia się na
        horyzoncie i nie ma wobec was żadnych zobowiązań! To wasz cudowny, jedyny i
        ukochany mężczyzna wybiera tamtą, a nie was. Tak samo jest ze zdradą - to nie
        kochanki i prostytutki są winne, tylko faceci, którzy z ich usług korzystają.
        Ja nie widze powodu żeby być lojalną wobec obcych bab. Wy widzicie?
        • anulex Re: odbiłam faceta.... 29.12.06, 17:44
          Ja widzę. Staram się żyć tak, żeby innym nie szkodzić a wręcz pomagać. Jak
          zobaczę, że obcy człowiek miał wypadek samochodowy, udzielę pierwszej pomocy.
          Kiedy ktoś obcy zgłosi się o poradę na forum, postaram się pomóc. Jestem
          wolontariuszką i pomagam "obcym" dzieciom w nauce. I staram się również być
          lojalna wobec obcych bab. Dlaczego? Bo tak mi każe moja moralność.

          Porzucone z reguły nie zrzucają całej winy za rozpad związku na drugą kobietę.
          Ona jest winna, ale nie jest jedyną winną.
          • zimowa30 Re: odbiłam faceta.... 29.12.06, 17:56
            Anulex moralnosc moralnoscia,ale jesli ktos naprawde zakocha sie w zajetej
            osobie,to co? Mamy sie bronic,bo to niemoralne?kazdy walczy o swoje szczescie,a
            dziewczyna to nie zona. Nie zabralabym sie za zonatego faceta,ale jesli podoba
            mi sie facet,ktory ma dziewczyne i nie jest ona moja znajoma,nie bede wmawiac
            sobie,ze on mnie nie interesuje,szczegolnie jesli daje mi znaki
            przyzwolenia.Poza tym zadna dziewczyna nie przejmowalaby sie Toba,uwierz
            mi,gdyby cos takiego przydarzylo sie Tobie,podejrzewam ze przestalabys byc taka
            moralna,czego oczywiscie Ci nie zycze.
            Porzucona dziewczyna tez znajdzie swoje szczescie,moze nawet kogos lepszego.
            • anulex Re: odbiłam faceta.... 29.12.06, 18:09
              Przydarzyło mi się. I to wcale nie była obca dla mnie dziewczyna. Tamte
              wydarzenia tylko umocniły mnie w przekonaniu, że w ten sposób postępować nie
              wolno.

              Życie nie jest proste, czarno-białe. Jeśli ktoś się zakocha, trudno mieć o to
              do niego pretensje. Można mieć olbrzymi żal, ale przecież to nie zależało od
              niego. I ja rozumiem, że ludzie mogą się w sobie zakochać i odejść od
              partnerów, tak jak to było w przypadku autorki wątku. Nikt do tego nie dążył,
              samo wyszło. Takie sytuacje są bardzo trudne, ale chyba nikt tu nie jest winny.
              Skoro partner pokochał inną, związek i tak jest spisany na straty. Co innego,
              jeśli ktoś jest w związku, a druga osoba pragnie ten związek zniszczyć, uwodzi,
              snuje intrygi. Albo kiedy ludzie zaczynają być razem nie rozstając się
              wcześniej z partnerem, zdradzają. Takie sytuacje są moim zdaniem naganne.
          • lhasa Re: odbiłam faceta.... 29.12.06, 18:03
            Ale co ma wspolnego pomoc w wypadku samochodowym czy pomaganie potzrebujacym do
            zwiazania sie z zajetym facetem ?
            Nie wierze,ze pojawienie sie innej kobiety na horyzoncie oznacza od razu rozpad
            zwiazku. Jesli dwoje ludzi sie kocha i jest im dobrze nie ma mozliwosci,by obca
            kobieta to nagle zniszczyla.Trzeba dbac o siebie nawzajem,duzo rozmawiac.Mamy
            facetom zakazac widywac inne kobiety bo a nuż trafi sie jakas co go bedzie
            chciala poderwac?
            • anulex Re: odbiłam faceta.... 29.12.06, 18:19
              Związki przechodzą przez różne fazy. Nie wiem, czy istnieją pary, w których
              nigdy nie było kryzysu. Poza tym to, co nowe, fascynuje. Istnieją osoby, które
              w ogóle mają poważne problemy z wiernością. I tu jest pole do popisu dla osób,
              które chciałyby "odbić" któregoś z partnerów. Wystarczy poczytać wątki na
              forum - zdrada nie zdarza się wyłącznie w z gruntu nieudanych związkach.

              Pisząc o wypadku samochodowym miałam na myśli to, że generalnie trzeba starać
              się pomagać innym i liczyć się z ich potrzebami. Nawet jeśli są obcy.
              • super_girl5 szok! 29.12.06, 18:35
                A ja Wam powiem tak: nie mam żadnego szacunku dla dziewczyn które odbiły
                faceta! żadnego- dla mnie to zwkłe sz... i tyle. W życiu bym nie odbiła nikomu
                faceta! nie ważne czy ma żonę czy dziewczynę którą zna miesiąc- nieważne! w
                życiu takiego świństwa nie zrobiłam i nie zrobię!!! głupie jesteście że się
                wogóle przyznajecie do takich rzeczy he he. Nic tylko współczuć! bo tu nic
                innego nie pozostje. Nie chciałabym być tą drugą dziewczyną dla której jakiś
                facet zostwia swoją dotychczasową dziewczynę. Miałam sytuację gdzie jakas
                klientka perfidnie chciała się wkraść w mój związek. Załatwiłam ją raz dwa! he
                he, najchętniej bym wam powiedziała skad ona jest i jak się nazywa żebyście
                uważały bo to taka s... jest! no ale może lepiej nie, już i tak dość się na
                niej zemściłam. Dostała za swoje! Nie wiem jak można dumnie tworzyć post o
                tytule odbiłam chłopaka czy cos w tym stylu? puknijcie się! he he:)
                • lhasa super_girl5 29.12.06, 18:42
                  Miałam sytuację gdzie jakas
                  klientka perfidnie chciała się wkraść w mój związek. Załatwiłam ją raz dwa!

                  Hhmmm....a gdzie w tym wszystkim twoj partner?Co on na to ?
                • baba67 Re: szok! 29.12.06, 19:57
                  Ale autorka watku nie odbila faceta innej-to on poznawszy ja blizej zakochal sie
                  i podjal decyzje.
                  Oczywiscie wyrzuty sumienia dobrze o niej swiadcza, ale niczego nagannego nie
                  zrobila. Tak sie jakos ulozylo.
                  Ja bym chyba nie chciala sie wiazac z kims, kto odchodzi dla mnie do innej, ale
                  ja mialam za mlodu okropne kompleksy panicznie balam sie porzucenia i bylam
                  bardzo nieufna.Nigdy nie opuszczono mnie dla innej osoby, ale chlopak, ktory mi
                  sie podobal wybral inna panne, ktora tez sie kolo niego krecila.Po prostu mnie
                  uczona ze w zlym guscie jest okazywac za duzo inicjatywy, a jej tego nie uczono.
                  Bylo to cholernie przykre, ale to troche inny problem.
    • sabriel Re: odbiłam faceta.... 29.12.06, 18:42
      Nikt z nas nie jest kryształowy.Tak juz jest, że ludzie się rozchodzą bo
      spotykaja nagle kogoś innego.Nie zawsze to odbywa sie do końca fer,ale coż,takie
      jest życie.
      Ja bym sie na twoim miejscu nie zamartwiała tym.Po co w ogóle o tym myśleć.
      Skoro jesteście razem szczęsliwi tzn.że tamten związek to nie było to,nie miał
      przyszłości.Nie miej wyrzutów sumienia tylko ciesz się swoim szczęściem.
      • super_girl5 szok! 29.12.06, 19:21
        pytasz gdzie mój facet w tym wszystkim? otóż przy moim boku! :) tamta wpraszała
        się na siłę! mój facet nie miał ochoty z nią dyskutować kolejne już razy żeby
        nas zostawiła i dał mi wolną ręke. Nie lubię jak się ktoś wpieprza
        pomiędzy "wódkę a zakąske" jak to mówią! a z nią właśnie tak było. Ot i cała
        historia... czasem takiej się wydaje że może mieć każdego, czasem się można
        przeliczyć... he he:)
        • lhasa Re: szok! 29.12.06, 19:27
          super_girl5 napisała:

          > pytasz gdzie mój facet w tym wszystkim? otóż przy moim boku! :) tamta wpraszała
          >
          > się na siłę! mój facet nie miał ochoty z nią dyskutować kolejne już razy żeby
          > nas zostawiła i dał mi wolną ręke. Nie lubię jak się ktoś wpieprza
          > pomiędzy "wódkę a zakąske" jak to mówią! a z nią właśnie tak było. Ot i cała
          > historia... czasem takiej się wydaje że może mieć każdego, czasem się można
          > przeliczyć... he he:)

          Zaproszeniem,ale facet ktory nie potrafi poradzic sobie w takiej sytuacji to
          raczej ciapa,nie facet.
          Twoja sytuacja jest calkiem inna, bo twoj partner byl pewien,ze jest mu dobrze
          z toba i nadal chce z toba byc. A co zrobilabys, gdyby zapragnal zwiazac sie z
          tamta kobieta?Tez na sile walczylabys o niego?
          • super_girl5 he he 29.12.06, 20:11
            Ciapa- chyba mylisz pojęcia! widać ktoś tu jest niedowartościowany, ale to nie
            mój problem he he:) Co bym zrobiła? hmmm he he, nie muszę się nawet nad tym
            zastanawiać bo ja nie mam takich problemów. To ona się wpraszała NAM a nie mój
            facet do niej tak więc sory ale to nie ja tu jestem winna:) a ona po prostu zle
            ulokowała uczucia a ja pomogłam jej zrozumieć żeby znalazła nowy obiekt
            westchnień... a mój facet nie zwracał na nią uwagi bo nie było na co he he:)
            • lhasa Re: he he-super_girl5 he he 30.12.06, 02:07
              Niby dlaczego myle pojecia?Ciapa to facet,ktory nie potrafi zalatwiac sam za
              siebie swoich spraw i zwraca sie z tym do swojej dziewczyny-"kochanie,przegon te
              zolze, bo ja juz nie moge" - posluzyl sie toba jak, ze tak powiem brzydko
              miotla,ktora zamiecie wszelkie brudy-do kogos takiego pasuja jeszcze okreslenia
              tchorz,pantoflarz - wybierz,ktore bardziej pasuje do twojego faceta.

              Ponadto brak ci wyobrazni,nie potrafisz postawic sie w hipotetycznej
              sytuacji?Jesli jakas panienka probowala rozwalic wasz zwiazek to ty nawet nie
              pomyslalas o tym co bys zrobila, gdyby nagle okazalo sie,ze twojemu facetowi tez
              sie zebralo na amory? Rozumiem,ze ta dziewczyna przyczepila sie jak rzep do
              psiego ogona,naslal cie na nia twoj facet i po problemie,sprawa zalatwiona,nie
              wyciagamy wnioskow,bo i po co...prawda?

        • zimowa30 Re: szok! 29.12.06, 19:27
          dziewczyna,ktora wprasza sie na sile kiedy nie podoba sie facetowi faktycznie
          jest zenujaca,ale jesli on reaguje na nia pozytywnie to tez ona jest szmata?
          Nawet jesli jest naprawde wartosciowa osoba?nie nazywaj tak drugiej osoby.
        • baba67 Re: szok! 29.12.06, 20:00
          No wlasnie, gdyby zwiazek faceta byl ok, to on sam wspoldzialalby zeby
          przepedzic intruzke.
          Jednak autorka watku nie byla intruzka-jedyne, co robila, to rozmawiala.
        • super_girl5 :) 29.12.06, 20:15
          Aha i jeszcze jedno- WSZYSTKIM szczęśliwego nowego roku 2007!!!! obyście były
          tak szczęśliwe jak ja:)
    • allabamma Wszystkie te, które nazywają mnie szmatą 29.12.06, 19:16
      Jeśli to Wam pomaga... Szczekajcie sobie dalej.
      I ja, i mąj mąż cieszymy się, że na siebie trafiliśmy. Stanowimy zgraną
      rodzinę. Jestem lubiana przez jego znajomych, niektórzy nawet gratulowali mu,
      że nareszcie znalazł dobrą motywację, by wyrwać się z tamtego związku. Z tamtą
      dziewczyną miał kryzys za kryzysem, nieustanne fochy, kłótnie i powroty,
      popsuty czas przez jej humory. Nawet nie było tak, że z nią zerwał przeze mnie -
      ona po prostu po raz kolejny powiedziała mu, że nie chce z nim spędzać
      sylwestra (lata temu), potem - że chce, potem - że jednak nie. Więc się uparł i
      nie zadzwonił do niej, jak to zwykle robił "dla świętego spokoju". I sylwestra
      spędził z kumplami.
      Wcześniej jeszcze sypnął się mój związek.
      Tak, poznaliśmy się i zakochaliśmy się w sobie będąc w związkach. Udawaliśmy,
      że się nic nie dzieje, że łazimy sobie i rozmawiamy tylko dlatego, że się
      kumplujemy. Ale to nie było takie łatwe.
      Pobraliśmy się, jesteśmy szczęśliwi, powodzi nam się świetnie. Tamta
      dziewczyna.. no cóż, dalej działa chaotycznie, popełnia głupie błędy, ma za
      sobą mase niepokończonych szkół, żadnego zawodu czy konkretnego zajęcia.

      I wiecie co - gdyby mi facet powiedział, że kocha inną - byłoby mi ciężko, ale
      bym go po prostu puściła wolno. Awanturowaniem się czy nazywaniem "tej drugiej"
      szmatą - czyichś uczuć nie zmienię. Można najwyżej wyjść z tego z klasą.
      • lhasa Re: Wszystkie te, które nazywają mnie szmatą 29.12.06, 19:23
        Awanturowaniem się czy nazywaniem "tej drugiej"
        >
        > szmatą - czyichś uczuć nie zmienię. Można najwyżej wyjść z tego z klasą.

        Otóż to. Z klasą.
        • super_girl5 he he he he he 29.12.06, 19:28
          pusty śmiech!!!!!!
      • super_girl5 do allabamy 29.12.06, 19:26
        słuchaj ja do Ciebie nic nie mam i życzę Ci jak najlepiej, jeśli w grę wchodzi
        małżeństwo i dzieci to już jest całkiem inny wątek. Miałam na myśli ludzi
        którzy są ze sobą jakiś czas... nic konkretnie o Tobie.. więc po co te nerwy? :)
        Mogę się założyć że nie pusćiłabyś wolno męża a tym bardziej ojca swoich
        dzieci dla jakiejś tam pierwszej lepszej- no wybacz ale w to, to już nie
        uwierzę- z całym szacunkiem!
        • baler_inca Re: do allabamy 29.12.06, 20:15
          A ty dzieciaku nadal nic nie rozumiesz. To nie jest wątek o dziewczynach
          wbijających się na siłę między kochających się ludzi. Jakby ci to wytłumaczyć,
          żeby dotarło...
          Załóżmy, że tamta "klientka" która wbijała się między ciebie i twojego faceta
          była świetną dziewczyną, mądrą, inteligentną, nie robiła co chwilę "he he", w
          dodatku była bardzo ładna. Twój chłopak ześwirował na jej punkcie, zakochał się
          na zabój i zdecydował odejśc od ciebie do niej.
          W tym wątku zastanawiamy się, czy tamta dziewczyna jest winna rozpadu waszego
          związku, rozważamy, czy twój facet powinien dalej męczyć się z toba mimo że cię
          nie kocha i udawać coś na siłę z poczucia "moralności" (jak chcą niektórzy),
          czy też jego odejście w takiej sytuacji to normalna sprawa i nie powinno się
          nikogo za to winić.
          Ot, w skrócie to tyle. Czy takie postawienie sytuacji bardziej do ciebie
          trafia?
        • allabamma Re: do allabamy 04.01.07, 13:17
          Skoro nic do mnie nie masz, to daruj sobie komentarze o szmatach itd.
          Mój facet był ze swoją ex 7 lat.
          Nie, dla "pierwszej lepszej" bym go pewnie nie puściła - ale my tu o takich nie
          mówimy.
      • dziewice ja Cie lubie :) 29.12.06, 20:27

    • birmane Re: odbiłam faceta.... 29.12.06, 20:24
      Bylismy razem 7 lat. Zareczyny , wspolne mieszkanie...Pojechalam do pracy za
      granice.Musialam. 3 miesiace. Juz po miesiacu dostalam sms ze to koniec, poznal
      inna...Ona polowala na niego od dawna...2 miesiace pozniej byla juz w ciazy,
      teraz juz sa 2 miesiace malzenstwem. Nie wiem czy sa slowa ktore moglyby
      wyrazic co czulam...Takie osoby jak ona i on oczywiscie tez nie zasluguja na
      szczescie, poniewaz budowanie wlasnego szczescia na krzywdzie innych ludzi jest
      niemozliwe. Wg mnie predzej czy pozniej zrozumieja co zrobili chyba ze sa tak
      samo perfidni,wyrachowani i zalosni...Zaluje kazdej sekundy spedzonej z tym
      czlowiekiem i mam nadzieje ze nigdy nie bede juz tak bardzo cierpiec...Dlatego
      autorka watku powinna mimo wszystko miec wyrzuty sumienia...Bo to jest bardzo ,
      ale to bardzo nie fair...
      • baler_inca Re: odbiłam faceta.... 29.12.06, 20:32
        Bardzo ci współczuję, ale czy naprawde uważasz, że to tamta kobieta była winna?
        Jeżeli twój były narzeczony okazał się takim dup.kiem i idio.tą, to każda inna
        (odpowiednio ruszająca zadkiem czy czymkolwiek innym) złowiłaby go na tę samą
        przynętę. Gdyby twój ex był uczciwym, kochającym człowiekiem, cały pluton sex-
        bomb nie ruszyłby go o milimetr. Ta czy inna - to już nie ma znaczenia. Winny
        był według mnie on i tylko on. Babka się nawinęła po prostu, na wielką miłość
        to przeciez nie wyglądało chyba?
        Tak czy siak bardzo ci współczuję... Ale chyba już wiesz, że dobrze się stało
        że ta historia wydarzyła się przed, a nie po ślubie. Bo że wydarzyłaby się -
        nie mam wątpliwości :(
        • birmane Re: odbiłam faceta.... 29.12.06, 20:43
          Dziekuje. Wiesz, powoli zaczynam rozumiec ze to co sie stalo to tylko dla
          mojego dobra. Widocznie on tzw kurestwo mial we krwi tylko ja tego nie
          zauwazalam. Gdzies w serduchu czuje ze tylko ja nie bede zalowac takiego
          scenariusza...W koncu zaczelam sie usmiechac ale bardzo bolalo;/Nie polecam
          tego uczucia kiedy 7 lat nagle nie maja dla Niego znaczenia...
          • liszu Re: odbiłam faceta.... 29.12.06, 22:26
            nie kochal Cie po prostu ot co, znalazl w swoim przekonaniu lepsza i
            atrakcyjniejsza, jej wina, ze byla lepsza od Ciebie? gdyby tak nie bylo
            zostalby z Toba
            prawda jest brutalna, prawo silniejszego
            zrozumiesz to po czasie, sprawa dla Cebie jest pewnie jeszcze bardzo swieza
            dlatego takie negatywne emocje
            • bkk2 Re: odbiłam faceta.... 29.12.06, 22:47
              Kurcze... wiecie moje Panie, że Wasze słowa naprawdę pomagają. Bardziej niz na
              tyle pozytywnych wypowiedzi spodziewałam się oskarżania mnie o to jaką perfidną
              istota jestem. A tu proszę... może faktycznie powinnam zająć się swoim
              szczęściem :)
              • liszu Re: odbiłam faceta.... 29.12.06, 22:56
                czas najwyzszy:) wszystkiego dobrego w Nowym Roku!
              • sabriel Re: odbiłam faceta.... 29.12.06, 22:59
                Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.
                Często oceniamy coś bardzo surowo, pod wpływem emocji.Kobieta która nam "odbiła"
                faceta wydaje nam sie szmatą,jego zwykle oceniamy troszkę lepiej.
                Z czasem okazuje się,że owa pani wyświadczyła nam tylko przysługę bo dzieki temu
                spotkaliśmy kogoś innego.
    • reniatoja czy ten facet to piłeczka? 30.12.06, 09:48
      Na ciekawy tekst dotyczący "odbijania: partnerów natknęłam się niedawno - otóz
      autor uwaza, ze jesli ktoś cierpi z tego powodu, że ktoś inny "odbił" mu
      partnera - jeśli ma ochote zabijac i kląć - to tak naprawdę nigdy nie kochał
      tego partnera, tylkos zuka własnej satysfakcji - w gruncie rzeczy, jesli kogos
      kochamy to chcemy dla niego dobrze, prawda? zatem jesli on odszedł z tobą, to
      pewnie jest mu lepiej i kochająca pierwsza żona powinna być szczęśliwa i
      wdzięczna Tobie, zę dajesz szczescie komuś, kogo ona kocha i kogo szczescia
      pragnie - widocznie jesteś dla niego lepsza i prawdziwa miłość powinna to
      zrozumieć i nie tyle wybaqczyc, bo tu nie ma co wymaczac, lecz dziękować Ci że
      się pojawiłaś i uszczescliwiasz człowieka, którego ona kocha :)


      Wiem, ze to pokretne u naciągane rozumowanie, ale spodobało mi się - może
      dlatego, ze mnie nie odtyczy, wiec nie muszę się z tym zmierzyć ;)
    • lidka_77 czego właściwie oczekujesz? 30.12.06, 12:17
      Czego oczekujesz? masz wyrzuty sumienia? po dwóch latach hm...
      zapewne przyczyniłaś się do jej bólu i smutku, a teraz pewnie chciałabyś
      usłyszeć od niej, że nie ma żalu i że stało się lepiej, tak?
      hm.. lepiej do tego nie wracaj. lepiej nie chciej wiedzieć co się z nią stało -
      bo po co? Tobie nie będzie od tego lepiej, Jemu nie będzie od tego lepiej, ani
      tym bardziej tamtej.
      więc żyj dalej w szczęściu z Nim i nie myśl o niej. Zostaw to. Po prostu...

      p.s. i nie pytaj czy któraś z nas miała podobnie, bo co da porównywanie
      sytuacji... po prostu zostaw to i żyj sobie dalej w szczęściu. koniec. kropka.
    • cojestdoktorku Re: odbiłam faceta.... 30.12.06, 13:12
      > Odbiłam innej kobiecie faceta, sprawy potoczyły się tak, że układamy sobie
      > wspólne życie, jesteśmy małżeństwem i jesteśmy szczęśliwi i żadne z nas nie
      > żałowało nigdy podjęcia decyzji o byciu razem. Jednak od czasu do czasu
      > pojawiaja mi się myśli o mojej poprzednicce - jak bardzo przyczyniłam się do
      > jej bólu i smutku. Wiem, że bardzo przeżyła jego odejście...Nie mogę sobie
      > poradzić z ogromnymi wyrzutami sumienia. Z drugiej jednak strony jestem z
      > miłością swojego życia...Czy któraś z Was jest w podobnej sytuacji???

      nie martw się, może za kilka lat Tobie też jakaś odbije Twojego faceta wtedy
      wszystko się wyrówna i będzie sprawiedliwie :)
      w końcu skoro raz dał się odbić to czemu ma nie dać po raz drugi? :)
      • baba67 Re: odbiłam faceta.... 30.12.06, 14:12
        Nie sadze zeby to miala byc jakas regula.
        Po pierwsze malzenstwo dla wiekszosc ludzi(w tym i facetow) wciaz jeszcze to co
        innego niz luzny zwiazek. A juz zupelnie co innego kiedy sa dzieci.
        Po drugie facet nie byl bezwolnym obiektem zainteresowania agresywnej i
        spragnionej chlopa cipci. Zainteresowala go kobieta, ktora wydawala mu sie
        lepsza partnerka dla niego-z poprzednia slubu nie bral, niczego przed oltarzem
        czy tam cywilnym ksiedzem jej nie obiecywal-tu chce sie angazowac i
        zobowiazywac, bo czuje, ze to ta osoba.
    • zimowa30 Re: odbiłam faceta.... 30.12.06, 14:40
      nie wiem czy zawsze tak jest,ze ta nowa jest lepsza czy atrakcyjniejsza,wcale
      tak nie musi byc.Po prostu wypalil sie w tym zwiazku i nowa jest widocznie
      odpowiedniejsza dla niego,zakochali sie w sobie i tyle...
      Sama mam na oku faceta,ktore ma dziewczyne i nie mam pojecia jak blisko oni sa
      ze soba,sadze ze mu sie podobam i chcialabym,zeby cos z tego wyniklo,poki co
      czekam...
      • baba67 Re: odbiłam faceta.... 30.12.06, 14:46
        Jesli ludzie sa dla siebie, to nikt sie w zwiazku nie wypala.
        Ale racje masz w tym, ze to moze byc ktos tez nie do konca odpowiedni, ale za
        to nowy.
        W tym wypadku jednaksadzac po checi faceta do zaobraczkowania moze byc inaczej.
        • zimowa30 Re: odbiłam faceta.... 30.12.06, 14:56
          mi tylko o to chodzilo,ze nie nazywalabym od razu tej nowej lepsza czy
          atrakcyjniejsza... Kiedys facet na ktorym mi zalezalo wybral inna-wg moich
          znajomych byla ode mnie znacznie brzydsza,a przede wszystkim latwiejsza-no i tu
          moze wlasnie pasuje stwierdzenie,ze odpowiedniejsza dla niego,bo aniolem to on
          nie byl ;)) NO ale coz,milosc nie wybiera ;)
          tez nie mam zamiaru nikogo ranic,ale nie bede sobie wmawiac na sile,ze nic nie
          czuje do faceta czy odpuszczac sobie,bo on ma kogos,mysle ze to tez zalezy od
          niego. to tyle.Szczescia w milosci w Nowym Roku zycze wszystkim i tym
          porzuconym i tym nowym ;)
    • malutka792 Re: odbiłam faceta.... 03.01.07, 21:06
      Bylam w podobnej sytuacji odbilam w pewnym sensie bo na pocztku naszej
      znajomosci nie mialam pojecia o tej drugiej, zostalimy razem i po 7 latach
      zwiazku doczekalam sie zdrady i oszustw chyba nie bylo warto
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka