Gość: humphrey
IP: *.acn.pl / 10.64.6.*
02.04.03, 13:54
Od kilku dni obserwuję/czytam/przeglądam wątki na forum kobieta/wp. Właściwie
z czystej ciekawości.. ale nie o tym chcę pisać. Otóż: co zaobserwowałem ?
Wnioski poparte są kilkumiesięcznym siedzeniem (czyt. gniciem) na czacie.
Generalnie rzecz biorąc, cały ten netowy szajs (okreslenie subiektywne, mowię
o wrażeniu ogólnym) bierze się z prostej ludzkiej potrzeby - potrzeby
dowartościowania się. Zdaję sobie doskonale sprawę, że przyczyny tego mogą
być diametralnie różne... Zdaję sobie również sprawę, iż ja - pisząc teraz o
własnej 'chorobie' (ja też w tym wszystkim uczestniczę) - po pierwsze nic
nowego nie odkrywam.. po drugie zaś.. byćmoże również próbuję się w jakiś
sposób dowartościować..
Ostatnie wątki na forum Kobieta utwierdziły mnie w przekonaniu, że ludziom
(tak, wiem, generalizuję, istnieje wiele wyjątków) zależy nie na WYMIANIE
OPINII/DYSKUSJI NA KONKRETNE TEMATY etc, ale na tym, by siląc się na kolejne
pretensjonalne, sentymentalne, tudziez naiwne i pseudointelektualne bzdety,
poczuć, że "są kimś", że imponują innym lub - po prostu - że inni ludzie
darzą ich czyms tak prozaicznym, ale czyniącym człowieka szczęśliwym, jak
SZACUNEK...
Śmiała teza, ale - wybaczcie - musiałem 'dać upust' niezbyt pocieszającym
myślom, które pojawiały się podczas lektury kolejnych wątków.
Podejrzewam, że nie jestem jedynym, który - po setkach godzin straconych w
sieci - dochodzi do tak żałosnego wniosku.
Kończę z tym. (ale dopiero od jutra:))
Tymczasem pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do zdrowia ;)
---
Humphrey.