Dodaj do ulubionych

Potrzebuję wsparcia..

31.12.06, 01:54
Na wstępie wszystkich którzy chcą odpowiadać w sposób chamski lub złośliwy,
prosze by dalej nie czytali lub się nie wypowiadali. Zależy mi na obiektywnej
opinii.
Mam znajomego, można powiedzieć dobrego znajomego. I ten znajomy mial
dziewczyne. Był z nią kawał czasu. Była miedzy nimi niesamowita magia,
przyjażń, partnerstwo, odlotowy seks. Związek sie skończył, tak bywa. Ona
jeżdzi po świecie co jakiś czas wpada do Polski. Widują się , utrzymują
kontakt telefoniczny, mailowy. On o niej mówi Wielka Miłość. Sytuacja jest
następująca: on poznal dziewczynę, w zasadzie dziewczyna sama sie prosiła o
poznanie. Rozumieją się dośC dobrze, są czułe slowa obietnice i plany. On
nadal ma kontakt z tamtą, chce się z nią spotkać, tylko na chwilkę by ja
zobaczyć wysiadającą z samolotu, mówi ze jest miedzy nimi erotyczne napięcie,
ale seksu nie chce bo jej nie kocha, jednocześnie ma nadzieję na smsa z
jakiejś tam okazji. NOwa dziewczyna nie rozumie tego faktu. Uważa że skoro
(jak twierdzi on) nic miedzy nimi nie ma to po co chce ja zobaczyć? Nie jest w
stanie z tego zrezygnować, jednocześnie mówiąc wielkie słowa kocham do nowej.
Dla mnie sytuacja jest jasna. Nie pozbył sie , tak jak twierdzi obrazu tamtej,
pragnienia tamtej i chęci bycia blisko. A tą nowa traktuje jako zastępstwo,
jako możliwość na spełnienie pragnienia posiadania rodziny. MOże i ją kocha
ale nie dostatecznie mocno by dopuścić do siebie myśl o tym by zerwać kontakt
z była. Wypowiedzcie się prosze, bo mnie brakuje już argumentów by uzmysłowić
mu że nie tedy droga i że tą nową bardzo krzywdzi.
Obserwuj wątek
    • mahadeva Re: Potrzebuję wsparcia.. 31.12.06, 01:59
      Mysle, ze niepotrzebnie opowiada o tym nowej. Jak mozna ukochanej osobie, z
      ktora chce sie stworzyc zwiazek powazny mowic, ze sie kocha inna? To zarty, a
      nie zwiazek... Oczywiscie gosc ma prawo czuc sentymnty do tamtej i widywac ja
      czasem, ale to jest jego prywatna sprawa.
      • niuniafunia Re: Potrzebuję wsparcia.. 31.12.06, 02:01
        Widzisz maha, oni chca budować związek na całkowitej szczerości...
        • mahadeva Re: Potrzebuję wsparcia.. 31.12.06, 02:07
          szczerosc jest bezwzglednie wazna, ale pewne rzeczy moga pozostac w sferze
          prywatnej... jak mozna komus mowic, ze jest tylko ersatzem?? poza tym mi sie
          wydaje, ze malzenstwo to jest piekna i powazna sprawa, wiec, chociazby po to,
          zeby chronic to piekno, nalezy nie wyciagac pewnych rzeczy na swiatlo dzienne -
          bo jaki to ma niby dobroczynny wplyw??
          znam ta sytuacje i przykro mi tym bardziej, bo wiem, ze nie jest wyssana z
          palca tylko dotyczy zywych ludzi
          kurcze, od kiedy jestem na forum wiedze tyle dziwnych sytuacji, powoli trace
          swoj idealizm
          • niuniafunia Re: Potrzebuję wsparcia.. 31.12.06, 02:10
            Znasz te sytuacje??? Skąd???
            • mahadeva Re: Potrzebuję wsparcia.. 31.12.06, 02:12
              moze to zbieznosc przypadkowa, ale chyba spotkalam sie kiedys z bohaterem na
              kawe i mi to opowiedzial
              • niuniafunia Re: Potrzebuję wsparcia.. 31.12.06, 02:13
                zbieżność przypadkowa, tylko :)
      • megg29 Re: Potrzebuję wsparcia.. 31.12.06, 02:02
        No bo krzywdzi. Największy baran by to zrozumiał. Powinien chyba przemyśleć
        parę rzeczy w odosobnieniu.
        • niuniafunia Re: Potrzebuję wsparcia.. 31.12.06, 02:03
          megg maha zasugerowała ukrycie tego faktu, myśłisz że tak by było dla nowej
          dziewczyny lepiej? Bo ja tak nie uważam.
    • gad_forumowy Re: Potrzebuję wsparcia.. 31.12.06, 02:04
      Na nic się zda nowy związek (tylko na ból i smutek). Chemia działająca między nim a jego byłą będzie go męczyła jeszcze wiele lat.
      • megg29 Re: Potrzebuję wsparcia.. 31.12.06, 02:07
        Nie, nie ma sensu ukrywać niczego. Nawet brutalna prawda jest lepsza od
        kłamstw. Zawsze tak twierdziłam, bo mój ojciec uczył mnie bycia uczciwą, choćby
        nie wiem, co. Facet powinien wyjechać ( w góry, nad morze, niepotrzebne
        skreślić) i przemyśleć, za którą barfziej tęskni, po czym otwarcie poagadać o
        uczuciach.
        • mahadeva Re: Potrzebuję wsparcia.. 31.12.06, 02:10
          ja sobie moge teoretycznie wyobrazic, ze mozna kochac dwie osoby na raz,
          ale na prawde mozna zachowac to dla siebie, jesli nie niesie to zadnego
          zagrozenia, a tutaj wiem, ze pierwsza milosc raczej nie przerodzi sie w
          malzenstwo, bedzie tylko krotkimi spotkaniami
          • megg29 Re: Potrzebuję wsparcia.. 31.12.06, 02:14
            Maha, kocha się różne osby na rózne sposoby, tak, jak się kocha rodzinę
            inaczej, a faceta inaczej, ale człowiek jest przenaczony, jak każdy inny ssak,
            do łączenia się w pary. To biologia. Jeśli się samca nie akceptuue w pełni, to
            są dwa wyjścia- zaakceptować mimo wszystko lub odejść do innego. nie ma czegoś
            takiego jak równiorzędne kochanie obydwu. Sprawdzone, uwierz starszej
            koleżance. Zawsze ktoś ucierpi.
    • node Re: Potrzebuję wsparcia.. 31.12.06, 02:09
      Facet chce miec rodzine, ale jest zafascynowany ex i chetnie przylatwialby ja
      jak tylko moglby. Sam sie oszukuje (a moze i nie), ale przede wszystkim
      perfidnie oszukuje te druga.

      Ta druga nie powinna robic z siebie niewoilnicy Isaury i pozbyc sie sliskiego
      typka. Tak dla jej dobra...

      PS a czy ty przypadkiem nie jestes te druga???
      • niuniafunia Re: Potrzebuję wsparcia.. 31.12.06, 02:12
        Ja mam swoje poukładane życie :)
        • node Re: Potrzebuję wsparcia.. 31.12.06, 02:13
          > Ja mam swoje poukładane życie :)

          I prawidlowo!
    • saksalainen Trudno... 31.12.06, 02:16
      Jezeli nie widzi sie regularnie ze swoja Wielka Miłoscia, to ta więz bedzie słabła, ale bedzie słabła powoli. Trzeba jeszcze duzo czasu...

      Ze nie chce zerwac kontaktu, to rozumiem.

      Czy powiedział Ci, ze tą nową traktuje jako zastępstwo? Bo jezeli tak, to rzeczywiscie ja krzywdzi, w takim razie powinien wracac do tamtej.
      • niuniafunia Re: Trudno... 31.12.06, 02:20
        Nie nie powiedział, powiedział tylko o zaistnialej sytuacji i o tym ze nie
        rozumie tej nowej. To moja interpretacja o zastępstwie. Ona nie zabrania
        kontaktu mu wogóle, tylko nie chce by się z tamtą spotykał.
      • node Re: Trudno... 31.12.06, 02:21
        Jak to rzeczywista wielka milosc, to nie bedzie slabla z czasem. Zapewne wielka
        milosc dala kosza, bo facet do niej nie dorasta (tak mozna wnioskowac z opisu) i
        on sobie zdaje z tego sprawe, wiec zadowloil sie kims z nizszej polki.

        Jezeli facet bylby ok, to nie widywalby ex, a on az sie moczy na mysl o
        spotkaniu z nia. Udaje uczciwego... tyle ze jest drugie dno tej uczciwosci.
        • niuniafunia Re: Trudno... 31.12.06, 02:25
          Wiesz z tego co wiem rozstali się w przyjażni, dla niej też był kimś wyjątkowym.
          Po prostu każde z nich wybrało inną drogę.
          • node Re: Trudno... 31.12.06, 02:29
            Po prostu byli za wygodni zeby miec zwiazek na odleglosc. Calkiem typowe.

            Facet jest oblesny, bo oszukuje te druga dla wlasnej wygody.
            • niuniafunia Re: Trudno... 31.12.06, 02:32
              Wiesz, nie wnikajmy czemu się rozstali. To nie istotne. Istotna jest ta
              sytuacja. No bo skoro utrzymują kontakt,to znaczy ze coś jeszcze w nich siedzi..
              • node Re: Trudno... 31.12.06, 02:38
                niuniafunia napisała:

                > Wiesz, nie wnikajmy czemu się rozstali. To nie istotne. Istotna jest ta
                > sytuacja. No bo skoro utrzymują kontakt,to znaczy ze coś jeszcze w nich siedzi.

                By zrozumiec dlaczego sie kontaktuja, nalezy zrozumiec w jakich warunkach sie
                rozstali. Nie mozesz ignorowac przeszlosci tego faceta, bo to jest klucz do
                zrozumienia jego zachowania. Ewidentnie on zyje przeszloscia.
                • mahadeva Re: Trudno... 31.12.06, 02:55
                  jej, duzo ich laczylo to utrzymuja konatkt, nie mozna zamknac czlowieka w
                  zlotej klatce i kazac mu tam spedzic cale zycie
                  tylko na boga niech nie opowiada o tym jesli dziewczynie to sprawia przykrosc
                  • node Re: Trudno... 31.12.06, 02:58
                    Nie, tak nie ma. Jak sie decyduje konczyc prawdziwa milosc, to robi sie to
                    definitywnie, bo inaczej nie da sie skonczyc.

                    Ex jest perfidna, bo doskonale wie ze facet jest jej.

                    PS -
                    • niuniafunia Re: Trudno... 31.12.06, 03:03
                      Bo to mój dobry znajomy. Powiedział o tym otwwarcie, zresztą wiem o tamtej sporo.
                      • node Re: Trudno... 31.12.06, 03:08
                        Twoj znajomy szukal rozgrzeszenia u ciebie? Mu sytuacja nie przeszkadza?

                        Szkoda mi troche tej drugie, ale ona taz i sama sobie winna, bo sie oszukuje.
              • saksalainen Re: Trudno... 31.12.06, 02:43
                Siedzi i bedzie siedziec - i tylko czas moze sprawic ze to osłabnie. Ale cos na zawsze zostanie, jakies ciepłe uczucia.

                Nie znam obojga, ale z tego co piszesz mysle ze rozstali sie "na amen" i to co było nie jest zagrozeniem dla tej nowej.

                Kluczowa kwestia jest, czy on rzeczywiscie kocha ta nowa: Czy jest z nia dlatego ze on tego chce, czy dlatego ze ona sama przejeła inicjatywe a on akurat potrzebował pocieszycielki.

                Jezeli ja kocha, to musza znalezc jakis kompromis. I jezeli ja kocha, to powinien w jakims stopniu jej ustąpic, nawet jezeli jej nie rozumie.
                • niuniafunia Re: Trudno... 31.12.06, 02:47
                  saksalainen .... mądrze :)
                  • niuniafunia Re: Trudno... 31.12.06, 02:51
                    Kompromis... Myślicie że może zabrać nową na spotkanie z tamtą? Przecież jak
                    twierdzi, spotkanie jak z każdym innym członkiem rodziny, wiec czy to może być
                    kompromis... innego nie widze.
                    • node Re: Trudno... 31.12.06, 02:56
                      Oczywiste jest ze facet jest zakochany w swojej wielkiej milosci. Ta druga
                      doskonale wie o tym, bo z twojego opisu to jest jednoznaczne. Ze swoja ex do
                      ktorej sie nic nie czuje nie rozmawia sie przez telefon z zagranicy.

                      Ta druga nie chce sie zobaczyc oczywistego.
                    • saksalainen Re: Trudno... 31.12.06, 03:05
                      Nie to miałem na mysli... tylko cos w stylu: Spotkanie z tamta nie czesciej niz raz na 3 miesiace.

                      A zabrac nowa... nie wiem czy to sie da. Moze to i sensowne zeby ze soba pogadały, ale to juz musza zainteresowane osoby same zadecydowac.
                • node Re: Trudno... 31.12.06, 03:05
                  A ty misiu z bajki o rycerzach i ksiezniczkach sie urwales?

                  Ex to ewidentnie nowoczesna kobieta, ktora byla dlugo z facetem ktory ja
                  satysfakcjonowal. W lozku tez. I ty myslisz ze jak sie spotkaja to o wielkich
                  uczuciach i cierpieniach beda sobie opowiadac?

                  Tiaaa... kocha druga a z ex rozmawia przez telefon, emaile itd. Kocha to on ex,
                  a z ta druga tylko jest.
                  • saksalainen Re: Trudno... 31.12.06, 03:13
                    Ja po prostu wierze w przyzwoitość.
                    • node Re: Trudno... 31.12.06, 03:19
                      saksalainen napisał:

                      > Ja po prostu wierze w przyzwoitość.

                      Nie chcialem cie urazic... ja juz stracilem zludzenia co do ludzi. A na pewno
                      nie ma mowy o przyzwoitosci w tym co bylo tu opisane.

                      Przyzwoity facet nie odzywalby sie do ex. Przezwoita ex nie pozwolilaby sobie na
                      kontakty z facetem, ktory uklada sobie zycie z kims innym.
                      • saksalainen Re: Trudno... 31.12.06, 03:27
                        Hmm... nie znasz ich. Ludzie róznie maja po rozstaniu, niektórzy uwazaja ze "przyjazn miedzy kobiety a mezczyzna jest mozliwa tylko po tym jak byli parą".

                        Ja staram sie utrzymywac kontakty z osobami które kiedys byly mi bliskie.
                        • node Re: Trudno... 31.12.06, 03:36
                          > Ja staram sie utrzymywac kontakty z osobami które kiedys byly mi bliskie.

                          Czy jestes w zwiazku czy samotny.

                          Bo mysle ze robisz to dlatego ze jestes samotny i mieszkasz za granica. Gdybys
                          byl w satysfakcjonujacym zwiazku po prostu nie mialbys czasu na takie kontakty,
                          ani nie chcialbys ryzykowac utraty osoby na ktorej ci zalezy.
                          • niuniafunia Re: Trudno... 31.12.06, 03:37
                            Też tak sądze.
                            • saksalainen Re: Trudno... 31.12.06, 03:45
                              Od czasu do czasu zadzwonic albo napisac maila, to nie jest bardzo czasochłonne. A co do mnie - jest ktos, tyle ze na odległosc.
                          • saksalainen Ryzykowac utraty? 31.12.06, 03:50
                            Na osobie tak zazdrosnej ze zabraniałaby mi własnych znajomych raczej by mi nie zalezało.
    • kaktusik0 Re: Potrzebuję wsparcia.. 31.12.06, 12:43
      uważam że zasługuję na faceta dla którego będę najlepsza i najwspanialsza (i vice versa). Za bardzo się cenię żeby być z kimś kto traktuje mnie jako marną namiastkę swojego Ideału kobiety. Za bardzo by mnie to bolała sytuacja, że będąc ze mną dalej marzy o swojej byłej, dalej do niej wzdycha.
      Uważam, że skoro są miliardy facetów na świecie, to znajdzie się wśród nich taki którego pokocham i który nie będzie mnie ranił np. wzdychaniami do byłej.

      Ja bym postawiła sprawę jasno - jeśli nie potrafi mnie pokochać tak jak swojej ex to przykro ale nie mamy o czym rozmawiać.
      • niuniafunia Re: Potrzebuję wsparcia.. 31.12.06, 13:35
        Dziewczyna (nowa) stawia sprawę jasno, i własnie dlatego ten mój znajomy nie
        rozumie całego zamieszania. Nowa powiedziała mu, że może się kontaktować z byłą
        ale nie widywać, bo to dla niej nie pojęte by chęc przelotnego ujrzenia twarzy
        byłej była czymś nie znaczącym.
        Według mnie ten znajomy nie wyzbył się uczuć do byłej, czeka na jej maile,
        telefony, sms. Chce ujrzeć jej twarz, uśmiech. A jednocześnie twierdzi że jej
        nie kocha że już dla niego jest jak rodzina, jednocześnie zaznaczając erotyczne
        napięcie... Ehhh, ewidentnie przeczy sam sobie. A nowa cierpi, nie chce budować
        związku na gorącym gruncie. Nie chodzi tu o zaufanie, bo można ufać sobie ale
        nie można ufać tamtej. Kto da gwarancje nowej ze on nie pójdzie do łóżka z eks
        gdy ta go o to poprosi?? Przecież łączył ich namiętny i odlotowy seks.
        • kaktusik0 Re: Potrzebuję wsparcia.. 31.12.06, 13:47
          mi nie chodzi o widywanie się. To czy by się widywał czy nie, mi mówiąc szczerze nie robiłoby różnicy. Chodzi o uczucia. O to że nie może doczekać się maila, sms. Że mówi o niej 'wielka miłość'. Jak się nie kocha to się zapomina.
          Ciekawe jak on by zareagował gdyby jego aktualna dziewczyna powiedziała mu że między nią a np. kolegą z pracy jest 'erotyczne napięcie' i wyczekiwała smsów od niego.
    • starykawaler_jarek_k .............Ona opisała swoją historię........... 31.12.06, 13:43
      Ta kobieta opisała swoją hitorię podając, że chodzi o znajomych.
      Człowiek myślący i bystry zauważy to w lot, co innego intelektualiści z IQ -
      136... (megg29)
      • niuniafunia Re: .............Ona opisała swoją historię...... 31.12.06, 14:47
        Mylisz się złotko, ja mam rodzinę. I wielu znajomych, którym chce pomóc.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka