Dodaj do ulubionych

Apetyt na linię, czyli ..

    • okragla 89- Ufff! Nie mam raka 20.12.08, 01:20
      Ufff! Nie mam raka

      Przynajmniej na lewym jajniku. Jednak strachu się trochę najadłam z tego powodu.
      Ale od początku...

      Ponowne problemy z regularnością miesiączki skłoniły mnie do spotkania z
      lekarzem ginekologiem.

      Na specjalistę od przeglądu podwozia wybrałam ciepłego i sympatycznego lekarza,
      którego znam na stopie służbowej, trudno, wstyd trzeba schować do kieszeni.
      Badał mnie bardzo dokładnie blisko godzinę. Ważne, cała wizyta w poczuciu, że
      jestem w dobrych rękach.

      Najpierw dziobał mnie chudym patykiem, co się zwie usg a potem tradycyjnie.
      Prawy jajnik w porządku, właśnie się owulował, ciekawe, bo dwa dni temu
      skończyła mi się miesiączka. Lewego wcale nie widać. Rok temu jak mnie badano
      podobnym narzędziem był, chyba jajniki nie znikają ot tak sobie?

      Wreszcie się znalazł, przysiadł obok jajnika prawego, cwaniak. Może dlatego, że
      nie był całkiem zdrów. Lekarz znalazł niepokojące zmiany, jakieś torbiele.
      Obfotografował z każdej strony owe stwory i tłumaczył, z czego mogą się robić. I
      uderzył z grubej rury-

      - Aby wykluczyć raka powinna pani sobie zrobić badanie CA 125. Potem zajmiemy
      się sprawami nieregularnych miesiączek.

      Po tej wizycie niby nie martwiłam się ciemnym scenariuszem z wyobraźni mojego
      lekarza, jednak coś tam w podświadomości chyba kołatało. Badanie odwlekałam w
      nieskończoność, aż ostatniego dnia z możliwych i w końcu je zrobiłam. Odebrać
      wyniki miałam na drugi dzień, ale nic nie dzieje się bez przyczyny... zaspałam.

      Zadzwoniłam do laboratorium prosząc, by wbrew regulaminowi podano mi
      telefonicznie wyniki przed weekendem, czy mam tego cholernego raka, czy będę żyć
      dłużej. Pani po tym, jak jej opowiedziałam dzisiejszy sen z mamą kupującą na mój
      pogrzeb czarną sukienkę podała wyniki.

      Wszystko w normie. 14,9 a skala normalności to wartość do 35. Teraz tylko
      spotkanie z sympatycznym panem od podwozia, pewnie tabletki hormonalne, po
      których będę jadła jak wilk. Ta moja opaska to się ze mną ma, z każdej strony
      kłody jej rzucam pod nogi.

      Czy ja personifikuję ten kawałek plastyku w sobie?

      Okrągła
      • antenka.vip Brawo Okrągła! 20.12.08, 01:29
        Pamiętaj,że jeśli się czegoś bardzooo chce to można mieć wszystko lub bardzooo
        wiele!Powodzenia i pełen SZACUN:)))
    • okragla 90- Limonki po 25 zł 23.12.08, 01:17
      Limonki po 25 zł
      Chyba pójdę niedługo z torbami!

      Nie przez te ciągłe wyjazdy na Kubę a właśnie przez limonki. Są one ważnym składnikiem mojego ulubionego napoju- darqiuli. Wspomagającego w pracy. Chwała im za to, że odetkałam się w końcu, bo lenistwo zatoczyło ostatnio tak szerokie kręgi mojego życia, że tylko położyć się i leżeć patrząc w sufit. Z pusta kieszenią, oczywiście.

      Spokojnie, nie wpadam w alkoholizm. Drink i bujanie po darqiuli dają mi wenę twórczą na pisanie zaległych tekstów. Po drinku głowa jakaś taka świeża, słowa same układają się w zdania, jasno, jasno... wesoło i optymistycznie na całym świecie.

      Komu lub czemu mam dziękować, że ta wena mi wróciła?

      Limonkom?

      Po części uśmiechowi mojego szefa, który na ostatnim spotkaniu tak dziwnie się sarkastycznie uśmiechnął na wieść, że mam coś w planach do zrobienia. Plany te realizowałam wprawdzie nieskutecznie od kilku miesięcy, ale nie czułam natchnienia i dlatego. Zaparłam się teraz i w duchu powtarzałam sobie, że ja mu jeszcze pokażę.... Nieźle, praca na złość komuś.

      E tam, czy to przez limonki, czy przez złośliwy śmieszek szefa efekt jest :)

      Nieważne, grunt, że fajnie mi się pracuje. Chyba te wyjazdy przyczyniają się, że wracając tkwię w letargu wspomnieniowym i nie mam motywacji do pracy. Za niecały miesiąc znów lecę na Kubę...

      Wiem!

      W drodze powrotnej będę miała pustą walizkę, więc zapakuję 5 kg limonek! :)




      Okrągła
    • okragla 91- Zdobycze cywilizacji 29.12.08, 02:58
      Zdobycze cywilizacji

      Kilka przykładów z najbliższego otoczenia:

      Mama, która w lenistwie poświatecznym styka się z mp3-ką. Słyszy rytmiczną muzykę i zachwycona nią rusza się po kuchni w rytmie ostatnich kubańskich hitów. Kroki wydłużone, ręce płynne, głośne słowa, uśmiech na buzi.

      - Jakie to fajne, jak dobrze słychac melodię. Nie rozumei mojego rozbawienia jej nietypowym zachowaniem. Chwilka odmienna od zwykłej. Rozczulenie, kochana.

      Enrique odbierający na swoim nowym telefonie komórkowym rozmowę.

      Pierwsze połączenie, słyszę jego głos, rozmowa w tle. Kilkanaście sekund. Druga rozmowa, odebrał, cisza w tle, ja w nerwach, że to już druga minuta stracona, zaraz się skończy limit na karcie. Moja złośc. Długi sms do niego, jak mogłeś stracic tyle czasu przeznaczonego na rozmowę? Sms od Enrique.

      - Nie wiem jak odbiera rozmowę. Ręce mi opadły, złośc minęła. Rozczulenie. Gdzie ja jestem? Czy to ten sam świat?

      Mój długi sms z instrukcją- naciśnij zieloną słuchawkę, wtedy mnie usłyszysz. Gdy złośc minęła została minuta rozmowy. Za krótko, aby powiedziec, ze tęsknię. Koniec kasy na koncie, środek nocy, brak możliwości dalszej rozmowy, pat.

      Oglądam swoje dłonie, są szczupłe przy reszcie ciała, odsuwam je na odległośc, starośc nie pozawala mi przysunąc ich blisko oczu?

      Czas płynie, ten dobry i ten zły, dla mnie.



      Okrągła
    • okragla 92- Jak cię widzą, tak... 25.01.09, 03:10
      Jak cię widzą, tak... cię piszą.

      Postrzegam się ostatnio jako osobę normalną w kwestii wagi ciała. Pewnie mój
      optymizm poszedł za bardzo w kierunku szczupłości, trudno. Kupując ubrania
      wybieram te w mniejszym niż powinnam rozmiarze, oburzam się na słowa Mamy, znów
      jesteś gruba... psychicznie dobrze się czuję w swojej skórze.

      Pewnie nie wyglądam jak top modelka, czy nawet zwykła statystyczna Polka, ale
      cieszę się i tak, że dzięki opasce doszłam do takiego wyglądu, że nie straszę i
      nie zwracam uwagi swoją otyłością (znów słowa Mamy).

      W wystawach widzę siebie jako normalną kobietę, pewnie ciut obfitych kształtów,
      ale mieszcząca się w normie. Wszak nosze rozmiar 48, a nie 56 jak dwa lata temu.

      Martwię się zatrzymaniem spadku wagi i powracającym czasami bólem żołądka.
      Ostatnio często mnie boli, może wizyta u lekarza się kłania?

      Dziś obudziłam się (wprawdzie nie rano, bo ok. godz. 12) z poczuciem, że coś
      obcego we mnie siedzi i zagraża mojemu życiu.

      Jak schudnę do optymalnej wagi, za kila lat.. to zdejmę opaskę, aby się pozbyć
      tego lęku wypływającego gdzieś w porannych koszmarach.

      Dziwnie tak mnie w sobie coś obcego, chyba nie do końca przyjaznego.

      Okrągła
    • okragla 93- Czy masz przyjaciół? 25.01.09, 03:11
      Czy masz przyjaciół?

      Żyjąc tak szybko czasami ich nie widzisz. Pojawiają się kiedy przekraczasz granicę, czerwoną linię oderwania od rzeczywistości i pogrążenia się we własnym świecie. Patrzenia tępo w jeden punkt w świecie czarnych kolorów.
      Na ratunek można liczyć ze strony przyjaciółek, to twoja rodzina, duchowa.

      Wtedy mogą wysłuchać cię w środku nocy, w niekompletnym ubraniu, z bosymi nogami. Słuchają i w kulminacyjnym momencie mają łzy w oczach. Taka jedność dusz w gestach i poglądach. Patrzą chłodniejszym okiem na ostatnie wydarzenia. Takim, nie do końca chłodnym, bo przez godziny wspólnego przebywania, wypitych rumów i godzinnych pogaduszek, trochę twoim. Są pogotowiem dla duszy.

      To postacie, które wprost powiedzą, że w tej kiecce wyglądasz jak choinkowa bombka albo po świętach przybyło ci troszke tu i tam. W imię współistnienia dodadzą, że chyba to nie ludzie pozostają przy swojej wadze po tygodniowym obżarstwie na rodzinnych występach z okazji świąt.

      Nie wstydzisz się, bo kto inny, jak nie przyjaciółka oceni twój najnowszy zakup, szałowy biustonosz w nowym rozmiarze. Facet tego nie zauważy, pominie szczegóły, dopasowanie. Skupi się na seksualnym aspekcie koronek i fikuśnych dodatków. Ona rzeczowo oceni.

      Zazwyczaj wiesz, które są to osoby, jednak od czasu do czasu granica jest płynna. Może to być ktoś zupełnie nieznajomy, kto trafi na ten guzik w psychice i wyciągnie cię z doła głębokiego na dwa metry. Ostatnio był to głos w słuchawce telefonu. Spokojny i taki ciepły. Odwiesił mnie ginekolog. Chyba zasugeruje mu, żeby zmienił specjalizację.

      Pomoc nadejdzie zza zwykłej rozmowy, zaklejając dziurę, jaką wyżarły słowa kogoś z bliskiego otoczenia. Bliskiego, osłoniętego i zupełnie nieprzygotowanego na atak. Zdrada partnera, męża jest boląca, zdrada koleżanki z kręgu tych bliskich znajomych jest bolesna.

      Okrągła odwieszona
    • dr.zmijka Okrągła, wysłałam Ci maila 25.01.09, 13:42
      na adres gazetowy.
    • okragla 94- Witaminy i gumki 01.02.09, 05:27
      Niby te dwie rzeczy nie mają ze sobą za wiele wspólnego, a jednak...

      Kupowałam ostatnio większą ilość prezerwatyw w necie. Robiłam zakupy nie tylko dla siebie, więc ilość i rodzaje były hurtowe. Smaki egzotycznych bananów, pomarańczy, kiwi i rodzime truskawki. Chcąc zaoszczędzić na wysyłce wybrałam opcję- Kup 50 a 12 dostaniesz gratis, plus darmowa wysyłka. Skrupulatnie rozpisałam na kartce, jakie smaki, kolory mają być. Troszkę czasu to wybieranie nam zajęło. Całe 62 sztuki.

      Wróć! Przecież to miało być 50 sztuk plus 12 gratis.... grrrrr, będzie ich więcej, przydadzą się, za gapiostwo trzeba płacić.

      Miałam jeszcze nadzieję, że sprzedawca przeczyta mojego emaila i da się sprawę odkręcić. Jakże mocno się zdziwiłam, kiedy on nic nie kumał, o co mi chodzi w emailu. Pytał się tylko o smaki. Ze ściągawką z tamtego pechowego klikania "Kup teraz" przepisałam mu i wysłałam szczegółowe zamówienie kupionych gumek.

      Nadal nie rozumiał, twierdząc, że kupiłam u niego tylko... trzy sztuki. I pytał, co oznaczają te nazwy: przedłużające, grubsze i nawilżane?


      Coś mi tu nie grało, ale co?

      Po chwili moje oczy zrobiły się okrągłe jak świąteczne talerzyki do ciasta!

      U pana, z którym wymieniłam te ciucibabkowe emaile kupiłam, ale kilka... witamin w tabletkach musujących :) Witaminy o różnych smakach, kolorach... ukryte w zbliżonym do gumek kształcie- tubach ;)

      Dawno tak psychicznie i długo się nie śmiałam do łez. Myślałam, że tylko na komediach zdarzają się takie wpadki, a jednak....

      Okrągła z witaminami... i gumkami
      • iluminacja256 Re: 94- Witaminy i gumki 01.02.09, 12:45
        Obłedne:)

        Dobrze sie czyta to " twoje zycie" Czemu juz nie piszesz? Masz
        bloga?
        • iluminacja256 Ups , przepraszam 01.02.09, 12:47
          Przepraszm, myslałam , ze to data 2008:)

          Mozna zapytac ile teraz wazysz>?

          .
          • okragla Re: Ups , przepraszam 01.02.09, 21:13
            Hejka


            Waze jeszcze kilka kg ponad setke, ale zaczynalam majac 140 kg :)
    • okragla 95- Ciasne gacie 08.02.09, 23:34
      Ciasne gacie

      Boję się wejść na wagę. Pewnie by pokazała parę kilogramów więcej niż ostatnio. Widzę po ubraniach, że niestety coś tam mi przybyło. Tak to jest, jak człowiek na urlopie zamiast aktywnie się udzielać na wywczasach siedzi w domowych pieleszach i zajada depresję zimową.

      Eleganckie spodnie, które ostatnio dopasowałam do reszty kreacji balowej okazały się tak ciasne, że siedząc było mi trudno oddychać. Źle się z tym czułam przez cały wieczór, odmawiałam sobie nawet jedzenia. Tyle, że słodycze miały chyba magnes... od razu na drugi dzień łyknęłam chrom, który swego czasu skutecznie opanował moje ciągotki w kierunku słodkości. Może teraz nie będzie skutku ubocznego, czyli wielkiego apetytu na bzykanie.

      W sumie tak dużo nie jadam, a czuję się taka pełna, spuchnięta. Chyba to po części przez hormony od spraw kobiecych, które dostarczam swojemu organizmowi od dwóch tygodni. To zalecenie mojego ulubionego ginekologa- plasterek antykoncepcyjny przez dwa cykle i wszystko powinno wrócić do stanu normalności. W sprawach babskich, bo po tych hormonach będę musiała znów zrzucać nabyte kilogramy.

      Zaczyna mnie złościć taka huśtawka. tak samo jak zmienność nastrojów- to wina hormonów?

      Okrągła
    • okragla 96- Traumatyczne urodziny 28.02.09, 00:37
      Traumatyczne urodziny

      No i niestety, dziś kończy się pewien etap w moim życiu- już nie będę miała 30-stu lat a czterdzieści. Te urodziny wpędziły mnie kilka tygodni temu w zły nastrój. W domu zapowiedziałam, że żadnego tortu, życzeń, czy prezentów nie chcę tego dnia. Ma on szybko minąć, jak zły sen. Nawet nie chcę o tym wszystkim myśleć, buntuję się wbrew prawom natury. Natura zdecydowała, że tykanie zegara biologicznego nie podlega negocjacjom, żadnym.

      Tykanie widać, oj widać, niestety. Bardziej psychicznie, niż fizycznie. Fizycznie chyba są to moje dobre lata, jestem świadoma swojego ciała, procesów w nim zachodzących, umiem korzystać z niego. Na zewnątrz skóra już nie taka sprężysta, ale za to gładka i miękka- sflaczała?

      W środku przeświadczenie, że to półmetek życia. Może nawet krócej przyjdzie mi jeszcze funkcjonować. Myśli o śmierci są teraz częściej w mojej głowie. Tak samo jak bunt, że ja jeszcze się przecież nie nażyłam, że to krótko, za mało, za szybko, że niedawno dopiero zrozumiałam, co to miłość, macierzyństwo, codzienność, ból...

      Patrząc na mój najpopularniejszy przelicznik- podróże, to ile razy mogę poczuć ten dreszczyk emocji związany z poznawaniem nowego miejsca? Kilkanaście i do trumny.

      Ile mnie czeka jeszcze szczęśliwych chwil?

      Czy zdążę poznać dorosłość mojego syna?

      Patrząc na swoich rodziców myślę, że teraz mam już z górki. Zarówno w życiu osobistym, jak i zdrowiu. Chyba nie chciałbym się męczyć jeszcze drugie tyle, nie mogąc robić wszystkiego, być ograniczonym przez starość, choroby, znudzenie i wypalenie.

      Nie wiem jak mam podejść do życia po urodzinach, co mi będzie wypadło, jako pani w statecznym wieku?

      Boli to przemijające życie, świadomość.

      Ech, niedobre to są urodziny :(

      Okrągła czterdziestka
    • okragla 97- Niespodziewanka 01.03.09, 20:49
      Niespodziewanka

      Czasami plany nijak mają się do rzeczywistości. Miałam zamiar 40- ste urodziny spędzić na umartwianiu się i rozpamiętywaniu przeżytych dni. Plany były takie, aby wieczór zakończyć w upojeniu alkoholowym, sama w łóżku, żeby nie myśleć, to miał być zły dzień.

      Od samego rana wszystko było przeciwko moim planom!

      Miała być pochmurna pogoda, było piękne optymistyczne słonko. Nie pomogło nawet to, że poszłam na zakupy w ... klapkach. Wyszłam z założenia, że ktoś musi krzywo na mnie spojrzeć, zaśmiać się, a to byłaby woda na młyn do umartwiania. Niestety, nikomu nie przeszkadzało, że ubiór mam co najmniej dziwny- zimowa kurtka, kolorowy szal i piankowe zielone klapki.

      Przeszkodą do schowania się pod kołdrę miała być wizyta przyjaciółki, która akurat dziś przy mojej pomocy chciała zmienić swoją fryzurę. Raz coś mi wypadło, więc nie mogłam teraz odmówić. Nie wiem dlaczego, ale zebrałam się w garść, upiekłam murzynka z chili i pieprzem, rodzynkami i wiśniami -mój ostatni wymysł w kwestii łamania schematów. Nawet zmyłam podłogi i ogarnęłam mieszkanie. Koleżanka się spóźniała troszkę a kiedy już otwierałam jej drzwi... zobaczyłam tłum kumpelek z pracy! :)

      Usłyszałam "100 lat" jeszcze śpiewane na klatce schodowej. Byłam tak zaskoczona, że stałam z rozdziawioną buzią i ryczałam ze wzruszenia. Przyniosły piękny tort, szampana, kwiaty, winka, śmieszną tablicę rejestracyjną i kupon na zabiegi odnowy biologicznej do kosmetyczki. Tyle zachodu specjalnie dla mnie. Potem dowiedziałam się, że w spisku brał udział także mój syn.

      Cały wieczór byłam w dużym szoku, fajnie się bawiłam, paskudny nastrój minął.

      Potem opowiadając mamie o niespodziance, jaką mi zrobiły koleżanki, usłyszałam, że takie rzeczy są w bajkach lub filmach. Mama stwierdziła, że chyba jestem lubiana, skoro przyszło tyle dziewczyn.

      Fakt, że chyba ostatnio mocno po mnie było widać deprechę przedczterdziestkową, ale nie sądziłam, że ktoś poświęci mi tyle uwagi, wolnego czasu, zabiegów i przygotowań.

      Dziękuję Wam!



      Okrągła uśmiechnięta
    • okragla 79- Niedoszła panna młoda 30.04.09, 20:40
      Niedoszła panna młoda

      Trochę nie pisałam, bo miałam małe zawirowanie w życiu osobistym.

      Dokładniej rzecz biorąc, uciekłam z własnego ślubu.
      Na dzień przed planowaną imprezą doszłam do wniosku, że nie kocham swojego przyszłego męża na tyle, aby się za niego wydawać i... odwołam wszystko. Potem spakowałam się w jedną walizkę i ruszyłam samotnie na podbój terenów, których nie znałam.

      Przez tydzień się bawiłam, szalałam, tańczyłam i używałam życia. Chyba jestem już za bardzo niezależną, aby się z kimś wiązać.

      Wszystko działo się na pięknej, gorącej wyspie Kubie. To nie bajka, ani początek filmu, to moje życie...

      Nie chcę się rozdrabniać i tłumaczyć dlaczego, gunt, że stchórzyłam na kilkanaście godzin przed ceremonią.

      Może będę się za to smażyć w piekle( nie tylko za to), ale napisze tylko jedno- głos w środku nie dawał mi spokoju. Piekło jest realne, bo nawet nie miałam większych wyrzutów sumienia.

      Okrągła poskręcana do cna

      • okragla 80- Wróciłam do 50- tki 03.09.09, 23:46
        Wróciłam do 50- tki

        Niestety, terapia hormonalna, stresujący czas nie tylko w pracy, ale i w życiu osobistym przyczynił się do tego, że z rozmiaru 46/ 48 wróciłam do 50 :( tak, tak, sobie tłumacz się babo!

        Niestety, lubię słodkości, tłuste potrawy łatwiej mi wchodzą, gorąca herbata w trakcie jedzenia suchej bułki z twarogiem sprawia, że jem bez dławienia, zupki przelatują i niedługo jestem znów głodna. Czyli nauczyłam się oszukiwać opaskę. Walczę sama ze sobą, typowa zodiakalna rybka. A kilogramy pewnie wracają, zadowolone, że idzie im tak łatwo. Przytyłam i z trudem mieszczę się w moje ulubione gacie.

        Zdałam sobie sprawę z tego w sklepie, kiedy poszłam poprawić sobie humor. Wiadomo, nic tak nie złagodzi babskich nastrojów, jak zakupy i nowy ciuch. Nie tym razem! Humor zamiast się polepszyć, pogorszył, do diabła!

        Na wagę i z braku czasu i chyba podświadomie, nie wchodziłam już od dłuższego czasu. Jak w końcu się przemogłam (przyznaję, ze strachem), to i lekko zdziwiłam, według kilogramów, to tylko 5 więcej. W czym rzecz w takim razie?

        Tajemnice wyjaśnił mi lekarz- to po hormonach mogłam zwyczajnie spuchnąć, czyli zatrzymać wodę tu i tam. Ogólnie czuję się cięższa, napompowana jak balon. No ale waga powinna pokazać, nie zna się przecież na różnicach pomiędzy słoninką a wodą :)

        Z wagi zeszłam z "mocnym" postanowieniem- zero słodkości, białego pieczywa i nieregularnego jedzenia! Wytrzymałam do następnego ranka, kiedy zostałam poczęstowana moimi ulubionymi galaretkami w czekoladzie. Oczywiście nie odmówiłam.

        Niech mi dadzą jakiś lek na silną wolę!

        Za dwa tygodnie wybieram się na kontrole do opaskowego lekarza, aż się boję!



        Okrągła spuchnięta... od ptasiego mleczka
    • okragla 81- Urlopów czas 03.09.09, 23:47
      Urlopów czas

      No znów troszkę mnie nie było na blogu, ale mam dobrą wiadomość, troszkę mnie przez ten czas ubyło.

      Pozwoliłam sobie znów na urlop w miejscu, gdzie krucho z jedzeniem i zaowocowało to spadkiem wagi. Do tego przyczynił się tropikalny klimat, prawie codzienne szaleństwa nocne z muzyką oraz słońce, które zawsze dobrze działa na moje samopoczucie. W efekcie po kilku tygodniach urlopowania jestem lżejsza o kilka ładnych kilogramów.

      Czasami zapominam, że mam opaskę. Ona przypomina w najmniej spodziewanych momentach. Wczoraj przy jedzeniu dość suchej baby ziemniaczanej opaska się zbuntowała i kilka następnych kwadransów zwracałam, to co udało mi się zjeść, czyli pewnie ze dwa, trzy kęsy. Resztę dnia spędziłam w łóżku zwinięta w kłębek. Takie dni na szczęście są rzadkością, umiem jeść, aby zjeść.

      Powinnam chyba odwiedzić mojego opaskowego lekarza, ale mimo urlopu, ciągle brakuje mi czasu.


      Okrągła
    • okragla 82- Faceci, to nadal świnie 03.09.09, 23:49
      Faceci, to nadal świnie

      Ech, ileż ja razy to sobie powtarzam.. i znowu tak samo.

      a ja ciągle naiwna, że może tym razem będzie inaczej, lepiej...

      Teraz zmieniło się tylko to, że wiem, na czym polega mój błąd w kontaktach z płcią przeciwną. Jestem zbyt otwarta, łatwo przechodzę w rozmowie z tematów życia codziennego, pracy do tematów tzw. tabu, czyli związanych ze sferą intymną- seksem. Pewnie niektórych dziwi to, że nie kryję się za maską zawstydzenia i nie ściszam głosu.

      Tematy seksu są dla mnie jawne, dla większości moich znajomych chyba nie. Przez co panowie mogą mnie odbierać jako osobę... z którą można łatwo nie tylko rozmawiać, ale i robić.. Wysyłam błędne sygnały.

      Zwrócił mi na to uwagę znajomy, dał mi mocno do myślenia. Podobno, nie mam klasy.

      Czy klasę ma chłopak, który kilka dni po własnym ślubie proponuje mi seks?

      Czy klasę ma ksiądz, który zasypuje mnie sms z propozycją intymnych spotkań we dwoje?

      Czy klasę ma poważany facet dzwoniący do mnie z urlopu z rodziną, żałujący, że nie ma mnie w tych pięknych okolicznościach przyrody z nim?

      Czy klasę ma dawna sympatia mówiąc wprost, ze ma ochotę na seks ze mną?


      Czy jestem TYLKO dziura, maszynką do zaspokajania męskich chuci? :(


      Okrągła rozżalona
    • bakejfii Re: Apetyt na linię, czyli .. 04.09.09, 01:11
      TORCIK MARCHELLO
    • asiak30 Re: Apetyt na linię, czyli .. 24.09.09, 11:00
      15 września założono mi opaskę na żołądek tylko taką, której nie można zmniejszyć, jest wszyta na stałe. Do dzisiaj spadek wagi wynosi 10kg-rezultat przebywania przez tydzień na kroplówkach.
      Odczuwam ból w trakcie jedzenia, boli mnie szew ale mam nadzieję, że będzie się opłacało i po zrzuceniu wagi pozbedę się wreszcie mojej ogromnej przepukliny.
      Trzymam kciuki za Twoje powodzenie.
    • okragla 83- Musimy zaczekać na wdowców 24.09.09, 19:19
      Musimy zaczekać na wdowców

      - Nie ma żadnych fajnych wolnych facetów, musimy już chyba teraz zaczekać na wdowców- stwierdziła na którymś naszym babskim spotkaniu. Nie wiem dlaczego odniosła się w liczbie mnogiej, sama jest szczęśliwą mężatką. Może na znak solidarności ze mną, wiecznie uwikłaną w jakieś związki bez przyszłości.

      Nie mogła zrozumieć, dlaczego ostatnio intensywnie zacieśniam znajomość z chłopakiem, który nie jest wolny. Oczywiście nie pomaga przemawianie do zdrowego rozsądku(którego u mnie próżno szukać), czy odwoływanie się do sumienia. Ona wie, że mam dziwne podejście do "tych spraw".

      Ubawiło mnie to, trafne niestety, stwierdzenie mojej przyjaciółki. Ten żonaty, tamten dzieciaty, inny niby kończy właśnie małżeństwo, ale skończyć nie może... dylematy singielki rodzaju żeńskiego czasami są odmienne.

      Wdowcy pewnie pojawią się za jakieś dziesięć lat... do tej pory mogę się nadawać na złom, teraz jestem w pełni życia, z weną i pomysłami.

      To niesprawiedliwe!

      Życie..

      Oj, coś podły nastrój mnie łapie...



      Okrągła
    • okragla 84- Jesteś lekka jak pianka 11.10.09, 16:45


      Lubię czuć się kobietą. Taką atrakcyjną, ponętną i ... szczupłą. Na co dzień kompleksy związane z tuszą uparcie drapią mnie w myślach i nie dają zapomnieć o sadełku. Od święta o tym zapominam. Najczęściej jest tak w tańcu, który uwielbiam. Wtedy zapominam, że nadal ważę powyżej setki.

      Ostatnio znalazłam się na sympatycznej imprezie, gdzie mogłam się wyszaleć na parkiecie. Mam nadzieję, że powodzenie u płci brzydkiej było zasługą moich wdzięków a nie ograniczonej ilości kobiet.

      Niemniej bawiłam się przednie. Już na wstępie usłyszałam komplement:

      - Jak pani schudła w ciągu ostatnich miesięcy!

      Słodkie, tym bardziej, że człowiek widuje mnie co kilka dni.

      Potem jeden przystojniak ruszył przez chaszcze i przyniósł mi naręcz fioletowych pięknych kwiatów. Na oczach swoich kilkudziesięciu zdziwionych kolegów i kilku koleżanek. Wyglądało to prawie jak słynna scena w nocach i dniach. Miłe to było, ale i zawstydzające.

      W następnej części imprezy, kiedy było jedzenie i zabawa przy muzyce jak oczywiście z energią śmigałam na parkiecie. Fajnie mieć jest powodzenie- nie miałam chwili na odsapnięcie, bo kiedy kończył się jeden taniec, porywano mnie do kolejnego. To tygryski lubią najbardziej!

      Pan od kwiatów nie spoczął na laurach, co rusz chętnie i żwawo ze mną tańczył. W pewnym momencie rozmowy w większym gronie stwierdził, że w tańcu jestem lekka jak pianka. Czym znów mnie zawstydził. Miło...

      Ogólnie cały dzień był wesoły i sympatyczny. Z braku wolnego czasu do siedzenia nad talerzem z imprezy wróciłam... głodna jak wilk.

      Oby więcej takich a życie będzie fajne.



      Okrągła wytańcowana
    • okragla 85- Łatki 21.10.09, 13:49
      Łatki

      Czasami w kontaktach z ludźmi przypina się im łatki. Uprzedzamy się, lub zbytnio idealizujemy daną osobę. Potem trudno zmienić swoje tory pojmowania tej postaci. Pierwsze wrażenie się najbardziej liczy. Jeśli komuś przypina się łatkę uczciwego, mądrego człeka, potem mu już idzie łatwiej.

      Tak samo jak bywało za młodych lat w czasie chodzenia do szkoły. W nowej szkole, klasie najważniejszy był pierwszy rok. Jeśli poznali cię z tej dobrej aktywnej, czy wygodnej kujońskiej i grzecznej strony, to w następnych latach miałeś o wiele łatwiej.

      W życiu dorosłym jest podobnie.

      Zdałam sobie z tego sprawę rozmawiając kilka dni temu ze swoim szefem. Ciągłe wcinanie uwag o seksie, facetach i podśmiewajki z tego sprawiły, że nie traktuje mnie na zupełnie poważnie. Łatwo się schować z prawdziwym ja za maską żartobliwości i monotematyczności.

      Oj łatwo…

      Ma to swoje dobre strony.

      Pomijając te złe, oczywiście. Czasami jedno spojrzenie czy słowo może sprawić przykrość.

      Zaszufladkowanie.

      Nie zawsze chce się grać śmieszka, klauna i panienkę lekkich obyczajów.

      Trzeba, skoro się wzięło taką rolę…

      Okrągła
    • okragla 86- Smutni ludzie 25.10.09, 17:22
      Smutni ludzie

      Ostatnio obracam się wśród wielu smutnych i zniechęconych życiem codziennym ludzi. Widać to po ich twarzach, niekoniecznie starych, ale z odciśniętymi zmarszczkami smutku. Mają takie smętne, zabiedzone oczy, aż żal łapie za duszę i chciałoby się im jakoś pomóc.

      W większości mają problemy związane z normalnym życiem, finansami czy problemami z pracą. Z rozmów wynika, że przygniata ich ciężar życia, wieczne walki o pieniądze, dobrą pracę. Stres ciągnie za sobą kłopoty w dogadaniu się z partnerem, żoną czy mężem, dochodzą kłopoty ze zdrowiem i błędne koło się zamyka.

      Łatwo wpaść w trybiki narzekania, zgorzknienia i apatii, potem trudno wyjść z tego dna pesymizmu. Aż mi czasami wstyd za siebie, że ostatnio jestem kolorowa optymistką. Boję się, aby mnie któryś ze smutasów nie zaraził tą chorobą. Nie chcę zszarzeć.

      Sama staram się być uśmiechnięta, złe myśli odsuwać, myśleć pozytywnie i dopatrywać ciepła i słońca na każdym kroku. Często uśmiecham się sama do siebie słysząc jakiś fragment ulubionej muzyki lub patrząc na piękne kolory jesiennej przyrody.

      Wiem, że moje życie nie jest idealne, jako osoba mam wiele wad a lista życzeń i chęci jest też pokaźna, ale chyba osiągnęłam stan, w którym potrafię się cieszyć z tego, co mam.

      Okrągła kolorowa
    • okragla 87- Zazdrośnice 26.10.09, 21:20
      Zazdrośnice



      Kobiety są o mnie zazdrosne.

      Żony moich kolegów prześcigają się w sposobach odciągnięcia ich od mojej kontrowersyjnej osoby.

      Jeden, najczęściej pokutuje brakiem kolacji i... seksu. Jego połówka nie może dojść, czemu od wielu wielu lat pojawiam się co jakiś czas na horyzoncie. Kilka lat temu obrała inną drogę, chciała się ze mną zbratać. Tylko ja sama sobie dobieram kumpelki, nic nie wyszło. Teraz zadeklarowała, że aby się do mnie upodobnić i odkryć tajemnicę, zmieni swój kolor włosów na taki, jaki ja mam.

      Inny ma systematycznie robione awantury, kiedy żonka odkryje ślad jakiegoś kontaktu ze mną. Nie znamy się osobiście, tylko z widzenia i opowiadań. Pomijam fakt, że poza domem przebywa z wyliczeniami na minuty i sekundy. Kiedy się gdzieś dłużej zasiedzi, ma suszenie głowy najpierw telefoniczne, potem w domu.

      Kolejny ma mnie w telefonie zapisaną jako_ Leona. To po którejś kontroli zazdrosnej żony i sprawdzeniu połączeń i smsów. Biedaczek boi się własnego cienia a jeśli gdzieś pojawi się także mój cień, zmyka, tylko się kurzy.

      Z inną spotkałam się dziś przypadkiem wzrokiem. Kiedy mój wzrok wrócił, to ujrzałam oczy węża. Wąskie, zawzięte i ślące błyskawice. Jak Kaszpirowski czy wąż z Harrego Pottera, chyba chciała mnie tym zabójczym spojrzeniem zabić.

      Czy te kobiety wiedzą, że chorobliwa zazdrość do niczego dobrego ich nie zaprowadzi?

      Wiem, bo sama swego czasu taka byłam, potem obiłam swoją konkurentkę.

      I na koniec przegrałam.

      Okrągła
    • okragla 88- Gazowane koszmary 04.11.09, 23:14
      Gazowane koszmary

      Od momentu założenia opaski na żołądek miewam koszmarne sny, w których piję
      coca- colę.

      Zazwyczaj dzieje się to przez przypadek, na jakiejś imprezie. Chwila zapomnienia
      i po przełknięciu łyka zakazanego dla mnie napoju bucha fala gorąca, którą czuję
      od czubka nosa po najmniejszy palec u nogi. Potem ogromny strach i czekanie na
      efekty, czyli rozerwanie żołądka i śmierć. Tak gdzieś między ową falą gorąca a
      oczekiwaniem na ostatni oddech wkracza świadomość.

      Najpierw studzi strach a potem daje ulgę, że to tylko sen. Najczęściej od razu
      zasypiam i jedyne, co pamiętam rano po przebudzeniu, to wszechogarniający i
      paraliżujący strach.

      Lęk o to, że coś nieprzewidzianego stanie się z opaską towarzyszy mi ciągle
      także na jawie. Każdy inny ból brzucha czy kłucie wyzwala myślenie o przyszłości
      z opaską. Kiedyś ją zdejmę, aby się tego niepokoju pozbyć.

      Nauczyłam się z nią żyć, ale jakby nie było jest we mnie ciało obce. Każde
      wymioty powinnam zgłaszać do swojego lekarza prowadzącego. No może te nietypowe.
      Powinnam, ale… pewnie by zalecił kontrolę w odległej Łodzi a tu czasu brak.

      Wczorajszą noc przemęczyłam się z kubełkiem śmieciowym pod brodą. Kubełek
      zazwyczaj jest moją sypialnianą śmietniczką. Tej nocy był zwyczajnym kubełkiem
      na wymiotki.

      Ciężka to była noc… a jeszcze cięższy ranek a potem reszta dnia. Chodziłam jak
      pijana, ciągle miałam zaburzenia równowagi i karuzelę pod nogami.

      Wprawdzie torsje się zatrzymały, ale dziwny ból w okolicy żołądka trzyma mnie do
      teraz.

      Jak do jutra mi nie przejdzie, zacznę się bać. Na razie próbuję dokończyć
      paczkę kukurydzianych chrupek- pierwszy i ostatni posiłek dzisiejszego dnia.

      Powoli, powolutku, łyk gorącej herbaty… czuję w końcu jak przeszło przez opaskę.

      Następna chrupka…

      Okrągła głodna
    • okragla 89- Jeszcze tylko 5, tylko 5 27.11.09, 19:36
      Jeszcze tylko 5, tylko 5

      Ostatnie tygodnie, to pasmo dobrego dla mnie czasu.

      Także pozytywnego dla mojego ciała, które chce schudnąć. Romantyczne uniesienia, erotyczne sesje i systematyczny seks. Co za tym idzie, nie zostaje wiele miejsca na jedzenie i sprawy z nim zwiazane. Zresztą, kto by jadł, mając do wyboru smakowanie Piotrusia Pana i zabawy w zielonych gaciach... oops, bez gaci? ;)

      Seks rano, na obiad i oczywiście na kolację.

      No może nie zawsze wieczorem jest to trzydaniowa wykwintna kolacja przy świecach, czasami bywa to szybkie danie rodem z macdonalda. Taki szybki, gorący i zaspokająjący pierwszy głód seksik jest potrzebny do spalania kalorii ;)

      Na efekty takiego trybu życia nie musiałam długo czekać- dziś rano na wadze pojawiła się ładna cyfra- 105 kg!

      To jest życie!

      Nie dość, że przyjemnie te kilogramy mi się teraz gubi, to jeszcze serce równo mruczy jak wygrzewający się pod kominkiem ciepły kot razem z fruwającymi niedaleko motylami.

      Do Sylwestra został miesiąc, może tym razem mi się uda?

      Jeszcze tylko 5 kilogramów i będzie magiczna liczba trzycyfrowa!



      Okrągła
    • okragla 90- Praca, jak praca 07.12.09, 22:00
      Praca, jak praca

      Im więcej lat na tym świecie żyję, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że jest on momentami zepsuty do szpiku kości. Młodzi małżonkowie zdradzający swe śliczne i wiotkie żony, dojrzali faceci świntuszący przy komputerze czy księża, którzy mają po kątach dzieci.

      Bo czym, jak nie zepsuciem można nazwać romans z mężczyzną (tak chyba można go jednak nazwać) w sutannie. Zaczęło się niewinnie, od rozmów o wszystkim a skończyło łóżkiem. Karą za to będzie smażenie na wolnym piekielnym ogniu.

      Kiedyś zapytał wprost, czy nie przeszkadza to, że jest księdzem.

      - Praca jak praca- usłyszał odpowiedź i tym samym temat ucięty.

      Tylko raz podczas spotkania była rozmowa na temat kościelny, kiedy z głupia frant padło pytanie z diabelskim uśmiechem, czy nie mógłby tak po znajomości wyspowiadać. Spojrzał się jakoś inaczej, nieseksownie i ostro. Niestety, tej nocy była tylko zadana pokuta ;)

      Pokuty w jego wykonaniu były jednak mistrzowskie. Posługiwał się kropidłem słusznych rozmiarów i wielkich umiejętności. Sama przyjemność. Kochanek na medal... ba, profesjonalista.

      Jedno w nim tylko przeszkadzało- zupełnie, ale to zupełnie nie umiał się poruszać w delikatnym temacie emocji damsko- męskich i relacji na płaszczyźnie duchowej. Chyba ich tego nie uczyli w szkole a doświadczenia na tym polu nie miał gdzie zdobywać.

      Bardzo nalegał na wspólne dziecko, zastrzegał tylko, że w pełnej dyskrecji. Opowiadał, jakie problemy z matkami swoich dzieci mają jego liczni koledzy po fachu. Powstają umowy, aby ominąć sąd i skandale na forum opinii publicznej.

      Okrągła
      • baba67 Re: 90- Praca, jak praca 08.12.09, 10:55
        Dla mnie taki facetjest wygodny-ma papu zapewione, zabezpieczenie na starosc, a
        dupy na boku i namiastke zycia rodzinnego nawet(jesli jakas idiotka zdecyduje
        sie z nim na dziecko). Bo na dziecko tez oczywiscie placi 'co laska". Wiec ma
        zycia wszystko co najlepsze bardzo tanim kosztem.Cyniczne s...syny sa wszedzie w
        KK niestety tez, choc w mniejszym procencie niz to sie powszechnie sadzi.
        Facet z jajami zrezygnowalaby i probowal sam zdobywac srodki na utrzymanie
        siebie i rodziny-dla takich ludzi mam pewnien szacunek-popelnili blad i chca byc
        uczciwi wobec siebie i innych.
        Nie umie sie poruszac w tematach uczuc? No coz, uczucia to kwestia zwiazku, z
        doopami o tym gadac nie trzeba. Naprawde bardzo mi Cie zal, do jakiej desperacji
        i upokarzajacej pozycji mozna sie doprowadzic majac kompleksy zwiazane z
        tusza.Teraz stajesz sie atrakcyjna kobieta i z palantami zadawac sie nie
        potrzebujesz.
        • okragla Re: 90- Praca, jak praca 08.12.09, 18:51
          hej

          Nigdzie nie napisalam, ze chodzi o mnie, ale milo, ze Ci mnie zal :)

          Pozdrawiam serdecznie
    • okragla 91- Święta bez zapachu choinki 23.12.09, 20:11


      Nie lubię świąt, szczególnie tych z choinką. Po części, są to złe wspomnienia sprzed dziesięciu lat a po drugie obserwacja otoczenia i wnioski, jakie mi po tym przychodzą do mojej zbuntowanej głowy.

      Wszyscy dostają jakiegoś zaćmienia umysłu, zdroworozsądkowego myślenia. idą jak barany za reklamami w telewizji, utartymi zachowaniami społecznymi, wymaganiami bliskich. Nie bez kozery banki i różne agencje finansowe mają wtedy najlepsze okazję do złapania w sieć kredytu kolejnego nieświadomego z pustym portfelem.

      Kobiety wypruwają żyły, aby wysprzątać mieszkanie do błysku, padają na nos, bo to na święta MUSI być czysto, ładnie, pięknie.

      Weźmy też takie wigilie w zakładach pracy. Robi się spęd, jedzenie cienkie, bo postne, trzeba się ze wszystkimi całować i składać życzenia. Niekoniecznie są one szczere, prawdziwe i długotrwałe, liczy się... tradycja... bleh! A nie wypada przecież łamać się opłatkiem z wybranymi, prawdziwie lubianymi osobami.

      Inna strona świąt- prezenty. Człowiek lata jak kot z pęcherzem, zastanawia się nad drobiazgiem, aby obdarowany czuł naszą sympatię, aby prezent był wyjątkowy, oryginalny. To zupełnie nic, że pod choinką znajduje prozaiczne kolejne skarpetki, rękawiczki lub ptasie mleczko z przyklejona od spodu ceną.

      Po świętach, kiedy zęby bolą jeszcze od pustych uśmiechów, języki od sztucznych sloganowych życzeń przychodzi czas opamiętania. A handlowcy tylko zacierają ręce, to dla nich był najlepszy czas. Dla wielu styczeń okaże się baaaaaardzo długim i chudym miesiącem.

      Po co to?

      Przecież nawet niewinna choinka nie pachnie tak jak ta z dzieciństwa. Przecież to wszystko jest sztuczne, puste i dokładnie takie, jak w telewizyjnych reklamach- płytkie, przewidywalne.

      Jestem słabą osobą, bo co roku obiecuję sobie, że nie będę uczestniczyła w tej świątecznej szopce i co roku trochę ulegam. Presji rodziny, bliskich, otoczenia.

      Ale kiedyś wyjadę, spędzę te święta inaczej, po swojemu!

      Okrągła
    • okragla 92- Odgrzewane kotlety 25.12.09, 16:43
      Odgrzewane kotlety

      Już nie marzą mi się nietypowe doznania, przewroty życiowe i ekscentryczne dokonania. Takie założenia miałam w tamtym roku i co?

      Gucio wyszło.

      Życzenia, marzenia a postanowienia w sumie, to dwie różne kwestie.

      Wtedy chciałam, aby właśnie mijający rok 2009 był dla mnie wyjątkowy. Niestety, jak na razie był nudno- typowy.

      Praca, przeplatana chwilami odpoczynku. Retrospekcje w widokach i facetach. Takie wracanie do czegoś, co kiedyś było piękne, wyjątkowe i uduchowione.

      Teraz niekoniecznie. Płytsze i skrócone do zaszłości.

      Odgrzewane kotlety nie mają już smaku świeżego mięska. Smakują inaczej, bo łapią smak i zapach innych produktów. Tak samo z moimi powrotami do miejsc i ludzi.

      Wniosek jeden, trzeba iść do przodu, nie wracać do dawnych chwil, bo ich czas minął. Teraz mają smakować już nowe impulsy i odczucia, inne związki i doznania.

      W przyszłym roku chciałabym się zakochać.

      Jak szczeniak.

      Bez oglądania się na innych, na rozsądek i przeszkody, czyli na całego. Nie widzieć wad od samego początku znajomości, mieć różowe okulary, ale jednocześnie być wstydliwą i zapeszoną. Tak jak nastolatka nieświadoma, że to tylko napędza uczucia. Dojść w porozumieniu z drugą osobą do głębi, która jednoczy więzią przynależności bez słów.

      Tylko czy jest mi to dane jeszcze w tym życiu?

      Okrągła
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka