anula910
07.01.07, 13:20
Jesteśmy z mężem 1,5 roku po ślubie, mamy 9-cio miesięczną córeczkę, ale...
Absolutnie nie jesteśmy ze sobą szczęśliwi; mamy zupełnie inne oczekiwania od
siebie i życia, mąż jest typem spokojnego człowieka, który czasem musi
zabalangować aby potem 'odpoczywać'w domu z gazeta w ręku. Jest totalnym
zerem jeśli chodzi o 'umiejętne podejście do kobiet', jego starania zaczynają
sie i kończą na kwiatku i seksie. Uważam sie za 'światłą' kobietę, potrzebuje
dużo więcej- porozumienia duchowego, namiętności i czegoś co będę podziwiać w
męzu. Chcę to skończyć, seks z nim stał sie dla mnie obrzydliwy, każda
rozmowa kończy sie niczym.Marzę o szczęściu, tylko...
Jest dziecko, nie zdradza mnie, nie bije, pieniądze małe ale przynosi. W
potocznym mniemaniu nie mam na co narzekać...Nie kocham go.On mówi że kocha,
choć mam wrażenie że nie wie na czym polega prawdziwa miłość.Żal mi go, czuję
się ohydnie ale wiem że nie wytrzymam. Co zrobić aby wyjść z tego 'cało' aby
nie być 'potępionym' przez niego, rodzinę i aby czuć sie dobrze samej w sobie?
Dodam, ze mąż niechętny jest terapiom małżeńskim, mówi że musimy rozwiązać to
sami a ja nie widze szansy na dogadanie się z nim.