Dodaj do ulubionych

Jak zakonczyć małżeństwo w takiej sytuacji?

07.01.07, 13:20
Jesteśmy z mężem 1,5 roku po ślubie, mamy 9-cio miesięczną córeczkę, ale...
Absolutnie nie jesteśmy ze sobą szczęśliwi; mamy zupełnie inne oczekiwania od
siebie i życia, mąż jest typem spokojnego człowieka, który czasem musi
zabalangować aby potem 'odpoczywać'w domu z gazeta w ręku. Jest totalnym
zerem jeśli chodzi o 'umiejętne podejście do kobiet', jego starania zaczynają
sie i kończą na kwiatku i seksie. Uważam sie za 'światłą' kobietę, potrzebuje
dużo więcej- porozumienia duchowego, namiętności i czegoś co będę podziwiać w
męzu. Chcę to skończyć, seks z nim stał sie dla mnie obrzydliwy, każda
rozmowa kończy sie niczym.Marzę o szczęściu, tylko...
Jest dziecko, nie zdradza mnie, nie bije, pieniądze małe ale przynosi. W
potocznym mniemaniu nie mam na co narzekać...Nie kocham go.On mówi że kocha,
choć mam wrażenie że nie wie na czym polega prawdziwa miłość.Żal mi go, czuję
się ohydnie ale wiem że nie wytrzymam. Co zrobić aby wyjść z tego 'cało' aby
nie być 'potępionym' przez niego, rodzinę i aby czuć sie dobrze samej w sobie?
Dodam, ze mąż niechętny jest terapiom małżeńskim, mówi że musimy rozwiązać to
sami a ja nie widze szansy na dogadanie się z nim.
Obserwuj wątek
    • maretina Re: Jak zakonczyć małżeństwo w takiej sytuacji? 07.01.07, 13:25
      badz szczera, powiedz, ze nie kochasz. jesli rodzina tego nie zrozumie....
      trudno. nie da sie isc przez zycie majac w domu to co opisalas. trudno Cie
      winic za wszystko, czasami uczucia sie koncza, gasna. lepiej skonczyc
      malzenstwo teraz, oboje ,macie jeszcze przed soba cale zycie.
      dziecko? rozdow nie oznacza, ze dziecmo traci rodzicow.
    • tygrysio_misio Re: Jak zakonczyć małżeństwo w takiej sytuacji? 07.01.07, 13:25
      zastanow sie, pogadaj, ewentualnie rozstancie sie "na troche" zeby miec czas
      przemyslec...jak sie nie da zalatwic problemu to rzeczywiscie nie ma co sie
      meczyc...

      ale wpierw sprobuj zalatwic to jakos inaczej

      czy powodem malzensta bylo dziecko?? Bo jakos tak mi z obliczen wynika
      • anula910 Re: Jak zakonczyć małżeństwo w takiej sytuacji? 07.01.07, 15:40
        Nie, przyczyna powstania tego małżeństwa nie było dziecko. Dziecko miało być
        kolejną motywacją do poprawy(oczywiście nie tylko), myślałam ze sprawi ze mój
        mąż sie otworzy emocjonalnie, nic z tych rzeczy.
        • tygrysio_misio Re: Jak zakonczyć małżeństwo w takiej sytuacji? 07.01.07, 15:52
          toche smutno,ze tak bolesnie musialas sie pozbyc zludzen o sile milosci i
          dziecka

          teraz nie daj sie sobie wmowic,ze dla szczescia dzieka powinnas zostac z mezem
    • qw994 Re: Jak zakonczyć małżeństwo w takiej sytuacji? 07.01.07, 13:26
      Zadziwiające. A przed ślubem się nie znaliście? Nagle odkryłaś, za jakiego
      człowieka wyszłaś?
      • iberia.pl Re: Jak zakonczyć małżeństwo w takiej sytuacji? 07.01.07, 13:30
        dokladnie...tez tego nie rozumiem, co to malzenstwo w ciemno czy jak?
      • maretina Re: Jak zakonczyć małżeństwo w takiej sytuacji? 07.01.07, 13:33
        qw994 napisał:

        > Zadziwiające. A przed ślubem się nie znaliście? Nagle odkryłaś, za jakiego
        > człowieka wyszłaś?
        pytanie bez sensu. moze przed slubem byla idylla? a poza tym zycie po slubie z
        zyciem przed slubem ma ze soba tyle wspolnego co lepper z kultura.
        bledy trzeba naprawiac a nie poglebiac.
        • qw994 Re: Jak zakonczyć małżeństwo w takiej sytuacji? 07.01.07, 13:37
          Mnie się wydaje, że pewne upodobania, cechy charakteru itp. są już widoczne
          przed ślubem. No nikt mi nie powie, że balangowicz po ślubie nagle staje się
          domatorem, bo dopiero pokazał swoje prawdziwe "ja". To samo z jakimiś dążeniami
          w życiu. Chyba to się wie przed ślubem.
          • maretina Re: Jak zakonczyć małżeństwo w takiej sytuacji? 07.01.07, 13:54
            z tego co przeczytalam, w tym przypadku problem balang nie istnieje.
            pewne rzeczy widac przed slubem, ale wielu innych nie. wychodza w codziennosci,
            a jeszcze wiecej tych spraw wychodzi w momencie pojawienia sie dziecka na
            swiecie.
            • qw994 Re: Jak zakonczyć małżeństwo w takiej sytuacji? 07.01.07, 14:00
              Oczywiście. Ale ja akurat odebrałam wypowiedź autorki wątki zgoła inaczej.
            • xtrin Re: Jak zakonczyć małżeństwo w takiej sytuacji? 07.01.07, 14:45
              > pewne rzeczy widac przed slubem, ale wielu innych nie. wychodza w codziennosci,

              Dlatego właśnie przed ślubem i decyzją o dziecku powinno się z sobą przez jakiś
              czas pomieszkać - aby poznać swoją codzienność.
            • anula910 Re: Jak zakonczyć małżeństwo w takiej sytuacji? 07.01.07, 15:56
              Sam ślub wiele nie zmienił, najwięcej się zmieniło, i w mojej głowie i w naszym
              życiu wraz z zajściem w ciąże kiedy trzeba było zacząć żyć odpowiedzialnie w
              szerokim tego słowa znaczeniu.
        • iberia.pl Re: Jak zakonczyć małżeństwo w takiej sytuacji? 07.01.07, 14:33
          maretina napisała:

          > qw994 napisał:
          >
          > > Zadziwiające. A przed ślubem się nie znaliście? Nagle odkryłaś, za jakieg
          > o człowieka wyszłaś?


          > pytanie bez sensu. moze przed slubem byla idylla?

          no juz bez przesady.

          >a poza tym zycie po slubie z zyciem przed slubem ma ze soba tyle wspolnego co
          lepper z kultura.

          zatem wspolczuje wszystkim posiadajacym akt wlasnosci.

          > bledy trzeba naprawiac a nie poglebiac.

          ale zeby cokolwiek naprawiac to obie strony musza tego chciec, jedna oosba
          niczego nie zwojuje.Ona go nie kocha a on nie widzi problemu w tym, ze miedzy
          nimi jest jak jest-widzisz jakies inne rozwiazanie poza rozwodem?Bo ja nie.
      • anula910 Re: Jak zakonczyć małżeństwo w takiej sytuacji? 07.01.07, 15:47
        Nie, faktycznie już wcześniej, praktycznie zaraz gdy minął okres pierwszej
        fascynacji zaczęły pojawiać sie problemy natury emocjonalnej.dziś widzę, że
        skłoniła mnie do podjęcia życia z nim dalej ślepa nadzieja, że miłość czyni
        cuda, co oczywiście jest nieprawdą(musi w ogóle być, wtedy ewentualnie)
        oraz 'praktyczne' nastawienie do życia.Poza tym dopóki nie zaszłam w ciąże
        troszkę to inaczej wyglądało gdyż po prostu cały czas się bawiliśmy,
        popijaliśmy.Wiem, że to był mój błąd gdyż ja byłam bardziej świadoma ryzyka(on
        jest taki troche oporny w przemyśleniach) i chodzi mi o to co TERAZ zrobić, jak
        się wytłumaczyć. Nie jestem złą kobietą do cholery, tylko byłam niemądra i za
        to płacę.
        • tygrysio_misio Re: Jak zakonczyć małżeństwo w takiej sytuacji? 07.01.07, 15:50
          olac to co mysla inni

          kazdy ma prawo byc szczesliwym..jak bedziesz tkwic w tym dla innych to
          zmarnujesz sobie zycie

          zrob to czego potrzebujeszdo szczescia i nie przejmuj sie
        • xtrin Re: Jak zakonczyć małżeństwo w takiej sytuacji? 07.01.07, 16:13
          > Poza tym dopóki nie zaszłam w ciąże troszkę to inaczej wyglądało gdyż
          > po prostu cały czas się bawiliśmy, popijaliśmy.

          Problem chyba w tym, że obydowje nie byliście gotowi na dziecko.
          Nie wiem, czy powinnaś z miejsca przekreślać to małżeństwo. Coś Cię w tym
          mężczyźnie fascynowało kiedyś, może uda się choć trochę tego odzyskać?
          Zmuś go (choćby szantażem) do terapii. To może Wam bardzo pomóc. Dopiero, gdy to
          się nie uda myśl o zakończeniu tego związku.

          I nie przykładaj tak wiele wagi do tego, co ludzie sobie pomyślą. Cokolwiek nie
          zrobisz to niektórzy pomyślą sobie źle. Jeżeli będziesz mieć czyste sumienie, że
          nie poddałaś się zbyt lekko, że zrobiłaś wszystko co byłaś w stanie, by to
          małżeństwo ratować - wtedy myśląca część to zauważy i doceni. A reszcie - kij w oko.
    • martini.wnm Re: Jak zakonczyć małżeństwo w takiej sytuacji? 07.01.07, 13:47
      Jeżeli tak drastycznie się zmienił po ślubie to może najpierw spróbuj mu to
      uświadomić. A jeśli wcześniej też taki był, to po co było wychodzić za mąż za
      nudziarza...:/
      • anula910 Re: Jak zakonczyć małżeństwo w takiej sytuacji? 07.01.07, 15:50
        No wlaśnie, po co?Gdybym ja teraz to wiedziała!Ale jest jak jest i musze to
        jakoś rozwiązać.Nic mi nie da walenie głową w ścianę
    • kulka100 zwolennicy mazlenstw na tym forum... 07.01.07, 14:08
      ....pisali ze nic sie nie zmienia po slubie a jezeli tylko to na lepsze.
      wlasnie w tych watkach dlaczego faceci nie chca sie zenic lub po co slub? wiec
      jak to jest. Bo coraz wiecej tutaj watkow o rozwodach, zdradzajacych zonach,
      kochankach i zonach co to na zlosc mezowi zdradza. cizas ludzie!
      • serendepity Re: zwolennicy mazlenstw na tym forum... 07.01.07, 18:20
        Nie wiem skad sie bierze ta wiara, ze jak jest zle to slub to uleczy. A jak slub
        nie pomaga, to moze dziecko. Na pewno bedzie lepiej jak bedzie dziecko...

        Ja uwazam, ze w dobrym zwiazku slub nic nie zmienia, ale takich jak widac nie
        jest zbyt wiele.
    • kleo_mini Re: Jak zakonczyć małżeństwo w takiej sytuacji? 07.01.07, 14:28
      jeżeli chcesz zakończyć małżeństwo - najprościej będzie złożyć pozew o rozwód,
      nie sądzisz?
      ale radziłabym namówić męża na terapię, na rozwód zawsze będzie czas.
      a że mąż niechętnie podchodzi do terapii? myślisz, że miałby bardziej pozytywne
      nastawienie do rozwodu?
      • iberia.pl do kleo 07.01.07, 14:31
        jaki sens w tym przypadku ma terapia skoro Ona Go nie kocha?Czy po terapii
        zacznie go kochac?
        • kleo_mini Re: do kleo 07.01.07, 17:40
          a kto powiedział, że terapia ma na celu utrzymanie małżeństwa, na przykład za
          wszelką cenę? czasem potrzebna jest po to, żeby pewne rzeczy sobie wyjaśnić i
          pewne rzeczy zrozumieć. niezależnie od decyzji, jaka zostanie później podjęta.
          jeżeli autorka wątku męża nie kocha, to może i nie pokocha - ale może zrozumie,
          co było w tym związku problemem - a to już bardzo dużo. wyjaśni sytuację.
          • iberia.pl Re: do kleo 07.01.07, 18:15
            poki co jej maz nie chce slyszec o terapii...jak dla mnie sprawa jest jasna.
            • kleo_mini Re: do kleo 07.01.07, 18:48
              przecież nikt go nie zmusi, tym bardziej do terapii - która jest/może być próbą
              rozwiązania problemu.
              do rozwodu też nikt nikogo nie zmusi, sąd rozwód orzeka i kropka.
              pytanie, kto i czego chce.
    • xtrin Re: Jak zakonczyć małżeństwo w takiej sytuacji? 07.01.07, 14:59
      Sytuacji nie zazdroszczę. Ale nie sposób opędzić się od pytania "jak się w to
      wkopałaś?".
      Czy było między wami porozumienie duchowe, namiętność, czy go podziwiałaś?
      Półtora roku to nie jest tak wiele, jeżeli wszystko to w tym czasie nagle
      zniknęło to musiał być ku temu jakiś powód. A jeżeli nigdy nie było - to po co
      się w to pakowałaś?
      Postaw sprawę na ostrzu noża - terapia albo rozwód. Zgodzi się czy nie, pomoże
      to czy nie - będziesz mieć czyste sumienie, że spróbowałaś.
      • anula910 Re: Jak zakonczyć małżeństwo w takiej sytuacji? 07.01.07, 15:52
        tak, też tak myślę,to musi dobrze wyglądać, tylko zaciągnąc go tam...
        • xtrin Re: Jak zakonczyć małżeństwo w takiej sytuacji? 07.01.07, 15:57
          Stawiasz sprawę jasno: "terapia albo występuję o rozwód". Jeżeli się nie zgodzi
          to sam o rozwodzie zadecydował.
          • tygrysio_misio Re: Jak zakonczyć małżeństwo w takiej sytuacji? 07.01.07, 16:02
            jeszcze dla lepszego efektu przed rodzina mozna zwierzyc sie komus, poplakac
            itpe..zeby wiedzieli,ze miedzy malzonkami nie jest najlepiej..potem dochodzi
            to,ze on nie chce naprawiac nic
            • xtrin Re: Jak zakonczyć małżeństwo w takiej sytuacji? 07.01.07, 16:19
              > jeszcze dla lepszego efektu przed rodzina mozna zwierzyc sie komus, poplakac
              > itpe..zeby wiedzieli,ze miedzy malzonkami nie jest najlepiej..potem dochodzi
              > to,ze on nie chce naprawiac nic

              Dla autorki wątku najwyraźniej bardzo ważne jest to co pomyślą inni. Nie jest to
              tak ważne, ale też i jakąś tam rolę jednak zawsze odgrywa. Pozatem opinia innych
              może być dla niego impulsem, by także coś zdziałać, poddać się terapii (bo aby
              owa miała szanse powodzenia nie wystarczy go tam zaciągnąć, musi też coś z
              siebie on dać).
              Jeżeli jest w jego rodzinie osoba (najlepiej kobieta), która będzie w stanie
              zrozumieć problem, a ma na niego jakiś tam wpływ (siostra, matka, kuzynka) to
              najlepiej do takiej osoby zwrócić się o pomoc w nakłonieniu małżonka na terapię.
              Jeżeli nawet nic to nie da, to jest świadek tego, że ona próbowała, rozbiło się
              wszystko o jego sprzeciw.
            • paralela1 Re: Jak zakonczyć małżeństwo w takiej sytuacji? 07.01.07, 16:20
              Wkurzają mnie takie odmóżdżone pindy (faceci też) którzy traktują małżeństwo
              jak park rozrywki. Argument typu "już go nie kocham" jest wystarczający by
              rujnować życie i unieszcześliwiać dziecko. Małżeństwo jest po to by zapewnić
              dziecku normalne warunki rozwoju a nie po to by taka głupia d..pa jak autorka
              tego wątku biadoliła że mąż ją nudzi. Po kiego sie chajtała. Egoizm tych
              pawianów uważających sie za inteligentnych i nowoczesnych jest porażający.
              Dalej niz czubek swoich wymalowanych pazurów nie widzi. I taki stan jest jak
              spirala którą nakrecają takie popier... jednostki. Dzieci takich ludzi
              dorastają w chorych warunkach i wyrasta następne pokolenie popier... Wiem coś o
              tym bo sama miałam taką durną matkę ktrozwaliła całą rodzine bo wolała latać za
              gościami jak kotka w marcu a dzieci miała w głębokim powarzaniu.
              • xtrin Re: Jak zakonczyć małżeństwo w takiej sytuacji? 07.01.07, 16:47
                > Wkurzają mnie takie odmóżdżone pindy (faceci też) którzy traktują małżeństwo
                > jak park rozrywki. Argument typu "już go nie kocham" jest wystarczający by
                > rujnować życie i unieszcześliwiać dziecko. Małżeństwo jest po to by zapewnić
                > dziecku normalne warunki rozwoju a nie po to by taka głupia d..pa jak autorka
                > tego wątku biadoliła że mąż ją nudzi. Po kiego sie chajtała.

                Nic nie jest takie czarno-białe.
                Jeżeli małżeństwo trzyma się wyłącznie dla dziecka to to nie są normalne warunki
                rozwoju. Kobieta nieszczęśliwa nie może być dobrą matką, jakkolwiek by się nie
                starała.
                Autorka wątku nie powinna była się wiązać z tym mężczyzną, tym bardziej nie
                powinna była tak szybko płodzić z nim dziecka. Ale stało się, po co płakać nad
                rozlanym mlekiem? Trzeba rozwiązać zaistniałą sytuację, a nie rozważać przeszłe
                błędy i za nie potępiać.

                Jak pisałam wcześniej - powinna zrobić wszystko co jest w stanie, by małżeństwo
                ratować. Ale jeżeli to się nie uda to lepsze dla dziecka będzie rozejście się
                rodziców, niż dorastanie w domu pełnym nienawiści, wyrzutów i niechęci.
                • anula910 Re: Jak zakonczyć małżeństwo w takiej sytuacji? 07.01.07, 17:13
                  Dokładnie to chciałam przekazać - w odpowiedzi do okrutnego Szmajch
    • szmajch Powiem szczerze... 07.01.07, 16:33
      ...jesteś dzieckiem. Nie dorosłaś ani do związku, ani do macierzyństwa, widzisz
      wszędzie tylko własne potrzeby, czubek własnego nosa, a Twoje roszczenia i
      oczekiwania od życia przerastają rzeczywistość - nie wiem ile masz lat, ale to
      jest charakterystyczne dla ludzi bardzo młodych,rozpieszczonych, z rozdętym ego.
      Sama zdeycydowałaś się na związek z tym mężczyzną, ślub, dziecko było naturalną
      konsekwencją. Po krótkim czasie mąż Ci się zwyczajnie znudził, opatrzył,
      spowszedniał, więc... należy go zmienić, a że dziecko będzie miało psychikę
      naznaczoną rozwodem do końca życia, to nie istotne. Mamusia ma prawo pouganiać
      się jeszcze za motylami w brzuchu, póki starczy młodości i można czerpać z
      życia. Jak widzisz, koleżanki z forum udzieliły Ci moralnego wsparcia, więc tym
      bardziej naturalne wyrzuty sumienia możesz spuścić w sedesie.
      Życzę dużo szczęścia na nowej drodze życiowej i że jakiś rycerz na białym koniu
      uratuje Cię przed tym "piekłem" zwyczajnej codzienności.
      • anula910 Re: Powiem szczerze... 07.01.07, 17:05
        Tak, jestem młoda, mam 25 lat.Szczeroscia nie grzeszysz. Sama pochodze z
        rozbitej rodziny, matka tkwiła z ojcem 10 lat w małżeństwie ze względu na mnie
        i uwazam ze zrobila najwiekszy blad, widzialam wiecznie nieszczesliwa matke,
        ojca który podjudzal mnie przeciw niej w niezbyt delikatny sposób, kłótnie,
        wypominania,w zasadzie trwa to do dzis. Oby dwoje mieli inne metody wychowawcze-
        całkiem sprzeczne, inne postawy, byłam ofiarą ciągłej różnicy zdań, gubilam się
        w tym. Jestem wściekła że nie mogłam być z dala od ojca i spokojnie chłonąć
        racjonalnej nauki od matki.W wyniku tego nie jest mi łatwo, nie było, mam
        zachwiane poczucie własnej wartości.
        Rodzice męza natomiast są ze soba 37 lat, zostali ze sobą ze względu na
        dzieci.Są sfrustrowanymi, popadającymi w 'kontrolowany'alkoholizm ludzmi,
        którym nieobce były zdrady i wzajemne wielokrotne ponizanie. Mąż w wyniku
        obserwacji tych nieczułych relacji jest zamknietym w sobie, niedowartosciowanym
        człowiekiem, z którym naprawde ciężko cokolwiek wypracować. Jest wraz ze swoim
        bratem w pewien sposób upośledzony.
        Nazywaj to jak chcesz, może to dziecinnosc,egoizm, nieodpowiedzialne
        poszukiwanie motyli w brzuchu. Nie mam siły dzwigać samotnie swego nieszczęścia
        i być opiekunką wyciągającą z wiecznego doła męża,on potrzebuje matki, nie
        partnerki.I dziecko na pewno nie byłoby szczęsliwe
        • qw994 Re: Powiem szczerze... 07.01.07, 17:22
          No to rozwiedź się, tylko szybko, zanim dziecko zacznie rozumieć, co się stało.
          I raz na zawsze naucz się, że dziecko nie jest metodą na poprawę relacji między
          dwojgiem dorosłych ludzi!!!
        • whisky27 Re: Powiem szczerze... 07.01.07, 17:30
          wiesz co koleżanko....myślę że opcja z terapia jest rozsądna, przynakmniej na
          początek,ale nic na siłe nie możesz go szantazować jak ktoś wspomniał. Nic na
          siłę to jest dorosły facet nie dziecko.
        • paralela1 Re: Powiem szczerze... 07.01.07, 17:34
          To trzeba myśleć gąsko przed płodzeniem następnej OFIARY LOSU.
          • paralela1 Re: Powiem szczerze... 07.01.07, 17:36
            Miłość trwa około 5lat. Będziesz zmieniała męża co 5 lat?
            • paralela1 Re: Powiem szczerze... 07.01.07, 17:38
              Dziecko będzie szczęśliwsze na pewno z coraz nowym wujkiem (a nie nudnym ojcem).
        • szmajch Re: Powiem szczerze... 07.01.07, 17:39
          Tak sądziłem, że napiszesz mi tu, że sama jesteś z rozbitego domu. Ale to
          norma, dzieci z rozbitych domów same potem uprawiają rozbijactwo, to w jakiś
          sposób tłumaczy fakt, że nie dojrzałaś do relacji i do odpowiedzialności za
          innych.
          Być może Twój mąż jest w pewien sposób "upośledzony" (choć wątpię i nie użyłbym
          takiego słowa, być może po prostu ma problemy, w których mogłabyś mu pomóc, a
          nie chcesz), ale Ty jesteś upośledzona tym bardziej. On jest odpowiedzialny -
          rodzina, praca, pieniądze, kwiaty... Ty uciekasz. Wydaje Ci się, że to łatwe
          przekreślić wszystko i zacząć od nowa, może lepszy się trafi, a dziecku wstawi
          się kit i "zrozumie" jak dorośnie... prawdopodobnie albo wejdziesz drugi raz do
          tej samej rzeki i o swoim nowym facecie za jakiś czas będziesz mówić to samo i
          założysz wątek "dlaczego ciągle trafiam na nieudaczników, gdzie ci mężczyźni",
          albo będziesz szukać przeciwieństwa i trafisz na bydlaka, który pokaże Ci
          miejsce w szeregu. Nie biorę tego z powietrza, znam takie przypadki osobiście.
          Oczywiście jesteś dość bystra, żeby znaleźć sobie usprawiedliwienie moralne dla
          swojej decyzji... a napisałem to, co napisałem tylko po to, żebyś miała
          świadomość, że są inne spojrzenia na takie i podobne sytuacje niż tylko te,
          jake reprezentują koleżanki z forum.
      • malaczarna0 Re: Powiem szczerze... 07.01.07, 17:58
        sorry ze sie wtrace ale dlaczego jestes taka niesprawiedliwa?? ludzie potrafia
        duzo gadac i prawic morały dopuki sami nie znajda sie w takiej sytuacji..wtedy
        dopiero potrafia zrozumiec drugą osobe.Jezeli męzzyzna nie potrafi zadbac o
        kobiete (nie mówie o zabezpieczeniu materialnym)nie daje kobiecie szczescia a
        wkoncu jezeli kobieta go nie kocha to dlaczego uwazasz ze jest dzieckiem chcac
        odejsc?? potrafiłabyc zyc u boku mezczyzny którego nie kochasz?chciałabys zeby
        twoje dziecko patrzało na rodziców którzy nic do siebie nie czują??
        • whisky27 Re: Powiem szczerze... 07.01.07, 18:19
          myśle ze wypowiedz malaczarna0 jest w porzadku, z biegiem czasu ci dwojga ludzi
          nie spojrzy na siebie z miloscia tylko z nienawiscia a jaki to przyklad dla
          dziecka?przeciez ono bierze wzor z rodzica?
    • izabellaz1 Re: Jak zakonczyć małżeństwo w takiej sytuacji? 07.01.07, 17:36
      A przepraszam przed ślubem był zupełnie inny??? Jakoś nie potrafię sobie tego
      wyobrazić. Tak to jest niestety jak się zawiera związek małżeński, bo się
      zachodzi w ciążę. Przepraszam Cie ale tak myślę. Nie trzeba siebie okłamywać
      przed ołtarzem a potem płakać.
    • malaczarna0 Re: Jak zakonczyć małżeństwo w takiej sytuacji? 07.01.07, 17:43
      Czesto jestem swiadkiem wypowiedzi kobiet lub mężczyzn ze nie rozstaną sie z
      powodu dziecka ,dla dora dziecka, bo dziecko, najwazniejsze jest szczescie
      dziecka...to prawda ze na jego szczesciu rodzicom powinno zalezec najbardziej
      ale czy to malenstwo bedzie naprawde szczesliwe w rodzinie która sie nie kocha?
      czy bedzie szczesliwe wiedzac ze mama i tata zyjac pod jednym dachem maja do
      siebie niechec i czasem obrzydzenie?...i czy ucieszy je wiadomosc w przyszłosci
      ze rodzice zostali razem tylko ze wzgledu na nie, nic do siebie nie czując?
      wątpie...
      • izabellaz1 Re: Jak zakonczyć małżeństwo w takiej sytuacji? 07.01.07, 17:51
        Masz rację całkowicie tylko nie wiem czy czytałaś wszystkie wypowiedzi. Tu
        chodzi o "profilaktykę w myśleniu". To kobieta, która ma 25 lat i uznała, że jak
        zajdzie w ciążę to coś się w związku poprawi. Przepraszam autorkę wątku ale
        jeśli chodzi o dzieci jestem kompletnie przewrażliwiona i nie rozumiem takiego
        postępowania.
        • tygrysio_misio Re: Jak zakonczyć małżeństwo w takiej sytuacji? 07.01.07, 18:02
          no ale przeciez zmienilo...juz nie popijaja
          • izabellaz1 Re: Jak zakonczyć małżeństwo w takiej sytuacji? 07.01.07, 18:10
            No mam nadzieję, że to wypowiedź ironiczna bo nie było emotikonka;)
            • tygrysio_misio Re: Jak zakonczyć małżeństwo w takiej sytuacji? 07.01.07, 18:42
              i tak i nie....cos bylo o popijaniu..wydaje sie,ze oboje nie byli gotowi na
              slub i oboje nie wiedza jak zyc z partnerem

              terapia jest konieczna....zeby zadawac i odpowiadac sobie na pytania...zeby
              nauczyc sie tego czego nie przekazali im rodzice

              bo przeciez przy takiej niedojrzalosci nastepny zwiazek tez bedzie katastrofa

              nie wolno byc ze soba na sile..ale jesli trzeba sie rozejsc to hco powinno sie
              czegos nauczyc
        • xtrin Re: Jak zakonczyć małżeństwo w takiej sytuacji? 07.01.07, 18:28
          > Tu chodzi o "profilaktykę w myśleniu". To kobieta, która ma 25 lat i uznała,
          > że jak zajdzie w ciążę to coś się w związku poprawi.

          Ale dziecko już jest. Co więc da kolejne powtarzanie "źle, źle, źle"? Dziewczyna
          nie podzieliła się z forumowiczami swoją historią, żeby usłyszeć ocenę swoich
          przeszłych działań, ale poradę co zrobić dalej. Czasu nie cofnie.
          • izabellaz1 Re: Jak zakonczyć małżeństwo w takiej sytuacji? 07.01.07, 18:31
            xtrin napisała:

            > Ale dziecko już jest. Co więc da kolejne powtarzanie "źle, źle, źle"? Dziewczyn
            > a
            > nie podzieliła się z forumowiczami swoją historią, żeby usłyszeć ocenę swoich
            > przeszłych działań, ale poradę co zrobić dalej. Czasu nie cofnie.

            Wiem o tym i nie oceniam. Nie wiem tylko czego w tak poważnych sprawach można
            oczekiwać od zupełnie obcych bądź co bądź osób. Rady usłyszy różne a powinna
            zrobić to co Jej rozum i serce dyktuje.
          • anula910 Re: Jak zakonczyć małżeństwo w takiej sytuacji? 07.01.07, 18:35
            Dziękuję Ci za zrozumienie tematu, niektórym chodzi bardziej o sama dyskusję na
            ten kontrowersyjny, moralnie nierozstrzygnięty temat, ale rozumiem to, jest o
            czym gadać
    • anula910 Re: Jak zakonczyć małżeństwo w takiej sytuacji? 07.01.07, 18:30
      Czytam wszystkie wasze wypowiedzi i dziękuję wam.Co prawda i tak sama muszę
      podjąć decyzję ale wasze wsparcie bądź krytyka pomaga mi obiektywnie spojrzeć
      na problem. Nie wiem jeszcze co zrobie, na pewno wszystkimi siłami zapędzę męża
      na terapię ale...na pewno będę szukać szczęścia, czy to z mężem czy samotnie,
      także dla dziecka
      • xtrin Re: Jak zakonczyć małżeństwo w takiej sytuacji? 07.01.07, 18:38
        Życzę powodzenia.
        Postaraj się zrobić co w Twojej mocy, by to małżeństwo utrzymać. Inaczej zawsze
        będzie Cię to gryzło. Ale jeżeli się to nie uda - nie oglądaj się na innych i
        szukaj swojego szczęścia wyciągając wnioski z tej porażki.
        • tygrysio_misio Re: Jak zakonczyć małżeństwo w takiej sytuacji? 07.01.07, 18:46
          to ja jeszcze dodam,ze moze gdzies jest jakies forum o podobnych przypadkach i
          fajnie bylo by tak z boku sobie poczytac i poobserwowac i sie czegos nauczyc
          zeby nie popelniac tych samych bledow

          a moze jak maz nie zdecyduje sie na terapie to samej pojsc zeby wyciagnac
          jakies wnioski..moze jest taka grupa wsparcia gdzie rozmawia ze soba kilka
          malzenstw... i moze porozmawiac z nimi

          najwazniejsze to wyciagnac wnioski i nie dac sie wciagnac w takie cos 2 raz
      • izabellaz1 Re: Jak zakonczyć małżeństwo w takiej sytuacji? 07.01.07, 18:48
        Życzę powodzenia.
        Mam nadzieję, że te wydarzenia czegoś Cię nauczyły i uda Ci się jeszcze stworzyć
        szczęśliwy związek albo ze swoim mężem albo może z kimś innym w przyszłości
        jeśli małżeństwa nie uda się uratować.
        Terapia małżeńska to dobry początek choć pamiętajcie, że poza terapeutą to Wy
        musicie oboje bardzo chcieć poprawić relacje w Waszym związku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka