Dodaj do ulubionych

Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25?

17.01.07, 01:51
Wątek przekleiłem z forum mężczyźni.

Są jeszcze faceci, którzy nie mieli kobiety a mają po 26 lat (a czasem więcej)
niektórzy byli gejami, a niektórzy nie. Byłyście z takimi? Jak wrażenia?
Chciałybyście? Jakie cechy powinien taki mieć, żeby wam się podobać? Czemu się
nie podoba? Czy "doświadczenie" faceta to ciągle jeszcze wymóg, czy już coraz
mniejszy?
Obserwuj wątek
    • fajnaret Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 08:44
      Dla mnie taki facet to zwykła mameja i nie ma co sobie nim głowy zawracac. No
      chyba że ma kasę! Ale raczej nic na stałe! Bo widac ze go w przeszłości zadna
      nie chciała1
      pozdr.
      • 444a Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 15:32
        Czemu mameja? W dzisiejszych czasach nietrudno o seks. Czy gdyby chodził do
        prostytutki byłoby lepiej?
        W większośći przypadków chodzi chyba raczej, o to, że sami się powstrzymywali od
        seksu z kobietą.
    • angelina.26 Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 11:48
      > Chciałybyście? Jakie cechy powinien taki mieć, żeby wam się podobać? Czemu się
      > nie podoba? Czy "doświadczenie" faceta to ciągle jeszcze wymóg, czy już coraz
      > mniejszy?
      Nie chcialabym. Nie odpowiadaja mi sytuacje w których facet jest mniej
      doswiadczony od kobiety.
    • azha Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 12:01
      444a napisał:
      > niektórzy byli gejami

      :D
    • kobietka22 Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 14:17
      Uważam,że to nie ma znaczenia.Osobiście wolałabym żeby nie miał żadnych
      doświadczeń,niż gdyby miał duuzo kobiet.To kiedy i z kim tracimy dziewictwo to
      sprawa indywidualna, tu nie chodzi o to,zeby zrobić to,bo wszyscy to robią.Każdy
      może czekać na tą właściwą osobę, oby tylko każdy miał okazje ją spotkać:)
      Pozdrawiam.
    • yagiennka Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 14:25
      Nie byłam i nie zamierzam :) W tym wieku facet powinien już miec doświadzcenie,
      jak nie ma to cos z nim nie tak. Bardziej niz z kobieta, bo kobietom hormony tak
      nie grają przed 30stką. Nie znoszę jełop w seksie! Może tacy faceci interesują
      znudzone małżeństwem 40latki albo i 50 latki, ale to trzeba naparwdę byc
      baaaardzo znudzonym i miec zacięcie "matki Polki od seksu".
      • absurdello A najlepiej powinien mieć doświadczenie ... 22.01.07, 02:02
        (wielokrotne) z sierotami po Simonie Molu ...
        • angelina.26 Re: A najlepiej powinien mieć doświadczenie ... 22.01.07, 08:22
          zalosny jestes. cokolwiek bys nie napisal tutaj i tak kazdy kto przeczytal
          chociaz troche twoich wypowiedzi, wie ze jestes sfrustrowanym
          prawiczkiem ktory na kazdym kroku bedzie probowal wmowic innym ze seks to taka
          sprawa z ktora najlepiej czekac do 40-stki.
          • qw994 Re: A najlepiej powinien mieć doświadczenie ... 22.01.07, 17:38
            To chyba po prostu zawiść - że inni wiedzą, co to seks, a on nie.
            • angelina.26 Re: A najlepiej powinien mieć doświadczenie ... 22.01.07, 17:56
              > To chyba po prostu zawiść - że inni wiedzą, co to seks, a on nie.
              na to wyglada. w wiekszosci jego watkow jest to samo- krytyka doswiadczonych,
              dopisywanie bzdurnych fantazji do wypowiedzi osob ktore wiedza co do seks i
              odwracanie kota ogonem, probujac robic wartosc z tego ze przez wiele lat nie
              stworzylo sie z nikim na tyle powaznego zwiazku zeby byl w nim seks.
              • absurdello Przestańcie ględzić o tym doświadczeniu ... 22.01.07, 19:12
                bo to wy odwracacie kota ogonem, pomijając, że zestawienie słowa "seks"
                przedmałżeństwem i słowa "doświadczenie" brzmi "lekko" dwuznacznie.

                To wasze wymagane u faceta uprzednie doświadczenie wiąże się z tym, że zaliczył
                on przed wami parę panienek a wy w ogóle w swym egoiźmie nie zakładacie, że
                może kilka z nich skrzywdził, bo może się z nimi przespał a potem porzucił je z
                ich uczuciami i oczekiwaniami. Dla was się liczy by ktoś wam przyszedł i bez
                waszego wkładu pracy zrobił wam dobrze i nie ważne jaki był koszt zdobycia jego
                umiejętności (a ich zdaje się w szkole nie uczą ;)

                Jak czytam te wypowiedzi to widzę, że wasza wiedza z seksu kończy się na
                znajomości technicznej a zupełnie nic o jakichś wyższych uczuciach - wysmarkać
                nos i zapomnieć a to chyba nie są te same czynności a jeśli są, to wam
                współczuję panie "doświadczone" ...

                • angelina.26 Re: Przestańcie ględzić o tym doświadczeniu ... 22.01.07, 19:25
                  Bzdury piszesz.
                  > bo to wy odwracacie kota ogonem, pomijając, że zestawienie słowa "seks"
                  > przedmałżeństwem i słowa "doświadczenie" brzmi "lekko" dwuznacznie.
                  To już twój problem że jesteś przewrażliwiony i słowu doświadczenie nadajesz
                  jakieś większe znaczenie niż ma. Czy trzeba ci pisać jak dziecku, że pisząc
                  doświadczenie miało się na myśli to że ktoś już z kimś uprawiał seks, a nie że
                  doświadczał się z byle kim, byle więcej.

                  > To wasze wymagane u faceta uprzednie doświadczenie wiąże się z tym, że
                  zaliczył
                  >
                  > on przed wami parę panienek a wy w ogóle w swym egoiźmie nie zakładacie, że
                  > może kilka z nich skrzywdził, bo może się z nimi przespał a potem porzucił je
                  z
                  > ich uczuciami i oczekiwaniami. Dla was się liczy by ktoś wam przyszedł i bez
                  > waszego wkładu pracy zrobił wam dobrze i nie ważne jaki był koszt zdobycia
                  jego
                  > umiejętności (a ich zdaje się w szkole nie uczą ;)
                  Skąd wiesz co dla mnie się liczy? Skoro szukasz drugiego dna, to może najpierw
                  zapytaj co miałam na myśli a nie fantazjuj. Nigdzie nie pisałam o
                  umięjętnościach i robieniu dobrze. Skoro seks dla ciebie wiąże się tylko ztym,
                  to współczuję.

                  > Jak czytam te wypowiedzi to widzę, że wasza wiedza z seksu kończy się na
                  > znajomości technicznej a zupełnie nic o jakichś wyższych uczuciach -
                  wysmarkać
                  > nos i zapomnieć a to chyba nie są te same czynności a jeśli są, to wam
                  > współczuję panie "doświadczone" ...
                  Bredzisz i za każdym razem popełniasz ten sam błąd- oceniając nie mając podstaw
                  i chcąc wstawić komuś fakty z którymi nie ma do czynienia. Wiesz coś o mnie, o
                  tym czym jest dla mnie związek i wszystkie NATURALNE jego aspekty, o tym czego
                  doświadczyłam w życiu? Nic nie wiesz, tylko wypisujesz swoje teorie nie mające
                  nic wspólnego z prawdą.

                  W każdym poście widać , że jesteś przwrażliwiony na punkcie omawianego tematu.
                  Nic dziwnego. Sam zdajesz sobie sprawę że twoja sytuacja nie jest ani zdrowa
                  ani szczęśliwa. Nie emocjonuj się tak. Może wreszcie uda ci się dokonać tego
                  niesamowitego wyczynu i przeżyć pierwszy raz. Wtedy pogadamy, a ty sam
                  zobaczysz jak bezsensownie gadałeś.
                  • absurdello Sorry, ale to wyczytałem w waszych wpisach ... 22.01.07, 21:02
                    a specjalnie przewrażliwiony nie jestem (to już wasza interpretacja moich
                    tekstów niezgodnych z waszymi poglądami :)

                    > Czy trzeba ci pisać jak dziecku, że pisząc doświadczenie miało się na myśli
                    > to że ktoś już z kimś uprawiał seks, a nie że doświadczał się z byle kim,
                    > byle więcej.

                    Ale to jakieś idealistyczne założenie, że trafisz akurat na takiego osobnika
                    a nie "zerwikwiatka" ;)) Co ja poradzę, że to słowo doświadczenie w niektórych
                    wpisach brzmi jakoś tak mało romantycznie ;))) A poza tym uprawiał to od ilu
                    razy się liczy i ile razy musi uprawiać by mieć doświadczenie ;) ?


                    > Skąd wiesz co dla mnie się liczy? Skoro szukasz drugiego dna, to może
                    > najpierw zapytaj co miałam na myśli a nie fantazjuj.

                    To może pisz od razu jasno, bo nie sposób każdego uczestnika forum przepytywać
                    na okoliczność co miał na myśli jak miał na myśli co miał na myśli :)))
                    Napisałem do tego co przeczytałem.

                    > Nigdzie nie pisałam o umięjętnościach i robieniu dobrze.

                    To po grzyba komu doświadczenie ? Umiejętności wiążą się zwykle z
                    doświadczeniem w czymś. A robienie czegoś dobrze świadczy o jakichś
                    umiejętnościach, ergo robienie dobrze wynika z doświadczenia :)))

                    > Skoro seks dla ciebie wiąże się tylko z tym, to współczuję.

                    Nie nie wiąże się ale skoro piszecie o doświadczeniu a to w omawianej
                    dziedzinie można zdobyć tylko przez uprzedni kontakt z innymi
                    przedstawicielkami płci ....

                    > Bredzisz i za każdym razem popełniasz ten sam błąd- oceniając nie mając
                    > podstaw i chcąc wstawić komuś fakty z którymi nie ma do czynienia.

                    Ja czytam to co piszecie i do tego się odnoszę ...

                    • angelina.26 Re: Sorry, ale to wyczytałem w waszych wpisach .. 22.01.07, 21:24
                      to kiepsko ci idzie wyczytwanie ;-)
                      > a specjalnie przewrażliwiony nie jestem
                      a to już tylko twoje zdanie.

                      > To może pisz od razu jasno, bo nie sposób każdego uczestnika forum
                      przepytywać
                      > na okoliczność co miał na myśli jak miał na myśli co miał na myśli :)))
                      > Napisałem do tego co przeczytałem.
                      napisałeś niestety nie tylko na podstawie tego co przeczytaleś, ale głównie
                      tego czego błędnie próbowałeś się doszukać w wypowiedziach.

                      > To po grzyba komu doświadczenie ? Umiejętności wiążą się zwykle z
                      > doświadczeniem w czymś. A robienie czegoś dobrze świadczy o jakichś
                      > umiejętnościach, ergo robienie dobrze wynika z doświadczenia :)))
                      znowu teoretyzowanie i zabawa słowem z której nie wynika wiele. skoro do tej
                      pory nie potrafiłeś zrozumieć argumentów za tym że woli się doświadconego niż
                      prawiczka, to bez sensu się powtarzać. zwyczajnie faceci bez żadnych
                      doświadczeń, mający np. ok. 30 lat nie wzbudzają we mnie pozytywnych emocji, a
                      raczej politowanie i współczucie. a to nie są uczucia którymi chciałabym darzyć
                      swojego potencjalnego partnera. a na dodatek nie mam zamiaru za to
                      przepraszać ;-)

                      > Ja czytam to co piszecie i do tego się odnoszę ...
                      doszukujesz się w naszych wypowiedziach jakiegoś drugiego dna którego w nich
                      nie ma. twoja sprawa czemu nie potrafisz strawić że można zwycajnie być
                      zainteresowanym kimś kto jest całkowicie odmienny od ciebie. dla mnie akurat
                      byłoby całkowicie obojętne że ktoś preferuje tylko dziewice do których grona
                      nie należę.
                      • absurdello Możliwe, że niektórym idzie kiepsko pisanie ;-)))) 22.01.07, 22:20
                        Nie ja jeden mam odmienne zdanie :)

                        W końcu mam prawo do swojego zdania i polemizowania z innymi :))) No chyba, że
                        to forum dla potakiwaczy.

                        > napisałeś niestety nie tylko na podstawie tego co przeczytaleś, ale głównie
                        > tego czego błędnie próbowałeś się doszukać w wypowiedziach.

                        No oczywiście, bo ja jestem Duchem Świętym i mam jednoznacznie i jedynie
                        słusznie zinterpretować co Dobrodziejki miały na myśli, pisząc co napisały :)))


                        > znowu teoretyzowanie i zabawa słowem z której nie wynika wiele.

                        A to już Szanownej Pani zdanie, tak wiem już po jednym kontakcie seksualnym z
                        kobietą zmienię na pewno zdanie o 180 stopni i przestanę się bawić słowami :))

                        > skoro do tej pory nie potrafiłeś zrozumieć argumentów za tym że woli się
                        > doświadconego niż prawiczka, to bez sensu się powtarzać.

                        Jak na razie to te argumety mają lekko egoistyczne zabarwienie i z tym
                        polemizuję. Poza tym jakoś nikt nie rozpatruje dalszego ciągu zjawiska: a co z
                        tymi kobietami, na których zdobyto to doświadczenie ? Przecież to tez ludzie a
                        nie worki treningowe ?

                        > zwyczajnie faceci bez żadnych doświadczeń, mający np. ok. 30 lat nie
                        > wzbudzają we mnie pozytywnych emocji, a raczej politowanie i współczucie.

                        No właśnie, jakie negatywne wartościowanie i zupełnie bez wnikania dlaczego
                        ktoś jest prawiczkiem w tym wieku (może miał jakieś ważne przyczyny lub ważkie
                        przeszkody) ...

                        > a to nie są uczucia którymi chciałabym darzyć swojego potencjalnego partnera.

                        Współczuję facetom, którzy przewinęli się przez twoje życie ... być tak prosto
                        szufladkowanym, błeee :(((((

                        > a na dodatek nie mam zamiaru za to przepraszać ;-)

                        Przecież nikt od ciebie tego nie wymaga !!

                        > doszukujesz się w naszych wypowiedziach jakiegoś drugiego dna którego w nich
                        > nie ma.

                        Wiesz, doszukiwanie się drugiego dna wymaga pogłębionej analizy wielu tekstów a
                        wy to piszecie wprost (no chyba, że posługujemy się różnymi wersjami
                        polszczyzny)

                        > twoja sprawa czemu nie potrafisz strawić że można zwycajnie być
                        > zainteresowanym kimś kto jest całkowicie odmienny od ciebie.

                        Nie rozmawiamy o układzie trawiennym tylko o skreślaniu ludzi jako
                        potencjalnych partnerów wyłącznie z powodu ich braku uprzednich doświadczeń
                        seksualnych (co bywa krzywdzące jak każde uproszczenie) i ja z tym sobie
                        polemizuję.

                        "Stefanie, cóż z tego, że jesteś opiekuńczym, porządnym, czułym, pracowitym,
                        wiernym człowiekiem ... nie mogę z tobą być albowiem nie masz na koncie ani
                        jednej kobiety przede mną, więc jesteś tylko mężczyzną z nazwy"
                        dla mnie akurat

                        > byłoby całkowicie obojętne że ktoś preferuje tylko dziewice do których grona
                        > nie należę.

                        No to jak ci obojętne, to po co się tak obruszasz ? W końcu ja też mam prawo
                        do swoich poglądów (wiem, niesłusznych :)))
                        • angelina.26 Re: Możliwe, że niektórym idzie kiepsko pisanie ; 22.01.07, 22:38
                          > Nie ja jeden mam odmienne zdanie :)
                          to oczywiste. mniej zrozumiałe jest to że nie wykazujesz tolerancji kiedy inni
                          wyznają odmienne poglądy.

                          > A to już Szanownej Pani zdanie, tak wiem już po jednym kontakcie seksualnym z
                          > kobietą zmienię na pewno zdanie o 180 stopni i przestanę się bawić
                          słowami :))
                          przynajmniej wtedy będziesz miał pojęcie o czym piszesz. jak narazie większość
                          twoich wypowiedzi to teoretyzowanie.

                          > No właśnie, jakie negatywne wartościowanie i zupełnie bez wnikania dlaczego
                          > ktoś jest prawiczkiem w tym wieku (może miał jakieś ważne przyczyny lub
                          ważkie
                          > przeszkody) ...
                          a niby dlaczego miałabym udawać że uważam inaczej, skoro tacy faceci wywołują
                          u mnie dokładnie takie uczucia jak opisałam. jakos nie zauważyłam żebyś z
                          zainteresowaniem czy szacunkiem wyrażał się o kobietach ktore prezentują
                          odmienny od twojego styl życia i poglądy. nie wymagaj ugrzeczniowej i sztucznej
                          tolerancji. nie da się lubić i akceptować wszystkich.

                          > Współczuję facetom, którzy przewinęli się przez twoje życie ... być tak
                          prosto
                          > szufladkowanym, błeee :(((((
                          daj sobie spokój. jak jeszcze nie pojąłeś co chciałam przekazać, to mogę rówież
                          współczuć. jeszcze bardziej natomiast tym które miały i będą miały kontakt z
                          tobą. ( nie oburzaj się, spokojnie, nie mówię o seksie, który jest przecież
                          be ;-))

                          > No to jak ci obojętne, to po co się tak obruszasz ? W końcu ja też mam prawo
                          > do swoich poglądów (wiem, niesłusznych :)))
                          ja się wcale nie obruszam. i skoro nie zauważyłeś, to przypominam że jest to
                          wątek o prawiczkach który to temat ciebie dotkliwie rusza, a nie o braku
                          dziewictwa u kobiet. sam się zamotałeś ;-)))
                          • absurdello Re: Możliwe, że niektórym idzie kiepsko pisanie ; 22.01.07, 23:02
                            > to oczywiste. mniej zrozumiałe jest to że nie wykazujesz tolerancji kiedy
                            > inni wyznają odmienne poglądy.

                            "Dziwne", bo ja jakoś też jakoś nie odczuwam tolerancji dla moich poglądów i
                            postaw ... za to te zawoalowane przysrywki o jakichś odchyłach psychicznych
                            z powodu ....

                            > przynajmniej wtedy będziesz miał pojęcie o czym piszesz. jak narazie
                            > większość twoich wypowiedzi to teoretyzowanie.

                            Wiesz, jakby wszyscy mieli takie podejście jak ty do teorii to by cały postęp
                            stanął, bo co by kto powiedział to by go zaraz gaszono, że teoretyzuje :))


                            > a niby dlaczego miałabym udawać że uważam inaczej, skoro tacy faceci wywołują
                            > u mnie dokładnie takie uczucia jak opisałam.

                            A czy ci ktoś każe udawać ? A dlaczego ja mam udawać, że mam takie samo zdanie
                            jak ty i ci przytakiwać ? Mam inne i o nim piszę :)

                            > jakos nie zauważyłam żebyś z zainteresowaniem czy szacunkiem wyrażał się o
                            > kobietach ktore prezentują odmienny od twojego styl życia i poglądy.

                            Mimo wszystko jednak, nie suponuję, że z nimi jest coś nie tego, najwyżej mam
                            uwagi lub czepiam się stylu bycia, który pociąga (lub pociągnął) za sobą
                            określone skutki. W końcu po to jest forum.

                            > nie wymagaj ugrzeczniowej i sztucznej tolerancji. nie da się lubić i
                            > akceptować wszystkich.

                            Ależ ja nic nie wymagam :)


                            > daj sobie spokój. jak jeszcze nie pojąłeś co chciałam przekazać, to mogę
                            > rówież współczuć. jeszcze bardziej natomiast tym które miały i będą miały
                            > kontakt z tobą.

                            Nie pojąłem, widać niewyraźnie pisałaś :)


                            > ( nie oburzaj się, spokojnie, nie mówię o seksie, który jest przecież
                            be ;-))

                            No widzisz a tu już konfabulujesz, bo ja nigdzie nie napisałem, że seks jako
                            taki jest be :-)

                            > ja się wcale nie obruszam. i skoro nie zauważyłeś, to przypominam że jest to
                            > wątek o prawiczkach który to temat ciebie dotkliwie rusza, a nie o braku
                            > dziewictwa u kobiet. sam się zamotałeś ;-)))

                            O ja biedny dotkliwie ruszony ;)))))))))))))))))
                • qw994 Re: Przestańcie ględzić o tym doświadczeniu ... 22.01.07, 19:25
                  Nie chcę się wypowiadać w imieniu innych forumowiczek - ale o mnie nie wiesz
                  nic. Absolutnie.
                • sara.24 Re: Przestańcie ględzić o tym doświadczeniu ... 22.01.07, 19:41
                  Dziwisz się że nie możesz się z kimś porozumieć, a nazywasz ględzeniem
                  wypowiedzi odmienne od własnych? No i niestety ponownie chyba szukasz w pewnych
                  słowach sensu jakiego w nich nie ma. Dla mnie słowa seks przedmałżeński i
                  doświadczenie wcale nie są dwuznaczne. Normalnie- seks dwojga ludzi, którzy nie
                  muszą przecież mieć ślubu żeby się kochać i doświadczenie, czyli fakt że nie
                  robią tego po raz pierwszy, a nie od razu bzykanie z byle kim, na potęgę w
                  celiu zdobycia techncznych umiejętności :-)

                  > Jak czytam te wypowiedzi to widzę, że wasza wiedza z seksu kończy się na
                  > znajomości technicznej a zupełnie nic o jakichś wyższych uczuciach -
                  wysmarkać
                  > nos i zapomnieć a to chyba nie są te same czynności a jeśli są, to wam
                  > współczuję panie "doświadczone" ...
                  Przesadzasz. Oceniasz osoby po 2 czy 3 postach w których przynały że nie cenią
                  prawiczków. Prawo każdego człowieka- jedno cenić, inne nie i nie mają obowiązku
                  dogłębnej analizy przyczyn dla których ktoś jest taki a nie inny. Jeden lubi
                  cukierki, drugi kiszone ogórki ;-) Żaden w tym problem.
                  • ania.downar Re: Przestańcie ględzić o tym doświadczeniu ... 25.01.07, 18:54
                    W tym rzecz wlasnie. Tym bardziej, ze bzykanie sie z kim popadnie zwykle ma sie
                    nijak do umiejetnosci... Lepiej temu sluza jednak dluzsze zwiazki.
            • sara.24 Re: A najlepiej powinien mieć doświadczenie ... 22.01.07, 18:24
              > To chyba po prostu zawiść - że inni wiedzą, co to seks, a on nie.
              Niestety pewne wypowiedzi- niesmaczne, przesadzone, nie mające większego
              związku z tym co napisali poprzednicy, dają do myślenia że autor wcale nie jest
              tak przekonany co do wyższości "czystości" nad pewnym doświadczeniem.
          • absurdello A no widzisz i tu się mylisz ... 22.01.07, 18:53
            bo ja nigdzie nie napisałem, że najlepiej czekać do 40-stki :)))
    • qw994 Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 14:30
      Nie byłam i nie chciałabym być. O w życiu! :)
      • skinnycow Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 15:05
        A ja uwazam, ze jesli facet nie mial kobiety do 25 roku zycia to nie znaczy, ze
        bedzie kiepski w lozku. Coz, roznie sie ludziom w zyciu uklada. I uwazam, ze
        bycie prawiczkiem w wieku 25 lat nie zmniejsza wartosci faceta jako faceta ani
        jako czlowieka.
        • qw994 Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 15:12
          > A ja uwazam, ze jesli facet nie mial kobiety do 25 roku zycia to nie znaczy,
          ze
          > bedzie kiepski w lozku.

          Ale to nie o to wcale chodzi.
          • skinnycow Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 15:24
            > Ale to nie o to wcale chodzi

            To o co chodzi?
            • qw994 Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 15:33
              1. Absolutnie nie widzę się w roli starszej naczycielki seksu.
              2. Bałabym się, że facet, który nie miał przede mną żadnej kobiety, za bardzo
              będzie się potem zastanawiał, jak to jest z innymi.
              3. Nie chciałabym potem wysłuchiwać, że ja nie byłam dziewicą.
              4. Jeśli facet do 25-tego roku życia nie zdołał wyrwać żadnej dziewczyny
              (pomijam tu czynniki całkowicie niezależne od niego, bo takowe chyba rzadko
              występują), to jak to o nim świadczy jako mężczyźnie?
              5. Jeśli przyczyną "dziewictwa" są względy religijne, to relacja on-ja skazana
              jest na porażkę ze względów światopoglądowych.
              6. Niedoświadczenie seksualne w tym wieku obejmuje również szerszą kwestię -
              niedoświadczenie bycia w związku. A to też mi nieodpowiada.
              • sara.24 Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 15:38
                > 1. Absolutnie nie widzę się w roli starszej naczycielki seksu.
                > 2. Bałabym się, że facet, który nie miał przede mną żadnej kobiety, za bardzo
                > będzie się potem zastanawiał, jak to jest z innymi.
                > 3. Nie chciałabym potem wysłuchiwać, że ja nie byłam dziewicą.
                > 4. Jeśli facet do 25-tego roku życia nie zdołał wyrwać żadnej dziewczyny
                > (pomijam tu czynniki całkowicie niezależne od niego, bo takowe chyba rzadko
                > występują), to jak to o nim świadczy jako mężczyźnie?
                > 5. Jeśli przyczyną "dziewictwa" są względy religijne, to relacja on-ja
                skazana
                > jest na porażkę ze względów światopoglądowych.
                > 6. Niedoświadczenie seksualne w tym wieku obejmuje również szerszą kwestię -
                > niedoświadczenie bycia w związku. A to też mi nieodpowiada.
                Tak to ujęłaś że mogę się tylko pod tym podpisać.
              • skinnycow Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 15:39
                > 1. Absolutnie nie widzę się w roli starszej naczycielki seksu.
                > 2. Bałabym się, że facet, który nie miał przede mną żadnej kobiety, za bardzo
                > będzie się potem zastanawiał, jak to jest z innymi.
                > 3. Nie chciałabym potem wysłuchiwać, że ja nie byłam dziewicą.
                > 4. Jeśli facet do 25-tego roku życia nie zdołał wyrwać żadnej dziewczyny
                > (pomijam tu czynniki całkowicie niezależne od niego, bo takowe chyba rzadko
                > występują), to jak to o nim świadczy jako mężczyźnie?
                > 5. Jeśli przyczyną "dziewictwa" są względy religijne, to relacja on-ja
                skazana
                > jest na porażkę ze względów światopoglądowych.
                > 6. Niedoświadczenie seksualne w tym wieku obejmuje również szerszą kwestię -
                > niedoświadczenie bycia w związku. A to też mi nieodpowiada.

                Wedlug mnie jest to myslenie stereotypami. A tak swoja droga, to dlaczego tak
                bardzo spolecznie porzadane jest to, zeby facet mial niewiadomo ile dziewczyn
                przed = "zeby zdobyl doswiadczenie"? Jak dla mnie troche zasciankowe,
                stereotypowe myslenie.
                • qw994 Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 15:43
                  Nie chodzi o zaliczenie setki kobiet, ale brak doświadczeń seksualnych u
                  mężczyzny po 25 roku życia jest dla mnie po prostu dziwne.
                  • armagedon6661 Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 21:47
                    Jak czytam te forum to wydaje mi się, że tracę rozum. A kogo to obchodzi, że
                    jest prawiczkeim. Moze chodzi na dziwki, bo ma złe wspomnienia. Osobiście znam
                    45 letnią dziewicę, która rok temu znalazła sobie faceta. wółaśnie koresponduję
                    się z trzydziestoletnią dziewicą z Rosji. Jakos nie spieszno jej do małżeństwa.
                    • 444a Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 23:14
                      wółaśnie koresponduję
                      > się z trzydziestoletnią dziewicą z Rosji.

                      Jeśli to Natalia to ja też:)
                • sara.24 Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 15:46
                  > Wedlug mnie jest to myslenie stereotypami.
                  To nie są stereotypy, tylko doświadczenie i obserwacje własne i innych.

                  A tak swoja droga, to dlaczego tak
                  > bardzo spolecznie porzadane jest to, zeby facet mial niewiadomo ile dziewczyn
                  > przed = "zeby zdobyl doswiadczenie"?
                  Nikt nie pisze tu o posiadaniu niewiadomo ilu dziewczyn.
                  Nie wiem czy to jest społecznie pożadane, wyraziłam swoje zdanie. Nie
                  odpowiadałby mi związek z facetem bez doświadczenia i takie są fakty. Dlaczego
                  niby miałabym udawać że odpowiada mi coś co mi nie odpowiada?
                  • skinnycow Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 15:55
                    > Nie wiem czy to jest społecznie pożadane, wyraziłam swoje zdanie. Nie
                    > odpowiadałby mi związek z facetem bez doświadczenia i takie są fakty.
                    Dlaczego
                    > niby miałabym udawać że odpowiada mi coś co mi nie odpowiada?

                    A skad wiesz, ze Ci nie odpowiada? Mialas juz tyle doswiadczen z prawiczkami
                    25 letnimi, ze jestes w stanie stwierdzic, ze do udanego seksu w tym wieku
                    konieczne jest doswiadczenie?
                    Zakladam, ze nie. Dlatego, uwazam, ze jest to myslenie stereotypami i
                    przyklejanie metki. I uwazam, ze jest troche krzywdzace dla wszystkich tych,
                    ktorzy z takich czy innych powodow nie mieli okazji spac z kobieta do 25 roku
                    zycia. Aha, i jeszcze jedno, czy kazdego swojego faceta pytasz ile mial do tej
                    pory dziewczyn? I jak slyszysz, ze 0 lub 1 to mu dziekujesz?
                    • qw994 Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 16:01
                      > I jak slyszysz, ze 0 lub 1 to mu dziekujesz?

                      0 a 1 to JEST różnica.
                      • absurdello Szczególnie jak to 1 to była ... 22.01.07, 02:19
                        TIR-wka w lesie pod miastem:

                        Podwieść cie ?

                        Po dwieściepięćdziesiąt ...

                        na prawdę to "bogate" doświadczenie ... ;))))
                        • qw994 Re: Szczególnie jak to 1 to była ... 22.01.07, 17:47
                          Jak na osobę bez doświadczeń masz z niezrozumiałych dla mnie przyczyn tendencję
                          do wulgaryzowania tematu.
                          • angelina.26 Re: Szczególnie jak to 1 to była ... 22.01.07, 18:01
                            > Jak na osobę bez doświadczeń masz z niezrozumiałych dla mnie przyczyn
                            tendencję
                            >
                            > do wulgaryzowania tematu.
                            przyczyny sa jak najbardziej zrozumiale ;-) przeciez nie przyzna gosciu ze zal
                            mu sciska bo inni ludzie kochaja sie, uprawiaja seks i prowadza normalne zycie.
                            bredzenie na kazdym kroku o tirowkach, puszczaniu sie czy pelne satysfakcji
                            przywolywanie sytuacji z simonem m., pokazuja tylko wysoki poziom frustracji.
                            • qw994 Re: Szczególnie jak to 1 to była ... 22.01.07, 18:33
                              Chyba tak :) To zapewne jakaś metoda wyparcia :)
                          • absurdello Dlaczego zaraz wulgaryzowania... 22.01.07, 18:57
                            przecież tak może być, że tą pierwszą będzie jakaś TIR-ewna (w końcu one
                            funkcjonują na naszym rynku nie od dziś).

                            A to jest po prostu kontrprzykład do tego przywoływanego tu doświadczenia ...
                            • qw994 Re: Dlaczego zaraz wulgaryzowania... 22.01.07, 19:01
                              > przecież tak może być, że tą pierwszą będzie jakaś TIR-ewna (w końcu one
                              > funkcjonują na naszym rynku nie od dziś).

                              Oczywiście, ale szanse raczej są na to niewielkie, natomiast interesujące jest
                              to, że akurat właśnie to wpadło ci do głowy.
                              • absurdello Na co są niewielkie szanse ? 22.01.07, 19:19
                                Na kontakt z "przydrożną panienką" ? Obawiam się, że jest największy, bo one
                                zdaje się są najtańsze a młodzież zwykle nie śmierdzi groszem.

                                A wpadło mi do głowy dlatego, by pokazać, że to tzw. doświadczenie może
                                pochodzić z bardzo różnych źródeł i w pewnym sensie specjalnie wybrałem taki
                                ostry przykład by to podkreślić.
                                • qw994 Re: Na co są niewielkie szanse ? 22.01.07, 19:28
                                  Ale ja wiem, że doświadczenie może pochodzić z różnych źródeł, ale raczej
                                  większość facetów nie uczy sie seksu na prostytutkach, więc twoje przykłady są
                                  raczej marginalne.
                                • angelina.26 Re: Na co są niewielkie szanse ? 22.01.07, 19:29
                                  > Na kontakt z "przydrożną panienką" ? Obawiam się, że jest największy, bo one
                                  > zdaje się są najtańsze a młodzież zwykle nie śmierdzi groszem.
                                  Jeden chory tekst za drugim ;-) To że z tobą tylko taka przydrożna chciałaby
                                  iść, nie oznacza że "młodzież" korzysta z ich usług. Zapewniam cię że
                                  wartościowi faceci żeby znaleźc sobie kobietę ( tak, też taką z którą będą
                                  uoprawiać seks!!! ) nie potrzebują ani czekać do 40-stki ani korzystać z usług
                                  tirówek. Domyślam się już twoje odpwoedzi, w podobnym stylu jak wszystkie
                                  poprzednie posty, a więc możesz sobie oszczędzić, chyba że frustracja taka duża
                                  że musisz wkoło powtarzać to samo.
                                  • qw994 Re: Na co są niewielkie szanse ? 22.01.07, 19:41
                                    Właśnie - większość mężczyzn, jakich znam, nabierała doświadczeń w związkach, a
                                    nie u prostytutek.
                                    Absurdello, w twoich ustach "seks" brzmi jak "kopulacja". Chyba tylko w ten
                                    sposób umiesz to postrzegać.
                                    • angelina.26 Re: Na co są niewielkie szanse ? 22.01.07, 19:51
                                      > Właśnie - większość mężczyzn, jakich znam, nabierała doświadczeń w związkach,
                                      a
                                      > nie u prostytutek.
                                      Z usług prostytutek, z tych facetow których znam, korzystali tylko ci którzy
                                      nie potrafili sobie znaleźć kobiety z która mogliby być. Inni nie potrzebowali
                                      takich "atrakcji". Widać jakie kto ma pojęcie o "młodzieży".
                                      > Absurdello, w twoich ustach "seks" brzmi jak "kopulacja". Chyba tylko w ten
                                      > sposób umiesz to postrzegać.
                                      Może po tylu latach celibatu, nie jest już w stanie tego tematu postrzegać
                                      normalnie, bez chorych emocji i wymysłów. Seks jako czysto techniczne
                                      działania, doświadczenie- dawanie na prawo i lewo. Chore. Wszystko na opak.
                                  • absurdello Re: Na co są niewielkie szanse ? 23.01.07, 00:18
                                    > Jeden chory tekst za drugim ;-)

                                    A ty widzę lekarz od tekstów ;-)))

                                    > To że z tobą tylko taka przydrożna chciałaby iść, No i widzisz, tu już robisz
                                    > sobie osobiste wycieczki obrażając mnie takimi stwierdzeniami.

                                    Miarkuj się trochę z poniżaniem ...

                                    > nie oznacza że "młodzież" korzysta z ich usług.

                                    Nie oznacza też, że nie korzysta, nie przypuszczam by stały one na drogach
                                    dojazdowych do miasta dla samej przyjemności stania ... a poza tym to był tylko
                                    przykład źródła doświadczeń a nie stwierdzenie, że wszyscy z niego czerpią ...

                                    > Zapewniam cię że wartościowi faceci żeby znaleźc sobie kobietę ( tak, też
                                    > taką z którą będą uoprawiać seks!!! ) nie potrzebują ani czekać do 40-stki
                                    > ani korzystać z usług tirówek.

                                    Czasami też trzeba trafić na kobietę wartościową w czynach a nie tylko w
                                    słowach ... a jak się trafi źle to czasami trzeba czekać i do 40-stki

                                    Ja na taką (wartościową jako osoba i taką, która nie traktuje mnie tylko
                                    użytkowo grając jednocześnie na moich uczuciach) trafiłem dopiero teraz ale
                                    lepiej późno niż wcale :)

                                    • angelina.26 Re: Na co są niewielkie szanse ? 23.01.07, 09:18
                                      > Czasami też trzeba trafić na kobietę wartościową w czynach a nie tylko w
                                      > słowach ... a jak się trafi źle to czasami trzeba czekać i do 40-stki
                                      To jest twoje zdanie. A może to ty nie byłeś dla żadnej wystarczająco
                                      wartościowy. Kij ma zawsze dwa końce, ale jak widać wygodniej jest koncentrować
                                      się tylko na jednym.
                                      > Ja na taką (wartościową jako osoba i taką, która nie traktuje mnie tylko
                                      > użytkowo grając jednocześnie na moich uczuciach) trafiłem dopiero teraz ale
                                      > lepiej późno niż wcale :)
                                      Świetnie że po 3 miesiącach spotkań masz już pewność że to ta "właściwa". Parę
                                      dni temu miałeś jeszcze o wiele więcej wątpliwości.
                    • sara.24 Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 16:17
                      > A skad wiesz, ze Ci nie odpowiada? Mialas juz tyle doswiadczen z prawiczkami
                      > 25 letnimi, ze jestes w stanie stwierdzic, ze do udanego seksu w tym wieku
                      > konieczne jest doswiadczenie?
                      Nie muszę mieć swoich negatywnych doświadczeń, żeby mieć jasne zdanie w tym
                      temacie. Zwyczajnie nie miałabym ochoty na związek z facetemm który w tym
                      wieku jest niedoświadczony. Po co miałabym się wiazać z kimś kto od samego
                      początku nie wydaje mi się interesujący? Czy facet który lubi kobiety przy
                      kości, ma na siłę, dla zasady wiązać się z chudymi żeby tylko udowonić innym że
                      jego zachowanie nie ma związku ze stereotypami?

                      Aha, i jeszcze jedno, czy kazdego swojego faceta pytasz ile mial do tej
                      > pory dziewczyn? I jak slyszysz, ze 0 lub 1 to mu dziekujesz?
                      Tu nie liczy się ilość, ale fakt że facet miał już jakieś doświadczenia. Nie
                      chodzi o to żeby zaliczył pół miasta, tylko o to że jest miał jako takie
                      pojęcie o temacie. Tu zresztą nie chodzi tylko o sprawy seksu, ale bardziej
                      ogólne kwestie związane z byciem w związku, z tym że temu facetowi nie będzie
                      trzeba pokazywać zycia, tylko sam już je trochę poznał.

                      Mam wrażenie że zbyt osobiście podchodzisz do tematu i szukasz między wierszami
                      tego czego nie ma. Ja nie uogólniam, nie piszę że tacy faceci to beznadzieja,
                      tylko przekazuję swoje osobiste zdanie.
                      • skinnycow Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 16:23
                        > Nie muszę mieć swoich negatywnych doświadczeń, żeby mieć jasne zdanie w tym
                        > temacie. Zwyczajnie nie miałabym ochoty na związek z facetemm który w tym
                        > wieku jest niedoświadczony. Po co miałabym się wiazać z kimś kto od samego
                        > początku nie wydaje mi się interesujący?

                        Fair enough jak to mowia Anglicy. Jesli miara intesresujacego faceta jest dla
                        Ciebie jego seksulane doswiadczenie to rzeczywiscie jestesmy z innych swiatow.

                        > Mam wrażenie że zbyt osobiście podchodzisz do tematu i szukasz między
                        wierszami
                        > tego czego nie ma.

                        Tzn. czego ma niby nie byc?

                        >Ja nie uogólniam, nie piszę że tacy faceci to beznadzieja,
                        > tylko przekazuję swoje osobiste zdanie.

                        Ja rowniez! Pozdrawiam!


                        • qw994 Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 16:30
                          A dla ciebie to nie ma absolutnie żadnego znaczenia? :) Doświadczenie
                          seksualne? Czyli nie miałabyś nic przeciwko temu, żeby twój facet miał 500
                          kobiet przed tobą? :)
                          • skinnycow Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 16:36
                            > A dla ciebie to nie ma absolutnie żadnego znaczenia? :) Doświadczenie
                            > seksualne? Czyli nie miałabyś nic przeciwko temu, żeby twój facet miał 500
                            > kobiet przed tobą? :)

                            Ale pzeciez o przeciwnym przypadku rozmawiamy, ktorego tu bronie :-)



                            • qw994 Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 17:17
                              Napisałaś:
                              "Jesli miara intesresujacego faceta jest dla
                              Ciebie jego seksulane doswiadczenie to rzeczywiscie jestesmy z innych swiatow"

                              A jednak i dla ciebie seksualne doświadczenie jest miarą, tylko na odwrót.
                        • qw994 Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 16:32
                          > Fair enough jak to mowia Anglicy. Jesli miara intesresujacego faceta jest dla
                          > Ciebie jego seksulane doswiadczenie to rzeczywiscie jestesmy z innych swiatow.

                          Miary mogą być różne. Ja na przykład nie mam pretensji do facetów, że nie
                          odpowiadają im grube kobiety. Chociaż niektórzy mogą uznać to za małostkowe, bo
                          przecież tusza nie jest miarą wartości człowieka. Człowieka - nie. Ale już
                          potencjalnego partnera - tak.
                          • skinnycow Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 16:40
                            > Miary mogą być różne. Ja na przykład nie mam pretensji do facetów, że nie
                            > odpowiadają im grube kobiety. Chociaż niektórzy mogą uznać to za małostkowe,
                            bo
                            >
                            > przecież tusza nie jest miarą wartości człowieka. Człowieka - nie. Ale już
                            > potencjalnego partnera - tak.

                            No i kazdy swoja miara mierzy.
                        • sara.24 Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 16:34
                          > Fair enough jak to mowia Anglicy. Jesli miara intesresujacego faceta jest dla
                          > Ciebie jego seksulane doswiadczenie to rzeczywiscie jestesmy z innych swiatow.
                          Nidzie nie pisałam o mierzeniu czyjejś wartości na tej podstawie. A czymś co
                          sprawia że facet jest dla mnie interesujący jest oprócz wielu innych cech, to
                          że ma doświadczenie życiowe, a to najczęściej wiąże się z tym że w pewnym wieku
                          ma pojęcie o seksie.

                          > Tzn. czego ma niby nie byc?
                          W moich wypowiedziach nie ma uogólnień, pisania o poglądach społeczeństwa ani
                          próby oceniania prawiczków. Są tylko moje własne opinie.

                          > Ja rowniez! Pozdrawiam!
                          Pozdrawiam
                          • skinnycow Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 16:46

                            > W moich wypowiedziach nie ma uogólnień, pisania o poglądach społeczeństwa ani
                            > próby oceniania prawiczków. Są tylko moje własne opinie.

                            Alez ja rowniez przedstawiam moje wlasne opinie. Moim zamiarem nie jest tez
                            ocenianie prawiczkow tu na tym forum, jak i w zyciu - facet, to facet i czy
                            mial 100 kobiet wczesniej czy 0 nie ma wplywu na to, czy uznam go za
                            interesujacego czy nie.
              • absurdello Do qw994 ... 22.01.07, 02:15
                1. Absolutnie nie widzę się w roli starszej naczycielki seksu.

                Egoizm ?

                2. Bałabym się, że facet, który nie miał przede mną żadnej kobiety, za bardzo
                będzie się potem zastanawiał, jak to jest z innymi.

                Niepewność własnej wartości ?

                3. Nie chciałabym potem wysłuchiwać, że ja nie byłam dziewicą.

                Egoizm ? Nieczyste sumienie ?

                4. Jeśli facet do 25-tego roku życia nie zdołał wyrwać żadnej dziewczyny
                (pomijam tu czynniki całkowicie niezależne od niego, bo takowe chyba rzadko
                występują), to jak to o nim świadczy jako mężczyźnie ?

                Może po prostu nie jest typem zaliczacza skaczącego z kwiatka na kwiatek ?


                5. Jeśli przyczyną "dziewictwa" są względy religijne, to relacja on-ja skazana
                jest na porażkę ze względów światopoglądowych.

                Egoizm ? Kto by chciał być z osobą, która nie akceptuje poglądów drugiej
                strony ?

                6. Niedoświadczenie seksualne w tym wieku obejmuje również szerszą kwestię -
                niedoświadczenie bycia w związku. A to też mi nieodpowiada.

                Oczywiście, nabranie doświadczenia seksualnego przez kontakty seksualne z
                kilkoma panienkami na prywatkach/obozach/domach publicznych/bramach jest 100%
                dowodem na nabycie doświadczenia bycia w związku.

                Już to widzę:

                qw994 mówi:

                Boli mnie dziś głowa.

                Doświadczony (w sposób opisany wyżej) partner:

                To ja idę do Agencji Towarzyskiej a może nawet w bramie coś podłapię a ty sobie
                kochanie tymczasem tabletkę z krzyżykiem zażyj ;)))))
                • qw994 Re: Do qw994 ... 22.01.07, 17:46
                  > 1. Absolutnie nie widzę się w roli starszej naczycielki seksu.
                  >
                  > Egoizm ?

                  Bardzo dziwne wnioski wyciągasz. Po prostu źle niezręcznie bym się czuła. Chyba
                  mam do tego prawo?



                  > 2. Bałabym się, że facet, który nie miał przede mną żadnej kobiety, za bardzo
                  > będzie się potem zastanawiał, jak to jest z innymi.
                  >
                  > Niepewność własnej wartości ?

                  Nie, to normalne, że człowiek zwykle ma ochotę po ciastku czekoladowym
                  spróbować waniliowe.



                  > 3. Nie chciałabym potem wysłuchiwać, że ja nie byłam dziewicą.
                  >
                  > Egoizm ? Nieczyste sumienie ?

                  Egoizm? A gdzie ty go widzisz?
                  Nieczyste sumienie? A z jakiej przyczyny?



                  > Może po prostu nie jest typem zaliczacza skaczącego z kwiatka na kwiatek ?

                  Nie chodzi o skakanie z kwiatka na kwiatek, tylko umiejętność nawiązania
                  relacji, w tym także seksualnej, z kobietą.



                  > Egoizm ? Kto by chciał być z osobą, która nie akceptuje poglądów drugiej
                  > strony ?

                  Żartujesz chyba. Ludzie dobierają się w pray według podobieństw. To mit, że
                  przeciwności się przyciągają. Ty potrafiłbyś być z osobą o kompletnie innym
                  światopoglądzie? Bardzo w to wątpię.

                  Zadziwiające, że we wszystkim widzisz egoizm. Jeśli w taki sposób postrzegasz
                  kobiety, to współczuję...



                  > Oczywiście, nabranie doświadczenia seksualnego przez kontakty seksualne z
                  > kilkoma panienkami na prywatkach/obozach/domach publicznych/bramach jest 100%
                  > dowodem na nabycie doświadczenia bycia w związku.

                  Korelacja nie w tę stronę - jeśli ktoś nie miał żadnych kontaktów seksualnych,
                  to zwykle nie był też w związku, ponieważ związek łączy się zwykle z seksem.
                  Wydawało mi się, że jasno się wypowiedziałam.



                  > Już to widzę:
                  >
                  > qw994 mówi:
                  >
                  > Boli mnie dziś głowa.
                  >
                  > Doświadczony (w sposób opisany wyżej) partner:
                  >
                  > To ja idę do Agencji Towarzyskiej a może nawet w bramie coś podłapię a ty
                  sobie
                  >
                  > kochanie tymczasem tabletkę z krzyżykiem zażyj ;)))))

                  Nie masz pojęcia ani o związkach, ani o kobietach, ani o seksie. Rozmowa z tobą
                  na ten temat to jak rozmowa z kosmitą.
                  • absurdello Re: Do qw994 ... 22.01.07, 20:26
                    > > Egoizm ?
                    >
                    > Bardzo dziwne wnioski wyciągasz. Po prostu źle niezręcznie bym się czuła.
                    > Chyba mam do tego prawo?

                    No widzisz ty to się możesz niezręcznie czuć i dlatego byś się czuła komfortowo
                    to facet ma zaliczyć przedtem parę panienek (przelotnie lub po dłuższych
                    związkach
                    je porzucić). Jakoś cię ich los nie przejmuje a przecież należy założyć, że nie
                    wszystkie rozstania uprzednie były za zgodą obu stron i bez zostawiania jakichś
                    ran, nie ? Poza tym gość w ramach doświadczenia może nabyć jakichś
                    przyzwyczajeń, których ty nieakceptujesz a bez których po pewnym czasie może
                    cię mieć dość, bo będzie w tym zakresie niedopieszczony i zostawi cię
                    z "włączonymi" uczuciami, dla innej.

                    >2. Bałabym się, że facet, który nie miał przede mną żadnej kobiety, za ba
                    > rdzo będzie się potem zastanawiał, jak to jest z innymi.
                    > >
                    > > Niepewność własnej wartości ?
                    >
                    > Nie, to normalne, że człowiek zwykle ma ochotę po ciastku czekoladowym
                    > spróbować waniliowe.

                    Trochę dziwne, sprowadzanie relacji międzyludzkich (zwykle szerszych niż tylko
                    sypianie ze sobą) do poziomu ciastek, które uczuć nie mają.
                    Chyba bycie z kimś i "manie" do niego uczuć to chyba coś więcej niż jedzenie
                    ciastek, nie wiem może się mylę ...
                    Jak będziesz z facetem w związku to go zdradzisz z hydraulikiem tylko dlatego,
                    że masz chęć spróbować "rurki z innym kremem" ? To ja współczuję temu facetowi.

                    > > 3. Nie chciałabym potem wysłuchiwać, że ja nie byłam dziewicą.
                    > >
                    > > Egoizm ? Nieczyste sumienie ?
                    >
                    > Egoizm? A gdzie ty go widzisz ?

                    A w tym, że wymagasz od kogoś posiadania partnera(-ów) przed tobą, bo ty go
                    (ich) miałaś i tylko dlatego, żeby nie mógł użyć tego argumentu w jakichś
                    sporach z tobą.

                    > Nieczyste sumienie? A z jakiej przyczyny?

                    No tak by wynikało, ja już z kimś spałam, to on też niech ma za sobą podobne
                    doświadczenia wtedy będę się lepiej czuła ?

                    >
                    > Nie chodzi o skakanie z kwiatka na kwiatek, tylko umiejętność nawiązania
                    > relacji, w tym także seksualnej, z kobietą.

                    A skąd ty wiesz co było przyczyną nie dociągnięcia relacji z kimś do poziomu
                    łóżka ? Nie znasz pełnej sytuacji (i jej złożoności) dokładnie ani psychiki
                    danej osoby by twierdzić, że nie umie ona nawiązać relacji z drugą osobą tylko
                    dlatego, że z nikim nie spała. Poza tym może akurat jej się zdażyło tak, że nie
                    napotkała właściwej osoby, a ma na tyle szacunek dla drugiej strony (i siebie)
                    by nie spać z nią dla samego spania (bez jakichkolwiek uczuć).
                    Jedni zaczynają związek od łóżka a inni od budowania jakichś głębszych relacji
                    uczuciowych (co jest o tyle trudniejsze, że druga strona też musi w tym być
                    zainteresowana i jak się nie trafi to jest problem).

                    > Żartujesz chyba. Ludzie dobierają się w pary według podobieństw. To mit, że
                    > przeciwności się przyciągają. Ty potrafiłbyś być z osobą o kompletnie innym
                    > światopoglądzie? Bardzo w to wątpię.

                    Nie chodzi mi o dobieranie się na zasadzie przeciwieństw, bo to bez sensu (no
                    chyba, że ktoś lubi ciągłe wojny) tylko na akceptacji pewnych poglądów na życie
                    drugiej strony. Nie wiem, może się nie zrozumieliśmy.


                    >
                    > Zadziwiające, że we wszystkim widzisz egoizm. Jeśli w taki sposób postrzegasz
                    > kobiety, to współczuję...

                    Nie we wszytkim tylko w twoich uzasadnieniach, nie wiem może, źle je
                    sformułowałaś. I nie ma to nic wspólnego z postrzeganiem kobiety jako takiej.
                    >
                    > > Oczywiście, nabranie doświadczenia seksualnego przez kontakty seksualne z
                    > > kilkoma panienkami na prywatkach/obozach/domach publicznych/bramach jest
                    > 100%
                    > > dowodem na nabycie doświadczenia bycia w związku.
                    >
                    > Korelacja nie w tę stronę - jeśli ktoś nie miał żadnych kontaktów
                    > seksualnych, to zwykle nie był też w związku, ponieważ związek łączy się
                    > zwykle z seksem.

                    Może po prostu dany związek nie zaszedł tak daleko, albo każda strona miała co
                    innego na myśli ... Jak widzę, obecnie związek to już się zaczyna od drugiego
                    spotkania gdzie czesto już łóżko jest w robocie ;))) ale dopuść, że to nie jest
                    wzorzec związku dla wszystkich osób :)

                    > Wydawało mi się, że jasno się wypowiedziałam.

                    Widać nie do końca ;))))
                    >
                    >
                    > > Już to widzę:
                    > >
                    > > qw994 mówi:
                    > >
                    > > Boli mnie dziś głowa.
                    > >
                    > > Doświadczony (w sposób opisany wyżej) partner:
                    > >
                    > > To ja idę do Agencji Towarzyskiej a może nawet w bramie coś podłapię a ty
                    >
                    > sobie
                    > >
                    > > kochanie tymczasem tabletkę z krzyżykiem zażyj ;)))))
                    >
                    > Nie masz pojęcia ani o związkach, ani o kobietach, ani o seksie. Rozmowa z
                    tobą
                    >
                    > na ten temat to jak rozmowa z kosmitą.
                    • qw994 Re: Do qw994 ... 22.01.07, 22:49
                      > No widzisz ty to się możesz niezręcznie czuć i dlatego byś się czuła
                      komfortowo
                      > to facet ma zaliczyć przedtem parę panienek (przelotnie lub po dłuższych
                      > związkach
                      > je porzucić).

                      A może to jego ktoś porzucił?? Nie bierzesz takiej ewentualności pod uwagę? Czy
                      według ciebie, jeśli ktoś uprawiał seks, to albo na imprezach, albo z dziwkami,
                      albo kogoś skrzywdził??



                      > Trochę dziwne, sprowadzanie relacji międzyludzkich (zwykle szerszych niż
                      tylko
                      > sypianie ze sobą) do poziomu ciastek, które uczuć nie mają.
                      > Chyba bycie z kimś i "manie" do niego uczuć to chyba coś więcej niż jedzenie
                      > ciastek, nie wiem może się mylę ...
                      > Jak będziesz z facetem w związku to go zdradzisz z hydraulikiem tylko
                      dlatego,
                      > że masz chęć spróbować "rurki z innym kremem" ? To ja współczuję temu
                      facetowi.

                      Nie byłeś z kobietą, więc nie wiesz, czy byś się zastanawiał, jak to jest z
                      inną, czy nie. Nie ma to nic wspólnego z przedmiotowym traktowaniem człowieka,
                      to normalna ciekawość, którą niekoniecznie trzeba zaspokajać. Ale ja akurat
                      wolę, żeby ta ciekawość była zaspokojona - przed związkiem ze mną.



                      > A w tym, że wymagasz od kogoś posiadania partnera(-ów) przed tobą, bo ty go
                      > (ich) miałaś i tylko dlatego, żeby nie mógł użyć tego argumentu w jakichś
                      > sporach z tobą.

                      Po prostu uważam, że lepiej jest, jeśli ma się już jakieś doświadczenia z kim
                      innym, zanim się człowiek zwiąże na stałe na dziesiąt lat. I nie tylko o seks
                      chodzi.



                      > No tak by wynikało, ja już z kimś spałam, to on też niech ma za sobą podobne
                      > doświadczenia wtedy będę się lepiej czuła ?

                      A co to ma wspólnego z nieczystym sumieniem?



                      > A skąd ty wiesz co było przyczyną nie dociągnięcia relacji z kimś do poziomu
                      > łóżka ?

                      Wybacz, ale moim zdaniem, to słaba i/lub krótka musiała byc relacja, że nie
                      doszło do seksu. W większości wypadków ludzie dążą do seksu jako najwyższego
                      stopnia intymności w związku. Jeśli do tego seksu nie dochodzi, to znaczy, że
                      coś jest nie tak. Chyba, że "związek" trwa bardzo krótko, ale wtedy nie jest ro
                      żaden związek.



                      Poza tym może akurat jej się zdażyło tak, że nie
                      >
                      > napotkała właściwej osoby,

                      Przez 25 lat??? Albo wyjątkowy pech, albo wyjątkowe wymagania.



                      a ma na tyle szacunek dla drugiej strony (i siebie)
                      > by nie spać z nią dla samego spania (bez jakichkolwiek uczuć).

                      A może ta osoba nie jest zdolna do głębszych uczuć, skoro przez 25 LAT nie
                      udało się jej znaleźć żadnej osoby do kochania?



                      > Jedni zaczynają związek od łóżka a inni od budowania jakichś głębszych
                      relacji
                      > uczuciowych (co jest o tyle trudniejsze, że druga strona też musi w tym być
                      > zainteresowana i jak się nie trafi to jest problem).

                      Ale ile, twoim zdaniem, ma to trwać? Budowanie tej relacji uczuciowej? Wiesz,
                      że robiono jakieś badania w Polsce i wyszło na to, że większość ludzi
                      rozpoczyna sypianie z partnerem w przeciągu 1-3 miesięcy? Tak właśnie to
                      wygląda. I co, teraz powiesz, że wszyscy naokoło ciebie to płytkie istoty
                      myślące nie tą częścią ciała, co trzeba?



                      > Nie chodzi mi o dobieranie się na zasadzie przeciwieństw, bo to bez sensu (no
                      > chyba, że ktoś lubi ciągłe wojny) tylko na akceptacji pewnych poglądów na
                      życie
                      >
                      > drugiej strony. Nie wiem, może się nie zrozumieliśmy.

                      Problem zaczyna się wtedy, kiedy te poglądy rozmijają się tak bardzo, że nie
                      można znaleźć płaszczyzny kompromisu. Uważam, że związek ateista-osoba głęboko
                      wierząca jest szalenie trudny, jeśli nie niemożliwy.
                      • absurdello Re: Do qw994 ... 23.01.07, 02:14
                        > A może to jego ktoś porzucił?? Nie bierzesz takiej ewentualności pod uwagę?

                        Ależ biorę, ale chyba nie zakładasz chyba, że wszyscy faceci są porzucani przez
                        kobiety (statystycznie chyba częściej jest odwrotnie ze względu na inne
                        potrzeby :))

                        > Czy według ciebie, jeśli ktoś uprawiał seks, to albo na imprezach, albo z
                        > dziwkami, albo kogoś skrzywdził??

                        Nie mówię, że tylko, ale to też część całości w pewnym przedziale wiekowym tych
                        stałych związków co to nagle uwalniają z siebie doswiadczonych "nieszczęśników"
                        jest chyba mniej niż doświadczonych na imprezach ...


                        >
                        > Nie byłeś z kobietą, więc nie wiesz,
                        >

                        Ależ byłem, a raczej po latach okazało się, że mi się wydawało i bynajmniej
                        byłem jej wierny mimo, że nie byłem z nią w łóżku, po prostu ją kochałem mimo
                        wszystko ... tyle, że ona ceniła inne wartości (o tym się przekonałem
                        poniewczasie, mimo, że twierdziła co innego) a moje uczucie było jej wygodne
                        jak była w dołku ... ale to i lepiej, bo poznałem taką co mnie chce mimo
                        wszystkich moich wad i dała mi dużo więcej niż tamta :)))))

                        > czy byś się zastanawiał, jak to jest z inną, czy nie.

                        Sorry, ale jak jestem z kimś to z nim jestem a nie zastanawiam się jak jest u
                        sąsiadki (może to kwestia priorytetów).

                        > Nie ma to nic wspólnego z przedmiotowym traktowaniem człowieka,

                        Niestety często ma ...

                        > to normalna ciekawość, którą niekoniecznie trzeba zaspokajać. Ale ja akurat
                        > wolę, żeby ta ciekawość była zaspokojona - przed związkiem ze mną.

                        Podziwiam twoje dobre samopoczucie, jeżeli uważasz, że jak ktoś zasmakował w
                        różnorodności to nagle się zrobi "monotematyczny" - to jest sprzeczność.
                        Rozbuchane potrzeby trudno wtłoczyć potem w wąskie ramy związku.

                        >
                        > Po prostu uważam, że lepiej jest, jeśli ma się już jakieś doświadczenia z kim
                        > innym, zanim się człowiek zwiąże na stałe na dziesiąt lat. I nie tylko o seks
                        > chodzi.
                        >

                        Nie wiem czy można przenosić doświadczenia z jedną osobą na związek z inną
                        (różnice potrzeb, przyzwyczajeń, różnice charakterów, porównania nawet jeżeli
                        nie są wyrażane. Poza tym nie wiesz jakie to doświadczenia i czy nie zaważą one
                        na waszym związku w postaci niezaspokojonych potrzeb obudzonych w poprzednim
                        związku. Wydaje mi się, że zbytnio upraszczasz ...
                        wprost


                        > Wybacz, ale moim zdaniem, to słaba i/lub krótka musiała byc relacja, że nie
                        > doszło do seksu. W większości wypadków ludzie dążą do seksu jako najwyższego
                        > stopnia intymności w związku. Jeśli do tego seksu nie dochodzi, to znaczy, że
                        > coś jest nie tak.

                        A może była jednostronna bo druga strona grała na uczuciach, bo jej to było
                        akurat wygodne ? Poza tym to nie były te czasy co się "dąży" już na drugim
                        trzecim spotkaniu (w każdym razie ja tak postępowałem, niestety druga strona
                        miała inne zasady i słabą głowę do wina :( (o czym dowiedziałem się po latach)
                        No cóż mój błąd, że nie przepadam za alkoholami - nie miałem klucza do ...

                        > > napotkała właściwej osoby,
                        >
                        > Przez 25 lat??? Albo wyjątkowy pech, albo wyjątkowe wymagania.
                        >
                        Raczej pech i problemy z uwolnieniem się spod czaru (fałszywego jak się
                        okazało) tej poprzedniej, czasami uczucia są silniejsze od rozsądku ....

                        > A może ta osoba nie jest zdolna do głębszych uczuć, skoro przez 25 LAT nie
                        > udało się jej znaleźć żadnej osoby do kochania?

                        Nie 25 lat, na szczęście dużo mniej ...
                        Raczej miała zbyt głębokie uczucie do kogoś, kogo powinna ominąć dużym łukiem i
                        które to uczucie spowodowało zamknięcie się w pustelni (taka uczuciowa
                        emigracja wewnętrzna) na wiele lat.

                        >
                        > Ale ile, twoim zdaniem, ma to trwać? Budowanie tej relacji uczuciowej?

                        Tyle ile trzeba ale to musi być obustronne a nie jednostronne z graniem na
                        uczuciach drugiej strony bo ci tak wygodnie i masz np. z tego pewne korzyści.

                        > Wiesz, że robiono jakieś badania w Polsce i wyszło na to, że większość ludzi
                        > rozpoczyna sypianie z partnerem w przeciągu 1-3 miesięcy? Tak właśnie to
                        > wygląda. I co, teraz powiesz, że wszyscy naokoło ciebie to płytkie istoty
                        > myślące nie tą częścią ciała, co trzeba?

                        A czy z tego badania wynika, że wszyscy czy, że większość bo jak to drugie to
                        pozostaje jakaś mniejszość uzupełniająca do całości, która nie rozpoczyna
                        sypiania z partnerem w przeciągu ;)) a szczególnie po znieczuleniu go winem ...

                        >
                        > Problem zaczyna się wtedy, kiedy te poglądy rozmijają się tak bardzo, że nie
                        > można znaleźć płaszczyzny kompromisu. Uważam, że związek ateista-osoba
                        > głęboko wierząca jest szalenie trudny, jeśli nie niemożliwy.

                        Trudny ale nie niemożliwy wiele zależy od innych czynników wiążących lub
                        odpychających osoby (moja Babcia była głębokowierząca za to Dziadek
                        ostentacyjnie jadał schabowe w piątek i żyli ze sobą 45 lat czyli można :)))
                        • qw994 Re: Do qw994 ... 23.01.07, 10:13
                          > Ależ biorę, ale chyba nie zakładasz chyba, że wszyscy faceci są porzucani
                          przez
                          > kobiety (statystycznie chyba częściej jest odwrotnie ze względu na inne
                          > potrzeby :))

                          Tak? A gdzie widziałeś takie statystyki? To tylko twoje wyobrażenie.
                          A poza tym - jakie to ma znaczenie, tak naprawdę? Co z tego, że ktoś kogoś
                          kiedyś zostawił? Ludzie popełniają błędy, albo do sibie po prostu nie pasują,
                          co okazuje się po jakimś czasie. Co w tym złego? Na tym między innymi polega
                          nauka życia. Człowiek uczy się na własnych błędach, a nie na czyichś.



                          > Nie mówię, że tylko, ale to też część całości w pewnym przedziale wiekowym
                          tych
                          > stałych związków co to nagle uwalniają z siebie
                          doswiadczonych "nieszczęśników"
                          > jest chyba mniej niż doświadczonych na imprezach ...

                          Masz chyba jakieś błędne wyobrażenie o imprezach. I o ludziach w ogóle.



                          > Ależ byłem, a raczej po latach okazało się, że mi się wydawało i bynajmniej
                          > byłem jej wierny mimo, że nie byłem z nią w łóżku, po prostu ją kochałem mimo
                          > wszystko ... tyle, że ona ceniła inne wartości (o tym się przekonałem
                          > poniewczasie, mimo, że twierdziła co innego) a moje uczucie było jej wygodne
                          > jak była w dołku ... ale to i lepiej, bo poznałem taką co mnie chce mimo
                          > wszystkich moich wad i dała mi dużo więcej niż tamta :)))))

                          Nie byłeś w prawdziwym, pełnym związku. Nie wiem, na czym to się opierało, bo
                          ogromna większość ludzi jednak wcześniej czy później rozpoczyna współżycie.



                          > Sorry, ale jak jestem z kimś to z nim jestem a nie zastanawiam się jak jest u
                          > sąsiadki (może to kwestia priorytetów).

                          Sorki, ale nie znasz tematu, w końcu jesteś prawiczkiem. Nie wierzę i nigdy nie
                          uwierzę, że ktoś mający jednego jedynego partnera w życiu nigdy nie pomyślał,
                          chociaż przez chwilę, jak to by było z kim innym.



                          > Niestety często ma ...

                          Nieprawda, można kogoś kochać, a mimo to być ciekawym czego innego. Nie ma w
                          tym niczego złego ani nienormalnego, dopóki nie zacznie się tego wprowadzać w
                          czyn.



                          > Podziwiam twoje dobre samopoczucie, jeżeli uważasz, że jak ktoś zasmakował w
                          > różnorodności to nagle się zrobi "monotematyczny" - to jest sprzeczność.
                          > Rozbuchane potrzeby trudno wtłoczyć potem w wąskie ramy związku.

                          Jakie rozbuchane potrzeby? Jeśli ktoś miał kilku partnerów, to już
                          są "rozbuchane potrzeby"?
                          A ty z kolei nie wiem dlaczego, uważasz, że bycie z jedną osobą to gwarancja na
                          wierności. Ja widziałam w życiu co innego.



                          > Nie wiem czy można przenosić doświadczenia z jedną osobą na związek z inną

                          Można, jak najbardziej. Nie robi się na przykład tych samych błędów - to w
                          sumie najważniejsze.



                          > A może była jednostronna bo druga strona grała na uczuciach, bo jej to było
                          > akurat wygodne ?

                          Czyli jednak mam rację - normalny związek to nie był.



                          > Tyle ile trzeba ale to musi być obustronne a nie jednostronne z graniem na
                          > uczuciach drugiej strony bo ci tak wygodnie i masz np. z tego pewne korzyści.

                          Przykro mi, że miałeś akurat takie, a nie inne doświadczenia. Wydaje mi się, że
                          nieco spaczyło ci to poglądy na seks i kobiety.



                          > Trudny ale nie niemożliwy wiele zależy od innych czynników wiążących lub
                          > odpychających osoby (moja Babcia była głębokowierząca za to Dziadek
                          > ostentacyjnie jadał schabowe w piątek i żyli ze sobą 45 lat czyli można :)))

                          A jak wychowywali dzieci? Jedno musiało ustąpić w 100%. Dla mnie różnice
                          światopoglądowe byłyby nie do pogodzenia, gdybym żyła z taką osobą.
                      • sara.24 Re: Do qw994 ... 23.01.07, 10:28
                        > a ma na tyle szacunek dla drugiej strony (i siebie)
                        > > by nie spać z nią dla samego spania (bez jakichkolwiek uczuć).
                        >
                        > A może ta osoba nie jest zdolna do głębszych uczuć, skoro przez 25 LAT nie
                        > udało się jej znaleźć żadnej osoby do kochania?
                        Pewnie, że spanie z kimś dla samego spania to bzdura. Skoro w trwającym dłuższy
                        czas "związku" nie ma na tyle uczuć i intymności żeby pojawił się seks, to
                        trudno taki układ w ogóle nazywać związkiem.
                        Najłatwiej w takiej sytuacji jest zwalać winę na innych, bo za mało
                        wartościowy, bo nie oodpowiedni, bo popełnili błędy, a fakty są takie że
                        powinno się również poszukać przyczyn tak dziwnego stanu w samym sobie.
                        Skoro przez ponad 20 lat trafiały się same "nieodpowiednie" partnerki, to albo
                        jest to wyjątkowo niesprzyjający zbieg okoliczności, albo problem leży
                        gdzieindziej. Ale to już sprawa zainteresowanego, czy będzie chciał go
                        rozpracować czy "wina" zawsze będzie po drugiej stronie.
                    • armagedon6661 Re: Do qw994 ... 23.01.07, 08:22
                      Absurdelo, ale jej dogadałeś i znów musi mieć trzy ostatnie słowa.
                  • sara.24 Re: Do qw994 ... 22.01.07, 21:11
                    > > Egoizm ?
                    > Bardzo dziwne wnioski wyciągasz. Po prostu źle niezręcznie bym się czuła.
                    Chyba
                    > mam do tego prawo?
                    Nie wiem jaki jest powód zarzucania egoizmu komuś kto śmie mieć własne poglądy.
                    Jeden chce czy potrzebuje czegoś zupełnie innego niż drugi. To jest naturalne i
                    nic w tym złego że ktoś preferuje większe doświadczenia a ktoś inny seks po
                    ślubie. Bez sensu zarzucać komuś egoizm, tylko dlatego że wybierając jednego
                    nie wybierze innego. Nie da się uszczęślwiić wszystko i lubić wszystko.

                    > > Egoizm ? Nieczyste sumienie ?
                    > Nieczyste sumienie? A z jakiej przyczyny?
                    Pewne osoby ne potrafią niestety oddzielić seksu od jakiegoś źle pojmowanego
                    poczucia grzechu czy robienia czegoś niewłaściwego. Ale na szczęście to tylko
                    ich problem ;-)

                    > > Może po prostu nie jest typem zaliczacza skaczącego z kwiatka na kwiatek
                    > ?
                    > Nie chodzi o skakanie z kwiatka na kwiatek, tylko umiejętność nawiązania
                    > relacji, w tym także seksualnej, z kobietą.
                    Dokładnie, tu nie chodzi o szybki seks z byle kim, tylko przede wszystkim o
                    zdolność normalnego funkcjonowania w związku, do którego również zalicza się
                    seks. Nikt tu nie piszę o niezobowiązujących układach, o seksie dla
                    przyjemności, bez uczuć. Tylko ktoś widzi to co jemu się wydaje.

                    > > Oczywiście, nabranie doświadczenia seksualnego przez kontakty seksualne z
                    > > kilkoma panienkami na prywatkach/obozach/domach publicznych/bramach jest
                    > 100%
                    > > dowodem na nabycie doświadczenia bycia w związku
                    > Korelacja nie w tę stronę - jeśli ktoś nie miał żadnych kontaktów
                    seksualnych,
                    > to zwykle nie był też w związku, ponieważ związek łączy się zwykle z seksem.
                    > Wydawało mi się, że jasno się wypowiedziałam.
                    Nie wiem czemu to tak trudno pojąc i po co doszukiwać się innego sensu niż ten
                    który po raz kolejny próbuje się przekazać. Po raz kolejny jakieś dziwne
                    określanie seksu jako czynności która ma miejsce tylko na imprezach, w bramach
                    albo z prostytutkami. Czyżby literatura dostarczała tylko takie wypaczone
                    przykłady.


                    • qw994 Re: Do qw994 ... 23.01.07, 10:43
                      Absurdello jest dla mnie chodzącym dowodem na to, że dziewictwo w pewnym wieku
                      jest niezdrowe. Wiedzę na temat seksu powinno się zdobywać doświadczeniami, a
                      nie fałszywymi wyobrażeniami. Bo ile by się na ten temat nie przeczytało, to
                      rozmowy o tym są wyłącznie teoretyzowaniem. A już najgorszy jest brak
                      doświadczeń w związku. Dobrym związku.
                      • sara.24 Re: Do qw994 ... 23.01.07, 11:11
                        > Absurdello jest dla mnie chodzącym dowodem na to, że dziewictwo w pewnym
                        wieku
                        > jest niezdrowe.
                        Ile by ktoś w podobnej sytuacji jak on, nie przekonywał i ile słów nie napisał,
                        nie przekona mnie że osiągając pewny wiek można być szczęśliwym, nigdy z nikim
                        nie będąc na tyle blisko żeby pojawił się seks. Nie przekona mnie też że
                        pozostawanie prawiczkiem będąc dojrzałym wiekiem facetem, jest zdrowe, bez
                        żadnego wpływu na samopoczucie, psychikę i podejście do życia.

                        > Bo ile by się na ten temat nie przeczytało, to
                        > rozmowy o tym są wyłącznie teoretyzowaniem. A
                        Osoby które teoretyzują mają wrażenie że ich wiedza może być spora, że mają
                        pojęcie o temacie. Tylko że sa takie dziedziny życia w których doświadczenie
                        odgrywa największą rolę (od razu zaznacze żeby nie pojawiły się niepotrzebne
                        komentarze: doświadczenie= fakt że uprawiało się już seks, a nie to że robiło
                        się to z tłumem partnerów, byle jak, byle gdzie ). I nie mają tu sensu żadne
                        porównania do spraw technicznych, wynalazków czy światowego postępu. Ktoś kto
                        nie uprawiał nigdy seksu zwyczajnie nie wie jak to jest, co się czuje, może się
                        tylko domyślać.

                        • malinowy.cycek Re: Do qw994 ... 23.01.07, 15:22
                          Ja nie odnotowalem zadnej roznicy po tym jak juz zaliczylem seks :)
                          A robilem sobie wielkie nadzieje, ze to odmieni cale moje zycie,
                          ze spowaznieje, wreszcie dorosne i bede wygladal na lat 40 majac
                          25 ;) A tu doopa. Zawod. Po prostu bardzo przyjemna rzecz i nic
                          wiecej. Mozna bez tego zyc, ale szkoda by bylo ta bliskosc stracic.

                          Bycie dziewica w dojrzalym wieku samo w sobie nie jest wcale dziwactem,
                          ale moze nim byc jesli przeklada sie na pewien strach przed niewiadoma,
                          poczucie niespelnienia i bycia gorszym, trudnosci w odnalezieniu sie
                          w spoleczenstwie i szeroko rozumianych kontaktach damsko-meskich.

                          Dlatego daleki bylbym od uogolniania, ze kazdy prawiczek kolo 25-tki
                          to chory typ wymagajacy dlugiej rekonwalescencji. To nie jest choroba
                          tylko pewien stan, ktory mozna szybko zmienic.
                        • absurdello Re: Do qw994 ... 23.01.07, 17:01
                          > Ile by ktoś w podobnej sytuacji jak on, nie przekonywał i ile słów nie
                          > napisał, nie przekona mnie że osiągając pewny wiek można być szczęśliwym,
                          > nigdy z nikim nie będąc na tyle blisko żeby pojawił się seks.

                          A czy ja gdzieś pisałem, że jestem z tego powodu szczęśliwy ?

                          Zresztą czy można być szczęśliwym jak się człowiek dowie, że osoba, której się
                          ufało, wiązało jakieś nadzieje, poświęciło jakiś czas, swoje uczucia idzie
                          potem do łóżka z gościem, o którym wygadywała takie rzeczy za jego plecami, że
                          można było założyć, że jeśli za kogoś wyjdzie to na pewno nie za niego ?
                          A potem wychodzi za niego, bo dziecię jest w drodze ?
                          Do tego jak po latach słyszysz eufemistyczne wyjaśnienie, że to nie była wielka
                          miłość ?

                          • sara.24 Re: Do qw994 ... 23.01.07, 18:53
                            > Zresztą czy można być szczęśliwym jak się człowiek dowie, że osoba, której
                            się
                            > ufało, wiązało jakieś nadzieje, poświęciło jakiś czas, swoje uczucia idzie
                            > potem do łóżka z gościem, o którym wygadywała takie rzeczy za jego plecami,
                            że
                            > można było założyć, że jeśli za kogoś wyjdzie to na pewno nie za niego ?
                            > A potem wychodzi za niego, bo dziecię jest w drodze ?
                            Chyba przeszłość ma wciąż za duży wpływ na Twoje aktualne życie. Dla własnego
                            dobra powinieneś przestać rozpamiętywać i zająć się teraźniejszością. Jeśli już
                            wracać do przeszłości, to konstruktywnie, przeanalizować pewne sytuacje z
                            innego punktu widzenia niż do tej pory, zastanawiając się gdzie sam popełniłeś
                            błędy. Prawie nigdy nie jest tak że 1 osoba jest 100% winna, a świat bardzo
                            rzadko bywa czarno-biały.
                            • absurdello Re: Do qw994 ... 24.01.07, 00:25
                              Wiesz, chętnie bym zażył pigułkę zapomnienia wycierającą przeszłość niestety
                              takiej nie wynaleziono.

                              Do czego mam konstruktywnie wracać ? Do tego, że ktoś się dał ululać i
                              przelecieć ? A potem jeszcze jakby nigdy nic wraca po latach po pomoc, bo
                              ululantowi się odwidziało ? Wraca po ponad 10 latach, roznieca dawne
                              wspomnienia po to by je znów bezmyślnie i brutalnie zadeptać ? Co tu w tym jest
                              konstruktywnego ? Co ja, k...., z drewna jestem czy jak ? Jak by mi nie
                              wystarczyło, że miałem przesr... młodość przez choroby w najbliższej Rodzinie i
                              umywanie rączek od problemów przez pozostałą jej część ?

                              Usiłuję żyć teraźniejszością tyle, że widzę, że przeszłość mi zabrała smak ...
        • sara.24 Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 15:13
          > A ja uwazam, ze jesli facet nie mial kobiety do 25 roku zycia to nie znaczy,
          ze
          > bedzie kiepski w lozku. Coz, roznie sie ludziom w zyciu uklada. I uwazam, ze
          > bycie prawiczkiem w wieku 25 lat nie zmniejsza wartosci faceta jako faceta
          ani
          > jako czlowieka.
          Przecież nikt nie pisał, że facet z pewnością będzie w przyszłości do kitu.
          Chyba każdy może mieć swoje zdanie i jeśli 25-letniprawiczek komuś nie
          odpowiada, to ma swoje powody i tyle.
          • skinnycow Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 15:22
            > Przecież nikt nie pisał, że facet z pewnością będzie w przyszłości do kitu.

            No wlasnie z tonu wypowiedzi niektorych rozmowczyn (vide yagiennka, qw994)
            wynika, ze nawet nie dalyby szansy takiemu facetowi, a ja nie mam na mysli
            odleglej przyszlosci, ale rowniez pierwszy raz.
            • sara.24 Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 15:29
              > No wlasnie z tonu wypowiedzi niektorych rozmowczyn (vide yagiennka, qw994)
              > wynika, ze nawet nie dalyby szansy takiemu facetowi, a ja nie mam na mysli
              > odleglej przyszlosci, ale rowniez pierwszy raz
              Przesadzasz. Każdy ma swoje poglądy i dlaczego niby kobieta która nie chce być
              z 25-letnim prawiczkiem miałaby z nim być.
              • skinnycow Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 15:33
                > Przesadzasz. Każdy ma swoje poglądy i dlaczego niby kobieta która nie chce
                być
                > z 25-letnim prawiczkiem miałaby z nim być.

                Oczywiscie - kazdy ma prawo do swoich pogladow, tylko jaka jest roznica miedzy
                25 letnim a 18 letnim prawiczkiem? Czy ktos mi moze to wytlumaczyc?
                • qw994 Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 15:36
                  Wytłumaczyłam powyżej :)
                  • skinnycow Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 15:47
                    > Wytłumaczyłam powyżej :)

                    Wedlug mnie to bardziej wytlumaczenie roznicy miedzy miedzy Twoim postrzeganiem
                    25 - letniego prawiczka a 25 - letniego goscia, ktory zaliczyl juz nie wiadomo
                    ile panienek.
    • cerber80 [...] 17.01.07, 14:47
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • saskiaplus1 Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 15:07
      A, nieładnie tak pisać o koleżankach-forumowiczkach. To po prostu trendne babki,
      które się kulom nie kłaniają.
    • bohema77 Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 15:31
      Jasne, że tak- poziom doświadczenia seksualnego nie jest moim kryteruim wyboru
      faceta.
    • is_he Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 15:57
      byłam z prawiczkiem. ale dwudziestoletnim. był bardzo skrępowany, że jest
      taki "stary", a nie ma doświadczenia. myślę, że dziewictwo jest czymś bardzo
      fajnym. nie dyskryminowałabym ze względu na doświadczenie lub brak.
    • krakersik4 Nigdy w zyciu 17.01.07, 16:15
      Nie chciałabym za nic w swiecie. Wolałabym zeby miał sto panienek przede mna,
      niz zeby nigdy tego nie robił:P A tak na powaznie to pociaga mnie u mojego
      faceta to ze on ma doswiadczenie. Ze jest konrektny, meski, zna swoje ciało. Nie
      musze sie martwic czy dobrze załozy gumke albo wyjmie na czas. Lubie to ze
      troszczy sie o mnie i poznaje co sprawia mi przyjemnosc, nie znioslabym
      "delikatnego i wrazliwego " romantyka w łozku. A juz zwłaszcza prawiczka. Ble
      • cerber80 Re: Nigdy w zyciu 17.01.07, 16:20
        Gorzej niz tredowaty, prawda?
        • krakersik4 Re: Nigdy w zyciu 17.01.07, 16:22
          Nie chciałam nikogo obrazic, to tylko moje zdanie i moje upodobania. Po prostu
          nie kreci mnie delikatny seks. Romantyczne gesty owszem, ale nie lubie facetow
          ciepłych jak klucha.
          • cerber80 Re: Nigdy w zyciu 17.01.07, 16:34
            Nie sadzilem, ze jest zaleznosc miedzy wiekiem inicjacji a jak to ladnie ujelas "byciem cieplym jak klucha".
            Skoro wiekszosc kobiet ma prawo sie szanowac i nie ida do lozka z pierwszym lepszym.. czesto trzymajac dziewictwo czekajac na milosc.. Dlaczego podobna zasada u mezczyzn budzi juz takie reakcje jak powyzej?
            • rapsodiagitana Re: Nigdy w zyciu 17.01.07, 16:46
              Niedawno był analogiczny wątek o kobietach. Dziewice po 25 roku życia też już
              budzą podejrzliwe reakcje. Co tu się dziwić. Ludzka biologia taka jest, że to aż
              niezdrowe przespać seksualnie okres największej płodności i jurności organizmu
              ;) Czekanie z seksem do ślubu było jeszcze do zrobienia, jak ludzie się
              pobierali w wieku nastoletnim (co ja zresztą chrzanię, nawet wtedy ten nakaz
              wstrzemięźliwości nie dotyczył mężczyzn). Teraz jest w tym coś dziwnego.
              • delikatna7 Re: Nigdy w zyciu 18.01.07, 13:51
                Z własnego doświadczenia mowie NIE!Chyba ze jes to związek między dwojgiem
                ludzi którzy oboje mają przed sobą inicjację.Ja byłam w związku z prawiczkiem
                stroną bardziej doświadczoną, bo mialam za soba jeden związek...Oboje mielismy
                po 24 lata,na początku było super ale póżżniej zaczeło sie wymawianie ze ja nie
                byłam dziewicą, dopytywał sie o każdy dosłownie szczegół zwiazany z moim
                poprzednim chłopakiem...to stało sie nie do wytrzymania, rozstalismy sie
                właśnie przez to ze uważał ze nie może układac sobie zycia z nie-dziewicą(sic!)
                Ciekawe ze jak zaczynał związek to jakoś mu to nire przeszkaszało!
    • rapsodiagitana Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 16:37
      Nie chciałabym z takim być. W życiu. To może bowiem oznaczać jedną z 3 rzeczy:
      - facet jeszcze do tej pory nie był w żadnym poważnym związku. A to oznacza, że
      wszystkie te błędy, które każdy popełnia na początku i na nich się uczy -
      musiałby popełnić na mnie :( Brak doświadczenia w tym względzie mi przeszkadza.
      - był w związku ale z powodów światopoglądowych czeka z seksem do ślubu. Tutaj
      się nam światopoglądy nie zgadzają.
      - Przywiązuje nadmierną wagę do seksu, dziewictwa itd. Ja uważam, że seks jest
      fajny, że zbliża kochających się itd. Ale to nie jest najważniejsza sprawa na
      świecie. A facet, który czeka na tę właściwą, co go rozdziewiczy, aż do 25 roku
      życia, niewątpliwe spodziewa się nie wiadomo czego. Myślę też, że miałby
      cholerne pretensje do kobiety o jej poprzednie doświadczenia.
      • absurdello Wnosząc z dzisiejszych zwyczajów i tego co napis. 22.01.07, 02:55
        > - facet jeszcze do tej pory nie był w żadnym poważnym związku.

        Poważny związek zaczyna się już po drugim spotkaniu (gdy część ludi idzie ze
        sobą do łóżka) a często już po pierwszym (ale nikt nie pamięta o co chodziło,
        bo film się urwał i tylko pozytywny test ciążowy pokazał, że coś było na
        rzeczy) :)))

        > A to oznacza, że wszystkie te błędy, które każdy popełnia na początku i na
        > nich się uczy - musiałby popełnić na mnie :( Brak doświadczenia w tym
        > względzie mi przeszkadza.

        Oczywiście, nauczony w posiadaniu nawalonych panienek po pijaku nie popełni
        jako doświadczony tych błędów z tobą ;)))))


        > - był w związku ale z powodów światopoglądowych czeka z seksem do ślubu. Tutaj
        > się nam światopoglądy nie zgadzają.

        Wiesz, zwykle jest przyjęte by obie strony akceptowały poglądy drugiej strony,
        bo w przeciwnym przypadku stabilność takiego związku jest nijaka a całość
        zakończy się na zdobyciu przez faceta doświadczenia na tobie, które to
        doświadczenie da przyjemność np qw944 (lub odwrotnie doświadcznie zdobyte na
        niej da przyjemność tobie ;)))

        > Przywiązuje nadmierną wagę do seksu, dziewictwa itd.

        Niekoniecznie, może też przywiązywać wagę do innych zasad, np. higieny w dobie
        zagrożenia AIDS, żółtaczką typu C ... ewentualnie do jakichś porządanych przez
        niego cech psychicznych u kobiety (np. nieulegania zmysłowym facetom już na
        drugiej randce), by się potem nie denerwować czy żona nie spotkała zmysłowego
        faceta na wczasach (i już po drugiej wspólnej kolacji w stołówce ośrodka
        wczasowego ...), na które z jakichś powodów pojechała samotnie ;))))
        Przypuszczam, że tego samego żona oczekiwała by od męża, by już po drygiej
        kolacji w stołówce ośrodka wczasowego nie miętosił jakiejś zmysłowej
        wczasowiczki :)

        > Ja uważam, że seks jest fajny, że zbliża kochających się itd.

        Oczywiście, ale skąd masz pewność, że doświadczenia faceta pochodzą z
        relacji "kochających się" a nie np. przygodnych kontaktów z TIR-ówkami gdzie
        jedynie nabył zwyczaju rozładowywania się za wszelką cenę i bez jakiegokolwiek
        uczucia. I dlaczego zakładasz, że po takich doświadczeniach będzie cię (i twoje
        np problemy z chwilową niemożnością odbycia kontaktu seksulanego) traktował
        innaczej ? A może z powodu twojego bólu głowy skorzysta z uprzednich
        doświadczeń i pojedzie za miasto ...


        > Ale to nie jest najważniejsza sprawa na świecie.

        Jak by nie była to byś nie wytykała komuś braku doświadczeń seksualnych. Sama
        sobie przeczysz :))))

        > A facet, który czeka na tę właściwą, co go rozdziewiczy, aż do 25
        > roku życia, niewątpliwe spodziewa się nie wiadomo czego.

        Masz takie bogate negatywne doświadczenia czy po prostu puściłaś wodze
        wyobraźni ?

        > Myślę też, że miałby cholerne pretensje do kobiety o jej poprzednie
        > doświadczenia.

        Obawiam się, że kobieta w chwili złości też by miała cholerne pretensje do
        faceta. Emocje odbierają rozum, jedni łapią się za pierwsze lepsze argumenty
        ("Myślisz, że nie wiem, że przede mną spałeś z połową dziewczyn z naszej
        klasy ?") a inni łapią za nóż i kończą w gazetach ("Judyta C. w czasie
        sprzeczki z mężem Zenonem C. pchnęła go trzymanym właśnie w ręce nożem do
        obierania kartofli").

        To działa w obie strony :)
        • mahadeva Re: Wnosząc z dzisiejszych zwyczajów i tego co na 22.01.07, 03:05
          najlepiej zachowac umiar i byc prawie dziewica :)

          dzieki jeszcze raz za wierszyk o tamponach :)
        • qw994 Re: Wnosząc z dzisiejszych zwyczajów i tego co na 22.01.07, 17:49
          Z takim podejściem do tematu nie widzę szans, żebyś nawiązał jakąś normalną
          relację z kobietą, jak słowo daję...
          • absurdello Wyobraź sobie, że nawiązałem ... 22.01.07, 21:21
            jutro idziemy sobie np. po raz kolejny do kina (a jeszcze mam wpaść godzinkę
            wcześniej to coś zjemy razem - widać nie jestem taki ostatni, skoro ma wolną i
            nieprzymuszoną wolę bym jej towarzyszył przy stole - a nie jest to pierwszy
            raz :)))

            I jak na razie uważam, że nasza relacja jest normalna (ona chyba też, skoro jej
            nie zrywa :)))
    • kotunica Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 17:09
      Ja jestem. Maz byl moim pierwszym mezczyzna, a ja bylam jego pierwsza kobieta. I
      bardzo sie z tego ciesze
      • angelina.26 Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 17:24
        > Ja jestem. Maz byl moim pierwszym mezczyzna, a ja bylam jego pierwsza
        kobieta.
        > I
        > bardzo sie z tego ciesze
        Znam niestety takie pary które z podobnego faktu były wprost dumne. Z czasem
        głównie z powodu wcześniejszego braku doświadczeń rozpadły się ich małżeństwa.
        Mam nadzieję, że u Was będzie inaczej.
        • skinnycow Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 17:31
          > Znam niestety takie pary które z podobnego faktu były wprost dumne. Z czasem
          > głównie z powodu wcześniejszego braku doświadczeń rozpadły się ich
          małżeństwa.

          Uwazam, ze jest to skrot myslowy i uproszczenie sprawy. Przeciez doswiadczenie
          seksualne mozna zdobywac z pierwszym partnerem - lepszy dobry jeden partner niz
          100 do kitu.
          • qw994 Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 17:33
            A jeszcze lepsi 3 partnerzy ;)
            • absurdello Jednocześnie ... 22.01.07, 21:23
              ;-)))))))))))))

          • angelina.26 Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 17:46
            > Uwazam, ze jest to skrot myslowy i uproszczenie sprawy. Przeciez
            doswiadczenie
            > seksualne mozna zdobywac z pierwszym partnerem
            to nie upraszczanie tylko przytoczenie faktow. nie jest to regula, ale z takimi
            przypadkami mialam stycznosc.
            • absurdello Może po prostu miałaś niefart, że ... 22.01.07, 21:40
              na takich trafiłaś ale to nie podstawa do generalizowania
              (a poza tym to nie kwestia braku doświadczeń jest głównym problemem ale to, że
              znaczna część ludzi ma mały poziom empatii i nie zauważa potrzeb drugiej strony
              a niezauważając ich nie stara się uczyć drugiej strony i tego jak robić by było
              maksymalnie fajnie z daną osobą)
              • angelina.26 Niefart to chyba masz ty ... 22.01.07, 21:47
                ponieważ nie potrafisz czytać ze zrozumieniem i przekręcasz fakty. Niefart jak
                to nazwałeś mógł dotyczyć moich znajomych o których pisałam, słowa tam nie było
                o kimś na kogo ja trafiałam.

                > znaczna część ludzi ma mały poziom empatii i nie zauważa potrzeb drugiej
                strony
                > a niezauważając ich nie stara się uczyć drugiej strony i tego jak robić by
                było
                > maksymalnie fajnie z daną osobą)
                tak się dziwnie składa że to ja znam te pary i od nich przycyzny problemów
                jakie ich spotkały. skoro uważasz że ty znasz te kwestie lepiej, to tak, tak,
                oczywiście masz rację ;-)
                • absurdello Znasz te pary ... 22.01.07, 23:06
                  Siedziałaś u nich 24h na dobę czy tylko znasz sprawy z ich (subiektywnych)
                  relacji ?
                  • angelina.26 Znam, a ty nie ;-) 23.01.07, 09:22
                    Oczywiście, ty mimo nie znania ich wiesz lepiej w czym tkwił problem ;-)
                    • absurdello To może dlatego mieli problemy ... 25.01.07, 16:54
                      że siedziałaś u nich te 24 na dobę ? ;)))))))))))))

                      A tak już wyjaśniając, to wyszło nieporozumienie w rozumieniu słowa "przypadki"
                      użytego przez ciebie ciut wyżej (zrozumiałem, że to chodziło o twoich facetów a
                      nie o przypadki w sensie inne pary :)
                      • angelina.26 Czytanie ze zrozumieniem się kłania ;-) 25.01.07, 18:33
                        Pokaż mi w którym miejscu napisałam, że siedziałam,a uznam że potrafisz czytać
                        ze zrozumieniem ;-)
            • armagedon6661 Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 23.01.07, 08:28
              Tp tylko świadczy o głupocie tych par.
        • kotunica Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 18:09
          angelina.26 napisała:

          > Znam niestety takie pary które z podobnego faktu były wprost dumne.

          A dlaczego mam sie tego wstydzic? Mam sie wstydzic, ze nie spalam z kim popadnie?


          Z czasem głównie z powodu wcześniejszego braku doświadczeń rozpadły się ich
          małżeństwa. Mam nadzieję, że u Was będzie inaczej.

          Ja tez mam taka nadzieje. Malzenstwo nie opiera sie tylko na seksie :)
          • absurdello Wedle tego co tu niektóre osoby piszą ... 22.01.07, 21:30
            To powinnaś się wstydzić, że oddałaś się mężowi jako dziewica (WSTYD :))))
            Jak mogłaś mu to zrobić, przecież on mógł przeżyć szok albo nie daj Boże
            zemdleć na widok krwi ;)))))

            A co do tych związków co to się rozpadły z powodu braku uprzednich
            doświadczeń ... ja bym tu raczej widział brak dojrzałości u partnerów i brak
            umiejętności (a może i chęci) uczenia się drugiej osoby, wczucia się w jej
            potrzeby. Co to był za uczucie oparte tylko na łóżku ? I co to było za
            łóżko ;) ?
            • armagedon6661 Re: Wedle tego co tu niektóre osoby piszą ... 23.01.07, 08:29
              Co to był za uczucie oparte tylko na łóżku ? I co to było za
              > łóżko ;) ?

              Dla spartan, ktos był skąpy.
      • rapsodiagitana Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 17:33
        W takim układzie myślę, że to ma sens i gratuluję szczęśliwego związku :) Ważne,
        żeby w związku przeciwstawne światopoglądy nie zgrzytały.
        • skinnycow Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 17:36
          > W takim układzie myślę, że to ma sens i gratuluję szczęśliwego związku :)
          Ważne
          > ,
          > żeby w związku przeciwstawne światopoglądy nie zgrzytały.

          Swieta prawda.



          • tunrida81 Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 20:22
            wolałabym takiego niż takiego co puszczał się na wszystkie fronty.
    • krakersik4 Prawiczkom mowimy nieeee 17.01.07, 21:46
      Dla mnie facet musi byc nieco doswiadczony zeby był dla mnie atrakcyjny i
      pociagajacy w łozku. Powinien wiedziec czego chce, byc zdecydowany i dominowac
      (przynajmniej na poczatku:P)
      • wiarusik Re: Prawiczkom mowimy nieeee 17.01.07, 21:52
        A po czym poznać prawiczka?;)

        Dla osób bez instynktu samozachowawczego mam 2ie rady:
        -do pań:nie przyznawajcie się,że miałyście wielu partnerów wcześniej,
        -do panów:NIGDY,ale to PRZENIGDY NIE PRZYZNAWAJCIE SIĘ,ŻE JESTEŚCIE
        PRAWICZKAMI!!!;D
        Jakby co nie wyszło,to powiecie,że mieliście ciężki dzień;)
        • yagiennka Re: Prawiczkom mowimy nieeee 17.01.07, 22:12
          Haha. Ciekawe czy działa - nigdy nie byłam z prawiczkiem to nie mam pojęcia jacy
          oni są. A w kwestii partnerów na pytanie - ilu? - najlepiej odpowiadać - kilku
          ;) I koniec dyskusji.
          • wiarusik Re: Prawiczkom mowimy nieeee 17.01.07, 22:38
            Pytanie filozoficzne:
            kobiety nie lubią prawiczków,więc ci muszą przestać być prawiczkami,ale nie
            mogą przestać nimi być,bo kobiety nie lubią robić tego z prawiczkami;)
            Jak rozwiązać tą zagadkę?;)
            • mahadeva Re: Prawiczkom mowimy nieeee 17.01.07, 22:41
              ze ktos na forum tak twierdzi to nie znaczy, ze prawiczek nie ma szans :)
              • wiarusik Re: Prawiczkom mowimy nieeee 17.01.07, 22:46
                Hipokryzja?
                Pierdu,pierdu w eterze tylko tak dla samego pierdzenia?;)
                • mahadeva Re: Prawiczkom mowimy nieeee 17.01.07, 22:58
                  Wiarusiku, czy Ty nie widzisz, ze wszyscy tu sa megaobludni! Czy spotykasz
                  takich ludzi w realu? :)
                  • wiarusik Re: Prawiczkom mowimy nieeee 17.01.07, 23:01
                    Czyli każda chciałaby być tą 1szą i to bardzo,ale ten strach przed puszczeniem
                    w trąbę przez podopiecznego paraliżuje?;)
                    • yagiennka Re: Prawiczkom mowimy nieeee 17.01.07, 23:14
                      Nie wiem kto jest obłudny bo ja pisze prawdę :) Żaden prawiczek mnie nie
                      interesuje. Może oni powinni po prostu rozprawiczać się z dziewicami ;)
                      • wiarusik Re: Prawiczkom mowimy nieeee 17.01.07, 23:18
                        Przecież oni sobie krzywdę zrobią;)
                        • yagiennka Re: Prawiczkom mowimy nieeee 17.01.07, 23:35
                          Eeee masa ludzi tak własnie robi. Spotykają się od podstawówki a potem w szkole
                          średniej sie rozprawiczają po 5 latach chodzenia ze sobą :D
                          • glamourous Re: Prawiczkom mowimy nieeee 18.01.07, 10:09
                            yagiennka napisała:

                            > Eeee masa ludzi tak własnie robi. Spotykają się od podstawówki a potem w
                            szkole
                            > średniej sie rozprawiczają po 5 latach chodzenia ze sobą :D


                            Z reguly wiekszosc ludzi tak robi. Ja stracilam dziewictwo w wieku 17 lat z
                            moim tez 17 letnim wowczas chlopakiem, tez prawiczkiem. Po roku chodzenia. To
                            jest chyba naturalna kolej rzeczy.
                            Nastoletniej dziewicy raczej nie przeszkadza prawiczek - rowiesnik.

                            Ale fakt, co innego 25 letni prawiczek. Chociaz ja chyba moglabym takiego
                            przetestowac... jesli bylby atrakcyjnym facetem. Moze okazalby sie nadzwyczaj
                            pojetny w te klocki i blyskawicznie nadrobilby stracony czas? ;-)Sa ludzie
                            ktorzy maja do tego wrodzony talent. Nienawidze natomiast facetow z tzw. duzym
                            doswiadczeniem, przelatujacych hurtowo laski. Ble. Nie cierpie takich
                            podrywaczy. Co innego facet po kilku stalych zwiazkach - taki wariant jak
                            najbardziej.
              • wiarusik Re: Prawiczkom mowimy nieeee 17.01.07, 22:59
                A kto chce prawiczka i dlaczego?;)
                • qw994 Re: Prawiczkom mowimy nieeee 17.01.07, 23:02
                  No w sumie z takim facetem można się poczuć boginią seksu, bo wiesz, że nie ma
                  porównania ;))
                  • wiarusik Re: Prawiczkom mowimy nieeee 17.01.07, 23:11
                    Właśnie,właśnie-ciekawe czy dla kobiety taki partner jest mniej krępujący i
                    można sobie pozwolić na perwersje,jakich wstydziłaby się przy facecie który
                    wiele widział i który może sobie pomyśleć:co też ta wariatka znowu
                    wymyśliła?;)))
                    • qw994 Re: Prawiczkom mowimy nieeee 17.01.07, 23:13
                      Chyba wręcz przeciwnie :)
                      • wiarusik Re: Prawiczkom mowimy nieeee 17.01.07, 23:19
                        Dlaczego?;)
                        Będzie myślał,że wszystko co robisz to tak ma być i koniec;)
                        • sara.24 Re: Prawiczkom mowimy nieeee 18.01.07, 09:19
                          wiarusik napisał:

                          > Dlaczego?;)
                          > Będzie myślał,że wszystko co robisz to tak ma być i koniec;)
                          Dziękuję za taki układ ;-) Wolę żeby on się nie domyślał, tylko miał jakieś
                          własne doświadczenia. Nie miałabym ochoty na bycie nauczycielką niby dorosłego
                          faceta.
                    • yagiennka Dla mnie wręcz przeciwnie :) 17.01.07, 23:16
                      Czułabym się głupio, odpowiedzialnie, że go zrażę czy mu krzywde zrobie albo co
                      :) Właśnie to mnie by chyba usztywniło więc po co komu taki seks.
                      • wiarusik Re: Dla mnie wręcz przeciwnie :) 17.01.07, 23:20
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=55648959&a=55705768
                      • wiarusik Re: Dla mnie wręcz przeciwnie :) 17.01.07, 23:23
                        Zresztą jaką krzywdę można zrobić 25letniemu facetowi?;)
                        • yagiennka Re: Dla mnie wręcz przeciwnie :) 17.01.07, 23:33
                          Haha, taaak, a potem pójdzie do grzecznej panienki i ta z krzykiem ucieknie ;)
                          Nie wiem jaką krzywdę ale bałabym się go dotknąć ;) No taką blokadę mam. Raczej
                          wolę facetów doświadczonych.
                          • wiarusik Re: Dla mnie wręcz przeciwnie :) 17.01.07, 23:48
                            Coś w tym jest;)
                            Ja wyglądam dosyć grzecznie,ale "na osobności" lubię tu dotknąć,tam dotknąć,tu
                            coś liznąć,tam coś powiedzieć...;)
                            Może być lekki szok(ale tylko lekki) ;)
                            Acha-niechcący sam się zepsułem w dzieciństwie,więc nie zawsze to wina kobiet;)
                • rapsodiagitana Re: Prawiczkom mowimy nieeee 17.01.07, 23:11
                  No... ja po prostu myślę, że tu wypowiadają się już jakoś doświadczone kobiety,
                  a nie nastoletnie dziewice. I mówimy o 25-letnim prawiczku, a nie nastolatku, u
                  którego to normalne, że dopiero zaczyna współżycie. A nie generalnie o niechęci
                  wszystkich kobiet do wszystkich prawiczków :)
              • skinnycow Re: Prawiczkom mowimy nieeee 17.01.07, 23:00
                mahadeva napisała:

                > ze ktos na forum tak twierdzi to nie znaczy, ze prawiczek nie ma szans :)

                Uff, co za ulga...jak to dobrze, ze na tym forum jest jeszcze jakas jedna
                rozsadnie myslaca kobieta.
                • sara.24 Re: Prawiczkom mowimy nieeee 18.01.07, 09:15
                  > Uff, co za ulga...jak to dobrze, ze na tym forum jest jeszcze jakas jedna
                  > rozsadnie myslaca kobieta
                  Dobre. Rozsądnie oznacza dla Ciebie- myślaca tak jak Ty. A to są dwa zupełnie
                  rózne pojęcia ;-)
            • sara.24 Re: Prawiczkom mowimy nieeee 18.01.07, 09:13
              wiarusik napisał:

              > Pytanie filozoficzne:
              > kobiety nie lubią prawiczków,więc ci muszą przestać być prawiczkami,ale nie
              > mogą przestać nimi być,bo kobiety nie lubią robić tego z prawiczkami;)
              > Jak rozwiązać tą zagadkę?;)
              Rozwiązanie: nie zwlekać zbyt długo ;-)
              Dziewczyna mająca 18 czy 20 lat może być zainteresowana prawiczkiem w podobnym
              wieku. Trochę mniejsze zainteresowanie może wywoływać u dwudziestoparolatki, 30-
              latek bez doświadczeń.
          • raptulus Re: Prawiczkom mowimy nieeee 23.01.07, 02:42
            Dyskusja tak naprawdę dotyczy tego czy kobiety cenią doświadczenie,
            umiejętności bycia w związku i umiejętności seksualne.
            Oczywiście, że cenią. Seks jest istotnym elementem udanego związku i udanego
            małżeństwa.
            Zdolności seksualnych nie zdobywa się przelatując kilkadziesiąt lasek, te
            zdolności zdobywa się w dłuższych związkach. Oczywiście, o ile mężczyzna te
            zdolności chce nabyć.
            Absurdello, jak się domyślam, jest młodziutkim idealistą i ma jeszcze bardzo
            ograniczoną wiedzę o życiu. Kobiety chcą kochać, chcą być kochane i pragną
            wspaniałych przeżyć seksualnych. Takich przeżyć może dostarczyć kobiecie
            jedynie mężczyzna świadomy potrzeb kobiety i sposobów ich zaspakajania, a także
            umiejętnością cieszenia się z dawania partnerce chwil radości. Do tego
            nieodzowne jest zdobycie doświadczenia i talent. Jeśli nie ma jednego i
            drugiego to są 5 - minutówki, zbyt szybkie aby kobieta zorientowała się, że coś
            się dzieje.
            • angelina.26 Re: Prawiczkom mowimy nieeee 23.01.07, 09:28
              W pełni się zgadzam z tym co napisałeś. Poza jednym "kwiatkiem".
              > Absurdello, jak się domyślam, jest młodziutkim idealistą i ma jeszcze bardzo
              > ograniczoną wiedzę o życiu.
              Do takich samych wniosków doszłabym czytając jego wypowiedzi. Tylko jest jedno
              małe ale- to jest facet po 40-stce.
              • raptulus Re: Prawiczkom mowimy nieeee 23.01.07, 11:48
                To jest wytłumaczeniem jego życiowch porażek
                • angelina.26 Re: Prawiczkom mowimy nieeee 23.01.07, 13:42
                  > To jest wytłumaczeniem jego życiowch porażek
                  tak to wygląda. a gościu swoimi wypaczonymi tekstami, niemającymi odniesia do
                  realiów panujących w życiu wielu osób, tylko pokazuje gdzie go boli. to
                  zrozumiałe, że "dziewictwo" w tym wieku stanowi dla niego problem, tylko po co
                  te próby odwracania kota ogonem i wmówienia innym że to oni mają problem.
                  • absurdello No oczywiście, moje wypowiedzi są wypaczone ... 23.01.07, 15:23
                    jak wszystkie, które nie zgadzają się z waszymi poglądami (jedynie słusznymi ;)

                    Co ty możesz wiedzieć o realiach życia w jakich się obracałem i obracam ?

                    Niestety, życie mi się tak ułożyło, że nie miałem ani czasu ani możliwości
                    balowania (jakkolwiek pojętego) ani zapoznawania takiej ilości kobiet by sobie
                    wybrać tę właściwą a ta którą sobie kiedyś wybrałem okazała się być zupełnie
                    inna niż myślałem, że jest (choć znaliśmy się od dzieciaka). Niestety (dla
                    mnie) nie należę do osób dla których zmiana obiektu uczuć to kilka tygodni czy
                    miesięcy. U mnie trwało to kilka lat do tego los się dodatkowo o
                    mnie "zatroszczył" fundując mi oglądanie długiego dogorywania 4 najbliższych
                    członków mojej Rodziny. Takie coś daje duży dystans do życia i do pewnych
                    spraw, które większość uznaje za oczywiste i jedynie słuszne tylko dlatego, że
                    statystyki podają, że większość tak robi.
                    Pewnie jakby podały, że większość kradnie to uznano by to za normę na forum i
                    jakiekolwiek poddawanie tego pod wątpliwość prowadziło by do takich stwierdzeń
                    jakie są na mój temat "wypaczony tekst", "brak odniesienia do realiów", "mój
                    problem" itp.
                    • qw994 Re: No oczywiście, moje wypowiedzi są wypaczone . 23.01.07, 15:31
                      Nawet biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, o których wspomniałeś...
                      Zdębiałam. 42 LATA???? Człowieku! Bierz się do roboty, bo życie ci upłynie!
                      • absurdello Ależ wziąłem się, wziąłem :) 23.01.07, 16:05
                        już trzeci miesiąc mija gdy mi się widno w życiu zrobiło :))))

                        A okoliczności niestety trwały długo, baardzo długo i nikomu niczego takiego
                        nie życzę (nawet wrogowi).
                        • qw994 Re: Ależ wziąłem się, wziąłem :) 23.01.07, 18:16
                          42 lata bez seksu to nie jest kwestia okoliczności. Spójrz lepiej w głąb siebie.
                    • raptulus Re: No oczywiście, moje wypowiedzi są wypaczone . 23.01.07, 21:42
                      Życie Cię nie pieściło. Współczuję Ci. Ale nie miej za złe innym, że chcą się
                      cieszyć życiem w taki czy inny sposób. W życiu najważniejsze jest aby być
                      szczęśliwym - żyć zgodnie ze swoim sumieniem, w czym mieści się nie czynienie
                      innym krzywdy.
                      Jeszcze kawał życia przed Tobą. Masz szanse na zaznanie wielu szczęśliwych
                      chwil. Spróbuj cieszyć się chwilą. Bądź otwarty na radość życia, a ona
                      przyjdzie. Jestem starszy od Ciebie więc wiem ile dobrych chwil może przynieść
                      życie nie tylko po czterdziestce, ale także po pięćdziesiątce.

              • qw994 Re: Prawiczkom mowimy nieeee 23.01.07, 14:05
                Naprawdę??? Gdzieś jasno napisał, że ma tyle lat????
                • angelina.26 Re: Prawiczkom mowimy nieeee 23.01.07, 14:12
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=55159683&a=55171533
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=54761973&a=54762538
                  • absurdello Żebyście nie musiały szukać tak pracowicie ... 23.01.07, 15:01
                    to urodziłem się w 1964 roku ..
                    • angelina.26 Czemu zaraz pracowicie? ;-) 23.01.07, 15:07
                      przy odrobinie dobrej pamięci, potrzeba było mniej niż minutę żeby odpowiedzieć
                      na pytanie koleżanki. jeśli to się nazywa pracowite poszukiwanie, to
                      oczywiście, tak, tak... ;-)
                      • absurdello Nie wszyscy czytają, nie wszyscy szukają ... 23.01.07, 15:25
                        a i z pamięcią są problemy ... ;)))
    • 444a Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 23:29
      Dyskusja przerodziła się częściowo w klasyczną forumową kłótnię.

      Spodobał mi się wątek, o tym, że kobieta może poczuć się przy takim boginią seksu.

      Wynikło jednak, że od lat nic się nie zmieniło i facet musi być "doświadczony",
      bo jak nie zaznał kobiety to jest nieciekawy...

      Co może być ciekawego w 25letnich (i więcej) prawiczkach?
      • yagiennka Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 23:37
        "Spodobał mi się wątek, o tym, że kobieta może poczuć się przy takim boginią sek
        > su."


        Łatwie zwycięstwo nie przynosi satysfakcji ;)) Poczuć się boginią seksu przy
        doświadczonym - to jest coś.
        • mahadeva Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 23:44
          wazne jest co ten gosc w ogole soba reprezentuje oprocz doswiadczenia
          • absurdello No fajnie i tak sobie myślą .... 22.01.07, 03:00
            Ona: Ach jaki on doświadczony. Czuję się jak Bogini !
            On: Ach jaka ona wspaniała, prawie jak ta tirówka co mi laskę robiła ;))))
            • angelina.26 Re: No fajnie i tak sobie myślą .... 22.01.07, 18:08
              > Ona: Ach jaki on doświadczony. Czuję się jak Bogini !
              > On: Ach jaka ona wspaniała, prawie jak ta tirówka co mi laskę robiła ;))))
              czy doswiadcenie wiaze sie dla ciebie tylko z dawaniem na prawo i lewo i z
              kontaktami z tirowkami? tak daleko zaszla twoja frustracja ze nie wiesz (a moze
              w ksiazkach nie napisali) ze seks ma miejsce w normalnych zwiazkach, a
              doswiadczenie czesto oznacza zwyczajnie ze nie bylo sie tylko w jednym zwiazku
              w zyciu, a nie to ze robi sie to z byle kim i byle jak.
              • absurdello Re: No fajnie i tak sobie myślą 22.01.07, 22:38
                > czy doswiadcenie wiaze sie dla ciebie tylko z dawaniem na prawo i lewo i z
                > kontaktami z tirowkami ?

                A jak daje tylko na prawo albo tylko na lewo to cos zmienia ? Ta TIR-ówka to
                tylko taki przykład, bo przecież nie wiesz z kim twój partner
                nabywał "doświadczenia" i jakie to doświadczenie jest ?
                Pomijam już, że różne kobiety mają różne potrzeby i różne wymagania co do formy
                i ilości pieszczot. To, że ktoś ma doświadczenie z jedną kobietą nie implikuje,
                że drugiej będzie z nim dobrze, bo może mieć zupełnie inne potrzeby.

                > tak daleko zaszla twoja frustracja ze nie wiesz (a moze w ksiazkach nie
                > napisali) ze seks ma miejsce w normalnych zwiazkach, a doswiadczenie czesto
                > oznacza zwyczajnie ze nie bylo sie tylko w jednym zwiazku w zyciu, a nie to
                > ze robi sie to z byle kim i byle jak.

                Ależ wiem, ale ile tzw. normalnych związków może mieć 20-25 latek. Poza tym jak
                ktoś jest w normalnym związku to go nie zmienia, bo jeżeli to robi to znaczy,
                że w tym związku było coś nienormalnego co ludzi podzieliło. A z resztą taki
                częsty zmieniacz to chyba też nie jest gwarancja na stabilność (chyba, że
                zakładamy tylko kontakty seksualne)

                • angelina.26 Re: No fajnie i tak sobie myślą 22.01.07, 22:46
                  widać że już tworzysz, tworzysz, przekręcasz fakty i sam nie wiesz co jeszcze
                  wymyśleć żeby wyszło na twoje. nie no pewnie związki w wieku 20-25 to tylko
                  dziecinada. co post to tylko potwierdzasz że pojęcie o życiu masz czysto
                  książkowe. ręce opadają i współczucia dla potencjalnych, jeśli w rzeczywistości
                  jesteś chociaż po części podobny do tego kreowanego tutaj.
                  • absurdello Ty też ''tworzysz'' ... 23.01.07, 17:17
                    nie pisałem o związkach jako takich w tym wieku tylko o ich ilości (i mam na
                    myśli trwałe związki a nie te co to się rozpadają po miesiącu czy nawet kilku).
                    Nic nie mówiłem o żadnej dziecinadzie ...
      • qw994 Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 17.01.07, 23:44
        Kiedyś przez net poznałam faceta, lat 27, zdaje się. Była to krótka, acz
        ciekawa "znajomość", która poza gg nie wyszła.
        Po pierwsze - niemalże natychmiast dowiedziałam się, że jest prawiczkiem. Po
        drugie - zaczął zadawać pytania w stylu, ilu facetów miałam. Jak mu
        powiedziałam, że nie powiem, zaczął podawać różne zakresy liczbowe, żebym się
        chociaż określiła w ten sposób. Byłam w lekkim szoku. Uznałam, że facet musi
        mieć obsesję na tym tle, chyba z niezaspokojenia.
        To odpowiedź na twoje pytanie, co może być ciekawego w "starych" prawiczkach :)
        Istotnie, rozmowy z nim były ciekawym doświadczeniem :)
        • simply_z Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 18.01.07, 00:04
          jak tak to czytam to mysle ,ze facet powinnien sobie chyba w łeb strzelic;),ale
          czasu nie cofnie wiec proponuje :wylogowac sie ,zamknąc komputer i probowac
          zmienic zaistnialy stan rzeczy o ile jeszcze nie nabawil sie depresji po owych
          104-wpisach.
          • rozczochrany_jelonek Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 18.01.07, 00:45
            nie mow tak bo strzeli...
            a to zle kobiety sa :)
            • kenya24 Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 18.01.07, 00:51
              a ja bylam z takim poznym prawiczkiem
              nie dowiedzialam sie przed faktem, bo bym sie pewnie przestraszyla
              a tak tylko otworzylam oczy szeroko ze zdumienia jak sie dowiedzialam
              bo byl rewelacyjny
              chodzi o smykalke najwyrazniej
              choc gdyby mnie ktos zapytal przedtem, powiedzialabym jak wiekszosc z Was -
              pewnie cos nie tak
              ale zycie zaskakuje, a pozory myla :-)
              pozdrawiam
              (i nie, nie sciemnial, jakby ktos chcial takie sugestie wysuwac ;-)
              • yagiennka Nie wierzę :D 18.01.07, 01:11
                Siejesz sensację bezpodstawną :)) A facet pewnie nie był prawiczkiem. Smykałka
                nic tu nie pomoże jeśli się to robi po raz 1, no chyba że ty nie masz zupełnie
                wymagań i parę ruchów w te i we wte to jest to :)))
                • mahadeva Re: Nie wierzę :D 18.01.07, 01:32
                  a jakis pociag sie nie liczy, tylko technika? :)
                  • rozczochrany_jelonek Re: Nie wierzę :D 18.01.07, 01:47
                    pociaga ja ta technika ;)
                    nigdy z prawiczkiem nie byla , a jak byla to wybrala kiepskiego :)))
                    jej wina ;))

                  • malinowy.cycek Re: Nie wierzę :D 18.01.07, 14:11
                    technike mozna podpatrzyc na pornolach, a fantazji nic nie zastapi ;)
                    a jesli chodzi o dlugosc to za kazdym razem bedzie duzo dluzej :)
                    • absurdello No właśnie ... 23.01.07, 16:09
                      wszyscy zapominają o wyobraźni i o tym, że wszystkie ludzkie działania
                      rozpoczynają się od modelu tegoż działania stworzonego w umyśle. Nawet zwykłe
                      podniesienie ręki, nie mówiąc już o bardziej złożonych czynnościach :)))
                • malinowy.cycek Re: Nie wierzę :D 18.01.07, 14:08
                  wrecz przeciwnie :)

                  talent znaczy wiele. ja akurat swoj pierwszy raz przezylem z dziewica
                  i nie trwalo to bynajmniej paru minut, a poza tym bylo jej tak dobrze,
                  ze doszla :) potem nie moglem sie od niej doslownie opedzic ;)

                  wiec prosze nie rzucac stereotypami. doswiadczenie jest bardzo wazne
                  ale podstawa jest tzw. seksualna inteligencja.
                  • absurdello Po prosytu niektóre panie mają facetów za idiotów 22.01.07, 03:09
                    co to tylko przez (wielokrotne) doświadczenie mogą się nauczyć obsługi
                    kobiety ;))) I zakładają, że jak ktoś nie ma doświadczeń praktycznych to nie ma
                    jednocześnie wiedzy i wyobraźni jak wykonać daną czynność pierwszy raz :)))

                    Dobrze, że faceci nie wierzą w taki ciąg przyczynowo-skutkowy bo by cały postęp
                    stanął - wszak, każdy wynalazek to ten pierwszy raz. A poza tym kto by włączył
                    telewizor, radio, mikser czy co tam innego po przyniesieniu ze sklepu -
                    przeciez to może być pierwsze takie urządzenie w życiu - i często jeszcze
                    trzeba z niego zdjąć plombę ;))))))
                    • qw994 Re: Po prosytu niektóre panie mają facetów za idi 22.01.07, 17:52
                      > co to tylko przez (wielokrotne) doświadczenie mogą się nauczyć obsługi
                      > kobiety ;))) I zakładają, że jak ktoś nie ma doświadczeń praktycznych to nie
                      ma
                      > jednocześnie wiedzy i wyobraźni jak wykonać daną czynność pierwszy raz :)))

                      Na łyżwach też się nauczyć jeździć czytając podręcznik!
                      • absurdello A to w łóżku się można przewrócić ? 23.01.07, 16:12
                        i odmrozić sobie potłuczone ? ;)))))

                        Chyba coś nietrafiony przykład ... :)
                        • qw994 Re: A to w łóżku się można przewrócić ? 23.01.07, 18:13
                          > i odmrozić sobie potłuczone ? ;)))))
                          >
                          > Chyba coś nietrafiony przykład ... :)

                          Trafiony, nie udawaj, że nie wiesz, o co chodzi :)
                          Pewnych rzeczy nie nauczysz się czytając o nich. I tyle.
                          • absurdello Jakoś,mimo chęci, nie widzę analogii pomiędzy ... 25.01.07, 17:14
                            seksem i jazdą na łyżwach to jednak dość różne sekwencje czynności i duża
                            różnica w wykorzystaniu systemu utrzymania równowagi.

                            Być może mamy różne umiejętneości w przenoszeniu teorii na praktykę, ja się w
                            tym ćwiczę przez całe życie zawodowe, bo zwykle muszę zaczynać przygotowanie
                            praktykowania, mocnym podkładem teoretycznym i zbudowaniem modelu działań w
                            wyobraźni (ze względu na ograniczenia czasowe dostępu do obiektu badanego - po
                            prostu muszę już przychodzić przygotowany z programem działań a nie uczyć się
                            na "żywym organiźmie"). A zaręczam ci, że urządzenia jakimi się zajmuję są dużo
                            bardziej różnorodne w działaniu i konstrukcji od najbardziej różnych kobiet
                            (bez ujmowania niczego kobietom, człowiek po prostu jest bardziej ujednolicony
                            międzyegzemplarzowo niż produkty radosnej twórczości różnych producentów
                            powodujące, że każdego trzeba się uczyć od zera i to na podstawie zwykle
                            niepełnych danych bo producent nie ujawnił wszystkiego :)

                            Oczywiście jazda na łyżwach wymaga nauczenia systemu nerwowego reakcji na
                            utraty równowagi i metod przeciwdziałania im ale wiedza z fizyki (książki) na
                            temat środka ciężkości i warunków utrzymania równowagi też się czasami przydaje.

                            Oczywiście można to robić bez wiedzy o tym ale to będzie być może o kilka
                            doopnięć więcej :))

                    • sara.24 Re: Po prosytu niektóre panie mają facetów za idi 22.01.07, 18:21
                      Mylisz się sądząc że można mieć pojęcie o seksie, nigdy go z nikim nie
                      uprawiając. Tak samo jest z wieloma innym dziedzinami, w których teoria może
                      stanowić jakąś podstawę, ale ma małe znaczenie w porównaniu do realnych
                      doświadczeń. Tak chociażby jak z gotowaniem. Czy ktoś kto tylko czytał książkę
                      kucharską może porównywać swoje umiejętności i doświadczenie do kogoś kto
                      gotował, smakował potrawę i czuł jak pachnie. Temu pierwszemu może się tylko
                      wydawać jaka jego wiedza jest wielka ;-)
                      • absurdello Ależ można ... 23.01.07, 15:55
                        trzeba tylko mieć trochę wyobraźni jak przy wszystkich innych czynnościach.
                        Wiedza+wyobraźnia+umiejętność elastycznego dostosowywania się do aktualnej
                        sytuacji (mówiąc informatycznie praca w czasie rzeczywistym-modyfikacja na
                        bieżąco swojego postępowania do zachowania drugiej strony :). Reszta to
                        praktyka. Jakby podchodzić w ten sposób, że nie można mieć pojęcia o czymś tego
                        nie wykonawszy tego praktycznie to masy rzeczy by nie było na świecie, bo
                        większość zaczyna się od teorii.

                        A jaką rolę gra w tym wszystkim wyobraźnia to się przekonałem na czacie
                        erotycznym (na WP), gdzie kilka osób (stałych "uczestniczek" czatu) nie
                        połapało się, że jestem tylko teoretykiem (no może częściowym, bo jednak pewne
                        doświadczenia mam choć jeszcze nie wszystkie ;) mimo kilku godzin (tak
                        godzin) "baraszkowania" słownego (bardzo fajny jest seks fabularny z budową
                        całego otoczenia, sytuacji, wątków pobocznych, budowaniem napięcia, sterowaniem
                        emocjami - polecam, niestety mało jest takich osób - większość jest obrzydliwie
                        prymitywna i w wyobraźni, i słownictwie).

                        Nawet przeczytałem na koniec, że jestem macho ;)) (a w realu nigdy nie
                        usłyszałem nic nawet zbliżonego do tego słowa :), choć bardzo chciałbym
                        zobaczyć minę tej osoby jakby mnie zobaczyła w naturze, gdzie nie przyciągam
                        specjalnie wzroku (może nie rażę wzroku ale dość daleko mi do wzorca
                        amanta :)))))))))))))))

                        Co do przykładu gotowania ... to na nic twoja praktyka w mieszaniu i próbowaniu
                        jak nie masz wyobraźni zapachowo-smakowej ! Nie zapominaj, że to co mieszasz,
                        smakujesz i wąchasz porównujesz z tym co się zrodziło w twojej wyobraźni i do
                        tego dopasowujesz proporcje A NIE ODWROTNIE :)))
                        • sara.24 Ależ nie można ;-) 23.01.07, 17:22
                          Bez przeżycia seksu w rzeczywistości można sobie tylko wyobrażać jak to jest.
                          Wyobrażenia mogą ale nie muszą być bliskie rzeczywistości, ale wciąż pozostają
                          tylko wyobrażeniami.

                          Jakby podchodzić w ten sposób, że nie można mieć pojęcia o czymś tego
                          >
                          > nie wykonawszy tego praktycznie to masy rzeczy by nie było na świecie, bo
                          > większość zaczyna się od teorii.
                          Masa rzeczy znacznie się różni od seksu ;-)

                          > A jaką rolę gra w tym wszystkim wyobraźnia to się przekonałem na czacie
                          > erotycznym (na WP), gdzie kilka osób (stałych "uczestniczek" czatu) nie
                          > połapało się, że jestem tylko teoretykiem (no może częściowym, bo jednak
                          pewne
                          > doświadczenia mam choć jeszcze nie wszystkie ;) mimo kilku godzin (tak
                          > godzin) "baraszkowania" słownego (bardzo fajny jest seks fabularny z budową
                          > całego otoczenia, sytuacji, wątków pobocznych, budowaniem napięcia,
                          sterowaniem
                          > emocjami - polecam, niestety mało jest takich osób - większość jest
                          obrzydliwie
                          > prymitywna i w wyobraźni, i słownictwie).
                          Nie bierz tego do siebie,wyrażam tylko swoje zdanie, ale takie zabawy zawsze
                          wydawały mi się śmieszne, jak nie żałosne. Dwoje ludzi przed ekranami komputera
                          bawi się na odległość w "działania" które w rzeczywistości przeznaczone są dla
                          dwojga bliskich sobie osób. Zawsze miałam wrażenie że za takimi działaniami
                          musi stać samotność i wewnętrzna pustka. Ale jak kogoś to bawi, czy przynosi
                          satysfakcję, to jego wola.
                          Podkreślam, że to co piszę jest tylko moją opinią. Niestety faceci z
                          wyobraźnią, pięknie się wysławiający często w praktyce nie dają sobie rady tak
                          świetnie jakby im się wydawało. Życie nie raz mi pokazało, że jak ktoś za dużo
                          i za ładnie mówi, to rzadko potrafi równie pięknie wcielać swoje słowa w
                          czyny :-)

                          > Co do przykładu gotowania ... to na nic twoja praktyka w mieszaniu i
                          próbowaniu
                          > jak nie masz wyobraźni zapachowo-smakowej !
                          Tutaj do końca chyba nie zrozumiałeś co miałam na myśli. Oczywiście że
                          wyobraźnia czy nazwijmy to talent kulinarny mają w tej kwestii duże znaczenie.
                          Jednak niczym jest wyobraźnia bez praktyki w tej dziedzinie. Znajomość
                          przepisów, pewnych zasad, nawet posadanie wrodzonych umiejętności jest malutkie
                          w porównaniu z możliwością samodzielnego gotowania, smakowania, czucia zapachu.
                        • qw994 Re: Ależ można ... 23.01.07, 18:12
                          > trzeba tylko mieć trochę wyobraźni jak przy wszystkich innych czynnościach.

                          Otóż nie. Nie można. Znajdź mi jedną osobę, która powiedziałaby, że seks
                          wygląda dokładnie tak samo, jak sobie wyobrażała.
                          Zresztą żeby coś takiego stwierdzić, trzeba już mieć pierwszy raz za sobą. Bo
                          inaczej to tylko teoretyzowanie.


                          > A jaką rolę gra w tym wszystkim wyobraźnia to się przekonałem na czacie
                          > erotycznym (na WP)

                          Zajmij się lepiej prawdziwym seksem, a nie wirtualnym.
    • brak-chmur Re Nigdy nie wierzcie facetom.....(!) 18.01.07, 09:48
      ....którzy w tym wieku mówią o swoim dziewictwie;)
      Oszuści w ten prosty sposób wplątują kobietę w poczucie winy itp
      Znałam takiego manipulanta, któremu podobno odebrałam cnotę.
      Cnotę to może miał , ale jakieś 10, 15 lat temu, ech....
      Ale ten element gry świetnie mu posłużył do wykańczania mnie psychicznie.

      P.S. Facet-prawiczek w tym wieku jest z całą pewnością nienormalny.
      • brak-chmur Re: Re Nigdy nie wierzcie facetom.....(!) 18.01.07, 10:24
        Proszę proszę.....administracja znów wycina w obronie swojego nadwornego
        psychola i jego pogiętej protektorki, ech
        Prawda o ernescie-wampirze czyli obecnie raku.nieboraku i sto innych nicków znów
        Was boli?:))))
        Popieracie parę oszustów, którzy skrzywdzili tu już wiele kobiet a ja jestem
        tylko jedną z ich ofiar.
    • brak-chmur Re: Re Nigdy nie wierzcie forumowemu oszustowi. 18.01.07, 10:19
      Popieram BłEEEEEEEEEEEEEE :))))
      • michelle28 Re: Re Nigdy nie wierzcie forumowemu oszustowi. 18.01.07, 10:23
        chyba trzeba szybko podac kto to taki, bo jakims dziwnym trafem nie widze
        poprzednich postow ;-)
        • brak-chmur Re: Re Nigdy nie wierzcie forumowemu oszustowi. 18.01.07, 10:25
          Podałam powyżej....szybko czytaj!:))))))
          • michelle28 Re: Re Nigdy nie wierzcie forumowemu oszustowi. 18.01.07, 10:28
            > Podałam powyżej....szybko czytaj!:))))))
            przeczytane :-)) ja stawialam na pewna absurdalna osobowosc. chociaz moze to
            ten sam, tylko nikow namnozyl ;-)
            • brak-chmur Re: Re Nigdy nie wierzcie forumowemu oszustowi. 18.01.07, 10:31
              On spędza całe 24 godziny na necie więc nicków ma mnóstwo....polowanie na naiwne
              to jego pasja życia, odkąd zwolnili go z pracy:(
              • michelle28 Re: Re Nigdy nie wierzcie forumowemu oszustowi. 18.01.07, 10:43
                > On spędza całe 24 godziny na necie więc nicków ma mnóstwo....polowanie na
                naiwn
                > e
                > to jego pasja życia, odkąd zwolnili go z pracy:(
                Tylko czemu ostrzeżenia są kasowane, tak jakby hedna strona nie miała prawa się
                wypowiedzieć.
                • michelle28 Re: Re Nigdy nie wierzcie forumowemu oszustowi. 18.01.07, 10:48
                  zreszta nie wiedziec czemu zostalo w jednym momencie wywalonych ok. 20 innych
                  postow. czytalam wiekszosc watku i nie zauwazylam zeby byla az taka ilosc
                  obrazliwych tresci. a tekst w ktorym pojawia sie obrazliwe slowo w kierunku
                  kobiet nie wylecial calkiem tylko jest wykropkowany. ot logika.
                  • brak-chmur Re: Re Nigdy nie wierzcie forumowemu oszustowi. 18.01.07, 17:49
                    Zajrzyj na @ :)
                    • michelle28 Re: Re Nigdy nie wierzcie forumowemu oszustowi. 18.01.07, 18:55
                      Ty też :-)
            • 444a Re: Re Nigdy nie wierzcie forumowemu oszustowi. 23.01.07, 04:05
              Może to moja paranoiczna osobowość każe mi podejrzewać, że chodzi o mnie.

              No cóż trzeba przyznać z 10h przy komputerze dziennie spędzam... Do tego jeszcze
              po nocach.

              Swoją drogą, to czemu w końcu niewinne pytanie stało się przyczyną podejrzeń o
              jakieś forumowe gierki etc.? A może to jednak tylko moje projekcje..

              Jak zauwazyłem mało było wypowiedzi kobiet, które BYŁY z z późnymi prawiczkami,
              za to więcej takich, co wolały powiedzieć co o prawiczkach myślą.
    • lilarose Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 18.01.07, 14:25
      Mnie by to nie przeszkadzało. Uważam, że nie ma reguły i bycie prawiczkiem
      powyżej 25 roku życia nie musi być skorelowane z emocjonalnym popapraniem,
      ciepło-kluchowatością, zahamowaniami i byciem kiepskim kochankiem. Może, ale
      nie musi. Znałam faceta, co stracił dziewictwo w wieku 26 lat i był
      rewelacyjnym kochankiem, znam taż takiego, co stracił w wieku 18 lat i był
      własnie takimi "ciepłymi kluchami" i miał masę kompleksów, które przenosił na
      grunt intymny. Powody późnej utraty dziewictwa mogą być bardzo różne.
      • kenya24 Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 18.01.07, 17:14
        jagienka - nie sieje bezpodstawnej sensacji, dobrze bylo i tyle
        potem sie akcja rozkrecila oczywiscie, ale to nie kwestia pierwszego czy
        pietnastego razu w ogole, tylko pierwszego czy pietnastego razu z nowym
        czlowiekiem - gry i zabawy lozkowe im dalej w las, nabieraja smaku - wiadomo
        chyba ze komus braknie fantazji, niektorym zapewne braknie :-)
        a co do paru ruchow w te i wewte i moich zapotrzebowan nie skomentuje nawet,
        ale mozesz sobie oszczedzic niepokoju, hedonizm procentuje i w tej dziedzinie
        zycia ;-)
    • artemis_6 Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 18.01.07, 21:06
      Mnie taki stan rzeczy u faceta zupełnie nie przeszkadza.....
      zresztą chyba miło jest zgorszyć takiego prawiczka.....
      mmmmmmmmmmmmmmmm...................
      • montevideo Re: 22.01.07, 01:06
        bylam tylko w jednym zwiazku. z rowiesnikiem, ktory byl prawiczkiem (mielismy
        po 20 lat).
        jak dla mnie to tylko i wylacznie zaleta. nie chcialabym byc szosta czy siodma,
        nie chce imprezowego podrywcza, czy chlopaka uprawiajacego seks bez milosci.
        druga sprawa - hiv i choroby weneryczne.
        • arekboy29 hehe ale wy kobiety plytkie i tepe jestescie 22.01.07, 02:31
          dawno sie tak nie usmialem hehe, po 1 zaden facet sie wam nie przyzna ze jest
          prawiczkiem hehe a same tego nie zauwazycie niestety
          po 2 dlaczego faceci wola dziewice niz rozjechane dziwki ktore w wieku 25 lat
          pieprzyly sie z 50 facetami juz hehe
          po 3 facet 25 letnie prawiczek to nic dziwnego w tych czasach , niektorzy maja
          inne potrzeby niz pieprzenie takich wywlok jak wy hehe
          teraz widac ze na fotum siedza same bezplodne rozjechane wywloki
          • mysliwy.z.kijem Re: hehe ale wy kobiety plytkie i tepe jestescie 22.01.07, 08:50
            Nie chce mi sie komentowac tej wypowiedzi.Rynsztok i tyle.
          • qw994 Półmózg (n/t) 22.01.07, 17:55
        • mahadeva Re: 22.01.07, 02:42
          malo jest osob na forum ktorzy wierza w takie wartosci jak milosc
          tzn kazdemu moze sie zdarzyc seks bez milosci
          ale chyba zgodzicie sie, ze milosc jest wartoscia :)
          • absurdello Miłość ? 22.01.07, 03:29
            Wartością ?

            Ha, ha - jak czytam, to wartością jest utrata dziewictwa (w gruncie rzeczy z
            byle kim) jak najwcześniej, bo jak nie to się jest nienowoczesnym, zacofanym a
            w ogóle to podejrzanym umysłowo ... :))))

            Te sieroty po Simonie Molu to też go pewnie kochały i dlatego są godne
            pożałowania i współczucia a te co mu się jeszcze nie oddały ( i innemu także)
            to są jakieś głupie dziwadła co to nie wiedzą, że "co ich nie zabije to je
            wzmocni" (Cytat za Frytką, kobietą wyzwoloną z program gdzie udzielała wywiadu
            Cejrowskiemu, www.maxior.pl/?p=index&id=13741&0 ;))))
            • qw994 Re: Miłość ? 22.01.07, 17:56
              > Ha, ha - jak czytam, to wartością jest utrata dziewictwa (w gruncie rzeczy z
              > byle kim) jak najwcześniej, bo jak nie to się jest nienowoczesnym, zacofanym
              a
              > w ogóle to podejrzanym umysłowo ... :))))

              A gdzieś ty to wyczytał na tym forum?
              • absurdello To ty chyba tylko pisujesz na forum Kobieta ... 23.01.07, 02:16
                zacznij może też czytać ...
                • qw994 Re: To ty chyba tylko pisujesz na forum Kobieta . 23.01.07, 09:57
                  Podaj mi JEDEN mój cytat, gdzie napisałam, że pierwszy raz najlepiej jest mieć
                  jak najwcześniej i z byle kim.
                  • armagedon6661 Re: To ty chyba tylko pisujesz na forum Kobieta . 25.01.07, 18:04
                    Faktycznie troche Cie przymuliło bo ni ekażdy moze poderwac przed 25 rokiem
                    dziewczynę. Wielu tu pisało o tym.
          • mysliwy.z.kijem Re: 22.01.07, 08:51
            ale chyba zgodzicie sie, ze milosc jest wartoscia :)

            Ja sie zgadzam.
          • qw994 Re: 22.01.07, 17:56
            > ale chyba zgodzicie sie, ze milosc jest wartoscia :)

            Oczywiście, że tak. Ogromną.
            • armagedon6661 Re: 23.01.07, 08:56
              > ale chyba zgodzicie sie, ze milosc jest wartoscia :)
              >
              > Oczywiście, że tak. Ogromną.
              To ty miałaś wiele miłości czy zauroczeń.
              • qw994 Re: 23.01.07, 09:58
                Nie znasz mnie, więc się nie wypowiadaj.
                • armagedon6661 Re: 23.01.07, 10:55
                  Z twoich wypowiedzi wynika coś innego niz opisujesz. Powoli twój rozmówca
                  udowodni swoją tezę , attwoje wypowiedzi będą tego potwierdzeniem. Jeżeli znasz
                  takie przypadki to oznacza tylko odstepstwa od reguły. Tak bywa
                  • qw994 Re: 23.01.07, 11:06
                    Widzisz to, co chcesz. Z żadnej mojej wypowiedzi nie wynika, że miałam "wiele
                    miłości i zauroczeń".
                    • armagedon6661 Re: 23.01.07, 11:50
                      Zaprzeczasz sobie. Czy tylko znasz takie pzrypadki? W przeciwnym razie
                      wypowiadasz się na temat o którym nie masz pojęcia. Ja znam kilka pzrykładów z
                      życia , ktore przeczą twoim wypowiedzią. I na tym sie opieram.
                      • qw994 Re: 23.01.07, 12:09
                        > Zaprzeczasz sobie.

                        A niby w jaki sposób???
                        • armagedon6661 Re: 25.01.07, 18:06
                          he nawet nie wiesz co piszesz.
                          • qw994 Re: 25.01.07, 21:30
                            Chyba ty. Nawet nie jesteś w stanie mi odpowiedzieć na pytanie.
    • cioccolato_bianco Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 22.01.07, 09:56
      nie bylam i nie chcialabym.
      • angelina.26 Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 22.01.07, 10:45
        > nie bylam i nie chcialabym.
        ja tak samo. a im starszy czlowiek sie robi i doswiadczen dalej brak, to nikt
        mnie nie przekona ze wszystko z nim wporzadku.
        • strusi_ogon Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 22.01.07, 21:47
          Bredzisz. Nie kazdy dąży, by się rozprawiczyć jak najszybciej, bo też nie każdy
          ma ochotę - za przeproszeniem - moczyć kaczora w byle czym.
          • angelina.26 Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 22.01.07, 21:49
            sam bredzisz. a tobie niech nawet ten kaczor zdechnie bez zamoczenia
            gdziekolwiek. to nie mój problem.
            • strusi_ogon Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 22.01.07, 22:01
              no łał, ale pojechała

              (odgłos spuszczanej wody)
        • armagedon6661 Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 23.01.07, 08:58
          Tak tak masz rację to taki facet musi być ukrytym gejem. Bo tak można
          zinterpretować twoje wypowiedzi.
    • narzeczona12 Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 22.01.07, 22:01
      bylam...choc on oklamywal ze mial jakies dziewczyny przede mna
      ale to sciema....
      nie wiedzial za co sie wziac...
      i o co tu chodzi....
      mial 26 lat
      nie wiedzial chyba jak kobieta jest zbudowana....
      po 5 miesiacach sie rozstalismy , bo w lozku sie nie ukladalo

      facet nie musi miec doswiadczenia
      ale najgorsze jest jak klamie
      bo wtedy rozczarowanie jest wieksze....
      a href= "http://www.skrypty.bizneswesele.pl/Pamietniki/pamietniki.php?mod=show&id=160" target="_blank" rel="nofollow"> stres przedmalzenski


    • bitch.with.a.brain Re: Do kobiet: byłyście z prawiczkami po 25? 22.01.07, 23:27
      tak i nie ma z tym żadnego problemu
    • maz_leny Czytając ten wątek wymyśliłem nowe powiedzonko. 22.01.07, 23:58
      Dogadali się (pokłócili się, cos tam jeszcze) jak lewaczka z prawiczkiem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka