negra28
09.04.03, 17:53
Jestem od Was diametralnie inna. Zastanawiacie się, po co to robię, kiedy
wreszcie nastąpi ten dzień, w którym - nie mogąc już dłuzej znieść Waszej
pseudonagonki - odejdę w siną dal zapomnienia bez słowa "zegnam" wystukanym w
paroksyzmie szału...Nurtuje Was to i wiele innych pytań. Podświadomie
wyczuwacie tzw. nastroje forumowe porównywalne z nastrojami społecznymi
(psychologia tłumu) i nie dajecie po sobie poznać choćby odrobiny sympatii do
mnie - ujrzenie przez tęże światła dziennego porównywalna byłaby wszak z
ostracyzmem forumowych Penelop emocjonalnych vel - z przymusu - seksualnych.
Mam swoją "technikę" polegającą na zachowywaniu sie cynicznie i w sposób
niemożliwy do przewidzenia. Drażni Was mój sposób bycia - pamiętajcie,
kobiety, mężczyźni nie lubią rozwiazywania zagadek, potrzebują tajemnic;
tajemnica jest kwintesencja kobiecosci - przyznawanie sie do nadużywania
ekskluzywnych trunków (bynajmniej nie z braku osobistego wdzięku musze sie do
nich uciekać) i wybujała fantazja po nich.
Moje kontakty łóżkowe Was drażnią, w których zawsze staram sie, aby aktualna
ofiara wiedziała, zanim zdejme sukienkę, jaka jest różnica miedzy pójściem do
łóżka w celu załatwienia sobie czegokolwiek a małżeństwem. Robi mi się
niedobrze na myśl, ze to, co jest tylko zaspokojeniem czysto fizycznej
potrzeby mogłoby mi zwichnać życie - i powiem wam w sekrecie, że raz prawie
tak sie nie stało...
jestem wolna wewnętrznie - uleganie kaprysom stanowi tego dowód.
Kim zatem jestem?
Niewinna i zdeprawowana. młodziutka i odwieczna. po prostu kobieta...