Dodaj do ulubionych

Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie...

14.02.07, 15:14
No więc drogie Panie, od momentu kiedy zostalem porzucony przez moją
ksiezniczke... staralem sie znaleźć powody, co robilem źle, i oto moje
spostrzezenia:

Jak dla mnie absurd kiedys, teraz rozumiem troszke... ale:
1. Byłem za dobry
2. Była dla mnie całym swiatem
3. Potrafilem zrezygnowac ze wszyskiego dla niej
4. Dawałem jej do zrozumienia, ze jestem zawsze (tzw. na pstrykniecie palcem)
5. Pokazywałem, ze bardzo mi na niej zalezy
6. Potrafiłem zrobic wszystko o co mnie poprosi
(Nie mam tutaj na celu chwalenia sie, z natury jestem skromny, są to tylko
dowody mojej glupoty)

Tymczasem okazuje sie, ze taki koles, raczej nie ma szans na dluzsza mete u
dziewczyny, bo ona:

1. Nie ma o co walczyc, skoro wszystko ma
2. Moze ją to nudzi?
3. Nie umie docenic tego

No i morał z tego taki, ze facet powinien czasem olewac kobiete, zeby np.
mogla sie wyzalic na FK jakim on to jest chamem i prostakiem, ze jak mogl sie
tak zachowac. Z tego wynika, ze kobiety takich wlasnie wolą i tacy mają duzo
wieksze szanse niz 'misiowaci'. Dzisiaj uswiadomila mi to kolezanka, dzisiaj,
w dzien zakochanych, zrozumialem czemu przestalem byc kochany :) co za
paradoks ;) haha

Teraz pozostaje mi tylko sie przestawic, zmienic swoj poglad na milosc, ze nie
mozna robic wsystkiego dla osoby, która sie kocha, bo mozna przez to ją
stracic, ze czasem trzeba WYJSC Z KOLESIAMI NA PIWO, niż isc z nia do kina.

Mysle, ze dziala to w dwie strony, jak kobieta jest za dobra, to facet tez
tego nie docenia, przyzwyczaja sie do wygody posiadania kogos na zawolanie itp.
Obserwuj wątek
    • woodpecker_from_mars Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 14.02.07, 15:22
      chyba musze sie zgodzic;////////
    • his_girl Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 14.02.07, 15:28
      Scandia, nie przesadzaj :) Ona nie była po prostu tą jedyną :) Masz jeszcze
      czas na znalezienie takiej :)
    • scandia Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 14.02.07, 15:29
      Teraz bede musial analizowac chyba wszystko, przynajmniej na poczatku, by nie
      byc "za dobrym", ale wlasnie tak zawsze mi sie wydawalo, ze kobieta takiego
      faceta potrzebuje, ze chce, zeby zawsze byl, zeby ... eh, moja wizja milosc,
      chyba nauczona z ksiazek i filmów, a mniej niz z zycia, jest zbyt piekna i
      zawaliła sie... to wszystko co robilem, płyneło z serca i wydawalo mi sie, ze
      tak musi byc, ze tak jest dobrze, a teraz musze sie nauczyc oddzielac pewne
      sprawy, robic cos czasami wbrew sobie... ajjjjjj, bedzie ciezko, nie tylko mi
      chyba, ale i przyszlej mojej lubej, o ile takowa bedzie :D
      • lodziatraktorzystka Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 14.02.07, 15:31
        hehe nie wiem czemu, ale każdy porzucony facet za swoje największe przewinienie
        uznaje zawsze że był "za dobry". świat jest po prostu pełen zbyt dobrych
        chłopców ;)
    • izabellaz1 Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 14.02.07, 15:33
      scandia napisał:

      > Jak dla mnie absurd kiedys, teraz rozumiem troszke... ale:
      > 1. Byłem za dobry
      > 2. Była dla mnie całym swiatem
      > 3. Potrafilem zrezygnowac ze wszyskiego dla niej
      > 4. Dawałem jej do zrozumienia, ze jestem zawsze (tzw. na pstrykniecie palcem)
      > 5. Pokazywałem, ze bardzo mi na niej zalezy
      > 6. Potrafiłem zrobic wszystko o co mnie poprosi
      > (Nie mam tutaj na celu chwalenia sie, z natury jestem skromny, są to tylko
      > dowody mojej glupoty)

      Scandia, sprytnie to ogłoszenie matrymonialne wykombinowałeś;-)
    • sumire Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 14.02.07, 15:33
      racja, ale to wcale nie oznacza od razu chamstwa i prostactwa :) ja bym raczej
      powiedziała, że w związku mimo wszystko trzeba trochę przestrzeni i powietrza.
      prawdę pisząc - gdyby facet nieustannie dawał mi do zrozumienia, że jestem dla
      niego wszystkim i że jest w stanie ze wszystkiego dla mnie zrezygnować,
      poczułabym się osaczona. zwłaszcza, że ja nie byłabym w stanie zrezygnować ze
      wszystkiego dla faceta. a gdyby nigdy nie wychodził z kumplami na piwo ani nie
      potrzebował czasu na realizację swoich osobistych zamiłowań, uznałabym, że to
      nudziarz bez właściwości.

      a olewanie oczywiście jest skuteczne, od zarania dziejów ;) reguła
      niedostępności, to zawsze działa.
      • diabelek.1987 Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 16.02.07, 03:29
        Ja bardzo lubię jak mój chłopak pokazuje i mówi mi że jestem dla niego
        wszytskim, że jest w stanie dla mnie z czegoś zrezygnować, bo ja także jestem w
        stanie z wielu rzeczy dla niego zrezygnować. I to jest właśnie piękne w związku
        w którym dwóch ludzi się kocha. Nie czuję się przez to osaczona ani nic
        podobnego. Po prostu lubię wiedzieć, ze w każdej chwili mogę do niego zadzwonić,
        liczyć na jego pomoc itd.
    • goldenfisz Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 14.02.07, 15:37
      scandia napisał:

      > Mysle, ze dziala to w dwie strony, jak kobieta jest za dobra, to facet tez
      > tego nie docenia, przyzwyczaja sie do wygody posiadania kogos na zawolanie
      itp.

      Na koniec napisałeś to, jak ja chciałam skomentować Twój post. Jest dokładnie
      właśnie tak, że niezależnie od tego czy jesteś kobietą czy mężczyzną, nie
      powinno się być tak otwartym, serdecznym i oddanym. Bo Twój parter/ka musi
      czuć, że trzeba walczyć o Ciebie, że mu/jej na Tobie zależy.

      Tak łatwo nudzimy się rzeczami, które łatwo nam przychodzą lub same pchają się
      w ręce...
    • wiolusia26 Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 14.02.07, 15:38
      powiem ci szczerze ze czuje jakbym ja napisała ta historie, moj facet zaczal
      mnie kłamac, przestało mu zalezec, pozniej powiedzial mi ze było to spowodowane
      tym ze byłam za dobra, ze wszystko miał co chciał, ze nie musiał sie starac bo
      wiedzial ze i tak to zrobie!!
    • leni6 Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 14.02.07, 15:39
      Bzdury piszesz. Po prostu to ze ktos jest dobry w zaden sposob nie gwarantuje ze
      druga osoba bedzie go kochac. Chyba nie robiles tego wszystkiego po to zeby z
      Toba byla, tylko dlatego ze ja kochałeś.

      Życie wlasne to trzeba miec ale dla siebie i nie ma to nic wspolnego z ranieniem
      drugiej osoby i bycie dla niej "zlym".

      Ostatnia rzecz to taka ze Twoja eks napewno potrafila by podac Twoje wady i
      krzywdy jej wyrządzone. To jest bardzo subiektywne.
      • scandia Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 14.02.07, 15:44
        Oczywiscie, robilem to wszystko, tylko dlatego, ze ją kochalem, ale jest to
        równoznaczne, ze chcialem spelnic jej oczekiwania, jej prosby, jest marzenia,
        wszystko, bo gdybym tego nie robil, to by ze mna nie byla? Wiec po czesci tez
        robilem to, zeby ze mna byla.

        Ja mialem swoje zycie, ale po prostu, jesli mialem zaplanowane wyjscie z
        kolegami, a np. jej planymy wyscia z kolezankami legły w gruzach, to ja tez
        swoje porzucalem, zeby ona nie byla sama.

        Napewno potrafilaby podac jakies krzywdy i wady (kazdy je chyba ma?), ale nie
        byly to takie wady, zeby mnie rzucic i w taki sposób? Obiektwynie ocenily to
        inne osoby, postronne, zwiazane tak samo jak ze mna jak i z nią (np. jej
        przyjaciolka), wiec nie boj sie o moje subiektwyne zdanie, ze bylem za dobry czy
        cos.
        • leni6 Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 14.02.07, 16:03
          Rzucila Cie dlatego ze Cie nie kochala, a na to nie pomoze nawet najwspanialsze
          zachowanie - niestety.
          Moj zwiazek tez sie niedawno skonczyl, praktycznie bez przyczyny, choc wszyscy
          mowili ze jestesmy idealna para, zawsze razem, zawsze wszystko dla siebie.
          Niestety milosc to bardzo dziwne uczucie :(
          • scandia Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 14.02.07, 16:06
            Ano masz racje milosc to dziwne uczucie. Ale czy mnie nie kochała? Niby mowila,
            ze kochała, naweet jak rzucala, nawet kilka dni wczesniej dala przyklady, ze cos
            do mnie czula... wydaje mi sie, ze po prostu chciala spróbowac czegos nowego,
            nadarzyla sie okazja i poszla na calosc :)

            TO walentynki jako singiel? Witaj w klubie :P
            • leni6 Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 14.02.07, 16:16
              > TO walentynki jako singiel? Witaj w klubie :P

              Witam :P

              Jestesmy w bardzo podobnej sytuacji, prawie 2 miesiące temu facet powiedzial mi
              jaka to jestem wspaniala i ze moze bedzie zalowal tej decyzji do konca zycia (to
              akurat mogl sobie darowac -_-), ale musimy sie rozstac. Tez moge powiedziec ze
              chcial sprobowac czegos nowego, przy czym tu nie chodzilo o inne kobiety, ale o
              zrealizowanie ambicji. Ale ja mysle ze jakby kochal wciaz to by jakos sobie z
              tym poradzil. No coz, staram sie trzymac i Ty tez sie trzymaj ;)
    • gres81 Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 14.02.07, 15:42
      jak pamiteam to ta Twoja ksieżniczka to sie pusciła z innym.

      no teraz zastosuj ten morał i bedzie dobrze.
      • scandia Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 14.02.07, 15:46
        A tam od razu puscila :) haha, a w sumie? Moze? Aaaaaa to w sumie kobietaaa,
        czego tu sie spodziewac? !!O!!! :)
    • nerri Scandia... 14.02.07, 15:46
      ...a nie pomyślałeś,że ona po prostu była pomyłką?Nie była tą jedyną?I że nie
      umiała docenić?:D


      Po prostu wydaje mi się,że kobieta chce się czuć w związku bezpiecznie a nie
      zastanawiać się czy może facetowi ufać i chce być tą jedyną i
      najważniejszą...tak więc Twoje wnioski są,że tak powiem DO BANI :D

      Normalna kobieta nie chce kogoś "na zawołanie",tylko poczucia bezpieczeństwa...
      • scandia Re: Scandia... 14.02.07, 15:49
        Miala poczucie bezpieczenstwa, staralem sie jej to zapewnic, nie tylko pod
        wzgledem fizycznym (o malo co nie dostalem od 4 kolesi jak sie postawilem), ale
        tez pod wzgledem duchowym, na zasadzie, nigdy nie dalem jej do zrozumienia, ze
        ktos inny mi sie podoba, czy zalezy mi na kims innym..), kurcze, glupi mi pisac,
        tyle zalet mialem, to czemu mnie rzucila? W tym tkwi problem... moze osoby,
        ktore mi to mówia, mnie klamia? Ze bylem dobry, ze to tamto... ajjj
        • absurdello Skądś to znam ... 14.02.07, 16:19
          skądś to, k...znam :(((
    • bambusowaszklanka Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 14.02.07, 15:54
      Nawet jeśli to prawda, to wyciągaj wnioski nt swojej byłej, a nie kobiet. Źle
      ulokowałeś uczucia i tyle.
      Wszyscy faceci biją żony, bo mój Jasio bije, wszystkie kobiety lubią lody
      truskawkowe, bo moja Zosia lubi. Dziecinada.
      • scandia Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 14.02.07, 15:57
        Swoja droga, chcialbym tylko dodac, ze moje spostrzezenia potwierdzilo 7 osob
        płci zenskiej, plus oosoby w tym temacie. No i oczywiscie moje spotrzezenia na
        temat innych zwiazków, ktore ja znam. Jesli chcialas mnie obrazic, to przy
        okazji obrazilas jeszcze te osoby.
        • bambusowaszklanka Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 14.02.07, 16:19
          Chodzi o spostrzeżenie "kobiety lubią, żeby facet czasami je olewał", tak?
          Osoby, które się z Tobą zagadzają w tej kwestii, naiwnie generalizują. Powinny
          raczej napisać: "lubię, jak facet mnie czasami olewa" albo "większość znanych mi
          kobiet lubi, żeby facet czasami je olewał". Świadczy to wyłącznie o nich i o
          środowisku, w którym się obracają.
          I nie ma się o co obrażać - jedni lubia chamstwo, inni nie, wolna wola.
          Ja nie lubię, podobnie jak wiekszość znanych mi kobiet.
          • scandia Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 14.02.07, 16:29
            Masz racje, moze to kwestia wieku. Napewno... z czasem czlowiek dorasta do
            pewnych spraw, tak jak ja, po tym ostatnim nieudanym zwiazku.. oj duzo sie
            nauczylem... za duzo :) ale moze to i dobrze, na przyszlosc.. :D
            • sumire Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 14.02.07, 16:33
              nie łudziłabym się, że wieku... człowiek zakochany po uszy jest zawsze tak samo
              głupi :)
              • scandia Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 14.02.07, 16:44
                Nie no wiadomo, ze jak ktos zakochany, różowe okulary itp. :) ale wedlug mnie
                wiek tez odgrywa role. A zreszta... eh
            • bambusowaszklanka Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 14.02.07, 17:16
              Zaraz, co to ma wspólnego z wiekiem?
              Stawiam na niską samoocenę takich kobiet - uważają, że nie należy im się "za
              dobre" traktowanie, że nie są warte uczciwych i kochających partnerów. To już
              zadanie dla psychologa.
              Jeśli uznasz, że coś takiego to standard i dopasujesz się, zostając chamem,
              rzeczywiście możesz wiązać się w przyszłości tylko z takimi kobietami, i kółko
              sie zamknie. Za trzydzieści lat będziesz z jeszcze większą pewnością popartą
              przykładem iluś tam partnerek twierdził, że "kobiety lubią, żeby facet czasami
              je olewał", bo będą wiązały się z Toba tylko takie, które to "lubią" (reszta po
              prostu omija chamów).
              Pytanie, czy warto.
              • caprissa Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 14.02.07, 17:21
                bambusowaszklanka napisała:

                > Zaraz, co to ma wspólnego z wiekiem?
                > Stawiam na niską samoocenę takich kobiet - uważają, że nie należy im się "za
                > dobre" traktowanie, że nie są warte uczciwych i kochających partnerów. To już
                > zadanie dla psychologa.
                > Jeśli uznasz, że coś takiego to standard i dopasujesz się, zostając chamem,
                > rzeczywiście możesz wiązać się w przyszłości tylko z takimi kobietami, i kółko
                > sie zamknie. Za trzydzieści lat będziesz z jeszcze większą pewnością popartą
                > przykładem iluś tam partnerek twierdził, że "kobiety lubią, żeby facet czasami
                > je olewał", bo będą wiązały się z Toba tylko takie, które to "lubią" (reszta
                po
                > prostu omija chamów).
                > Pytanie, czy warto.

                bardzo mądre

                ponadto potwierdza to fakt: z kim spedzasz czas, z kim rozmawiasz, takim sie
                stajesz - nasiąkasz ich patrzeniem na swiat.. tylko po co?

                To prawda baba co mowi, ze lubi jak ją facet olewa jest nienormalna...!!!
                • scandia Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 14.02.07, 17:26
                  Hmmm, nie bylo powiedziane, ze kobieta lubi jak ją facet olewa, ale ze czasami
                  tak powinno byc. Nie moze czuc sie za pewnie, bo to jest zgubne dla obojga...
                  • caprissa Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 14.02.07, 17:42
                    Właśnie jak poczuje, ze jest olewana to będzie zgudbne dla 2 jga

                    bo zycie to zycie i jesli teraz facet pokazuje, ze nie stanie w jej obronie, ze
                    nie ma czasu lub za radą kolesiow olewa ją i nawet sentencji (koszt 0zł) nie
                    wysle ani na urodizny, na walentynki, swieta, to pokazuje, ze
                    w razie wypadku.. gdy ranna lub sparalizowana to on odejdzie, poleci gdzie
                    bedzie ok
                    gdy podupadnie na zdrowiu operacja itp
                    gdy cos ją oszpeci

                    Własnie oto chodzi.
                    I jak masz swój rozum i wiesz, ze olewac to powinienes ale Y czy A nie obecna.
                    Bo ona jest INNĄ kobietą.

                    olewanie to zrywanie nici. Nici z której tka się codziennie miłość.
                  • bambusowaszklanka Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 14.02.07, 17:49
                    "Lubi" było w cudzysłowie, chodziło o akceptację takich zachowań faceta, zarówno
                    w praktyce, jak i w teoriach w rodzaju "czasami tak powinno byc. Nie moze czuc
                    sie za pewnie, bo to jest zgubne dla obojga...".
                    Pewne swojej wartości, zdrowe psychicznie kobiety nie akceptują facetów
                    wyznających takie i podobne teorie, od których już niedaleko do madrości ludowej
                    "jak się baby nie bije, to jej wątroba gnije".
                    Dostosowuj sie dalej do skrzywień swojej byłej i pielęgnuj model związku z
                    obowiązkowym, jakże dobroczynnym chamstwem, a normalne, sympatyczne dziewczyny
                    będa omijały Cię szerokim łukiem.
                    • caprissa Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 14.02.07, 17:51
                      > "Lubi" było w cudzysłowie, chodziło o akceptację takich zachowań faceta,
                      zarówn
                      > o
                      > w praktyce, jak i w teoriach w rodzaju "czasami tak powinno byc. Nie moze czuc
                      > sie za pewnie, bo to jest zgubne dla obojga...".
                      > Pewne swojej wartości, zdrowe psychicznie kobiety nie akceptują facetów
                      > wyznających takie i podobne teorie, od których już niedaleko do madrości
                      ludowe
                      > j
                      > "jak się baby nie bije, to jej wątroba gnije".

                      otóz too:)


                      > Dostosowuj sie dalej do skrzywień swojej byłej i pielęgnuj model związku z
                      > obowiązkowym, jakże dobroczynnym chamstwem, a normalne, sympatyczne dziewczyny
                      > będa omijały Cię szerokim łukiem.
                      A ta któs go tyle czasu kocha i walczy z tym chamstwem, w koncu pomysli, ze nie
                      kochasz....
                      • bambusowaszklanka Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 14.02.07, 18:05
                        ...i będzie miała rację, o ile w ogóle zdecyduje sie wcześniej wejść w taki
                        układ. A jeśli się świadomie zdecyduje, to coś nie tak z jej samooceną, patrz wyżej.
                        Pewnie, że są ludzie, którzy kochają, mimo że są olewani, ale to się leczy.
                        Są też tacy, którzy twierdzą, że olewają partnera (rzucają chamskie teksty, biją
                        itd.) bo kochają. To też się leczy.
    • scandia Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 14.02.07, 16:40
      Naszla mnie taka mysl pod prysznicem, ze milosc zaczyna byc swojego rodzaju grą,
      bo teraz trzeba uwazac, bo trzeba tak zagrac, a nie inaczej... nie wiem, mi
      zawsze to plynelo wszystko z serca, moze uda mi sie zmienic swoje serce, i dalej
      bedzie plynelo, tylko innymi sladami? Oj ciezko bedzie tak... moze to kwestia
      czasu, naucze sie tego, wpoje sobie to i bedzie dobrze?

      Kiedys myslalem, ze milsoc jest prosta,
      albo sie kocha, albo nie...
      jakos to leci, tak samo z sie.. :)

      A tu jakies zawirowania nam, pokrecilo sie wszystko, pewne filary sie zawaliły.
      Musze to odgruzowac... o ktos ladnie mial na forum napisane:

      "Miłość jest jak te butelki, które rozwalalismy o sciany. Nie można ich skleić
      na nowo ale jest jeszcze szansa, dla każdego z nas, marnych ciuli, że przyjdzie
      ktoś, kto uloży z nich witraze.."

      Moze i mi ktos ułozy jakis ladny witraz? Oby.
      • caprissa Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 14.02.07, 16:46
        Ale te zawirowania wynikają z czegos np
        ktos mówi nie pisz do niej, olewaj itp
        I to jest kochanie same z siebie????????

        Miłość to uczucia, nie gra. A takie właśnie - nie pisz, olej ją itp to gra.

        Ponadto słuchaj ukochanej, a nie pytasz się ludzi wokół co oni myślą, że byełś
        taki za dobry. Nieprawda. Oni tak myślą, bo myślą błędnie. Jak Ty.

        Jak się kocha to się kocha. A jak się nie kocha to chocbys góry dawał, to ona
        powie, że byłeś złym męzem itp
    • warsawvoice Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 14.02.07, 17:37
      z biologicznego punktu widzenia lepiej wybrac takiego dawce genow ktory bedzie
      sie stawial i bedzie asertywny niz takiego ktory zgadza sie na wszystko ,
      innymi slowy mocne cechy charakteru sa atutem bo gwarantuja przekazywanie genow
      stad czesciej kobiety beda wybierac faceta ktory ma wlasne zdanie niz takiego
      ktory tylko przytakuje ( wyjatek stanowi zbyt mocny charakter kobiety , wtedy
      czesciej wybierze przeciwienstwo )
      • scandia Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 14.02.07, 17:41
        Ale, ale ja mam swoje zdanie, bardzo czesto je okazywalem w roznych momentach, i
        bronilem swojego zdania, ale po prostu w momentach , jak pisalem wyzej, ze np.
        ona nie miala co robic, a ja mialem isc z kolegami na piwo, to jednak
        "poswiecalem sie*) i zosatwalem z nią.
        * - poswiecalem w niedoslownym tego slowa znaczeniu, zawsze po prostu myslałem,
        ze tak powinno byc, ze ja zostaje z nią, bo ona jest sama.
        • caprissa Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 14.02.07, 17:44
          > * - poswiecalem w niedoslownym tego slowa znaczeniu, zawsze po prostu
          myslałem,
          > ze tak powinno byc, ze ja zostaje z nią, bo ona jest sama.


          bardzo rycerskie:)
          takiego faceta zawsze chciałam bo na tym polega miłosc.
          gdy jedno chore, drugie przy nim zostaje itd

          To argument, ze jak bedzie chora, wypadek, oszpecenie, zostaniesz a nie pojdzies
        • warsawvoice Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 14.02.07, 17:46
          po 1 teraz troche sie reklamujesz :-) wiec opis tego co i jak robiles jest
          bardzo subiektywny , po 2 to jak sie "stawiales" bylo dla niej niewystarczajace
          ( caly czas rozwazamy jako powod odejscia twoje dbanie o nia )
          w przypadku gdy jest z innym mozna pokusisc sie o porownanie i wtedy wyciagac
          jakies wnioski , ale tak naprawde to co bylo dla niej wazne jest tylko w jej
          glowie
          • caprissa Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 14.02.07, 17:55
            Tak reklamuje się, wiem:)
            Ale cichutko to pominęłam:)

            Chodzi oto, że on np czas jej poswiecał, zostawał z nią
            A np jej obecny moze tego nie robic, bo ona kocha w nim co innego:


            • bambusowaszklanka Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 14.02.07, 18:22
              A tak z drugiej strony to nie rozumiem tego "poświęcania czasu". Trafiłeś na
              jakąś kobietę-bluszcz.
              Co innego zostawiać kogoś w chorobie czy kłopotach, a co innego cierpiętniczo
              siedzieć i się nudzić, bo dziewczyna nie chce nudzić się sama. Nie miała żadnych
              ciekawych propozycji? Nie chciała iść z Tobą na to piwo z kumplami? Albo na piwo
              z własnymi przyjaciółkami? Na spacer? Do kina-teatru-na basen? Poczytać? Pouczyć
              się? Czy ona w ogóle lubiła cokolwiek robić sama?
              Bo jeśli nic, to od takich wampirycznych pustaków lepiej trzymać się z daleka i
              masz kupę szczęścia, że nie jesteście już razem.
              • sumire Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 14.02.07, 18:36
                święte słowa. bluszcze płci obojga są straszne.
    • lykaena Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 14.02.07, 18:32
      Nie rozumiem takich ludzi jak ty...Oprocz zycia w zwiazku powinno sie miec
      jakies swoje zycie wewnetrzne,swoich znajomych ,hobby,zinteresowania.Nie ma tu
      nic do rzeczy zadne olewanie,ani zgrywanie chama.
      Moj partner absolutnie mnie nie olewa,ale nie skacze nade mna jak na
      smierdzacym jajkiem,jak ma plany to je realizuje,a co aj jestem dziecko,ze
      trzeba ze mna zosatc,bo sie bede nudzic??!Jak nie wyjde z kolezankami to juz
      tragedia i nuda??
      Strasznie dawales soba pomiatac,latwo ulegasz wplywom,mowic wprost "nie masz
      jaj"
      Nie pomiajajc dziewczyny,ktora jak wynika z twoich opisow byla pusta,nudna
      wyrachowana.
      Bylam z takim facetem jak ty przez 2 lata,bylo mi wygodnie.
      On placil moje rachunki,robil zakupy,zalatwial za mnie wszystko na uczelni ,bo
      ja wolalam isc na piwo,albo bo byla brzydka pogoda.Na imprezy ze mna nie
      chodzil ,bo mu nie pozwalalam,nudzil mnie.A jak juz poszedl to go
      oklamywalam,ze ide do ubikacji i uciekalam do znajomych,ktorzy byli w innym
      klubie.I wyobraz sobie ten frajer ze mna byl.Nawet jak mowilam,ze go nie
      kocham,ze jest dla mnie jak kolega.Pare razy z nim zrywalam,aon jeszcze mnie
      przepraszal.W koncu sie od niego uwolnilam.
      Radze Ci chlopie,zacznij miec wlasne zdnaie i zycie,a nie uzalaj sie w kolko tu
      na forum,bo biedny bedziesz jak sprobujesz wprowadzic w zycie swoje sztuczki z
      udawaniem chama.
      • scandia Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 14.02.07, 19:09
        Wiesz, ze masz cholerną racje. Ja dopiero teraz to zrozumiałem, tym postem tez
        daje znać, ze juz kumam o co chodzi. Tak, nie mam jaj (nie dosłownie) :P, i
        zamierzam cos z tym zrobic. Po prostu zakochalem sie pouszy, nie widzialem poza
        nią swiata, ona byla najwazniejsza. Sam w cos sie wkręciłem i brnąłem w to
        dalej. A jak odeszła, to zostałem zupełnie sam. Ty powiedzialas to dosadnie i
        prawdziwie. Widze juz swoje błedy...
        • lykaena Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 14.02.07, 19:19
          Ten moj eks tez zostal sam i nadal jest sam choc juz poltora roku minelo.Bo on
          sie nie zmienil.Tak mowia moi znajomi,bo tak im mowia dziewcyny,z ktorymi on
          sie usiluje spotykac.Kazda ma go za ciote.Pytaja znajomych co z nim nie tak.
          A on sie po prostu za bardzo przejmuje ,przesadza,robi przedstawienie ,stary
          kon ^prawie 30 na karku,a zachowuje sie jak dziecko.Potrafi mazac sie,ze
          dziewczyna mu an smsa nie odpisala.Ja bron boze nie twierdze,ze Ty taki
          jestes,bo on to skrajny przypadek, ale nie mysl tak ani o tej eks ,ani o
          przyszlej.Bedzie to bedzie,a Ty zajmij sie soba,swoimi
          kumplami,zainteresowaniami,sportem.
          A jak sie pojawi TA dziewczyna to niech Cie pozna od poczatku takim jaki jestes
          i rob to na co masz w danej chwili ochote.Oczywiscie zakochaj sie ,kupuj jej
          kwiaty,spedzaj z nia czas,ale wyznacz od razu granice Twojej prywatnosci,ktora
          przeciez musisz zachowac.
          Madra dziewczyna to zrozumie,zreszta jak bedzie miala jakies zainteresowanie
          poza czubkiem wlasnego nosa to bedzie to dla niej normalne,ze nie mozecie ze
          soba byc zawsze i wszedzie,bo inaczej sie bedzie nudzic.
          Nudza sie ludzie nudni.
          Szukaj wiec dziewczyny z iskra w oku,z pasja....
          Powodzenia :)


          ...Łagodny i bojaźliwy Prosiaczek czuje się niepotrzebny, gdy jego przyjaciele
          mówią mu, że jest za mały, by pomagać przy miodowych żniwach...
    • grzeszny-aniol Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 14.02.07, 19:13
      A pamietasz jak ze mna pisales gdy ten moj mnie olewal i byl chamem i prostakiem?
      Wcale mi nie bylo milo i wcale to mnie nie podnosilo...
      W kazdym razie wg mnie chwile bardzoe delikatnej obojetnosci sa dobre, a poza
      tym go jest cos na czym Ci zalezy poza nia to latwiej sie odkochac...
    • avital84 Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 14.02.07, 19:25
      moim zdaniem ona po prostu Cię nie kochała i tyle...
      albo myślała, że Cię kocha ale zrozumiała, że jednak to nie to...
      zachowując się tak jak opisałeś można kogoś zdobyć, ale nie utrzymać...
      nikt nie lubi i nie chce być tak traktowany
      • stella.polaris25 nie zgodze sie z tym scandia.... 14.02.07, 20:41
        ....jezeli tak bedziesz postepowac,to mozes tlyko kogos zranic,napewno jest
        bledem agraniczac sie jedynie do jednej osoby(swojej kobiety badz
        mezczyzny).Czasem trzeba wyjsc ze znajomymi na piwo jak napisales.To troche mi
        sie kojarzy z jakims uzaleznienim od 2 osoby wszak milosc jest
        uzalezniajaca:),ale trzeba tez znalezc czas na swoje potrzeby...."spotyka sie
        dwoje ludzi na pustyni,jeden jest zostajempanem a 2 jego niewolnikiem"i tak
        wlasnie to u was wygladalo,zwiazek to przede wszyskim partnerstwo,skoro tak cie
        traktowala,jak piszesz,ze byles na jej kazde zawolanie...zdala sobie sprawe,ze
        cos sie znmienilo z jej strony,ty robiles to dla niej z milosci,a ona...?po
        prostu przestala cie kochac.
    • simon_r Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 14.02.07, 20:58
      Bije... znaczit kocha!!... ;)))
      ----------------------
      Ideał piękna...
      • kat_ja1 Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 16.02.07, 02:06
        Widzisz scandia, ja mogę się podpisać pod wszystkimi punktami, które
        wyliczyłeś....tak jakbym to sama pisała...dzięki nim, po ponad 4 latach, jedyne
        na co sobie zasłużyłam, to to, żeby po prostu kopnąć mnie w tyłek....Boli jak
        diabli ale i uczy, że w związku należy być egoistą, po prostu....a że szybko się
        uczę, dlatego już nigdy więcej nikt ode mnie niczego nie dostanie, nigdy...zero
        uczucia i zero poświęcenia.

        Tobie zalecam to samo...Wiem, że zaraz odezwą się głosy, że dlaczego ktoś ma
        cierpieć i płacić za błędy poprzednika...Może to rzeczywiście niesprawiedliwe,
        ale to jedyne wyjście, żeby już nigdy więcej nie bolało....Ja po 2 miesiącach
        wciąż się zastanawiam, że jeszcze mam łzy...I tak jak wiem, że moich łez nikt mi
        nie zwróci, tak jak i tych dni nie cofnie, to wiem, że cierpienie wcale mnie nie
        uszlachetniło, wręcz przeciwnie...A na pewno spowodowało, że tamta osoba, którą
        byłam zniknęła...umarła, nie chcę już znać ani pamiętać idiotki, którą
        byłam..niechaj sczeźnie...

        • scandia Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 16.02.07, 02:17
          Ojejq, nie wiedzialem, ze ten temat jeszcze zyje :) Ten tego, no moze bylem
          swojego rodzaju wczesniej wspomnianią "ciotą", ale teraz, dzieki NIEJ, wiele sie
          nauczylem... No i oczywiscie wasze opinie, zwlaszcza te bardziej krytykujące są
          dla mnie znakiem, bo są prawdziwe, bo pokazują moj błedy. Mam je jasno przed
          sobą, i wiem co z nimi zrobic. :) Wlasnie mały kroczkami sam znajduje swoja
          drogą, od nowa rodzę się, od nowa widze to co stracilem, to w czym popelnialem
          te błedy. Oby mi nikt tego nie zachwial, bo ciezko pracuje na to co teraz mam, i
          wiele poswiecilem...

          kat_ja1 - troche mnie przerazilo to, co piszesz, ze np.:

          "dlatego już nigdy więcej nikt ode mnie niczego nie dostanie, nigdy...zero
          > uczucia i zero poświęcenia."

          Tez tak myslalem na poczatku, albo zeby sie zemscic, ale to tylko zlosc i
          bezsilnosc przeze mnie przemawiala. Juz mi przeslo, nie mysle tak. Wydaje mi
          sie, ze jak spotkasz tego JEDYNEGO, to tez zmiekniesz. Moze bedziesz miala
          dystans, ale z czasem... czulosci, spotkania, spojrzenia w oczy, randki,
          piosenki razem tanczone... tego nie da sie jakos 'nie chciec'... to samo
          przyjdzie, nawet nie spodziewasz sie :)

          Ja w przeciwienstwie do Ciebie (jeszcze), pamietam tylko te dobre chwile i nimi
          zyje. Np. przyszla wlasnie oferta z biura podrózy, bo rok temu razem bylismy w
          GRECJI :) wspominam to super extra, 150 :) chociaz jak zobaczylem tą oferte,
          mialem 1 sekunde ukucia w sercu... Moze lepiej zyjmy tymi dobrymi wspomnieniami?
          Mi jest tak lepiej, nie wiem czemu, przeciez tak mnie zraniła... Nie zaluje tych
          dni, tych chwil... zaluje tylko tego, jak mnie potraktowala na koncu... jak
          smiecia... fuj!

          Mnie to cierpienie uszlachetnilo i wiele nauczylem. To byla kolejna wielka
          LEKCJA w moim zyciu, dzieki niej nie popelnie juz takich samych błedów, albo
          bede staral sie ich unikac, dzieki niej, bedzie mi lepiej i latwiej w zyciu,
          dzieki niej, juz nigdy nie zostane calokowicie sam, i nie bede sie czul tak
          podle i zle, dzieki niej, bedzie jeszcze pieknie.. :) Czego i Tobie z calego
          serca zycze!
          • bambusowaszklanka Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 16.02.07, 03:43
            Chłopie! Chyba jesteś żadkim przykładem samowyleczenia, i to szybkiego.
            Gratulacje (poważnie)!!!
          • kat_ja1 Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 16.02.07, 10:20
            scandia napisał
            Wydaje mi sie, ze jak spotkasz tego JEDYNEGO, to tez zmiekniesz. Moze bedziesz
            miala dystans, ale z czasem... czulosci, spotkania, spojrzenia w oczy, randki,
            piosenki razem tanczone... tego nie da sie jakos 'nie chciec'... to samo
            przyjdzie, nawet nie spodziewasz sie :)

            No właśnie problem w tym, że myślałam, że to właśnie ten jedyny...Poza tym ja
            już nie chcę mięknąć, na więcej bólu nie mam już siły, po prostu mój organizm
            tego nie zniesie. Dosłownie, raz już zemdlałam poza domem, poza obitą głową
            niczego innego sobie nie obiłam:) w każdym razie strasznie dziwne uczucie..


            Ja w przeciwienstwie do Ciebie (jeszcze), pamietam tylko te dobre chwile i nimi
            zyje.

            Ja też pamiętam te dobre, ale może właśnie paradoksalnie przez to cierpię? Bo
            tak mi szkoda, że było tak dobrze? Może gdyby było mi źle, nie przejęłabym się
            wcale tym, że odszedł..


            jeszcze pieknie.. :) Czego i Tobie z calego
            serca zycze!

            Dziękuję, choć wątpię:) Tobie również życzę, żeby w Twoim życiu było pięknie,
            żebyś spotkał kogoś, kto zasłuży na to, żeby go kochać i tego nie żałować.
        • warsawvoice Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 16.02.07, 09:02
          kat_ja1 napisała:

          > Widzisz scandia, ja mogę się podpisać pod wszystkimi punktami, które
          > wyliczyłeś....tak jakbym to sama pisała...dzięki nim, po ponad 4 latach,
          jedyne
          > na co sobie zasłużyłam, to to, żeby po prostu kopnąć mnie w tyłek....Boli jak
          > diabli ale i uczy, że w związku należy być egoistą, po prostu....a że szybko
          si
          > ę
          > uczę, dlatego już nigdy więcej nikt ode mnie niczego nie dostanie,
          nigdy...zero
          > uczucia i zero poświęcenia.
          >
          > Tobie zalecam to samo...Wiem, że zaraz odezwą się głosy, że dlaczego ktoś ma
          > cierpieć i płacić za błędy poprzednika...Może to rzeczywiście niesprawiedliwe,
          > ale to jedyne wyjście, żeby już nigdy więcej nie bolało....Ja po 2 miesiącach
          > wciąż się zastanawiam, że jeszcze mam łzy...I tak jak wiem, że moich łez nikt
          m
          > i
          > nie zwróci, tak jak i tych dni nie cofnie, to wiem, że cierpienie wcale mnie
          ni
          > e
          > uszlachetniło, wręcz przeciwnie...A na pewno spowodowało, że tamta osoba,
          którą
          > byłam zniknęła...umarła, nie chcę już znać ani pamiętać idiotki, którą
          > byłam..niechaj sczeźnie...

          wypisz wymaluj moj kumpel , pracowal na swoja corke i zone , prosto z roboty
          wracal do domu , poswiecal sie, zgadzal sie na jej warunki , sam siebie okresla
          z tamtego okresu jako pantoflarza ... i tak 4 lata ... koniec koncow zostal
          sam, jego byla ma juz kolejnego meza , znajomy teraz ma powazne problemy z
          alkoholem a kobiety w zwiazkach traktuje przedmiotowo ... i mowi dokladnie co
          ty ... ze nie da sobie znowu zlamac serca , tyle tylko ze nie oddajac siebie
          cale zycie czlowiek skazuje sie na martwice uczuciowa i nieszczesliwe zycie
          wiec per saldo jednak lepiej probowac niz nie robic nic
          • kat_ja1 Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 16.02.07, 10:04
            " tyle tylko ze nie oddajac siebie
            cale zycie czlowiek skazuje sie na martwice uczuciowa i nieszczesliwe zycie
            wiec per saldo jednak lepiej probowac niz nie robic nic"

            Warsawvoice, martwica uczuciowa chyba jednak jest lepsza niż ból, który jest
            czasem nie do zniesienia. I nie chodzi wcale o ból w sercu, to jest ból, który
            przekłada się na każdy, najmniejszy fragment ciała, czasem taki mocny, że mam
            ochotę przestać istnieć. Gdybym miała więcej odwagi, przerwałabym ten ból...i
            nie dlatego, żeby go ukarać i tak by się nie przejął, tak jak nie nie ma
            żadnego, najmniejszego wyrzutu sumienia. Zrobiłabym to dla siebie. z czystego
            egoizmu..

            Gdybym dziś miała martwicę, miałabym gdzieś to, że wciąż mieszkamy razem, a on
            spotyka się z inną, a nawet czasem z dwiema. Wiesz jak się czuję, jak on szykuje
            się na spotkanie z nią? Wiesz jak to jest, kiedy czasem muszę do niego zadzwonić
            w jakiejś sprawie, a on odrzuca rozmowę i wyłącza telefon, bo ona jest z boku?
            życzę Ci, żebyś nigdy nie doświadczył tego uczucia...Wiesz, nigdy nie byłam
            osobą zawistną, czy jak to mówią źle życzącą komukolwiek....ale już się nią
            stałam, każdego dnia budzę się i zasypiam z myślą, że kiedyś los się na nim
            zemści, że kiedyś będzie cierpiał jak ja dziś, że po latach, niech to będzie 10
            min w ciągu całego życia, podsumowując swoje życie stwierdzi, że te 4 lata, były
            jego jedynymi najlepszymi...Nie chodzi mi o to, że mnie rzucił, tylko w jaki
            sposób to zrobił...że tą swoją dziecięcą dobrocią zasłużyłam sobie na to, że
            dzisiaj lepiej traktuje byle jakiego lachociąga...
            Ale już nigdy więcej tego dziecka we mnie, naiwności, wiary w miłość, w ludzi itp.
            Chciałam mu dać wszystko to, czego nie dostał w domu, w dzieciństwie, chciałam
            wynagrodzić mu wszystkie złe chwile, chciałam być tą, do której chętnie się
            wraca.....ale nie było warto..Nie należało się nad nim użalać...Mam tylko
            nadzieję, że kiedyś skończy tak jak zaczął...że tak jak płakał kiedyś, będzie
            płakał potem...i tak już przez resztę życia...Nie jest wcale mi dobrze z tym, że
            tak myślę, zdaję sobie sprawę, że tak naprawdę niszczę siebie samą, że ta
            nienawiść kiedyś mnie zje....Ale dzięki tej nienawiści i jak to nazwałeś
            martwicy uczuciowej, nigdy więcej nie dam się zranić, nikt nigdy więcej nie
            pokroi mnie na fragmenty i strzępy jakimi jestem dzisiaj..A jak już te fragmenty
            złożę do kupy, to będę się nazywać "destrukcja", a nie głupia idiotka, która
            właśnie oddając siebie została wypluta w kawałkach.
            • warsawvoice Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 16.02.07, 11:50
              z tego co napisalas rozumiem ze problem polega na tym ze nie mozesz skonczyc
              tego zwiazku bo jestescie uwiklani w sytuacje mieszkaniowa ... to ze boli cie
              nadal to co on robi to dowod ze nadal ci na nim zalezy , a uczucie milosci
              pomalu zaczyna zamieniac sie w nienawisc... z perspektywy kilku zwiazku i lat
              mimo wszystko lepiej palic mosty i szukac innych drog niz wchodzic na most
              ktory caly czas grozi zawaleniem ... moze problem lezy wlasnie w tym ze z jakis
              powodow nie mozesz zamknac pewnego rozdzialu swojego zycia ?
              kolejna sprawa to twoje przeswiadczenie ze wiecej w zwiazek wlozylas niz
              otrzymalas ... tak niestety sie zdarza , zwiazek to jednak jakis uklad w ktorym
              obydwie strony zawiazuja kompromis , cos dostajesz ale tez cos dajesz ... umowa
              w ktorej tylko jedna strona cos daje koncza sie zazwyczaj glebokim
              przeswiadczeniem o niesprawiedliwym traktowaniu , stad jak sobie poscielimy tak
              sie wyspimy i regula ta dziala w OBYDWIE strony
              nadal uwazam ze twoj stan emocji nie pozwala ci patrzec na to co sie stalo w
              sposob inny niz przez zranione ego ... ale leczenie takiego stanu nie moze
              polegac na rzucaniu sie z jednej skrajnosci w druga ... musisz odciac sie od
              niego raz ale skutecznie ... przez jakis czas bedzie jeszcze bolalo ale
              poniewaz nie bedziesz miala o nim zadnych informacji , w koncu i stanie ci sie
              on obojetny ... a uczucia musisz ulokowac w kims innym , tego kwiatu jest pol
              swiatu :-)
              • kat_ja1 Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 16.02.07, 12:25
                rozumiem ze problem polega na tym ze nie mozesz skonczyc
                > tego zwiazku bo jestescie uwiklani w sytuacje mieszkaniowa .

                Jesteśmy uwikłani dlatego, że rzucił mnie w trakcie świąt, przez telefon:/ I
                chciał pomieszkać sam, żeby zobaczyć jaki świat jest cudowny beze mnie..Wróciłam
                dopiero w niedzielę i muszę poradzić sobie z różnymi rzeczami, także z tą, żeby
                poszukać jakiegoś mieszkania i wynieść się z jego życia na wieki wieków..Nie
                zamierzam wchodzić więcej na ten sam most, nie wierzę w metamorfozy, drugie
                szanse i takie tam, zresztą on wcale tego nie chce, ani ja..to już jest trup, a
                trupa nie ma co reanimować, tylko pogrzebać...

                Związek to rzeczywiście jest układ, szkoda tylko, że często traktowany jak
                Sp.z.o.o:) Czy to moje przeświadczenie, że więcej włożyłam? On sam powiedział,
                że czuł, że nie może mi dać tego samego...szkoda tylko, że doszedł do tego po 4
                latach, a nie po roku. Nie zdążyłabym aż tak bardzo się zaangażować i uwierzyć,
                że faktycznie mnie kocha, o czym mnie tak zapewniał, jak również i o tym, że
                życie za mnie by oddał:)....zabawne..naprawdę...
                Oczywiście, że mój stan nie pozwala mi na razie spojrzeć na to pod innym kątem,
                że może dobrze, że tak się stało, bo jakby miał mnie zdradzać i mieć parę kobiet
                jednocześnie, to nie chciałabym na niego patrzeć....Ale to się stało niedawno i
                od tamtej pory wszystko jest nie takie, pomijając już sam fakt
                porzucenia...Widzisz, ja mam wrażenie, że ostatnimi czasy, kiedy zaczęłam trochę
                wyjeżdżać, stało się coś takiego jak w filmie SF....że niby fizjonomia ta sama,
                ale wkład już nie...że ktoś go podmienił w środku i tylko powłoka jest taka jak
                była..że rozmawiam z zupełnie innym człowiekiem, niż którego znałam przez te lata.

                A czy tego kwiatu jest pół światu? to zależy jak na to patrzeć..jeżeli wszyscy
                są tacy jak on, to nie chcę ani jednej nędznej rośliny, a tym bardziej jej
                pielęgnować i patrzeć jak się rozwija, po to tylko, żeby się okazało, że i tak
                nic z niej nie będzie bo korzenie gryzie jakiś robal..
                • warsawvoice Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 16.02.07, 12:36
                  kat_ja1 napisała:
                  > A czy tego kwiatu jest pół światu? to zależy jak na to patrzeć..jeżeli wszyscy
                  > są tacy jak on, to nie chcę ani jednej nędznej rośliny, a tym bardziej jej
                  > pielęgnować i patrzeć jak się rozwija, po to tylko, żeby się okazało, że i tak
                  > nic z niej nie będzie bo korzenie gryzie jakiś robal..
                  jezeli zalozysz ze wszyscy faceci sa tacy to i z automatu wszystkie kobiety to
                  ich ofiary ... a na tym forum mozesz sie dowiedziec wieeelu rzeczy a na pewno
                  nie tej ze wszystkie kobiety sa takie same , poza tym forum to to raczej jakas
                  grupa wsparcia lub podwyzszenia sobie cisnienia ;) jak kto woli ... sa
                  szczesliwe pary , sa i nieszczesliwe ... plus tego co przezylas to
                  doswiadczenie i teraz kierujac sie nim wybierz innego faceta ... to proste a
                  jednoczesnie baaardzo trudne , powodzenia !
                  • kat_ja1 Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 16.02.07, 13:22
                    wielkie dzięki za słowa otuchy, na to forum trafiłam dopiero teraz, czasem takie
                    wywleczenie wnętrzności pomaga, szczególnie, że ludzie z boku czasem potrafią
                    trochę inaczej spojrzeć niż bliscy, bardziej obiektywnie.

                    Tobie również życzę powodzenia!
                    • warsawvoice Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 16.02.07, 13:26
                      kat_ja1 napisała:

                      > wielkie dzięki za słowa otuchy, na to forum trafiłam dopiero teraz, czasem
                      taki
                      > e
                      > wywleczenie wnętrzności pomaga, szczególnie, że ludzie z boku czasem potrafią
                      > trochę inaczej spojrzeć niż bliscy, bardziej obiektywnie.
                      >
                      > Tobie również życzę powodzenia! <-
                      • kat_ja1 Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 16.02.07, 13:32
                        ja juz kobiete maaaam :-D

                        To miło, chociaż chodziło mi o takie powodzenie w ogóle, w życiu:)
                        A z kobietą, to po prostu życzę tylko szczęścia, z całego swojego poszarpanego
                        ale jednak serca:)
                        • warsawvoice Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 16.02.07, 13:38
                          kat_ja1 napisała:

                          > ja juz kobiete maaaam :-D
                          >
                          > To miło, chociaż chodziło mi o takie powodzenie w ogóle, w życiu:)
                          > A z kobietą, to po prostu życzę tylko szczęścia, z całego swojego poszarpanego
                          > ale jednak serca:)
                          dzieki i wzajemnie :-) ( tzn z facetem tobie zycze :-))))) )
    • diabelek.1987 Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 16.02.07, 03:25
      A ja wolę takich misiowatych :) i z takim to napewno bym nie zerwała bo lubię
      jak mnie chłopak szanuje. No i napewno by mi się to nie znudziło i nie
      szukałabym czegoś nowego. Ale może ogólnie masz racje, kobiety lubią chyba być
      zle traktowane, zdradzane (bo mają wtedy co do roboty, mogą się wykrzyczeć,
      zastanawiać czy wybaczyć czy nie itd.)
      • scandia Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 16.02.07, 03:44
        Nie no, nie do konca tak jak pisalas. Ja nie bede zradzał, gwałcił i rabował
        innych kobiet. Jestem z natury wierny tej swojej... teraz po prostu inaczej bede
        do tego podchodzil, wiadomo, ze bede ją kochal, szanował, dawał wszystko czego
        zapragnie, ale tez bede pokazywał, ze MAM POTRZEBY, i ona sie z nimi musi liczyc.
        Chodzi tylko, zeby nie 'zagłaskac kotka' :)
        • diabelek.1987 Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 16.02.07, 03:53
          No tak rozumiem, że nie będziesz jej zdradzał itd. miałam tu raczej na myśli
          inne wątki, w których kobiety piszą że mężczyzna je zdradził a te się jeszcze
          zastanawiają czy mu może wybaczyć :/... . Prywatność w związku jest bardzo
          ważna, mój chłopak ostatnio mi zabronił pisać na forum, powiedział że mam za
          dużo loginów i że pewnie go oszukuję :/
        • diabelek.1987 Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 16.02.07, 03:56
          A co jest złego w tym, że będziesz miał potrzeby?? Przecież można i mieć
          potrzeby i być bartdzo dobrym partnerem.
      • bambusowaszklanka Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 16.02.07, 03:51
        Jestem kobietą, mam mnóstwo ciekawszych do roboty niż zastanawianie się, czy
        mnie facet nie zdradza.
        A z tym "bym nie zerwała" bo -bym -bym i -bym to proponuję najpierw przećwiczyć
        w praktyce, a później dzielić się refleksjami, i to wyłącznie na swój własny
        temat, bez generalizowania doświadczeń w rodzaju "może ogólnie masz racje,
        kobiety lubią chyba być". Może ogólnie chyba polubisz, ale to ty, nie reszta kobiet.
        • diabelek.1987 Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 16.02.07, 03:59
          Ja nie polubię, bo nie zamieniłabym więcej oni jednego zdania z chłopakiem który
          by mnie zdradził. Miałam na myśli częste wątki na tym forum typu czy wybaczyć
          chłopakowi który mnie zdradził... .
      • sumire Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 16.02.07, 07:48
        uprzejmie dziękuję za 'manie do roboty' takich rzeczy.
        i nie ma czegoś takiego jak 'na pewno' w takich sprawach.
    • nerri Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 16.02.07, 11:04
      Sorry...ale ja faceta który bawiłby się mną albo olewał kopnełabym w d...:D

      Chce być dla faceta całym światem...co wcale nie oznacza braku znajomych.Ale
      nie chce aby mój facet chodził na imprezy bezemnie.Co innego piwo z kolegami,to
      jest trochę inna sprawa.Ale gdy jestem chora,on nie ma się ewakuować
      zostawiając mnie bo on ma ochote...jeśli ktoś twierdzi,że mnie kocha to
      troszczy się o mnie i o moje uczucia.I vica versa oczywiście...
      I chyba każda kobieta chce być księżniczką...przynajmniej w związku chce być
      tak traktowana:D A jeśli nie każda to ja napewno:D
      • nikosik Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 16.02.07, 13:39
        jeśli ktoś twierdzi,że mnie kocha to
        troszczy się o mnie i o moje uczucia.I vica versa oczywiście...
        I chyba każda kobieta chce być księżniczką...przynajmniej w związku chce być
        tak traktowana:D A jeśli nie każda to ja napewno:D

        :)
    • blueska3 Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 16.02.07, 14:46
      Wiesz, ja jestem kobietą i już dawno zauważyłam to, że kobiety po prostu wolą
      drani. To samo dotyczy mężczyzn. Jeśli własnie tak jak mówisz, nie ma się o co
      starać, bo wszystko jest na wyciągnięcie ręki, jeśli nie ma na co narzekać, nie
      ma tej adrenalinki - to zwyczajnie jedna strona sie wyłamuje. Dlatego w związku
      lepiej jest nie pokazywać od razu swoich "możliwości" bo można sie naprawdę na
      to naciąć :/ niestety...
      • kinemator Re: Jak być chamem...? W imie milosci oczywiscie. 16.02.07, 19:15
        > Wiesz, ja jestem kobietą i już dawno zauważyłam to, że kobiety po prostu wolą
        > drani.
        Troche mnie to przeraza.

        Wychodzi na to, ze jezeli pomagam dziewczynie ktora dala mi kosza to robie z
        siebie frajera bo powinienem powiedziec "Na drzewo kretynko" to wtedy moze by
        sie zainteresowala.

        PS. No i rzeczywiscie spotka sie z draniem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka