Dodaj do ulubionych

Jestem chyba nimfomanką...

19.02.07, 12:02
Witam, bardzo prosze o rade: otóż w sobotę byłam na dyskotece i kochałam z
trzema facetami, nie mogłam sie opanowac, po prostu miałam w sobie jakąś
wielka potrzebę przespania się z kimś, jakies napięce seksualne, które
musiałam rozładowac... Mam chłopaka, który bardzo mnie kocha, który wierzy mi
i na wszystko pozwala, a ja mu robie takie rzeczy-ale to jest silniejsze ode
mnie. sama jestem tym przerazona, tymbardziej, że zdarza mi się to nie
pierwszy raz.Nie jestem dziwką, po prostu to juz jest chyba choroba... jak z
tym walczyc, gdzie się leczyc?? Prosze o pomoc...
Obserwuj wątek
    • nimfom24 Re: Jestem chyba nimfomanką... 19.02.07, 12:07
      Mam bardzo podobny problem, tyle tylko, ze ja mam już meża, który pracuje od
      poniedziałku do piatku w innym mieście. Aja nie moge wytrzymac dnia bez sexu,
      jestem od niego uzależniona. co raobic!!!??
      • extreme_honey Re: Jestem chyba nimfomanką... 19.02.07, 12:07
        Do psychologa się udać.
        • walutka Re: Jestem chyba nimfomanką... 19.02.07, 13:17
          Raczej do seksuloga.
    • dzikoozka Re: Jestem chyba nimfomanką... 19.02.07, 12:07
      Ups. chorobę to ty dopiero mozesz mieć ;)))
      • nimfom24 Re: Jestem chyba nimfomanką... 19.02.07, 12:11
        dlaczego, kazdy takie osoby krytykuje. To nie jest sprzedawanie sie, tylko
        choroba, uzaleznienie od sexu. Tak jak uzalezniasz sie od narkotykow, alkohalu
        itp. To okropny nałog.
        • walutka Re: Jestem chyba nimfomanką... 19.02.07, 13:18
          Dokładnie. Mało wyedukowani pod tym względem, choćby książki Starowicza
          przeczytali i mogliby z większym zrozumieniem podejść do takich ludzi.
    • michaska1234 Re: Jestem chyba nimfomanką... 19.02.07, 12:11
      Zabezpieczam się, zawsze mam ze soba prezerwatywy. Nie chcę tego robic, ale to
      takie dla mnie fascynujące przeżycie, że trudno mi sie powstrzymac następnym
      razem-a do psychologa nie pójdę w życiu - moj ojciec jest psychologiem i ma
      mnóstwo znajomych w tym środowisku, więc, dowiedziałby się na 100%.
      • sfera Re: Jestem chyba nimfomanką... 19.02.07, 12:17
        do seksuologa a nie psychologa
        masz dwa wyjscia, albo cos z tym zrobisz, albo nadal bedziesz sie meczyc.
        • e._ Re: Jestem chyba nimfomanką... 19.02.07, 12:24
          Zwłaszcza do czasu, aż okaże się, że któryś z tych "szybkich" facetów to bliski
          kolega Twojego męża, chłopaka albo ojca.Zwłaszcza, jeśli przedtem ze
          szczegółami opowiedział mu, kogo (ciebie!) i kiedy zaliczył, jak było.
          Sytuacja mało komfortowa.
          Czego oczekujesz po tej dyskusji?
          Moim zdaniem wyjścia są dwa. Albo coś z tym robić, albo nic.
          Jeśli wolisz to pierwsze to przecież sama juz wiesz, że bez pomocy specjalisty
          od uzależnień lub seksuologa nie dasz rady.
          Z pomopcą - też nikt ci nie zagwarantuje cudownego uleczenia.
          Pytanie, czy ci na tym "uleczeniu" wogóle zależy?!
          • trypel Re: Jestem chyba nimfomanką... 19.02.07, 12:28
            e._ napisała:


            > Pytanie, czy ci na tym "uleczeniu" wogóle zależy?!

            No własnie!Mam kumpla chorego na to samo :) i on wie że jest chory... ale
            załozył że leczyć sie zacznie dopiero po 40 bo na razie to jest bardzo miła
            choroba :)
    • scandia Re: Jestem chyba nimfomanką... 19.02.07, 12:19
      Jak skończysz gimnazjum to Ci przejdzie :)
      • nimfom24 Re: Jestem chyba nimfomanką... 19.02.07, 12:22
        dlaczego ludzie robicie sobie żarty z poważnego tematu . Ja byłam u seksuologa
        kazal mi porozmawiac z mezem i najblizszymi na ten temat!!! Maz wywalilby mnie z
        domu, a rodzina.... Ja jestem od tego uzalezniona, wstaje i juz o tym mysle.
        kocham sie wszedzie gdzie jest to mozliwe.
    • michaska1234 Re: Jestem chyba nimfomanką... 19.02.07, 12:23
      Złosliwosci możesz sobie darowac, do gimnazjum juz dawno nie chodzę, jestem na
      trzecim roku studiów, mam stypendium naukowe i druga srednia na roku, nie
      jestem jakąś pusta lalą, po prostu lubie sex z nieznajomym- wszystko.
    • e._ Re: Jestem chyba nimfomanką... 19.02.07, 12:26
      Jeśli to jest dyskusja serio to zastanawiam się jak ty, w twoim wieku, z ojcem
      psychologiem, mozesz byc tak bardzo niezorientowana, by w pierwszym twoim
      poście pytać gdzie szukać pomocy?...
      • krodianz Re: Jestem chyba nimfomanką... 19.02.07, 12:31
        e tam się czepiacie dziewczyn. Mają problem a wy sie śmiejecie.

        Raz poagdac z facetem. Jeśli takie macie potrzeby to może oni to zrozumieją ;)
        Dwa, jesli chcecie z tym skończyć to olać seksuologa, tylko polecam jakies zajęcia które pozwolą przejąć kontrole nad swoim ciałem, sport, Joga itp. Myśle że to najlepiej pomoże a nie jakaś chemia...
      • nimfom24 Re: Jestem chyba nimfomanką... 19.02.07, 12:32
        Psycholog, seksuolog wyciaga tylko kase i nic wiecej!!! byłam u nich, nic mi nie
        pomogli!!! zrozumcie to jest bardzo trudne. Jestem z toba. 3 maj sie
    • michaska1234 Re: Jestem chyba nimfomanką... 19.02.07, 12:31
      Chodzi o to, że nie moge szukac pomocy w srodowisku mojego ojca, bo tam on
      wszystkich zna- normalne, ze nie pójdę do jego kolegi, z którym widuje się na
      konferencjach i jeździ w weekendy na rybki... Dlatego czy są może
      jakies "domowe" sposoby leczenia, jak gdzuies wychodzę sama jak mój chłopak ma
      nocna zmianę, to zawsze sobie postanawiam, że nawet nie spojrze na żadnego
      faceta- i zazwyczaj laduje z kims w łóżku. Najbardziej podnieca mnie to, że z
      kazdym jest inaczej... I kazdy jest inny, ma innego penisa...
    • scandia Re: Jestem chyba nimfomanką... 19.02.07, 12:33
      Ja w takim razie proponuje zorganizowac jakas impreze integracyjna :)
    • absztyfikanto Re: Jestem chyba nimfomanką... 19.02.07, 12:35
      Mam pytanie...
      Jestem szczerze ciekawy w jakim wieku zaczęłaś współżyć. Tak sobie kiedyś
      myślałem, że może większe skłonności ku temu mają osoby, które zaczynają
      współżycie seksualne stosunkowo późno.
    • zwyklyfacet5 Re: Jestem chyba nimfomanką... 19.02.07, 12:35
      Jakie to życie jest piękne i porąbane jednocześnie. Ja parę postów obok Ciebie -
      pisze o tym jak to moja Ukochana Żona jest zlodowaciała dla mnie i jak
      niechętna do jakichkolwiek nowości w sexie.
      A Tobie tego brakuje. No właśnie ale czego Ci brakuje: urozmaicenia czy
      kolejnych partnerów. Bo jeżeli tego pierwszego to może powinnać pogadać z mężem
      aby zaczął Cię zaskakiwać różnymi nowościami. Nowe pozycje, nowe miejsca słowem
      takie sex wyjścia na miasto na sex polowania ale z Mężem.
      Jeżeli brakuje Ci kolejnych partnerów to niestety chyba pozostaje Ci lekarz
      albo zmiany w Twoim Meżu tak abyś ponownie się w nim mocno zakochała a to
      zapewne nakręci nowy, mocny sex.
      A może powinnas stosować wibrator - ponoć niektórzy mężczyźni uważają to za
      zdradę (na szczęscie "bezpieczną") może to nakręci Twojego Meża. Przepraszam za
      takie teksty i rady ale staram się być szczery i piszę to jako facet...
      • nimfom24 Re: Jestem chyba nimfomanką... 19.02.07, 12:42
        to nie jest tak , ze marzysz o wibratorze. Marzysz o bliskosci faceta, który cie
        doprowadzi do szału. Ja jak widze jakiegos przystojniaka to nie moge wytrzymac,
        mam taka ochote na niego, ze musze to zrobic.
        • walutka Re: Jestem chyba nimfomanką... 19.02.07, 13:26
          /kochasz męża czy boisz się odejść czy może powinien być częściej w domu i tak
          naprawdę to jego Tobie brakuje?
    • donatellaversace Re: Jestem chyba nimfomanką... 19.02.07, 12:42
      Nie mam męża, mam chłopaka... Z nim robiłam juz wszystko co tylko mozna robic,
      nawet anal i sado-maso. Nudzi mnie to juz... Czuję sie z nim szczęśliwa, daje
      mi komfort psychiczny, ale w seksie boje sie, ze juz nic nowego mnie nie
      czeka... Jest wartosciowym facetem, kiedys chciałabym mie z nim dzieci, ale
      własnie to "ale.".. Pierwszy raz robiłam to w wieku 16 lat. Poza tym własnie a
      propos wypowiedzi nimfo24, to wiem, jakie metody stosuje psycholog, bo
      praktycznie wychowałam sie w jego gabinecie, więc obawiam sie czy by to mi
      pomogło...
      • actus_ra Re: Jestem chyba nimfomanką... 19.02.07, 12:45
        chyba wiem o kogo chodzi. Podała mi nawet numer telefonu.....
    • michaska1234 Re: Jestem chyba nimfomanką... 19.02.07, 12:49
      donatella, nimfo, ciesze sie ze chociaz wy mnie rozumiecie... Psycholog na
      pewno potrafi pomóc,co do tego nie mam watpliwości, szkoda tylko, ze nie
      mnie... Ja straciłam dziewictwo w wieku 18 lat, czyli chyba standard...
      • nimfom24 Re: Jestem chyba nimfomanką... 19.02.07, 12:51
        ja myslałam ze maz bedzie moim jedynym partnerem, ale sie pomyliłam on biedny
        nawe nie wie co sie dzieje. A ja juz tego pragne....
    • michaska1234 Re: Jestem chyba nimfomanką... 19.02.07, 12:50
      actus, ale skad jesteś?? Bo ja z Radomia, wiec moze naprawdę kiedyś się
      spotkaliśmy...
      • actus_ra Re: Jestem chyba nimfomanką... 19.02.07, 12:54
        michaska1234 napisała:

        > actus, ale skad jesteś?? Bo ja z Radomia, wiec moze naprawdę kiedyś się
        > spotkaliśmy...

        Oczywiście, że jestem z Radomia. Dlatego napisałem wcześniej że wiem o kogo
        chodzi. Być może my również się spotkaliśmy... Świat jest mały i szalony.... :)
        Pewnie mamy nawet wspólnych znajomych...
    • michaska1234 Re: Jestem chyba nimfomanką... 19.02.07, 12:57
      Boze, i tego się najbardziej boję, ze własnie przez taka głupotę kiedys się
      wyda, ze spotka mnie znajomy chłopaka i powie mu o mnie... a wtedy chyba by
      mnie zabił...
      • actus_ra Re: Jestem chyba nimfomanką... 19.02.07, 13:02
        Nie ma się czego bać. Niezrozumiałe dla mnie jest jedynie to, że każdy facet się
        przechwala tym "ile razy" i "z kim"... Takiego kolesia wszyscy nazywają niezłym
        byczkiem lub przypisują mu jakąkolwiek inną ksywkę w sensie pozytywnym. Kobieta
        natomiast jeśli miała więcej niż jednego partnera jest określana mianem starej
        "szmaty" w najlepszym wypadku. Uważam, że śmiało powinnyście powiedzieć swoim
        facetom jak się sprawy mają. Niektórych to naprawdę kręci. I pamiętajmy o
        jednym. Co złego to nie my...
    • nimfom24 Re: Jestem chyba nimfomanką... 19.02.07, 12:58
      powiedz mi gdzie ty to najczessciej robisz, na dyskotece?? chodzisz na impery
      bez faceta??
    • michaska1234 Re: Jestem chyba nimfomanką... 19.02.07, 13:01
      Róznie, ale najczęściej na dyskotekach, w ubikacji, w samochodzie, zdarzyło sie
      nawet pod scianą na imprezie, na szczęście nikt nie zauważył, bo kazdy był
      zajęcty sobą. Mój facet duzo pracuje i najczęściej na nocki, wie, że gdzieś
      wychodzę, ale nie wie po co...
      • nimfom24 Re: Jestem chyba nimfomanką... 19.02.07, 13:05
        u mnie najgorsze jest to, ze nie zwracam uwagi gdzie to robie. najczesiej w
        ubikacji na dyskotece lub u niech w samochodzie lub w domu. A pozniej
        przyjezdzam do domu i obiecuje sobie ze to był ostatni raz!!!
      • actus_ra Re: Jestem chyba nimfomanką... 19.02.07, 13:06
        Hmm. Po tym co przeczytałem w wypowiedzi "michaska1234" chyba zacznę obserwować
        moją laskę. Co robi jak mnie nie ma.
    • michaska1234 Re: Jestem chyba nimfomanką... 19.02.07, 13:09
      ja wiem, ze nikomu nie mozna wierzy, nie wierzę nawet sobie...
      • nimfom24 Re: Jestem chyba nimfomanką... 19.02.07, 13:15
        a jak robisz to pozniej z chlopakiem to co czujesz?? bo jak ja na weekendzie
        widze sie z moim mezem robimy to ok 5 razy dziennie
    • nimfom24 Re: Jestem chyba nimfomanką... 19.02.07, 14:59
      UZALEZNIENIE I CHOROBA
    • rlena Re: Jestem chyba nimfomanką... 19.02.07, 16:06
      Tak, to jest choroba. Idz jak najpredzej do lekarza/psychoterapeuty, ktory
      zajmuje sie takimi przypadkami. Jest to przypadlosc uleczalna, ale sama sobie z
      nia nie poradzisz.
      • nimfom24 Re: Jestem chyba nimfomanką... 19.02.07, 16:12
        chce to leczyc, choc to b. trudne
    • fanfan124 Re: Jestem chyba nimfomanką... 19.02.07, 20:15
      TO CHOROBA, poostaje jedynie się leczyć
    • aber_racja23 Re: Jestem chyba nimfomanką... 19.02.07, 21:36
      Mozliwe. Sprobuj u seksuologa?
      • marek281 Żadne z was nimfomanki, wy po prostu 19.02.07, 22:21
        puszczalskie suki jesteście. Nic więcej. Usprawiedliwianie takiego zachowania chorobą jest niepoważne. Muszę was zmartwić (?) To nie przechodzi z wiekiem. Niestety później, jako 40-sto latki będziecie takie same. Ot, pechowy splot genów i powstała sucza natura...
    • mmagi Re: Jestem chyba nimfomanką... 20.02.07, 10:24
      skad wiesz ze nie jestes dziwka:O?
      • olaboga.gdzie.ma.noga Re: Jestem chyba nimfomanką... 20.02.07, 11:17
        Nimfomania

        A chociaż masz przy tym orgazm? Bo sądzę, że to wątpliwe - w ubikacji na chybcika. Jeśli nie - to po prostu dajesz się wykorzystywać.

        A później się dziwię jak podchodzi do mnie jeden z drugim i są cholernie rozczarowani, że panienka nie chce iść do niego, ani miziać się w kiblu.
      • ania.downar Re: Jestem chyba nimfomanką... 20.02.07, 19:27
        Porownywanie nimfomanki do dziwki jest niezbyt udane, bo ani za to pieniedzy
        nie bierze ani odciac sie nie potrafi, od tego co robi. Chociaz prostym umyslom
        moze sie to wydawac jednoznaczne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka