eluch_a
21.02.07, 20:26
Kiedy długo go nie widzę, w ogóle sobie nie radzę. Wszystko mi się rozłazi,
nie mam na nic ochoty i w ogóle.
Muszę go widzieć ze 2 razy w tygodniu i chociaż wiem, że nie mam
najmniejszych szans i że takie "widzenie" na korytarzu do niczego nie
prowadzi, to mimo to jestem naładowana pozytywną energią, jest ekstra,
tańczę, śpiewam, jestem jak pijana, czuję się jak po przedawkowaniu kofeiny.
Czy to jakiś ...holizm? I czy z tym się idzie na odwyk?