Gość: Inka
IP: *.tdmedia.pl / 10.10.19.*
30.04.03, 13:36
Jak czytałam ten list, to miałam wrażenie, że ktoś spisał moje
wrażenia po urodzeniu dziecka. Teraz wszystko wygląda zupełnie
inaczej, zatarły się tamte odczucia, ale ciągle mam przed oczami
następujący obraz: na łóżku obok leży dziewczyna i aż
promienieje radością z narodzin swojego drugiego dziecka, a ja
jestem absolutnie przerażona, czuję się wręcz bezradna wobec
tego maleństwa które od tej pory jest absolutnie zalezne od mnie
i nie potrafię się cieszyć, bo strach przezd tym co teraz będzie
jest silniejszy. Pomimo wsparcia męża, który stanął na wysokości
zadania, dał się zawlec na poród rodzinny i dzielnie w nim
uczestniczył, warował przy nas w szpitalu, pomimo obecności
mamy, domowychobiadków, czułam, że teraz już muszę stać się inną
osobą, doroslejszą, dojrzalszą, bo jestem MAMĄ. Tak bardzo to
wszystko było trudne, do tego fatalna forma po porodzie, długo
zajęło mi zanim przestałam bać się własnego dziecka. Ciagle
myślałam o tym, że teraz to ode mnie w dużej mierze zalezy jakim
będzie człowiekiem.
Nadal jest to trudne zadanie, jak o tym pomysleć w takich
kategoriach, ale radzimy sobie dobrze.
Teraz ten maluch ma 5 lat, mamy za sobą pierwszy upadek na
rowerze, pierwsze dni w przedszkolu, śmierć jego zwierzątka,
czyli zwyczajne życie, mniejsze i większe kłopoty, ale jest moim
ukochanym synkiem, najwspanialszym jakiego mogłam mieć. To nic,
że ta miłość nie rozwitła w pełnym blasku od pierwszych
wspólnych chwil, ale za to jest tak silna, że nie da się tego
powiedzieć słowami.
Więc wszystkim przerażonym młodym mamom: strach też jest
naturalnym zjawiskiem, reszta przyjdzie sama