Gość: Kin
IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl
27.05.01, 16:02
No i stało się. Mam tzydzieści lat, niezłą pracę, niezłe nogi, bywam duszą
towarzystwa. No i co. Mamy niedzielne popołudnie, a ja siedzę przed komputerem
i roztkliwiam się nad swoją samotnością. Czy to prawda, że koło trzydziestki
wymagania rosną aż tak bardzo, że kasujemy każdego kandydata na partnera? Nie
chcę zostać dobrze zakonserwowaną kobietą, która maskuje jak bardzo potrzeba
jej miłości. Marzę o domu, ciepłym mężczyźnie, dziecku. Ale jak to osiagnąć?
Moje otoczenie składa się głównie z par albo równie samotnych dziewczyn. Nie
jestem typem domatorki, próbowałam nawiązywać znajomości przez internet, więc
nie siedzę biernie w szklanej wieży. Czy tak już zostanie? A drugiej strony
pisze to z pewnym zażenowaniem, bo to takie ekshibicjonistyczne. No ale
przecież nie zadzwonię do mamy, a forum ma to do siebie, że można pisać co się
chce... Może odezwie się do mnie jakaś dziewczyna, której się udało?
scat@interia.pl