anisia25
09.03.07, 13:33
Cześć Wszystkim,
Mam 25 lat (no, prawie). Bylam przez kilka lat w zwiazku z Panem X, bylismy
zareczeni, ale zareczyny zostaly zerwane (zbyt duza roznica wieku itp,
niewazne z reszta). Poznalam Pana Y kilka miesiecy temu. Milosc od
pierwszego wejrzenia, szalenstwo. Mieszkamy okolo 650 km od siebie,
widzielismy sie kilkanascie razy, "zaskoczylo" miedzy nami. On calkowicie
oszalal na moim punkcie (przysyla mi nawet kwiaty do pracy). Zaczal mowic o
slubie, o przeprowadzce do Stanow (jest pol amerykaninem). Zaangazowalam sie
juz troche w ten zwiazek.
Prace mam swietna, jestem na kierowniczym stanowisku. Firma fantastyczna,
choc nie zarabiam tyle ile bym chciala.
I teraz dostalam propozycje "nie do odrzucenia" od mojego bylego. Dostal
fantastyczna prace w Australii, chce, zebym pojechala z nim, zamieszkala w
domku na plazy i miala swoj wymarzony upragniony samochod. Moglabym legalnie
pracowac, mieszkac z nim, ale jak powiedzial otwarcie powinnam szukac sobie
kogos...
Pan Y, wydzwania i blaga mnie, zebym nie leciala (zaproponowalam mu, zeby
polecial ze mna, ale to nie takie proste dla niego), nigdy jeszcze nie
widzialam kogos tak bardzo zakochanego: oglada moje ulubione filmy, czyta
moje ulubione ksiazki, slucha "mojej" muzyki, a gdy mu smutno idzie do
perfumerii i spryskuje sie moimi perfumami. Mowi, ze umrze jak polece...
Co byscie zrobily na moim miejscu??? Poleciec i zrobic kariere, mieszkac w
swietnym kraju, i nawet gdybym miala wrocic to zaoszczedze mnostwo kasy (jest
tam pelno pracy dla mnie za swietna jak dla mnie place (okolo 70tys $/rok)
ale myslec o tym, ze stracilam milosc? Chociaz Pan Y powiedzial, ze bedzie na
mnie czekal, ze wie ze ja jestem ta jedna jedyna i nikt inny.
Co byscie zrobily? Ja musze podjac decyzje do jutra!!!!