Dodaj do ulubionych

lęk przed rozstaniem??

07.04.07, 22:10
Od sześciu miesięcy jestem w związku z naprawde cudownym chłopakiem, układa
nam sie wspaniale i właśnie w tym jest problem, bo ja wciąż się zachowuje tak
jakby to wszytsko bylo tylko pięknym snem i kiedyś tzreba bedzie się obudzić.
cały czas czekam na moment kiedy mój ukochany powie "fajnie było, ale nara",
albo wykęci mi jeszcze przy tym jakiś niezły numer. Sęk w tym, że on naprawde
mnie kocha ( chce ze mna zamieszkac ), a ja boje sie w to wszytsko bardziej
zaangazowac, myśląc ze z jego strony moze spotkac mnie cos złego... co gorsza
to w ostatnim czasie z powodu tego mojego irracjonalnego leku wszystko sie
pieprzy, bo on czuje ze ja po pierwsze do konca mu nie ufam , a poz drugie
nie oddaje sie tak bardzo jemu, jak on mi... jak to pokonac?? jak wykrzesac z
siebie choc odrobine zaufania??
Obserwuj wątek
    • izabellaz1 Re: lęk przed rozstaniem?? 07.04.07, 22:21
      polyanna6 napisała:

      > wszystko sie pieprzy, bo on czuje ze ja po pierwsze do konca mu nie ufam ,

      Do końca to nie można ufać nawet sobie...

      > a poz drugie nie oddaje sie tak bardzo jemu, jak on mi... jak to pokonac??

      Zazwyczaj w związku jest pewna "asymetria poświęcenia". A czym się objawia to
      "oddanie bardziej Tobie niż Ty Jemu"?
      • polyanna6 Re: lęk przed rozstaniem?? 07.04.07, 22:29
        moze to okreslenie z zaufaniem nie bylo dokonca trafne, ale chodzi o to, ze on
        czuje, ze tylko czekam na to kiedy wywinie mi jakis numer, przez co czuje ze
        nie wierze w jego uczucie itp. jego poswiecienie to ta metaforyczna deklaracja,
        że "zrobi dla mnie wszystko" ( nie raz poparta czynami ) i zwykla, zyciowa
        zdolnosc do poswiecen. W moim przypadku poswiecenia nie wchodza w gre, bo po
        cholere mam sie dla niego poswiecac, skoro w kazdej chwili moze mnie
        zostawic... zamiast cieszyc sie szczesciem, trace czas na szukanie w tym
        szczesciu jakiegos "haczyka"
        • izabellaz1 Re: lęk przed rozstaniem?? 07.04.07, 22:42
          polyanna6 napisała:

          > moze to okreslenie z zaufaniem nie bylo dokonca trafne, ale chodzi o to, ze on
          > czuje, ze tylko czekam na to kiedy wywinie mi jakis numer, przez co czuje ze
          > nie wierze w jego uczucie itp. jego poswiecienie to ta metaforyczna deklaracja,
          >
          > że "zrobi dla mnie wszystko" ( nie raz poparta czynami ) i zwykla, zyciowa
          > zdolnosc do poswiecen. W moim przypadku poswiecenia nie wchodza w gre, bo po
          > cholere mam sie dla niego poswiecac, skoro w kazdej chwili moze mnie
          > zostawic... zamiast cieszyc sie szczesciem, trace czas na szukanie w tym
          > szczesciu jakiegos "haczyka"

          Jeśli faktycznie kocha to poczeka aż Ci przejdzie.
    • po.rzeczka Re: lęk przed rozstaniem?? 07.04.07, 22:37
      a masz jakieś złe doświadczenia,własne lub np w rodzinie?ja tez to
      miałam,myślę,że powodem moze byc niskie poczucie własnej wartości,brak wiary w
      zwiazki,w ludzi
      • polyanna6 Re: lęk przed rozstaniem?? 07.04.07, 23:04
        na moich oczach rozpadlo sie wiele zwiazkow, niejedna przyjaciolka wyplakiwala
        mi sie na raminie, jak milosc jej zycia odeszla w sina dal... moze masz racje,
        że przez to jestem do tego taka uprzedzona, sek w tym jka to pokonac??
        • 83kimi Re: lęk przed rozstaniem?? 07.04.07, 23:17
          Powiedz mu, że go kochasz, ale boisz się miłości i że potrzebujesz więcej
          czasu. I staraj się nie myśleć tak dużo głową - w miłości trzeba zaryzkować.
          Chyba lepiej nawet zostać zranionym niż stracić szansę na coś pięknego.
    • anahella Re: lęk przed rozstaniem?? 08.04.07, 01:38
      napisz na kartce duzymi literami "bedzie dobrze!" i powies w swoim pokoju. Jesli
      bedziesz czytac to wielokrotnie w ciagu dnia, to moze w koncu uwierzysz?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka