negra28
15.05.03, 13:24
Mam...hmmm...przyjaciela, który jest śpiewakiem operowym, światowej sławy.
Swego czasu zaprosił mnie na swoje przedstawienie - gościnne, w Polsce.Jako
ze za nudne uważałam oglądanie tego samego spektaklu z loży, poprosiłam go na
kilka dni przed spektaklem o możliwość aktywnego współuczestniczenia w
dziele, pod płaszczykiem statystki vel chórzystki (do rozlicznych moich zalet
należy m. in. wykształcenie muzyczne). 2 dni prób, przymiarki kostiumu i
zabawa na całego gotowa.
Spektakl trwa. W kluczowym momencie zmieniam nieco układ choreograficzny i
bedac blisko kolegi śpiewaka zaczynam dłonią doprowadzać go najpierw do stanu
erekcji, następnie do ejakulacji. Po czym - umknęłam do garderoby. W owym
czasie przyjaciel mój śpiewał solową partię.
Post factum, w garderobie, oznajmił mi, ze tylko ja mogłam wpaść na tak
szalony pomysł, ze w gruncie rzeczy było to - poza zdecydowanie pejoratywnym
aspektem w postaci dystresu - ekscytujace i jedyne w swoim rodzaju przeżycie.
Ale na więcej się nie pisze. I odtąd mam zakaz wstepu za kulisy a o scenie,
przy jego aktywnym udziale, moge zapomnieć.
:-)
Pozdrawiam, miłego dnia, wszystkiego dobrego.
Negra