Dodaj do ulubionych

Chyba mnie rozerwie z nerwów....

10.04.07, 12:43
pisałam już tutaj wątek o tym że teściowa chce zmusić nas do odprawienia córce
(ma teraz prawie 9 miesięcy) roczku w Kościele ( na Śląsku jest taka tradycja,
ale nie przymus!). My z mężem już dawno postanowiliśmy że nie będziemy
zamawiać mszy. Po prostu nie czuje potrzeby odprawiania mszy z okazji roczku.
Mogę przecież w każdej chwili iść z córcią do Kościoła, pomodlić się za nią.
Nie potrzebuję do tego specjalnej mszy, płacenia za mszę, odprawiania roczku z
obiadem itp... Po prostu nie chcę bo nie mam takiej potrzeby i nie lubię
zbędnego zamieszania, całodniowych imprez w naszym malutkim mieszkaniu... Poza
tym mamy teraz ciężką sytuację finansową. Piszę nowy wątek, ponieważ wczoraj
byliśmy u Teściów w odwiedziny.. I znowu była gadka o tym! Powiedzieliśmy im
że nie robimy roczku w kościele! A teraz oni przy każdej okazji mówią że kupią
sukienke małęj na roczek do Kościoła (kosztuje 160zł!!!). Ja wtedy mówię że
nie mają kupować bo nie robimy roczku z mszą! A oni się tylko uśmiechną i
dalej swoje! Tak jakby myśleli "ty sobie pogadaj, a i tak msza bedzie"! Wogóle
mnie lekceważą jak mówię że nie robimy roczku! To przecież ja jestem jej matką
i to my decydujemy o tym a nie oni! Wczoraj nawet powiedzieli że msze musimy
zamówić "bo trzeba" a jak my nie pójdziemy z córką do Kościoła to chrzestna ją
i tak weźmie!!!! No chyba mnie krew zaleje! Czuję się jakby to było ich
dziecko i to oni o tym decydowali! Kompletnie nie słuchają tego co mówię! I
myślę że jak tak dalej pójdzie to powiem im że "nie robimy roczku w kościele i
nie ma o czym mówić, bo to nasza sprawa i nasza decyzja!!" Wkurza mnie to że
Teściowa kompletnie mnie nie słucha, sprawia wrażenie jakby to ona decydowała
i była pewna że msza będzie! I moje gadanie że nie chcemy do niej nie
dochodzi! Tylko się uśmiechnie i dalej swoje!
Sorry, że tak popisałam, ale musiałam się wygadać... \
Co wy o tym myślicie?
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: Chyba mnie rozerwie z nerwów.... 10.04.07, 12:45
      nie dziwię się, że teściowa cię ignoruję, skoro piszesz, jakbyś była wdową. Ty
      się nawet nie powinnaś wdawać w żadne pyskówki z teściową, to powinien zrobić
      twój mąż.
      • magnusg Re: Chyba mnie rozerwie z nerwów.... 10.04.07, 12:48
        Dokladnie tak samo pomyslalem.
        To jest twoj maz czy tylko syn tesciowej?
    • nutopia Re: Chyba mnie rozerwie z nerwów.... 10.04.07, 12:53
      o rany kobieto skąd w tobie tyle złości????
      • lupus76 Re: Chyba mnie rozerwie z nerwów.... 10.04.07, 12:57
        nutopia napisała:

        > o rany kobieto skąd w tobie tyle złości????
        Nutka, doradzimy jej, żeby postawiła piona teściowej?
        • nutopia Re: Chyba mnie rozerwie z nerwów.... 10.04.07, 12:58
          lupus76 napisał:

          > nutopia napisała:
          >
          > > o rany kobieto skąd w tobie tyle złości????
          > Nutka, doradzimy jej, żeby postawiła piona teściowej?
          >
          hahhaa:)
          własnie! nie denerwuj się, tylko zatrzymaj, popatrz na nią i ... postaw jej
          piona!
          • malwi6 Re: Chyba mnie rozerwie z nerwów.... 10.04.07, 13:09
            ale to co? uważacie że to ona ma racje i to ona powinna decydować o tym czy
            nasza córka ma mieć mszę czy nie? To nasza córka przecież i nasza sprawa!
            Co do męża to też nie chce mszy i roczku w kościele, ale jak zaczęła się taka
            "awantura o to" to powiedział mi że mam zrobić po swojemu, jak ja chcę, on nie
            będzie się wtrącał... On po prostu pod wpływem tego ich gadania trochę uległ i
            sam już nie wie więc pozostawił decyzję mnie. No co zrobie.. tak to już jest....
            skoro cała jego rodzina naciska...
            • alpepe Re: Chyba mnie rozerwie z nerwów.... 10.04.07, 13:12
              uważamy, że mąż powinien mamusi powiedzieć jasno, że nie będzie żadnego roczku w
              kościele a nie chować się za twoimi plecami. A chrzestna dziecka ci przecież nie
              wykradnie z domu i na siłę do kościoła nie zaniesie, a jeśli tak zrobi, to jest
              taki pewien numer trzycyfrowy bezpłatny, wybierz go, a policjanci uniemożliwią
              porwanie.
            • lupus76 Re: Chyba mnie rozerwie z nerwów.... 10.04.07, 13:15
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=60493287&a=60501975
              • izawawa Re: Chyba mnie rozerwie z nerwów.... 10.04.07, 15:03
                Też masz zmartwienie :) Powiedz ukochanym teściom , że wyjeżdżasz w wybranym
                przez nich na roczek terminie i zrób to :)
                • margulinka Re: Chyba mnie rozerwie z nerwów.... 10.04.07, 15:28
                  nie dziwie sie skad tyle zlosci w autorce bo sama bym sie wkurzyla. Powiedz
                  jasno: NIE BEDZIE ZADNEJ IMPREZY (i to z okazji roczku?? pierwsze slysze... toz
                  to nie jest ani chrzest ani komunia, aby musialo sie odbyc. Co roku beda ci tak
                  medzic i wymyslac kolejne świątobliwości?) tylko nie pozwol sie mezowi wycofac
                  tylko ma stanac u twojego boku, bo potem bedzie jaka jestes zla matka i wredna
                  zona - niech on ogona sprytnie nie podwija.
                • emmanuella Re: Chyba mnie rozerwie z nerwów.... 10.04.07, 17:51
                  Dokładnie to samo przyszło mi do głowy :) Spakujcie rzeczy, zabierzcie gdzieś córcie, poczęstunek zrobicie jak wrócicie, a przede wszystkim niech Twój mąż porozmawia z rodzicami, wykazując bierną postawę wobec sprawy, daje matce pole do popisu.
            • deodyma Re: Chyba mnie rozerwie z nerwów.... 10.04.07, 20:52
              Twoj maz nie chce podejmowac zadnych decyzji i pozostawia to Tobie. po prostu
              umywa rece. najwidoczniej boi sie przeciwstawic matce.
    • crunch4 Re: Chyba mnie rozerwie z nerwów.... 10.04.07, 16:36
      tesciowa wlazla ci na glowe bo ty nie potrafisz wyrazic swojego zdania, naucz
      sie mowic stanowczo nie , powiedz jej jasno i wyraznie ze do kosciola nie
      idziecie
    • lei76 Re: Chyba mnie rozerwie z nerwów.... 10.04.07, 18:10
      jesli faktycznie nie mozesz liczyc na męża, to przy najblizszej okazji sama
      zacznij temat i powiedz SPOKOJNIE, ze na mszę z okazji roczku ani Wy ani dziecko
      nie pójdziecie - by nie byli rozczarowani potem, ze sukienka za 160zł się nie
      przyda...
      też bym się wściekła
      ale nie daj się wyprowadzic z równowagi
      bądź spokojna i uparta jak osioł :)


      --
      www.DlaDwojga.pl
      Zmysłowy klimat orientu, odrobina luksusu i zapomnienia. Sklep stworzony z myślą
      o kobietach... i ich partnerach!
    • news21 Re: Chyba mnie rozerwie z nerwów.... 10.04.07, 19:31
      Wymuszają na Was zorganizowanie obiadu jak jesteście w ciężkiej sytuacji
      finansowej! Rzeczywiście musisz porozmawiać z mężem żeby zajął zdecydowane
      stanowisko.
    • qw994 Re: Chyba mnie rozerwie z nerwów.... 10.04.07, 21:30
      > myślę że jak tak dalej pójdzie to powiem im że "nie robimy roczku w kościele i
      > nie ma o czym mówić, bo to nasza sprawa i nasza decyzja!!"

      W sumie to się dziwię, że do tej pory tego nie zrobiłaś :)
    • stokrotka000 Re: Chyba mnie rozerwie z nerwów.... 10.04.07, 22:50
      Zutylizowac!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!11
    • malwi6 ...rozmawiałam z mężem... 10.04.07, 23:43
      dzisiaj jak wrócił z pracy... On nie odzywa się w tej sprawie ponieważ nie chce
      stanąć przeciwko mnie....Bo wymyślił rozwiązanie żeby roczek był w kościele...
      Już wyjaśniam... Powiedział że całej tej "imprezy" z obiadem napewno nie
      będziemy robić, sukienkę jeśli kupiliby teściowie to ten wydatek nam odpada,
      pozostaje tylko kwestia opłacenia mszy (ok. 50zł). Pomijając jednak to to mógłby
      się zgodzić na to byśmy poszli tylko Kościoła z córką na tą mszę. Czyli byłoby
      tak jak chce teściowa... Tylko że nie byłoby obiadu itp. bo urodziny będziemy
      odprawaić w którąś sobotę razem z moimi urodzinami (następują w odstępie 4 dni)
      tak jak ustaliliśmy wcześniej. Mąż mówi że jego wcześniejsze zdanie żeby nie
      robić roczku, było spowodowane względami finansowymi i dlatego dalej nie zgodzi
      się na roczek z obiadem. A jeśli teściowie kupią ubranko do Kościoła to może się
      zgodzić na to żeby pójść z mała do Kościoła. Jego zdanie teraz wydaje mi się
      racjonalne i sensowne, ale.... Tak bardzo wczoraj zdenerwowała mnie teściowa
      tymi głupawymi uśmiechami i gadką, że chrzestna i tak weźmie Małą do Kościoła,
      że czuje jakbym już nie chciała tego roczku żeby zrobić jej na złość... Wiem że
      to złe... Ale mam wrażenie że jeśli zrobimy tak jak powiedział dziś mąż, to
      wyjdzie jakbyśmy jej ulegli...A po tym co było wczoraj.. nie chcę jej dać tej
      satysfakcji... No nie mogę przeboleć tych uśmiechów i wyrazu twarzy "pełnego"
      pewności że i tak postawi na swoim!
      Powiedzcie mi co o tym myślicie bo ja może teraz podchodze do tego zbyt
      emocjonalnie... Proszę..
      • cala_w_kwiatkach Re: ...rozmawiałam z mężem... 10.04.07, 23:56
        malwi6 napisała:
        A jeśli teściowie kupią ubranko do Kościoła to może si
        > ę
        > zgodzić na to żeby pójść z mała do Kościoła

        mam wrazenie ze wszystko rozbija sie o kase, a nawet nikt nie zobaczyl ze
        tematem sporu jest sprawa DZIECKA! pal szesc sukienke za 160zł, pal szesc 50zł
        dla ksiedza, pal szesc kupienie kury na rosol;p do obiadu
        ale moze nie warto udowadniac tesciowej kto ma racje w taki sposob? jakby kasa
        byla to impreza by sie odbyla a jak nie ma to nic nie organizujecie
        a przeciez mozecie isc do kosciola na zwykla msze z corka i w ten sposob uczcic
        ten dzien, i czy nowa sukienka az tak potrzebna? beznadziejna jest rodzina,
        ktora skacze sobie do oczu w kwestii spraw dotyczacych dziecka
        moze jednak warto pomodlic sie w tym dniu a nie obliczac ile trzeba dac
        ksiedzu?
        a tak niezdecydowanego meza to nie zazdroszcze
        • uyu Re: ...rozmawiałam z mężem... 11.04.07, 01:53
          "... beznadziejna jest rodzina,
          ktora skacze sobie do oczu w kwestii spraw dotyczacych dziecka
          moze jednak warto pomodlic sie w tym dniu a nie obliczac ile trzeba dac
          ksiedzu?
          a tak niezdecydowanego meza to nie zazdroszcze"

          Beznadziejni sa takze ludzie, ktorzy narzucaja otoczeniu sposob w jaki ma
          praktykowac wiare.
          Najgorsze w tym wszytskim jest to, ze tesciowej nie o wiare chodzi ale o to, ze
          bedzie mogla pochwalic sie kumom jaki to "roczek" miala jej wnuczka.
          Tego rodzaju zachowania uwlaczaja kazdej wierze. Szkoda tylk, ze sa teraz tak
          czeste.
          A malzonek, rzeczywiscie, bardzo niezdecydowany. Miedzy mlotem a kowadlem,
          biedaczyna.
      • alpepe Re: ...rozmawiałam z mężem... 11.04.07, 08:50
        teściowa najwidoczniej zna lepiej twojego męża niż ty.
        Tu nie chodzi o roczek, to próba sił. Na razie teściowa wygrywa.
        Na twoim miejscu postawiłabym jednak na swoim. Żadnego roczku w kościele,
        żadnego strojenia w sukienki od teściów.
        Matka jest ważna, ale ty jako żona powinnaś być ważniejsza.
        Postaw mężowi ultimatum, nic nie mówiąc teściowej. Wywołasz burzę, ale wygrasz
        jedno starcie w tej wojnie, bo to wojna, wojna o wpływ na męża. Przykre, ale
        prawdziwe.
    • maretina niech sobie zamawia 11.04.07, 08:43
      a wy nie musicie isc.
    • lupus76 Re: Chyba mnie rozerwie z nerwów.... 11.04.07, 08:45
      Ech... ateiści mają jednak łatwiej :)
      • malwi6 Re: Chyba mnie rozerwie z nerwów.... 11.04.07, 10:24
        Dziękuję Wam za odpowiedzi... szczerze jednak mówiąc to dalej sama nie wiem co
        myśleć... Piszecie że mąż jest niezdecydowany... A mnie się wydaje że nie, tylko
        sytuacja się zmieniła!!! Bo jeśli teściowie kupią sukienke to my nie mamy
        wydatku, obiadu robić napewno nie będziemy i jeśliby Teściowie zapłacili za mszę
        to, tak racjonalnie myśląc, co nam szkodzi iść do tego Kościoła na tą mszę? Sama
        już nie wiem.. Teraz pozostała tylko kwesta tego że nie mamy potrzeby
        odprawiania dziecku mszy z okazji roczku, nie jesteśmy bardzo "kościelni" :) I
        tylko to jest teraz na NIE.
        Problem jest też taki że za teściową stoi teść i ich córka (moja szwagierka,
        chrzestna naszej córki). Oni wszyscy się tak uparli!!! Tylko teściowa częściej
        porusza ten temat, i najbardziej mnie denerwuje tymi swoimi uśmiechami i
        pewnością że będzie roczek. Ja tak samo czuję że jej nie chodzi o wiarę, o
        dziecko, tylko o pokaz... no nie wiem, ale jak dla mnie to mogę iść z córką do
        Kościoła i pomodlić się za nią, bez zamawiania specjlanej mszy i nowej drogiej
        sukienki!!! Jejku ale miałabym ochote pogadać sama w cztery oczy z teściową! I
        nawet jeśli miałaby być awantura to chciałabym powiedzieć jej wszystko co mi
        leży na sercu..
        Kto to widział żeby takie stresy przeżywać z powodu roczku!!!!!!!!!!!!!!!!! I to
        jeszcze kilka miesięcy przed!!!!! A już nie mogę zasnąć bo mnie to denerwuje i
        chciałabym już teraz nawet zrobić im wszystkim na złość!
    • ewasuwek Re: Chyba mnie rozerwie z nerwów.... 11.04.07, 10:33
      przeczytałam Twój pierwszy i drugi post i naprawdę Ci współczuję...
      myślę że Twoja teściowa upiera sie przy tym roczku bo wie że w końcu ulegniesz,
      najgorsze że nie słucha Twoich argumentów.
      Nawet jeśli pójdziecie do kościoła to teściowa będzie miała dziką satysfakcję
      że w końcu jej uległaś i w przyszłości podobne sytuacje mogą się powtórzyć.
      Gdyby mnie coś takiego spotkało chyba bym sie nie ugięła.
      Powodzenia

      Ewa
    • malwi6 Jeszcze jedno.. 11.04.07, 10:46
      czy któraś z Was zna się trochę na przesądach? Teściowa jest troche przesądna i
      tak się zastanawiam czy nie ma jakiegoś przesądu że trzeba dać na mszę albo coś
      takiego?? I jeszcze jedno.. czy jest jakiś przesąd mówiący kiedy powinno się
      założyć córce kolczyki? Bo w Święta chrzestna mówiła do naszej córki że będzie
      kiedyś ślicznie wyglądać w kolczykach i "kiedyś mama założy ci kolczyki" (takie
      tam gadanie) i wtedy teściowa od razu wyskoczyła "po roczku!". proszę powiedzcie
      mi czy są takie przesądy!!
      Bo jak się okaże że to naprawde wszystko z powodu przesądów to mnie krew
      zaleje!! I już na pewno się nie ugnę!!!!
      • alpepe Re: Jeszcze jedno.. 11.04.07, 10:47
        przesądy i roczek w kościele, cały polski katolicyzm.
      • qw994 Re: Jeszcze jedno.. 11.04.07, 18:44
        Co za pomysł, żeby zakładać kolczyki takiemu malcowi!
      • martishia7 Re: Jeszcze jedno.. 11.04.07, 22:14
        Moje siostry dostały dziury w uszach na 18 urodziny, bo mama wychodziła z
        założenia, że nie ma co rozbudzać próżności. Ja dostałam dyspensę na kolczyki
        miesiąc przed osiemnastką,żebym mogła na studniówkę założyć komplet który
        dostałam od rodziców.

        Ale ja z ateistycznej rodziny jestem:)
      • uyu Malwi 11.04.07, 22:49
        Powiedz tej babie z piekla rodem, i to przy najblizszej okazji, bez wzgledu czy
        bedziecie same czy nie, ze to jest twoje dziecko, twoj maz, twoja rodzina i, ze
        to wy decydujecie o tym czy dziecku przeklujecie uszka czy nie, o roczku i o
        tym kto pierwszy rano idzie do lazienki i co bedzie na obiad.
        Powiedz to wszystko grzecznie ale zdecydowanym tonem!
        Baba tobie na glowe wlazi z kopytami. Jak dasz palec to zlapie cala reke az po
        bark.
        Nie daj sie!
        • sabriel Re: Malwi 11.04.07, 23:26
          Jeśli odpuścisz jej teraz będzie to wykorzystywać w przyszłości i wtrącać sie
          nie tylko do tego.
          Trzeba być stanowczym.To wy jesteście rodzicami i to wy decydujecie o sprawach,
          które dotyczą waszego dziecka.Na pomoc męża jak widać nie możesz liczyć w tej
          kwestii.Dla świętego spokoju woli sie nie mieszać.Tchórz.
          Ja bym wprost powiedziała teściowej, że roczku nie wyprawicie,a jak będzie dalej
          upierać się przy swoim i podejmować decyzje za was to będziesz zmuszona
          ograniczyć wasze kontakty.
          Niestety są ludzie, do których lekka perswazja nie trafia i trzeba użyć wobec
          nich "broni większego kalibru".Może to być przykre, ale później będziesz miała
          spokój bo teściowa będzie wiedziała, że z tobą nie ma żartów.
      • lena575 Re: Jeszcze jedno.. 11.04.07, 23:47
        Mieszkam na Śląsku od lat ale jestem takim ptokiem - przyleciałam tu z Krakowa.
        Słyszałam o różnych lokalnych tutejszych zwyczajach i nawet kiedyś próbowaliśmy
        z grupą znajomych dojść skąd one mogły się wziąć. Jeden ze zwyczajów to
        absolutny zakaz wychodzenia z dzieckiem do czasu ochrzczenia !!!! czyli jeśli
        chrzcisz 2-3 miesięczne dziecko to absolutnie nie wolno wychodzić z nim na
        spacer, dziecko musi przebywać wyłacznie w domu !!!!! (Nie wiem co z
        obowiązkowymi badaniami ???) O zwyczaju dowiedziałam się gdy mojemu koledze z
        pracy urodziło sie dziecko i jego teściowa usiłowała niedopuścic do spacerów z
        nieochrzczonym dzieckiem. Tam rozgrywały sie dzikie awantury i w końcu kolega
        prawie siłą wyrzucił pewnego pięknego dnia teściową za drzwi i do dziś żyją
        w "przyjaźni". Drugi zwyczaj to te roczki, zupełnie nieznane poza Śląskiem.
        Kiedyś księdza będącego u mnie po kolendzie zapytałam o to - odpowiedział
        niezdecydowanie,że to odnowienie chrztu ale nie potrafił odpowiedzieć dlaczego
        w takim razie nie robi się odnowienia ślubu i nawet się obruszył. Więc w
        Krakowie zapytałam zaprzyjaźnionego księdza skąd takie zwyczaje ale zupełnie
        ich nie znał. po prostu się z tym nie spotkał - nigdy na Śląsku nie pracował.
        Doszliśmy więc z tymi znajomymi do wniosku,że obydwa zwyczaje mają tą
        samą "aksjologię". Na Zatrutym Śląsku śmiertelność wśród niemowląt była duza
        więc niewychodzenie z domu pewnie miało sens a i "roczek" był podziękowaniem za
        przeżycie. I tak już pozostało ... coż ci szkodzi podziękować za zdrowie
        dziecka. powiedz teściowej,ze nie masz pieniędzy, niech nie kupuje ubranka,
        ubierzesz w to co masz a tylko po prostu zrobi dla was obiad po mszy :)
        • morgen_stern Re: Jeszcze jedno.. 12.04.07, 10:22
          Lena, przeczytałam z zainteresowaniem Twoją wypowiedź, pewnie dlatego, żem
          hanyska ;-) ale juz na Śląsku nie mieszkająca. Ale zawsze zastrzygę uszami przy
          rozmowach o śląskich zwyczajach.
          Tak mi się nasunęło, że jest jeszcze jeden śląski zwyczaj nie spotykany nigdzie
          indziej, już nie związny z dziećmi. Mianowicie "Abraham", czyli hucznie
          obchodzone pięćdziesiąte urodziny. Impreza jest jak się patrzy!
          • lena575 Re: Jeszcze jedno.. 12.04.07, 16:56
            Tak, Abraham na Śląsku to święto (szcezgólnie dla mężczyzny ale kobiety też te
            50-tki obchodzą hucznie) jakiego nie ma nigdzie indziej:)
            Jest jeszcze zwyczaj w noc przed ślubem rozbijania procelany przezd drzwiami
            domu przyszłej panny młodej. Ledwo posprząta znów ktoś jej jakieś talerze
            rozbija :) Potrafą tak tłuc się całą noc :) Rodowite Ślązaczki cieszą się,że
            tradycja nie ginie:)
            Również "tyta" dla dzieci w pierwsze dzień szkoły to niemiecka tradycja w
            Polsce znana tylko mna Śląsku :)
            Pozdrawiam Hanyskę serdecznie :)
    • grogreg Ty sobie pisz, pisz...... 11.04.07, 23:53
      .....a msza i tak bedzie

      • kinky5 Re: Ty sobie pisz, pisz...... 12.04.07, 00:09
        jak teraz sobie pozwolisz, to nastepnym razem kiedy tesciowa bedzie czegos chciala, a Ty nie
        bardzo....
        Ja mialam podobnie- moja tesciowa chciala mnie zmusisc do slubu cywilnego w kaplicy. AUTENTYK.
        (slub byl w Kanadzie wiec sedzia pokoju moze ci udzielic slubu kazdym miejscu).
        Chciala to zrobic z tego samego powodu- pokazac sie i miec namiastke religii (sama po rozwodzie).
        Nie dalam sie. Mialam w glowie te same argumenty- moze dla swietego spokoju, nic sie nie stanie...ale
        nie bardzo sobie wyobrazalam ten pseudo religijny slub. I powiedzialam NIE.
        Troche wody uplynelo zanim przestala sie wtracac w nasze zycie. Ale patrzac z perspektywy- bylo
        warto. Mam swiety spokoj i robie co chce...bez tego "powinniscie", "jak jak bylam mloda", "musisz"..etc.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka