moja przyjacółka...

14.04.07, 19:58
poszła na imprezę do mojej największej rywalki...
do dziewczyny tego, którego kocham całym sercem.
i od 25 minut jest u niej, nad jeziorem, w domku, ze swoim facetem, z
mnóstwem znajomych, z moją miłością i jego kobietą...
moja przyjaciółka.. nawet nie utrzymuje z nią duzych kontaktów. została
zaproszona bardziej z grzeczności, jej facet to kumpel tej mojej rywalki..
moja przyjaciółka..
jak mogła się tak zachować??
ja tego naprawdę nie potrafię zrozumieć. mówiłam jej,że boli... a ona do
mnie :"nie przesadzaj". spakowała torbę, w samochód ze swoim facetem i już
tam są...
to jest..przyjaciółka?
    • alpepe Re: moja przyjacółka... 14.04.07, 20:10
      nie przesadzaj
      • konrado80 Re: moja przyjacółka... 14.04.07, 20:13
        ciekawi mnie jedna rzecz, ile ona ma lat?
        witaj Alpepe :)
        • alpepe Re: moja przyjacółka... 14.04.07, 20:15
          witaj, spadam myć włosy małej, więc nie pogadamy ;-)
          • konrado80 Re: moja przyjacółka... 14.04.07, 20:17
            dopiero co przyszlas juz znikasz :(
            to umyj, wysusz i przybywaj, bo jest o czym porozmawiac ;))
    • piwnooka_81 Re: moja przyjacółka... 14.04.07, 20:16
      bez przesady, Twoja przyjaciolka miala prawo isc do tej laski na impreze i nie
      powinnas miec do niej jakichkolwiek pretensji.
      • konrado80 To jest sciema!!! 14.04.07, 20:20

    • ma_gala Re: moja przyjacółka... 14.04.07, 20:28
      kobietko, ile Ty masz lat? przyjaciółka poszłą na imprezę, bo chciała sie
      pobawić. To ze Ty nie jesteś ze swoim facetem a ona jest tam i on też - to
      wcale nie znaczy, ze przyjaciółka Cię zdradza, ze jest nielojalna! Tak wyszło,
      ze automatycznie zostałaś wykluczona z towarzystwa, bywa. Przyjaciele to nie
      papużki-nierozłaczki, możecie się spotkać same, gdzie indziej, imprezować z
      innym towarzystwem też, prawda?? Pamiętaj, że mimo to, ze Tobie jest źle,
      przyjaciele mją prawo do swojego życia i nie muszą non stop Cię niańczyć
      dlatego, ze Ty masz doła!

      kobieta_rybaka napisała:

      > poszła na imprezę do mojej największej rywalki...
      > do dziewczyny tego, którego kocham całym sercem.
      > i od 25 minut jest u niej, nad jeziorem, w domku, ze swoim facetem, z
      > mnóstwem znajomych, z moją miłością i jego kobietą...
      > moja przyjaciółka.. nawet nie utrzymuje z nią duzych kontaktów. została
      > zaproszona bardziej z grzeczności, jej facet to kumpel tej mojej rywalki..
      > moja przyjaciółka..
      > jak mogła się tak zachować??
      > ja tego naprawdę nie potrafię zrozumieć. mówiłam jej,że boli... a ona do
      > mnie :"nie przesadzaj". spakowała torbę, w samochód ze swoim facetem i już
      > tam są...
      > to jest..przyjaciółka?
      • esmeralda_pl Re: moja przyjacółka... 14.04.07, 20:34
        a to nie jest tak, że ty tylko smalisz do niego cholewki, a on ma cię gdzieś,
        bo ma cudowną kobietę, którą kocha?
      • emmanuella Re: moja przyjacółka... 14.04.07, 20:35
        Ale tu nie jest napisane, ze to jej byly facet, moze to poprostu ktos, w kim
        ona jest zakochana, on do niej nic nie czuje, wiec tym bardziej nie rozumiem
        pretensji wobec koleżanki :)
      • kobieta_rybaka Re: moja przyjacółka... 14.04.07, 20:38
        oczywiście, że nie musi mnie niańczyć.
        o tej imprezie wiedziałam już jakiś czas.
        dzisiaj się dowiedzialam,ze moja przyjaciółka też tam idzie. wiem,że ma prawo
        się bawić i nie zabraniam jej tego. ale z drugiej strony jak ona byla w mojej
        sytuacji, ja czegoś takiego nie zrobiłam. moze dlatego to zabolalo.
        dobra,nie bede sie przeciez rozczulać, chcialam tylko powiedziec, że ona bawi
        się z kimś, kogo widok po prostu sprawia mi ból. bo zazdrość już minęła.
        a że tak się nie robi.
        może macie wszyscy rację- przesadzam.
        ale tak te baby czasem mają ;p
        a ja nie jestem jakas gó..ara, to do kogos, kto ironizowal, ile ja mam lat.
        lat mam 24.
        mysle ze czuc sie tak mozna niezaleznie od wieku.
      • kobieta_rybaka Re: moja przyjacółka... 14.04.07, 20:45
        nie jest moim byłym. nie kocha jej. wiem to. jest z nią, bo znaja sie od
        dziecka, bo tak chcieli rodzice od zawsze,a u nich w rodzinach zdanie rodzicow
        czasem wazniejsze niz wlasne szczescie, bo sie do siebie przyzwyczail, bo ona
        jest naprawde fajną dziewczyną, ktora kilkakrotnie ze mną zdradził.
        on świnia, ale ja go i tak kocham. a czy on mnie? tego to nie wiem. wydaje mi
        sie,ze on nie jest w stanie pokochac jakiejkolwiek kobiety. ale to inna
        historia.
        moja przyjaciolka nie powinna tam jechać(wedlug mnie). dlaczego? bo być na
        urodzinach u osoby wywołującej tak silne i negatywne uczucia u swojej
        przyjaciołki, wcale nie jest fair.
        chociaz moze przesadzam i mysle egoistycznie.
        chyba pierwszy raz w zyciu jestem na nią o coś zła.
        a znamy się od przedszkola.
        ehh... ;<
        • eeela Re: moja przyjacółka... 14.04.07, 20:48
          Po pierwsze, odczep sie od zajetego faceta. Tobie sie oczywiscie moze wydawac i
          bardzo chcesz w to wierzyc, ze jej nie kocha, ale jakos jest z nia, a nie z toba
          - moze wyda ci sie to dziwne, ale to swiadczy o tym, ze chce byc z nia, a nie z
          toba.

          Po drugie, przyjazn nie polega na tym, ze traktuje sie jak wrogow wszystkich,
          ktorych nie lubi twoj przyjaciel. To, czego wymagasz od przyjaciolki, to nie
          solidarnosc, tylko glupota i brak wlasnego zdania.
          • eeela Re: moja przyjacółka... 14.04.07, 20:49
            P.S. 24 lata i jazdy jak z gimnazjum - nie wiedzialam, ze to w ogole mozliwe.
    • eeela Re: moja przyjacółka... 14.04.07, 20:38
      Czy ja przez pomylke zaczelam czytac forum pt. 'Bravo girl'???
      • konrado80 Re: moja przyjacółka... 14.04.07, 20:42
        albo piszacy na bravo Girl pomylili fora i pisuja tutaj :))
    • kobieta_rybaka Re: moja przyjacółka... 14.04.07, 20:57
      a ta miłóśc to nie temat tego postu.
      właśnie idę na dół otwoerzyć drzwi, bo zaraz moja przyjaciółka dojedzie do mnie
      do domu.
      ta "dziewczyna" jeszcze przed swoja impreza nieźle się upila i przespala sie z
      facetem mojej przyjaciółki.
      facet frajer.
      juz niewazne że ona tam pojechala. to faktycznie blahostka. chociaz jak sie
      wlasnie okazalo, mogli zostac u mnie, tym bardziej ze ich dzidzia z która
      zostalam podczas ich nieobecnosci, cos chyba zaczela gorączkować..
      niestety musze stad isc, niezle sie namieszalo w zyciu kilku osob ;/;/
      a to ja myslalam,ze mam problem.. ;/;/
      • konrado80 Juz drugi serial brazylijski dzisiejszego dnia... 14.04.07, 20:59

        • emmanuella Re: Juz drugi serial brazylijski dzisiejszego dni 14.04.07, 21:00
          A drugi to który? :)
          • konrado80 Re: Juz drugi serial brazylijski dzisiejszego dni 14.04.07, 21:01
            ta co zaszla w ciaze z kolesiem nie mowiac jemu o tym
            kurcze, a moze to juz 3, bo jeszcze cos dzisiaj podobnego bylo :))
            • emmanuella Re: Juz drugi serial brazylijski dzisiejszego dni 14.04.07, 21:02
              Ja dodam jeszcze do seriali "Była dziewczyna i jego zachowanie" :)
      • kadfael Re: moja przyjacółka... 14.04.07, 21:00
        eeeeeeeeeeeee - jedna wielka ściema.....
        • emmanuella Re: moja przyjacółka... 14.04.07, 21:02
          Pewnie tak, ale przynajmniej jest wesoło :)
          • kadfael Re: moja przyjacółka... 14.04.07, 21:03
            Ale ten serial brazylijski już się dla mnie zrobił za skomplikowany-pogubiłam
            się, kto z kim i dlaczego i o jaką dzidzię chodzi...:(
      • znowuwzyciuminiewyszlo Re: moja przyjacółka... 14.04.07, 23:03
        weź mnie nie wkur...aj takimi podpuchami. Nie mogłaś się bardzij postarać i
        wymyśleć czegoś bardziej wiarygodnego?
        Ja chyba zaraz coś zdemoluję!
    • exemplarka Re: moja przyjacółka... 14.04.07, 21:03
      biedna ta Twoja przyjaciółka..
      widzisz, przynjamniej jedna dobra rzecz z tego wszystkiego- zdemaskowana
      zostala pewna panna ;]
      a Ty wiesz,że są większe problemy, niż nielojalność koleżanki.

      pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja