marta2xs
24.04.07, 15:49
Pisza tutaj zdradzone zony, zdrdzajace zony, a ja napisze od strony kochanki zonatego faceta.
Facet, w ktorym ja sie zakochalam okazal sie straszna szmata. Mieszkam zagranica i tam gdzie mieszkam poznalismy sie. To Polak, ktory byl w delegacji. Zonaty, dzieci, ale nie kochajacy zony, tak twierdzil i chcacy
sie z nia rozwiesc. Zaczelismy do siebie dzwonic, gadac przez skypa. Przyjechal do mnie pare razy. Zona wydzwaniala, zebym sie odczepila, bo ona go kocha. Jego matka interweniowala. Bardzo to przezylam, ale w koncu przestaly. Obiecal, ze wyprowadzi sie z domu i tak zrobil. Trwalo to pol roku. W miedzy czasie zaczelam sie zastanawiac, czy nie ma problemow z alkoholem. Bylam na swieta Wielkanocne w POlsce i pewnego wieczoru przypadkowo wykrecil mu sie numer do mnie w kieszeni. Uslyszalam rozmowe z inna kobieta, jak mowil tak jak do mnie, ze kocha, nawet uzywal tych samych czulych slow. Chcialam zerwac ta znajomosc. Podejrzewalam, ze wrocil
do zony, ale on przy mnie zadzwonil do zony i udowodnil mi, ze nie byl tego wieczoru u niej, a to co slyszalam to jego koledzy i
kolezanki z pracy sie wyglupiali. Nie ufalam mu, ale nie umialam tej znajomosci skonczyc. Wyjechalam do siebie i pewnego wieczoru jak on sie uchlal z jego tel. zadzwonila jego kochanka, z ktora jest 3 lata. Bylam w szoku. A do tego jego zona jest taka glupia, ze on zawsze do niej moze wrocic, bo taka wyprowadzka i zdrada to nie pierwszy raz. Probuje o tym zapomniec, zaczac zyc od nowa, ale to nie jest takie proste. Nigdy wczesniej nie spotkalam takiej szmaty, choc mam prawie 30 lat. Jest we mnie taka zlosc, ze urwalabym mu jaja albo zrobila jakas inna krzywde. Ma na imie Leszek, nauczyciel w-fu i dzwiekowiec w telewizji w W-wie. Trzymajcie sie od tego gnoja z daleka.