Dodaj do ulubionych

przeprowadzka ;-(

26.04.07, 12:19
5 maja przeprowadzam się z mojego ukochanego miasta do dużo mniejszego,
oddalonego o 60 km.
Chodzi o prace męża.
Muszę więc zostawić całą rodzinę i znajomych, znane i ulubione miejsca i
zacząć od początku w nowym miejscu.
Dotąd jakoś sobie radziłam z tą myślą, ale teraz, kiedy wszystko
zaklepane...jestem w rozsypce. Zupełnie sie nie spodziewałam, że aż tak będę
to przeżywać. I nie chodzi tu tylko o rozłąkę z rodziną (z którą jestem
bardzo związana) ale ogólnie o strach przed niewiadomą, szukanie nowej pracy
i niestety o utratę pewnych zalet związanych z mieszkaniem w dużym mieście.

Wiem, że teraz mnóstwo ludzi przeprowadza się zagranicę i jakoś sobie radzą,
a mnie martwi te 60 km. Ale mnie martwi...

Pocieszcie mnie jakoś, ci którzy przeżyli takie przeprowadzki. Jak sobie
radziliście, co wam pomogło przetrwać początki?
Obserwuj wątek
    • trypel Re: przeprowadzka ;-( 26.04.07, 12:25
      60 km tylko?? a nie mógł dojezdzac??
      • justysialek Re: przeprowadzka ;-( 26.04.07, 12:38
        I tak będzie dojeżdżać Trypel.
        Nie stać nas na mieszkanie w Warszawie.
        • trypel Re: przeprowadzka ;-( 26.04.07, 12:39
          No to nie mógł dojezdzac z obecnego miejsca? Kumpel dojezdza 280 km... wyjezdza
          w poniedziałek rano i wraca w piątek po południu - i daje radę.
          • justysialek Re: przeprowadzka ;-( 26.04.07, 12:51
            Już tak mamy - od dwóch lat. Tzn nie ma go w tygodniu.
            Taka sytuacja jest beznadziejna na dłuższą metę, a na zmiany sie nie zanosi.
            Po co pozostawać małżeństwem, jeśli się zakłada, że jedno mieszka sobie w
            jednym mieście, a drugie w innym i widujemy sie tylko w weekendy??!!
            To nie jest sytuacja tymczasowa, raczej planujemy przeprowadzkę "docelową", na
            stałe.
            Jak wychowywac dzieci, kiedy jedno mieszka tu, a drugie tam? No i z góry
            zakładać, że tak juz do końca życia będzie? Juz to przerabialiśmy - 2 lata na
            przemyślenia to długo ;-))
    • spacecoyote Re: przeprowadzka ;-( 26.04.07, 12:27
      No cos Ty, 60 km to tyle co nic! Wsiadasz w samochod i za godzine jestes.
      Niektorzy do pracy godzine dojezdzaja... Ja np.

      A na studia nie wyjezdzalas? Nigdy wczesniej sie nie przeprowadzalas?

      Ja mieszkam w UK, z rodzina jestem zwiazana, moj rodzinny Wroclaw kocham - ale
      ostatecznie to tylko 2 godziny w samolocie, wielkie rzeczy, a dzwonie do domu
      praktycznie codziennie. I nie czuje sie jakas "wykorzeniona".
      • justysialek Re: przeprowadzka ;-( 26.04.07, 12:45
        Nie mam samochodu, ani prawka i na razie sie na to nie zanosi, bo kupujemy
        mieszkanie, musimy je urządzić itd, a ja jeszcze nie znalazłam pracy w nowym
        mieście.

        spacecoyote napisała:
        > A na studia nie wyjezdzalas? Nigdy wczesniej sie nie przeprowadzalas?

        Przeprowadziłam się już kiedyś ponad 100 km dalej i potem, po kilku latach,
        znowu sie sprowadzałam do rodzinnego miasta. I właśnie chyba dlatego tak
        przeżywam, wtedy było okropnie. Nie znosiłam tamtego miasta i jak najszybciej
        chciałam sie wyprowadzić. Postawiłam na swoim, a tu znowu mi życie
        pokrzyżowało plany :-(

        > Ja mieszkam w UK, z rodzina jestem zwiazana, moj rodzinny Wroclaw kocham -
        ale
        > ostatecznie to tylko 2 godziny w samolocie, wielkie rzeczy, a dzwonie do domu
        > praktycznie codziennie. I nie czuje sie jakas "wykorzeniona".

        Fajnie. To pocieszające :-)
    • uuurszulaaa Re: przeprowadzka ;-( 26.04.07, 12:31
      ja wyprowadziłam się z Warszawy pod Szczecin do miejscowości, w której naprawdę
      nic nie ma (cała gmina ma 3500 ludzi). BArdzo się starałam nie marudzić,
      przecież Mąż podjął nową, stresującą pracę. Teraz, po czterech miesiącach życia
      w piżamie (bo po co miałam się ubierać?) pracuję znów w stolicy. Nie jest
      dobrze między mną i Mężem, ale lepiej niż było, gdy wariowałam przy nim...
    • mrs.solis Re: przeprowadzka ;-( 26.04.07, 17:43
      Mam podobna sytuacje. Przeprowadzilam sie z miasta mniejszego do duzej ciasnej
      smierdzacej aglomeracji. Odleglosc 3 tys.km. Musialam zostawic super prace i
      naprawde fajnych i wartosciowych znajomych,ktorzy naprawde sie sprawdzili kiedy
      bylismy w potrzebie.
      Widok z okna na osniezone szczyty gorskie zamienilam na widok na sklad smieci
      na sasiednim podworku i biegajace szczury w bialy dzien.
      Super mieszkanie z ladna zielenia dookola zamienilam na mala klitke w miescie
      gdzie nie ma nawet skrawka trawnika, za to psie kupy na chodniku pod moimi
      drzwiami.
      Gdyby to bylo tylko 60 km to nawet pracy bym nie zmieniala a tak siede w domu
      calymi dniami i nadal rozpaczam. Nikogo tu nie znam, nie znam miasta nie wiem
      nawet gdzie sie tu mam ruszyc. Samochodem tez przestalam jezdzic bo sie
      poprostu boje.
      • uuurszulaaa Re: przeprowadzka ;-( 27.04.07, 11:54
        <pocieszacz>
        mam nadzieję, że jest jakiś powód, dla którego tego nie żałujesz?
    • razatroc Re: przeprowadzka ;-( 27.04.07, 12:01
      bądź jak feministka :) twarda,silna, nie bój się zmian :)
      ...nie jęcz ;-)
      • justysialek Re: przeprowadzka ;-( 27.04.07, 15:37
        :-)))

        dzięki.
    • mia17 Re: przeprowadzka ;-( 27.04.07, 12:04
      wszystko zalezy od motywow przeprowadzki i od czlowieka.
      ja porzucilam duze miasto na rzecz mniejszego - i we wrzesniu minie 4 lata od
      mojej przeprowadzki.
      nie zaluje, choc tesknie za przyjaciolmi i rodzina, bo raczej rzadko ich
      odiwedzam (koszty podrozy sa jak dla mnie troche duze).
      ale ciesze sie mimo wszystko - decyzja byla trafna, czego i Tobie zycze ;-)
    • nadinka_nadinka Re: przeprowadzka ;-( 27.04.07, 13:57
      porzucilam moje miasto na rzecz innego, z roznych przyczyn i calkiem niedawno.
      malam to szczescie, ze wyjezdzajac mialam juz prace w nowym miescie i nie
      musialam siedziec w domu i szukac. jestem zadowolona ze zmiany, ale sa tez i
      gorsze dni, kiedy tesknie do znajomych, rodziny, starych miejsc. mysle, ze
      trzeba dac sobie szanse. a czas pokaze jak bedzie. glowa do gory.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka