Waszi pierwsi chlopcy

22.05.03, 12:10
Zainspirowal mnie watek o milosciach niespelnionych, serilowych itp. A ja
chcialabym sie dowiedziec, kto byl Waszym pierwszym chlopcem i jak to sie
skonczylo potem.
Moze zaczne: moj pierwszy chlopak mial na imie Krzyciek, jakosc Kocio...cos
tam na nazwisko, ale nie jestem pewna. Wlasnie zmienilam szkole w IV klsanie
podstawowki i on byl wlasnie w tej nowej klasie. "Poderwal" mnie po miesiacu
wspolnej nauki i bylismy razem az tydzien:)))
Panmietam, ze jednym z jego warunkow naszego wspolnego chodzenia bylo to, ze
chcial mnie po szkole odprowadzac do domu a ja wolalam z kolezankami. Poza
tym wstydzilam sie go trzymac za reke w tych powrotach wiec z nim zerwalam.
Panietam tylko, ze pisal mi codziennie przez ten tydzien listy i przesysylala
je p[rzez koledgow. Zazwyczaj dolaczone byly do tego jakies prezenty:
najmodniejsze naklejki, za maly pierscionek itp. Potem znow zmienilam szkole
i juz go wiecej nie widzialam :(( Ciekawe jak teraz wyglada....
    • Gość: małgosia Re: Waszi pierwsi chlopcy IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 22.05.03, 12:12
      Mój pierwszy chłopak powiedział mi w III klasie podstawówki, że moja uroda
      rzuca go na kolana. Nie wiedziałam co to znaczy,a jak zapytałąm mamę, to ona
      zaczęła się śmiać. Uznałam, ze mnie ośmieszył i w ten sposób mama przyczyniła
      się do rozpadu związku
      • malen_a Re: Wasi pierwsi chlopcy 22.05.03, 12:14
        biedna, ale moze jeszcze warto ratowac, hihi :))
        ale sie usmialam, super

        Gość portalu: małgosia napisał(a):

        > Mój pierwszy chłopak powiedział mi w III klasie podstawówki, że moja uroda
        > rzuca go na kolana. Nie wiedziałam co to znaczy,a jak zapytałąm mamę, to ona
        > zaczęła się śmiać. Uznałam, ze mnie ośmieszył i w ten sposób mama przyczyniła
        > się do rozpadu związku
        • Gość: malgosia Re: Wasi pierwsi chlopcy IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 22.05.03, 12:53
          A myślisz, ze miałabym jeszcze szanse? Dodam, ze mam męza i dziecko, a on żonę
          i dwójkę dzieci. No, chyba, ze uroda jego żony powaliła go z nóg definitywnie?
    • capa_negra Re: Waszi pierwsi chlopcy 22.05.03, 12:17
      Chyba jednak dziwna jestem - serialowych miłości niet, i tak
      zwanego "chodzenia" tez niet.
      jakies tam miłostki i podkochiwania to i owszem, ale trudno nazwać to
      chodzeniem.
      Pamietam kiedyś jakiś amant zapytał się mnie: czy chcę z nim chodzić-
      zapytałam : a dokąd?? na lody ?? do kina??:-))- mózgowiec byłam -
      chłopaki..nuda, lepiej sobie poczytam :-))
      W temacie wasze pierwsze związki miałabym zncznie więcej do powiedzenia :-))
      • malen_a Re: Waszi pierwsi chlopcy 22.05.03, 12:18
        capa_negra napisała:

        > Chyba jednak dziwna jestem - serialowych miłości niet, i tak
        > zwanego "chodzenia" tez niet.
        > jakies tam miłostki i podkochiwania to i owszem, ale trudno nazwać to
        > chodzeniem.
        > Pamietam kiedyś jakiś amant zapytał się mnie: czy chcę z nim chodzić-
        > zapytałam : a dokąd?? na lody ?? do kina??:-))- mózgowiec byłam -
        > chłopaki..nuda, lepiej sobie poczytam :-))
        > W temacie wasze pierwsze związki miałabym zncznie więcej do powiedzenia :-))


        ale o to wlasnie chopdzi, opisz te ciekawsze :-)

        • capa_negra Re: Waszi pierwsi chlopcy 22.05.03, 12:21
          słuchaj tu dziewczyny wspominają III klase podstawówki , a ja mam na mysli
          związki hymmm skonsumowane-innym razem :-)
          • malen_a Re: Waszi pierwsi chlopcy 22.05.03, 12:23
            capa_negra napisała:

            > słuchaj tu dziewczyny wspominają III klase podstawówki , a ja mam na mysli
            > związki hymmm skonsumowane-innym razem :-)

            no chyba ze tak :-) pozdrawiam
            • ja_nek Re: Waszi pierwsi chlopcy 22.05.03, 12:47
              Mam nadzieję, że o pierwszych fascynacjach mogą i mężczyźni:)
              Siedziałą za mną, miała piękne czarne włosy, wzdychałem do niej, a ona syczała
              nie przeszkadzaj, słucham lekcji:)))
              • Gość: małgosia Re: Waszi pierwsi chlopcy IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 22.05.03, 12:58
                Nie było jakichś bardziej romantycznych kobiet w Twoim otoczeniu?
          • Gość: malgosia Re: Waszi pierwsi chlopcy IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 22.05.03, 12:57
            Ty jakaś zapóźniona jesteś. A myślisz, ze w III klasie to jakie,
            nieskonsumowane?????
    • Gość: Andrzej Re: Waszi pierwsi chlopcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.03, 14:26
      Moja pierwsza byla Justyna. Bawilem sie z nia w doktora przez 2 lata
      przedszkola, oczywiscie na lezakowaniu:)) Potem w podstwowce (chyba II klasa)
      byla Iwona. Ta miala nieciekawie, bo jako tzw. gadajacy, musialem z nia
      siedziec abym byl grzeczny. To niby nie jej wina bo ustalila to "pani" ale ja
      sie mscilem na niej. Sam wygladalem przez okno jak chlopaki na boisku graja w
      pilke, a ona musoala w tym czasie pisac w swoim i moim zeszycie. Jak zobaczylem
      ze u siebie ma wiecej napisane, to niestety miala "w łeb". Ale potem wyroslem z
      tej brutalnosci:))
    • mamamisi Re: Waszi pierwsi chlopcy 22.05.03, 22:59
      Mój pierwszy:Michał.7 lat miał,wszystkie się w nim kochałyśmy-miał rude włosy i
      czarne oczy(ma). Ma też odstające uszy i jest głupi,na szczęście ze mną zerwał
      dla Edyty...
    • anahella Re: Waszi pierwsi chlopcy 22.05.03, 23:13
      Wiesio:) Nie wiadomo skad pojawil sie na moim podworku:))) Mial elegancki
      fioletowy garniturek i bardzo staral sie go nie pobrudzic, ale namowilma go na
      wejscie do smietnika i chyba mu nie wyszlo.

      Tego samego dnia opowiedzial mi swoj zyciorys, a bylo tego ze hoho! W koncu on
      facet po przejsciach: ja mialam isc wtedy do szkoly, on juz byl dumnym uczniem
      podstawowki. Z miejsca mi sie oswiadczyl i powiedzial ze sie ze mna ozeni i
      zabierze mnie do siebie na wies, ale nie bede musiala rano wstawac do dojenia
      krow bo bedzemy miec dojarke elektryczna. To bylo na ciutke przed koncem
      wakacji. Kanikula sie skonczyla i Wiesio zakonczyl wakacje u cioci w miescie.
      Zabral moje serce i nigdy wiecej sie nie pojawil:)
      • Gość: Wiesio Re: Waszi pierwsi chlopcy IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 23.05.03, 14:06
        A dojarkę kupiłem.
        • anahella Re: Waszi pierwsi chlopcy 23.05.03, 18:05
          Gość portalu: Wiesio napisał(a):

          > A dojarkę kupiłem.

          Ehh Wiesiu, a masz jeszcze swoj fioletowy garniturek?;)
    • Gość: Nina Re: Waszi pierwsi chlopcy IP: *.toya.net.pl / 10.0.227.* 22.05.03, 23:35
      Weszlam do szkoly bocznym wejsciem i pierwsze,co ujrzalam,to byl ON.Zjawisko
      to siedzialo z kolegami na kaloryferze,mialo czarne wlosy i brazowe
      oczy.Wpadlam w jednej chwili i nieznane uczucie otumanilo mnie.
      Mialam wtedy 9 lat.Kochalam sie zabojczo w moim koledze dalszych 15 moze 16
      wiosen.Byly przerwy,czasem nawet dlugie,raz bylam juz zareczona i prawie za
      maz wyszlam...Coz,byla to milosc straszliwa bo
      nieodwzajemniona.Kumplami,owszem,bylismy,a w stanach nawrotu uczucia
      pozostawalo mi tylko wyobrazac sobie...
      Spotkalismy sie jakis czas temu i okazalo sie,ze juz nic nie czuje:)Sentyment
      [pozostal i niech nikt nie smie twierdzic,ze pierwsza milosc nie jest
      najsilniejsza:)))
      Pozdrawiam.
    • maniekxxxx Re: Waszi pierwsi chlopcy 23.05.03, 00:18
      malen_a napisała:

      > Zainspirowal mnie watek o milosciach niespelnionych, serilowych itp. A ja
      > chcialabym sie dowiedziec, kto byl Waszym pierwszym chlopcem i jak to sie
      > skonczylo potem.
      > Moze zaczne: moj pierwszy chlopak mial na imie Krzyciek, jakosc Kocio...cos
      > tam na nazwisko, ale nie jestem pewna. Wlasnie zmienilam szkole w IV klsanie
      > podstawowki i on byl wlasnie w tej nowej klasie. "Poderwal" mnie po miesiacu
      > wspolnej nauki i bylismy razem az tydzien:)))
      > Panmietam, ze jednym z jego warunkow naszego wspolnego chodzenia bylo to, ze
      > chcial mnie po szkole odprowadzac do domu a ja wolalam z kolezankami. Poza
      > tym wstydzilam sie go trzymac za reke w tych powrotach wiec z nim zerwalam.
      > Panietam tylko, ze pisal mi codziennie przez ten tydzien listy i przesysylala
      > je p[rzez koledgow. Zazwyczaj dolaczone byly do tego jakies prezenty:
      > najmodniejsze naklejki, za maly pierscionek itp. Potem znow zmienilam szkole
      > i juz go wiecej nie widzialam :(( Ciekawe jak teraz wyglada....


      Nie szkoda że nie skończyłaś podstawówki ?
      • malen_a Re: Waszi pierwsi chlopcy 23.05.03, 09:23
        podstawowke skonczylam :-)) potem tez inne szkoly, ale Krzyska juz nie
        widzialam :((
    • Gość: Gal Re: Waszi pierwsi chlopcy IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 23.05.03, 10:26
      Skoro wolno o pierwszych dziewczynach (jak sądzę)to;

      To ona kochała się we mnie (IV klasa) i zaproponowała "chodzenie". Podszedłem
      do tego bez entuzjazmu; chuda jakaś taka, patykowate nogi, piegowata a do tego
      ruda - chłopaki się będą nabijali. Ale miała też swoje zalety - ładnie
      przepisywała zeszyty, jeżeli przyjechałem do szkoły na wrotkach to odniosła
      teczkę do domu (teczka była cholernie niewygodna na wrotkach) - to co mi
      zależy. W piątej klasie zmieniłem szkołę i straciłem ją z oczu...
      W IV klasie liceum czekam na przystanku na tramwaj i widzę zjawiskową istotę
      stojące nieopodal; nogi, figura, fala ognistych włosów... Jeszuu chroń...
      jeszcze tylko twarz...
      Jej uśmiech na widok mojego zbaraniałego (z podziwu i zaskoczenia) wzroku,
      potwierdził, że się nie mylę (to Ona!) i uświadomił mi jak bolesną pomyłkę
      popełniłem byłem pacholęciem będąc, a wspomnienie mojego "utylitarnego" do
      niej podejścia w tamtych czasach zablokowało zdolność podjęcia jakiejkolwiek
      konstruktywnej akcji (którą planowałem jeszcze pięć sekund wcześniej).
      Skończyło się na "To co u Ciebie?" itp.

      Morał dla Pań: Nie należy narzucać się z miłością mężczyźnie
      jedenastoletniemu, tylko poczekać do wieku w którym będzie on w stanie
      właściwie ocenić jakość oferty.

      Morał dla Panów: Utylitarne podejście do kobiet jest nie tylko naganne
      moralnie, ale nie przynosi korzyści długofalowo.

      Pzdr.
      Gal


      • agick ha ha ha.... 23.05.03, 16:13
        nie będzie utylitarnie lecz o męskiej brutlaności...

        w IV klasie do mojej klasy doszedł nowy kolega - maciek... pamiętam, że miał
        pasję - średniowiecze, krzyżacy, pojedynki rycerskie itd.. na koniec roku
        zwykle odbywa się klasówka zaliczająca. ta akurat była z matmy, z której asem
        nie byłam. koleżka siedział w ławce przede mną i moją koleżanką asią. w pewnym
        momencie odwrócił się do nas, odśpiewał nam kawałęk hymnu krzyżackeigo (kończy
        się tam da ra dej) i walnął pięścią w stół (tu należy dodać, że koleżka był
        misowej postury... duży był bardzo) i stół pękł na dwie części... i z hukiem
        spadł na ziemię... koleżka spłoszony odwrócił się i udawał, że nie ma z tym nic
        wspólnego. oczywiście całą nasz trójka (ja, aśka i on) wylecieliśmy z równym
        hukeim za drzwi i klasówkę trzeba było zaliczać komisem.

        Po latach go spotkałam - facet ma ze dwa metry, wielki jest - taki misiek.
        został.............arecheologiem. zapytałam dlaczego tak mnie dręczył (parę
        razy zrzucił mnie ze schodów, czasem czymś walnął)... powiedział, że kochał się
        we mnie na zabój i nie wiedział jak ma to pokazać - no to mnie obijał
        czasem.....
        Powiedział też, że strasznie mu głupio i dziewczyn od podstawówki już nie
        bije...:)
        • Gość: tia Re: ha ha ha.... IP: *.tel147.petrotel.pl 23.05.03, 18:02
          Na szczęście mój pierwszy chłopak mieszka bardzo daleko. Nie byliśmy dla siebie
          stworzeni (straszny podrywacz), ale gdy się spotykamy nie możemy się od siebie
          oderwać. Działa na mnie jak nikt. Może to dlatego, że tak rzadko się spotykamy
          no i nigdy tego nie zrobiliśmy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja