obserwator2777
28.04.07, 15:56
Przez ostatnie 8 lat byłem za granicą (Francja-tam skończyłem studia i Anglia)
ale wróciłem do Polski już na stałe i narzuciły mi się pewne refleksje po tej
przymusowej emigracji. Otóż polki za granicą są uważane za łatwe- i to
potwierdzam. Mówię biegle po francusku i angielsku i mając trudności z
podrywaniem w języku polskim zacząłem w końcu mówić po angielsku z mocnym
akcentem francuskim. Ludzie nie uwierzycie mi w to co powiem ale po każdej
piątkowej,sobotniej dyskotece w Londynie wychodziłem zawsze z jakąś polką i ją
dupczyłem. W ich towarzystwie udawałem że nie znam polskiego, co za
obrzydliwość, jaki poziom słownictwa one reprezentowały, po prostu rynsztok. A
większość pokończyła w Polsce studia.A każda uważała się za niewiadomo co. I
te uwagi o Polsce i polskich facetach. Któregoś razu nie wytrzymałem i
odezwałem się w towarzystwie po polsku :)Nie minęło nawet 5 minut jak
wszystkie się rozpierzchły ze wstydu. Rozumiem że każdy szuka kogoś tam w
swoim życiu ale proste akcje z ich strony typu chodź idziemy do ciebie na
śniadanie i to tylko dlatego że kupiłem jej parę drinków i że byłem trochę
lepiej ubrany od reszty to już przesada.
Na zakończenie dodam że jest mało prawdopodobne abym związał się z
jakąkolwiek polką która była za granicą. Nie miałbym po prostu dla niej szacunku.