Gość: EWOK
IP: 213.241.18.*
23.05.03, 11:51
Kiedy za młodszych lat, w ramach szeroko pojętej tolerancji przyjęłam
kiedyś "Strażnicę" do przejrzenia, ktoś bardziej doświadczony uprzedził mnie,
że wpuścic raz Swiadka Jehowy do domu to tak jakby z nim zamieszkać. I w
rzeczy samej, dopóki nie założono domofonu, przez siedem lat od pierwszej i
jedynej przeczytanej Strażnicy, świadkowie Jehowy dobijali się do mnie
regularnie raz na miesiąc. Otóż te same zasady obowiązują przy posiadaniu
konta w Citibanku. Średnio raz na dwa tygodnie dzwoni do mnie ktoś - do domu,
na komórkę, do pracy, zakłócając mi życie rodzinne, wyciągając z knajpy
(słucham?? Nic nie słyszę, bo tu hałas... To może ja wyjdę... Jakie
ubezpieczenie?), albo z zebrania ( bo pani z Citibanku nie zaczeka, nie
zadzwoni później tylko akurat teraz, w czasie zebrania musi mnie zapytać, czy
przeczytałam nowy regulamin). Już nie pamiętam ile razy nalegałam aby chociaż
nie dzwoniono do mnie na służbowy numer - służy mi on, jak sama nazwa
wskazuje, do pracy, a konto osobiste jest - co za zaskoczenie - sprawą
osobistą. Ale nie pomaga. Zresztą nie wiem, co lepsze, czy przerywanie mi
rozmowy z szefem czy budzenie o 21:30 mojego dziecka, które zaspane zeznaje
przez doradcą Citibanku, że mama poszła do kina. Czuję, że macki się
zaciskają. Matrix śledzi każdy mój krok. Czy Citibank pokryje koszty leczenia
psychiatrycznego? :)