Dodaj do ulubionych

...i nie opuszczę Cię aż do śmierci......

28.05.03, 18:15
Każdy zna słowa tej przysięgi, wypowiadanej w KK podczas ślubu.
Lecą właśnie "Rozmowy w toku" o wdowach. Wyobraźcie sobie, że młoda mężatka
zarzuciła pani, z 15-letnim "wdowieńskim stażem", iż łamie tę
przysięgę ,spotykając się z innymi facetami ????
Wegług nies słowa przysięgi składane w KK brzmią : i nie opuszczę cię aż ( w
domyśle) mojej śmierci..... Czy zgadzacie się z taką interpretacją ???
Prawdę powiedziawszy - zawsze myślałam, że śmierć małżonka rozwiązuje
przysięge małżeńską. Pierwszy raz spotkałam się z taką interpretacją.
Obserwuj wątek
    • niedzwiedziczka Re: ...i nie opuszczę Cię aż do śmierci...... 28.05.03, 18:18
      Szkoda, że nie kazała jej się dać pogrzebać żywcem z mężem :(
    • ofiaralosu Re: ...i nie opuszczę Cię aż do śmierci...... 28.05.03, 18:18
      lyche1 napisała:


      > Prawdę powiedziawszy - zawsze myślałam, że śmierć małżonka rozwiązuje
      > przysięge małżeńską. Pierwszy raz spotkałam się z taką interpretacją.

      I masz czałkowitą rację. Młoda mężatka chyba za bardzo przejęła się swoją
      rolą. ;)))) Śmierć któregokolwiek z małżonków rozwiązuje przysięgę małżeńską.
    • Gość: foton Przecież to jest program dla idiotów! IP: *.acn.pl 28.05.03, 18:18
      z tą prowadzącą pseudodziennikarką. Żałość bierze, jak się widzi jakich mamy w
      Polsce dziennikarzy. I żałość bierze jak się czyta, że ktoś to jednak ogląda.
      • julla Re: Przecież to jest program dla idiotów! 28.05.03, 18:27
        Mimo wszystko ciekawie jest czasem posłuchać jakie kuriozalne niektórzy ludzie
        mają poglądy i pojmowanie świata. Pogłębia się wiedza o człowieku...
        No mnie np. nigdy do głowy nie wpadło, że można tak pojmować sens przysięgi
        małżeńskiej:) W ogóle ten program Drzyzgi to niezły kabaret:)
        • Gość: EWOK Re: Przecież to jest program dla idiotów! IP: *.acn.waw.pl 28.05.03, 18:32
          Ostatnio przeczytałam na katolickim portalu, że wiele kobiet uważa prrzemoc w
          rodzinie za "krzyż", który im Bóg zesłał i nie uważają tego za powód do
          wyprowadzenia się z domu i zostawienia stosującego przemoc męża. Komentarz
          księdza - jest to błędne założenie, właśnie w takich przypadkach KK zaleca
          separację. Tylu w POlsce katolików, którzy zdają się w ogóle nie orientować o
          co w katolicyzmie chodzi...
          • lyche1 Re: Bo się KK więcej polityką zajmuje niż 28.05.03, 18:36
            pomocą i edukacją :((( Aż mnie trzęsie ze złości iak czytam takie słowa ....
            Ciekawe czy te "nawiedzone" dewoty zdają sobie sprawę, jaką krzywdę wyrządzają
            swoim dzieciom ????
            • niedzwiedziczka Re: Bo się KK więcej polityką zajmuje niż 28.05.03, 19:04
              Oj lyche, lyche! Ja jestem katoliczką, a jakoś mi do
              głowy nie przychodzą takie bzdury, jakie czasem słyszę w
              tym programie. To nieładnie wsadzać wszystkich katolików
              do jednego wora! To tak, jakbym ja wszystkich
              niewierzących mierzyła miarką mario!
              • lyche1 Re:Droga Niedźwiedziczko 28.05.03, 19:10
                Każdą wypowiedź można pozbawić kontekstu. A wtedy można na niej jeździć jak na
                łysej kobyle. Pisząc moje słowa miałam na myśli konkretny typ dewot.
          • niedzwiedziczka Do Ewok 28.05.03, 19:12
            Bo to jest tak jak z prawem. Niby wszyscy wiedzą, że w
            Polsce obowiązuje jakieś prawo ale nie każdy wie, jakie.
            Mam znakomity przykłąd w pracy. Pani profesor,
            zdałowałoby się osoba wykształcona, na poziomie...Mąż,
            również profesor - radny z ramienia LPR. Pani profesor
            wszędzie węszy spisek Żydów i masonów. Wejście do Unii
            jest dla niej jednoznaczne ze zmuszaniem do aborcji,
            homoseksualizmu itd. Ja, wierząca katoliczka, staram się
            z nią nie rozmawiać na tematy polityczne, bo się boję co
            jeszcze mogłabym się dowiedzieć :) Jak to się mówi:
            bardziej papieska niż sam Papież. Dlatego boli mnie, jak
            ludzie rozciągają poglądy fanatyów i oszołomów na całą grupę.
            • Gość: EWOK Niedźwiedziczko IP: *.acn.waw.pl 28.05.03, 19:59
              Fakt faktem, że KK jest niednorodny i kotłują się w nim różne opcje - od ks.
              Tischnera poprzez biskupa Pieronka aż do ojca Rydzyka. Faktem również jest, że
              KK popełnia grzech zaniedbania poprzez milczącą tolerancję wobec
              pokrzykujących demagogów firmujących się samozwańczym tytułem "prawdziwych
              katolików". Nie tylko można się od nich dowiedzieć, że Unia zmusi nas do
              dokonywania aborcji i zawierania małżeństw homoseksualnych ale i tego, że
              piigułka antykoncepcyjna jest środkiem poronnym. Ilu katolików tak naprawdę
              uczciwie przeczytało Pismo Święte? Ilu wie, co to jest ucho igielne albo
              Kanaan? Ile z maltretowanych kobiet siedzi sobie wieczorami przed kompem i
              grzebie w internecie? Ktoś im musiał powiedzieć, że mają dźwigać ten swój
              krzyż w postaci męża sadysty, czy nie proboszcz czasem...?
              • anahella Re: Niedźwiedziczko 28.05.03, 23:21
                Gość portalu: EWOK napisał(a):

                > Ilu katolików tak naprawdę
                > uczciwie przeczytało Pismo Święte?


                Problem w tym ze katolicy nie czytaja PIsma Swietego!!!! Nie wiem jak teraz ale
                z lekcji religii pamietam ze katolicy nie powinni czytac sami swietych ksiag.
                Nie pamietam tylko jaka byla motywacja.

                A mysle ze szkoda, bo lepiej czytac zrodlo niz same interpretacje.
                • raszefka Re: Niedźwiedziczko 28.05.03, 23:26
                  Motywacja była taka, że czytając samemu można dojść do herezji. Powinien Cię
                  jakiś uczony w Piśmie mądrze za rękę poprowadzić >)
                  I jestem w stanie się z tym zgodzić. Tylko żeby to był ktoś NAPRAWDĘ uczony w
                  Piśmie, a nie mówił, że jest tak, bo tak jest.
                  • anahella Re: Niedźwiedziczko 29.05.03, 00:49
                    raszefka napisała:

                    > Motywacja była taka, że czytając samemu można dojść do herezji. Powinien Cię
                    > jakiś uczony w Piśmie mądrze za rękę poprowadzić >)
                    > I jestem w stanie się z tym zgodzić. Tylko żeby to był ktoś NAPRAWDĘ uczony w
                    > Piśmie, a nie mówił, że jest tak, bo tak jest.

                    Teoretycznie tak. W taki sposob powstali wszelkiej masci protestanci. Ale czy
                    to co oni glosza to herezje? To przeciez INNA - niekoniecznie gorsza
                    interpretacja.
                    • raszefka Re: Niedźwiedziczko 29.05.03, 07:48
                      Nie, nie, ja wcale nie twierdzę, że to, co głoszą inne religie chrześcijańskie
                      to herezja. Take wytłumaczenie usłyszałam kiedyś po prostu w podstawówce od
                      zakonnicy- katechetki.
                      Z drugiej strony, gdybym swoje wątpliwości związne z treścią Pisma Świętego
                      zostawiała sobie, mogłoby to wreszcie doprowadzić do stworzenia sobie jakieś
                      własnego wyznania, różnego od wszelkich istniejących.
                      • anahella Re: Niedźwiedziczko 29.05.03, 09:05
                        raszefka napisała:

                        > Z drugiej strony, gdybym swoje wątpliwości związne z treścią Pisma Świętego
                        > zostawiała sobie, mogłoby to wreszcie doprowadzić do stworzenia sobie jakieś
                        > własnego wyznania, różnego od wszelkich istniejących.

                        Mysle, ze od ochrony nas przed herezja sa wlasnie madrzy duszpasterze. Madry
                        wedlug mnie to miedzy innymi taki, ktory chce rozmawiac z wiernym o problemach
                        teologicznych.

                        W koncu Tewie ze Skrzypka nie zostal posadzony o herezje, a jego rozmowy z
                        Bogiem byly noo.. wlasnie... dosc zabawne. Poza tym w kwestiach boskich
                        oswieceni sa ci, ktorzy naprawde szukaja.
                        • raszefka Re: Niedźwiedziczko 29.05.03, 12:51
                          anahella napisała:

                          > Mysle, ze od ochrony nas przed herezja sa wlasnie madrzy duszpasterze. >
                          O to to właśnie :)) Czyli się zgadzamy
                • niedzwiedziczka Re: Niedźwiedziczko 29.05.03, 03:25
                  Ej! Coś chyba pomieszałaś! Jak to nie mają czytać Pisma
                  Św, jak ciągle są do tego nawoływani. A, że nie czytają,
                  to inna sprawa. Ja przeczytałam prawie cały Stary i cały
                  Nowy Testament. Jestem jeszcze w tej komfortowej
                  sytuacji, że chodziłąm na wykłądy z Pisma Św. Swego czasu
                  nawet wygrywałam na cytaty ze Św. Jehowy! (oni tak na
                  prawdę znają kilka ctatów, które do znudzenia
                  powtarzają). A najbardziej lubię ten z listu Św. Piotra:
                  "Wielu będzie głupców, którzy opatrznie będą
                  interpretować nasze słowa" :)
                  • anahella Re: Niedźwiedziczko 29.05.03, 09:07
                    niedzwiedziczka napisała:

                    > Ej! Coś chyba pomieszałaś! Jak to nie mają czytać Pisma
                    > Św, jak ciągle są do tego nawoływani.

                    Hm... chyba sie wiekiem ciutke roznimy... Ja mowie ci to co uslyszalam na
                    lekcji religii w dziecinstwie. Jak teraz podchodzi do kwestii czytania Biblii
                    nie wiem, bo nie praktykuje od wielu lat.

                    > A najbardziej lubię ten z listu Św. Piotra:
                    > "Wielu będzie głupców, którzy opatrznie będą
                    > interpretować nasze słowa" :)

                    Piekny cytat. Tylko jak poznac ze rozmawia sie z glupcem lub ze samemu nim sie
                    jest?
                    • Gość: Anton Re: Niedźwiedziczko IP: 195.94.204.* 29.05.03, 10:05
                      anahella napisała:

                      > Hm... chyba sie wiekiem ciutke roznimy... Ja mowie ci to co uslyszalam na
                      > lekcji religii w dziecinstwie. Jak teraz podchodzi do kwestii czytania Biblii
                      > nie wiem, bo nie praktykuje od wielu lat.

                      Właśnie - najprościej schlastać coś, o czym się od czterdziestu lat nie
                      słyszało.
                      • raszefka Re: Niedźwiedziczko 29.05.03, 12:55
                        Hej, nie czterdzieści, tylko niewiele ponad 10. Z tym że ja jestem względni na
                        bierząco i mogę sobie weryfikować różne głupoty, które mi siostry w podstawówce
                        opowiadały.
        • lyche1 Re: Też tak sobie pomyślałam :))) 28.05.03, 18:33
          Ale wiesz - nigdy mi nie przyszło do głowy, że tak można sobie pomyśleć i
          jeszcze naskakiwać na "biedną" kobietę, ze sobie chce życie ułożyć po raz
          drugi :(( Jednak nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu :)))
      • pajdeczka "Rozmowy w toku" są coraz nudniejsze n/t 29.05.03, 09:34
        Od czasu występu Drzazgi (chyba mogę już ten fakt zdradzić na FK?) oglądam
        Drzyzgę może raz w tygodniu.
        • wiktoria21 Re: nudna to jesteś ty,przekupko buehehe,n/t 29.05.03, 10:09

      • Gość: małgosia Re: Przecież to jest program dla idiotów! IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 29.05.03, 11:35
        Nie przepadam za Drzyzgą, ale wydaje mi się, ze jedną zaletę przynajmniej
        posiada: jest obiektywna. Nie wtraca się ze swoim zdaniem i nie wyśmiewa ludzi.
      • pajdeczka Re: Przecież to jest program dla idiotów! 30.05.03, 10:28
        Gość portalu: foton napisał(a):

        I żałość bierze jak się czyta, że ktoś to jednak ogląda.


        Nie ktoś tylko nasza Wiktoria!
    • Gość: Klara A gdy mąż odejdzie żywy????????? IP: *.chello.pl 28.05.03, 22:19
      Słuchajcie, a co powiecie na to: opuścił mnie mąż, odszedł z dnia na dzień do
      innej, wyprowadził się, powiedział, że się zakochał i nie ma go już od kilku
      miesięcy. Powinnam mu być wierna do końca życia? Z góry dodam, że zamierzam się
      z nim rozwieść i jednak nie będę żyła w celibacie. Nie odnoszę się do kwestii
      śmierci współmałżonka, bo to dla mnie logiczne, że w takiej sytuacji przysięga
      już nie obowiązuje.
      • anahella Re: A gdy mąż odejdzie żywy????????? 28.05.03, 23:23
        Gość portalu: Klara napisał(a):

        > Powinnam mu być wierna do końca życia?

        Z punktu widzenia KK - tak. A z mojego punktu widzenia to zycze ci ulozenia
        sobie zycia od nowa, bo uwazam ze porzucenie zony/meza zwalnia ja/go z danej
        przysiegi.
      • raszefka Re: A gdy mąż odejdzie żywy????????? 28.05.03, 23:30
        Jakbyś chciała zgodnie z przykazaniem, to niestety "d... blada" - masz być
        wierna. Wewnętrznie się burzę przeciw, ale tak jest napisane w NT.
        • izabelix Re: A gdy mąż odejdzie żywy????????? 29.05.03, 00:26
          a najcudowniejsze jest to ze nawet jesli pozostaniesz mu wierna a on sie ozeni
          z tamta to tobie tez zabronia przystepowac do sakramentow......
          (tak ksiadz swego czasu nam mowil) tylko nie pamietam jak to motywowal.....
          w kazdym razie jedno bladzi a drugie ponosi konsekwencje... mozna slub
          koscielny uniewaznic ale trzeba miec worek pieniedzy.... zaklamanie i obluda
          pozdrawiam
          iz
          • lyche1 Re: A gdy mąż odejdzie żywy????????? 29.05.03, 00:36
            A cóż dopiero takiej osobie przejść przez życie ??? I dobrnąć do jego
            kresu ??? Ponuro piszę ale autentycznie :(( Mojej znajomej ksiądz proboszcz (
            kurcze z mojej obecnej parafii :(( odmówił pochówku - bo miała rozwód :(((
            Wstyd o tym pisać :((( Ale Niedźwiedziczka powie - że znowu sie czepiam :(((
            • anahella Re: A gdy mąż odejdzie żywy????????? 29.05.03, 01:02
              lyche1 napisała:

              > A cóż dopiero takiej osobie przejść przez życie ??? I dobrnąć do jego
              > kresu ??? Ponuro piszę ale autentycznie :(( Mojej znajomej ksiądz proboszcz (
              > kurcze z mojej obecnej parafii :(( odmówił pochówku - bo miała rozwód :(((
              > Wstyd o tym pisać :((( Ale Niedźwiedziczka powie - że znowu sie czepiam :(((

              Mysle tak: jezeli ktos jest ateista cale zycie to nie dziwie sie, ze ksiadz
              odmawia pochowku katolickiego. Ale znam ludzi, ktorzy mimo rozwodu chodza do
              kosciola. Co wtedy tenze ksiadz mialby do powiedzenia? Bylam na takim
              pogrzebie. Osoba mocno wierzaca, rozwiedziona, ponownie mezatka. Miala
              katolicki pochowek bo co prawda nie przystepowala do komunii, ale chodzila do
              spowiedzi i co niedziela byla w kosciele. Dzioeci swoje wychowala w wierze
              katolickiej. Proboszcz nie robil zadnych problemow.
              • lyche1 Re: Ano ona nie była ateistką :( 29.05.03, 07:08
                I chodziła do kościoła, przystępowała do sakramentów, bo w chwili śmierci była
                już wdową. POnieważ umierała na raka, więc pewne sytuacje można przewidzieć.
                POszła i "omówiła" swój pochówek z innym proboszczem ( widocznie wiedziała, na
                co tego stać)
                Czy TY sobie wyobrażasz, że "mój" proboszcz poleciał do tamtego proboszcza
                i "zakazał" mu chować znajomą ???? Od tamtej pory moja noga nie stanęła w tym
                kościele. Wiem, że to odosobniony przypadek, ale jakoś się tak dziwnie składa,
                że ja, w stosunku do KK znam tylko takie przypadki :((((
                • Gość: Anton Re: Ano ona nie była ateistką :( IP: 195.94.204.* 29.05.03, 10:08
                  lyche1 napisała:
                  > Czy TY sobie wyobrażasz, że "mój" proboszcz poleciał do tamtego proboszcza
                  > i "zakazał" mu chować znajomą ???? Od tamtej pory moja noga nie stanęła w tym
                  > kościele. Wiem, że to odosobniony przypadek, ale jakoś się tak dziwnie
                  składa,
                  > że ja, w stosunku do KK znam tylko takie przypadki :((((

                  Cholera, przykra historia. Mawiają, że taki ksiądz potrafi więcej ludzi odgonić
                  od Kościoła niż sam Wolter.
                  • niedzwiedziczka Re: Ano ona nie była ateistką :( 29.05.03, 18:02
                    Gość portalu: Anton napisał(a):

                    > Cholera, przykra historia. Mawiają, że taki ksiądz
                    potrafi więcej ludzi odgonić
                    >
                    > od Kościoła niż sam Wolter.

                    Bo tak jak w tym dowcipie: u drzwi raju staje stary
                    proboszcz i młody kierowca autobusu. Św Piotr wpuszcza
                    najpierw kierowcę, na co protestuje proboszcz: - To ja
                    Panu Bogu całe życie słyżyłem, a Św. Piotr wpuszcza
                    takiego przedemną? Św. Piotr: - Widzisz, synu! Jka Ty
                    rano odprawiłeś mszę, to wszyscy w kościele spali, a jak
                    on rano prowadził autobus, to wszyscy się w nim modlili!
                    • Gość: Anton Chciałbym umrzeć IP: 195.94.204.* 30.05.03, 10:22
                      Chciałbym umrzeć spokojnie, we śnie - jak mój ojciec. A nie jak jego
                      pasażerowie - wrzeszczący, walący w okna.
            • niedzwiedziczka Re: A gdy mąż odejdzie żywy????????? 29.05.03, 03:33
              Nie powiem. Jeśli odmówił, to coś z nim nie tak. Bo nie
              wolno odmówić pochówku, nawet samobójcy, chociaz kiedyś
              odmawiano.
              • anahella Re: A gdy mąż odejdzie żywy????????? 29.05.03, 08:55
                niedzwiedziczka napisała:

                > Nie powiem. Jeśli odmówił, to coś z nim nie tak. Bo nie
                > wolno odmówić pochówku, nawet samobójcy, chociaz kiedyś
                > odmawiano.

                Musze przyznac, ze jak chowalam mame, to padlo pytanie w jakich okolicznosciach
                nastapila smierc. Proboszcz parafii, gdzie byla chowana mama nie znal jej, bo
                parokrotnie za zycia mowia ze chcialaby spoczac tam gdzie byla chrzczona i leza
                jej rodzice - 100 km od Wawy. Z parafii warszawskiej musialam tez dac
                karteczke, ze mama byla katoliczka.

                Mysle ze to taka procedura w KK. Przy okazji: niskie uklony dla proboszcza
                parafii w Starj Wsi kolo Wegrowa, bo musze przyznac ze zalatwienie wszystkiego
                z nim poszlo sprawnie, w odpowiedniej atmosferze a i zgodzil sie na prosbe
                mojego kuzyna-ksiedza zeby to on odprawial nabozenstwo. A przeciez mogl sie nie
                zgodzic bo mojego kuzyna nie znal.
                • niedzwiedziczka Samobójcy 29.05.03, 18:09
                  Był czas, że samobójców nie chowano w poświęconej ziemi.
                  Kiedy mialam 15 lat mój kolega powiesił się. Rozmawiałam
                  o nim ze znajomym księdzem (miałam to szczęście, że będąc
                  w Oazie miałam komu zadawać "trudne pytania"). Teraz
                  Kościół wychodzi z założenia, że człowiek w pełni władz
                  umysłowych nie pozbawiłby się sam świadomie życia.
                  Samobójcy są zawsze w depresji, o czym świadczą chociażby
                  ci odratowani.
                  Nie wiem,czy wiecie, ale KK jest przychylny operacjom
                  zmiany płci, bo wychodzi z założenia, że liczy się
                  najpierw umysł (czyli poczucie bycia kobietą czy
                  mężczyzną), a potem dopiero ciało.
          • raszefka Re: A gdy mąż odejdzie żywy????????? 29.05.03, 07:52
            Jakaś piramidalna bzdura!! A może odmawiają sakramentów również rodzinom
            morderców i złodziei??
            • niedzwiedziczka Re: A gdy mąż odejdzie żywy????????? 29.05.03, 17:59
              Myślę, że takich przypadków bywa niewiele, ale oczywiście
              je najbardziej widać.
              Znam kilka innych przypadków, kiedy to ktoś poszedł do
              spowiedzi i wcale nie miał zamiaru przestać popełniać
              grzechu, który wyznawał (już nie dociekajmy co to było).
              I był bardzo zdumiony, że ksoiądz mu nie chciał dać
              rozgrzeszenia (którego warunkiem jest zmiana
              postępowania). to się nazywa nieznajomość reguł!
              Czasami ludziom się wydaje, że rozgrzeszenie im się po
              prostu należy, jak dawnbiej kartki na mięso.
              Mam wrażenie, że wiele osób niewierzących zna doktryny
              Kościoła lepiej niż wielu z jego członków.
              Wyobraźcie sobie pijaka maltretującego żonę i dzieci, od
              lat nie hcodzącego do spowiedzi, a na mszę sporadycznie -
              jak się oburza, gdy mu się powie, że nie jest katolikiem!
              Znam osobiście jednego takiego.
              • raszefka Re: A gdy mąż odejdzie żywy????????? 29.05.03, 19:17
                niedzwiedziczka napisała:

                > Myślę, że takich przypadków bywa niewiele, ale oczywiście
                > je najbardziej widać.
                I potem jak rozmawiać z niepraktykującym, który mi takie historie opowiada??
                Że to nieprawda, bo jestem na codzień w Kościele i nie znam takich przypadków?
                Lyche natomiast napisała, że zna tylko takie. I zaczynam się zastanawiać, czy -
                swiadomie bądź nie - patrzę przez palce na wybryki kleru i dewotek.

    • wiktoria21 Re: ...i nie opuszczę Cię aż do śmierci...... 29.05.03, 08:00
      lyche1 napisała:

      > Każdy zna słowa tej przysięgi, wypowiadanej w KK podczas ślubu.
      > Lecą właśnie "Rozmowy w toku" o wdowach. Wyobraźcie sobie, że młoda mężatka
      > zarzuciła pani, z 15-letnim "wdowieńskim stażem", iż łamie tę
      > przysięgę ,spotykając się z innymi facetami ????
      > Wegług nies słowa przysięgi składane w KK brzmią : i nie opuszczę cię aż ( w
      > domyśle) mojej śmierci..... Czy zgadzacie się z taką interpretacją ???
      > Prawdę powiedziawszy - zawsze myślałam, że śmierć małżonka rozwiązuje
      > przysięge małżeńską. Pierwszy raz spotkałam się z taką interpretacją.

      Fanatyzm wśród pseudo katolików to częsty przypadek,jakaś fanatyczka chciała
      być bardzij święta niż sam Pan Bóg-tylko współczuć takiej osobie.
    • vika411 Re: ...i nie opuszczę Cię aż do śmierci...... 29.05.03, 08:38
      lyche1 napisała:

      > Każdy zna słowa tej przysięgi, wypowiadanej w KK podczas ślubu.
      > Lecą właśnie "Rozmowy w toku" o wdowach. Wyobraźcie sobie, że młoda mężatka
      > zarzuciła pani, z 15-letnim "wdowieńskim stażem", iż łamie tę
      > przysięgę ,spotykając się z innymi facetami ????

      Moje wnioski:

      1.Ta wdowa powinna miec troche sumienia i ze wstydu,ze zyje po smierci meza,
      powinna popelnic samobojsto!To na wypadek,zeby ludzie sie nie czepiali,ze
      jeszcze maz nie ostygl w grobie a ona latawica...itd.
      2.Maz nieboszczyk mal prawo za zycia zaskarzyc swoja zone do sadu o grozby
      karalne.Jak tego nie uczynil to sam sobie winien!
      Widzialy galy co braly a po smierci dupa nie rzadzi!
      3.Pani,ktora twierdzi,ze chodzi o smierc malzonka zyjacego ma racje!
      Kto to widzial, zeby zyc sobie spokojnie jak "taaaakiego porzadnego
      czlowieka"(o nieboszczykach mowi sie tylko dobrze-prawda?) trafil szlag!

      > Wegług nies słowa przysięgi składane w KK brzmią : i nie opuszczę cię aż ( w
      > domyśle) mojej śmierci...
      4.Zapewne ten biedny nieboszczyk w grobie sie przewraca i darowac sobie nie
      moze z kim sie ozenil.I dobrze mu tak!Ciekawe czy go mamusia ostrzegala,ze tak
      bedzie?Porzadna zona powinna umrzec pierwsza a nie cieszyc sie zyciem kiedy on
      biedaczek...
      Ech,lza sie w oku kreci!
      • anahella Uwaga na marginesie 29.05.03, 08:58
        Chyba ktora z nas cos zle zrozumila, ale Lyche chyba napisala ze to zona
        zyjacego meza uwaza ze przysiega obowiazuje tez po smierci.
    • Gość: Andrzej Re: ...i nie opuszczę Cię aż do śmierci...... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.03, 09:17
      Ze tez zadna z tych wdow nie wpadla na pomysl, aby powiedziec tej
      panience "najlepszym dowodem na to ze smierc rozwiaczuje przysiege, jest fakt
      ze wdowa moze bez przeszkod wziasc slub koscielny" Moim zdaniem to rozwiewa
      watpliwosci natury kosciólkowej.
    • pajdeczka Chodzi oczywiście o śmierć oboga małżonków.... 29.05.03, 09:32
      ...czyli przysięga przestaje obowiązywać, kiedy oboje zejdą z tego łez padołu,
      czyli, logicznie rozumująć, można dopiero brać się za obcych chłopów i obce
      baby na tamtym świecie. Biorąć pod uwagę towarzystwo, jakie wędruje w zaświaty
      wybieram piekło i zabawę z facetami, którzy tam trafią:)))))))
      • wiktoria21 Re: 29.05.03, 09:35
        pajdeczka napisała:

        > ...czyli przysięga przestaje obowiązywać, kiedy oboje zejdą z tego łez
        padołu,
        > czyli, logicznie rozumująć, można dopiero brać się za obcych chłopów i obce
        > baby na tamtym świecie. Biorąć pod uwagę towarzystwo, jakie wędruje w
        zaświaty
        > wybieram piekło i zabawę z facetami, którzy tam trafią:)))))))

        lepiej nie zabieraj głosu,bo twoja głupota może być zaraźliwa...
        • pajdeczka Re: 29.05.03, 09:42
          wiktoria21 napisała:


          > lepiej nie zabieraj głosu,bo twoja głupota może być zaraźliwa...


          A znasz powiedzenie: "z kim przestajesz takim się stajesz", ratlerku?
          Od kogoś tą głupotą musiałam się zarazić....
          • wiktoria21 Re: 29.05.03, 09:45
            pajdeczka napisała:

            > wiktoria21 napisała:
            >
            >
            > > lepiej nie zabieraj głosu,bo twoja głupota może być zaraźliwa...
            >
            >
            > A znasz powiedzenie: "z kim przestajesz takim się stajesz", ratlerku?
            > Od kogoś tą głupotą musiałam się zarazić....

            głupia to ty już byłaś zanim się pojawiłam na tym forum
            • wladyslawa1912 Re: 29.05.03, 18:54
              wiktoria21 napisała:

              > głupia to ty już byłaś zanim się pojawiłam na tym forum


              co to w ogole za teksty? badz tak dobra, wiktorio i nie zasmiecaj forum swymi
              prostackimi uwagami. z gory dziekuje.
              • wiktoria21 Re: władysławo1912 30.05.03, 07:51
                wladyslawa1912 napisała:

                > wiktoria21 napisała:
                >
                > > głupia to ty już byłaś zanim się pojawiłam na tym forum
                >
                >
                > co to w ogole za teksty? badz tak dobra, wiktorio i nie zasmiecaj forum swymi
                > prostackimi uwagami. z gory dziekuje.

                skieruj ten tekst do pajdy a nie do mnie,dziekuje
      • anahella Jakby co 29.05.03, 19:19
        pajdeczka napisała:

        > Biorąć pod uwagę towarzystwo, jakie wędruje w zaświaty
        > wybieram piekło i zabawę z facetami, którzy tam trafią:)))))))

        Jakby co to ja bede siedziec w kotle polnocnym. Zajrzyj do mnie czasem;)
        • raszefka Re: Jakby co 29.05.03, 19:27
          hehe, a ja pomacham Wam z góry, jednak ;)))Mam leniwy, zupełnie nieimprezowy
          charakter 0:)
    • Gość: małgosia Re: ...i nie opuszczę Cię aż do śmierci...... IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 29.05.03, 11:33
      No, po prostu źle rozumie słowa wypowiadanej przysięgi. Nie oburza mnie to
      wczale, bo przecież tyle małżeństw się rozpada - wiec jak oni rozumieją słowa
      tej przysięgi? Ale na nich to juz mało kto sie oburza.
    • mario2 sa takie mezatki ktore slubuja: 29.05.03, 14:21
      I nie DOPUSZCZE cie az do smierci! :))
      • anahella Re: sa takie mezatki ktore slubuja: 29.05.03, 19:22
        mario2 napisał:

        > I nie DOPUSZCZE cie az do smierci! :))

        albo "I NIE ODPUSZCZE";)
    • snow.white tez widzialam ten program... 29.05.03, 15:50
      ...i ta dziewczyna najwyrazniej byla bardzo zakochana od bardzo niedawna.Nie
      podobalo mi sie,ze cos zarzucala tym kobietom.A najfajniejsza byla pani Zosia
      chyba tak sie nazywala,ktora stwierdzila,ze "wielu mezczyzn juz sie przez jej
      rece przewinelo" ;))
      ja myslalam,ze przysiega obowiazuje do momentu,az malzonkow nie rozlaczy
      smierc,tzn jedno umiera,drugie moze zalozyc nowy zwiazek.Nie wiem,jak to jest w
      takim momnencie,to na pewno straszne... Ale ta mloda dziewczyna tez mnie
      zdziwila...
      • anahella Re: tez widzialam ten program... 29.05.03, 19:31
        snow.white napisała:

        > Ale ta mloda dziewczyna tez mnie
        > zdziwila...

        I to jest dowod na to, ze punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia:))) Gdyby
        zdarzylo jej sie to co mojej znajomej - smierc meza w wieku 25 lat (on mial
        ciut po trzydziestce), sama z dzieckiem przy piersi to by nie gadala glupot
        tylko by sie rozejrzala za porzadnym facetem, z ktorym by chciala wychowac
        dziecko. Mojej znajomej sie taki trafil na szczescie, ale rodzina tez ja na
        poczatku sekowala, ze dwa lata po smierci meza spotyka sie z innym. I podobno
        to jej rodzina byla trudniejsza.
        • raszefka Re: tez widzialam ten program... 29.05.03, 22:02
          anahella napisała:
          > poczatku sekowala
          Anahella, nie używasz polskich znaczków i może dlatego nie wiem,, co to za
          słowo. Ciekawi mnie, bo nie pierwszy raz je widzę. Co to znaczy?? (mogę się
          domyślać, ale lepiej spytam)
        • Gość: miłka Re: tez widzialam ten program... IP: *.chello.pl 30.05.03, 08:45
          anahella napisała:

          > snow.white napisała:
          >
          > > Ale ta mloda dziewczyna tez mnie
          > > zdziwila...
          >
          > I to jest dowod na to, ze punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia:))) Gdyby
          > zdarzylo jej sie to co mojej znajomej - smierc meza w wieku 25 lat (on mial
          > ciut po trzydziestce), sama z dzieckiem przy piersi to by nie gadala glupot
          > tylko by sie rozejrzala za porzadnym facetem, z ktorym by chciala wychowac
          > dziecko. Mojej znajomej sie taki trafil na szczescie, ale rodzina tez ja na
          > poczatku sekowala, ze dwa lata po smierci meza spotyka sie z innym. I podobno
          > to jej rodzina byla trudniejsza.

          Bardzo przykre, szczególnie, że w ten sposób postąpili jej najbliżsi. Ciekawe
          czy tej młodej mężatce z audycji, albo komukolwiek w ogóle w tym katolickim
          ciemnogrodzie przyszłoby do głowy wymagać tego samego od wdowca?
      • Gość: melila Re: tez widzialam ten program... IP: *.chello.pl 29.05.03, 20:27
        Zdementuję dwa mity:
        Na ile wiem w KK
        1. śmierć współmałżonka oczywiście zwalnia z przysiegi małżeńskiej,

        2. osoba rozwiedziona moze przystępować do sakramentów jeśli tylko nie wyszła
        drugi raz za mąż (albo nie żyje w konkubinacie). Dla Koscioła to pierwsze
        małżeństwo jeszcze trwa i nawet jeśli zachowanie męża "usprawiedliwia"
        faktyczną separacje (np. potwierdzoną cywilnym rozwodem) , to nie
        usprawiedliwia współzycia z innym mężczyzną poza mężem. A jeśli trwa się z kims
        w trwałym związku nie można iść do spowiedzi z mocnym postanowieniem poprawy
        dotyczącym zachowania czystosci. Na tej samej zasadzie KK pozwala pożenionym
        drugi raz na przystępowanie do sakramentów, jeśli będą życ ze sobą "jak brat z
        siostrą"
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka