merda
18.05.07, 10:24
Kiedys zostalam zdradzona.Probowalam przebaczyc, ale nie dalam
rady.Znienawidzilam go.Teraz mam innego partnera,ale tamta zdrada nadal mnie
boli i nie pozwala nikomu,tak do konca ufac.Tlumacze sobie na wiele
sposobow,ze Ten jest inny, ze nie uleglby tak latwo itd.I jakos wszystko sie
uklada dopoki nie nadaza sie okazja do jego samotnego (czytaj tylko z
kolegami)wyjscia,wtedy zaczynam miec watpliwosci...Zdaje sobie sprawe,ze jak
bedzie chcial sie zabawic z inna to i tak to zrobi,ale czyz okazja nie czyni
zlodzieja...?
Nie mowie mu o tych watpliwosciach, bo po co go swoimi obsesjami meczyc,nie
ograniczam go tez bo uwazam,ze to nie w porzadku, ale usiadomilam sobie, ze
ja juz nikomu nie wierze i watpie bym kiedykolwiek tak jak kiedys wierzyla.
A mialo byc tak pieknie...