Dodaj do ulubionych

czas, lekarstwo na zdradę?

29.05.07, 09:28
Po kilkunastu latach cudownego (tak mi się wydawało) małżeństwa zostałam
zdradzona. Mój mąż miał romans z Ukrainką. Czy zakończył definitywnie, nie
wiem. Przypłaciłam to ogromnym cierpieniem, którego nie da sie opisać, to
gorsze niż śmierć bliskiej osoby, bo ta jest nieuchronna. Pierwszym odruchem
było rozstanie, ale postanowiłam dać sobie, nam trochę czasu, bo myślę, że on
jest dobrym doradcą.
Dziś wiem,że nie warto poświęcać się nawet w imię ogomnej miłości. Kochać
trzeba przede wszystkim siebie. Przez lata uważałam męża za prawego,
lojalnego człowieka, nigdy nie okłamał mnie boleśnie, ale jak widać to tylko
moje wyobrażenie, które niestety legło w gruzach. Zmieniam się, przede
wszystkim dla siebie. Mąż raz wyraził skruchę i twierdzi, że chce zapomnieć,
nie wracamy tymczasem do bolesnych tematów, czy to dobrze, czas pokaże. Jak
mantrę powtarzam sobie słowa księdza Twardowskiego: bo gdy sensu juz nie ma,
to sens się zaczyna. Pozdrawiam wszystkie walczące o związek zdradzone, a
każdej kochance życzę doświadczenia, które przyniesie kilkakrotnie większy
ból, niż ten, który przeżywa każda upokorzona żona.
Obserwuj wątek
    • izabellaz1 Re: czas, lekarstwo na zdradę? 29.05.07, 09:34
      pysia113 napisała:

      > Mój mąż miał romans z Ukrainką. Przypłaciłam to ogromnym cierpieniem, którego
      > nie da sie opisać, to gorsze niż śmierć bliskiej osoby

      Ty chyba nie wiesz co mówisz! Sorry aż mnie wmurowało to co przeczytałam...bez
      komentarza.


      > każdej kochance życzę doświadczenia, które przyniesie kilkakrotnie większy
      > ból, niż ten, który przeżywa każda upokorzona żona.

      Koncert życzeń z wróżbą w tle.
    • olga_33 Re: czas, lekarstwo na zdradę? 29.05.07, 09:37
      Gratuluję ci mądrości życiowej, a słowa ks. Twardowskiego, bardzo utkwiły mi w
      pamięci. Sama przeszłam przez to piekło przed trzema czterema laty. Wiem, jak to
      boli i wiem teraz, że nic juź nie będzie tak jak dawniej. To znaczy jest
      świetnie, ale nie ma juź tego stuprocentowego zaufania, które było przed zdradą.
      Teraz z perspektywy czasu, kiedy o tym myślę, nie wiem, czy postąpiłabym tak
      samo - to znaczy czy wybaczyłabym. Może powinnam skończyć ten związek? Ale być
      moźe wtedy źałowałabym tej decyzji. Kółko zamknięte. Tobie źyczę siły do walki.
      Pozdr.
      • jest.jak.jest Re: czas, lekarstwo na zdradę? 29.05.07, 09:58
        a w czym tu ta życiowa mądrość? W kalekim wplątaniu głębokich słów?
        Twardowski jest pochowany w podziemiach Świątyni Opatrznosći. Stałam niedawno
        nad jego grobem. I nagle coś kazaŁo mi na gŁos wysypać słowa, które zapisał:

        Nie zapomnij o parasolce
        bo się na chmurę zbiera
        sprawdź czy masz chociaż pięć złotych w kieszeni
        i to co tak ważne
        jak chleb słońce ziemia
        ucałuj upokorzenie
        i po kolei zmartwienia

        Podobno pochowany jest tam wbrew woli.

    • jest.jak.jest Re: czas, lekarstwo na zdradę? 29.05.07, 09:38
      a
      > każdej kochance życzę doświadczenia, które przyniesie kilkakrotnie większy
      > ból, niż ten, który przeżywa każda upokorzona żona.

      Nie znajdziesz w niczym ukojenia, jeśli innym będziesz skladać takie życzenia.
      Nie wybaczysz mężowi, a tym samym tracisz czas z nim niepotrzebnie, jeśli
      zatrzymujesz w sobie odwet. Kochanka odwróci sie może z uśmiechem i zadrwi z
      twojej zlości. Po co tak?
    • butterflymk Re: czas, lekarstwo na zdradę? 29.05.07, 09:40
      Bardzo Ci współczuję, ale rzeczywiście nie powinnaś
      porównywać zdrady do śmierci... widocznie nikt bliski Ci nie zmarł...
      i nie wiesz jaka to jest dopiero trauma....
      Ja nie rozumiem dlaczego faceci psują takimi wybrykami małżeństwa i uczucia
      jakie do nich żywi kobieta?!
      Ale musisz się uspokoic rzeczywiście, bo narazie to myślisz o zemście dla
      Ukrainki, kochanek itp
      Skup się na sobie... co Ty czujesz? Co zrobić żeby Tobie ulżyło i było dobrze..
      • trypel Re: czas, lekarstwo na zdradę? 29.05.07, 10:30
        butterflymk napisała:

        > Bardzo Ci współczuję, ale rzeczywiście nie powinnaś
        > porównywać zdrady do śmierci... widocznie nikt bliski Ci nie zmarł...
        > i nie wiesz jaka to jest dopiero trauma....

        Zmarło mi parę bliskich osób. A dwie bardzo bliskie. I uważam że zdrada ze
        strony najbliższej osoby boli zdecydowanie wiecej niz śmierć. Tylko ja w zyciu
        bym nie wpadł żeby za zdradę winić kochanke/kochanka - 100% winy ponosi partner
        • butterflymk Re: czas, lekarstwo na zdradę? 29.05.07, 10:51
          Moim zdaniem jest to nieporównywalny ból....
          Zupełnie co innego....
          Jak ktoś umiera nigdy go nie zobaczysz, nie dotkniesz, nie usłyszysz, nie
          połócisz się, nie pogodzisz... nic...zero...
          a jak ktoś Cię zdradzi jest wielkie rozczarowanie, ale możesz nadal rozmaiwać z
          ta osobą, próbować naprawić coś... jak chcesz, masz jakąś opcję do wyboru być z
          tą osoba lub nie.. ale kontakt masz zawsze...
          • trypel Re: czas, lekarstwo na zdradę? 29.05.07, 11:00
            Każdy ma swoje zdanie.
            Jak ktoś bliski umrze to przynajmniej można o nim pomysleć, wyobrazić sobie,
            zastanowić co on by zrobił itd..
            Jak zdradzi bardzo bliska osoba to gorzej jak by umarła bo jej już nie ma -
            odchodzi w nicość, zostaje strata po kimś kochanym i świadomość że na jej/jego
            miejscu pojawiło sie jakies obrzydliwe nie wiadomo co :)
          • sloncezaoknem Re: czas, lekarstwo na zdradę? 29.05.07, 11:03
            Ja mam wrażenie, że te cierpienia są nieporównywalne, zupełnie inne. Ból po
            smierci bliskiej osoby (sama to nie tak dawno przeżyłam) jest - nie wiem jak to
            inaczej nazwać - czysty. Wiążący się z ogromnym żalem, tęsknotą, ale taki...
            czysty właśnie - bez żadnych brudów, zadr, upokorzeń, złośliwości, bez takiej
            niezakończonej męki. Stało się - Bogu się mówi tak (też z Twardowskiego, skoro
            już jesteśmy w klimacie) i choć się bardzo cierpi, jakoś się ta rana goi,
            powoli pozostaje tylko słodycz wspomnienia. A rana po zdradzie jest taka
            jątrząca się, pełna rozczarowania, upokorzenia, niosąca ze sobą myśli o
            zemście, budząca nienawiść, nawet po kilku latatch to wspomnienie nadal budzi
            najgorsze uczucia. Trudniej wtedy powiedzieć temu cierpieniu "tak" i po prostu
            to przyjąć. Ja przynajmniej tak to odbieram.
            • trypel Re: czas, lekarstwo na zdradę? 29.05.07, 11:05
              Ładnie napisałaś cos co ja myslałem :) dzieki
            • butterflymk Re: czas, lekarstwo na zdradę? 29.05.07, 11:10
              moja rana po śmierci mojej bliskiej osoby nie goi się...
              nie mogę zrozumieć dlaczego musiała umrzeć...
              czy jest coś co mogłoby mi pomóc zrozumieć...?
              • trypel Re: czas, lekarstwo na zdradę? 29.05.07, 11:15
                każdy umiera a nie kazdy zdradza - stąd tez różnica. Na śmierc jesteśmy
                przygotowanie cały czas, wypadki, choroby...jest to niezależne od nas.
                Trzeba to zaakceptowac i tyle. Nie ma "zrozumienia" - umarła i już.
              • asia96301 Re: czas, lekarstwo na zdradę? 29.05.07, 13:50
                Osiem lat temu zmarł mi ojciec. Tak do końca to sie jeszcze po tym nie
                pozbierałam. I już nigdy nie miałam takiego poczucia bezpieczeństwa jakie daje
                świadomosć posiadania pełnej rodziny. Ale po osmiu latach daje sie żyć, choc
                nadal boli jak cholera. I czasami, choć to straszne, mam do ojca żal, ze mnie
                zostawił. Że nie ma go jak np. robiłam remont mojego mieszkania.
                Zdrada, którą przeżyłam pół roku temu, to coś zupełnie innego. Porównanie bólu
                w jednym i drugim przypadku, to jak porównanie jabłka do gruszki.
                Butterflymk dasz rade, nauczysz się z tym źyć. Na pewno
        • doswiadczony4 Re: czas, lekarstwo na zdradę? 30.05.07, 01:06
          zdrada boli,to fakt(wiem co to) ale przyrównywać ten ból do cierpienia jakie
          jest po śmieci kochanej osoby mogą tylko Ci którzy nikogo nie stracili .
          śmierć kończy wszystko już nie zobaczysz, nie pogadasz, nie masz się do kogo
          uśmiechnąć....
          szkoda że nie da się tego wirtualnie przyrównać wielu z Was zmieniło by zdanie
          nie życzę tego nikomu z Was doceńcie wartość życia przed jego stratą

    • bri Re: czas, lekarstwo na zdradę? 29.05.07, 10:05
      Pozdrawiam wszystkie walczące o związek zdradzone, a
      > każdej kochance życzę doświadczenia, które przyniesie kilkakrotnie większy
      > ból, niż ten, który przeżywa każda upokorzona żona

      Mężowi, który przysiągł Ci wierność źle nie życzysz a jego kochance, która nic
      Ci nigdy nie przysięgała tak? Zastanów się czy to ma sens.
      • artemisia_gentileschi Ano wlasnie. 29.05.07, 10:59
        Mezusiowi wspanialomyslnie wybaczyla, cala wine zwalila na kochanke. Przeciez
        to nie ona przysiegala milosc, wiernosc itp??? A moze zgwalcony zostal,
        biedactwo?
        • butterflymk Re: Ano wlasnie. 29.05.07, 11:01
          Pewnie jest wyznania jak suka nie da, pies nie weźmie...
    • e1982 Re: czas, lekarstwo na zdradę? 29.05.07, 10:45
      Ty nie wiesz chyba,co piszesz w związku ze śmiercią bliskiej osoby...!!
      Chyba nie straciłaś kogoś na tyle bliskiego..Sorry..ale przegięcie!! W zeszłym
      roku straciłam brata (czyt. BLISKĄ OSOBĘ!)..był młodym chłopakiem! I co? wiesz
      jak to boli? Tego bólu do niczego nie można porównać! Mimo roku nic lepiej nie
      jest!
      Jedynie współczuję samej zdrady..Ale Ciebie mi żal..
    • izabellaz1 To zdaje się prowokacja była bo autorka ucichła n/ 29.05.07, 11:01

      • pysia113 Re: To zdaje się prowokacja była bo autorka ucich 29.05.07, 12:42
        Nie, to nie prowokacja. Absolutnie nie odważyłabym się polemizować na temat
        bólu i cierpienia po śmierci kogoś bliskiego, to jakby jest bezdyskusyjne.
        Uważam, że żałoba może trwać całe życie, ale nie ma rozterek o wybaczeniu,
        zapomnieniu. Inaczej jest ze zdradą, cokolwiek się nie postanowi zawsze bedzie
        watpliwość, czy zostac, czy odejść. To jest bardzo trudne.
        • izabellaz1 Re: To zdaje się prowokacja była bo autorka ucich 29.05.07, 12:55
          Wiesz co? Ja chyba nie potrafię zrozumieć Twojego stanowiska po myślę i czuję
          inaczej.
          Nie potrafiłabym o kimś kogo darzę/darzyłam jakimś głębszym uczuciem formułować
          takich myśli. Nawet gdybym sie rozstała z tą osobą chciałabym mieć świadomość,
          że żyje, że istnieje, że nie ze mną to już nieistotne, zamknięty rozdział ale,
          że ta osoba JEST. Możesz jak najbardziej mieć inne zdanie ale dlatego ja nie
          umiem Tobie nic poradzić bo czuję inaczej.

          Niemniej jednak życzę Ci, żeby ból, który Cię dławi opuścił Cię.
    • akkknes Re: czas, lekarstwo na zdradę? 29.05.07, 12:43
      pysia, czas z reguly wszystko leczy.
      ja jednak nikomu nawet najwiekszemu wrogowi nie zycze tego co czuje odrzucona w
      kat kobieta. to jest naprawde nie do opisania...
    • frezja07 Re: czas, lekarstwo na zdradę? 29.05.07, 12:48
      Czas leczy rany to prawda ale pamięć o ranach trwa długo.
    • obca1 Re: czas, lekarstwo na zdradę? 29.05.07, 13:09
      czegoś tu nie rozumiem..
      gdyby mnie ktoś zranił tak bardzo, że byłoby to dla mnie gorsze od śmierci bliskiej osoby to byłby koniec wspólnego życia.. domyślam się, że to musiał być ból potworny, niewyobrażalny, bliski szaleństwu :0

      nikt tak cierpiący nie wytrzymałby nawet 5 minut z osobą, która praktycznie rozszerpała jego serce na kawałeczki ..
      a tu niby straszny ból..ale on żałował no i w sumie związek przetrwał :/

      czysty masochizm?
      • trypel Re: czas, lekarstwo na zdradę? 29.05.07, 13:14
        ależ dokłądnie tak jest. Zdrada oznacza koniec ale przecież wczesniej tę osobę
        sie kochało i była najbliższa wiec to gorzej niż jakby umarła
        • butterflymk Re: czas, lekarstwo na zdradę? 29.05.07, 13:23
          skoro zdrada gorsza niz śmierć to może zabić zdrajcę ?
          • artemisia_gentileschi Re: czas, lekarstwo na zdradę? 29.05.07, 19:19
            Przeciez maz to niewinne, uwiedzione biedactwo, zabic trzeba kochanke:P
        • obca1 Re: czas, lekarstwo na zdradę? 29.05.07, 13:27
          wybaczcie ale dla mnie to porównanie ze śmiercią to absurd..
          jeśli się kogoś kocha nie pragnie się jego śmierci..nawet jeśli człowieka skrzywdził, zawiódł, oszukał - miłość to nie jest coś co pojawia się i znika w zalezności od okoliczności.. jej nie da się tak szybko wyrzucić z siebie..

          rozumiem, że dla własnego dobrego samopoczucia ktoś wolałby, żeby partner umarł bo wtedy zostają same cudowne wspomnienia a nie gorycz..
          ale to..nie miłość..to czysty egoizm
    • k23dublin Re: czas, lekarstwo na zdradę? 29.05.07, 13:20
      Ja nie wiem czy bylambym w stanie dalej zyc z taka osoba...wybaczyc bym
      wybaczyla, szybko pewnie bym zapomniala ale nie wiem czy bylambym w stanie zyc
      obok takiej osoby, zasypiac i ciagle myslec ze to sie stalo...chyba bym nie
      mogla i mam nadzieje ze nigdy sie to nie stanie.
      • brunetta2 Re: czas, lekarstwo na zdradę? 29.05.07, 14:49
        Jak niektore wypowiedzi czytam ,to rece opadaja.Kochanica ,zwolniona jest,bo
        ona zonie nic nie przysiegala itpOczywiscie ,wine ponosi rowniez maz ,ale
        wiadomo ,jak faceci.Pysia ,chce dac mu szanse ,dlaczego nie moze ,wiadomo ,zony
        kochaja ,wybaczaja ,maja nadzieje itp.Zdrada ,rzeczywiscie ,boli wiecej ,niz
        smierc bliskiej osoby.To jest kolej rzeczy ,nie ma ludzi niesmiertelnych ,nazdy
        musi umrzec,ale pozostaja wspomienia itd
        Dlaczego ,tak pisze , corka miala przyjaciolke ,krora maz zdradzil ,z kolezanka
        z pracy ,bo ona ze zdradzonej zony ,postanowila stac sie
        kochanica.Przyjaciolka ,nie zyje,rzucila sie pod pociag,zostawila 2 letniego
        synka.NIE piszcie ,ze takim DZIWKOM ,wszystko wolno.A gdzie to napisane?Same
        to sobie wymyslily.Poczytajcie wypowiedzi pewnej gowniary na forum ,ktora jest
        kochanica ,a w ktorych postach pyta sie ,jak uwiesc faceta.Jestem szczesliwa
        mezatka 27lat i nie rozumie takiego podejscia ,niektorych osob ,ze za zdrade
        winia tylko faceta.Nieprawda Pysiu ,trzymam ,za Ciebie kciuki ,dobrze ,ze
        zaczelas ,myslec o sobie,bo tak czesto bywa ,ze zony ,zapominaja o
        sobie,poswiecaja sie dla mezow ,a w zamian ,co dostaja?
        • obca1 Re: czas, lekarstwo na zdradę? 29.05.07, 15:32
          > synka.NIE piszcie ,ze takim DZIWKOM ,wszystko wolno.A gdzie to napisane?Same
          > to sobie wymyslily.Poczytajcie wypowiedzi pewnej gowniary na forum ,ktora jest
          > kochanica ,a w ktorych postach pyta sie ,jak uwiesc faceta.Jestem szczesliwa
          > mezatka 27lat i nie rozumie takiego podejscia ,niektorych osob ,ze za zdrade
          > winia tylko faceta.Nieprawda Pysiu ,trzymam ,za Ciebie kciuki ,dobrze ,ze
          > zaczelas ,myslec o sobie,bo tak czesto bywa ,ze zony ,zapominaja o
          > sobie,poswiecaja sie dla mezow ,a w zamian ,co dostaja?

          jakim dziwkom? niby kogo zdradza kochanka?:0 oczywiście, że w tym całym układzie zdradza wyłącznie niewierny mąż..to on ma pewne zobowiązania..to on przysięgał wierność..to on krzywdzi własną rodzinę swoim zakłamaniem

          > ona zonie nic nie przysiegala itpOczywiscie ,wine ponosi rowniez maz ,ale
          > wiadomo ,jak faceci.

          jak to również? :0
          a zresztą..skoro uważasz, że faceci już tacy są to nie ma o czym rozmawiać.. tylko skąd ta nienawiść do kochanki i takie pieszczenie się z facetem? że on to niby taka sierotka? :/




          • brunetta2 Re: czas, lekarstwo na zdradę? 29.05.07, 19:26
            obca1 napisała:

            > > synka.NIE piszcie ,ze takim DZIWKOM ,wszystko wolno.A gdzie to napisane?S
            > ame
            > > to sobie wymyslily.Poczytajcie wypowiedzi pewnej gowniary na forum ,ktora
            > jest
            > > kochanica ,a w ktorych postach pyta sie ,jak uwiesc faceta.Jestem szczesl
            > iwa
            > > mezatka 27lat i nie rozumie takiego podejscia ,niektorych osob ,ze za zdr
            > ade
            > > winia tylko faceta.Nieprawda Pysiu ,trzymam ,za Ciebie kciuki ,dobrze ,ze
            >
            > > zaczelas ,myslec o sobie,bo tak czesto bywa ,ze zony ,zapominaja o
            > > sobie,poswiecaja sie dla mezow ,a w zamian ,co dostaja?
            >
            > jakim dziwkom? niby kogo zdradza kochanka?:0 oczywiście, że w tym całym
            układzi
            > e zdradza wyłącznie niewierny mąż..to on ma pewne zobowiązania..to on
            przysięga
            > ł wierność..to on krzywdzi własną rodzinę swoim zakłamaniem
            >
            > > ona zonie nic nie przysiegala itpOczywiscie ,wine ponosi rowniez maz ,ale
            >
            > > wiadomo ,jak faceci.
            >
            > jak to również? :0
            > a zresztą..skoro uważasz, że faceci już tacy są to nie ma o czym rozmawiać..
            ty
            > lko skąd ta nienawiść do kochanki i takie pieszczenie się z facetem? że on to
            n
            > iby taka sierotka? :/
            >
            >
            >
            >

            Obronczyni KOCHANIC sie znalazla!
            A skad biora sie te poczwary?A to czasem nie jest tak,najpierw maz zdradzil ,to
            ja teraz pokaze,niech inna tez cierpi.A moze nikt jej nie chce za zone ,to
            kochankowaniem nadrabia .Jakaa duma ja rozpiera ,nie przeszkadza jej to ,ze jej
            kochanek spi z zona i z nia.To jest wstetne i obrzydliwe Nie tedy droga Aha ,a
            kochanka oszukuje sama siebie,bo w rzeczywistosci jest nikim,maszyna do
            sexu ,wszystkie chwyty dozwolone,bez godnosci i wstydu.Naczytalam sie w
            internecie o dramatach ,bo nie tylko cierpia zony ,ale cale rodziny itp
            A facet ,to facet ,niektorzy nie mysla glowa ,ale interesem,zaczyna sie
            niewinnie ,a pozniej przeradza sie w dramat.
            • obca1 Re: czas, lekarstwo na zdradę? 29.05.07, 19:46
              co za nienawiść.. dziwię się, że jeszcze nie zamknęłaś męża w piwnicy i nie wychodzi na spacery tylko pod Twoim nadzorem :/

              skoro kochanki to maszynki do sexu to czym Ty się przejmujesz? to żadna konukrencja..
              a skoro facet nie myśli głową no to niech się pobawi maszynką.. w końcu to nie miłość..to tylko sex.. skoro on nie myśli to pozostaje zaakceptować, że jak nadaży się okazja i atrakcyjny obiekt to zrobi wszyskto by zaspokoić popęd

              wiesz..to dopiero jest ochydne i przerażające..
    • o-w-k Re: czas, lekarstwo na zdradę? 30.05.07, 02:13
      Wersja pierwsza: każdy facet to bydlę, pijak i złodziej - bo każdy pijak to
      złodziej. I ta wersja jest najbardziej znana.
      Wersja druga: facet nie leci na kawał d...py. Gdyby tak było, to większość
      korzystałaby z oferty jakiejś "Dolores" za parę stów i problemu by nie było.
      Prawda jest inna. Zwykle się nie słucha, nie rozmawia, a jedynie mówi. Potem ku
      zdziwieniu wszystkich się okazuje, że kolos stał na glinianych nogach, że używa
      się odrębnych języków, a drogi się od lat rozchodzą w przeciwnych kierunkach.
      Przeżyłem to na własnej skórze, analizowałem na wiele sposobów i kiedyś książkę
      do szuflady napiszę. A na chwilę obecną - allah akbar i do przodu. Życie stygnie...
    • pendecha Re: czas, lekarstwo na zdradę? 30.05.07, 03:01
      Gdyby nie Ukrainka to inna by sie znalazla, widocznie mezowi czegos brakowalo
      i zamiast starac sie stworzyc to z toba ,znalazl u innej. Jezeli wybaczylas
      mezowi to nie potepiaj kochanki.
      • wild_berry Muszę sie wypowiedzieć 30.05.07, 14:15
        BLAGAM WAS LUDZIE NIE WYPOWIADAJCIE się na takie tematy jak nie macie pojęcia co czuje zdradzona kobieta ! jak mozecie pisac nie potępiaj kochanki ?? przecież one świadomie "dają" tym co zdradzają, doskonale wiedzą, ze w domu jest żona ktora jest nieczego nie świadoma ! napawają sie każdą kradzioną chwilą i z każdym spotkaniem w hotelu mają coraz wieksze plany wzgledem "męża". Bez 2 zdań mąż który zdradza to najgorszy skur.. i jego wina jest w tym największa ale błagam nie gloryfikujcie kur...ew które przyczyniają sie do cierpienia zdradzonych żon. Myślicie, ze faceci zdradzaja bo im czegos brakuje to jest gó.. prawda, oni wmawiaja to swoim kochankom bo wiedżą,że dzieki temu dostaną wiekszą dawke scenek rodem z porno filmów. Mężowie okłamuja je,że mają brzydke beznadziejne żony. A tu niespodzianka okazuje sie wszystko to nieprawda. Zauważyłam, że jak kochanki sie o tym dowiaduja, że zostały poprostu oszukane i wykorzystane to nie chcą zniszczyć ich "mężów" tylko robią wszystko żeby zniszczyć nas .. hmm cóż za prymitywne myslenie czyżby to za to, że jak wszystko wychodzi na jaw to "mężowie" przychodzą do nas jak stłuczone psy i błagaja o szansę... hmmm
        Pysia jesli masz taką możliwość to przestań sie poswiecać , pomysl czy on o tobie myślał w momencie kiedy pos... tą ukrainke..???
        • artemisia_gentileschi Re: Muszę sie wypowiedzieć 30.05.07, 15:59
          Nikt tu kochanki nie gloryfikowal.
          Chodzi tylko i wylacznie o zachowanie wlasciwych proporcji. Kochanka wcale nie
          musiala wiedziec, ze facet jest zonaty. Mogla tez nabrac sie na popularne wsrod
          puszczalskich panow teksty typu: zona mnie nie rozumie, nie kocha, nie sypiamy
          ze soba od wiekow itp. Ofkors, to jej naiwnosc i glupota, ale w koncu nie ona
          dopuscila sie zdrady z premedytacja, nie ona zlamala przysiege malzenska tylko
          Pysi malzonek, i to do niego nalezy miec pretensje.
          Chyba ze przyjmiemy zalozenie jakie juz pojawilo sie w jednym z postow - ze
          facet to glupie stworzonko, ktore mysli dolnym lebkiem zamiast gornym - i co za
          tym idzie, jest zwolniony z odpowiedzialnosci.
        • obca1 Re: Muszę sie wypowiedzieć 30.05.07, 16:42
          pojęcia c
          > o czuje zdradzona kobieta ! jak mozecie pisac nie potępiaj kochanki ?? przecież
          > one świadomie "dają" tym co zdradzają, doskonale wiedzą, ze w domu jest żona k
          > tora jest nieczego nie świadoma ! napawają sie każdą kradzioną chwilą i z każdy
          > m spotkaniem w hotelu mają coraz wieksze plany wzgledem "męża"

          nie ma sensu generalizować..każdy przypadek jest inny.. żony też nie zawsze są takie święte, cudowne, troskliwe, kochające czy wierne..
          takie wyżywanie się na kochankach jest zupełnie irracjonalne..

          > nie gloryfikujcie kur...ew które przyczyniają sie do cierpienia zdradzonych żon . Myślicie, ze faceci zdradzaja bo im czegos brakuje to jest gó.. prawda, oni w mawiaja to swoim kochankom bo wiedżą,że dzieki temu dostaną wiekszą dawke scene
          > k rodem z porno filmów.

          zupełny brak logiki..skoro oni wmawiają kochankom, że ich małżeństwo jest nieudane..że to tylko kwestia czasu kiedy wszystko się rozpadnie..no to z tych dziewczyn żadne dziwki (czemu żony tak się lubują w tym słowie?)..dały się nabrać i czasem też są ofiarą takiego pana bez zasad..
          ale jak pisałam..nie ma sensu generalizować..ani zrzucać winy na kobietę

          > k rodem z porno filmów. Mężowie okłamuja je,że mają brzydke beznadziejne żony. A tu niespodzianka okazuje sie wszystko to nieprawda. Zauważyłam, że jak kochan
          > ki sie o tym dowiaduja, że zostały poprostu oszukane i wykorzystane to nie chcą zniszczyć ich "mężów" tylko robią wszystko żeby zniszczyć nas .. hmm cóż za prymitywne myslenie czyżby to za to, że jak wszystko wychodzi na jaw to "mężowie"
          > przychodzą do nas jak stłuczone psy i błagaja o szansę... hmmm

          w sumie to czemu kochanka miałaby w takiej sytuacji uciekać z podkulonym ogonem? jeśli wierzyła, że jest kochana ..były współne plany z tym panem to jest zapewne równie zdezorientowana jak żonka..
          w takiej sytuacji obie panie mogą zacząć konkurować o tego pana - ach..ta destrukcyjna miłość..

          a prymitywne w takiej sytuacji są obie panie (jeśli już)..obie powinny dać takiemu facetowi kosza.. może by się nauczył, że pewnych rzeczy się nie robi :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka