jolek
14.06.07, 23:27
19 lat temu mialam 14 lat. zakochalam sie w moim kuzynie - starszym ode mnie o
12 lat. pewnego dnia zostalam z nim sam na sam w pokoju. on wtedy podszedl do
mnie i mnie objol... chwile to trwalo...
spotykam go czesto, bo mieszkamy niedaleko siebie. ale on przewaznie jest ze
swoja zona, ktorej nie znam i chyba nie lubie.
a on zawsze cudownie sie do mnie usmiecha, mowi "czesc".
codziennie marze, by jeszcze kiedys go dotknac, byc blisko niego.
mam mase pytan, ktore chcialabym mu zadac....
ale to chyba niemozliwe....
nie znosze widoku jego zony, ktora wiecznie przy nim jest. nie znosze tego, ze
ona ciagle trzyma go za reke, ze caly czas okazuje mu uczucia...
a ja dzis mam 33 lata. fajnego meza, cudowne dziecko... ale nigdy nikt nie
wzbudal we mnie tak niesamowitych uczuc jak moj kuzyn...
kurcze blade, ale mnie wzielo.... i tzryma tyle lat!
boje sie, ze kiedys bede zalowac, ze nic z tym nie zrobilam...