aga593
04.07.07, 19:26
Hejka
Mam 30 lat i dziś przypada moja 9 rocznica ślubu, dokładnie 4 lipca 1998 roku
o 16 powiedziałam sakramentalne TAK.
Trochę mi smutno, ponieważ od piątku nie rozmawiam z mężem, trochę się
pokłóciliśmy. To nawet nie była kłótnia, po prostu on wyszedł z domu ok.
16,gdyż miał pomóc bratu przy przeprowadzce, potem byli na piwie, powrót męża
nastąpił nad ranem. Całą noc się martwiłam, ponieważ telefon ciągle był
niedostępny, a jak udało mi się połączyć po północy dowiedziałam się, że jest
obok jakiegoś baru i ktoś go zaczepia, oczywiście mąż nie był trzeżwy.
Cała sytuacja wkurzyła mnie, zabrałam dzieciaki, wyłączyłam telefon i
pojechałam do rodziców bez informowania o tym męża, wróciłam w niedzielę.
No i mąż obraził się, nie odzywa się do mnie.
Nic chyba wielkiego nie zrobiłam, pokazałam mu jak to jest wrócić na drugi
dzień i nie odbierać telefonów, nie przejmować się , że ktoś się martwi.
Chciałabym, żeby to mąż pierwszy przemówił, uważam ,że to jego wina, ale coraz
trudniej znoszę takie ''ciche dni'', nienawidzę się kłócić, nie potrafię żyć
sama, ciężko jest mi bardzo.................................................