Dodaj do ulubionych

dziwne laskotanie

17.06.03, 11:31
Mam pytanie do Was Kobiety !

Otoz moja partnerka odczuwa dziwne laskotanie podczas
pieszczot jej letchtaczki. Mowi, ze to jest
nieprzyjemne i nie chce zebym tak robil. Czy sie
spotkalyscie z takim czyms ? Zawsze myslalem, ze
dotykanie tamtych okolic jest dla kobiet przyjemne. A
moze poradzicie mi jak ja tam dotykac, aby bylo przyjemnie.

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • pajdeczka Re: dziwne laskotanie 17.06.03, 11:34
      tymbark napisał:

      > Mam pytanie do Was Kobiety !
      >
      > Otoz moja partnerka odczuwa dziwne laskotanie podczas
      > pieszczot jej letchtaczki. Mowi, ze to jest
      > nieprzyjemne i nie chce zebym tak robil. Czy sie
      > spotkalyscie z takim czyms ? Zawsze myslalem, ze
      > dotykanie tamtych okolic jest dla kobiet przyjemne. A
      > moze poradzicie mi jak ja tam dotykac, aby bylo przyjemnie.
      >
      > Pozdrawiam

      Daj jej się napić Tymbarku to jej przejdzie.
    • drzazga1 Re: dziwne laskotanie 17.06.03, 11:50
      tymbark napisał:

      > Mam pytanie do Was Kobiety !
      >
      > Otoz moja partnerka odczuwa dziwne laskotanie podczas
      > pieszczot jej letchtaczki. Mowi, ze to jest
      > nieprzyjemne i nie chce zebym tak robil. Czy sie
      > spotkalyscie z takim czyms ? Zawsze myslalem, ze
      > dotykanie tamtych okolic jest dla kobiet przyjemne. A
      > moze poradzicie mi jak ja tam dotykac, aby bylo przyjemnie.
      >
      > Pozdrawiam

      Nic Ci nie poradzimy, bo nie jesteś my Twoją partnerką. Zapytaj ją
      bezpośrednio, niech Ci pokaże jak lubi. I nie myśl za dużo ;-))))))))
      bo źle wymyślisz;-)))))))
      • tymbark Re: dziwne laskotanie 17.06.03, 15:02

        > Nic Ci nie poradzimy, bo nie jesteś my Twoją partnerką.
        Zapytaj ją
        > bezpośrednio, niech Ci pokaże jak lubi. I nie myśl za
        dużo ;-))))))))
        > bo źle wymyślisz;-)))))))

        W tym problem, ze jak sam sie "bawi" to tez nic nie czuje :-(

        Juz nie wiem co z tym fantem zrobic. Mozliwe, zeby nic
        nie czula ?
        • drzazga1 Re: dziwne laskotanie 17.06.03, 16:00
          tymbark napisał:

          >
          > W tym problem, ze jak sam sie "bawi" to tez nic nie czuje :-(

          To jeszcze o niczym nie przesądza.

          >
          > Juz nie wiem co z tym fantem zrobic. Mozliwe, zeby nic
          > nie czula ?

          Możliwe to jest wszystko, nawet, ze jutro w Warszawie będą żaby z nieba
          padać... tylko mało prawdopodobne.

          Nie znam szczegółow (to nie jest zachęta, zebyś opisywał), zresztą, każdemu/ej
          podoba się co innego (siła nacisku, rytm itd.), ale tak strzelając w ciemno:
          spróbuj nie zaczynać "działalności" od łechtaczki, tylko np. od szyi, a może
          lubi być całowana w ucho, może jeszcze gdzieś indziej? Odrobinę fantazji...

          Niektórzy panowie są tak zachwyceni faktem, że wiedzą, gdzie u kobiety znajduje
          się jej (teoretycznie) najwrażliwsze miejsce, że od razu tam pchają paluchy. A
          to może być dla kobiety bardzo nieprzyjemne odczucie.
        • pajdeczka Re: dziwne laskotanie 18.06.03, 09:28
          tymbark napisał:

          >
          > W tym problem, ze jak sam sie "bawi" to tez nic nie czuje :-(
          >
          > Juz nie wiem co z tym fantem zrobic. Mozliwe, zeby nic
          > nie czula ?

          Łoł! A od kiedy "to" się nazywa fant? Chociaż...gdyby się tak zagłębić w temat
          to faktycznie ma to wiele wspólnego z fantem. Wszak fant to nagroda....
    • chooligan Rebus: Prezydent Wałesa + taczki ??? 17.06.03, 11:50
      lechtaczka
      • pajdeczka Re: Rebus: Prezydent Wałesa + taczki ??? 18.06.03, 09:29
        chooligan napisał:

        > lechtaczka

        Dobre!
    • korek33 Re: dziwne laskotanie 17.06.03, 11:52
      Nie rób tego zardzewiałą szczotką drucianą, to będzie lepiej.

      A`propos:
      Sąsiadka do sąsiadki:
      - Czemu pani tak krzyczała wczoraj w nocy, przedwczoraj i wcześniej?
      - A bo mżą mi robił malinki.
      - I to jest powód do takiego krzyku?
      - Ale on to robił kombinerkami
    • amor_latino Re: dziwne laskotanie 17.06.03, 15:05
      nie che to jej nie laskocz. bez lachy. badz mezczyzna;)
    • Gość: zocha Re: dziwne laskotanie IP: *.example.net / 192.168.15.* 17.06.03, 15:08
      moze trzeba sie dokładnie umyć? Sa takie specjalne płyny do higieny intymnej.
      • ja_nek Re: dziwne laskotanie 17.06.03, 17:14
        Poświęć jej dużo czasu, powoli i to od głowy poczynając:)
        • drzazga1 Re: dziwne laskotanie 17.06.03, 17:47
          ja_nek napisał:

          > Poświęć jej dużo czasu, powoli i to od głowy poczynając:)


          Nie bądźmy tacy ortodoksyjni, może zacząć od dłoni... ale głowy nie omijać :-D

          :-))))))))
          • Gość: .................. Re: dziwne laskotanie IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 17.06.03, 19:10
            I ma dziewczyna racje. Od czego masz kutasa.
            • pajdeczka Re: dziwne laskotanie 18.06.03, 09:32
              Gość portalu: .................. napisał(a):

              > I ma dziewczyna racje. Od czego masz kutasa.

              Chyba "do czego". Ano - do sikania.
        • pajdeczka Re: dziwne laskotanie 18.06.03, 09:31
          ja_nek napisał:

          > Poświęć jej dużo czasu, powoli i to od głowy poczynając:)

          Łot?! A może lepiej zacząć od stóp, konkretnie od dużego palca?
    • kraszan1 Re: dziwne laskotanie 17.06.03, 19:13
      tymbark napisał:

      > Mam pytanie do Was Kobiety !
      >
      > Otoz moja partnerka odczuwa dziwne laskotanie podczas
      > pieszczot jej letchtaczki. Mowi, ze to jest
      > nieprzyjemne i nie chce zebym tak robil. Czy sie
      > spotkalyscie z takim czyms ? Zawsze myslalem, ze
      > dotykanie tamtych okolic jest dla kobiet przyjemne. A
      > moze poradzicie mi jak ja tam dotykac, aby bylo przyjemnie.
      >
      Może masz zbyt włochaty język ?

      pzdr
      -K

      ------------------------
      Ja nie jestem hakerem, ta pani przyszla tu z tymi plikami i z nimi wychodzi
      • pajdeczka Re: dziwne laskotanie 18.06.03, 09:34
        kraszan1 napisał:

        > Może masz zbyt włochaty język ?
        >

        Ja myślę, że jest dokładnie na odwrót. Kubeczki smakowe mu się wytarły i teraz
        miast trzeć to język się ślizga i stąd te łachotki.
    • hal9000 Re: dziwne laskotanie 17.06.03, 19:49
      tymbark napisał:

      > Mam pytanie do Was Kobiety !
      >
      > Otoz moja partnerka odczuwa dziwne laskotanie podczas
      > pieszczot jej letchtaczki. Mowi, ze to jest
      > nieprzyjemne i nie chce zebym tak robil. Czy sie
      > spotkalyscie z takim czyms ? Zawsze myslalem, ze
      > dotykanie tamtych okolic jest dla kobiet przyjemne. A
      > moze poradzicie mi jak ja tam dotykac, aby bylo przyjemnie.

      A czym ją pieścisz?

      Pozdrawiam serdecznie,
      • Gość: ................. Re: dziwne laskotanie IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 17.06.03, 23:13
        Ja zrozumialem ze palcami i to nieudolnie. Ona ma swoje palce,
        wiec.... stad te jej narzekania.
        • pajdeczka Czyli... 18.06.03, 09:35
          Gość portalu: ................. napisał(a):

          > Ja zrozumialem ze palcami i to nieudolnie. Ona ma swoje palce,
          > wiec.... stad te jej narzekania.

          ...wiązać jej ręce na noc.
          • Gość: .................. Re: Czyli... IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 18.06.03, 20:37
            pajdeczka napisała:

            > Gość portalu: ................. napisał(a):
            >
            > > Ja zrozumialem ze palcami i to nieudolnie. Ona ma swoje palce,
            > > wiec.... stad te jej narzekania.
            >
            > ...wiązać jej ręce na noc.
            Raczej jemu w tym przypadku.
      • pajdeczka Re: dziwne laskotanie 18.06.03, 09:35
        hal9000 napisał:

        >> A czym ją pieścisz?
        >
        A tym , co wpadnie w rękę.
    • daffne Re: dziwne laskotanie 17.06.03, 23:21
      tymbark napisał:

      > Mam pytanie do Was Kobiety !
      >
      > Otoz moja partnerka odczuwa dziwne laskotanie podczas
      > pieszczot jej letchtaczki. Mowi, ze to jest
      > nieprzyjemne i nie chce zebym tak robil. Czy sie
      > spotkalyscie z takim czyms ? Zawsze myslalem, ze
      > dotykanie tamtych okolic jest dla kobiet przyjemne. A
      > moze poradzicie mi jak ja tam dotykac, aby bylo przyjemnie.
      >
      > Pozdrawiam
      --------------------
      Oczywiscie , ze dotykanie calowanie ssanie tych okolic jest bardzo przyjemne.Jesli Jej nie sprawia to przyjemnosci widocznie nie "robisz"tego tak jak Ona lubi.To ja powinienes pytac jak Ona lubi byc pieszczona , nie nas :) A trening czyni mistrza :)))
      Pozdrowionka:)
      • tymbark Re: dziwne laskotanie 18.06.03, 08:28
        daffne napisała:

        > Oczywiscie , ze dotykanie calowanie ssanie tych okolic
        jest bardzo przyjemne.Je
        > sli Jej nie sprawia to przyjemnosci widocznie nie
        "robisz"tego tak jak Ona lubi
        > .To ja powinienes pytac jak Ona lubi byc pieszczona ,
        nie nas :)

        Problem w tym, ze ona nie wie jak mam to robic. Nigdy sie
        nie masturbowala, wiec nie wie co jej sprawia przyjemnosc.
        • hal9000 Re: dziwne laskotanie 26.06.03, 11:17
          tymbark napisał:

          > daffne napisała:
          >
          > > Oczywiscie , ze dotykanie calowanie ssanie tych okolic jest bardzo
          > > przyjemne. Jesli Jej nie sprawia to przyjemnosci widocznie nie
          > > "robisz"tego tak jak Ona lubi. To ja powinienes pytac jak Ona lubi byc
          > > pieszczona, nie nas :)
          >
          > Problem w tym, ze ona nie wie jak mam to robic. Nigdy sie
          > nie masturbowala, wiec nie wie co jej sprawia przyjemnosc.

          To może niech zacznie się masturbować? Mówię to zupełnie serio...
          Czy też ze względów światopoglądowych (religijnych) jest to wykluczone?

          Pozdrawiam serdecznie,
      • pajdeczka Re: dziwne laskotanie 18.06.03, 09:37
        daffne napisała:

        >To ja powinienes pytac jak Ona lubi byc pieszczona , nie nas :) A trening czyn
        > i mistrza :)))

        Ale ona może sobie nie życzy, żeby na niej trenował? Może jej zależy na
        wyternowanym zawodniku?
    • anulex Ludzie!!! 17.06.03, 23:27
      Moze jak ktos nie ma nic madrego do napisania, to jednak lepiej sie nie
      odzywal? Jestescie zalosni, nie zabawni.

      Kobiety bywaja rozne. Sa takie, dla ktorych pieszczenie lechtaczki oznacza
      rozkosz. Innym przynosi to bol i/lub nieprzyjemne odczucia. Coz, mozna
      sprobowac pieszczenia w inny sposob, a jesli nic nie da, dac temu miejscu
      spokoj...
      • tymbark Re: Ludzie!!! 18.06.03, 08:31
        anulex napisała:

        > Kobiety bywaja rozne. Sa takie, dla ktorych pieszczenie
        lechtaczki oznacza
        > rozkosz. Innym przynosi to bol i/lub nieprzyjemne
        odczucia. Coz, mozna
        > sprobowac pieszczenia w inny sposob, a jesli nic nie
        da, dac temu miejscu
        > spokoj...

        To juz ostatnie miejsce w ktorym szukalem zrodla orgazmu
        u niej. Normalny stosunek na nia nie dziala, oral, anal
        takze. Caly czas mowi, ze nic nie czuje. No a przy tej
        lechtaczce to tylko laskotanie. Nie wiem sam co o tym
        myslec, czy to jakas wada genetyczna, czy moze cos w
        sferze psychiki ?
        • dorotka1970 Re: Ludzie!!! 18.06.03, 09:38
          tymbark napisał:

          > To juz ostatnie miejsce w ktorym szukalem zrodla orgazmu
          > u niej. Normalny stosunek na nia nie dziala, oral, anal
          > takze. Caly czas mowi, ze nic nie czuje. No a przy tej
          > lechtaczce to tylko laskotanie. Nie wiem sam co o tym
          > myslec, czy to jakas wada genetyczna, czy moze cos w
          > sferze psychiki ?

          Oj, prowokator z ciebie... ;-) Lubisz o lechtaczkach pogadac :-)
          Serio, to niemozliwe, zeby NIC nie czula. Jesli jej nie podniecasz, to bylaby
          niczym Sahara i nic bys nie zdzialal, a o analu to juz w ogole zapomnij.


          --------
          "Otwieram o 14:00 albo jak przyjde"
          /wywieszka w sklepie/
          • drzazga1 Re: Ludzie!!! 18.06.03, 11:27
            dorotka1970 napisała:


            > Oj, prowokator z ciebie... ;-) Lubisz o lechtaczkach pogadac :-)

            Tylko pogadać;-)))))))


            > Serio, to niemozliwe, zeby NIC nie czula.

            Ależ czuje, przecież w pierwszym wpisie stoi jak byk:
            "Mowi, ze to jest
            nieprzyjemne i nie chce zebym tak robil"

            Po kolejnych wpisach to ja się wcale dziewczynie nie dziwię....
            Niektórzy maja talent, inni uczą się z czasem, a niektórzy nie nauczą się
            nigdy:-)))
            Lajf ys brutal :-D


            Jesli jej nie podniecasz, to bylaby
            > niczym Sahara i nic bys nie zdzialal, a o analu to juz w ogole zapomnij.

            Ale on się tak bardzo starał.... tak się starał..... a ona nic!
            Pewnie nienormalna....

            Brrr.... nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu jak mawiała moja polonistka w
            liceum....
        • pajdeczka Re: Ludzie!!! 18.06.03, 09:41
          tymbark napisał:
          > To juz ostatnie miejsce w ktorym szukalem zrodla orgazmu
          > u niej. Normalny stosunek na nia nie dziala, oral, anal
          > takze. Caly czas mowi, ze nic nie czuje. No a przy tej
          > lechtaczce to tylko laskotanie. Nie wiem sam co o tym
          > myslec, czy to jakas wada genetyczna, czy moze cos w
          > sferze psychiki ?

          Bo ona niczego nie czuje do Ciebie. Czas stanąć z prawdą twarz w twarz.
        • anulex Re: Ludzie!!! 18.06.03, 11:30
          Szczerze mowiac nie mam pojecia co moglabym Ci poradzic. Moze powinniscie isc
          z tym do specjalisty?
        • drzazga1 Jako podsumowanie problemu Tymbarka - historyjka 25.06.03, 13:07
          tymbark napisał:

          > To juz ostatnie miejsce w ktorym szukalem zrodla orgazmu
          > u niej. Normalny stosunek na nia nie dziala, oral, anal
          > takze. Caly czas mowi, ze nic nie czuje. No a przy tej
          > lechtaczce to tylko laskotanie. Nie wiem sam co o tym
          > myslec, czy to jakas wada genetyczna, czy moze cos w
          > sferze psychiki ?


          Był sobie chłopiec.....
          Do pełni szczęścia brakowało mu... samochodu ;-)))
          Od dziecka oglądał relacje z rajdów, wieszał w pokoju kolorowe plakaty, na
          ulicy z zazdrością patrzył na dorosłych mężczyzn z ich wspaniałymi
          samochodami...
          Obiecał sobie, że on niedługo też będzie miał takie cudo...

          Niestety, marzenia marzeniami, samochód sam się nie prowadzi, wymaga
          tankowania, wymiany oleju, świec... krótko mówiąc, trzeba o niego dbać i
          pielęgnować, jeżeli chce się miło i bez kłopotów pojeżdzić - jak to w życiu,
          nic za darmo ;-))).
          Nasz bohater co prawda, słyszał gdzieś o tym, ale teoria praktyki nigdy nie
          zastąpi. Zresztą uważał się za znawcę, bo przecież zdarzyło mu się kilka razy
          prowadzić, co prawda krótko, ale przecież poszło gładko...
          To, że co innego przygodna jazda, a co innego własny samochód, o który trzeba
          stale dbać, do głowy mu nie przyszło.

          Wreszcie nadszedł ten z dawna oczekiwany i hucznie świętowany dzień odbioru
          własnego autka.
          Autko oczywiście było nówka, prosto z taśmy można rzec, nawet pół metra jeszcze
          nikt nim nie przejechał.... co stanowiło kolejny powód do dumy naszego
          chłopaczka. Szczęśliwy myślał, że teraz to dopiero będzie jazda, żadnych
          ograniczeń, dosyć proszenia o pożyczenie, wreszcie coś, co należy tylko do
          niego. Teraz to on dopiero pokaże, co potrafi!

          I właściwie wszystko mogłoby skończyć się szczęśliwie, ale.....
          Jak to często bywa, możliwości z chęciami nie były kompatybilne.

          Bowiem chłopak, "wyedukowany" w teorii, naoglądawszy się uprzednio rajdów dla
          zaawansowanych kierowców, nie wziął pod uwagę, że takie autko nowiutkie jest
          niedotarte, a w ogóle dosyć delikatne i bez tuningu nadaje się na początek
          wyłącznie do spokojnej jazdy po mieście, że trzeba zadbać o uzupełnienie oleju,
          itp. Kwestie przygotowań w ogóle nie zaprzątały mu uwagi, w końcu samochód jest
          po to, żeby jeżdził, nie?

          Wybrał się na przejażdżkę po bezdrożach, co prawda, trochę w głębi duszy
          zdenerwowany, bo co innego oglądać, a co innego samemu kręcić kierownicą i
          zmieniać biegi.... manipulacje były przeprowadzane albo z użyciem siły (wtedy
          autko nieśmiało i delikatnie protestowało, czego rozemocjonowany nawet nie
          zauważał) albo w ogóle bez potrzebnego nacisku (autko nie reagowało).
          Jakoś ta jazda nie była taka jak sobie wymarzył.... autkiem czasami szarpało,
          czasami nie chciało skręcać tam, gdzie on chciał, więc uznał, że najwidoczniej
          trzeba zastosować inne środki.

          Zaczął jeżdzić po błocie, grząskim piasku - a coraz głośniejsze zgrzyty i
          protesty męczonego samochodzika były dla chłopaczka impulsem do "podejmowania
          nowych wyzwań" bo przecież tak uczą wszystkie reklamy...
          Jak łatwo się domyślić, długo nie pojeżdził, szarpanie drążka zmiany biegów bez
          wcześniejszego wciśnięcia sprzęgła skończyło się definitywną odmową dalszej
          współpracy ze strony autka.
          Wtedy wkurzony chłopczyna oznajmił, że "To była ostatnia próba osiągnięcia
          pozrozumienia z tym wybrakowanym szmelcem!"

          I najchętniej byłby zostawił gdziekolwiek, ale umowa sprzedaży była
          jednocześnie zobowiązaniem długoterminowym, a jej zerwanie wiązało się z
          wieloma kosztami i kłopotami. Zresztą autko samo w sobie śliczne.... tylko
          jeżdzić jakoś nie lubiło...


          Tymbark, aluzju poniał?
          To teraz możesz albo się obrazić i rzucić paroma epitetami pod moim adresem
          albo wyciągnąć wnioski i spróbować się czegoś nauczyć, może uda się jeszcze
          naprawić, coś zepsuł własnymi siłami.
          • losiu4 Re: Jako podsumowanie problemu Tymbarka - history 25.06.03, 13:40
            drzazga1 napisała:

            > Był sobie chłopiec.....

            ech, Drzazgo, Ty sie marnujesz w pracy. Talent trza wykorzystywac ;))
            Co do Tymbarka, to o ile jego pierwszy post byl hmmmm... neutralny, to proba wyjasnienia - tragiczna. Moze jednak
            cos z Twojej opowiastki wyniesie, czego mu (i jej) zycze

            Pozdrawiam

            Losiu
            • drzazga1 Re: Jako podsumowanie problemu Tymbarka - history 25.06.03, 14:19
              losiu4 napisał:

              > ech, Drzazgo, Ty sie marnujesz w pracy. Talent trza wykorzystywac ;))

              Popularyzatorski? ;-)
              Dzięki za uznanie, nawiasem mówiąc oczekiwałam raczej słów krytyki, bo dosyć
              ostro napisałam... ale subtelnie i ogródkami nic by nie dało.

              Starałam się pisać tak, żeby adresat zrozumiał.... Bo sytuacja, mówię teraz
              wyjątkowo serio, nie jest przyjemna, ani dla niego, ani dla niej. Coś z tym
              trzeba zrobić, a Tymbark nie bardzo wie, co i jak.


              > Co do Tymbarka, to o ile jego pierwszy post byl hmmmm... neutralny, to proba
              wyjasnienia - tragiczna. Moze jednak
              > cos z Twojej opowiastki wyniesie, czego mu (i jej) zycze
              >
              > Pozdrawiam
              >
              > Losiu

              Też mam nadzieję.
              A w ogóle dziwi mnie słaby odzew panów - bywalców forum, nie lubią sobie
              pomagać, czy co? Gdzież ta mityczna męska solidarność?
              • losiu4 Re: Jako podsumowanie problemu Tymbarka - history 25.06.03, 14:49
                drzazga1 napisała:

                > A w ogóle dziwi mnie słaby odzew panów - bywalców forum, nie lubią sobie
                > pomagać, czy co? Gdzież ta mityczna męska solidarność?

                hmmmm... nie wiem, czy p. Tymbark bylby zadowolony z rzeczywistej pomocy ;)) No ale ostatecznie moge sie
                poswiecic, tylko kto mnie bedzie bronil, jakby co?

                Pozdrawiam

                Losiu
                • drzazga1 Re: Jako podsumowanie problemu Tymbarka - history 25.06.03, 15:11
                  losiu4 napisał:

                  >
                  > hmmmm... nie wiem, czy p. Tymbark bylby zadowolony z rzeczywistej pomocy ;))

                  Miałam na myśli raczej przyjacielską poradę, nie udawaj, że nie zrozumiałaeś...


                  No ale ostatecznie moge sie
                  > poswiecic, tylko kto mnie bedzie bronil, jakby co?
                  >

                  Ja na przykład, jakby co, to zawołaj! ;-)))))))
                  • losiu4 Re: Jako podsumowanie problemu Tymbarka - history 25.06.03, 16:15
                    drzazga1 napisała:

                    > Miałam na myśli raczej przyjacielską poradę, nie udawaj, że nie
                    zrozumiałaeś...

                    w takiej sytuacji przyjacielska porada na nic, bo przeciez juz wszystkiego
                    probowal. Musialbym przekonac sie jak to jest w rzeczywistosci, proby i
                    badania przeprowadzic...

                    > No ale ostatecznie moge sie
                    > > poswiecic, tylko kto mnie bedzie bronil, jakby co?

                    > Ja na przykład, jakby co, to zawołaj! ;-)))))))

                    alarm probny: RAAATUUUUNKUUUU!!!!!

                    Pozdrawiam

                    Losiu
                    • drzazga1 Re: Jako podsumowanie problemu Tymbarka - history 25.06.03, 16:24
                      losiu4 napisał:

                      > w takiej sytuacji przyjacielska porada na nic, bo przeciez juz wszystkiego
                      > probowal. Musialbym przekonac sie jak to jest w rzeczywistosci, proby i
                      > badania przeprowadzic...


                      hahaha... ależ naturalnie....

                      > alarm probny: RAAATUUUUNKUUUU!!!!!
                      >

                      JESTEM!!!!
                      Kogo lać?
                      • losiu4 Re: Jako podsumowanie problemu Tymbarka - history 25.06.03, 16:29
                        drzazga1 napisała:

                        > hahaha... ależ naturalnie....

                        alez oczywiscie. Inaczej sie po prostu nie da ;))

                        > JESTEM!!!!
                        > Kogo lać?

                        a kto sie nawinie (tylko nie szef, o ile jestes jeszcze w pracy)... chociaz z
                        drugiej strony: a moze mu sie nalezy :))

                        Pozdrawiam

                        Losiu
                        • drzazga1 Re: Jako podsumowanie problemu Tymbarka - history 26.06.03, 00:20
                          losiu4 napisał:

                          >
                          > alez oczywiscie. Inaczej sie po prostu nie da ;))

                          Wyłącznie lekcja poglądowa?
                          Swoją drogą są podręczniki typu "Windows dla opornych", to może by tak....

                          >
                          > > JESTEM!!!!
                          > > Kogo lać?
                          >
                          > a kto sie nawinie

                          No wiesz, ja co prawda agresywna i zołza jestem, ale tak wszystkich, bez
                          wyjątku to trochę nieładnie... a nuż się jaki niewinny trafi? I potem mnie moje
                          własne sumienie zagryzie;-)...


                          (tylko nie szef, o ile jestes jeszcze w pracy)... chociaz z
                          > drugiej strony: a moze mu sie nalezy :))

                          Szefa dziś nie było (dlatego mogłam zająć się rozwijaniem swojej grafomanii;-
                          )), zadzwonił, że chory... ja mu tam źle nie życzę, niech sobie w łóżku poleży
                          jutro też, a własciwie to dzisiaj:-))) przecież trzeba leczyć się dokładnie ;-))

                          Co do lania, to mnie w dzieciństwie nauczono, że bić słabszych jest
                          niehonorowo... a on wysportowany nie jest....

                          Pozdrawiam D.
                          • losiu4 Re: Jako podsumowanie problemu Tymbarka - history 26.06.03, 08:34
                            drzazga1 napisała:

                            > losiu4 napisał:
                            >
                            > >
                            > > alez oczywiscie. Inaczej sie po prostu nie da ;))
                            >
                            > Wyłącznie lekcja poglądowa?
                            > Swoją drogą są podręczniki typu "Windows dla opornych", to może by tak....

                            no i kazdy szanujacy sie czlowiek wie, ile sa warte takie poradniki. Tylko "namacalnie"

                            > > > JESTEM!!!!
                            > > > Kogo lać?

                            > > a kto sie nawinie

                            > No wiesz, ja co prawda agresywna i zołza jestem, ale tak wszystkich, bez
                            > wyjątku to trochę nieładnie... a nuż się jaki niewinny trafi? I potem mnie moje
                            > własne sumienie zagryzie;-)...

                            nie ma niewinnych (oprocz losiow oczywiscie). Kazdemu za cos sie nalezy. Poza tym zawsze od rekoczynow
                            mozna przejsc do przyjemniejszych rzeczy ;))

                            > (tylko nie szef, o ile jestes jeszcze w pracy)... chociaz z
                            > > drugiej strony: a moze mu sie nalezy :))

                            > Szefa dziś nie było (dlatego mogłam zająć się rozwijaniem swojej grafomanii;-
                            > )), zadzwonił, że chory... ja mu tam źle nie życzę, niech sobie w łóżku poleży
                            > jutro też, a własciwie to dzisiaj:-))) przecież trzeba leczyć się dokładnie ;-)

                            ano pewnie ze tak - niech lezy jak najdluzej. Nie ma to jak wtedy, gdy szef na urlopie lub zmorzon choroba ;)). No i
                            wlasnie: dlaczego Ty nie polozylas sie spac?

                            > Co do lania, to mnie w dzieciństwie nauczono, że bić słabszych jest
                            > niehonorowo... a on wysportowany nie jest....

                            nie wiadomo, nie wiadomo... nieraz jest tak: "maly, chudy, ale byk!"

                            Pozdrawiam

                            Losiu
                            • drzazga1 Re: Jako podsumowanie problemu Tymbarka - history 26.06.03, 10:22
                              losiu4 napisał:

                              > drzazga1 napisała:
                              >
                              > > Wyłącznie lekcja poglądowa?
                              > > Swoją drogą są podręczniki typu "Windows dla opornych", to może by tak....
                              >
                              > no i kazdy szanujacy sie czlowiek wie, ile sa warte takie poradniki.
                              Tylko "namacalnie"

                              To się nazywa naginanie teorii do pragnień? :-)))


                              > > No wiesz, ja co prawda agresywna i zołza jestem, ale tak wszystkich, bez
                              > > wyjątku to trochę nieładnie... a nuż się jaki niewinny trafi? I potem mnie
                              > moje własne sumienie zagryzie;-)...
                              >
                              > nie ma niewinnych (oprocz losiow oczywiscie). Kazdemu za cos sie nalezy. Poza
                              tym zawsze od rekoczynow mozna przejsc do przyjemniejszych rzeczy ;))

                              A nie można pominąć etapu rękoczynów?


                              > ano pewnie ze tak - niech lezy jak najdluzej. Nie ma to jak wtedy, gdy szef
                              na urlopie lub zmorzon choroba ;)). No i wlasnie: dlaczego Ty nie polozylas sie
                              spac?

                              Bo pisałam..... trochę potrwało. Ale za to oglądam sobie świt z perspektywy IX
                              piętra:-)


                              > > Co do lania, to mnie w dzieciństwie nauczono, że bić słabszych jest
                              > > niehonorowo... a on wysportowany nie jest....
                              >
                              > nie wiadomo, nie wiadomo... nieraz jest tak: "maly, chudy, ale byk!"

                              On nie jest ani mały, ani specjalnie chudy, tylko mało wygimnastykowany -
                              skutki krzesełkowego trybu życia. To byłoby naprawdę brzydkie, gdybym zaczęła
                              wykorzystywać przewagę fizyczną.
                              • losiu4 Re: Jako podsumowanie problemu Tymbarka - history 26.06.03, 12:12
                                drzazga1 napisała:

                                > losiu4 napisał:
                                >
                                > > drzazga1 napisała:
                                > >
                                > > > Wyłącznie lekcja poglądowa?
                                > > > Swoją drogą są podręczniki typu "Windows dla opornych", to może by ta
                                > k....
                                > >
                                > > no i kazdy szanujacy sie czlowiek wie, ile sa warte takie poradniki.
                                > Tylko "namacalnie"

                                > To się nazywa naginanie teorii do pragnień? :-)))

                                alez skad, przeciez "ja tylko niose pomoc" ;))

                                > > nie ma niewinnych (oprocz losiow oczywiscie). Kazdemu za cos sie nalezy. P
                                > oza
                                > tym zawsze od rekoczynow mozna przejsc do przyjemniejszych rzeczy ;))

                                > A nie można pominąć etapu rękoczynów?

                                mozna, ale od czasu do czasu odrobina perwersji.... ;))

                                > > ano pewnie ze tak - niech lezy jak najdluzej. Nie ma to jak wtedy, gdy sze
                                > f
                                > na urlopie lub zmorzon choroba ;)). No i wlasnie: dlaczego Ty nie polozylas sie
                                > spac?

                                > Bo pisałam..... trochę potrwało.

                                no tak, obowiazki towarzyskie przede wszystkim...

                                > Ale za to oglądam sobie świt z perspektywy IX
                                > piętra:-)

                                swego czasu mialem lepiej: piekny widok z XV pietra na wschodzace nad Nowa Huta sloneczko... a jak jeszcze spust
                                pary robili... ech, piekne czasy

                                > On nie jest ani mały, ani specjalnie chudy, tylko mało wygimnastykowany -
                                > skutki krzesełkowego trybu życia. To byłoby naprawdę brzydkie, gdybym zaczęła
                                > wykorzystywać przewagę fizyczną.

                                we w sumie masz racje. No ale moze jak zobaczy jaka grozna jestes to jakas podwyzke da? Moze jakis bonusik,
                                awans, autko lub mieszkanie sluzbowe... Tylko zakres obowiazkow moze rozszerzyc sie o ochrone.

                                Pozdrawiam

                                Losiu
                                • drzazga1 Re: Jako podsumowanie problemu Tymbarka - history 26.06.03, 12:37
                                  losiu4 napisał:

                                  > drzazga1 napisała:

                                  > > To się nazywa naginanie teorii do pragnień? :-)))
                                  >
                                  > alez skad, przeciez "ja tylko niose pomoc" ;))

                                  Aaaa... to się teraz tak nazywa? ;-)))

                                  >
                                  > > A nie można pominąć etapu rękoczynów?
                                  >
                                  > mozna, ale od czasu do czasu odrobina perwersji.... ;))

                                  Byle rzeczywiście od czasu do czasu i rzeczywiście odrobina....


                                  > ano pewnie ze tak - niech lezy jak najdluzej. Nie ma to jak wtedy, gd
                                  > y szef na urlopie lub zmorzon choroba ;)). No i wlasnie: dlaczego Ty nie
                                  polozylas sie spac?
                                  >
                                  > > Bo pisałam..... trochę potrwało.
                                  >
                                  > no tak, obowiazki towarzyskie przede wszystkim...

                                  Oczywiście... sprawdź godzinę, to zobaczysz, co to były za "obowiązki
                                  towarzyskie" ;-))))
                                  A spać i tak nie mogę, wiec przynajmniej czas jakoś pożytecznie zagospodarowałam


                                  > we w sumie masz racje. No ale moze jak zobaczy jaka grozna jestes to jakas
                                  podwyzke da? Moze jakis bonusik,
                                  > awans, autko lub mieszkanie sluzbowe... Tylko zakres obowiazkow moze
                                  rozszerzyc sie o ochrone.
                                  >
                                  Hihiiii, zaraz napisze podanie o rozszerzenie obowiązków....
                                  O, dowcip mi się przypomniał tak a propos...

                                  :-))))
                                  • losiu4 Re: Jako podsumowanie problemu Tymbarka - history 26.06.03, 12:54
                                    drzazga1 napisała:

                                    > > alez skad, przeciez "ja tylko niose pomoc" ;))

                                    > Aaaa... to się teraz tak nazywa? ;-)))

                                    e, nie. Od czasow slawetnej Seksmisji tak sie to nazywa ;))

                                    > > mozna, ale od czasu do czasu odrobina perwersji.... ;))

                                    > Byle rzeczywiście od czasu do czasu i rzeczywiście odrobina....

                                    jakzeby inaczej moglo byc?

                                    > > > Bo pisałam..... trochę potrwało.

                                    > > no tak, obowiazki towarzyskie przede wszystkim...

                                    > Oczywiście... sprawdź godzinę, to zobaczysz, co to były za "obowiązki
                                    > towarzyskie" ;-))))
                                    > A spać i tak nie mogę, wiec przynajmniej czas jakoś pożytecznie zagospodarowała
                                    > m

                                    juz patrze... No ladnie, ladnie... wpol do pierwszej prawie... hmmmmm ;))

                                    > Hihiiii, zaraz napisze podanie o rozszerzenie obowiązków....

                                    to mi tez taki wzor przyslij, bo moje podania jakos nie skutkuja. moze do swojego szefa sie znowu wybiore.,

                                    > O, dowcip mi się przypomniał tak a propos...

                                    wal smialo, posmiejemy sie razem, a moze i inni sie zabawia

                                    Pozdrawiam

                                    Losiu
                                    • drzazga1 Re: Jako podsumowanie problemu Tymbarka - history 26.06.03, 13:09
                                      losiu4 napisał:

                                      > e, nie. Od czasow slawetnej Seksmisji tak sie to nazywa ;))

                                      Ciekawe, co na to bezpośrednio zainteresowany, tzn., pomocy szukający...
                                      zauważ, ze my tu pracowicie wątek wyciagamy do góry, coby dlaleko szukać nie
                                      musiał... powinien być chyba wdzięczny?


                                      > > > > Bo pisałam..... trochę potrwało.
                                      >
                                      > > > no tak, obowiazki towarzyskie przede wszystkim...
                                      >
                                      > > Oczywiście... sprawdź godzinę, to zobaczysz, co to były za "obowiązki
                                      > > towarzyskie" ;-))))
                                      > > A spać i tak nie mogę, wiec przynajmniej czas jakoś pożytecznie zagospodar
                                      > owała
                                      > > m
                                      >
                                      > juz patrze... No ladnie, ladnie... wpol do pierwszej prawie... hmmmmm ;))


                                      Żle patrzysz, było prawie kwadrans po trzeciej!!!

                                      >
                                      > > Hihiiii, zaraz napisze podanie o rozszerzenie obowiązków....
                                      >
                                      > to mi tez taki wzor przyslij, bo moje podania jakos nie skutkuja. moze do
                                      swojego szefa sie znowu wybiore.,

                                      Hehe, bo Ty pewnie piszesz nie tylko o rozszerzenie obowiązków, ale jeszcze o
                                      podwyżkę pensji... no, tego ostatniego to juz na pewno nie dostaniesz;-))))


                                      >
                                      > > O, dowcip mi się przypomniał tak a propos...
                                      >
                                      > wal smialo, posmiejemy sie razem, a moze i inni sie zabawia

                                      Jaki jest najlepszy stróż do zainstalowania w domu z ogropdem?

                                      Odp: Żona, zje mniej niż doberman, przekupić kiełbasą się nie da, na suczki nie
                                      poleci....
                                      • losiu4 Re: Jako podsumowanie problemu Tymbarka - history 26.06.03, 16:46
                                        drzazga1 napisała:

                                        > > e, nie. Od czasow slawetnej Seksmisji tak sie to nazywa ;))
                                        >
                                        > Ciekawe, co na to bezpośrednio zainteresowany, tzn., pomocy szukający...

                                        Powinien docenic zbozne intencje ;)) a w ogole: "a czy ja cos mowilem?"

                                        > zauważ, ze my tu pracowicie wątek wyciagamy do góry, coby dlaleko szukać nie
                                        > musiał... powinien być chyba wdzięczny?

                                        moze przeczytal gdzies o jeszcze jednym przycisku na ciele kobiety i probuje
                                        dalej?

                                        > > > A spać i tak nie mogę, wiec przynajmniej czas jakoś pożytecznie zagos
                                        > podar
                                        > > owała
                                        > > > m
                                        > >
                                        > > juz patrze... No ladnie, ladnie... wpol do pierwszej prawie... hmmmmm ;))

                                        > Żle patrzysz, było prawie kwadrans po trzeciej!!!

                                        bede sie upieral przy swoim... oj, przepraszam, zapomnialem o teorii
                                        wzglednosci ;))

                                        > > > Hihiiii, zaraz napisze podanie o rozszerzenie obowiązków....
                                        > >
                                        > > to mi tez taki wzor przyslij, bo moje podania jakos nie skutkuja. moze do
                                        > swojego szefa sie znowu wybiore.,
                                        >
                                        > Hehe, bo Ty pewnie piszesz nie tylko o rozszerzenie obowiązków, ale jeszcze
                                        o
                                        > podwyżkę pensji... no, tego ostatniego to juz na pewno nie dostaniesz;-))))

                                        o kurde, wiedzialem, ze cos nie tak robie ;))

                                        > > wal smialo, posmiejemy sie razem, a moze i inni sie zabawia

                                        > Jaki jest najlepszy stróż do zainstalowania w domu z ogrodem?

                                        > Odp: Żona, zje mniej niż doberman, przekupić kiełbasą się nie da, na suczki
                                        > nie poleci....

                                        :)))

                                        Mnie sie o brydzu przypomnialo.. stare, ale niech bedzie:

                                        Po rozdaniu jeden partner drze sie na drugiego
                                        - no i czego wylazles spod kiera?!?!
                                        - no jsak to, przeciez dobrze widzialem, jak lapiesz sie za serce...
                                        - no a co robi serce?! pik, pik...

                                        Pozdrawiam

                                        Losiu
                                        • drzazga1 Re: Jako podsumowanie problemu Tymbarka - history 26.06.03, 17:10
                                          losiu4 napisał:

                                          a w ogole: "a czy ja cos mowilem?"
                                          >
                                          zauważ, ze my tu pracowicie wątek wyciagamy do góry, coby dlaleko szukać n
                                          > ie musiał... powinien być chyba wdzięczny?
                                          >
                                          > moze przeczytal gdzies o jeszcze jednym przycisku na ciele kobiety i probuje
                                          > dalej?

                                          Brrr... nosorożec by tych prób nie wytrzymał...

                                          >
                                          A spać i tak nie mogę, wiec przynajmniej czas jakoś pożytecznie
                                          > zagospodarowałam
                                          > > >
                                          juz patrze... No ladnie, ladnie... wpol do pierwszej prawie... hmmmmm;))
                                          >
                                          > > Żle patrzysz, było prawie kwadrans po trzeciej!!!
                                          >
                                          > bede sie upieral przy swoim... oj, przepraszam, zapomnialem o teorii
                                          > wzglednosci ;))

                                          Nie teorii, tylko w praktyce sprawdź, o której pocztę dostałeś.
                                          I co, mówię, że o trzeciej, to o trzeciej. Bezwzględnie. Ja tam za leniwa
                                          jestem, żeby kłamać.
                                          (dziś też będę o tej godzinie, chyba, że łączność siądzie, a co, kto
                                          powiedział, że sen jest potrzebny?)


                                          > > Hehe, bo Ty pewnie piszesz nie tylko o rozszerzenie obowiązków, ale jeszcze
                                          o podwyżkę pensji... no, tego ostatniego to juz na pewno nie dostaniesz;-)))
                                          > )
                                          >
                                          > o kurde, wiedzialem, ze cos nie tak robie ;))

                                          Proście, a... będziecie prości ;-)

                                          > Mnie sie o brydzu przypomnialo.. stare, ale niech bedzie:
                                          >
                                          > Po rozdaniu jeden partner drze sie na drugiego
                                          > - no i czego wylazles spod kiera?!?!
                                          > - no jsak to, przeciez dobrze widzialem, jak lapiesz sie za serce...
                                          > - no a co robi serce?! pik, pik...
                                          >

                                          :-)))))
                                          • losiu4 Re: Jako podsumowanie problemu Tymbarka - history 26.06.03, 19:03
                                            drzazga1 napisała:

                                            > > moze przeczytal gdzies o jeszcze jednym przycisku na ciele kobiety i probu
                                            > je
                                            > > dalej?

                                            > Brrr... nosorożec by tych prób nie wytrzymał...

                                            totez i dlatego chce pomoc nieszczesnej kobiecie ;))

                                            > Nie teorii, tylko w praktyce sprawdź, o której pocztę dostałeś.
                                            > I co, mówię, że o trzeciej, to o trzeciej. Bezwzględnie. Ja tam za leniwa
                                            > jestem, żeby kłamać.
                                            > (dziś też będę o tej godzinie, chyba, że łączność siądzie, a co, kto
                                            > powiedział, że sen jest potrzebny?)

                                            zalezy do czego sie odnosimy ;)) no dobrze, juz nie bij...

                                            > > o kurde, wiedzialem, ze cos nie tak robie ;))

                                            > Proście, a... będziecie prości ;-)

                                            no tak, biedne losie zawsze beda pokrzywdzone :(((
                                            a teraz musze wypelnic obowiazki gospodarcze i nyny... dobranoc

                                            Pozdrawiam

                                            Losiu
                                            • drzazga1 Re: Jako podsumowanie problemu Tymbarka - history 26.06.03, 20:03
                                              losiu4 napisał:


                                              >
                                              > totez i dlatego chce pomoc nieszczesnej kobiecie ;))

                                              Dobrymi chęciami piekło wybrukowane razem z droga do niego....
                                              Jak sobie dziewczyna sama rady nie da to przepadła.
                                              Cóż, nie wszyscy jestesmy urodzonymi zwycięzcami.

                                              >
                                              > > Nie teorii, tylko w praktyce sprawdź, o której pocztę dostałeś.
                                              > > I co, mówię, że o trzeciej, to o trzeciej. Bezwzględnie. Ja tam za leniwa
                                              > > jestem, żeby kłamać.
                                              > > (dziś też będę o tej godzinie, chyba, że łączność siądzie, a co, kto
                                              > > powiedział, że sen jest potrzebny?)
                                              >
                                              > zalezy do czego sie odnosimy ;)) no dobrze, juz nie bij...

                                              O nie, nie ze mną te numery, nie się na litość nie weźmie.
                                              Czekam na potwierdzenie, że to ja miałam rację!
                                              Bo jak nie, to przestaję pisać....

                                              > > Proście, a... będziecie prości ;-)
                                              >
                                              > no tak, biedne losie zawsze beda pokrzywdzone :(((

                                              Tak jak i reszta zwierzątek pracujących...


                                              > a teraz musze wypelnic obowiazki gospodarcze i nyny... dobranoc

                                              Nic z tego, dziś "dobranoc" w ogóle nie mam w planach.
                                              • losiu4 Re: Jako podsumowanie problemu Tymbarka - history 27.06.03, 07:42
                                                drzazga1 napisała:

                                                > losiu4 napisał:

                                                > > totez i dlatego chce pomoc nieszczesnej kobiecie ;))

                                                > Dobrymi chęciami piekło wybrukowane razem z droga do niego....
                                                > Jak sobie dziewczyna sama rady nie da to przepadła.
                                                > Cóż, nie wszyscy jestesmy urodzonymi zwycięzcami.

                                                da sobie, da... tylko albo jego musi czegos nauczyc (i raczej nie chopdzi tu o technike a podejscie psychologiczne),
                                                albo obiekt zainteresowania zmienic, bo z wypowiedzi wynikalo, ze on ja traktuje jak maszynke,. A to zle wrozy...

                                                > > > Nie teorii, tylko w praktyce sprawdź, o której pocztę dostałeś.
                                                > > > I co, mówię, że o trzeciej, to o trzeciej. Bezwzględnie. Ja tam za le
                                                > niwa
                                                > > > jestem, żeby kłamać.
                                                > > > (dziś też będę o tej godzinie, chyba, że łączność siądzie, a co, kto
                                                > > > powiedział, że sen jest potrzebny?)

                                                > > zalezy do czego sie odnosimy ;)) no dobrze, juz nie bij...

                                                > O nie, nie ze mną te numery, nie się na litość nie weźmie.
                                                > Czekam na potwierdzenie, że to ja miałam rację!
                                                > Bo jak nie, to przestaję pisać....

                                                mnie chdzilo o Twoj post na tym watku. Ze swojego pktu widzenia masz oczywiscie racje, ale skad i kiedy sie wzial
                                                (podczas dnia sprawdzalem poczte kilka razy) to naprawde nie wiem. Podsumowujac: bije sie w piersi, mialas racje

                                                > Nic z tego, dziś "dobranoc" w ogóle nie mam w planach.

                                                ech, kobieto, spasuj... druga bezsenna nocka, tak sie nie da. Czemu chcesz sie do jakowegos widma upodobnic? ;))

                                                Pozdrawiam

                                                Losiu
                                                • drzazga1 Re: Jako podsumowanie problemu Tymbarka - history 27.06.03, 10:20
                                                  losiu4 napisał:

                                                  > drzazga1 napisała:
                                                  >
                                                  > > losiu4 napisał:
                                                  >
                                                  > > > totez i dlatego chce pomoc nieszczesnej kobiecie ;))
                                                  >
                                                  > > Dobrymi chęciami piekło wybrukowane razem z droga do niego....
                                                  > > Jak sobie dziewczyna sama rady nie da to przepadła.
                                                  > > Cóż, nie wszyscy jestesmy urodzonymi zwycięzcami.
                                                  >
                                                  > da sobie, da... tylko albo jego musi czegos nauczyc (i raczej nie chopdzi tu
                                                  o technike a podejscie psychologiczne),
                                                  > albo obiekt zainteresowania zmienic, bo z wypowiedzi wynikalo, ze on ja
                                                  traktuje jak maszynke,. A to zle wrozy...

                                                  Gorzej to już nie jest w fazie wróżb, tylko realizacji. A zmienić nie będzie
                                                  jej łatwo. Zawsze mówię - sprawdzać towar przed podpisaniem umowy, to potem
                                                  rozczarowań nie będzie.



                                                  >
                                                  > > O nie, nie ze mną te numery, nie się na litość nie weźmie.
                                                  > > Czekam na potwierdzenie, że to ja miałam rację!
                                                  > > Bo jak nie, to przestaję pisać....
                                                  >
                                                  > mnie chdzilo o Twoj post na tym watku. Ze swojego pktu widzenia masz
                                                  oczywiscie racje, ale skad i kiedy sie wzial
                                                  > (podczas dnia sprawdzalem poczte kilka razy)

                                                  Oj, wysyłałam ok. 3.oo, coś serwery wolno chodzą....

                                                  to naprawde nie wiem. Podsumowujac: bije sie w piersi, mialas racje

                                                  Ha, ja zwykle ją mam (nawet, jak nie chcę miec..)

                                                  >
                                                  > > Nic z tego, dziś "dobranoc" w ogóle nie mam w planach.
                                                  >
                                                  > ech, kobieto, spasuj... druga bezsenna nocka, tak sie nie da. Czemu chcesz
                                                  sie
                                                  > do jakowegos widma upodobnic? ;))

                                                  Tak! Przenosze się w wymiar duchowy..... Muszę sobie jakieś białe giezło
                                                  sprokurować, czy wystarczy bladość mej twarzy?
                                                  • losiu4 Re: Jako podsumowanie problemu Tymbarka - history 27.06.03, 10:40
                                                    drzazga1 napisała:

                                                    > > da sobie, da... tylko albo jego musi czegos nauczyc (i raczej nie chopdzi
                                                    > tu
                                                    > o technike a podejscie psychologiczne),
                                                    > > albo obiekt zainteresowania zmienic, bo z wypowiedzi wynikalo, ze on ja
                                                    > traktuje jak maszynke,. A to zle wrozy...

                                                    > Gorzej to już nie jest w fazie wróżb, tylko realizacji. A zmienić nie będzie
                                                    > jej łatwo. Zawsze mówię - sprawdzać towar przed podpisaniem umowy, to potem
                                                    > rozczarowań nie będzie.

                                                    wszystko jest do odkrecenia, pytanie tylko czy warto... a umowe to zawsze mozna zrenegocjowac ;))

                                                    > > to naprawde nie wiem. Podsumowujac: bije sie w piersi, mialas racje

                                                    > Ha, ja zwykle ją mam (nawet, jak nie chcę miec..)

                                                    pamietaj, ze poddalem sie tylko pro forma ;)) Wszyscy przeciez wiedza, ze to losie maja racje...

                                                    > > ech, kobieto, spasuj... druga bezsenna nocka, tak sie nie da. Czemu chcesz
                                                    > > sie
                                                    > > do jakowegos widma upodobnic? ;))

                                                    > Tak! Przenosze się w wymiar duchowy..... Muszę sobie jakieś białe giezło
                                                    > sprokurować, czy wystarczy bladość mej twarzy?

                                                    co tam bladosc lica. A co z pieknymi oczetami i cala reszta (chodzi zarowno o cialo jak i forme psychiczna po
                                                    maratonie bezsennosci). A giezleczko - jesli kuse, polprzejrzyste, hmmmm... czemuz by nie ;))

                                                    Pozdrawiam

                                                    Losiu
      • pajdeczka Re: Ludzie!!! 18.06.03, 09:39
        anulex napisała:

        > Moze jak ktos nie ma nic madrego do napisania, to jednak lepiej sie nie
        > odzywal? Jestescie zalosni, nie zabawni.
        >
        > Kobiety bywaja rozne. Sa takie, dla ktorych pieszczenie lechtaczki oznacza
        > rozkosz. Innym przynosi to bol i/lub nieprzyjemne odczucia. Coz, mozna
        > sprobowac pieszczenia w inny sposob, a jesli nic nie da, dac temu miejscu
        > spokoj...

        Ale bredzisz, od razu widać, żeś młoda i niedopieszczona. Akurat jest na
        odwrót. To od umiejętności faceta zależy, czy umie obchodzić się z łechtaczką,
        od jego wyczucia. Pomijam tu jeszcze fakt uczuciowego zaangażowania obydwu
        stron.
        • dorotka1970 Re: Ludzie!!! 18.06.03, 09:45
          Sie zgadzam!
          Dac spokoj lechtaczce? To co z seksem? Tak w ogole bez lechtaczki to ja nie
          slyszalam... :-)

          --------
          "Otwieram o 14:00 albo jak przyjde"
          /wywieszka w sklepie/
          • pajdeczka Re: Ludzie!!! 18.06.03, 09:55
            dorotka1970 napisała:

            > Sie zgadzam!
            > Dac spokoj lechtaczce? To co z seksem? Tak w ogole bez lechtaczki to ja nie
            > slyszalam... :-)
            >

            Dlatego w krajach afrykańskich i niektorych muzułmańskich faceci wiedzą co
            robią wycinając kobietom tę część organu.
            • dorotka1970 Re: Ludzie!!! 18.06.03, 10:04
              O matko, nie przypominaj mi,
              bo mi sie znowu siekiera w kieszeni otwiera!!!

              --------
              "Otwieram o 14:00 albo jak przyjde"
              /wywieszka w sklepie/
      • anulex Szkoda... 18.06.03, 11:28
        Szkoda, ze szanownym paniom nie miesci sie w glowkach, ze ktos moze odczuwac
        inaczej niz one...
        • dorotka1970 Re: Szkoda... 18.06.03, 11:30
          Anulex, ty sie wyluzuj :-))

          --------
          "Otwieram o 14:00 albo jak przyjde"
          /wywieszka w sklepie/
          • pajdeczka Re: Szkoda... 18.06.03, 11:34
            dorotka1970 napisała:

            > Anulex, ty sie wyluzuj :-))
            >

            Albo się rozepnij boś spięta.
            • drzazga1 Re: Szkoda... 18.06.03, 13:26
              pajdeczka napisała:

              > dorotka1970 napisała:
              >
              > > Anulex, ty sie wyluzuj :-))
              > >
              >
              > Albo się rozepnij boś spięta.

              Ona jest strasznie poważną starszą panią.... nie to co my, jajcarki jedne :-D

              Pożyje jeszcze trochę, trochę przeżyje, ;-P i się rozluźni.
              Swoją drogą jak ktoś temat seksu tak cholernie rzeczowo i poważnie odbiera....
              to podobno ma byc zabawa? ;-))))))
        • anulex Re: Szkoda... 18.06.03, 13:47
          Zarty zartami, ale trzeba umiec przy tym utrzymac odpowiedni poziom. Duzo
          ludzi swoje chamstwo okresla jako zartobliwosc. I zawsze lepiej smiac sie z
          siebie, zamiast z innych.
          • ja_nek Re: Szkoda... 18.06.03, 14:03
            Może jest po prostu zbyt spięta, tak bardzo chce, że nic nie wychodzi.

            A z tym rozpoczynaniem od głowy, miałem na myśli usteczka, uszka, a dlej w
            domysle szyję, kark:)

            Pozdrawiam
            janek
            • drzazga1 Re: Szkoda... 18.06.03, 14:48
              ja_nek napisał:

              > Może jest po prostu zbyt spięta, tak bardzo chce, że nic nie wychodzi.
              >
              > A z tym rozpoczynaniem od głowy, miałem na myśli usteczka, uszka, a dlej w
              > domysle szyję, kark:)
              >
              > Pozdrawiam
              > janek


              Dla nas to jasne :-))))... ale może dla autora wątku nie?
          • drzazga1 Re: Szkoda... 18.06.03, 14:58
            anulex napisała:

            > Zarty zartami, ale trzeba umiec przy tym utrzymac odpowiedni poziom. Duzo
            > ludzi swoje chamstwo okresla jako zartobliwosc.

            Chamstwo? To ty idealistko niewinna chamstwa chyba nie widziałaś....
            A sztywna jestes okropnie... i do tego z poczuciem misji... nie przejmuj się,
            za parę lat zrozumiesz, o co nam chodzi. Bo teraz widzę, że nie ma szans.

            Tak samo szanowny autor wątku - też pewnych rzeczy nie rozumie, choćby tego, że
            seks pomiędzy dwojgiem ludzi ma być radosną zabawą dla OBOJGA, a nie zadaniem
            do wykonania. Naciska guzik i ma pretensję, że system nie startuje...
            komputerowiec, czy co???? ;-)))))))))

            (wszyscy komputerowcy proszeni są o nie branie powyższego do siebie, to tylko
            luźne skojarzenie)


            I zawsze lepiej smiac sie z siebie, zamiast z innych.


            Rzeczywiście, nic nie rozumiesz. No to EOT.
    • Gość: kobietka Re: dziwne laskotanie IP: *.kom / 10.105.8.* 25.06.03, 14:18
      Tak to jest kiedy się młodym dziewczynom i chłopcom też (ale oni to olewają)
      wmawia, że masturbacja jest czymś złym, grzechem, ręce usychają, nogi odpadają
      i inne bzdury się im wciska do głowy. A potem taka młoda kobieta, gdy
      podejmuje życie seksualne na nic nie jest gotowa, wogóle nie jest pobudzona i
      nie czerpie przyjemności z seksu. A wiadomo, że jak początki są kiepskie, to
      nie wpływa to najlepiej na dalsze pożycie takiej osoby. Masturbacja wg mnie
      jest czymś naturalnym i nie mówię,żeby namawiać ludzi do tego, ale każda młoda
      osoba samodzielnie w odpowiednim wieku odkrywa, że dodtykanie się w pewnych
      miejscach jest przyjemne i wmawianie jej, że stanie się przez to mutantem jest
      kompletnym idiotyczne a nawet takie działanie może doprowadzić do krzywdy
      młodego człowieka.

      Dziewczyna teraz nie wie co sprawia jej przyjemność, a kto ma to wiedzieć jak
      nie ona? Próbujcie różnych rzeczy, podobno rozbudzanie kobiety nie jest łatwe
      i trochę trwa. Dlatego potrzeba sporo cierpliwości i delikatności. Myślę że
      nie rozbudzona kobieta przede wszystkim potrzebuje delikatności i ogromnej
      dawki czułości. Najlepiej muskać jej łechtaczke powoli, ledwo ją dotykając.
      Dobrze tez, by była tam wilgotna, bo łechtaczka to bardzo wrażliwy narząd
      (podobno wrażliwszy nawet od męskiej żołądzi)i łatwo ją podrażnić a to bardzo
      boli. Więcej poradzić nie mogę, resztę musicie odkryć sami. Życzę powodzenia!

      Ps. Zapomniałabym najważniejszym. Traktujcie seks jak dobrą zabawę. Jak coś
      nie wyjdzie to nie stresujcie się, tylko śmiejcie się z tego i próbujcie
      dalej. I nie dążcie za wszelką cenę do tego by ona miała orgazm, bo wtedy
      napewno go nie będzie miała. Wogóle najlepiej do niego nie dążcie, on
      przyjdzie sam:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka