Dodaj do ulubionych

mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie

07.07.07, 16:36
Wiadomość o tym fakcie to tak jakby ktoś wbił mi nóż w serce.Czuje się
podle ...ale od początku.Od 6 lat walczą o dziecko ...zrobili już wszystko co
można ...ona przypłaciła kolejne nieudane invitro depresją..trudno było
wysłąć ją do psychologa, tak więc przygnebienie poczucie niespełnienie
trwa.On naukowiec na państwowym - bardzo inteligentny ona bizneswomen...
Zawsze im zazdrościłam poukładanego domu małżeństwa przyjaźni.Zawsze jak mi
się świat walił po kolejnym nieudanym związku byli przy mnie ona i on...
Teraz też ona mimo depresji daje mi rady jak żyć z 2 dzieci i karierą ...
Ale mówi też o pustce w domu o ciszy krtórej nikt nie wypełni..pocieszam ją
że już niedługo już za kilka miesięcy bedzie maleństwo z adopcji..
Od 2 lat są na drodze adopcyjnej.Wszystko trwa bezdusznie długo - on chyba
nie dał rady zakochał się ....!!!!Romans trwa już 4 misiące wiem od mojego
męża któremu się zwierzył.Chce czekać na rozwój wydarzeń jest rozbity ...Nie
oceniam...jestem załamana co będzie z moją przyjaciólką jak się dowie ...Czy
mam jej powiedzieć ...dziewczyny co robic...ta sytuacja mnie strasznie
zdołowała nie wiem jak się mam zachować.
Dodam że mieszkam w innym mieście...
k
Obserwuj wątek
    • wredna.suka Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 16:39
      Powiedz jej, niech się otrząśnie i walczy o męża.
      • kontik_71 Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 16:45
        Albo niech wpadnie w taka depresje, ze juz z niej nie wyjdzie.. Depresja moze
        sie skonczyc zejsciem smiertelnym
        • wredna.suka Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 17:10
          Albo, albo.
          • kontik_71 Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 17:13
            Powiedz mi co sie wtracac w czyjes zycie? Bo to takie wygodne, komus sie
            rozpierniczy zycie a sami mozemy sobie pojsc do domku i wlaczyc TV, nam sie
            przeciez nic nie stanie....
            • wredna.suka Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 17:19
              Nie chciałbyś wiedzieć, że Twoja żona ma romans??
              • kontik_71 Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 17:35
                Wole dowiedziec sie tego od zony a nie "przyjaciolki". I mowie to na podstawie
                dowswiadczen wlasnych a nie obcych
                • xtrin Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 03:17
                  kontik_71 napisał:
                  > Wole dowiedziec sie tego od zony a nie "przyjaciolki".
                  > I mowie to na podstawie dowswiadczen wlasnych a nie obcych

                  To, że masz "przyjaciół" to jest Twój problem. Niektórzy mają prawdziwych
                  PRZYJACIÓŁ, którzy dbają o ich dobro.
                  • kontik_71 Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 11:29
                    To prosze zdefiniuj dobrego przyjaciela.. Jest to taki, ktory poleci i opowie
                    czy tez zatrzyma taka informacje dla siebie i nie bedie sie wpierniczal w
                    czyjes zycie..
                    • xtrin Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 11:43
                      kontik_71 napisał:
                      > To prosze zdefiniuj dobrego przyjaciela.. Jest to taki, ktory poleci i opowie
                      > czy tez zatrzyma taka informacje dla siebie i nie bedie sie wpierniczal w
                      > czyjes zycie..

                      Ten drugi niewątpliwie nie jest dobrym przyjacielem.
                      • kontik_71 Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 11:46
                        > Ten drugi niewątpliwie nie jest dobrym przyjacielem.

                        Dokladnie.. a niestety na forum panuje przekonanie, u niektorych pan, ze od
                        razu nalezy leciec i opowiadac... A co potem sie stanie to juz w sumie niewazne
                        bo przeciez kiedys sie wraca do domu.
                        • christine.p Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 12:03
                          kontik_71 napisał:

                          > > Ten drugi niewątpliwie nie jest dobrym przyjacielem.
                          >
                          > Dokladnie.. a niestety na forum panuje przekonanie, u niektorych pan, ze od
                          > razu nalezy leciec i opowiadac... A co potem sie stanie to juz w sumie niewazne
                          >
                          > bo przeciez kiedys sie wraca do domu.

                          Popieram zdanie kontik_71 - jeśli poinformuje się przyjaciółkę, że mąż ją zdradza, to można stracić jej przyjaźń. Szczególnie teraz, gdy jest w depresji, może bardzo źle zareagować i to nie będzie już przyjacielska przysługa, tylko rozwalenie związku, który można jeszcze uratować - w końcu czekają przecież na adopcję...
                          Lepiej pogadać z mężem przyjaciółki i powiedzieć - "Słuchaj, wiem, że oszukujesz swoją żonę. Powinieneś się zdecydować czego chcesz i albo zakończyć romans, albo powiedzieć o tym żonie."

                        • xtrin Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 12:22
                          kontik_71 napisał:
                          > Dokladnie..

                          A to ciekawe, że "dokładnie", bo napisałam coś przeciwnego do tego, co Ty
                          forsujesz :).

                          > a niestety na forum panuje przekonanie, u niektorych pan, ze od razu
                          > nalezy leciec i opowiadac...

                          Do tego "lecieć i opowiadać" przyczepiłeś się prawie jak do tej depresji :).
                          Rozumiem, że masz kiepskie doświadczenia, ale wyobraź sobie, że nie każde
                          przekazanie takowej informacji jest podyktowanie plotkarstwem.
                          I jeszcze - powiedzenie jej od razu i wprost nie jest jedynym działaniem, na
                          jakie można się tutaj zdobyć. Ja osobiście uważam, że powinni rozpocząć od
                          poważnej rozmowy z mężem.

                          > A co potem sie stanie to juz w sumie niewazne

                          A pomyślałeś sobie co się stanie, jeżeli nie będzie żadnej reakcji?
                          Pomyślałeś o tym, że to małżeństwo zaadoptuje dzieci, po czym okaże się, że
                          kochanka jest w ciąży, kobieta nagle dowie się, że jest zdradzana, że inna dała
                          mu to, czego ona nie mogła, że przyjaciele wiedzieli o tym i palcem w bucie nie
                          kiwnęli. Okaże się, że jest totalnie sama, nie ma ani męża, ani przyjaciół,
                          jedynie dwójkę dzieci na utrzymaniu. To oczywiście wspaniała sytuacja dla osoby
                          w depresji, co?
                          I jeszcze coś, o czym nikt chyba wcześniej nie wspomniał - te dzieci, które mają
                          być adoptowane. Ich dobro także się liczy! A znalezienie się w rodzinie, w
                          której matka ma depresję, a ojciec ma inną, w rodzinie, która w każdej chwili
                          może się rozpaść to zdecydowanie nie jest coś, na co należy skazywać już i tak
                          pokrzywdzone przez los dzieciaki.

                          > bo przeciez kiedys sie wraca do domu.

                          Ależ to właśnie Ty propagujesz tutaj takie podejście. Nie widzę, nie słyszę, nic
                          nie wiem, nie moje życie, ja mam swoje.
                          • kontik_71 Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 12:33
                            Tak, zle zrozumialem to co napisalas.. wycofuje to "dokladnie"

                            Widzisz rozniece poemiedzy rozmowa z mezem przyciolki a z sama przyjaciolka?
                            • xtrin Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 12:38
                              kontik_71 napisał:
                              > Widzisz rozniece poemiedzy rozmowa z mezem przyciolki a z sama przyjaciolka?

                              A cóż to ma do rzeczy? Przecież Ty wciąż forsujesz tezę, że "nie należy się
                              wtrącać". Rozmowa z mężem to także wtrącanie się!
                    • mloda.kobietka23 Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 09.07.07, 14:03
                      Ja nie powiedzialam nic jak widzialam mojej przyjaciolki faceta z innymi
                      dziewczynami. Pwenego dnia on mnie tez zauwazyl i od razu wytlumaczyl sie jej ze
                      byl z kolezanka szukac pracy po pubach o pierwszej nad ranem;/ Teraz zostala
                      sama bo on ja zostawil, moze gdybym jej powiedziala to co widzialam, to co wiem
                      to sytuacja by sie potoczyla troszke inaczej, moze to ona by odeszla, moze by
                      walczyla o niego co dla mnie osobiscie jest glupota, bo milosc miloscia ale ja
                      juz nie moglambym wlaczyc o kogos kto mnie nie szanuje.
    • kontik_71 Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 16:44
      Przede wszystkim Twoj maz to papla jakas straszna jest...
      Nic nie mow. Skad wiesz, ze to co niby wiesz odpowiada tez prawdzie? Czegos sie
      niby dowiedzialas ale nie masz na to dowodow... Czasami niewiedza jest lepsza
      od wiedzy... a skoro przyjaciolka ma depresje to taka wiadomoscia mozesz ja do
      grobu wpedzic i bedziesz ja miala na sumieniu
    • synvilla Re: Trudna sytuacja 07.07.07, 16:50
      faktycznie nie wiadomo jak postapic aby bylo dobrze. I tak zle i tak niedobrze.

      raczej jej nic nie mow. Moze to jedynie przelotny romans owego meza? Z drugiej
      strony czekaja na adopcje, czyli jeszcze jedna kobieta, ktorej grozi samotne
      macierzynstwo.
      • sou_kasia Re: Trudna sytuacja 07.07.07, 17:22
        a wedlug mnie powinnas powiedziec,ale nie wprost tzn.np napomknij dzwoniac do
        niej,ze jedna z Twoich kolezanek w pracy przechodzi kryzys malzenski i ze
        faceci w tym wieku(tutaj wstaw wiek meza przyjaciolki) czesto romansuja z noo
        poznanymi kobietami i ze my musimy o nich walczyc,gdyz takie niewinne flirty
        nie zawsze znacza rozpad malzenstwa,ze wlasnie wybierasz sie do fryzjera,by
        zrobic sie na bostwo dla swojego meza i np na pedicure,zakupy,solarium itp, a
        potem przygotuesz mu kolacje przy swiecach ,takie tam...moze i ona zacznie
        dzialac,a maz sie opamieta .
        • kontik_71 Re: Trudna sytuacja 07.07.07, 17:36
          Swietny sposob na kogos kto ma DEPRESJE... Pomysl kobieto jak moze zareagowac
          czlowiek chory a depresja jest choroba i to POWAZNA
        • xtrin Re: Trudna sytuacja 08.07.07, 03:19
          sou_kasia napisała:
          > a wedlug mnie powinnas powiedziec,ale nie wprost tzn.np napomknij dzwoniac do
          > niej,ze jedna z Twoich kolezanek w pracy przechodzi kryzys malzenski i ze
          > faceci w tym wieku(tutaj wstaw wiek meza przyjaciolki) czesto romansuja z noo
          > poznanymi kobietami i ze my musimy o nich walczyc,gdyz takie niewinne flirty
          > nie zawsze znacza rozpad malzenstwa,ze wlasnie wybierasz sie do fryzjera,by
          > zrobic sie na bostwo dla swojego meza i np na pedicure,zakupy,solarium itp, a
          > potem przygotuesz mu kolacje przy swiecach ,takie tam...moze i ona zacznie
          > dzialac,a maz sie opamieta .

          Ale bzdury piszesz... tak, rzeczywiście to czego tej kobiecie najbardziej teraz
          potrzeba to niepokojące aluzje... a rozpadające się z poważnych powodów
          małżeństwo uratują fryzjer i kosmetyczka... eh...
    • trypel Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 17:36
      Ten Twój mąż to mega d*pa jest. Gość sie mu zwierza a on z jęzorem do Ciebie...
      ehhh
      • kontik_71 Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 17:38
        Skoro to zrobil to pewnie tez w zaufaniu i watpie aby chcial aby autorka od
        razu leciala do przyjaciolki...
        • trypel Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 17:41
          skoro wiedzial że babki sie przyjaźnią to mógł sie domyslic ciągu dalszego... to
          nie była jego tajemnica. Nie miał prawa.
          • kontik_71 Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 18:09
            To jest oczywiste, ze nie mial prawa, plotkarz jeden... A gd yautorka wszystko
            kumpeli opowie to facet bedzie mial przerabane bo wtedy bedzie wiadomo, ze ma
            dluugi ozor. Tak wiec autorka wkopie wspijego wlasnego meza tylko przez to iz
            chce sie pobawic w "jedyna sprawiedliwa i wiedzaca co jest lepsze dla innych"
    • anahella Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 18:06
      Zacznijmy od tego, ze nie wiesz czy on naprawde ja zdradza. Moze facet tylko
      puszyl sie przed Twoim mezem? Nie wiesz na 100% jak jest naprawde.

      A jesli jej powiesz, to pierwsza reakcja beda wyrzuty, ze chcesz zabic jej
      malzenstwo.
      • kontik_71 Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 18:10
        No wreszcie jakas kobieta logicznie podchodzaca do zagadnienia :) Za to
        buziaczek :)
    • purecharm Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 18:13
      Jezeli uwazasz ja za swoja pryjaciolke, to badz w porzadku i jej to powiedz. Jak widac nie moze liczyc na uczciwosc meza. Wiesz jak bedzie sie czula, jak dowie sie o tym za 10lat(a na pewno sie dowie, takie sprawy zawsze wychodza)? Pozwol jej dokonac wyboru, czy chce byc ze swoim mezem mimo zdrady czy nie. Pomysl takze jak Ty bys sie czula w jej sytuacji. Teraz jest jeszcze mloda i ma szanse na nowe zycie z szanujacym ja partnerem, a za 10-15 lat bedzie juz dojrzala kobieta z duuuzo mniejsza szansa na poukladanie sobie zycia. Pozwol jej wybrac...
      • kontik_71 Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 18:17
        Przeczytalas caly teks autorki czy tylko wybiorczo? Przyviolka ma D E P R E S J
        E!!!!
      • christine.p Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 12:14
        purecharm napisała:

        > Jezeli uwazasz ja za swoja pryjaciolke, to badz w porzadku i jej to powiedz. Ja
        > k widac nie moze liczyc na uczciwosc meza. Wiesz jak bedzie sie czula, jak dowi
        > e sie o tym za 10lat(a na pewno sie dowie, takie sprawy zawsze wychodza)? Pozwo
        > l jej dokonac wyboru, czy chce byc ze swoim mezem mimo zdrady czy nie. Pomysl t
        > akze jak Ty bys sie czula w jej sytuacji. Teraz jest jeszcze mloda i ma szanse
        > na nowe zycie z szanujacym ja partnerem, a za 10-15 lat bedzie juz dojrzala kob
        > ieta z duuuzo mniejsza szansa na poukladanie sobie zycia. Pozwol jej wybrac...
        Co ty kobieto pleciesz? Taka informacja, od przyjaciółki rozwali nie tylko małżeństwo, ale i przyjaźń - dodatkowo może popchnąć ją do samobójstwa.

        Ludzie... totalna załamka - jak czytam wypowiedzi rzekomych przyjaciółek, to mogę tylko powiedzieć - od takich "przyjaciółek" chroń mnie Boże!
        Ja byłam zdradzana przez swojego eks i nigdy nie chciałabym dowiedzieć się o tym od przyjaciółki.
        Ponadto widzę tu w wielu wypowiedziach totalna niewiedzę na temat DEPRESJI i zagrożeń wynikajacych z jej nieleczenia - a podobno przyjaciółka nie chce dać się namówić na pójście do lekarza... a tu krótka droga do samobójstwa - po takiej wiadomości od "przyjaciółki", to już jest nie tylko zagrożenie ale pewnik...
        Przecież ona już ma bardzo niską samoocenę, bo nie może urodzić dziecka, a gdy dowie się, że mąż ma romans, to już nawet myśl o adopcji jej nie powstrzyma od samobójstwa.

        Z romansującym mężem trzeba pogadać - najlepiej aby to zrobił mąż przyjaciółki - bo w końcu to jemu została powierzona ta tajemnica, którą wypaplał....
        • xtrin Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 12:35
          christine.p napisała:
          > a tu krótka droga do samobójstwa - po takiej wiadomości od "przyjaciółki",
          > to już jest nie tylko zagrożenie ale pewnik...

          A niewątpliwie bardzo jej pomoże wiadomość, że kochanka dała mężowi dziecko,
          którego ona nie mogła...
          • christine.p Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 12:43
            xtrin napisała:

            > christine.p napisała:
            > > a tu krótka droga do samobójstwa - po takiej wiadomości od "przyjaciółki"
            > ,
            > > to już jest nie tylko zagrożenie ale pewnik...
            >
            > A niewątpliwie bardzo jej pomoże wiadomość, że kochanka dała mężowi dziecko,
            > którego ona nie mogła...
            Czyli lepiej oszczędzic jej tej wiadomości (o sytuacji, do której nie musi dojść, bo kochanka nie musi zajść w ciążę) i pozwolić, aby popełniła samobójstwo wcześniej - po co ma się męczyć, lepiej rozwalić jej małżeństwo i ukrócic jej życie...
            Litości... od takich "przyjaciół" chroń mnie Boże!
            • panistrusia Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 12:46
              Następna psycholożka, dla której depresja=samobójstwo.
              • christine.p Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 12:55
                panistrusia napisała:

                > Następna psycholożka, dla której depresja=samobójstwo.
                Nie "psycholożka", tylko osoba, która ma za sobą depresję - nie myl tego ze stanami depresyjnymi.

                Mam prośbę - nie używaj ironicznych epitetów typu "psycholożka", bo mogłabym napisać o tobie - "ignorantka" (mogłabym! ale powstrzymam się")...
            • xtrin Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 12:50
              christine.p napisała:
              > Czyli lepiej oszczędzic jej tej wiadomości (o sytuacji, do której
              > nie musi dojść, bo kochanka nie musi zajść w ciążę) i pozwolić,
              > aby popełniła samobójstwo wcześniej - po co ma się męczyć, lepiej
              > rozwalić jej małżeństwo i ukrócic jej życie...

              Nie wiesz jak ona zareaguje. Może ją to dobić, ale bynajmniej nie musi. Nikt też
              nie mówi o rozwiązaniu "idź, powiedz jej, a później niech sobie radzi sama".
              Jeżeli facet jest w tej drugiej zakochany to żona prędzej czy później dowie się
              o wszystkim, a wtedy niewątpliwie będzie gorzej niż jest teraz.

              > Litości... od takich "przyjaciół" chroń mnie Boże!

              Od takich, co będą się w spokoju przyglądać mojej krzywdzie - także.
              • christine.p Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 13:01
                xtrin napisała:

                > christine.p napisała:
                > > Czyli lepiej oszczędzic jej tej wiadomości (o sytuacji, do której
                > > nie musi dojść, bo kochanka nie musi zajść w ciążę) i pozwolić,
                > > aby popełniła samobójstwo wcześniej - po co ma się męczyć, lepiej
                > > rozwalić jej małżeństwo i ukrócic jej życie...
                >
                > Nie wiesz jak ona zareaguje. Może ją to dobić, ale bynajmniej nie musi. Nikt te
                > ż
                > nie mówi o rozwiązaniu "idź, powiedz jej, a później niech sobie radzi sama".
                > Jeżeli facet jest w tej drugiej zakochany to żona prędzej czy później dowie się
                > o wszystkim, a wtedy niewątpliwie będzie gorzej niż jest teraz.
                >
                > > Litości... od takich "przyjaciół" chroń mnie Boże!
                >
                > Od takich, co będą się w spokoju przyglądać mojej krzywdzie - także.

                Po co przyglądać się krzywdzie przyjaciółki - lepiej rozwalić jej małżeństwo...


                OK. To na dwoje babka wróżyła - popełni samobójstwo, albo nie popełni... hehe - fajna perspektywa... Osobiście pogadałabym z mężem przyjaciółki i spytała, czy zamierza tak dalej oszukiwać żonę...
                • xtrin Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 14:01
                  christine.p napisała:
                  > Po co przyglądać się krzywdzie przyjaciółki
                  > - lepiej rozwalić jej małżeństwo...

                  Ono już jest w gruzach, tylko ona o tym jeszcze nie wie.

                  > OK. To na dwoje babka wróżyła - popełni samobójstwo, albo nie popełni...
                  > hehe - fajna perspektywa...

                  Jeżeli już zakładamy takową możliwość to szanse na to są pewnie tym większe im
                  później się o tym dowie.

                  > Osobiście pogadałabym z mężem przyjaciółki i spytała,
                  > czy zamierza tak dalej oszukiwać żonę...

                  To jest najlepszym póki co rozwiązaniem. Ale co, jeżeli on nie będzie chciał
                  gadać, albo powie "tak, mam taki zamiar"? Powiedzieć sobie "próbowałam, teraz to
                  już tylko jego wina"?
                  • christine.p Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 23:04
                    xtrin napisała:
                    Ale co, jeżeli on nie będzie chciał
                    > gadać, albo powie "tak, mam taki zamiar"? Powiedzieć sobie "próbowałam, teraz t
                    > o
                    > już tylko jego wina"?

                    Oczywiście, że nie. Pisałam już w innym miejscu, że trzeba nakłonić przyjaciółkę, aby poddała się leczeniu.
                    Co do faceta-zdradzającego męża, nie ma co gdybać, tylko najpierw z nim pogadać, a jeśli facet nie zamierza ani przerwać romansu, ani powiedzieć o tym żonie - wtedy pójść do przyjaciółki, wraz ze swoim mężem (bo to jemu zwierzał się zdradzający) i pogadać z przyjaciółką, oferując jej wsparcie i pomoc.
                    Chociaż biorąc pod uwagę tzw. "męską solidarność" - może to nie wyjść... Wtedy pozostaje nam rozmowa w cztery oczy, z przyjaciółką - oby nie musiało do niej dojść...
        • panistrusia Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 12:40
          Prawda o depresji jest taka, że nie ma jednoznacznej recepty na jej wyleczenie.

          Perspektywa samobójstwa wydaje się tu być bardzo demonizowana. Tymczasem problem
          jest w rozeznaniu, co może pomóc zdradzanej przyjaciółce.
          Prezentowane tu są dwie opcje: jedni woleliby żyć w słodkiej niewiedzy(albo nie
          chcieliby zostać wkopani dopóki sami nie zechcieliby się przyznać do zdrady),
          wolą życie w zakłamaniu, pozory; drudzy wolą metodę szybkiego cięcia - bolesne w
          danym momencie, ale w dłuższej perspektywie bardziej korzystne.

          Jako reprezentantka drugiej opcji wolałabym się dowiedzieć - wiem po sobie, że
          moja depresja skończyła się, gdy musiałam stanąć na nogi, gdy przestano nade mną
          roztaczać parasol ochronny. Wiem też, jak się czułam, gdy "dla mojego dobra"
          oszczędzono mi wieści o śmierci kogoś z rodziny.

          Jeśli autorka wątku chce powiedzieć, ale boi się reakcji, powinna zaplanować
          opiekę nad przyjaciółką. Powinna skonsultować plan opieki z psychologiem,
          zorganizować przyjaciółce lekarza.

          Łudzenie się, że niepowiedzenie o zdradzie będzie lepsze i nic nierobienie w
          kierunku wyleczenia przyjaciółki z depresji - to czysty egoizm, tchórzostwo. Są
          takie chwile w życiu, że człowiek bardzo potrzebuje pomocy, jeśli ktoś to widzi
          i nie reaguje, zachowuje się tak samo, jakby patrzył na kogoś, kto wykrwawia się
          na śmierć. Różnica jest taka, że za nieudzielenie pomocy ofierze wypadku grozi
          odpowiedzialność przed sądem, a za zbagatelizowanie depresji, za pozwolenie na
          wprowadzenie dzieci do chorej rodziny ewentualnie wyrzuty sumienia. O ile ktoś
          takowe posiada.
          • xtrin Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 12:46
            panistrusia napisała:
            > Jeśli autorka wątku chce powiedzieć, ale boi się reakcji, powinna
            > zaplanować opiekę nad przyjaciółką. Powinna skonsultować plan opieki
            > z psychologiem, zorganizować przyjaciółce lekarza.

            To zdaje się być oczywiste - choć chyba nie dla wszystkich - że samo
            "powiedzenie" nie kończy sprawy, ciąg dalszy jest pewnie jeszcze trudniejszy.
            Osobiście uważam, że powinno się zacząć od rozmowy z mężem, ale bez względu na
            wszystko niewątpliwie należy otoczyć przyjaciółkę troskliwą opieką.

            Jest jeszcze jedna ważna kwestia - w tej sytuacji to małżeństwo absolutnie nie
            powinno adoptować dzieci! I tu nie chodzi już tylko o dobro małżonków, ale także
            owych dzieci, które mogą zostać wrzucone w piekło.
          • christine.p Do panistrusia 08.07.07, 12:46
            Napisałaś " Perspektywa samobójstwa wydaje się tu być bardzo demonizowana" - i tu zgadzam się z tobą w 100% - taka perspektywa WYDAJE SIĘ być demonizowana - dla osób którzy nie chorowali na depresję lub mieli tylko stany depresyjne, albo dla tych, którym wydaje się, że COŚ na temat depresji wiedzą.
            • panistrusia Re: Do panistrusia 08.07.07, 13:03
              Zgodnie z Twoją teorią 70% populacji społeczeństw "starej cywilizacji" powinno
              mieć za sobą udane, bądź nie próby samobójcze. A tak nie jest.
              Natomiast o wiele częściej spotykaną konsekwencją destrukcyjną depresji jest
              brnięcie w beznadziejne układy międzyludzkie, brak motywacji do wyrwania się z
              doprowadzającego do depresji układu.
              Wbrew obiegowym opiniom depresja nie bierze się z powietrza. Sytuacja, jaka
              zaistniała w rodzinie tej przyjaciółki przyczyniła się, o ile nie jest powodem
              choroby.
              Jeśli ktoś ma połamane nogi, to mam obowiązek robić mu zakupy, pomagać się umyć,
              załatwić codzienne sprawy. Jak ktoś ma depresję, to mam się nie wtrącać?
              Jak ktoś ma chorą wątrobę, to mam o tym pamiętać, gdy przygotowuję menu na
              przyjęcie imieninowe, ale jak ktoś ma depresję to mam się przyglądać jak tkwi w
              destrukcyjnym związku? Jak widzę, że dziadkowi trudno pchać wózek inwalidzki z
              jego żoną to mam pomóc, jak widzę, że facet nie radzi sobie z depresją żony to
              już tylko mogę patrzeć jak szuka zapomnienia w ramionach innej?
              • christine.p Re: Do panistrusia 08.07.07, 13:47
                panistrusia napisała:
                > Zgodnie z Twoją teorią 70% populacji społeczeństw "starej cywilizacji" powinno
                > mieć za sobą udane, bądź nie próby samobójcze.

                Myślę, że zbytnio uogólniasz i niepotrzebnie przypisujesz mi jakieś teorie.
                Miałam na myśli to, że trzeba postępować ostrożnie z osobą chorą na depresję, bo nie możemy być pewni w jakim stanie jest osoba i czy nasze "dobre chęci" nie zaszkodzą więcej, zamiast pomóc. Dlatego uważam, że najpierw trzeba pogadać ze zdradzającym - a co dalej? To się zobaczy.

                panistrusia napisała:
                > Natomiast o wiele częściej spotykaną konsekwencją destrukcyjną depresji jest
                > brnięcie w beznadziejne układy międzyludzkie, brak motywacji do wyrwania się z
                > doprowadzającego do depresji układu.
                > Wbrew obiegowym opiniom depresja nie bierze się z powietrza. Sytuacja, jaka
                > zaistniała w rodzinie tej przyjaciółki przyczyniła się, o ile nie jest powodem
                > choroby.

                Masz rację, ale nie my jesteśmy terapeutami i z pewnością nie możemy zastosować terapii "nadmiernej szczerości" - Przyjaciółka powinna leczyć się, chodzić na terapię - Wygląda na to, że nie robi tego w obawie przed odroczeniem terminu adopcji lub przed wykluczeniem jako rodziny adopcyjnej. Może myśli, że dziecko będzie dla niej lekarstwem. Myślę, że prawdziwa przyjaciółka bardziej martwiłaby się o zdrowie swojej przyjaciółki i starała się najpierw namówić ją na terapię, leczenie - choćby po to, aby wiadomość o zdradzie męża jej nie dobiła.

                panistrusia napisała:
                > Jeśli ktoś ma połamane nogi, to mam obowiązek robić mu zakupy, pomagać się umyć
                > ,
                > załatwić codzienne sprawy.

                Przepraszam, ale mylisz się - ja taką pomoc traktuję jako zwyczajną życzliwość, troskę, a nie jako obowiązek.
                Ponadto połamane nogi, ale zdrowe ręce - może ktoś pomyśli, że to egoistyczne podejście, ale wiem, że osoby niepełnosprawne starają się być samodzielne. Oczywiście, nie każdy może, ale to już nie jest miejsce na ten temat...

                panistrusia napisała:
                ak ktoś ma depresję, to mam się nie wtrącać?
                > Jak ktoś ma chorą wątrobę, to mam o tym pamiętać, gdy przygotowuję menu na
                > przyjęcie imieninowe, ale jak ktoś ma depresję to mam się przyglądać jak tkwi w
                > destrukcyjnym związku? Jak widzę, że dziadkowi trudno pchać wózek inwalidzki z
                > jego żoną to mam pomóc, jak widzę, że facet nie radzi sobie z depresją żony to
                > już tylko mogę patrzeć jak szuka zapomnienia w ramionach innej?

                Dokładnie - nie wtrącać się i nie lecieć z pomocą bez pytania.
                Widziałam kiedyś, jak osoba (bez pytania) pomagała osobie na wózku wjechać na krawężnik - skończyło się na tym, że wózkowicz wylądował na chodniku z rozbitą głową. Inny wózkowicz o mało nie wpadłby pod autobus, bo ludzie nie pytając, jak chwycić wózek przy wnoszeniu do autobusu, prawie wywaliby niepełnosprawnego z wózka...
                Takich przykładów pomocy bez pytania i jej kiepskich skutków można przytoczyć wiele...
                Wypada wię najpierw spytać - potrzebujesz pomocy? jak mogę ci pomóc?
                Nie wystarczy mieć dobrych chęci - "dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane".
                • panistrusia Re: Do panistrusia 08.07.07, 13:58
                  W sumie się zgadzamy.

                  Nikt przecież nie popiera bezmyślnej "pomocy".

                  A jeśli przeczytasz mój pierwszy wpis, to na pierwszym miejscu piszę o rozmowie
                  ze zdradzającym.

                  Pisząc o "musie" mam na myśli swoje wewnętrzne poczucie bycia ludzkim znajdujące
                  sankcję w społeczeństwie.
                  • christine.p Re: Do panistrusia 08.07.07, 22:15
                    panistrusia napisała:

                    > W sumie się zgadzamy.
                    >
                    > Nikt przecież nie popiera bezmyślnej "pomocy".
                    >
                    > A jeśli przeczytasz mój pierwszy wpis, to na pierwszym miejscu piszę o rozmowie
                    > ze zdradzającym.
                    >
                    > Pisząc o "musie" mam na myśli swoje wewnętrzne poczucie bycia ludzkim znajdując
                    > e
                    > sankcję w społeczeństwie.
                    Twój pierwszy post zgubił mi się na forum (taka forma czasem sprawia zamieszanie) i przeczytałam go dopiero teraz.
                    W ogólnym kontekście, jak widać, zgadzamy się.
    • kadfael Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 18:16
      Czy dobrze zrozumiałam, że ta Twoja przyjaciółka jest chora na depresję? Jeśli
      tak, to ostatnia rzeczą jaka może jej pomóc jest mówienie jej w tym momencie,
      że mąż ją zdradza.. To lepiej od razu daj jej pistolet żeby sobie palnęła w łeb.
    • kasiaka3 Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 18:37
      To że mój mąż ma długi język to jedna strona medalu i pozostawmy to bez
      komentarza ... Mąż koleżanki jest tzw. pożądnym facetem a nie jakimś
      bawidamkiem i podejrzewam że romans jest poważny.Szanuje swoją żone i widzi co
      się z nią dzieje i dlatego jak tchórz się ukrywa...Byłyśmy razem ostatnio u
      fryzjera na zakupach a potem do nocy gadałyśmy przy winie o zgrozo o
      mężczyznach o ich romansach - ale wtedy ja nic nie wiedziałam ...
      Wiem że jak jej powiem to ja zabije czy bedzie walczyć ... nie ma w niej siły
      jest tylko pustka która może się pogłębić.Ona teraz żyje tylko adopcją tylko
      myślą kiedy zadzwoni telefon...
      • kontik_71 Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 18:42
        kasiaka3 napisała:
        nie ma w niej siły
        > jest tylko pustka która może się pogłębić.Ona teraz żyje tylko adopcją tylko
        > myślą kiedy zadzwoni telefon...

        Wlasnie sobie odpowiedzialas na pytanie.. Posluchaj rad niektorych pan z tego
        forum a mozesz miec przyjaciolke na sumieniu. Czasami trzeba wybrac mniejsze
        zlo a w tym przypadku zdecydowanie jest nim zachowanie informacji dla siebie.

        Zapytam jednak ja to wyglada z Twoim szacunkiem do meza, ktory nie potrafi
        zachowac tajemnicy dla siebiè?
        • kasiaka3 Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 18:53
          To taki typ może niedojrzały do końca albo to go przerosło ...to dla nas duża
          sprawa i dlatego wkońcu pękł i mi powiedział ...wytrzymał ok 2 tygodnie - dużo
          jak na niego ...
          Pewnie jej nie powiem co zrobić gdy usłysze wiedziłaś ale milczałaś..
          • kontik_71 Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 18:58
            Jesli kiedys mialabys to uslyszec, w co watpie, to powiesz jej, ze wyralas
            mniejsze zlo bo nie chcialas miec jej zycia na sumieniu. Skoro jest
            przyjaciolka to zrozumie...
          • obca1 Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 19:00
            jednak w tej chwili najważniejsze, żeby ona wyszła z depresji..zainteresuj się trochę - czy chodzi do lekarza..czy bierze leki..czy jest już lepiej..

            ale ogólnie sytuacja ciężka..dla wszystkich zainteresowanych stron
            • kadfael Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 19:04
              obca1 napisała:

              > jednak w tej chwili najważniejsze, żeby ona wyszła z depresji..zainteresuj
              się
              > trochę - czy chodzi do lekarza..czy bierze leki..czy jest już lepiej..

              No własnie. Osoby chore na depresję bardzo potrzebują wsparcia. Jeśli będzie
              brała leki i chodziła na terapię duża szansa, że się wyleczy. Ale zawsze będzie
              niebezpieczeństwo nawrotu. Dlatego w każdym momencie zła wiadfomość komus
              takiemu trzeba przekazywać ze szczególną ostrożnością.
          • panistrusia Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 19:11
            A może mąż koleżanki wiedział, albo miał nadzieję, że mąż się Tobie zwierzy?
            Przecież nie mógł tego nie brać pod uwagę?
            • kontik_71 Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 19:12
              Chcesz powiedziec, ze maz kolezanki chcial poprzez meza autorki i autorke
              powiadomic swoja wlasna zone? hmmmm..... dziwne
            • enith Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 21:09
              Dokładnie to samo przyszło mi na myśl. Mąż autorki wątku to papla + zdradzający
              mąż zwierza się kumplowi + żona kumpla to także przyjaciółka zdradzanej. Myślę,
              że zdradzający miał nadzieję na to właśnie, że kumpel wypapla żonie, a żona
              poleci do przyjaciółki z nowiną. I jeśli zdradzana targnie sie na swoje życie
              to nie będzie wina wiarołomnego męża, ale przyjaciólki, która nie bacząc na
              stany depresyjne przyjaciółki dobija ją informacją o zdradzie.
              • kontik_71 Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 21:15
                Na taki pomysl moze tylko kobieta wpasc... dla nas byloby to zdecydowanie zbyt
                skomplikowane..
                Chyba, ze maz przyjciolki chce zabic w ten sposob zone....
                • enith Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 04:41
                  Pomyśl kontik_71, autorka wątku pisze, że jej mąż to pleciuch i aż dziw bierze,
                  że z tym sekretem wytrzymał całe dwa tygodnie, jest więc możliwe, że przyjaciele
                  też o tym wiedzą. Nie wierzę, że zwierzającemu się z romansu mężowi przyjaciółki
                  nie przyszło do głowy, że ten wygada żonie. Trzeba na głowę upaść, żeby zwierzać
                  się osobom tak bardzo zaangażowanym w całą sprawę. Przecież to oczywiste, że
                  ktoś kiedyś doniesie, ktoś się wygada i nieszczęście gotowe. Uważam, że
                  wiarołomny mąż zrobił to z premedytacją licząc na nie wiem co.
                  A swoją drogą, jak na dłoni widać co walka o posiadanie dziecka za wszelką cenę
                  może zrobić z ludźmi. Nie wytrzymała presji ani żona (depresja), ani mąż
                  (romans). To chyba nie jest dobry czas na adopcję dwójki dzieci.
                  • kontik_71 Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 11:31
                    Najpierw trzeba wiedziec, ze ktos jest pleciuchem.. Jestem przekonany, ze maz
                    autorki jest uwazany za godnego zaufania faceta...
                    A takie gdybanie jest kontraproduktywne i kompletnie nic nie daje...
              • christine.p Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 12:25
                enith napisała:

                > Dokładnie to samo przyszło mi na myśl. Mąż autorki wątku to papla + zdradzający
                >
                > mąż zwierza się kumplowi + żona kumpla to także przyjaciółka zdradzanej. Myślę,
                >
                > że zdradzający miał nadzieję na to właśnie, że kumpel wypapla żonie, a żona
                > poleci do przyjaciółki z nowiną. I jeśli zdradzana targnie sie na swoje życie
                > to nie będzie wina wiarołomnego męża, ale przyjaciólki, która nie bacząc na
                > stany depresyjne przyjaciółki dobija ją informacją o zdradzie.
                A nie przyszło ci do głowy, że nie miał komu się zwierzyć? Może to jego jedyny przyjaciel i myślał, że może mu zaufać... A może zwyczajnie wie, że źle robi, ciąży mu to na sumieniu i oczekiwał wsparcia, porady, pomocy?

                Ech kobiety... sama jestem kobietą, ale wciąż mnie zadziwia, do jakich intryg i pomysłów na intrygi, gotowe są niektóre kobiety... Fakt - w końcu do najbardziej wyszukanych sposobów na morderstwo zdolne są głównie kobiety... sorki, bez urazy, ale takie mam przemyslenia :/
          • synvilla Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 19:17
            To jest bardzo poważna i skomplikowana sprawa. Uwazam ze skoro zwierzyl sie
            mezowi to musial o tym komus powiedziec, bo go to po prostu przerasta. Bo jest
            mu ciezko. Jezeli jeszcze w jakis sposob kocha te zone, to ma wyrzuty sumienia.
            Jak jest u tych dwoje w domu tego nie wiesz. Mają powazny klopot w swoim
            malzenstwie. Zareagowac powinno sie bylo, jednak. Moze skoro twoj maz jest
            wtajemniczony, niech z nim porozmawia. O czym ten czlowiek mysli? Przed czym
            ucieka w ow romans? Czy sytuacja adopcji dziecka i tego, ze ona tak bardzo chce
            miec to dziecko nie wywoluje u tego faceta zbyt duzego stresu, ktory on
            rozladowywuje poprzez romans z inna kobieta, gdzie moze czuje sie spokojnie i
            nie zbyt wielkiej presji na nim jako czlowieku.Poza tym inna kobieta traktuje
            go inaczej.

            Dotad zyl wygodnie, spokojnie bez obowiazkow, a tu w krotce na glowe spada mu
            ogromny obowiazek w postaci dziecka. jeszcze do tego nie jego.
            Jest tu wiele spraw, o ktorych potrzeba z nim porozmawiac, zanim cokolwiek
            jakakolwiek decyzje zyciowa sie podejmie.

            Moim romans z inna kobieta swiadczy, ze on nie chce miec obowiazku adopcyjnego.
            A zona nie slucha nie czyta sygnalow, pedzi do macierzynstwa i mysli ogromnie o
            sobie.
            Zanim cokolwiek zrobisz sprobuj z nim porozmawiac i posluchac jego wersji.
        • panistrusia Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 19:08
          Kontik - co Ci tak zależy na niemówieniu?

          Po pierwsze: jeśli koleżanka ma depresję, to i tak z adopcji nici do czasu
          wyleczenia.
          Lepiej będzie, gdy o zdradzie dowie się w momencie, gdy zapadnie decyzja o
          adopcji, albo gdy będzie już dziecko w domu?

          Po drugie: z powodu choroby należy na razie poczekać z informowaniem koleżanki i
          porozmawiać z facetem. Należy go postawić pod ścianą i tyle. Jeśli zamierza
          kontynuować zdradzanie, należy zająć się koleżanką. Wziąć urlop i siedzieć przy
          niej - jeśli istnieje obawa o jej życie. On czekając na "odpowiedni moment" by
          jej powiedzieć szuka tak naprawdę usprawiedliwienia dla swojego tchórzostwa.

          Nie wiem, co na to jej terapeuta, ale sądzę, że taka "terapia szokowa" i tak
          może być lepsza niż "zaleczenie" depresji, perspektywa adopcji i dowiedzenie się
          o zdradzie na samym końcu.
          • kadfael Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 19:10
            Czy Ty w ogóle masz pojęcie czym jest depresja? Bo jeśli nie, to nie wiesz o
            czym mówisz.
            Ps. Ja mam. Moja mam jest na to chora od lat.
            • kontik_71 Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 19:13
              kadfael napisała:

              > Czy Ty w ogóle masz pojęcie czym jest depresja? Bo jeśli nie, to nie wiesz o
              > czym mówisz.
              > Ps. Ja mam. Moja mam jest na to chora od lat.

              Wielu ludziom sie wydaje, ze depresja to taki rodzaj zlego humoru i taki inny
              smutek... :(
              • kadfael Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 19:17
                Tak. I jak się człowiek weżmie w garść, to samo przejdzie.
                Nie ma to jak "dobra" anonimowa "porada" na forum bez żadnej odpowiedzialności.
                • panistrusia Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 19:24
                  Sama miałam, w zasadzie ciągle jeszcze odczuwam jej skutki. Ale nie jest to
                  jakaś "ciężka" depresja. Może mam po prostu dobrych ludzi wokół siebie i łatwiej
                  jest ją znosić.

                  Sami pod płaszczykiem "wiedzy" o depresji utrwalacie szkodliwy stereotyp. Osoba
                  chora na depresję nie jest ubezwłasnowolniona, nie jest wyłączona ze
                  społeczeństwa, niekoniecznie wymaga leczenia klinicznego.

                  Bardzo pochopnie wydajecie wszelkie sądy, bawi Was udawanie ekspertów
                  wszechdziedzin i jesteście po prostu chamscy(choć nie lubię używać tego
                  określenia, ale nie znajduję tu innego odpowiedniego).
                  • kontik_71 Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 19:28
                    > Sami pod płaszczykiem "wiedzy" o depresji utrwalacie szkodliwy stereotyp.
                    Osoba
                    > chora na depresję nie jest ubezwłasnowolniona, nie jest wyłączona ze
                    > społeczeństwa, niekoniecznie wymaga leczenia klinicznego.
                    Tak samo jak nie kazda grypa jest powodem zejscia smiertelnego, co nie znaczy,
                    ze mozna sobie jak zignorowac

                    > Bardzo pochopnie wydajecie wszelkie sądy, bawi Was udawanie ekspertów
                    > wszechdziedzin i jesteście po prostu chamscy(choć nie lubię używać tego
                    > określenia, ale nie znajduję tu innego odpowiedniego).
                    Badz tak mila i przytocz jakies dowody naszego chamskiego zachowania..
                    Wjatkowo mnie bawi swiadomosc, ze ktos ma problem z ktorym nie moze sobie
                    poradzic.. toz to jest najlepsza komedia na swiecie
                  • kadfael Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 19:30
                    Gdzie byłam chamska możesz mi powiedzieć? Bardzo jestem ciekawa? To po pierwsze.
                    Po drugie nic nie wiemy o tym jak głeboka jest depresja przyjaciółki. To, że Ty
                    miałaś jej lekką formę nie znaczy, że ma ją ona.
                    A po trzecie niestety, ale czasem człowiek chory na depresję
                    jest "ubezwłasnowolniony". Nie przez prawo, nie przez innych ludzi, ale sam
                    prez siebie. bO jak nazwać inaczej sytuację, kiedy człowiek leży jak roślina,
                    nie mówi, nie rusza się, nie je, nie załatwia innych potrezb fizjologicznych?
                    Wszystko to przeszłam z moją mamą, więc nie mów mi czy się znam czy nie OK?
                • kontik_71 Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 19:25
                  Wiesz.. na szczescie nie mam depresji, ale jestem migrenowcem.. Czesto spotykam
                  sie z twierdzeniem, ze migrena to przeciez tylko bol glowy i bierze sie
                  aspirynke i jest ok... Ludzie maja tendencje do upraszczania i czesto po prostu
                  nie maja pojecia o czym sie wypowiadaja...
                  • kadfael Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 19:32
                    Dokładnie. Mam znajomego, który cierpi na tę przypadłość do tego stopnia, że
                    jest na rencie inwalidzkiej. Bardzo Ci współczuję.
                    • kontik_71 Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 19:35
                      na szczescie az tak zle ze mna nie jest.. A pracodawca sie przyzwyczail, ze 1-2
                      dnie w miesiacu jestem out i nawet nie moge maiala napisac, ze nie przyjde do
                      biura...

                      No ale dosc tych chamskich wywodow i bawienia sie czyims (teraz akurat moim)
                      nieszczesciem
                      • kadfael Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 19:44
                        Ok. Pełen Wersal wielce szanowny panie Kontiku.
                        • kontik_71 Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 19:50
                          Wielce szanowna Pani... prosilbym o zaniechanie wymadrzania sie na forum... mam
                          nadzieje iz odpowie Pani na ma prosbe... :)
                          A tak swoja droga to nie dostalismy jeszcze dowodow na nasze ewidentne i
                          oczywiste (cytat z premiera) chamstwo
                          • kadfael Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 19:53
                            A mam odpowiedzieć pozytywnie czy negatywnie?:))))))))))))
                            • kontik_71 Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 19:53
                              jakkolwiek byle bez chamstwa :)
                              • kadfael Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 20:00
                                Dobrze waćpanie.
                                • kontik_71 Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 20:03
                                  Wdziecznosc na wielka bedzie, szanowna Pani :)
          • kontik_71 Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 19:11
            Chcialabys aby Ci sie ktos w zycie pakowal?

            A jestem przecoiwko bo na wlasnej skorze poczulem jak to jest, jak sie
            ktos "zyczliwy" miesza i pomaga... Wiec wiem jak to jest i cale szczescie, ze
            nie mam depresji.. bo nie wiem czy moglbym teraz pisac na jakimkolwiek forum...
          • christine.p Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 12:34
            panistrusia napisała:

            > Nie wiem, co na to jej terapeuta, ale sądzę, że taka "terapia szokowa" i tak
            > może być lepsza niż "zaleczenie" depresji, perspektywa adopcji i dowiedzenie si
            > ę
            > o zdradzie na samym końcu.

            "Terapia szokowa" 0_0 widać, że nie masz pojęcia o depresji...
    • kalina.tt Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 19:01
      Nie mów, nie wtrącaj się. Top nie Twoja sprawa. Romans może się skończyć, żona
      nigdy sie nie dowie i nikt na tym nie ucierpi. A jeśli powiesz co to da?
      • kasiaka3 Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 19:33
        Problem depresji też jest złożony - ona nie chce się leczyć - była kiedyś u
        psychologa kiedyś jak liczyła że sama urodzi ale ta wizyta jakoś jej nie
        przekonała i już więcej nie poszła.prosiłam ją wielokrotnie sama poszukałam
        specjalisty ale to na nic...zapisała sie na joge jako antidotmu a tera
        ztwierdzi że już jest lepiej bo dzieci maja się pojawić..tak dzieci bo chce
        adoptować dwójkę - odradzałam jej to ale wybrała inaczej...facet się zgodził a
        teraz ucieka bo psychicznie nie dał rady - jest w nim złośc na los dlaczego ja
        zdrowy nie będe miał dzieci...czy będe umiał kochać albo wogóle zaakceptować
        nie swoje...
        • kontik_71 Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 19:37
          Wlasnie... czasami napiecie psychiczne potrafi zalamas najsielniejsze osoby..
          Przyjaciolka nie wytrzymala i wpadla w depresje a facet w romans... na dobra
          sprawe moga to byc dwa przyklady reakcji na nadmierne napiecie...
        • kadfael Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 19:37
          To rzeczywiście trudna sytuacja. Depresja nie ustąpi, bo pojawią sie dzieci,
          niestety. Po tym wszystkim, co napisałaś uważam, że przede wszystki powinnaś
          namawiać przyjaciółke na leczenie. Może zwerbować do tego także kogoś z jej
          rodziny, innnych przyjaciół? A może Twój mąż powinien po męsku sobie pogadać z
          jej mężem-nie pisałaś nic jak on zareagował na tę nowinę?
        • panistrusia Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 20:07
          Dzieci nigdy nie mogą być traktowane jako lekarstwo na niepowodzenia w związku!
          A już na pewno nie są lekarstwem na depresję!
          ZWŁASZCZA dzieci z domu dziecka, które i bez tego mają skomplikowane życie!
          • kontik_71 Do Strusiowej 07.07.07, 20:36
            "Wisisz" nam dowody naszego chamstwa... nie baw sie w leppera i udowodnij swoje
            twierdzenia i oskarzenia...
    • rapsodiagitana Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 19:29
      Nie wiem, jakie jest najlepsze wyjście... Rozumiem, że trudno siedzieć z
      założonymi rękami. Tym bardziej, że to małżeństwo właśnie podejmuje bardzo
      wiążące decyzje. Jasne - można nic nie robić, nic nie mówić. Może ten romans się
      skończy... A może nie? I kiedy w końcu się wyda, dramat dotknie nie tylko te
      dwie osoby, ale także dziecko?
      Z tego, co piszesz, wynika, że mąż przyjaciółki nie jest jakimś dupkiem bez
      serca, i jest całkiem rozsądnym człowiekiem. Może z nim pogadaj? Bez oceniania i
      kazań. Tak, żeby sam sobie uświadomił, czego chce. I zdał sobie sprawę z tego,
      jak poważne konsekwencje mogą mieć jego czyny. Możliwe, że facet się pogubił,
      odpowiedzialność go przytłoczyła - uciekł w romans, bo to proste i przyjemne.
      Ale jeśli będzie musiał podjąć decyzję, to zostanie przy żonie.
      Może nawet nie gadać z nim o romansie (w sumie oficjalnie o nim nawet nie
      wiesz). Tylko zwyczajnie - o problemach w małżeństwie. Żeby mógł wyrzucić co mu
      leży na wątrobie, pokazać słabość i wątpliwości?
      • kasiaka3 Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 19:51
        wiecie co mnie najbardziej chodzi po głowie że tamta zajdzie w ciąże i romans
        się wyda ...nie moge przestać o tym mysleć...

        A jej mąż próbował wiele razy wielu rzeczy...ona np całą zime nie wychodziła z
        domu nigdzie - kino nie restauracja nie znajomi nie...kupowł drogie
        prezenty ...często ze mną rozmawiał żebym do niej dotarła więc mu zależało ale
        jak podjeli decyzje że adoptują 2 to coś w nim chyba pęło i nie wytrzymał
        stresu..
        postaram się przekonać ją na wizyte u specjalisty jedną jedyną ...
        • kadfael Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 19:59
          Namawiaj koniecznie. To, że ma przy sobie dobrą przyjaciółkę może jej pomóc.
          Ale-z moich doświadczeń (żeby znów nie było, że się nie znam a gadam), moją
          mamę bardzo długo trzeba było namawiać. Zaangażowała się w to właściwie cała
          rodzina. A najgorszy moment-ten stan, o którym pisałam wyżej - nastapił na
          początku leczenia... bylismy przerażeni, ale potem powoli, powoli było coraz
          lepiej. Dziś jest całkiem dobrze.
    • kamyk-zielony Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 19:44
      Nie mów jej. Jeżeli szanujesz tego faceta to daj mu szansę i czas aby się
      pozbierał i załatwił SWOJE sprawy bez pomocy osób trzecich. Pozwól mu na
      zachowanie twarzy.
      • purecharm Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 21:30
        Jezeli jej tego nie powiesz, popelnisz wielki blad. Ona ma prawo wiedziec, ze maz ja zdradzil. Jak ty mozesz jej w oczy patrzec??
        • kontik_71 Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 07.07.07, 22:24
          Przemyslalas to co napisalas czy tylko chlapnelas to co ci w pierwszym momencie
          do glowy przyszlo???
          • purecharm Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 01:59
            Czy Ty masz jakis problem?? Masz inne zdanie, w porzadku. Ja mam prawo miec swoje. Moze nie bedzie chciala wychowywac dzieci z takim mezem, a moze i bedzie chciala, nie wiem, ale ma prawo wiedziec o zaistniales sytuacji i dokonac wyboru.
            • kontik_71 Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 11:32
              Taaak.. a wybory dokonane gdy sie choruje na derpresje sa wyjatkowo bezstronne
              i maja w sobie wszelkie mozliwe watkie i mozliwosci...
              • xtrin Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 11:41
                kontik_71 napisał:
                > Taaak.. a wybory dokonane gdy sie choruje na derpresje sa wyjatkowo
                > bezstronne i maja w sobie wszelkie mozliwe watkie i mozliwosci...

                Żeś się tej depresji przyczepił... tak szczerze mówiąc, to nawet ciężko
                określić, czy kobieta rzeczywiście jest chora na depresję, czy tylko po prostu
                "ma doła". Jakoś ciężko mi uwierzyć w to, żeby osoba rzeczywiście chora została
                wybrana do adopcji.
                • kontik_71 Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 11:44
                  Przyczepilem sie tej depresji bo to jedyna informacja jaka mamy...
                  • xtrin Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 12:08
                    kontik_71 napisał:
                    > Przyczepilem sie tej depresji bo to jedyna informacja jaka mamy...

                    Możesz wskazać, w którym miejscu napisano, że u przyjaciółki zdiagnozowano
                    ciężką depresję?
                    • kontik_71 Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 12:11
                      W jednej z wypowiedzi autorka opisala to co sie dzieje z przyjaciolka.. to ne
                      wyglada na chwilowy smuteczek...
                      • xtrin Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 12:24
                        kontik_71 napisał:
                        > W jednej z wypowiedzi autorka opisala to co sie dzieje z przyjaciolka..
                        > to ne wyglada na chwilowy smuteczek...

                        Jak rozumiem jesteś dyplomowanym psychoterapeutą, który jest w stanie po kilku
                        zdaniach na forum opisujących sytuację z perspektywy osoby trzeciej ocenić
                        chorobę? Brawo, genialne!
                        • kontik_71 Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 12:35
                          > Jak rozumiem jesteś dyplomowanym psychoterapeutą, który jest w stanie po kilku
                          > zdaniach na forum opisujących sytuację z perspektywy osoby trzeciej ocenić
                          > chorobę? Brawo, genialne!

                          Nie jestem i wlasnie dlatego wole wyjsc z zalozenia, ze jest bardzo zle niz
                          przyjac, ze jest to lekki smuteczek... Autorka chyba tez nie jest specjalista w
                          tych sprawach...
                          • xtrin Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 12:40
                            kontik_71 napisał:
                            > Nie jestem i wlasnie dlatego wole wyjsc z zalozenia, ze jest bardzo
                            > zle niz przyjac, ze jest to lekki smuteczek...

                            Pomiędzy prawdziwą depresją, a "lekkim smuteczkiem" istnieje jeszcze całe
                            spektrum możliwości.

                            > Autorka chyba tez nie jest specjalista w tych sprawach...

                            Dlaczego więc opierasz się na jej opinii? :)
                            Ja wciąż twierdzę, że gdyby z przyjaciółką było bardzo źle to nie miałaby szans
                            na adopcję. Albo bardzo źle jest z naszym systemem adopcyjnym.
                • purecharm Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 11:45
                  Niestety w dzisiejszych czasach ludzie zwykle "dolki" nazywaja depresja. Prawdziwa depresja nie ma nic wspolnego z chwilowym zalamaniem nastroju.
                  • kontik_71 Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 11:47
                    Przeczytalas to co autorka napisal na temat przyjacioki?
                    Pomijajac kwestie deprescji... Jakim prawem ktokolwiek moze sie wpierniczac w
                    zycie innej osoby? Co ci daje takie prawo? Swoje wlasne jakies tam
                    doswiadczenia i chec przywalenia facetow?
                    • purecharm Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 11:55
                      No jasne, najlepiej siedziec cicho, pozwalac facetowi robic z zony idiotke i udawac, ze nic sie nie dzieje. Tu nie chodzi o zemscie na facecie, tylko o uswiadomienie zonie z kim sie zadaje i danie jej mozliwosci wyboru. Niby z jakiej racji kobieta ma spieprzyc sobie zycie z gnojkiem, ktory ja zdradza? Sam chyba jestes lub byles zdradzajacym, bo dosyc zywo reagujesz.
                      • kontik_71 Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 11:56
                        Nie zycze Ci abys sie kiedykolwiek znalazla w sytuacji osoby, ktora sie "w imie
                        przyjazni" informuje o takiej rzeczy... ja wiem jak to jest...
                        • purecharm Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 12:14
                          Skoro wiesz jak to jest, to wnioskuje, ze partnerka Cie zdradzala i ktos Cie o tym poinformowal. Rozumiem, ze wolalbys zyc w nieswiadomosci, cieszyc sie pozorna sielanka i dowiedziec sie o tym np. za 15 lat i miec poczucie, ze zmarnowales sobie zycie, ktore mogles sobie ulozyc z kims, kto by Cie kochal i szanowal.
                          • kontik_71 Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 12:15
                            Nikt nie mam prawa usczesliwiac innych osob na wlasna modle.. I nikt nie ma
                            prawa oceniac czy to co i jak ktos innych chce wiedziec, jest dobre czy nie...
                            • purecharm Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 12:19
                              Jezeli dla ciebie zycie osoby zdradzanej gowno znaczy, to naprawde twoj problem i przyjmij do wiadomosci, ze to sa tylko twoje poglady i ludzie beda postepowali zgodnie ze swoim sumieniem - nie twoim.
                              • kadfael Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 12:24
                                Oj, ale tu wchodzi w grę nie tylko Twoje sumienie. Ale też dobro tej drugiej
                                osoby. A ujawnienie jej prawdy dla spokoju własnego sumienia, to niekoniecznie
                                i nie zawsze dobre rozwiązanie. Tu nie ma schematów czarno-białych. Są różne
                                odcienie szarości. I trzeba naprawdę wielkiej rozwagi, delikatności i mądrości
                                żeby komus zycia nie spieprzyć.
                    • xtrin Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 12:09
                      kontik_71 napisał:
                      > Jakim prawem ktokolwiek moze sie wpierniczac w zycie innej osoby?
                      > Co ci daje takie prawo?

                      Przyjaźń.
                      • kontik_71 Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 12:13
                        Przyjazn???

                        To daje Ci prawo do wtracania sie w czyjes zycie? No to ciekawa jes Twoja
                        definicja przyjazni... A nie jest to przypadkiem chec oczyszczenia swojego
                        wlasnego sumienia? Powiedzialem i mam z glowy.. teraz niech oni sie z tym
                        bija..
                        • purecharm Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 12:17
                          Ty twierdzisz, ze przyjaciolka nie ma prawa wtracac sie w czyjes zycie, a ja twierdze, ze zaden facet nie ma prawa zdradzac swojej zony i niszczyc jej zycie. Nie ma usprawiedliwienia dla zdrady, jak ktos sie meczy w zwiazku to po prostu odchodzi i pozwala drugiej osobie na ulozenie sobie od nowa zycia. To takie proste.
                          • kontik_71 Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 12:19
                            Oj jakie to wszystko jest proste i czarno-biale... Zyjesz w pieknym swiecie bez
                            odcieni szarosci... gratuluje.. Pamietaj, ze zycie innych ludzi nie jest zero-
                            jedynkowe i wiekszosc sytuacji nie jest absolutnie i nieodwracalnie
                            jednoznacznych
                            • purecharm Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 12:21
                              Zycie nie jest czarno-biale, ale sa sytuacje, ktorych nie ma co komplikowac. Jest cos takiego jak uczciwosc i mysle, ze najblizsza osoba, czyli rodzina na nia zasluguje.
                            • xtrin Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 12:36
                              kontik_71 napisał:
                              > Pamietaj, ze zycie innych ludzi nie jest zero-jedynkowe i wiekszosc
                              > sytuacji nie jest absolutnie i nieodwracalnie jednoznacznych

                              I nikt nie twierdzi, że sytuacja jest jasna i prosta. Ale czasami trzeba
                              wybierać mniejsze zło. A w tej sytuacji umywanie rąk jest niewątpliwie złem
                              największym.
                        • xtrin Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 12:29
                          kontik_71 napisał:
                          > Przyjazn???

                          Tak, przyjaźń. Przyjaźń to nie jest to, że sobie raz na tydzień z "psiapsiółką"
                          plotkujemy, pożyczamy cukier i obgadujemy koleżanki. Przyjaźń to związanie się z
                          inną osobą na dobre i na złe, to szczerość w mówieniu sobie wszystkiego, nawet
                          tego, co niewygodne i nieprzyjemne, to bezgraniczne zaufanie, którym obdarzamy
                          inną osobę, bo wiemy, że cokolwiek nie zrobi będzie mieć na celu nasze dobro.
                          Prawdziwa przyjaźń to bardzo rzadkie zjawisko, ale daje nam właśnie te wszystkie
                          prawa i obowiązki. Przyjaźń to także odpowiedzialność za drugą osobę.

                          > A nie jest to przypadkiem chec oczyszczenia swojego wlasnego sumienia?

                          A dla Ciebie to męczeństwo polegające na "ja będę się tym gryzł w imię ich
                          dobra"? :)

                          > Powiedzialem i mam z glowy.. teraz niech oni sie z tym bija..

                          No jeżeli tak to rozumiesz, to nic dziwnego, że nic nie pojmujesz. Nie
                          sprowadzaj proszę sprawy do plotkowania, bo to po prostu niesmaczne.
                  • panistrusia Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 11:58
                    Poza tym depresja, depresji nierówna. Tak jak nie każdy katar kończy się
                    zapaleniem płuc(ale może się tak zdarzyć, gdy jest słaba odporność, gdy się
                    człowiek nie leczy, gdy dodatkowo naraża się na ponowne "przeziębienie"), tak
                    nie każda depresja musi kończyć się próbą samobójczą. Wręcz powiedziałabym, że
                    człowiek w depresji jest za słaby, żeby podjąć tak trudną decyzję.


                    No ale o czym my tu mówimy: gość się wykazał, zaprosił żonę do kina, dał drogi
                    prezent a ona głupia nadal wolała w domu zostać więc koleś poczuł się zwolniony
                    z odpowiedzialności...

                    Oboje popełnili błąd - jeśli podejmowali próbę sztucznego zapłodnienia, powinni
                    byli przewidzieć, że może się nie udać i zabezpieczyć na tę okoliczność. Czy
                    lekarze naprawdę nie dbają o psychikę ludzi poddawanych takim zabiegom?
                    • xtrin Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 12:07
                      panistrusia napisała:
                      > Poza tym depresja, depresji nierówna. Tak jak nie każdy katar kończy się
                      > zapaleniem płuc(ale może się tak zdarzyć, gdy jest słaba odporność, gdy się
                      > człowiek nie leczy, gdy dodatkowo naraża się na ponowne "przeziębienie")

                      I mało możliwe, by z katarem grożącym zapaleniem płuc komukolwiek robiono
                      operację plastyczną. Jeżeli kobieta jest w ciężkiej depresji to wydaje mi się
                      być niemożliwym, by przeszła dwuletnie procedury adopcyjne.
                      • kontik_71 Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 12:14
                        Czyzby w czasie tej procedury ktos sie wprowadzal do domu sprawdzanych?
                        • xtrin Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 12:32
                          kontik_71 napisał:
                          > Czyzby w czasie tej procedury ktos sie wprowadzal do domu sprawdzanych?

                          Procedura adopcyjna zakłada zarówno wywiad środowiskowy jak i rozmowy z
                          psychologiem.
                          • xtrin (cd) 08.07.07, 12:33
                            Nie wiem oczywiście, jak było w tym przypadku i być może zdarzyło się tak, że
                            osoba chora na depresję została zakwalifikowana. Ale to oznacza, że cała
                            procedura posiada kolosalną dziurę, bo coś takiego zdarzyć się absolutnie nie
                            powinno.
    • xtrin Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 04:05
      Bardzo trudna sytuacja. Moim zdaniem nie możesz nic nie robić i patrzeć, jak się
      sytuacja rozwinie. Bo może rozwinąć się bardzo źle. Jakby tak kochanka zaszła w
      ciążę to to rzeczywiście może Twoją przyjaciółkę zabić.
      Chyba najrozsądniejszym byłoby tutaj porozmawiać z jej mężem. Jeżeli jak piszesz
      to porządny mężczyzna (w co osobiście ciężko mi uwierzyć) to być może wystarczy
      mu uświadomić ogrom krzywdy jaką czyni. Jeżeli rzeczywiście tylko się pogubił i
      szuka ulgi w ramionach innej to być może da mu się przemówić do resztek rozumu.
      Być może to on powinien szukać pomocy psychologa? Jeżeli się zakochał to gorsza
      sprawa. Jakie on ma plany w związku z tym wszystkim?

      Dziwnym wydaje mi się, że osoba chora na depresję została zakwalifikowana jako
      rodzic adopcyjny.
    • szalona.manuela Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 10:06
      Na Twoim miejscu bym nie mowila i na miejscu Twojego meza nie udzielalabym
      zadnych rad temu facetowi. A to dlatego, ze to dramaty tego malzenstwa i ich
      sprawa i jak sie nei jest w ich sytuacji to sie nie zrozumie pewnych rzeczy.
      Moze beda razem, moze nie. Czasem sie lepiej rozstac.
      Mam tylko nadzieje, ze facet sie namysli zanim dojdzie do adopcji.
      • purecharm Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 10:39
        Zgadzam sie, zdrada to ICH sprawa, a nie tylko JEGO. Dlatego jezeli nie moze liczyc na to, ze maz bedzie uczciwy, nalezy ja uswiadomic jak sie sprawy maja. Smieszy mnie takze nazywanie zdrady "zagubieniem". Ciekawe czy chcialybyscie, aby Wasza przyjaciolka nie powiedziala Wam, ze maz Was zdradza, szczegolnie, ze bylybyscie przed podjeciem decyzji o adopcji czy tez urodzeniu dziecka.
        • szalona.manuela Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 11:20
          Sytuacje życiowe nie są tak jednoznaczne jakbyśmy chcieli. Skąd wiesz, że ta
          przyjaciółka nie wie o zdradzie, ale czeka aż mąż zrobi jakiś krok (myślisz, że
          kobiety nie widzą zdrady, nie czują?). W momencie, gdy ktoś mówi wprost o
          zdradzie, wtedy ta osoba jest zmuszona podjąć decyzję i paradoksalnie decyzja
          wtedy należy do kobiety zdradzanej - która chciała może tego uniknąć. A może
          przyjaciółka spróbowała też z innym facetem, może myślała, że mąż jest
          bezpłodny i chciała się upewnić?
          Ludzie nie są kryształowi, a można mnożyć sytuacje, do których nie należy się
          wtracać. Moim zdaniem, jeśli autorka wątku przyjaźni się rzeczywiście z tą
          kobietą, to wyczuje czy mówić czy nie. Jeśli są przyjaciółkami to pewnie
          rozmawiają o problemach, jeśli druga strona milczy, to nie trzeba jej na siłę
          uświadamiać.
          Czasem to co nam wydaje się dobre i właściwe nie jest dobre dla innych.
          Ale jeśli chodzi tylko o spokój sumienia tego co się dowiedział, to odpowiedź
          jest jasna.
          • panistrusia Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 11:39
            " Od przyjaciół Boże strzeż, z wrogami sobie poradzę."
            • purecharm Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 11:43
              Dobry cytat, mam nadzieje, ze nigdy nie bedzie mi dane miec "przyjaciolki", ktora wiedzac o zdradzie meza(odpukac), nie poinformuje mnie o tym.
    • tarnopolis Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 13:05
      Z tego co piszesz niejasno wynika, że ten mąż mógł mieć już po prostu dosyć
      Twej przyjaciółki , jej fobii , depresji, chęci posiadania dziecka za wszelką
      cenę. Skoro to nie dupek a porządny gość myślę , że jest możliwość, że się po
      prostu w tej innej kobiecie zakochał.
      Przykro mi , ale w tej sytuacji od niego zależy co będzie- on się opowie po
      którejś ze stron.
      Mówiąc szczerze ja ze znerwiowaną babą w depresji na jego miejscu mogłabym nie
      wytrzymać, w dodatku on chyba nie jest pewien czy chce tej adopcji. Coś mi się
      zdaje, że Twa pryjaciółka może stracić męża jeśli nie wróci do równowagi
      psychicznej.
      Albo już straciła.
      A Ty siedź cicho, Tobie się nie zwierzał- od niego zależy co będzie. Jak ta
      Twoja koleżanka się dowie, może całkiem sfiksować, robić sceny albo jakieś
      akcje samobócze z szantażem i dopiero się zacznie.
      • panistrusia Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 13:07
        Nareszcie jakaś rozsądna porada! ;)
        • tarnopolis Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 13:18
          panistrusia napisała:

          > Nareszcie jakaś rozsądna porada! ;)

          :)
          Za to rozsądne nie jest to, że kobiecie w depresji pozwala się na adopcje
          dziecka. Co to za matka będzie skoro sama ze sobą nie potrafi sobie dać rady?
          Biedne dziecko, może mieć matkę psycholkę...

          Nawiasem mówiąc nie ma nic gorszgo niż zdesperowana baba nie mogąca zajść w
          ciążę. Mam kumpla, który był z taką kobietą, skończyło się to dla niej źle- po
          prostu- a też nie był to burak tylko fajny gość- zakochał się w sympatycznej,
          mądrej iładne dziewczynie bez jazd psychczinych i strachu przed tykaniem zegara
          biologicznego. Łatwo nie mieli , bo tamta im uprzykrzła życie jak mogła:
          szantaże, kłótnie, darcia itp.
          Ale są razem. Bez dzieci:)
          Ja mam uczulenie na psycholi, jak bym n takiego trafiła i zauważyła co się
          święci- to niestety: adiu fruziu , już by mnie z nim nie było. Szkoda życia na
          użeranie się z kimś kto ma sam ze sobą nie teges i robi jakieś megajazdy.

          Ja tego męża rozumiem.
          Niech się kobita podleczy, znormalnieje to może ktoś ją jeszcze zechce?
          • panistrusia Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 13:23
            W tym świetle moja ignorancja chyba nabiera zupełnie innego blasku...

            A Tobie Tarnopolis naprawdę nie życzę zetknięcia się z czyjąś chorobą, a już tym
            bardziej ze swoją własną.
            • tarnopolis Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 13:32
              Słuchaj, depresja to straszna choroba, z pewnością.
              Ale takie ja mam np schorzenie, że rozumiem ludzi którzy po prostu mają dosyć
              osoby która się z nią boryka.Zwłaszcza jak ta osoba nie chc się za żadne skarby
              leczyć, za to uważa, że najlepszym lekarstwem na jej chorobę i scalenie
              małżeństwa będzie adopcja dwójki (!)dzieci. Otóż- nie będzie. Zostanie w końcu
              sama, zgorzkniała z dwójką nieszczęśliwych maluchów.
              Autorka wątk powinna ZMUSIĆ kobietę do leczenia.
              To małżeństwo, jak sądzę, nie było dobre od dawna. Zdrady nie biorą się z
              księżyca. Szczególnie u uczciwych facetów.Myślę, że kobieta była tak skupiona
              na chęc posiadania dziecka, że sfiksowała, mąż poszedł w odstawkę.
              Bardzo mi przykro, ale rzadko kto taką sytuację wytrzyma.
              • panistrusia Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 13:40
                To dlaczego opisując osobę chorą używasz obraźliwych słów?
                • tarnopolis Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 13:46
                  Dlatego, że nazywam rzeczy po imienu, widać nigdy nie widziałaś- i dobrze- co z
                  czyimś życiem potrafi zrobić osoba w tzw depresji czy z innym schorzeniem jak
                  np. posunięta do obseji zazdrość czy chora obsesja na jakimś punkcie. A to się
                  kwalifikuje jako choroby.
                  Mam w nosie polityczną poprawność.
                  • panistrusia Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 13:59
                    To w końcu choroba, czy widzimisię rozkapryszonej baby?
                    • tarnopolis Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 14:08
                      :)
                      Depresja to choroba.
                      Nie miej do mnie pretensji , że nie trawię ludzi którzy mają jakiegoś hopla np
                      na temat konieczności natychmiastowego posiadania dzieci- nawet gdy ma się ze
                      sobą problemy a druga osoba w związku się do tego specjalnie nie pali. To
                      nazywam zachowaniem niezdrowym i egoizmem, fanaberią i czym tam jeszcze.

                      IMO państwo z wątku zupełnie różnią się w swoich dążeniach i jeśli intuicja
                      mnie nie myli, żadna przyjaciółka nie pomoże, ten związek się rypnie i tak.
                      BTW-nie wiem czy ta osoba się dowie o zdradzie męża czy nie, ale jeśli on to
                      zrobił, jeśli jest z inną już 4 miesiące to tego związku już nie ma...
    • jendza1 Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 13:27
      Sytuacja jest porazajaca:(.

      Pierwsza, podstawowa tutaj sprawa, to swiadomosc tego, czym naprawde
      jest/powinno byc malzenstwo. Rozwazmy te sprawe...
      Ktos pieknie w tym watku opisal, jak definiuje przyjazn.
      A jak byscie zdefiniowali malzenstwo?
      Czym ono tak naprawde jest?
      Warunek podstawowy milosci malzenskiej to AKT WOLI - DECYZJA BYCIA JEDNYM.
      Te decyzje podejmuja oboje malzonkowie. To jest fundament calego ich zycia. Nie
      jest sie juz teraz dwoma osobami. JEst sie 'jednym'. I nie ma tu miejsca na
      kogos trzeciego. OWa 'jednie' dookresla polaczenie cielesne.
      Nie ma zdrady nieistotnej, bo 'tylko' przeciez sie z kims innym odbylo stosunek
      seksualny. JEsli jedno z malzonkow odbywa rzeczony stosunek z trzecia osoba -
      jest to automatycznie destrukcja malzenstwa, bo to rozdarcie jedni.
      Jest to tak naprawde rodzaj zabojstwa, morderstwo z zimna krwia.

      Kazdy czlowiek, wchodzacy w zwiazek malzenski, znaczy swiadomie i dobrowolnie
      podejmujacy takie zobowiazanie wobec drugiej osoby, powinien miec tego
      swiadomosc, i swiadomosc wyplywajacej stad odpowiedzialnosci za osobe, z ktora
      sie wiaze.

      Depresja 'PRzyjaciolki' to depresja calego malzenskiego 'organizmu', to nie
      jest jej indywidualna sprawa. Bezplodnosc to nie jest tylko bezplodnosc jej -
      to jest bezplodnosc ICH OBOJGA. Wiem, co mowie - zeby bylo jasne dla
      ewentualnych 'watpiacych'. Mam do czynienia na wlasnej skorze z obydwoma
      problemami.

      O depresji juz tu pare osob pisalo...
      A o bezplodnosci... No coz, zajrzycie chocby tylko na forum 'dla starajacych
      sie'... Ile jest par, o ktorych wiadomo, ze z medycznego punktu widzenia
      wszystko jest w porzadku, a dziecka nie ma i nawet in vitro nie skutkuje...

      Ile jest par, gdzie on ma tylko pojedyncze, zdolne do zaplodnienia plemniki, i
      udaje sie...

      Ile jest par, ze medycznie rzecz biorac - ona nie powinna zajsc w ciaze - ale
      zachodzi...
      WIem tez o przypadkach, gdy ona znow zaszla w ciaze po... podwiazaniu
      jajowodow...

      Ludzie, o czym mowicie: "ona nie moze zajsc w ciaze, wiec chce sie wyzyc w
      macierzynstwie, a on jest zdrowy i nie moze miec przez nia 'swoich' dzieci..."..

      Zacznijmy od tego, ze jesli ci ludzie sie zdecydowali na adopcje, to to
      adoptowane dziecko bedzie "ICH". To raz. A po drugie - oni sie zdecydowali
      OBOJE! On tez.
      A teraz co - cala wstecz?
      ON sobie sam z WLASNYMI DECYZJAMI NIE RADZI!
      To on jest tu do leczenia! Moim zdaniem...
      A ktos sobie zadal pytanie moze, skad ta depresja?
      Nie, nie dlatego, ze ona 'nie moze miec dziecka'...
      TO by bylo za proste, nie uwazacie?

      Dlaczego ja teraz karac jeszcze dodatkowo, informacja, potwierdzajaca jak
      rozumiem jej wiedze, ze jej malzenstwo nie jest malzenstwem tak naprawde?
      Bo przeciez ona to MUSI wiedziec - i to juz od dawna...:((...
      Moze dlatego tak bardzo chce dziecka, bo mysli, ze to ich SCALI...
      Te jednie malzenska umocni...

      TO nim trzeba POTRZASNAC BEZ LITOSCI!
      TO jemu trzeba uswiadomic, ze jest odpowiedzialny, znaczy ponosi wine i za jej
      depresje, i za ich bezplodnosc.
      TO jego nalezalboy ukarac, nie ja.
      A jesli dran bedzie konsekwentnie obstawal przy swojej decyzji bycia z inna, to
      jego psi obowiazek jest przekazac te decyzje zonie. Jesli mial odwage ja
      zostawic - a przeciez juz to zrobil - to niech ma odwage choc jej o tym
      uczciwie powiedziec. To jest niezbedne minimum, nalezne jej od niego.

      UFff, ale sie 'nagadalam' - mam nadzieje, ze ktos przebrnie do konca...

      W skrocie -
      mysle, ze nie wolno mowic przyjaciolce.
      Ale owego pana nalezy obsobaczyc od stop do glow, tlumaczac mu dostatecznie
      dobitnie - tak, by dotarlo skutecznie - jakiego zaprzanstwa sie dopuscil.
      Jego sytuacja nie jest 'sytuacja tragiczna', bo sytuacja tragiczna jest z
      definicji sytuacja niezawiniona.
      A tu wina meza jest ewidentna i bezdyskusyjna.
      Mysle, ze przyjaciele takiej rodziny, widzac, co sie dzieje, poprzez zwierzenie
      malzonka zostali upowaznieni przez niego do udzielenia mu takiej lekcji.

      Trzymam kciuki, KASIAKO, za nich oboje...

      pzdr
      j.
      • panistrusia Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 08.07.07, 13:35
        A jeżeli pan popełni samobójstwo? Przecież on na pewno zdaje sobie sprawę ze
        świństwa, które popełnia i na pewno nie jest mu lekko?


        Skąd przekonanie, że żona na pewno wie o tym, ze mąż ją zdradza?
        A jeśli wie i z tego powodu ma depresję, to chyba tym bardziej należy jej pomagać.
        • color3 to niech ja zostawi! 08.07.07, 16:49
          skoro on jest taki fajny i 'w ogole', to po co sie z nia meczy..?
          skoro jest zdrowy, a ona nie, to niech ma dzieci z osoba, ktora moze mu je dac,
          a nie z.. impotentka...

          Moimzdaniem to dobrz,e za zaczal sobie ukladac zycie, a ona jest zwyczajna
          idiotka, ze chce' adoptowac' przybledy...i to w weesji rozszerzonej, bo 2..
          nie ma pojecia o dzieciach, a sie pcha, niech sie dalej leczy..
          • xtrin Re: to niech ja zostawi! 08.07.07, 17:10
            Nie wiem, czy chciałaś być zabawna, oryginalna czy jak, ale wyszło Ci żałośnie.
            Durny post.
        • jendza1 Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 09.07.07, 12:33
          panistrusia napisała:

          > A jeżeli pan popełni samobójstwo? Przecież on na pewno zdaje sobie sprawę ze
          > świństwa, które popełnia i na pewno nie jest mu lekko?
          >

          Gdyby sobie naprawde zdawal sprawe, jakie to swinstwo, nie popelnialby go,
          mysle. Chyba ze to wielka 'swinia', po prostu. TYlko ze takie swinie nie
          popelniaja samobojstwa... Inna rzecz, ze Autorka watku pisze o nim z
          szacunkiem...

          Na czym zatem opierasz swoje podejrzenie, ze moze on popelni samobojstwo? Bo ja
          zadnych do tego przeslanek w tym, co pisze Autorka, nie widze...

          >
          > Skąd przekonanie, że żona na pewno wie o tym, ze mąż ją zdradza?

          Bo jestem zona:). Od ponad 10ciu lat.

          > A jeśli wie i z tego powodu ma depresję, to chyba tym bardziej należy jej
          pomag
          > ać.

          Zgadza sie. Wlasnie to trzeba czynic, tylko trzeba dobrze wybrac sposob...

          Pzdr
          j.
    • atlantis75 Re: mąż zdradza przyjaciólkę ja wiem ona nie 09.07.07, 21:35
      Nie mów. Może facet otrzeźwieje i zakończy tę znajomość.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka