maggie134
04.08.07, 01:40
Wiecie... tak sie zastanawiam. Skad to spoleczne przekonanie, ze kazda
kobieta powinna mazyc o posiadaniu potomstwa? Wiekszoc, to i owszem (w sumie
jest to logiczne jesli gatunek ma przetrwac) ale dlaczego tak trudno nam
przyjac do wiadomosci ze nie wszystkie kobiety chca zostac matkami? Chyba
lepiej matka nie byc niz byc zla matka? Pisze jako osoba, ktora nie ma
zamiaru miec dzieci. Mam po temu szereg powodow poczawszy od calkowitego
braku zapotrzebowania na maciezynstwo w mojej psychice a skonczywszy na moich
przekonaniach etycznmych zwiazanych z chorobami dziedzicznymi (ja i maz
niesiemy ich kilka i szczerze mowiac nie chce ich dalej przekazywac). Moja
decyzja jest swiadoma i nie uegnie zmianie. Mimo to nie moge w naszym kraju
poddac sie sterylizacji (wciaz nie wierze ze rzad smie sie wtracac w cos
takiego), ba glupiej spirali nie moge zalozyc bo nie rodzilam jeszcze i
moge "o moj boze" nie byc w stanie potem urodzic. W imie czego skazuje sie
mnie na wieczna niepewnosc i niewygode zwiazana z srodkami takimi jak hormony
czy prezerwatywy? Dlaczego odmawia mi sie prawa do tej decyzji? I czemu
pierwsza reakcja wiekszosci ludzi, gdy slysza o moim swiatopogladzie jest
zarzut egoizmu? Zabawna, ze ci sami ludzie zwykle proboija przekonac mnie
argumentem "kto cie bedzie na starosc utrzymywal?". Czy to wlasnie nie jest
czysty egoizm? Sprowadzac na swiat zycie, tylko po to by ktos o ciebie na
starosc zadbal? Czy swiadoma braku predyspozycji via potrzeby posiadania
potomstwa nie czynie slusznie decydujac sie na jego brak? Powieddzcie co
sadzicie?