martaa_kk
12.08.07, 18:40
Witam, piszę i liczę na Wasze zrozumienie i jakas formę dodania
otuchy, ewentualnie przemowienie mi do rozsądku i naprowadzenie na
dobre tory(w zaleznosci od tego, co kto pod tym pojeciem rozumie:))
Mam 24 lata i zycie tak sie potoczylo, ze jeszcze jestem dziewicą.
Nie jestem z tego powodu dumna i nie planowalam tego w ten sposob.
Mam swoje zasady i nie naleze do tych kobiet, ktore wskakują
przypadkowym mezczyzną do łóżka. Nie jestem tez moherowym beretem,
ktorego głownym celem jest utrzymanie cnoty az do slubu. Zawsze
łączyłam seks z miłoscią i nie potrafię tych dwoch rzeczy
rozdzielic, chobym nie wiem jak bardzo chciala. Zakochuję sie
niestety rzadko, ale za to na calego. Pierwszy raz miłosc dopadla
mnie w wieku 19 lat, ale to byla milosc niedojrzala, on mnie nie
szanowal. Zwiazek dwojga ludzi widzialam inaczej, wiec mimo calej
chemii miedzy nami na ten ostateczny krok sie nie zdecydowalam. Na
kolejną(juz dojrzałą) miłosc czekalam 5 dlugich lat. Kilka miesiecy
temu poznalam mezczyznę, ktory obrocil caly moj swiat do góry nogami
i wszystko nagle nabralo sensu. Przy nim czułam sie prawdziwą
kobietą i nie potrafiłam sobie wyobrazic, ze mogloby byc jeszcze
piękniej. Nie mialam obaw, aby to on byl moim pierwszym mezczyzną,
ale po tak dlugiej przerwie potrzebowalam trochę czasu, aby
przywyknąc do mysli, ze teraz juz nie zyje tylko dla siebie. On ma
poludniowy charakter i ogromny temperament w łóżku, kochalam go, ale
kierując sie faktem, ze oto spotykam mezczyznę mojego zycia chcialam
poczekac na własciwy moment, aby upewnil sie, ze jestem kobietą,
ktora w pelni zasluguje na szacunek. To, ze nie odbylismy pelnego
stosunku, nie oznacza, ze nasze pieszczoty skonczylismy na trzymaniu
sie za ręce:)Przy nim nigdy nie czułam paralizujacego wstydu i
odkrylam w sobie duzy potencjal i radosc z bliskosci. Dlaczego o tym
pisze?Bo odszedl. Z roznych powodow. Zle mi z tym. Otworzylam sie na
niego calkiem, w pelni zaufalam...Rozumiem, ale z pewnych powodow
nie mozemy byc razem, ze na rozstanie wybral moment zanim poszlismy
razem do lozka, abym nie poczula sie wykorzystana i porzucona, ale
boję się, ze to w pewnien sposob utrudni moje kontakty z innymi
mezczyznami w przyszlosci. Zastanawia mnie, ile czasu upłynie zanim
znow kogos pokocham?O ile cud miłosci jeszcze kiedys bedzie moi
udzialem.
Dla niektorych fakt, ze w tym wieku jestem jeszcze dziewica jest-
delikatnie mowiac-smieszny. Nie jest to jednak kwestia mojego
swiadomego wyboru, tak sie po prostu potoczyło zycie. Ostatnio bylam
na badaniach w szpitalu. Okazalo sie, ze konieczne jest ugs narządow
rodnych. Młoda pani doktor prowadząca retorycznie zadała mi pytanie,
czy współzyje. Odpowiedzialam, ze nie. Rzucila mi rozbawione
spojrzenie i do konca wizyty usmiechala sie z politowaniem. Lekarz
wykonujący usg z niedowierzaniem spojrzal na zlecenie badania i
powiedzial: "Tu chyba jest jakis błąd, usg oczywiscie robimy
endowaginalnie, bo pani przeciez juz współzyje". Na wieść, ze nie,
jeszcze nie, szczerze sie zdziwil, jak to mozliwe, ze taka
atrakcyjna i sympatyczna mloda osoba swoj pierwszy raz ma jeszcze
przed sobą. Przez kilka dni czułam sie jak wybryk natury, ktory
natura dla dobra ogolu powinna czym predzej wyeliminowac.
Powtarzam: nie jestem dumna z takiego stanu rzeczy, ale nic na to
nie poradzę, ze mam takie podejscie do spraw seksu i miłosci.
Przytulicie mnie wirtualnie i zapewnicie, ze lepiej tak niz jakbym
miala skakac z kwiatka na kwiatek czy tez raczej mi sie oberwie, ze
robie wielkie halo z takiej blahostki i powinnam sie czym prędzej
rzucic w ramiona pierwszemu lepszemu?