co to za koleżanka

13.08.07, 17:28
Pisze ten wątek aby się wreszcie do kokoś wygadać, wyrzucić z siebie to i tamto.

Na studiach poznałam pewną dziewczynę, zostałyśmy koleżankami, lubiłam ją
bardzo. Z czasem zauważałam, że ona zaczęła zazdrościć mi lepszych ocen i
chłopaka. Zawsze mówiła, że mam fajnego i przystojnego chłopaka i że ona też
by takiego chciała. Obie w jednym czasie broniłyśmy magistra, ona obroniła na
ocenę dobrą a ja na bardzo dobrą, widać było w niej zazdrość, że ja znowu
okazałam się lepsza. Zawsze zachwalała mojego chłopaka, pytała kiedy
zaręczyny, ślub – „kibicowała” nam. Ona należy do niezbyt atrakcyjnych
dziewczyn, miała jednego chłopaka ale na bardzo krótki okres czasu, jednym
słowem miała pecha w miłości, umawiała się na tzw. randki w ciemno, poznawała
chłopaków na czacie i się z nimi umawiała, niestety za każdym razem kończyło
się tylko na jednej randce po której następował definitywny koniec nowo
zawartej znajomości. Jak dowiedziała się o naszych zaręczynach złożyła nam
„nietypowe” życzenia, które brzmiały „życzę wam 50 lat szczęścia, bo więcej
wam nie potrzeba”. Piszę „nietypowe” bo z reguły życzy się 100 lat a ona
życzyła nam połowę tego. Starała się pokazać, że cieszy się na wieść o naszych
planach ale powiedziała mi że zazdrości mi że już mamy termin ślubu a ona
jeszcze nawet faceta nie ma. Rok temu poznała chłopka, zakochała się w nim,
zostali parą i dopiero z nim w wieku 26 lat straciła dziewictwo. W tym czasie
w moim małżeństwo zaczęło się psuć, a jej związek zaczął rozkwitać. Sytuacja
się odwróciła – gdy mi się w życiu układało to jej nie do końca a teraz jej
się dobrze wiedzie a mi nie. Czasami myślę sobie, że ona nam w głębi sercu źle
życzyła i jej zazdrość przyniosła pewne efekty, tak jakby jakieś fatum rzuciła
na moje życie, bo teraz jej się układa a mi nie. Tyle lat mi zazdrościła, że
aż karty się odwróciły i jej się widzie a mi nie za dobrze. Ja straciłam pracę
a ona znalazła wymarzoną, moje małżeństwo przeżywa poważny kryzys a ona się
zaręcza. A ostatnio spytała mnie że strasznie się dziwuje że wyszłam za mąż
akurat za tego chłopaka a nie innego. Przecież tyle lat mi go zazdrościła, tak
go zachwalała, podziwiała jaki on miły, przystojny i zaradny a teraz nagle
dziwuje się. A ona mnie krytykuje i zachwala swoje życie jak to jej dobrze w
pracy i z jej chłopakiem. Czuję wewnętrzną złość bo uważałam ją za inną osobę,
a ona tym czasem chełpi się moim nieszczęściem i pokazuje jaka to ona jest
szczęśliwa itd. A przecież jak ona tyle lat ubolewała nad tym że jest samotna
ja ją podtrzymywałam na duchu że prędzej czy później znajdzie swoją drugą
połówkę, nigdy nie pokazywałam jej że ja jestem lepsza bo mam faceta. Niedawno
mówiła mi że boi się zaręczyn i ślubu bo nie chce mieć takiego małżeństwa jak
ja, że uczy się na moich błędach itd. powiem szczerze że taka jej gadanina
sprawiała mi przykrość. Raptem 2 tygodnie temu tak mówiła a dziś przesłała mi
wiadomość jaka ona to szczęśliwa bo się zaręcza. Przyznała się, że sama
powiedziała swojemu chłopakowi, że chciałaby już pierścionek. Czuję wewnętrzną
złość, bo jak już pisałam zawsze mogła na mnie polegać, nigdy nie pokazywałam
jej ani nie mówiłam ani nie sugerowałam, że jest ode mnie gorsza itd. Zawsze
mogła liczyć na moje wsparcie. A ona teraz jak wie, że mi się małżeństwo nie
układa krytykuje mnie, mojego męża i ciągle mówi że dzięki mnie ona będzie
mądrzejsza bo nie będzie powielała moich małżeńskich błędów. Ciągle pokazuje
jaka ona to szczęśliwa. Czuję, że ona cieszy się z mojego nieszczęścia. Ja
teraz potrzebuję bliskości innej osoby, wsparcia takiego jak kiedyś ona
potrzebowała i ja przy niej byłam. A teraz ona ma mnie daleko gdzieś. Czuję
się odrzucona i samotna
    • mloda.kobietka23 Re: co to za koleżanka 13.08.07, 17:34
      takie zycie....a ty sie jej trzymalas przez te wszystkie lata bo??
      • madai Re: co to za koleżanka 13.08.07, 19:29
        Ja mialam taka kolezanke, ktora tez mi zazdroscila, czasem kopala
        pode mna dolki, wiele razy mi nie pomagala, ale takie zachowania
        miala tylko na uczelni. Poza nia super dziewczyna, do rany przyloz.
        I tez nie umiem powiedziec, czemu sie jej trzymalam zwlaszcza, ze to
        ja bylam ta bardziej atrakcyjna, ta, ktora miala przystojnego faceta
        i ta, ktora miala dobra prace. A mimo to lubilam ja. Czasem sie
        wsciekalam na te jej zagrywki, ale ja szybko zapominam, wiec i to
        zapominalam...
    • taka_jedna_ona Re: co to za koleżanka 13.08.07, 17:39
      Przeczytałam Twojego posta i zastanawiam się dlaczego nie przerwałaś tej
      znajomości skoro doskonale widziałaś jaka ta twoja "koleżanka" jest??
      Po co zadawać sie z kimś kto ewidentnie źle nam życzy?

      ************
      "Niekochanym miłość po co?? Do niczego nie przydaje się... Lepiej jest samemu
      marznąć ciepłą nocą, niż o kogoś nieustannie drżeć "
    • beata825 Re: co to za koleżanka 13.08.07, 17:41
      sorki ze cie nie pociesze ale czytajac to w niektorych momentach
      mialam wrazenie jakbys rzeczywiscie uwazala sie za lepszą
      • martusia_1980 Re: beata825 13.08.07, 18:53
        > sorki ze cie nie pociesze ale czytajac to w niektorych momentach
        > mialam wrazenie jakbys rzeczywiscie uwazala sie za lepszą

        nigdy jej nawet nie dałam poczuć, że jestem od niej lepsza czy coś w tym stylu,
        a teraz ona mając szczęście daje mi do zrozumienia, że ja jestem gorsza, że
        uważa mnie za bidulkę bo ma problemy.
    • esquisse Re: co to za koleżanka 13.08.07, 17:41
      Wczesniej nie czułaś sie samotna mimo w gruncie rzeczy czulas ze byla ci wrogo
      nastawiona tak jak teraz? coza różnica.
    • monster56 Re: co to za koleżanka 13.08.07, 17:58
      co z niej za kolezanka? co z Ciebie za kolezanka?
      kiedy tobie sie ukladalo ona byla przy tobie, a teraz kiedy ona ma
      szczescie to Ty uwazasz ze to nie w porzadku...
      co za bzdury
      • esquisse Re: co to za koleżanka 13.08.07, 18:05
        przeciez autorka po kilka razy w rozny sposob napisala ze chodzi jej o to ze nie
        moze liczyc na wsparcie tej kolezanki albo ja jakas glupia jestem
        • martusia_1980 Re: esquisse 13.08.07, 18:58
          > przeciez autorka po kilka razy w rozny sposob napisala ze chodzi jej > o to ze
          nie moze liczyc na wsparcie tej kolezanki

          dokładnie. chodzi mi tylko o to, że ja będąc szczęśliwa, mając przy sobie
          fajnego faceta potrafiłam być też przy niej w ciężkich chwilach, mogła na mnie
          liczyć, spotykałam się z nią, wyciągałam z domu aby choć na chwilę zapomniała o
          tym co ją "boli". A teraz sytuacja sie odwróciła, jestem w najlepszym nastroju i
          przydałoby mi się wsparcie, nawet zwykła rozmowa abym mogła się wygadać itd. a
          ona ma to gdzieś, ciągle nie ma czasu bo cały wolny czas poświęca chłopakowi,
          dla mnie nie ma czasu
      • feenstra Re: co to za koleżanka 13.08.07, 18:07
        No cóż, okazało się że to ona jest ta lepsza.. Pogódź sie z tym.
        Myślę że w gruncie rzeczy jesteście do siebie bardzo podobne -
        zazdrośnice. A Twój żal wynika tylko z tego że jednak ona jest górą
        • martusia_1980 Re: feenstra 13.08.07, 19:01
          > Myślę że w gruncie rzeczy jesteście do siebie bardzo podobne -
          > zazdrośnice. A Twój żal wynika tylko z tego że jednak ona jest górą

          BZDURA - nie zazdroszczę jej. Zwłaszcza, że znam jej chłopaka i nie mam czego
          zazdrościć.
          BZDURA - mój żal nie wynika z tego, że ona jest górą.
          Mój żal wynika z tego, że teraz gdy ja potrzebuję wsparcia ona odwróciła się, a
          tyle jej mojego czasu poświęciłam jak ona była w dołku emocjonalnym
      • martusia_1980 Re: monster56 13.08.07, 18:49
        > kiedy tobie sie ukladalo ona byla przy tobie, a teraz kiedy ona ma
        > szczescie to Ty uwazasz ze to nie w porzadku...

        nigdzie nie napisałam ani nie uważam aby było to w nieporządku, że jej się
        układa a mi nie.

        KIEDY MI SIĘ UKŁADAŁO:
        była przy mnie, a ja przy niej kiedy je się nie układało

        KIEDY JEJ SIĘ UKŁADA:
        cieszę się jej szczęściem, że wreszcie jej się ułożyło. Ja niestety przeżywam
        poważny kryzys małżeński a ona nawet nie chce czasu ze mną się spotkać, pogadać
        bo nie ma czasu, każdą chwilę poświęca chłopakowi a mnie olała. Ja w jej
        ciężkich momentach byłam z nią mimo iż też miałam chłopaka
    • figgin1 Chyba z tobą jest coś nie tak. 13.08.07, 18:23
      Byłaś lepsza, życie ci się lepiej układało to było dobrze, a jak jej się zaczęło
      udawać to już masz dość tej "przyjaźni". Masz chyba manię prześladowczą.
      • martusia_1980 Re:figgin1 13.08.07, 19:03
        > Byłaś lepsza, życie ci się lepiej układało to było dobrze, a jak jej > się
        zaczęło udawać to już masz dość tej "przyjaźni". Masz chyba manię > prześladowczą.

        NIE PRAWDA. Nie jest tak jak napisałaś. Przeczytaj dokładnie moje wypowiedzi to
        może zrozumiesz o co mi chodzi.
        • figgin1 Przeczytałam 13.08.07, 19:08
          I takie wnioski wyciągnęłam. Na ślubie życz im 40 lat szczęścia "bo dziesięć już
          ma z twojego doświadczenia"
    • frying.pan Re: co to za koleżanka 13.08.07, 18:36
      Masz pretensje, ze jej sie teraz uklada, a Tobie nie? I jeszcze ten tekst, że
      rzucila fatum... Pokazujesz w ten sposób, że patrzysz tylko na swoj czubek nosa
      i g.owno obchodzi Cie szczescie przyjaciolki tak naprawde, bo skupiasz sie tylko
      na swoim nieszczesciu.
      Kiedyś to ona zachwalała Twojego chłopaka, starała się pokazać że cieszy się z
      Waszego ślubu, mimo że pewnie ciężko jej bylo przełknąć fakt, że ona wciąż
      nikogo nie miała. Jak Ty byłaś szczęśliwa, a ona była tylko Twoim cieniem, to
      było ok, a teraz jak sie sytuacja odwrocila, to masz do niej żal? Jesteś
      niesprawiedliwa. Problemy małżeńskie to sprawa między Tobą a mężem, nikt inny
      nie przyczynił się do tego, a tym bardziej nikt za Was tych problemów nie
      rozwiąże. A że koleżanka potrafi wyciągnąć wnioski z cudzych błędów - chyba nic
      w tym złośliwego. Często się komuś mowi "dziwię sie że za niego wyszlas" w
      kontekscie, że koleś po prostu nie jest Ciebie wart. Może jest w tej krytyce
      ziarnko prawdy? Z tego co piszesz wynika, ze po prostu cala ta sytuacja Cie
      przerasta i szukasz na siłę winnych.
      • martusia_1980 Re: frying.pan 13.08.07, 19:10
        > Masz pretensje, ze jej sie teraz uklada, a Tobie nie?
        nie mam do niej o to pretensji.

        > Kiedyś to ona zachwalała Twojego chłopaka, starała się pokazać że > cieszy
        się z Waszego ślubu, mimo że pewnie ciężko jej bylo przełknąć > fakt, że ona
        wciąż nikogo nie miała.
        jasne i dlatego powiedziała że życzy nam tylko 50 lat szczęścia bo więcej nam
        nie potrzeba. A teraz nagle mówi że nie powinnam za niego wychodzić, bo ona za
        niego by nie wyszła. Fajnie a przed ślubem mówiła co innego.

        > Problemy małżeńskie to sprawa między Tobą a mężem, nikt inny
        > nie przyczynił się do tego, a tym bardziej nikt za Was tych > problemów
        nie rozwiąże.
        o tym doskonale wiem, i nigdzie nie napisałam że chciałabym aby ona rozwiązała
        mój problem małżeński, mi zależało tylko na tym aby była przy mnie, abym miała z
        kim pogadać o byle czym, abym na chwilę zapomniała o zmartwieniach.

        > Z tego co piszesz wynika, ze po prostu cala ta sytuacja Cie
        > przerasta i szukasz na siłę winnych.
        nie szukam w nikim winnego.
      • esquisse Re: co to za koleżanka 13.08.07, 19:20
        frying.pan napisała:


        "Kiedyś to ona zachwalała Twojego chłopaka, starała się pokazać że cieszy się z
        Waszego ślubu, mimo że pewnie ciężko jej bylo przełknąć fakt, że ona wciąż
        nikogo nie miała."
        -a skąd ty to możesz wiedzieć? i skad ty mozesz wiedziec jak bylo z tym kto w
        czyim cieniu zyl? Sam fakt ze autorka teraz potrzebuje tej dziewczyny swiadczy o
        tym ze jednak czuła sie z nia blisko i ma do niej zal ze jej nie ma. najlatwiej
        powiedziec ze ma zal bo tamtej dobrze, co wiele osob juz wyrazilo jakimis takimi
        dziecinnymi slowami:
        "Masz pretensje, ze jej sie teraz uklada, a Tobie nie?".



        • martusia_1980 Re: esquisse 13.08.07, 19:29
          dzięki, widzę że Ty jako jedyna rozumiesz o co mi chodzi
    • big__mama Re: co to za koleżanka 13.08.07, 18:38
      martusia_1980 napisała:

      Czasami myślę sobie, że ona nam w głębi sercu źle
      > życzyła i jej zazdrość przyniosła pewne efekty, tak jakby jakieś
      fatum rzuciła
      > na moje życie, bo teraz jej się układa a mi nie.

      Pewnie sobie zrobiła laleczki voodoo na wasze podobieństwo. Litości!
    • merediith Re: co to za koleżanka 13.08.07, 19:03
      Za swoje niepowodzenia mmałżeńskie nie obwiniaj "fatum"ani koleżanki tylko weź się za siebie i ratuj związek jeśli jest co ratować.

      Ciesz się szczęściem koleżanki-niech i jej w życiu wiedzie się dobrze.
      • kasia_ruchasia Re: co to za koleżanka 13.08.07, 19:41
        to faktycznie koleżanka bo o przyjaźni nie może być mowy...

        Zresztą wielokrotnire napisałaś że to ty zawsze byłas lepsza i takie
        tam... wiele lazy powtarzasz słowo zazdrość (że widziałaś jak Ci
        zazdrości)- to jest tylko twój punkt widzenia to nie musiała być
        zazdrość tylko wewnętrzny smutek bo ta twoja koleżanka jakoś nie
        mogła zaakceptować siebie i podziwiała Ciebie [to nie musiała być
        zazdrość]. A po za tym odbierasz wszysko pod swoim kontem bo myślisz
        że świat kręci sie wokół Ciebie a ona po prostu chce sie dzielić
        swoim szczęściem z najbliższą osobą- czyli z Tobą, a ty odbierasz to
        personalnie. To nie jest tak że ona opływa i cieszy sie ywoim
        nieszczęściem moim zdaniem to ty nie mozesz pogodzić się z tym że
        takiej szrej myszcze która była gorsza od Ciebie [jak wspomniałaś]
        jest lepiej. To ty masz problem nie ona!
        • esquisse Re: co to za koleżanka 13.08.07, 19:54
          Smutek a bycie zlosliwa to chyba nie to samo. Chec dzielenia sie swoim
          szczesciem tez jest ok ale nie w sposob ktory rani kogos innego czyli nie
          zwracajac uwagi niego uwagi nie liczac sie z kims. jak lludzie tak robia to to
          wyglada ze zakompleksieni i sie odgrywaja ze swoich jakichs dawnych bolow ktore
          wynikaly z niczego innego jak z zawisci i tym podobnych spraw. moze ja niejasno
          piszę ale wydaje mi sie ze autorka watku opisuje tak jak to wszystko wyglada. a
          swierdzenie jasno "mi bylo lepiej" albo "bylam w tym lepsza" od razu powoduje ze
          traktuje sie tamta jak sierotke marysie bo nie mozna za cholere byc niekromnym.
          Mimo ze nie do konca cie rozumiem w tym co piszesz mysle ze nikt nie powinien
          pisac ze jestes egoistka itd bo po prostu tego nie wie i rzadko moze sie
          dowiedziec po tym co tutaj sie wypisuje.
      • alpepe Re: co to za koleżanka 13.08.07, 19:45
        myślę dokładnie tak samo, jak powyżej.
        Acha, i jeszcze jedno, ja np. nie krytykowałam faceta koleżanki, jak długo ona z
        nim była. Również znajdowałam jego dobre cechy i chwaliłam go do niej, bo gdybym
        powiedziała, co myślę, być może ona by uznała, że jej zazdroszczę, bo ona kogoś
        ma, a ja nie. Powiedziałam koleżance, co myślę o jej facecie dopiero jak jej
        związek się rozpadł.
        Więc to nie jakaś dwulicowość, tylko niechęć do narażenia się koleżance oraz do
        oskarżeń, że jej obrzydzam faceta z zazdrości.
        • esquisse Re: co to za koleżanka 13.08.07, 20:02
          Nieźle :/
    • dziewczynazbagien Re: co to za koleżanka 13.08.07, 19:39
      nie wiem po co to pisze bo ty i tak z tego co widzę nie przyjmujesz
      głosow krytyki. według mnie gów***** z ciebie byla przyjaciolka
      skoro myslalaś o swojej przyjaciolce jako o tej gorszej mniej
      zdolnej,mniej atrakcyjnej, mającej mniejsze powodzenie. Zadna
      PRAWDZIWA przyjaciolka nie mysli tak o tej drugiej.piszesz o swojej
      przyjaciolce ale nie wymienilas ani jednej jej zalety, po co wogole
      sie z nia przyjaźnilas? powiem co po co bo i tak sie do tego nie
      przysznasz, jestes egoistka nie widzaca nic poza czubkiem wlasnego
      nosa i dowartosciowywalas sie jej kosztem. ona moze tez nie byla w
      tej pseudo przyjaxni aniolem ale czy nie miala prawa czuc sie lekko
      sfrustrowana?
      • syriana Re: co to za koleżanka 13.08.07, 19:47
        Twój żal wynika z tego, że przez te lata czułaś, że to Ty jesteś górą i w jakiś
        sposób lubiłaś tę przewagę (nawet za cenę zazdrości koleżanki)

        źle Ci teraz, bo korona z głowy spadła i okazało się, że koleżanka skończoną
        niedorajdą nie jest
        • martusia_1980 Re: syriana 14.08.07, 14:15
          > Twój żal wynika z tego, że przez te lata czułaś, że to Ty jesteś górą > i w
          jakiś posób lubiłaś tę przewagę (nawet za cenę zazdrości > koleżanki)źle
          Ci teraz, bo korona z głowy spadła i okazało się, że > koleżanka skończoną
          niedorajdą nie jest

          mój żal nie wynika z tego że jej się teraz wiedzie a mi nie. To nie o to chodzi,
          chodzi o zupełnie co innego, o czym już pisałam ale widzę że co poniektórzy nie
          zrozumieli.
      • martusia_1980 Re: dziwczynazbagien 14.08.07, 14:07
        > według mnie gów***** z ciebie byla przyjaciolka
        > skoro myslalaś o swojej przyjaciolce jako o tej gorszej mniej
        > zdolnej,mniej atrakcyjnej, mającej mniejsze powodzenie.
        zacznijmy od tego, że było to koleżeństwo a nie przyjaźń
    • dziewczynazbagien Re: co to za koleżanka 13.08.07, 19:43
      piszesz ze nie dałaś jej nigdy odczuc ze jest gorsza, ale DZIEWCZYNO
      myslalaś tak!!!!!!!!!!!! myslisz ze tego nie wyczula?zapracowalas
      sobie na taka przyjaciolke ot co
      • martusia_1980 Re: dziewczynazbagien 14.08.07, 14:18
        > piszesz ze nie dałaś jej nigdy odczuc ze jest gorsza, ale DZIEWCZYNO
        > myslalaś tak!!!!!!!!!!!! myslisz ze tego nie wyczula?

        a co Ty możesz widzieć co ja myślę i co ona wyczuwa?
        A właśnie, że nie wiesz co ja myślę, bo nawet nie potrafisz zrozumieć o co
        chodzi w tej całej sytuacji bo NA PEWNO nie o to, że jej się teraz dobrze
        wiedzie a mi gorzej. Czytaj uważniej to może zrozumiesz
        • dziewczynazbagien Re: dziewczynazbagien 14.08.07, 15:14
          skąd ja wiem co myślisz? ujawniłaś swą "fantastyczną" postawę w twoim poście,
          nie trzeba geniusza żeby wydedukować jakie tobą kierowały niskie pobudki, nie
          napisałaś ze myślałaś o niej jako o tej gorszej ale dziewczyno to jasno wynika z
          tego postu co o niej myślisz i myślałaś!!!! i teraz sie z nami nie kłuć nie pisz
          nawet głupich odpowiedzi bo tylko sie pogrążasz tylko usiądź i sie nad Twoim
          postępowaniem zastanów!i nie reaguj tak alergicznie na to co ci tu niektórzy
          napisali bo CI PRAWDĘ NAPISALI nie przyszło ci do głowy ze nie jesteś idealna i
          może popełniłaś tez jakiejś błędy? dam ci dobra radę: bardziej zyskasz surowo
          oceniając swoje postępowanie niż innych pozdrawiam
          • martusia_1980 Re: dziewczynazbagien 14.08.07, 16:35
            > nie napisałaś ze myślałaś o niej jako o tej gorszej ale dziewczyno to > jasno
            wynika z tego postu co o niej myślisz i myślałaś!!!!
            jasne, to że napisałam że ona zazdrościła mi lepszych ocen to już znaczy że
            uważam ją za gorszą?! Co za bzdura.

            > nie przyszło ci do głowy ze nie jesteś idealna i może popełniłaś
            > tez jakiejś błędy?
            nikt nie jest idealny i z tego sobie świetnie zdaję sprawę.

    • kitek_maly Re: co to za koleżanka 13.08.07, 22:13
      martusia_1980 napisała:

      > Pisze ten wątek aby się wreszcie do kokoś wygadać, wyrzucić z
      siebie to i tamto
      > .
      >
      Czasami myślę sobie, że ona nam w głębi sercu źle
      > życzyła i jej zazdrość przyniosła pewne efekty, tak jakby jakieś
      fatum rzuciła
      > na moje życie, bo teraz jej się układa a mi nie. Tyle lat mi
      zazdrościła, że
      > aż karty się odwróciły i jej się widzie a mi nie za dobrze.

      eeeee Ty tak poważnie to piszesz? :)))))
      uwielbiam takie biadolenie :)

      czyli wychodzi na to, że wtedy kiedy jej się nie wiodło to była
      Twoja wina, bo pewnie jej źle życzyłaś podświadomie :)

      ehh z nicka wnioskuję, że masz 27 lat a czytając mam wrażenie, że to
      jakaś opowiastka licealistki.
      • martusia_1980 Re: kitek_maly 14.08.07, 14:21
        > czyli wychodzi na to, że wtedy kiedy jej się nie wiodło to była
        > Twoja wina, bo pewnie jej źle życzyłaś podświadomie :)

        to nie moja wina, że jej się nie powodziło w miłości, sorry ale nie moja wina,
        że ona postawiła sobie bardzo wysoko poprzeczkę, miał takie oczekiwania co do
        chłopaków że nikt nie był w stanie ich wszystkich spełnić.
    • kedrok1 Re: co to za koleżanka 14.08.07, 14:25
      ehh kobiety......

      Po postach tutaj odnoszę wrażenie , że dla was najważniejszą w życiu rzeczą jest
      mieć faceta. O tym jest prawie każdy temat.

      A faceci są świnie, bo dla nich "mienie" kobiety nie jest najważniejsze...
      • martusia_1980 Re: kedrok1 14.08.07, 16:39
        > Po postach tutaj odnoszę wrażenie , że dla was najważniejszą w > życiu
        rzeczą jest mieć faceta. O tym jest prawie każdy temat.

        Powiem jedno, że jak ona przeżywała ciężkie chwile to mogła na mnie liczyć, nie
        raz odwołałam spotkanie z moim facetem aby z nią pobyć, porozmawiać, podtrzymać
        na duchu, oderwać ją od zmartwień aby choć na chwilę o nich zapomniała. Ona na
        siłę szukała faceta, bo nie mogła znieść faktu że ma 26 lat i nadal jest
        dziewicą, przeszkadzało jej to, czasem wpadała w takiego doła, że uważał iż na
        zawsze zostanie starą panną itd.
    • an_kama Re: co to za koleżanka 14.08.07, 14:29
      co za brednie.
      kobieto jesteś dorosła a zachowujesz się jak dziecko.
      skoro koleżanka Ci nigdy nie odpowiadała to po jaką cholerę
      utrzymujesz z nią kontakt przez tyle lat?
      Nie masz poważniejszych problemów?
      napisałaś, że straciłaś pracę, z mężem Ci się nie układa
      a najbardziej z tego przejmujesz się koleżanką.
      nie masz innych koleżanek?
      jeśli nie to najwyższy czas poznać jakąś ciekawszą.
      • justynnka Re: typowa:p 14.08.07, 14:39
        zazdrosna , zawistna i zle życząca.masz 100% gwarancję ze to nie ona
        częsciowo spowodowała kryzys w twoeim małzeństwie? dlatego nie
        przyjąznię się z kobietami ( za wyjątkiem jednej)- nie dopuszczam
        ich do siebie zbyt blisko.
    • gixera Re: co to za koleżanka 14.08.07, 14:42
      Dlatego sie jej trzymałaś, bo przez te wszystkie lata, to Ty byłaś
      lepsza i dawało Ci to poczucie komfortu (ładniejsza, miałas zawze
      lepsze oceny, fajnego chłopaka, a ona nie miała nic), teraz gdy
      sytuacja się odwróciła nie jest tak kolorowo. Coż, raz się bywa na
      wozie, a raz pod wozem.
    • osika4 Re: co to za koleżanka 14.08.07, 15:03
      Przeczytaj sobie jeszcze raz swój post, przecież tam aż bije od
      Twojej zazdrości i podejrzliwości.
      W tym przypadku podział na lepszą i gorszą jest, delikatnie mówiąc,
      nie na miejscu. Takie jest życie!!!
      Zamiast obwiniać ją o wszystko, zastanów się lepiej nad sobą, jakie
      Ty popełniasz błędy.
      Piszesz, że ona nie poświęca Ci czasu a przecież spotykacie się i
      rozmawiacie bo przytoczyłaś te rozmowy.
      Ona teraz nie ma tak wiele czasu jak Ty /praca, chłopak/.
      To, że mówiła, że Ci zazdrości to przecież nic takiego, wypowiiadała
      swoje odczucia a Ciebie tak naprawdę wtedy podbudowywała.
      • martusia_1980 Re: osika4 14.08.07, 16:43
        > Zamiast obwiniać ją o wszystko, zastanów się lepiej nad sobą, jakie
        > Ty popełniasz błędy.
        widzę że ty też nie rozumiesz o co chodzi

        > Piszesz, że ona nie poświęca Ci czasu a przecież spotykacie się i
        > rozmawiacie bo przytoczyłaś te rozmowy.
        przytoczone rozmowy pochodzą nie ze spotkań a w większości z wiadomości sms


    • feralcat Re: co to za koleżanka 14.08.07, 16:09
      Wiesz co jak czytam twojego posta to mi sie wydaje ze szukasz
      jakiegokolwiek wytlumaczenia swojej obecnej sytuacji. A prawda jest
      taka ze to zycie. Po prostu koleje losu. Ludzie sobie zazdroszcza
      naokolo tylko nikt nic nie mowi. Zajmij sie swoim malzenstwem, idz z
      mezem do psychologa malzenskiego zamiast rozpisywac sie na forum o
      swojej rzekomo zlo-zeczacej kolezance. Na lepsze ci to wyjdzie.
      • martusia_1980 Re: feralcat 14.08.07, 16:45
        > Wiesz co jak czytam twojego posta to mi sie wydaje ze szukasz
        > jakiegokolwiek wytlumaczenia swojej obecnej sytuacji.
        nie szukam żadnego wytłumaczenia ani winnych tego że mam taką a nie inną sytuację.

    • kalina.tt Re: co to za koleżanka 14.08.07, 17:37
      Hehehe, a ja Ciebie rozumiem.
      Też miałam taką 'przyjaciółkę'. Jak jej było źle, byłam przy niej, pomagalam
      podnieść sie z doła jak tylko mogłam. Teraz jej się ułożyło to na każdym kroku
      dźga w oczy tym swoim szczęściem nie interesując się moimi sprawami wcale, i
      oczywiście czasu też jej dla mnie brak.
      To chyba cecha egocentryków, skupieni tylko na sobie na swoich nieszczęściach i
      radościach. Najmocniej kochają, są najbardziej nieszczęśliwi, są najbardziej
      szczęślwi itd., myślą, że tylko oni czują naprawdę. Reszta jest blacha, mała i
      nieważna
Inne wątki na temat:
Pełna wersja