Gość: fagotka
IP: 192.168.1.*
10.12.01, 20:07
Na samą myśl o spędzeniu drugiego dnia świąt (począwszy od obiadku) u teściów
ciarki mnie przechodzą. Za nic się od tego nie wywinę, bo "jeden dzień u
jednych rodziców, drugi - u drugich). Inna sprawa, że moi rodzice do mojego
męża nic nie mają, o jego do mnie....długo by pisać. Napiszę tylko, że żyję w
stereotypie "mamusia, synuś i ta wredna synowa". Co robić, żeby nie skończyć w
szpitalu z pękniętym wrzodem i przeżyć jakoś ten dzień? A wy, gdzie spędzacie
święta?