Dodaj do ulubionych

>>>>>>???<<<<<<

16.08.07, 15:08
Historia jak z parodii... ale napiszę, zobaczę co Wy na to.
Jestem studentką, pracuje zarabiam bardzo dobrze i mam świetną
posadę w biurze... mój chłopak jak z bajki we wrześniu zaręczyny a
wkrótce wymarzony ślub... Można powiedzieć że mam wszystko potrzebne
mi do szczęścia. Dojeżdzam 70km do pracy do Warszawy troche to
męczące...ale idzie się przyzwyczaić... Ja i mój Kochany dostaliśmy
propozycję zamieszkania w Warszawie... Osiedle piękne, mieszkanko z
pięknym zielonym patio obok pachnący las cóż chcieć więcej i to
zaledwie za cenę czynszu - wiadomo po znajomości...
Każdy by pobiegł bez zastanowienia a ja,,, Choć jestem dorosła,
samodzielna nie mogę odciąć się od pompowiny...Moi rodzice nawet nie
chcą słyszeć że zamieszkamy razem bez ślubu, to że będziemy już po
zaręczynach nie ma dla nich znaczenia. Pochodzę ze wsi a tam żyję
się inaczej, wszyscy-wszystkich znają, obgadują... Rodzice
powiedzieli mi, że nie mogli by nawet iść do kościoła bo czuli by
spojrzenia innych, że śmieli by się z nich że tak wychowali córkę...
Ja tak nie umiem , nie rozumiem tej wiejskiej mentalności.
Ja wiem że to nasza szansa,,,ale jak można zdradzić uczucia
Rodziców. To będzie ciężkie,, nie wiem co robić...
Boję się że moja przeprowadzka przerwie tę nić, która jest między
nami, że będą się mnie wstydzić...
Obserwuj wątek
    • justynnka Re: >>>>>>???<<&# 16.08.07, 15:10
      sama sobie zaprzeczasz. albo jesteś dorosła i bierzesz
      odpowiedzialnosc za swoje życie albo jesteś małą dziewczynką i
      mrtwisz się co powiedza rodzice.
      • ana9942 Re: >>>>>>???<<&# 16.08.07, 15:12
        A Ty umiałabyś wbić im sztylet w serce?
        Ja wiem że dla nich to ważnę
        • nadinka_nadinka Re: >>>>>>???<<&# 16.08.07, 15:13
          ana9942 napisała:

          > A Ty umiałabyś wbić im sztylet w serce?
          > Ja wiem że dla nich to ważnę

          dla nich tak, a dla ciebie?
        • kontik_71 Re: >>>>>>???<<&# 16.08.07, 15:14
          A oni moga Ci wbijac sztylet i podcinac galaz Twojego zycia?
        • justynnka Re: >>>>>>???<<&# 16.08.07, 15:15
          ja umiałabym powiedzieć - to moje zycie i moja decyzja. tyle że ja
          nigdy nie musiałam tego robić bo moi rodzic e doskonale zdawali i
          zdają sobie sprawę z faktu ze żyję wg. własnych zasad i że to ja
          mam być szczęsliwa.
    • kontik_71 Re: >>>>>>???<<&# 16.08.07, 15:13
      Przyzwyczaja sie... A wszystko mozna, w najgorszym przypadku, tak
      uyzadzic, ze sasiedzi beda mysleli, ze sama mieszkasz... A i tak
      pewnie juz gadaja, ze ona (czyli Ty) w tej Warszawie to niewiadomo
      co wyprawia....
      pakuj sie dziewczyno bo kiedys bedziesz pewnie zalowala, ze nie
      podjelas tej decyzji.
    • minasz Re: >>>>>>???<<&# 16.08.07, 15:14
      stawiam ze ta wies to skierniewice
      • ana9942 Re: >>>>>>???<<&# 16.08.07, 15:18
        nie, nie skierniewice...
        Tam ludzie potrafią wpędzić Cię w chorobę psychiczną jednym
        spojrzeniem..
        A moi Rodzice mają głupie zasady, nie wszystkie>>
      • eros_tanatos żyrardów??? 16.08.07, 15:19
        tam nawet pośpieszne stają ;P
        • minasz Re: żyrardów??? 16.08.07, 15:22
          myslałem o zyrardowie ale to za blisko
          wiec jezeli nie skierniewice to w inna strone linia kolejowa :)
          • ana9942 Re: żyrardów??? 16.08.07, 15:24
            Podpowiem kierunek Radom...
            Trzymmaj się z tamtąd z daleka... dobrze radzę:)
            • minasz Re: żyrardów??? 16.08.07, 16:02
              to zgadłem :)
              miałem nawet napisac radom:)
              osobowka przez zalesie i piaseczno ehhe zółto-niebieska czy km?
            • zoofka Szydłowiec 16.08.07, 16:08
              ja jestem z Szydłowca i Cie doskonale rozumiem. Powiem Ci tak: olałam sąsiadów,
              olałam rodziców i wszystkim wyszło na dobre
    • eros_tanatos wyzwól się dziewczyno. 16.08.07, 15:18
      Lec do Warszawy, zamieszkaj z chłopem.
      Powiedz im, że jeśli chcą Twojego dobra nie powinni Cie trzymac.
      To jest wspaniała szansa. Może ostatnia...?
      • ana9942 Re: wyzwól się dziewczyno. 16.08.07, 15:23
        Jego Rodzina nas gorąco namawia... Tylko ja mam problem.
        Wiem to moje życie i ode mnie zależ jak się potoczy.

        Dzięki wszystkim za dodanie mi otuchy i kopa do dalszej walki...
        oby starczyło mi sił i obym wytrwała przy swoim
        BUŹKA dla Was!
        • minasz Re: wyzwól się dziewczyno. 16.08.07, 15:24
          e napisz skad sie jezdzi 70 km do wawy pociagiem?
        • kontik_71 Re: wyzwól się dziewczyno. 16.08.07, 15:24
          Wywal to slowo "obym".. rusz tylek i zrob cos a nie modl sie o
          sily.. Masz te sily bo inaczej gnilabys we wsi a W-we widzialabyy
          tylko w TV.
          • minasz Re: wyzwól się dziewczyno. 16.08.07, 15:25
            ale na tych wsiach mysla ze warszawa to prowincja heh
            • aga_ata Re: wyzwól się dziewczyno. 16.08.07, 15:36
              Ani minuty bym się nie zastanawiała. Powiedz Rodzicom raz a dobrze, że to Twoje
              życie i fiuuu na nowe mieszkanie.
              • kontik_71 Re: wyzwól się dziewczyno. 16.08.07, 15:37
                Dokladnie... jesli rodzice chca to niech sie pomalu dusza w tym
                miejscowym sosie, a Ty zrob cos ze swoim zyciem i poczuj ze mamy XXI
                wiek :) Powodzenia zycze :)
    • vivian.darkbloom Re: >>>>>>???<<&# 16.08.07, 15:51
      a skąd wieś bedzie wiedzieć, że mieszkasz z chłopakiem, a nie sama?
      rodzice nie umieją naściemniać?
      to bardzo ważne, zeby pomieszkać ze sobą przed ślubem. zbyt ważne,
      zeby godzić się na konformizm.
      • vivian.darkbloom P.S. 16.08.07, 15:55
        po prostu postaw rodziców przed faktem dokonanym. to nie jest aż tak
        poważna rzecz, zeby się obrazili na zawsze. a z postu widać, że nie
        tyle sami są temu przeciwni co boją sie lokalnej opinii publicznej.
    • jut-i81 Re: >>>>>>???<<&# 16.08.07, 17:01
      Jestem redaktorem w telewizji TVN i przygotowuję program pt. "Mamo
      wyprowadzam się z domu". Przyznam, że bardzo zależy mi na kontakcie
      z Panią. Jeśli to możliwe proszę o kontakt na adres maikowy
      j.holoj@wp.pl.
    • jut-i81 Re: Proszę o kontakt 16.08.07, 17:04
      Jestem redaktorem w telewizji TVN i przygotowuję program pt. "Mamo
      wyprowadzam się z domu". Przyznam, że bardzo zależy mi na kontakcie
      z Panią. Jeśli to możliwe proszę o kontakt na adres maikowy
      j.holoj@wp.pl.
    • ana9942 Re: >>>>>>???<<&# 17.08.07, 08:44
      Macie dużą słuszność w tym co piszecie...Ale ja już taka jestem żyje
      dla innych nie dla siebie, od zawsze tak było i nie potrafię tego
      zmienić...
      Większość z Was napewno nie mieszka na wsi, nie wiecie więc jak to
      jest...Ludzie znają się od podszewki. Plotki rozsiewają się i gnają
      z prędkością światła.Nigdy nie jest cicho, jak nic sie nie dzieję to
      LUDZIE i tak znajdą jakąś sensację! Patologia.
      Wstyd mi, że nie umiem postawić na swoim!
      • summerwine Re: >>>>>>???<<&# 17.08.07, 08:47
        cobys dziewczyno nie zrobila beda gadac znam ten bol
        • shila84 Re: >>>>>>???<<&# 21.08.07, 17:37
          Daj spokój głupoty piszesz! Nie potrafisz się zmienić, żeby żyć dla
          siebie, nie dla innych? BZDURA! Potrafisz, tylko jeszcze o tym nie
          wiesz. Pomyśl: to jest TWOJE życie, TWÓJ interes żeby zadbać o to,
          aby było jak najlepsze, żebyś żyła w dostatku, żeby Tobie i Twoim
          dzieciom niczego nie zabrakło, dlaczego masz się oglądać na innych?

          Powiem Ci na swoim przykładzie. Troche z innej beczki, ale myslę że
          puenta jest podobna. A byłam doskonałym przykładem takiego właśnie
          modelu-żyć tak, aby innym było dobrze. Ale to się zmieniło, odkąd
          poszłam do pracy i zobaczyłam, że jak nie będę walczyć o swoje to
          mnie zadepczą. Bo najlepiej-dać pracownikowi jakieś ochłapy i niech
          pracuje za dwóch. Godzilam się jak to cielę, ale tylko na początku.
          Po trzech miesiącach powiedziałam-dość. chcę podwyżki, chcę za
          niedziele więcej pieniędzy, nie zostaje po godzinach, bo zwyczajnie
          nie mam czasu-mam jeszcze angielski, aerobik, druga pracę i nie będę
          zostawać dłuzej.
          • shila84 Re: >>>>>>???<<&# 21.08.07, 17:54
            Enter mi się wcisnął.

            Pomyślałam sobie: dlaczeo ja mam harowac za grosze, zabijać się,
            zamęczać za taką nędzna sumkę, jesli mogę cos wywalczyć. Byłam tak
            wściekła że chyba z tej wściekłości postanowiłam, że od dzisiaj to
            MI ma być dobrze, to JA jestem najważniejsza, bo tu chodzi o moje
            życie. A szef ma duzo kasy i jemu tak naprawdę, nie oszukując się,
            nie robi zbyt wielkiej różnicy czy zapłaci mi te 500 zł więcej. A
            oszczedzac sobie na mnie nie będzie i koniec!

            Dlatego dziewczyno, niech tobą ktos potrząsnie i dawaj wyrywaj się z
            tej wsi, walcz o swoje, nie oglądaj sie na innych.

    • ingerman Przyspieszcie ślub i będzie po krzyku 21.08.07, 17:49
      • hannelore Re: Przyspieszcie ślub i będzie po krzyku 21.08.07, 18:13

        A co to jest "pompowina"?
      • moniakos1 Re: Przyspieszcie ślub i będzie po krzyku 21.08.07, 18:13
        a Twój chłopak to akceptuje?
        domyślam się że pewnie też nie sypiacie ze sobą bo byłoby to wbrew
        woli rodziców
      • sonia765 Re: Przyspieszcie ślub i będzie po krzyku 21.08.07, 18:14
        Wszyscy piszecie, żeby nie licząc się z rodzicami zamieszkała czym prędzej z
        chłopakiem. Wydawanie kategorycznych opinii bez znajomości stosunków panujących
        w jej rodzinie i otoczeniu, nie ma sensu. Ja rozumiem jej rozterki, nie we
        wszystkich rodzinach panują przecież relacje partnerskie w relacji dzieci -
        rodzice. Znam wiele rodzin, gdzie dzieci nawet bardzo dorosłe, wciąż liczą sie z
        opinia rodziców. Rozumiem autorkę postu, że nie chce zranic rodziców, odbierać
        im poważania w miejscowości gdzie mieszkają. Mimo że jej rozterki wydają sie Wam
        infantylne, wydaje mi się, że jest osoba wrażliwą, szanującą i kochającą mamę i
        ojca, jacy by nie byli konserwatywni.
        Proponuję spotkanie dwustronne: rodzice narzeczonego oraz rodzice autorki.
        Ciekawa jestem czy próbowano rozwiązać problem wspólnie, może w ten sposób uda
        sie jakoś dogadać. A jaka rolę odgrywa w tym wszystkim narzeczony? Narzeczony
        próbował przekonać jakoś przyszłych teściów? Czy dziewczyna boryka się póki co sama?
        Wreszcie gdy i to by zawiodło, rzeczywiście dobrym pomysłem jest przyspieszenie
        ślubu i po bólu. Skoro ślub i tak ma być wkrótce to może nie ma o co kruszyć
        kopii? Niech któreś z was zamieszka na razie samo, pomieszka trochę, a potem
        legalnie będziecie mieszkać razem.
        • polla.k Re: Przyspieszcie ślub i będzie po krzyku 21.08.07, 19:12
          moja koleżanka, jak mieszkała ze swoim facetem w jednym pokoju (mieszkaliśmy w
          kilka osób w wynajmowanym mieszkani studenckim) jak zdarzyło się,że przyjechali
          w niedzielę jej rodzice, to o ścianę stał oparty materac (w pokoju oczywiście
          było łóżko), na którym rzekomo sypiał jej facet...:))
          Sytuacja trudna, i jeśli nie chcesz popaść w konflikt z konserwatywnymi
          rodzicami, to może faktycznie ślub tak szybko jak to możliwe...a może spróbujcie
          jeszcze ponegocjować...
          • radzisz2 Re: Przyspieszcie ślub i będzie po krzyku 21.08.07, 21:27
            Jestem mamą dorosłego, samodzielnego finansowo syna. Od 5 lat
            mieszka z narzeczoną u nas w domu. Zgodziłam się, z dobroci serca
            bo "bardzo sie kochają". A do teraz ślubu jak nie było, tak nie ma i
            bardzo mi jej żal.
            Tak to wyglada z punktu widzenia matki syna (a rodzice córki są
            zwykle bardziej kategoryczni). Ja wiem, że czasy inne, ale myślę że
            nie warto przyprawiać rodziców o ból serca, skoro mają takie
            wartości - jakie mają. Skoro macie sie pobrać, to na co czekać??
    • ania.silenter u mnie zupełnie odwrotnie 21.08.07, 22:15
      też "ze wsi" (Żywiec), zamieszkałam w Wa-wie, poznałam mojego Miśka
      i...zdecydowaliśmy o ślubie. Natychmiast. Dlaczego? Bo tak chcieliśmy. Zdanie
      sąsiadów i znajomych w ogóle mnie nie interesowało (jeden z nielicznych plusów
      "podeszłego" wieku - 28 lat:P). Nawiasem mówiąc - niektórzy się dziwili, że ślub
      i to do tego KOŚCIELNY! Nosz, co za szok! Moje zdanie jest takie - rób
      dziewczyno jak uważasz, sąsiadom i tak nie dogodzisz:P.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka