Dodaj do ulubionych

ja+zonaty facet

21.08.07, 10:11
Poznalam go rok temu.Zauroczylismy sie soba.Spedzilismy ze soba kilka milych
chwil.Czesto rozmawialismy i pisalismy na rozne tematy.Prawdziwa
empatia.problem-on jest zonaty i w ciagu najblizszych lat nie odejdzie od
rodziny(dorastajace dzieci itp).Jemu pasowaloby utrzymywanie ze mna nadal
kontakt,ja postanowilam sie dla dobra wszystkich wycofac.Ale jest mi ciezko bo
naprawde sie w nim zakochalam.Wiem,ze jemu tez nie jestem obojetna.Zaluje,ze
musze to zakonczyc.Nie chce krzywdzic i nie chce tez cierpiec sama.Czuje,ze to
moja Milosc,na ktora zawsze czekalam.
Moje pytanie i prosba do Was.Jak sobie wytlumaczyc,ze tak bedzie lepiej?Jakich
uzywac przed soba sama argumentow?By pogodzic sie i zaczac zycie na nowo?:(
Obserwuj wątek
    • i.nes Re: ja+zonaty facet 21.08.07, 10:15
      Jak długo wiesz, że jest żonaty?
      • br-oszka Re: ja+zonaty facet 21.08.07, 10:17
        od samego poczatku znajomosci wiedzialam.Ale nasze przywiazanie do siebie nie
        pojawilo sie z dnia na dzien.Dopiero po jakims czasie dostrzeglismy,ze jestesmy
        dla sibie wazni.
        • i.nes Re: ja+zonaty facet 21.08.07, 10:21
          Pierwsza zasada kontaktów z żonatymi - nie angażować się. Bo zawsze ktoś cierpi.
          • br-oszka Re: ja+zonaty facet 21.08.07, 10:23
            Zanim go poznalam-wyznawalam taka sama zasade.
    • dzikoozka Re: ja+zonaty facet 21.08.07, 10:16
      1. poczucie spotkania tzw. "miłości życia" jest b. powszechne, i
      przypuszczam że zdarzy Ci sie wkrótce (swoją drogą, jak można
      zakochać sie w takim obłudnym typie???)
      2. To poczucie mija z reguły po pierwszym zakochaniu (o tym, czy to
      faktycznie była "miłość zycia" wie sie z reguły stojac nad grobem)
      3. Sam fakt że istniejesz i facet myśli o Tobie, psuje stosunki w
      jego małżeństwie. Powinnaś zniknąc z jego zycia.
    • donna_25 Re: ja+zonaty facet 21.08.07, 10:17
      zajrzyj na forum:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=33537
      tu znajdziesz wszystkie odpowiedzi i zobaczysz mam andzieję, ze nie
      warto marnować sobie życia na związek bez przyszłosci.
      • br-oszka Re: ja+zonaty facet 21.08.07, 10:19
        Dziekuje.
    • polla.k Re: ja+zonaty facet 21.08.07, 10:19
      Myslę, że kluczem jest przyszłość, jak by Cię czekała w takim
      związku, czekanie, łapanie okruchów z jego talerza...umiałabys tak?
      Na dłuższą metę to trauma
      • br-oszka Re: ja+zonaty facet 21.08.07, 10:21
        Wlasnie dzis wiem,ze nie umialabym i nie chcialabym.Ale wiem tez ze nie postawie
        mu ultimatum.Chce odejsc,zeby on nie mial problemu ani zebym ja juz nie
        cierpiala.Kocham go tak,ze powoli zaczelam byc zazdrosna o jego zone.
        • kalina.tt Re: ja+zonaty facet 21.08.07, 10:31
          Nawet gdyby odszedł od żony, to co? Mogłabyś spać spokojnie, ufałabyś mu?
          Wątpię. Prędzej czy później zaczęłyby dręczyć Cię myśli, że jeśli potrafił
          zostawić żonę i dzieci to za jakiś czas będzie potrafił zostawić Ciebie.
          Tak na marginesie denerwują mnie tacy faceci, tacy, którzy pozwalają na to, by
          uczucie się rozwinęło. To jest szczyt egoizmu, rozkochać w sobie kogoś i wracać
          do domku do żonki. Mądry mężczyzna jeśli nawet się zakocha, to nigdy się do tego
          nie przyzna, nie pozwoli na to by druga osoba musiała tak cierpieć.
          • i.nes Re: ja+zonaty facet 21.08.07, 10:33
            kalina, ja myślę podobnie, ale idę w tym nawet dalej - uważam, że za rozwinięcie
            uczucia odpowiadają obie osoby...
            • br-oszka Re: ja+zonaty facet 21.08.07, 10:38
              to co ja mam robic?:(
              • i.nes Re: ja+zonaty facet 21.08.07, 10:41
                nie chciałabyś inwestować swoich emocji w związek z przyszłością?
                • br-oszka Re: ja+zonaty facet 21.08.07, 10:42
                  zeby inwestowac w zwiazek z przyszloscia musze najpierw skutecznie zakonczyc ten
                  bez przyszlosci.
                  • i.nes Re: ja+zonaty facet 21.08.07, 10:54
                    wszystko w Twoich rękach zatem :)
            • kalina.tt Re: ja+zonaty facet 21.08.07, 13:12
              Tylko reakcje drugiej strony mogą zależeć od okoliczności.
              Może być tak, że facetowi małżeństwo naprawdę się posypało i bez względu na to
              czy kogoś poznał czy nie i tak by się rozwiódł. Dziewczyna winna nie jest, może
              się zaangażować i to mogłoby się dobrze skończyć. I takie wizje żonaci faceci
              roztaczją przed tymi drugimi. Oczywiście w 99% przypadków to ściema, marzy im
              się tylko przeżywanie drugiej młodości, wciskają młodym naiwnym standardowe kity
              o malych dzieciach itd. itd.
              Winni są ci którzy kłamią a nie ci okłamywani.
    • marta2xs Re: ja+zonaty facet 21.08.07, 10:40
      Dziewczyno radze Ci zapomnij, zerwij kontakty, bo kiedys bedziesz
      bardzo cierpiec. Tego typu faceci nie odchodza od zony albo wracaja
      do nich jak bumerangi. Tobie pozostana krotkie chwile szczescia i
      dlugie chwile samotnosci i cierpienia. Poza tym zawsze jego dzieci
      beda wazniejsze niz Ty. Wiem co mowie, sama to przeszlam i teraz
      probuje zapomniec i normalnie zyc. Bardzo duzo mnie kosztowala ta
      znajomosc, wiecej bylo lez i cierpienia niz szczescia. Mysle, ze to
      prawda,ze nie nalezy budowac szczescia na czyims nieszczesciu. Taki
      facet najpierw powinien sie rozwiesc i zamknac tamten zwiazek a
      potem budowac nowy. Jesli tego nie zrobi to znaczy, ze chce nadal
      byc ze swoja zona, a Ty jestes tylko zabawka na chwile, a dzieci to
      tylko pretekst.
    • ingerman Re: ja+zonaty facet 21.08.07, 10:50
      Facet uprawia tzw. sciemę. Obawiam sie, że nie jestes pierwsza ani,
      być może nie ostatnia. Mąż znajomej przez lata tak sobie rekrutował
      kochanki - "jestem z nią przez dzieci, nie spimy ze soba, ona mnie
      nie rozumie, żyłem jak w uspieniu dopóki nie pojawiłas się ty itp
      itd"
      Zero, powtarzam - ZERO kontaktów. Zadnych maili, pocztówek,
      telefonów "żeby cię usłyszeć", żadnych życzeń na urodziny, imieniny,
      święta i co tam jeszcze. Ma zniknąć c a ł k o wi c i e z twojego
      życia. Ty powinnas cos sobie wynaleźć, żeby nie siedzieć wieczorami
      w domu - kursy języka obcego, a najlepiej dwóch.
      Co do wielkiej Miłości, na którą zawsze czekałąś - moja kuzynka
      spotkała taką gdy miała 39 lat, potem sie okazało, że w przeciągu
      następnych 5 spotkała jeszcze dwie takie. Wyszła za mąż za czwartą.
      Teraz sie możesz oburzać, ale i tak okaże się, że miałam rację.
      • br-oszka Re: ja+zonaty facet 21.08.07, 10:55
        ja to wszystko wiem,ze tak powinnam.Ale mimo tego jak przychodzi od niego
        wiadomosc cos sie ze mna dzieje.Nawet pisalam juz mu kiedys by juz wiecej sie do
        mnie nie odzywal.ze to koniec.Ale on po dwoch tygodniach milczenia-znow pisze,ze
        teskni itp.
        • feenstra Re: ja+zonaty facet 21.08.07, 11:18
          No i niech tęskni, jakoś mi go nie szkoda. Nawet jeśli rzeczywiście
          Cię kocha (powiem więcej - zwłaszcza jeśli Cię kocha) powinien dać
          Ci spokój skoro nie zamierza odejść od żony. Dorastające dzieci, bla
          bla bla. A Ty, jak ktoś tu już napisał, znajdź sobie jak najwięcej
          zajęć żeby nie siedzieć samej i nie rozpamiętywać. A kiedy dojdziesz
          trochę do siebie postaraj się o prawdziwy związek z przyszłością
        • ingerman Re: ja+zonaty facet 21.08.07, 11:22
          Niestety ten typ tak ma - jego rozrywka dobrem najwyzszym. Byłam
          świadkiem 2-letniej meki mojej koleżanki, która uwiódł żonaty
          męzczyzna i wiem jak to wygląda. Ile godzin spedziłysmy na omawianiu
          tej sprawy...
          Wybacz niedelikatne porównanie, ale to jest troche jak z treningiem
          odchudzającym - przychodzisz umęczona z pracy i jak sobie pomyslisz,
          że musisz teraz, czy raczej powinnaś, rozpocząc serie godzinnych
          ćwiczen to płakać ci sie chce. Ale robisz. Pierwszy tydzień -
          nienawidzisz kota, bo siedzi na meblu i patrzy jak na ostatnia
          kretynkę. Drugi tydzień - mówisz do windy "mam cie w d..." i
          połykając łzy idzies zna 5 piętro. Po miesiącu - spodnie dopinaja
          sie bez łaski. Po dwóch - podbiegasz do autobusu bez zadyszki. I tak
          dalej i tak dalej. Jak ze wszystkim trudnym - najtrudniej zacząć.
          Pisze, że tęskni? Niech pisze. Nie będziesz odpisywać - w koncu się
          znudzi. Dzwoni - nie odbieraj. Podzwoni i przestanie.
          Pewnie, że łatwo mi się mówi... Z tym, że ja to tez przerabiałam,
          akurat nie z zonatym, więc było trudniej, bo musiałam sobie wciąż
          tłumaczyć, dlaczego nic z tego nie będzie nie majac koronnego
          dowodu - zony i dzieci.
          Masz przyjaciółkę? Bliską osobę, do której możesz odezwac się w
          każdej chwili? Ona ci powtarzać "nie odbieraj" "nie odpisuj". jesli
          nie stawisz oporu taka zabawa może trwac latami, dopóki on się nie
          znudzi albo zona sie nie dowie.
    • anula.em Re: ja+zonaty facet 21.08.07, 11:12
      Po prostu:UCINASZ KONTAKT.Najlepiej od razu,nie informujac go o swoich
      zamierzeniach-bo nie bedzie mial okazji wplywac na zmiane tej decyzji.ZERO
      reakcji.Nie daj sie sprowokowac i wciagnac w dyskusje pt"dlaczego"?Za kazdym
      razem powtarzaj sobie,ze facet ma zone,ma rodzine i widocznie jest
      szczesliwy-skoro nie zamierza z niczego rezygnowac.A Ciebie chetnie zachowalby
      na chwile,kiedy zachce mu sie odreagowac.A TY-nie tego oczekujesz!Jesli bedzie
      dzwonil- nie odbieraj.jesli bedzie pisal -nie odpisuj(najlepiej byloby bys nawet
      nie czytala co pisze-ale z doswiadczenia wiem,ze to moze sie okazac ponad nasze
      sily;).Mozesz tez sobie wlaczyc opcje"filtr polaczen"o ile taka masz.To zawsze
      cos.Na poczatku zawsze najwazniejszy jest spokoj-by oswoic sie z nowa
      sytuacja.Pozniej bedzie latwiej-przekonasz sie,ze mozna milczec i nie reagowac.
      I pamietaj:nie ma ludzi niezastapionych:)A poki co staraj sobie wypelnic dzien
      od rana do wieczora.Bys jak najmniej miala czasu na
      rozmyslania.Znajomi,zakupy,jakies fajne filmy,ksiazki po prostu cokolwiek.
      badz stanowcza i nieugieta.
      (wiem co pisze bo sama przez to przechodze)
      • br-oszka Re: ja+zonaty facet 21.08.07, 11:15
        Dziekuje Ci za rady:)Naprawde zastosuje sie do nich.
    • anula.em to Ci pomoze:) 21.08.07, 11:31
      Małgośka mówią mi
      On nie wart jednej łzy, on nie jest wart jednej łzy
      Małgośka wróżą z kart
      On nie jest grosza wart
      A weź go czart, weź go czart
      Małgośka tańcz i pij
      A z niego sobie kpij
      A z niego kpij, sobie kpij
      Jak wróci powiedz nie
      Niech ginie gdzieś na dnie !!! lalallala lalal la la laaaaa:)
    • mazria Re: ja+zonaty facet 21.08.07, 12:26
      Mój tato zawsze mi powtarza "żyj tak, żeby inni przez Ciebie nie płakali i nie
      cierpieli"...
      • zwroclawianka Re: ja+zonaty facet 21.08.07, 13:18
        mazria napisała:

        > Mój tato zawsze mi powtarza "żyj tak, żeby inni przez Ciebie nie
        płakali i nie
        > cierpieli"...

        Świetna uwaga, niech Twój tato porozmawia z niewiernym mężulkiem,
        trzymam kciuki za efekty
    • zwroclawianka Re: ja+zonaty facet 21.08.07, 13:21
      br-oszka napisała:

      > Poznalam go rok temu.Zauroczylismy sie soba.Spedzilismy ze soba
      kilka milych
      > chwil.Czesto rozmawialismy i pisalismy na rozne tematy.Prawdziwa
      > empatia.problem-on jest zonaty i w ciagu najblizszych lat nie
      odejdzie od
      > rodziny(dorastajace dzieci itp).Jemu pasowaloby utrzymywanie ze
      mna nadal
      > kontakt,ja postanowilam sie dla dobra wszystkich wycofac.Ale jest
      mi ciezko bo
      > naprawde sie w nim zakochalam.Wiem,ze jemu tez nie jestem
      obojetna.Zaluje,ze
      > musze to zakonczyc.Nie chce krzywdzic i nie chce tez cierpiec
      sama.Czuje,ze to
      > moja Milosc,na ktora zawsze czekalam.
      > Moje pytanie i prosba do Was.Jak sobie wytlumaczyc,ze tak bedzie
      lepiej?Jakich
      > uzywac przed soba sama argumentow?By pogodzic sie i zaczac zycie
      na nowo?:(

      Argumenty są wszystkim włącznie z Tobą znane. Rzuć go i tyle. Jak
      się nie uda, to rzuć znowu. Az w końcu się uda. może nie za
      pierwszym, może nie za drugim, może nie za piątym, ale za którymś
      razem się uda. Sprawdzone...
    • myszz Re: ja+zonaty facet 21.08.07, 13:44
      bedziesz warowała przy telefonie pare lat aż on się zdecyduje
      będziesz przeważnie sama
      będziesz zyła złudzeniami
      będziesz sama w smutku i chorobie
      a jego żona pewnie się i tak o tobie dowie
      i warte to dla kilku ruchów co jakiś czas? paru zamienionych słów i spojrzeń...?
    • marta2xs Re: ja+zonaty facet 21.08.07, 19:59
      Czesc br-oszka
      Probuje do Ciebie wyslac odpowiedz na maila na priva, ale mowi mi, ze adresat nieznany i nie wysyla. nie wiem dlaczego.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka