Dodaj do ulubionych

Problem ciuchowy.

28.08.07, 13:11
Mam powazny problem ciuchowy. Zwiazany z ich nadmiarem. Nie potrafie
sie rozstawac ze starymi ciuchami i tak je zostawiam, a to na
pamiatke, a to na gorsze czasy, a to na powrot trendu. Moja szafa
juz peka. Teraz na wyjezdzie uslyszalam od pewnej osoby, ze jeszcze
nigdy nie widzialam takiej ilosci ubran i zostalam zapytana czy
jeszcze w ogole cos zostalo w mojej szafie. Tymczasem, kiedy wroce
okaze sie, ze nie mam gdzie tego wszystkiego wlozyc.
Najgorsze jest to, ze ja naprawde zazwyczaj nei mam co na siebie
wlozyc. Zawsze wydaje mi sie, ze moje ciuchy moglyby byc fajniejsze,
ze czegos mi brakuju. Nie mowiac juz o torebkach, ktorych nigdy nie
jest za duzo.
Nie wiem, wiec jak sobie z tym poradzic. Nie chce tych rzeczy
wyrzucac, ale nie mam miejsca na nie w domu. Chyba serce by mi
peklo. Ale nie mam juz miejsca na nic nowego.
Wy tez macie takie dziwne problemy? A jezeli tak to jak sobie z nimi
radzicie?
Dodam, ze to samo sie dzieje z moimi ksiazkami i notatkami.
Moze powinnam zmienic po prostu pokoj na wiekszy, a raczej
mieszkanie i urzadzic sobie garderobe i pracownie? Tylko funduszy
brak.:/
Obserwuj wątek
    • tezromantyczka Re: Problem ciuchowy. 28.08.07, 13:29
      Z portalu psychologia.net

      "Chorobliwa skłonność do magazynowania przedmiotów może towarzyszyć
      wielu poważnym zaburzeniom psychicznym i neurologicznym, takim jak
      anoreksja, schizofrenia czy choroba Alzheimera i inne rodzaje
      demencji. Ale najczęściej występuje u pacjentów cierpiących na
      nerwicę natręctw."
      • joanna207 Re: do tezromantyczki 28.08.07, 13:36
        przepraszam za wści..kośc ale pozostało Ci 4 dni do ślubu a Ty m,asz
        czas przewsiadywac na forum? myslałam ze w ostatnim tygodniu to nie
        ma sie czasu na nic. Nie zrozum mnie tylko zle, sama biore niedługo
        slub i myslałam ze jest zawrót głowy w tym czasie.
        • tezromantyczka Re: do tezromantyczki 28.08.07, 13:53
          A z jakiego powodu miałby być ten zawrót głowy? Wszystko już dawno
          załatwione, zapłacone. W piątek idę do kosmetyczki na paznokcie, w
          sobotę na makijaż i do fryzjera - to jedyne, co mi pozostało do
          zrobienia przed ślubem. Urlop też biorę dopiero od piątku.

          Ciekawa jestem, co chcesz robić, że "nie będziesz miała czasu na
          nic"?
      • mili_vanili jw 28.08.07, 15:56
        nie ma jak radykalne cięcie:
        co najmniej raz przed zmiana pory roku siadam przed szafa i wyrzucam
        z niej wszystko, a nastepnie grupuję:

        1. ciuchy, których nie załozyłam przez okres ostatnich kilku
        miesiecy na jedną stertę
        2. te, które noszę, lubię, uzywam, ale sie raczej nie przydadzą w
        nadchodzacym czasie (czyli np. grube swetry wiosną) na druga stertę,
        3 rzeczy które lubie i mi sie przydadza w najblizszym czasie na
        trzecia stertę.

        pkt 2 - chowam do garderoby by sobie poczekałay na odpowiednia porę
        roku
        pkt 3 - laduje ładnie ułozona w szafie

        pkt 1: przegladam te ciuchy jeszcze raz i zastanawiam się, co z
        nimi "nie tak":

        - te fajne, do których mam juz np. schudnąć drugi sezon odkładam dla
        znajomych koleżanek, dzieci znajomych :P i przy okazji im je
        proponuję (zawsze cos dla siebie wybiorą) a resztę (jezeli taka
        jest) do kontenera dla biednych,

        - za duże, które którys tam sezon czekaja na zmniejszenie (czasem
        kupuję z myslą "takie fajne, przerobie i bedzie jak dla mnie") czeka
        los taki, jak te zamałe. Zdarza mi sie oczywiscie zostawiac niektóre
        z tych ciuchów, ale zawsze wtedy musi to byc cos bardzo fajnego, co
        wiem gdzie i z czym mogłabym załozyć;

        - resztę ciuchów, których nie miałam na sobie przez ostatnie kilka
        miesiecy lub przez ostani sezon, które sa np. wcale nie zniszczone
        ale po prostu brzydkie lub niemodne oddaję do kontenera.

        Pozwalam sobie z tych nieuzywanych ciuchów zostawić w szafie max. 2-
        3 rzeczy, bo zasada jest taka, że jak czegos nie załozyłaś przez
        cały sezon, to pewnie i w nastepnym nie załozysz.

        Taki przeglad szafy pozwala mi utrzymac garderobe w jako takim
        stanie:

        analizuje, czego nie nosze, bo np. nie mam z czym a jest fajne i
        chetnie bym to załozyła (np. rybaczki w różowo-białą
        pepitkę, szorty białe w niebieskie desenie) i idac do sklepów szukam
        konkretnej części garderoby, którą będe mogła skomponować z tym co
        mam, a nie noszę (czyli w tym wypadku np. białą koszulowa bluzkę
        kupuję).

        zasade tez mam taką, że jezeli przybywaja mi np. 2 sukienki, to
        jedna wyprowadza sie z szafy (ta, której juz nie noszę lub ta, która
        nosze juz za długo!)

        Jak widzisz, mam cały system ubraniowo-szafowy :P, ale dzieki temu
        rzadziej zdarza mi sie stanąc przed szafa w rozpaczy, że nie mam co
        na siebie ubrać: bo za jednym zakupem np. wspomnianej białej bluzki
        moge skonstruowac kilka zestawów. I choc nie mam jakiejśc
        zatrwazajacej ilosci ubrań, to otoczenie postrzega mnie chyba
        jako "przebieralską", bo faktycznie na kazda okazje udaje mi się
        wymyslic co najmniej kilka bardzo udanych "kompletów".

    • ktosiaczek Re: Problem ciuchowy. 28.08.07, 14:15
      Miałam podobnie ale dotarło do mnie, że jak założę stare ubranie to będę wyglądać poprostu źle. Lepiej mieć 5 bluzeczek w szafie - ładnych, niż 50 starych.
      Teraz mam pojedyncze tylko sztuki starych ubran w których CHODZE po domu - nie leżą bezcelowo :)
    • funstein Re: Problem ciuchowy. 28.08.07, 14:21
      potrzebujesz twardego bata na co dzien ;)
      wtedy klopoty z ciuchami stana sie dla Ciebie smiesznym atawizmem.
      Szukaj nie ciuchow tylko wlasciciela tego bata.

      zycze sukcesow ;)
    • anisia25 Re: Problem ciuchowy. 28.08.07, 14:29
      Mam tak samo, a najgorsze jest to, ze co miesiac dokupuje kilka badz
      kilkanascie sztuk bo nie mam co na siebie wlozyc...
      W domu mam trzy pelne szafy ( w tym dwa komandory czyli takie od
      podlogi do sufitu z przesuwanymi drzwiami) i jedna mniejsza...
      Przy przeprowadzce za ocean moglam wziac jedynie 4 walizki... I coz,
      NIE MAM SIE W CO UBRAC. U mnie jest taka roznica, ze ciuszki z
      poprzednich sezonow czasami oddaje kolezankom.
    • marylou_tiel Re: Problem ciuchowy. 28.08.07, 16:19
      Klasyczny przyklad chomikary! Bratnia dusza!
      Tez gromadze: ciuchy, czasopisma (pewnie zechce je jeszcze raz
      przeczytac), buty (jeszcze dobre), ksiazki (jak mozna ksiazki
      wyrzucac!), torebki, o przeroznych drobiazgach juz nie wspomne.
      W kwestii ciuchow - coraz to musze oprozniac jakas szafke, by
      zmiescic nowe szmatki, zajmujac przy okazji domowe szafy ogolne. Nie
      umiem wyrzucac, bo mam wrazenie, ze jeszcze mi sie przyda, jeszcze
      to wloze - nawet, jesli dotad mialam na sobie trzy razy, ostatnio
      rok temu! Rozstaje sie tylko z ubraniami ewidentnie za malymi,
      oddaje je siostrzenicy, nie zawsze bez zalu, ale to moja terapia na
      chomikarstwo: nie wyrzucac, ale oddac. Po czym dokupuje cos nowego.
      Bledne kolo.
      Wiem, ze nadmierne przywiazanie do przedmiotow nie jest dobre.
      Tlumacze sobie, ze to tylko rzeczy, niszcza sie i przemijaja, mozna
      sie nimi otaczac, ale trzeba umiec obyc sie bez nich i nie mozna
      pozwolic, by mnie zasypaly. I niby oswajam sie z tymi myslami, ale
      latwo nie jest.
      Jesli ktos zna skuteczna terapie na chomikarstwo - prosze o rade!
    • menk.a Re: wymiana 28.08.07, 16:32
      Torba ciuchów pod pachę, kilka koleżanek z torbami pod pachami i
      wymiana. Ciuch za ciuch.
      O ile ktoś nie ma oporów przed ciuchami z drugiej ręki;)))
      • avital84 Re: Problem ciuchowy. 28.08.07, 17:14
        Ale koniec z tym. Wprowadzam w zycie system milii vanilii.
        Powaznie...po porstu nie mam juz miejsca na to wszytsko.
        I tak myslac logicznie to kiedy bede chciala sie wyprowadzic, a
        planuje to, to i tak tego wszytskiego ze soba nie zabiore.
        Niestety za bardzo przywiazuja sie do wszytskich rzeczy.
        • justadream Re: Problem ciuchowy. 28.08.07, 21:14
          Dokładnie, ten system również i ja uskuteczniam. Idę nawet dalej;
          uważam, że im mniej miejsca, tym mniej 'zagraconej' powierzchni :)
          Dlatego nie mam nawet porządnej duuużej szafy :) Acha, rzeczy, w
          których wiem, że nie będę chodzić oddaję potrzebującym (prosto w ich
          ręce, nie do kontenerów).
          • simply_z Re: Problem ciuchowy. 28.08.07, 22:21
            Mam podobnie ale nie z samymi ubraniami tylko z innymi rzeczami jak
            ksiazki ,notatki ,pocztowki.Trzymam je na regale albo w specjalnych
            pudelkach ,poniewaz żal mi się z nimi rozstać.Tyle rzeczy przywoluje
            mile wspomnienia ,dawne czasy.Ubrania raczej wyrzucam lub oddaje pck
            ale starego podkoszulka z jakims tam nadrukiem nie oddam za zadne
            skarby ,tylko systematycznie upycham go w zakamarku mojej szafy.
            Nie dla mnie sterylne pomieszczenia z jednym fotelem na srodku
            salonu i smetnym regalikiem z trzema rzeźbami.
    • akkknes Re: Problem ciuchowy. 28.08.07, 23:01
      ja robie radykalne ciecia w szafie - jak tylko cos mi sie zaczyna
      zle ukladac, zle nosic, gdzies sie spaprochowalo, czy cos - to fru
      do kosza.
      zdarza mi sie potem zalowac, bo akurat tamta rzecz by sie przydala,
      ale trudno - kupie nowe ;)
      co prawda nie umiem tak co miesiac, dwa regularnie sie zebrac w
      sobie i cos wywalic - ale jak juz sie wezme to od razu caly worek
      60L :]
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka