iokepine 28.09.07, 22:31 Maria ciekawy tekst napisała na swoim blogu: astromaria.blogspot.com/2007/09/psychopaci-system-patriarchalny.html Zapraszam do dyskusji :) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
turbomini Re: Psychopaci a patriarchat 29.09.07, 12:41 Przeczytałam, ale wiele uwag bardzo celnych, choć może nie ze wszystkim się zgadzam. Po pierwsze patriarchat jest wytworem nie tylko mężczyzn, ale i wielu kobiet, które są jego silną podporą. Są one w stanie walczyć o ten patriarchalny porządek o wiele zacieklej, niż jego twórcy. A przecież pro-patriarchalczynie nie mają w tym układzie nic do powiedzienia, a już na pewno nie mają siły sprawczej. Po drugie, psychopatologia, jest odstępstwem od normy, a niestety patriarchat jest normą, więc jakby to mi się trochę kłóci z logiką. Odpowiedz Link Zgłoś
iokepine Re: Psychopaci a patriarchat 29.09.07, 14:35 turbomini napisała: > Po drugie, psychopatologia, jest odstępstwem od normy, a niestety > patriarchat jest normą, więc jakby to mi się trochę kłóci z logiką. > No dobrze, czy w szpitalu psychiatrycznym wariatami są lekarze, kucharze, pielęgniarze, dostawcy? Jest dużo ich mniej, niż pacjentów. Dla mnie definicją normy jest zdrowe, adaptacyjne i korzystne dla jednostki postępowanie, a nie średnia wyciągnięta z warunków socjo panujących w danym społeczeństwie. Odpowiedz Link Zgłoś
angelbell Re: Psychopaci a patriarchat 29.09.07, 15:55 I w taki sposob norma i normalnosc staja sie dwoma roznymi pojeciami, niestety :( Odpowiedz Link Zgłoś
queenmaya Re: Psychopaci a patriarchat 29.09.07, 16:31 turbomini napisała: > Po pierwsze patriarchat jest wytworem nie tylko mężczyzn, ale i > wielu kobiet, które są jego silną podporą. Nigdzie nie napisałam, że patriarchat jest wytworem mężczyzn. W ogóle nie napisałam, która płeć to wymyśliła. A że niektóre kobiety pracowicie i w pocie czoła go budują, to inna sprawa. Niewolnicy często przywiązują się do swojej niewoli i boją się wolności. > Po drugie, psychopatologia, jest odstępstwem od normy, a niestety > patriarchat jest normą, więc jakby to mi się trochę kłóci z logiką. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego nazywasz patriarchat "normą". To, co powszechne wcale normą być nie musi. Gdyby na przykład 90% społeczeństwa chorowało np. na cukrzycę, to nazwałabyś to normą tylko dlatego, że chorzy są prawie wszyscy? A tak na marginesie, patriarchat kona na naszych oczach. Nawet w Polsce. W Europie zachodniej już skonał. Odpowiedz Link Zgłoś
iokepine Re: Psychopaci a patriarchat 29.09.07, 16:41 queenmaya napisała: > W > Europie zachodniej już skonał. Póki kobiety zarabiać będą na tych saych stanowiskach 20-30% mniej i wysoka kadra będzie męska, a niższa żenska - nie skonał. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Psychopaci a patriarchat 30.09.07, 23:11 Poty 'normalna' praktyka bedzie mowienie i realizowanie 'urlopu macierzynskiego' a nie 'rodzicielskiego' - nie skonal. To samo zreszta dotyczy oddawanie z automatu dzieci rozwodzacych sie rodzicow pod opieke matki. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Psychopaci a patriarchat 29.09.07, 22:18 Nie bardzo sie znam na tym i nie bylam w stanie przeczytac calego tego wpisu, bo jest za dlugi i nie ma obrazkow, ale wg mnie autorka miesza dwie sprawy: psychopatii i osobowosci autorytarnej. Z ktorych to ta druga reprezentuje to, co w patriarchacie najgorsze i najplugawsze - od sztywnosci poznawczej przez zamilowanie do scislej hierarchii do podziwu dla silnych i pogardy dla slabych. Fromm i Adorno o tym pisali; jest nawet narzedzie do mierzenia tej cechy. Psychopata z definicji jest aspoleczny i aempatyczny. Pewnie wielu z psychopatow umie udawac emocje i znakomicie manipulowac ludzmi, ale jednak jest to osoba chora, ze skatalogowanymi i wcale nie niewinnymi typami zachowan. (Zreszta - z tym talentem psychopatow do czarowania ludnosci to chyba jakis mit, ktory sie rozpowszechnil po 'Milczeniu owiec', ja w kazdym razie nei znam zadnego naukowego zrodla tego pogladu). Mam w zwiazku z tym wrazenie, ze psychopata moze osiagnac wladze w bardzo specyficznych warunkach i czasach. Ekstremalnych, chorych, z duza iloscia cierpienia. A typ autorytarny wcale nie musi katowac swojego psa i planowac morderstwa sasiadki - przeciwnie, typ autorytarny to wzorowy obywatel. Wystarczy popatrzyc na nasz obecny rzad. Odpowiedz Link Zgłoś
jagandra Re: Psychopaci a patriarchat 30.09.07, 11:13 Dla mnie też tekst jest za długi i nie dość wciągający :( (Zreszta - z tym talentem psychopatow do > czarowania ludnosci to chyba jakis mit, ktory sie rozpowszechnil > po 'Milczeniu owiec', ja w kazdym razie nei znam zadnego naukowego > zrodla tego pogladu). Naukowego źródła poglądu też nie znam, ale znam jednego psychopatę i widziałam go w akcji. Potrafi manipulować, ale nie każdym. Osoby w miarę zdrowe psychicznie czują do niego wstręt. Ale są i takie, które go uwielbiają... Mam w zwiazku z tym wrazenie, ze psychopata > moze osiagnac wladze w bardzo specyficznych warunkach i czasach. Bo ja wiem, jak patrzę na polityków, to mam wrażenie, że duża część z nich to właśnie pozbawieni zasad psychopaci. A typ autorytarny > wcale nie musi katowac swojego psa i planowac morderstwa sasiadki - > przeciwnie, typ autorytarny to wzorowy obywatel. Psychopata też nie musi katować swojego psa. Wystarczy że nie ma zasad, a innych ludzi używa wyłącznie jako środków do osiągnięcia własnych celów. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Psychopaci a patriarchat 30.09.07, 23:13 jagandra napisała: > Naukowego źródła poglądu też nie znam, ale znam jednego psychopatę i > widziałam go w akcji. Potrafi manipulować, ale nie każdym. Osoby w > miarę zdrowe psychicznie czują do niego wstręt. Ale są i takie, > które go uwielbiają... Wiec ja mam wrazenie, ze urok psychopaty dziala na niektorych, tak jest chyba w ogole z kazdym urokiem. Na niektorych albo na wszystkich, ale za to krotko. > Bo ja wiem, jak patrzę na polityków, to mam wrażenie, że duża część > z nich to właśnie pozbawieni zasad psychopaci. Nie tylko psychopaci moga byc pozbawieni zasad przeciez. Czasem to zwykly cynizm po prostu i specyficznie pojety 'pragmatyzm'. Z okresleniem 'psychopata' jest problem, bo ono zaczelo funkcjonowac w kulturze na podobnych zasadach, co slowo 'debil', bedace rowniez terminem z psychiatrii klinicznej. Mi sie wydaje, ze tak 'na oko' widujac goscia w telewizji i to od czasu do czasu trudno okreslic, czy cierpi na psychopatie. Chociaz tez mam swoich podejrzanych, i jakos wszystkich z prawa :) > Psychopata też nie musi katować swojego psa. Wystarczy że nie ma > zasad, a innych ludzi używa wyłącznie jako środków do osiągnięcia > własnych celów. To z tym katowaniem psa to byl taki skrot myslowy (chociaz pamietam z jednego filmu na Discovery, ze w dziecinstwie socjopatow czesto powtarzaja sie zachowania takie jak okrucienstwo wobec zwierzat, niebezpieczne zabawy z ogniem i moczenie lozka). Psychopata w sumie jest biedny, jak sie tak zastanowic. Psychopatii sie nie wybiera, taki czlowiek sie rodzi i niby teoretycznie ma wybor, ale nie mam pojecia, jak spolecznie mozna modyfikowac takie cechy, nawet jesli sie (dzieki np tej triadzie zachowan, o ktorych pisalam wyzej) mozna domyslac, ze z dzieciakiem moga byc klopoty i ktos sie tym przejmie i bedzie probowal cos z tym zrobic. Z tego, co wiem, bardzo trudno wplywac na psychopate, bo jedna z charakteryzujacych go cech jest brak lęku przed karą, a blizszy kontakt z psychologiem moze wykorzystac jedynie do nauczenia sie technik wplywu na ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
jagandra Re: Psychopaci a patriarchat 01.10.07, 18:37 > Nie tylko psychopaci moga byc pozbawieni zasad przeciez. Czasem to > zwykly cynizm po prostu i specyficznie pojety 'pragmatyzm'. No to musimy uściślić, co rozumiemy pod tym pojęciem :) Ja to rozumiem tak: psychopata to człowiek o zaburzonej osobowości, a zaburzenie to objawia się właśnie brakiem zasad, instrumentalnym traktowaniem innych ludzi, brakiem tzw. uczuć wyższych, nieumiejętnością planowania. I uroczyście obiecuję przeczytać wreszcie chociaż ten jeden rozdział z podręcznika na temat zaburzeń osobowości :) A na razie wrzucam kryteria diagnostyczne według DSM-IV: Utrzymujący się wzorzec braku poszanowania i pogwałcenia praw innych ludzi, pojawiający się po 15 roku życia, przejawiający się przynajmniej trzema z poniższych kryteriów: - niezdolność do podporządkowania się normom społecznym opisującym zachowania zgodne z prawem, objawiająca się wielokrotnie dokonywanymi czynami stanowiącym podstawę aresztowania; - wielokrotne dopuszczanie się kłamstw, używanie pseudonimów przestępczych lub oszukiwanie innych dla zysku albo przyjemności; - impulsywność, niezdolność planowania; - skłonność do rozdrażnienia i agresja wyrażająca się w notorycznych bójkach i napaściach; - brak troski o bezpieczeństwo własne lub innych; - brak odpowiedzialności, wyrażający się niezdolnością spełnienia wymogów zachowania w pracy zawodowej lub w dotrzymywaniu zobowiązań finansowych; - brak poczucia winy wyrażający się obojętnością lub racjonalizacją wyrządzania krzywdy, szkodzenia i okradania innych; - osoba musi mieć przynajmniej 18 lat; udokumentowane zaburzenia zachowania, które pojawiały się przed 15 rokiem życia; zachowanie antyspołeczne nie pojawia się wyłącznie w trakcie schizofrenii lub epizodu manii. Mi sie wydaje, ze tak 'na oko' > widujac goscia w telewizji i to od czasu do czasu trudno okreslic, > czy cierpi na psychopatie. Chociaz tez mam swoich podejrzanych, i > jakos wszystkich z prawa :) Hehe, i to u szczytu władzy, nie? ;) > Psychopata w sumie jest biedny, jak sie tak zastanowic. Psychopatii > sie nie wybiera, taki czlowiek sie rodzi i niby teoretycznie ma > wybor, ale nie mam pojecia, jak spolecznie mozna modyfikowac takie > cechy, nawet jesli sie (dzieki np tej triadzie zachowan, o ktorych > pisalam wyzej) mozna domyslac, ze z dzieciakiem moga byc klopoty i > ktos sie tym przejmie i bedzie probowal cos z tym zrobic. Osobowość kształtuje się najmocniej w dzieciństwie i na dziecko można mieć naprawdę duży wpływ. To nie jest do końca tak, że człowiek taki się rodzi. Z tego, co > wiem, bardzo trudno wplywac na psychopate, Osobowość dorosłego człowieka w ogóle jest trwała i w niewielkim stopniu poddaje się zmianom. Zmiana wymaga przede wszystkim wielkiego zaangażowanie samego człowieka i jego chęci zmienienia się. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Psychopaci a patriarchat 01.10.07, 20:44 > Osobowość kształtuje się najmocniej w dzieciństwie i na dziecko > można mieć naprawdę duży wpływ. To nie jest do końca tak, że > człowiek taki się rodzi. No tak, ale wlasnie pogrzebalam w necie i w zasadzie wiadomosci z roznych zrodel sa zgodne - ze zdecydowanie geny (adoptowane dzieci, ktorych rodzice biologiczni byli psychpatami, nader czesto same maja psychopatyczne tendencje, mimo czulej opieki rodzicow adopcyjnych) i srodowisko we wczesnym dziecinstwie. I ze na bardzo podstawowym, pierwotnym poziomie psychopaci dostaja od srodowiska strach tak gleboki i pozerajacy, ze zmienia ich w potwory. Gdzie tu miejsce na wybor? Oni maja uszkodzony emocjonalny hardware, co potem wplywa na ich proces przetwarzania - kolo sie zamyka. > Osobowość dorosłego człowieka w ogóle jest trwała i w niewielkim > stopniu poddaje się zmianom. Zmiana wymaga przede wszystkim > wielkiego zaangażowanie samego człowieka i jego chęci zmienienia się. Za pozwoleniem, ale to sa trele-morele. To znaczy - nie do konca to jest tak. Jasne jest, ze nikogo na sile zbawic sie nie da i ze kazda zmiana czegos, do czego sie przyzwyczajamy 20, 30, 50 lat wymaga wielkiego wysilku, a wiec zazwyczaj i zaangazowania. Ale osobowosc zdrowego czlowieka jest jak najbardziej plastyczna i w sumie dosc zmienna i daje sie ksztaltowac. Nie tylko na terapii. Codziennosc, male kleski, male zwyciestwa, powszedni wysilek zycia, doswiadczenia, bliskosc z innymi itd - to wszystko powoli drazy osobowosc, poleruje ja albo sprawia, ze staje sie szorstka. A jesli chodzi o gwaltowne i spektakularne zmiany, to na wyzszy poziom energii moga tez podniesc nie tylko krew-pot-i-lzy terapie, ale i jakies dramatyczne doswiadczenia osobiste (np choroba, strata bliskiego, uczestniczenie w klesce zywiolowej itd). Taki czy siaki - proces zmian to dojrzewanie. Gdyby czlowiek mial jak piszesz 'trwala osobowosc', to na swiecie nie byloby tylu cudownych starych przemadrych emocjonalnie ludzi. Niezmienny w czlowieku jest temperament, jako najbardziej zakorzeniony w biologii (wiele tu zalezy od przewodnictwa nerwowego) - a i tu psychologowie zaczynaja sie lamac, ze moze i temperament ulega zmianom. Odpowiedz Link Zgłoś
iokepine Re: Psychopaci a patriarchat 01.10.07, 21:04 bene_gesserit napisała: > zdecydowanie geny (adoptowane dzieci, ktorych rodzice biologiczni > byli psychpatami, nader czesto same maja > psychopatyczne tendencje, mimo czulej opieki rodzicow adopcyjnych) >i > srodowisko we wczesnym dziecinstwie. I ze na bardzo podstawowym, > pierwotnym poziomie psychopaci dostaja od srodowiska strach tak > gleboki i pozerajacy, ze zmienia ich w potwory. > > Gdzie tu miejsce na wybor? Oni maja uszkodzony emocjonalny >hardware, co potem wplywa na ich proces przetwarzania - kolo sie zamyka. No dobrze, a dlaczego w takim razie 90% psychopatów to faceci? Jak to ma sie do teorii genetycznej?? Coś mi tu nie gra. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Psychopaci a patriarchat 02.10.07, 22:28 Po pierwsze, to takie badania mozna latwo podwazyc - bo łono matki to tez jest srodowisko, ktore ma wplyw na dziecko. Tak wiec nawet, jesli zaraz po urodzeniu niemowle odbierane jest biologicznym rodzicom, to i tak dostaje od nich cos poza genami - tych pare miesiecy polswiadomosci w srodku matki, zycia jej emocjami, bombardowania jej hormonami, sluchania jej smiechu i klotni itd. Definitywna odpowiedz na pytanie 'geny czy srodowisko' daloby jedynie rozbudowane badanie blizniat jednojajowych (='genetycznych kopii'), odebranych biologicznym rodzicom, rozdzielonych i oddanych do adopcji roznym rodzinom. Nie ma juz w zasadzie materialu do takich badan, bo zaprzestano rozdzielac bliznieta przeznaczone do adopcji. Wiec sie chyba nigdy nie dowiemy. A skad masz te informacje o plci? Bo tego nie wiedzialam. Odpowiedz Link Zgłoś
iokepine Re: Psychopaci a patriarchat 08.10.07, 21:02 bene_gesserit napisała: > Po pierwsze, to takie badania mozna latwo podwazyc - bo łono matki > to tez jest srodowisko, ktore ma wplyw na dziecko. Tak wiec nawet, > jesli zaraz po urodzeniu niemowle odbierane jest biologicznym > rodzicom, to i tak dostaje od nich cos poza genami - tych pare > miesiecy polswiadomosci w srodku matki, zycia jej emocjami, > bombardowania jej hormonami, sluchania jej smiechu i klotni itd. To prawda. Te białka, które poszturchują geny, zeby działały jak trzeba, lub tego nie robią, maja pewnie coś dpo powiedzenia w tej sprawie. > Definitywna odpowiedz na pytanie 'geny czy srodowisko' daloby > jedynie rozbudowane badanie blizniat jednojajowych (='genetycznych > kopii'), odebranych biologicznym rodzicom, rozdzielonych i oddanych > do adopcji roznym rodzinom. I żeby jeszcze były z probówki i w innych macicach zasiedlone. Nie ma juz w zasadzie materialu do > takich badan, bo zaprzestano rozdzielac bliznieta przeznaczone do > adopcji. Wiec sie chyba nigdy nie dowiemy. > > A skad masz te informacje o plci? Bo tego nie wiedzialam. Nie pamiętam, skąd mam, niestety. Czytałam parę lat temu książkę o psychopatii, polskich autorów. Tłusta książka 2 psychologów z mnóstwem przypisów. Niestety nie pamiętam ani jej tytułu, ani autorów :( Odpowiedz Link Zgłoś
jagandra Re: Psychopaci a patriarchat 02.10.07, 17:47 > No tak, ale wlasnie pogrzebalam w necie i w zasadzie wiadomosci z > roznych zrodel sa zgodne - ze zdecydowanie geny (adoptowane dzieci, > ktorych rodzice biologiczni byli psychpatami, nader czesto same maja > psychopatyczne tendencje, mimo czulej opieki rodzicow adopcyjnych) i > srodowisko we wczesnym dziecinstwie. I ze na bardzo podstawowym, > pierwotnym poziomie psychopaci dostaja od srodowiska strach tak > gleboki i pozerajacy, ze zmienia ich w potwory. Generalnie przyjmuje się, że na to, jakimi staniemy się ludźmi, maja wpływ geny i środowisko. > Gdzie tu miejsce na wybor? Oni maja uszkodzony emocjonalny hardware, > co potem wplywa na ich proces przetwarzania - kolo sie zamyka. Wiesz, szczerze powiedziawszy uważam, że wszyscy mamy mały wybór. Wszyscy jesteśmy ukształtowani przez geny i środowisko. Ale mamy jednak wolną wolę czyli wybór i samo to już jest dużo. > Za pozwoleniem, ale to sa trele-morele. > To znaczy - nie do konca to jest tak. Jasne jest, ze nikogo na sile > zbawic sie nie da i ze kazda zmiana czegos, do czego sie > przyzwyczajamy 20, 30, 50 lat wymaga wielkiego wysilku, a wiec > zazwyczaj i zaangazowania. Ale osobowosc zdrowego czlowieka jest jak > najbardziej plastyczna i w sumie dosc zmienna i daje sie > ksztaltowac. To prawda, cechą zdrowej osobowości jest plastyczność, cechą zaburzonej osobowości - sztywność. Ale osobowość jako taka jest stosunkowo niezmienna, to znaczy że zmiany trwają latami, są powolne. Jeśli jako dorosłe osoby mamy zdrową osobowość, jest mało prawdopodobne, że zmienimy się np. w psychopatki. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Psychopaci a patriarchat 02.10.07, 22:09 jagandra napisała: > Generalnie przyjmuje się, że na to, jakimi staniemy się ludźmi, maja > wpływ geny i środowisko. Generalnie to trudno przyjac cokolwiek innego ;) Pytanie, ktore pewnie pozostanie nierozstrzygniete, czy psychopatia jest bardziej wrodzona czy bardziej nabyta? I jesli nawet bardziej wrodzona, to czy to oznacza, ze psychopata nie moze miec wplywu na swoje zachowanie, bo 'taki juz jest'? > Wiesz, szczerze powiedziawszy uważam, że wszyscy mamy mały wybór. > Wszyscy jesteśmy ukształtowani przez geny i środowisko. Ale mamy > jednak wolną wolę czyli wybór i samo to już jest dużo. Nie bardzo wierze w wolna wole, raczej w splot sprzyjajacych warunkow. W tej niewiarze odbija sie moj poglad na to, ze wspolczesnie przecenia sie role genow, ze glownie ksztaltuje czlowieka srodowisko. Na ktore czlowiek - zwlaszcza poczatkujacy czlowiek - nie ma wplywu. Wiec mi psychopatow zal. > To prawda, cechą zdrowej osobowości jest plastyczność, cechą > zaburzonej osobowości - sztywność. Ale osobowość jako taka jest > stosunkowo niezmienna, to znaczy że zmiany trwają latami, są > powolne. Jeśli jako dorosłe osoby mamy zdrową osobowość, jest mało > prawdopodobne, że zmienimy się np. w psychopatki. Pozostaje jeszcze kwestia uszkodzen mechanicznych mozgu i rdzenia. Cos mi sie metnie kojarzy, ze ten facet, ktory zyl na poczatku XX wieku i wskutek wypadku mial wielki pret metalowy w mozgu, zmienil sie po tym wlasnie wypadku w bardzo nieprzyjemnego potwora. Odpowiedz Link Zgłoś
jagandra Re: Psychopaci a patriarchat 03.10.07, 17:14 I jesli nawet bardziej > wrodzona, to czy to oznacza, ze psychopata nie moze miec wplywu na > swoje zachowanie, bo 'taki juz jest'? Jeśli nie wierzysz w wolną wolę, to raczej nie ma :) Znajoma psychoterapeutka mówi, że zmiana osobowości trwa 10 lat pracy w psychoterapii, spotkania 2 razy w tygodniu. > Pozostaje jeszcze kwestia uszkodzen mechanicznych mozgu i rdzenia. > Cos mi sie metnie kojarzy, ze ten facet, ktory zyl na poczatku XX > wieku i wskutek wypadku mial wielki pret metalowy w mozgu, zmienil > sie po tym wlasnie wypadku w bardzo nieprzyjemnego potwora. To prawda, uszkodzenia mózgu mają wpływ na osobowość. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Psychopaci a patriarchat 03.10.07, 23:21 jagandra napisała: > Jeśli nie wierzysz w wolną wolę, to raczej nie ma :) > Znajoma psychoterapeutka mówi, że zmiana osobowości trwa 10 lat > pracy w psychoterapii, spotkania 2 razy w tygodniu. To moze u niej, bez obrazy :) 10 lat 2x tygodniowo to jakas mogila - i emocjonalna, i finansowa. Srednia terapia trwa trzy lata. Mi sie zmiany w osobowosci bardzo powazne porobily po roku terapii indywidualnej raz w tygodniu + pare warsztatow. Forma oddzialywan psycholo jest rozna, tempo tez, wiec ta twoja znajoma imo myli sie przerazliwie. Rozni ludzie rozne rzeczy moga zalatwic ultraszybko w ciagu 5-dniowego warsztatu albo w ciagu paru lat indywidualnej terapii. Odpowiedz Link Zgłoś
jagandra Re: Psychopaci a patriarchat 04.10.07, 19:25 Mi sie zmiany w osobowosci bardzo > powazne porobily po roku terapii indywidualnej raz w tygodniu + pare > warsztatow. Widocznie nie miałaś głęboko zaburzonej osobowości :) Ja po sobie widzę, ile lat trwają u mnie różne zmiany, a ja jestem osobą pracującą nad sobą i mimo różnych ciężkich jazd, na które nie wyglądam, też nie głęboko zaburzoną (chyba ;)). Rozni ludzie rozne rzeczy moga > zalatwic ultraszybko w ciagu 5-dniowego warsztatu albo w ciagu paru > lat indywidualnej terapii. Otóż to. Są różni ludzie o różnych osobowościach. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Psychopaci a patriarchat 05.10.07, 21:15 jagandra napisała: > Widocznie nie miałaś głęboko zaburzonej osobowości :) > Ja po sobie widzę, ile lat trwają u mnie różne zmiany, a ja jestem > osobą pracującą nad sobą i mimo różnych ciężkich jazd, na które nie > wyglądam, też nie głęboko zaburzoną (chyba ;)). Jakby kazdemu pogrzebac, to by mu wyskoczyla jakas powazna nieprzepracowana trauma albo jakies syfy z okresu nieswiadomego czy cos w tym stylu, bo kazdy doswiadcza cierpienia ponad swoje sily, a tylko nieliczni (bardzo nieliczni) maja szczescie miec oswieconych opiekunow, ktorzy by sie takim cierpieniem umiejetnie zajeli. > Otóż to. Są różni ludzie o różnych osobowościach. Roznych zaburzeniach, roznych sposobach pracy. Stad to, co mowila twoja znajoma psychoterapeutka jest lekko bez sensu, tzn sprawdza sie w przypadku jakiegos procenta osob. Odpowiedz Link Zgłoś
jagandra Re: Psychopaci a patriarchat 06.10.07, 09:59 bene_gesserit napisała: > Jakby kazdemu pogrzebac, to by mu wyskoczyla jakas powazna > nieprzepracowana trauma albo jakies syfy z okresu nieswiadomego czy > cos w tym stylu, Zgadza się, wszyscy mamy problemy, co nie znaczy, że wszyscy mamy głęboko zaburzoną osobowość. > Roznych zaburzeniach, roznych sposobach pracy. Stad to, co mowila > twoja znajoma psychoterapeutka jest lekko bez sensu, tzn sprawdza > sie w przypadku jakiegos procenta osob. Bene, ciężko gada się z kimś, kto wie wszystko najlepiej - i co ja miałam na myśli, i co miała na myśli znajoma psychoterapeutka. Z tego, co zrozumiałam, jej chodziło o trwałą zmianę zaburzonej osobowości - czyli, owszem, to zgadza się w przypadku jakiegoś procenta osób. Jak sama napisałaś, człowiek w ciągu kilkudniowej pracy jest w stanie wziać tyle, ile może unieść. Ktoś inny może potrzebować kilku lat, żeby unieść tyle, ile ty uniosłaś w ciągu kilku dni. Powiem Ci też, że wielkie zmiany po latach nie zawsze nadal wydają się takie wielkie. Odpowiedz Link Zgłoś
malila Re: Psychopaci a patriarchat 04.10.07, 20:29 bene_gesserit napisała: > Rozni ludzie rozne rzeczy moga > zalatwic ultraszybko w ciagu 5-dniowego warsztatu Oj, nie. W takie ultraszybkie przemiany to ja nie wierzę. Sądzę, że takie warsztaty to by raczej była kropka nad i. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Psychopaci a patriarchat 05.10.07, 21:12 I ja nie wierze, bo wiem. Sama to przezylam. Kazdy warsztat jest swego rodzaju 'kropka nad i', jesli jako 'i' zdefiniowac cale swoje dotychczasowe zycie. Podczas ultraintensywnej terapii warsztatowej mozesz dostac tyle, ile jestes w stanie uniesc. A na sile do dzwigania pracujesz w ciagu calego zycia 'przedwarsztatowego'. Odpowiedz Link Zgłoś
queenmaya Re: Psychopaci a patriarchat 30.09.07, 17:24 bene_gesserit napisała: > (Zreszta - z tym talentem psychopatow do > czarowania ludnosci to chyba jakis mit, ktory sie rozpowszechnil > po 'Milczeniu owiec', ja w kazdym razie nei znam zadnego naukowego > zrodla tego pogladu). A czy jeśli naukowego źródła nie ma, to znaczy, że dane zjawisko nie istnieje? Jeśli kiedyś nie wiedziano o bakteriach, to ich nie było? Od siebie powiem, że znałam blisko dwoje psychopatów. I oboje charakteryzowali się właśnie owym nieprawdopodobnym, wręcz zniewalającym urokiem osobistym. Mam w zwiazku z tym wrazenie, ze psychopata > moze osiagnac wladze w bardzo specyficznych warunkach i czasach. > Ekstremalnych, chorych, z duza iloscia cierpienia. Według badań psychopaci stanowią ok. 1% społeczeństwa, natomiast w korporacjach (rzecz jasna w zarządzie) jest ich ok. 8%. To moim zdaniem wstrząsające dane. jagandra napisała: > Naukowego źródła poglądu też nie znam, ale znam jednego psychopatę i > widziałam go w akcji. Potrafi manipulować, ale nie każdym. Osoby w > miarę zdrowe psychicznie czują do niego wstręt. Ale są i takie, > które go uwielbiają... Według badaczy tego zjawiska pojawienie się psychopaty w zakładzie pracy można poznać po tym, że załoga dzieli się na dwa przeciwstawne obozy: bałwochwalczych wielbicieli psychopaty i jego zaciekłych wrogów. Tak więc rzeczywiście, nie wszyscy są podatni na psychomanipulację. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Psychopaci a patriarchat 30.09.07, 23:20 queenmaya napisała: > A czy jeśli naukowego źródła nie ma, to znaczy, że dane zjawisko nie istnieje? > Jeśli kiedyś nie wiedziano o bakteriach, to ich nie było? Z pewnoscia nie wiemy jeszcze wszystkiego o ludzkiej naturze, to i dobrze :) Ale dyskutujac w sposob, ktory proponujesz, mozemy rownie dobrze sie spierac, czy ciemna strona ksiezyca nie jest przypadkiem zrobiona z sera, bo przeciez dlaczego by nie :) Zjawisko psychopatii jest akurat dosc dobrze zbadane, bo jest dosc fascynujace, a i materialu do badan nie brakuje. > Od siebie powiem, że znałam blisko dwoje psychopatów. I oboje charakteryzowali > się właśnie owym nieprawdopodobnym, wręcz zniewalającym urokiem osobistym. Twoich dwoch znajomych psychopatow to nie jest powazna populacja w sensie liczby, chociaz istotnie, jesli ich jako probe do badan potraktowac pewnie by wyszlo, ze 100% czlonkow tej grupy ma duze zdolnosci spoleczne. Dla mnie jednak dwojka to troche za malo. Obilo mi sie o oczy kiedys w jakiejs ksiazce, ze niektorzy psychopaci maja duzo uroku albo zdolnosci manipulatorskie, ale nie sadze, aby to dotyczylo wszystkich z automatu. Metnie mi sie wydaje, ze sa tacy, smacy i owacy. Oczywiscie - moge sie mylic, wtedy bylabym wdzieczna za podanie zrodla takiego twojego przekonania, pomijajac dwojke twoich znajomych. > Według badań psychopaci stanowią ok. 1% społeczeństwa, natomiast w korporacjach > (rzecz jasna w zarządzie) jest ich ok. 8%. To moim zdaniem wstrząsające dane. Nie pamietam, w ktorej to bylo ksiazce, ale chyba tez ja czytalam :) Z tym ze ta akurat byla amerykanska, badania byly prowadzone wylacznie w USA, a tam atmosfera korporacyjna jest dosc specyficzna i na moje amatorskie oko dosc jednak rozna od tego, co sie dzieje w wiekszosci polskich przedsiebiorstw. W ogole w Polsce korporacji jest bez porownania mniej, niz w USA i mimo tego, ze neiktore z nich istotnie sa amerykanskie, to kultura korporacyjna jest jednak odrobine (czasem mniej czasem wiecej) spolszczona. Podejrzewam w zwiazku z tym, ze te statystyki i w Europie i w Polsce bylyby inne. Co oczywiscie nie zaprzecza faktowi, ze w niektorych firmach niektore cechy psychopaty pomagaja mu odniesc sukces. Jednak mysle, ze na dluzsza skale tacy ludzie rzadko kiedy sie sprawdzaja w zdrowych firmach, bo maja tez cechy, ktore ich dyskwalifikuja - nie mowie tylko o braku zasad i hamulcow, ale i np braku umiejetnosci uczenia sie z wlasnych porazek, sklonnosci do klamstw, problemy interpersonalne itd. To sie na dluzsza mete msci przeciez i to bardzo. Oczywiscie - sa firmy 'chore', ale juz pisalam, ze chetnie sie zgodze z tym, ze psychopaci dochodza do wladzy w specyficznych, chorych sytuacjach. Tylko chore czasy albo chorzy ludzie moga spowodowac wybranie chorego przywodcy. Psychopata nie musi byc skazany na prace w biznesie. Nie czytalam o takich badaniach (poszukam), ale byloby ciekawie zobaczyc, ilu ludzi z socjopatia lub aspolecznym zaburzeniem jest wsrod artystow wszelkiej masci. > Według badaczy tego zjawiska pojawienie się psychopaty w zakładzie pracy można > poznać po tym, że załoga dzieli się na dwa przeciwstawne obozy: bałwochwalczych > wielbicieli psychopaty i jego zaciekłych wrogów. Tak więc rzeczywiście, nie > wszyscy są podatni na psychomanipulację. E, ja mysle, ze sa psychopaci i psychopaci. Jedni maja charyzme i przy sprzyjajacych wiatrach potrafia zdobyc rzad dusz, inni - chocby wyszli z siebie i staneli obok sa kwitowani wzruszeniem ramion. Gdyby kazdy psychopata byl geniuszem manipulacji i socjotechnik, mielibysmy jednego takiego geniusza na sto, a to mi sie nie wydaje prawdziwe tak na oko. Odpowiedz Link Zgłoś
skrzydlate Re: Psychopaci a patriarchat 01.10.07, 10:23 Zaczęłam czytać i przestałam, zraziłam się uproszczeniami, faktem jest że porządkowanie świata wymaga pewnych uproszczeń, ale coś mi nie gra. Odnoszę wrażenie że autorka poleciała po jakiejś skrajności, jest to prawdą ale tylko skrajną, że tak powiem, dotyczy to jakiegoś marginesu... typ mężczyzny czy kobiety - fascynujący i niszczący podporządkowanych sobie ludzi wykorzystując ich do własnych celów, no i Jahwe wszystkomogący, sorry :) galimatias.. psychole są różni, przynajmniej ja znałam też tzw "ciche wody", a Jahwe niekoniecznie jest przeżywany czy odczuwany przez wiernych jako wałkoń który sie żywi władzą. To wszystko jest znacznie ciekawsze. Więcej nie przeczytałam więc zamykam dziób. Odpowiedz Link Zgłoś
lezbobimbo Re: Psychopaci a patriarchat 02.10.07, 00:48 >a Jahwe niekoniecznie> jest przeżywany czy odczuwany przez wiernych >jako wałkoń który sie żywi władzą. Echh... Ci wierni chyba w takim razie nie znaja tego, w co wierza i nie wczytywali sie w krwawe Testamenty. Rózne kwiatki jahwowskie to takie: "Nie bedziesz miec innych bogów przede mna" - czyli: "ja jestem najwazniejszy, jesli tego nie uznasz, to... ukaram Cie, albo nawet zginiesz. Jestem zazdrosny i tylko ja moge byc wyjatkowy." Ktos, kto potrafi znecac sie nad, lub nawet zabic osobe (n.p. swego wiernego albo narzeczona), która w zalozeniu ma go kochac, to wlasnie psychopata - czyli przerazajaca istota bez empatii. "Nie wzywaj imienia boga swego nadaremno" - czyli: "przyjde albo nie, nie ty masz o tym decydowac. To ja tu sprawuje kontrole, nawet jesli potrzebna ci pomoc.." "Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą. Okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia tym, którzy Mnie miłują i przestrzegają moich przykazań" - czyli jak wybacza i co obiecuje Jahwe ;) Odpowiedz Link Zgłoś
skrzydlate Re: Psychopaci a patriarchat 03.10.07, 11:16 Stary Testament to Stary Testament, a Nowy Testament to Nowy Testament, zaś duch którym jest przesycone to przesłanie mówi swoje.. wiesz.. za dużo zetknęłam sie z sytuacjami kiedy manipulowano cytatami z Biblii, można sobie nimi udowodnić co sie chce, można sobie pyszczek wycierać przy każdej okazji i zrobić parawan do wszystkiego, doświadczyłam tego bo dużo sie kręcę w środowisko ewangelików.... nie podejmę dyskusji.. bo to sie nijak ma do wiary w Boga Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Psychopaci a patriarchat 03.10.07, 23:23 skrzydlate napisała: > Stary Testament to Stary Testament, a Nowy Testament to Nowy Testament, To sa ksiazki o dwoch zupelnie roznych bogach po prostu. Zupelnie jakby starotestamentowy Jahwe w Nowym Testamencie dojrzal. Odpowiedz Link Zgłoś
malila Re: Psychopaci a patriarchat 04.10.07, 13:00 bene_gesserit napisała: > To sa ksiazki o dwoch zupelnie roznych bogach po prostu. Zupelnie > jakby starotestamentowy Jahwe w Nowym Testamencie dojrzal. Ano właśnie. Tak się zastanawiam, czy to w takim razie nie ludzie tworzą Boga na swój obraz i podobieństwo? Odpowiedz Link Zgłoś
skrzydlate Re: Psychopaci a patriarchat 04.10.07, 14:23 dokładnie, ta Biblia czy inna ... rzecz .. to są protezy, to co ważne jest w człowieku i w jego uczuciach, wiara w Boga jest w ogóle bardzo interesująca rzeczą, znam wiele osób, sama jestem wierząca i każdy "Bóg" jest inny, za wyjątkiem fundamentalistów obojętnie jakiej opcji... oni muszą być jednakowi bo by poumierali ze strachu Odpowiedz Link Zgłoś
skrzydlate Re: Psychopaci a patriarchat 04.10.07, 14:24 sprowadzając dyskusję do tematu.. zastanawiam się co to ma za znaczenie.. psychopata może być wierzący albo nie, jedno z drugim niewielki ma związek Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Psychopaci a patriarchat 04.10.07, 15:26 malila napisała: > Ano właśnie. Tak się zastanawiam, czy to w takim razie nie ludzie > tworzą Boga na swój obraz i podobieństwo? A na czyje maja tworzyc? :) Stary Testament powstawal w czasach surowych, w czasach wiary w krwawych i msciwych bogow, polecenie zabicia syna, plagi egipskie czy inne tam historie Hioba nikogo nie dziwily. A Jezus byl spolecznym geniuszem i rewolucjonista socjologicznym. Odpowiedz Link Zgłoś
lezbobimbo Re: Psychopaci a patriarchat 02.10.07, 00:55 Co do dyskusji o psychopatach: o ile dobrze pamietam, to ci slynni psychopaci czarujacy i zdolni do skutecznej manipulacji to socjopaci. Sami nie posiadaja empatii i zdolnosci wybaczania, ale umieja rozpoznac uczucia innych ludzi i skorzystac z tego, potrafia tez na tyle nad soba zapanowac, ze czesc otoczenia nie potrafi w pierwszej chwili nawet zauwazyc o co chodzi. Reszta psychopatów nie potrafi albo rozpoznac uczuc innych, albo nie umie manipulowac, albo nie potrafi zapanowac nad soba. Cecha wspólna obu rodzajów psychopatów to silna potrzeba bezwzglednej kontroli nad otoczeniem. Czy nie tak? Odpowiedz Link Zgłoś