Dodaj do ulubionych

elegancki - w porządku, ale czy to nie przesada?

01.10.07, 09:54
Jestem z chłopakiem, 22 lata, student polonistyki. Chłopak
kulturalny, oczytany, dobrze jest nam razem. Jedno tylko mnie trochę
dziwi, może dlatego, że pierwszy raz się z tym spotykam. Jest on
zawsze ubrany bardzo elegancko, aż nie wiem, czy nie przesadnie. Na
początku podobało mi się to, nie powiem, ale potem zaczęło mnie to
dziwić. Nie nosi dżinsów, ani t-shirtów, ani bluz dresowych jak
inni, przynajmniej od czasu do czasu. Zawsze wizytowe spodnie w
kant, wyjściowe buty, koszula z mankietami na spinki, a często pełny
garnitur i krawat. Wiem też, że ubiera się tak normalnie, a nie
tylko na spotkania ze mną. Oczywiście przyjemnie iść z
takim "odpicowanym" facetem, ale zaczynam się zastanawiać, czy nie
napomknąć mu, że mógłby czasami włożyć coś sportowego. Co o tym
sądzicie? Czy zaakceptować jego styl i nie zmieniać go na siłę?
Wiem, że on dobrze się czuje w takich eleganckich ciuchach, nie
krępują go jak niektórych, inaczej zresztą nie ubierałby sie tak na
codzień.
Obserwuj wątek
    • kontik_71 Re: elegancki - w porządku, ale czy to nie przesa 01.10.07, 10:03
      My tez, podobnie jak Wy, lubimy sie ubierac dla siebie. Skoro dobrze
      sie w tym czuje to raczej nie zmuszaj go do zmiany stylu...
      • ayela1 Re: elegancki - w porządku, ale czy to nie przesa 01.10.07, 10:27
        Czy mam przez to rozumieć, że Ty także preferujesz podobny styl?
        Mógłbyś mi w takim razie wyjaśnić, co Cię skłoniło do bycia takim
        elegantem? Z tego co wiem jest to raczej rzadkie. Nie mówię tu
        oczywiście o sytuacjach kiedy trzeba się tak ubrać i inaczej nie
        można, ale o codziennym stroju. Nie jest to często spotykane, żeby
        chłopak sam z siebie nmosił na codzień krawat i marynarkę, moze
        trzeba się raczej z tego cieszyć niż narzekać?
        • kontik_71 Re: elegancki - w porządku, ale czy to nie przesa 01.10.07, 10:45
          Ja mam na dzien dzisiejszy inny styl, ale w przeszlosci roznie
          bywalo :) Prawde powiedziawszy to ciezko mi powiedziec co mnie
          sklanialo i sklania do takiego czy innego stylu...
          Przyjmij jego styl jakim jest.. z biegiem czasu bedzie on ewaluowal
          i najpewniej tez pod Twoim wplywem. Wazne jest abys go nie zmuszala
          do jakiegos stylu... to nie moze byc rewolucja..
    • yagiennka Re: elegancki - w porządku, ale czy to nie przesa 01.10.07, 10:04
      Hehe skąd ja to znam :) Mój ma podobnie, z tym że jest jednak kilka ładnych lat
      starszy. No i na szczęście nosi też jeansy ale wiecznie te marynarki czy spodnie
      garniturowe do koszulki polo :D
      Oczywiście że możesz to zmienić, to kobieta ubiera faceta ;) Jak chodzicie po
      sklepach to mu powiedz co ci się podoba , jakie ciuchy i spróbuj go namówić na
      coś na luzie. Zacznie od pojedynczych rzeczy i moze zacznie nosić, jest duża
      szansa. I powtarzaj mu bez przerwy jak świetnie wygląda w takich ciuchach :) Ja
      z moim jestem na etapie pracy, hehe.
    • arszana Re: elegancki - w porządku, ale czy to nie przesa 01.10.07, 10:04
      jeszcze mu przejdzie, w tym wieku mezczyzni musza w jakis sposob
      zamanifestowac swoja oryginalnosc ( w ich mniemaniu oczywiscie, bo
      tak mlody wiek czesto szuka oryginalnosci w powierzchownosci
      niestety), ponadto, pewnie dumny ze swoich zainteresowan i studiow
      polonistycznych chce w ten sposob dostosowac to co ma w mozgu z tym
      jak wyglada, to naturalne, w jego wieku wielu chlopcow nosi czarne
      stroje z napiosem metallica badz srebrne lancuszki, spodnie na
      kolanach i kapturki itp. Chlopak ze tego wyrosnie, znudzi mu sie po
      prostu, mozesz mimochodem zapytac czy nie lubi luznych strojow, ale
      nie bedzie to dowod ze chcesz go zmieniac, musisz sie niestety
      pogodtic z tym ze natenczas sie uparl i bedzie tak wygladal, jest
      mlodym chlopcem i ma do tego prawo, a Ty albo to zaakceptuj albo no
      nie wiem.
      • ibelin26 Re: elegancki - w porządku, ale czy to nie przesa 01.10.07, 10:22
        Ja chyba bym nie zniosła gdyby facet próbował zmienić mój sposób
        ubierania. I co z tego że powtarza, że wyglądałabym super w 10
        centymetrowych szpilkach i mini rozmiarów chusteczki do nosa. Ja się
        tak nie ubiorę i już (do pracy garsonka albo garnitur, po pracy
        dzinsy i bluzeczka).

        Facet albo z tego wyrośnie, albo tak mu zostanie. Osobiście wolę
        faceta w garniturze niż w dresach na każdą okazję.

        A tak na marginiesie to ty masz problem z jego strojem a nie on.
        Byłabyś zachwycona gdyby on sugerwał ci żebyś ubierała się inaczej
        niż tobie to odpowiada.?
        • ayela1 Re: elegancki - w porządku, ale czy to nie przesa 01.10.07, 10:31
          Ale mnie objechałaś ;)Ja nie chcę nikogo na siłę zmieniać, tylko
          pytam o opinie, bo to niczęsto spotykane zjawisko, a nie uważam też,
          żeby było cos złego we włożeniu od czasu do czasu np. dżinsów czy
          tam sztruksów, bluzy dresowej i sportowych butów. Takie ubranie nie
          świadczy chyba od razu o byciu dresiarzem.
          • yagiennka Re: elegancki - w porządku, ale czy to nie przesa 01.10.07, 10:42
            Nie słuchaj ich :) Nie ma w tym nic złego że się facetowi podopowie trochę inne
            ubranie. To nie ma nic wspólnego ze zmienianiem kogoś na siłę. Wielu facetów nie
            umie się ubrac, nie ma wyczucia itp. Ubranie to tylko ubranie, opakowanie ale
            ktoś dzięi niemu nam się bardziej podoba lub mniej. Normalka.
            • kontik_71 Re: elegancki - w porządku, ale czy to nie przesa 01.10.07, 10:47
              Niestety masz racje :( Do tego dochodzi pewna niechec do zmiany
              stylu spowodowana niepewnoscia czy ten nowy nie jest dziwaczny,
              smieszny itp.... I w takich momentach jestescie niezastapione i
              tylko dzieki Wam udaje sie cos zmienic :)
            • jamesonwhiskey Re: elegancki - w porządku, ale czy to nie przesa 03.10.07, 16:05
              Wielu facetów nie
              umie się ubrac, nie ma wyczucia itp


              to ciekawe dlaczego wiekszosc projektantow to faceci
          • rosa_de_vratislavia Wszystko na głowie... 01.10.07, 19:01
            ayela1 napisała:

            >nie uważam też,żeby było cos złego we włożeniu od czasu do czasu
            >np. dżinsów czy tam sztruksów, bluzy dresowej i sportowych butów.

            Chłopak ubiera się normalnie, dośc elegancko. Nie jest jakimś
            dziwadłem. Osobiście widuję na zajęciach w LO (państwowym, nie
            jakimś elitarnym) chłopaków w koszulach i eleganckich swetrach,
            koszulach i pulowerach, koszulach i marynatkach. Nikt nie uważa ich
            za dzwiadła. Nie są ewenementem.
            Tu mamy do czynienia z dwudziestoparolatkiem, który (Bogu
            dziękować) ma swój styl i sporo wyczucia w kwestiach "ubraniowych".

            Nie rozumiem zupełnie, dlaczego wg Ciebie UBRANIE SPORTOWE
            (adidasy,bluza) jest lepsze na ulicę od marynarki(stroju typowo
            miejskiego)? Przecież to jest strój do UPRAWIANIA SPORTU!
            Buty sportowe nie służą do chodzenia na wykłady i randki, podobnie
            jak bluzy z kapturem. Twój chłopak, który przywiązuje wagę do
            formalnego stroju, z pewnością źle by się w nich czuł na ulicy.
            Nie pojedzie w góry czy na wycieczkę w spodniach z kantem i koszuli
            ze spinkami, więc odpuść sobie "edukację" ukochanego, bo będzie mu
            przykro a Ty dasz dowód braku obycia...
            • yagiennka Re: Wszystko na głowie... 01.10.07, 19:05
              Nie rozumiem zupełnie, dlaczego wg Ciebie UBRANIE SPORTOWE
              > (adidasy,bluza) jest lepsze na ulicę od marynarki(stroju typowo
              > miejskiego)? Przecież to jest strój do UPRAWIANIA SPORTU!
              > Buty sportowe nie służą do chodzenia na wykłady i randki, podobnie
              > jak bluzy z kapturem. "

              I tu się wykaząłas niestety kompletną ignorancją w sprawach mody :))) Totalnie
              nie masz racji. Istnieje coś takeigo jak sportowy styl miejski i sportowa
              elegancja - ta przeze mnie zresztą ulubiona. Poza tym style sa tak pomieszane,
              że faktycznie nosi się wszystko. Ale trzeba to umieć zestawić. Marynarka,
              koszula i krawat to nudna sztampa.
              • rosa_de_vratislavia Re: Wszystko na głowie... 01.10.07, 19:19
                yagiennka napisała:

                > Nie rozumiem zupełnie, dlaczego wg Ciebie UBRANIE SPORTOWE
                > > (adidasy,bluza) jest lepsze na ulicę od marynarki(stroju typowo
                > > miejskiego)? Przecież to jest strój do UPRAWIANIA SPORTU!
                > > Buty sportowe nie służą do chodzenia na wykłady i randki,
                podobnie
                > > jak bluzy z kapturem. "
                >
                > I tu się wykaząłas niestety kompletną ignorancją w sprawach
                mody :))) Totalnie
                > nie masz racji. Istnieje coś takeigo jak sportowy styl miejski i
                sportowa
                > elegancja

                Zgadza się, istnieją. Ale zestaw najczęściej spotykany na ulicach u
                dwudziestolatków to:bluza sportowa(ach te napisy "adidas", "nike")+
                niebieskie jeansy+ ewidentnie sportowe buty (często firmowe, po
                kilkaset złotych,ale ewidentnie przeznaczone np. do gry w kosza lub
                joggingu).
                Ewidentnie nie ma to nic wspólnego z miejskim stylem, który
                wymaga,za przeproszeniem, bo słowo brzydkie...kreatywności.
                Noszenie marynarek i wełnianych spodni nie jest absolutnie
                wykroczeniem modowym,natomiast latanie w stroju sportowym non
                stop,niezależnie od okoliczności - owszem.

                Garnitur (lub spodnie+marynarka - niekoniecznie z tego samego
                materiału) nie są, jak piszesz, odpowiednikiem sukni
                koktajlowej/wieczorowej. W zależności od rodzaju
                materiału,fasonu,dodatków i koloru mogą być strojem
                codziennym/wizytowym/galowym.
                Elegancki mężczyzna może nawet na grzyby iść w samodziałowej
                marynarce na sweter i sztruksowych spodniach,nałożywszy do tego
                kalosze. A w letni poranek na zajęciach na pewno nie bedzie raził
                jasny lniany garnitur, niekoniecznie skrajnie odprasowany, prawda?
                • rosa_de_vratislavia Re: Wszystko na głowie... 01.10.07, 19:27
                  rosa_de_vratislavia napisała:

                  > ewidentnie sportowe buty (często firmowe, po
                  > kilkaset złotych,ale ewidentnie przeznaczone np. do gry w kosza
                  lub joggingu). Ewidentnie nie ma to nic wspólnego[...]

                  Przepraszam,za to EWIDENTNIE, coś mi się w głowę stać musiało:)
                • znowuwzyciuminiewyszlo Re: Wszystko na głowie... 02.10.07, 11:10
                  O sukienkach koktajlowych/wieczorowych pisałam ja, dlatego odpowiem.

                  Przytoczę najpierw cytat z postu głównego:
                  "Zawsze wizytowe spodnie w
                  kant, wyjściowe buty, koszula z mankietami na spinki, a często pełny
                  garnitur i krawat."

                  To co dziewczyna opisuje to nie jest styl który Ty przytoczyłaś - marynarka na
                  sweter na grzyby, sztruksy, płocienna marynarka (jednym słowem różnorodność).
                  Uważam że spinki w mankietach na każdą okazję i spodnie w kant to nieumiejętność
                  dobrania stroju do okazji. I zarazem brak elegancji.
                  • yagiennka Re: Wszystko na głowie... 03.10.07, 21:16
                    Właśnie :)
                • yagiennka Re: Wszystko na głowie... 03.10.07, 21:15
                  A czy ja coś pisalam o nastolatkach biegających na sportowo po ulicach? Poza tym
                  zapewniam cię że oni te bluzy i buty kupują w sklepach typu Reserved czy House
                  czy Cropp Town które nie sa w ogóle sklepami sportowymi i właśnie mają styl
                  miejski, na luzie. A i Adidas ma buty miejskie, do chodzenia, jest taki fason.
                  Dla mnie agrnitur to garnitur, strój wyjściowy. Marynarka sama to coś innego,
                  może być marynarka sztruksowa czy inna na luzie i do tego np jeansy czy zupełnie
                  inne spodnie, i z bojówkami widziałam ;) Ale z tego co pisze autorka wątku jej
                  facet ubiera się na biznesmana, czyli sztywniacko i nie do swojego wieku.
    • ayela1 Re: elegancki - w porządku, ale czy to nie przesa 01.10.07, 11:03
      Tak naprawdę to mnie mój elegancik bardzo się podoba w swoich
      krawatach i garniturach. To go wyróżnia z tłumu. Akceptuję jego styl
      i wiem, że nie czułby się dobrze gdyby nagle miał zacząć nosić tylko
      dresy, i jeszcze może ostrzyc się na zapałkę i nosić trzydniowy
      zarost. Taki zresztą na pewno nie podobałby mi się, choć wiem ,że
      dla dla niektórych tacy brutale są pociągający. Chodziło mi tylko o
      drobną sugestię w stronę lekkich zmian, a właściwie odmiany od czasu
      do czasu. No i o dowiedzenie się co Wy myślicie jak młody chłopak
      ubiera się w ten sposób, czy jest to zaskakujące, czy moze
      zwyczajne, bo dla mnie nie kryje nowe i niespotykane.
    • znowuwzyciuminiewyszlo Re: elegancki - w porządku, ale czy to nie przesa 01.10.07, 11:07
      Czy tylko mnie sie wydaje, ze noszenie garnituru na kazda okazje swiadczy
      wlasnie o totalnym braku elegancji? No bo jesli garnitur jest strojem
      codziennym, to w jaki sposob zaznaczyc wyjatkowosc jakiejs specjalnej okazji
      (jak slub chociazby)? 'Przesadna elegancja' to tak naprawde jej brak. Co
      powiedzialybyscie o kobiecie chodzacej na co dzien w sukienkach koktajlowych,
      lub nie daj boże, wieczorowych?
      • thomas.michael Re: elegancki - w porządku, ale czy to nie przesa 01.10.07, 11:26
        Wyjątkowość specjalnych uroczystości można podkreślic np. włożeniem
        smokingu lub garnituru smokingowego (z jedwabnymi klapami), czarnego
        garnituru i muszki, można (a nawet trzeba) do tego wszystkiego
        włożyć lakierki, bo w lakierkach to chyba nikt codziennie nie
        chodzi. Jak widać, jesr sporo możliwości. Ja osobiście także
        najlepiej się czuję ubrany elegancko i zestaw garnitur i krawat "bez
        okazji" nie jest dla mnie niczym wyjątkowym. Uważam, że to właśnie
        świadczy o dojrzałości, bo jak wiadomo dzieci zawsze na takie
        ubranie patrzą z najwyższą niechęcią, co najczęściej się pzrenosi na
        lata późniejszei w szafie wisi zazwyczaj jeden dyżurny gajer na
        wszystkie okazje. Nie zawsze oczywiście jestem w garnku i pod
        krawatem, ale wtedy też właśnie ubieram spodnie garniturowe,
        wizytową koszulę i kamizelkę.
        • znowuwzyciuminiewyszlo Re: elegancki - w porządku, ale czy to nie przesa 01.10.07, 11:45
          te smokingi, muchy itd to rozumiem na swoj slub, a co z cudzym? Dla mnie
          elegancja to nie noszenie w kolko wizytowych ubran ale umiejetnowsc dobrania
          stroju na kazda okazje. Jesli jeszcze w tej roznorodnosci ktos potrafi
          wypracowac swoj styl - to jest super. Ja dobrze czuje sie zarowno w sztruksach
          jak i w wizytowym ubraniu i wiem co kiedy zalozyc. Kropka.
      • kalina.tt Re: elegancki - w porządku, ale czy to nie przesa 02.10.07, 11:38
        znowuwzyciuminiewyszlo napisała:

        > Czy tylko mnie sie wydaje, ze noszenie garnituru na kazda okazje swiadczy
        > wlasnie o totalnym braku elegancji?

        Nie tylko Tobie :))
        Wyobraziłam sobie tego chłopaka biegającego wieczorem z ukochaną po plaży :))
        W moim odczuciu, ktoś, kto nosi ciągle to samo, jest po prostu nudny, bark mu
        polotu, fantazji.
        • znowuwzyciuminiewyszlo Re: elegancki - w porządku, ale czy to nie przesa 02.10.07, 11:59
          uuuf :-) te spinki w mankietach na kazda okazje nie daja mi od wczoraj spac.
          Ciekawe czy ma kąpielówki z mankietami i spinkami ;-)
    • butterflymk Re: elegancki - w porządku, ale czy to nie przesa 01.10.07, 11:20
      Po prostu mu powiedz żeby sie wyloozował
      i że chciałabyś go zobaczyc w stylu "jeansowym"
      przeciez na kazde spotkanie w gajerku
      nie dość że jst mu nie wygodnie to
      nawet nie pasuje w gajerku np żeby do parku na spacer lub do kina
      albo do domu żeby posiedziec na kanapie czy łózku :)


    • prom_do_szwecji Re: elegancki - w porządku, ale czy to nie przesa 01.10.07, 13:47
      Mój mecenas (ten, z którym mi niestety zaiskrzeć nie chce), co odkąd
      go pamiętam w garniturze w którym wyglada absolutnie beznadziejnie
      chudo, przyjechal do mnie w piatek w fajnych dzinsach, fajnym
      tiszercie, fajnej kurtce i wyglądał pieć razy lepiej niz zazwyczaj.
      Nie wiem tylko jak mu powiedzieć, ze okulary tez powinien zmienić ;(
    • modliszka24 Re: elegancki - w porządku, ale czy to nie przesa 01.10.07, 14:16
      jak bedziesz go zmieniala nic Wam z tego nie wyjdzie
      • lupus76 Re: elegancki - w porządku, ale czy to nie przesa 01.10.07, 14:20
        modliszka24 napisała:

        > jak bedziesz go zmieniala nic Wam z tego nie wyjdzie

        Jak go zmieni na inny model - to z założenia nic nie wyjdzie ;)
    • eska60 Re: elegancki - w porządku, ale czy to nie przesa 01.10.07, 17:26
      Hej! A może tak namów go na jakiś plenerowy wypad - nad jezioro w
      góry albo do lasu na spacerek - i zobaczysz jak się wylansuje ;-) i
      ewentualnie wtedy możesz mu napomknąć, że fajnie wygląda w sportoym
      ubraniu (no chyba, że nie będzie fajnie wyglądał :-P - ale
      przynajmniej zobaczysz go w innej wersji)A jeśli na taką imprezę
      wciśnie się w garniturek - hmmm to warte będzie zastanowienia! Acha -
      dowiedz się czy sam sobie prasuje to eleganckie ubranko - bo jakby
      Wam wyszło coś więcej i będzie oczekiwał od żonki codziennie nowego
      wyprasowanego ubranka - to pół godz dziennie nie Twoje ;-)!
      Pozdrawiam!
    • agaduch Re: elegancki - w porządku, ale czy to nie przesa 01.10.07, 19:26
      A mnie się wydaje, że nie chcesz Go zmieniać a jesteś tylko zaintrygowana Jego stylem. Proponuję pociągnąć Go za język co w tym stylu jest takiego, że szczególnie Mu odpowiada, tak bez napadanie, że ma się przebrać a raczej z podziwem, to bardziej się otworzy i poopowiada. A jak chcesz Go zobaczyć na luzie to proponuję wypad na rower. Uwaga: ten styl może być pierwszą oznaką dziwactwa, które będzie się z wiekiem pogłębiało.
    • qw994 Re: elegancki - w porządku, ale czy to nie przesa 01.10.07, 19:35
      Eleganckie ubieranie się oznacza ubieranie stosownie do okazji.
      Jeśli on non-stop nosi garnitury, to niestety elegancki nie jest.

      A propos, co ona na siebie zakłada na grillowanie u znajomych? :)
      • znowuwzyciuminiewyszlo Re: elegancki - w porządku, ale czy to nie przesa 02.10.07, 11:06
        uuuuf, no w końcu ktoś się ze mną zgadza!
    • spragnienie Re: elegancki - w porządku, ale czy to nie przesa 01.10.07, 20:00
      uwielbiam eleganckich facetow, ubostwaim ich;-). Moim idealem jest Mr. Big z
      Sexu w Wielkim Miescie, osobiscie nie spotkalam;-), moj maz woli styl sportowy,
      dzinsy, koszula, bluza i te klimaty. Musze to przezyc, choc jak trzeba to
      przywdzieje garniak i wyglada w nim bosko!!!!!!
      Moze zapros swojego elegancika na rower albo spacer po lesie??? Sprawdz czy
      normalny stroj takze wchodzi w gre. Luzi byc elegnacki to dobrze, ale na pewne
      okazje nie przystoi byc takim;-).
      Ni9e zmieniaj go na sile, ale mozesz mu napomknac, ze faceci w dzinsach sa seksi;-).
    • ayela1 Re: elegancki - w porządku, ale czy to nie przesa 03.10.07, 07:29
      Nie jest tak,że cały czas chodzi w garniturze, co to to nie. Czasami
      tylko wkłada cały garnitur, przeważnie jest to wersja taka garnitur
      bez marynarki, tzn. garniturowe spodnie, koszula, krawat, na to
      kurtka lub sweter. Jeśli chodzi o krawat to rzeczywiście rzadko
      sobie odpuszcza. Przypuszczam, że wyniósł takie przyzwyczajenia z
      domu, który można nazwać trochę staroświeckim.
      • thomas.michael kindersztuba, czyli co wypada, a co nie 03.10.07, 13:58
        Możliwe, że wyniósł to z domu. Osobiście nie uważam, żeby było to
        coś złego. Ja też pochodzę z domu, w którym obowiązywały zasady jak
        na dzisiejsze czasy staroświeckie, także co do ubioru. Dzisiaj
        bardzo to sobie cenię, chociaż kiedys oczywiście nie bardzo mi się
        to podobało. Byłem jednak stopniowo wprowadzany w zasady dorosłości
        i obecnie jestem za to wdzięczny. Miałem chyba jakieś 16 lat kiedy w
        pewną sobotę pojechałem z ojcem do centrum handlowego. Po
        załatwieniu innych zakupów zbieraliśmy się do powrotu, gdy ojciec
        wszedł do sklepu z garniturami. Pokazał mi popielaty garnitur i
        spytał:
        - Podoba ci się?
        Wybrał odpowiedni rozmiar i powiedział:
        - No to idź przymierzyć.
        Gdy okazało się, że garnitur pasuje, ojciec wziął jeszcze białą
        koszulę i jedwabny błękitny krawat, zapłacił i wyszliśmy. W drodze
        do domu zapytałem, po co te wszystkie ubrania, czy szykuje się jakaś
        uroczystość. Ojciec powiedział:
        - Jesteś już młodym mężczyzną. Zaczynają cię obowiązywać inne
        zasady, bardziej rygorystyczne. W twoim wieku nie wypada już, żebyś
        cały czas ubierał się młodzieżowo. Dlatego chciałbym, żebyś na
        niedziele zakładał garnitur i krawat.
        Powiedziałem, że dobrze, chociaż wcale mi się to nie podobało. W
        domu ojciec przyszedł do mnie i dał mi jeszzce jakieś pudełko,
        mówiąc:
        - Koszula, którą ci dzisiaj kupiłem ma mankiety zapinane na spinki.
        Masz tu jedną z moich par, są już twoje.
        Nazajutrz rano rzeczywiście włożyłem nowe ubranie, zapiąłem mankiety
        na spinki, po czym stanąłem przed lustrem i zacżąłem mocować się z
        krawatem. Ojciec podszedł do mnie i powiedział:
        - Poczekaj, zaraz ci pokażę jak wiązać krawat. Powinieneś nauczyć
        się wiązać krawat na kilka sposobów, kiedyś pokażę ci inne z nich.
        Tego dnia po raz pierwszy usiadłem do śniadania ubrany w gajerek,
        krawat i wyjściowe buty, bo oczywiście nie w kapciach. Na początku
        czułem się trochę dziwnie, sytuacja była dla mnie nowa, do tamtej
        pory jak większość chłopaków w moim wieku ubierałem się tak tylko na
        święta lub początek czy zakończenie szkoły, ale szybko się
        przyzwyczaiłem i nie krępowało mnie to. Pamiętam, że tego dnia
        przyszedł do nas wujek, brat ojca i został na obiedzie. Poczułem się
        wtedy naprawdę bardziej dojrzale, siedząc z nimi przy stole tak
        elegancko ubrany, bo ojciec i wujek też byli w gajerach i pod
        krawatem i czułem mniejszy dystans niż dawniej, kiedy czułem się tak
        szczylowato. Od tamtej pory rzeczywiście co niedziela zakładałem
        gajerek i śledzia, i szybko się do tego przyzwyczaiłem, że nie
        wyobrażałem sobie później jak może byc inzczej, była to dla mnie
        pewna oczywistość. Czasem przychodzili do mnie koledzy, niektórzy
        się dziwili, zdarzały się ironiczne uśmieszki, ale to szybko mijało
        i wyczuwałem nawet, że mi tego trochę zazdroszczą i sami chcieli by
        tak się ubrać, tylko wstyd przed tym co powiedzą inni itp. Potem na
        studiach coraz częściej sam w zwykłe dni zacząłem wkładać marynarkę
        lub cały garnitur, a nawet krawat i stało się to dla mnie zupełnie
        naturalne. Oczywiście, że nie chodziłem tak na plażę czy do lasu,
        ale w zwykłe "miejskie" dni.
        Zapamiętałem tak dobrze to wydarzenie, bo wtedy to poczułem, że
        naprawdę już nie jestem szczawikiem, tylko dorastającym mężczyzną,
        co wpłynęło także na moje zachowanie, uważam, ze stałem się dzieki
        temu bardziej szarmancki i kulturalny i nie krępuję się tak o sobie
        powiedzieć. Takie sytuacje jak gdy ojciec uczy cię wiązać krawat lub
        daruje ci swoje spinki pozwalają na poczucie przejścia w świat
        dojrzałych mężczyzn, gdzie nie ma już miejsca na zachowanie, które
        przystoi w dzieciństwie i gdzie obowiązują inne normy.
        Dzisiaj już w bardzo niewielu stosuje się taką kindersztubę, ale
        uważam, że to wielka szkoda, bo potem młodzi ludzie zachowują się
        tak jak się zachowują. Ja też jestem jeszcze młodym człowiekiem
        przed 30-tką, ale nie podoba mi się to.
        • znowuwzyciuminiewyszlo Re: kindersztuba, czyli co wypada, a co nie 03.10.07, 16:18
          a widzisz, sam przyznasz ze rodzice każąc nosić Ci garnitur w niedziele chcieli
          w ten sposób podkreślić wyjątkowość tego dnia. Natomiast Ty nosząc garnitur na
          co dzień gubisz właśnie tę symbolikę odświętności.
          • thomas.michael Re: kindersztuba, czyli co wypada, a co nie 05.10.07, 10:58
            Nie, chodziło o to, żeby wprowadzić młodego człowieka w świat gdzie
            mężczyznę w pewnym wieku obowiązuje strój bardziej poważny i
            bardziej rygorystyczne zasady niż w młodszych latach. Garnitur w
            niedzielę był tylko takim preludium, żeby przyzwyczaić się do
            częstszego noszenia takiego stroju, i żeby stało się nawykiem. I
            udało się to. Dzisiaj garnitur i krawat nie krępuje mnie wcale, w
            przeciwieństwie do wielu moich rówieśników, dla których jest to zło
            konieczne. Może ułatwiał mi to fakt, że ojciec również na codzień
            nosił garnitur i krawat, także w domu, i utrwalił mi się obraz, że
            tak właśnie powinno być w dorosłym wieku. Nie chodziło właśnie o
            odświętność, tylko o to, żeby pokazać, że jest to zupełnie naturalna
            w pewnym wieku sytuacja, a nie ubiór na specjalne okazje. Kiedy
            skończyłem liceum, tak już się do tego przyzwyczaiłem, że z własnej
            woli zacząłem wkładać gajer i "zwis". Jak muz mówiłem, ułatwiło to
            też zmniejszenie dystansu i ogólnie uważam, że wyszło to na
            dobre.
            • znowuwzyciuminiewyszlo Re: kindersztuba, czyli co wypada, a co nie 05.10.07, 12:01
              > skończyłem liceum, tak już się do tego przyzwyczaiłem, że z własnej
              > woli zacząłem wkładać gajer i "zwis".


              jak slysze tego typu wyrażenia w ustach elegancika w garniturku to smiac mi sie
              chce.
              • thomas.michael Re: kindersztuba, czyli co wypada, a co nie 05.10.07, 12:09
                Wbrew pozorom, elegancik w garniturku to zwykły człowiek.
    • marta.uparta Re: elegancki - w porządku, ale czy to nie przesa 03.10.07, 16:16
      ciekawe kto mu prasuje koszulki, he?
    • ansag O matko! 03.10.07, 20:52
      Zostaw go w spokoju - ja zawsze jestem ubrana elegancko - spódnica, albo spodnie w kant, koszule, żakiety, płaszcze, pantofle itp. - sytuacja ode mnie tego nie wymaga, jestem zwykłą studentką.
      Ale uwielbiam tak się ubierać i na pewno nie włożyłabym jeansów, adidasów albo bluzy tylko dlatego, że mój facet by sobie tego zażyczył.
      Marzę o facecie, który na codzień by się ubierał tak, jak Twój - tylko pozazdrościć! Jeśli czuje się w tym dobrze/swobodnie/wygodnie, to nie czepiaj się, tylko CIESZ!
      • yagiennka Re: O matko! 03.10.07, 21:18
        A z czego ona ma się cieszyć jak jej się to nie podoba? Może się zamiencie
        facetami?;)
        • uyu Ciesz sie, dziewczyno zamiast narzekac :)) 03.10.07, 21:37
          Nie wiem dlaczego garnitur jest dla ciebie synonimem wyrafinowanej
          elegancji? Przeciez to tylko garnitur. Stroj w ktorym codziennie
          miliony mezczyzn na swiecie udaja sie do pracy lub na zajecia.

          Przez ostatnie czternascie miesiecy czyli od czasu gdy przebywam w
          kraju, udalo mi sie wypatrzec zaledwie kilku porzadnie ubranych
          mezczyzn. Wiekszosc polskich supermenow myli plaze i boisko z ulica.
          Laza w wypchanych portkach i rozciagnietych T-shirtach. Niedlugo
          wyjda na ulice w rozdeptanych pantoflach i kalesonach. No i te
          wygolone lby !!! Jednym slowem moda nastolatkow z zakazanych
          przedmiesc w wykonaniu brzuchatych i podtatusialych polskich matcho.

          Twoj chlopak moze w kazdej chwili pokazac sie w kazdym miejscu na
          swiecie i nikt nie zakarze mu wejscia do restauracji a pracownicy
          banku nie zawolaja na jego widok ochrony.

          Ciesz sie, ze masz dobrze wychowanego, kulturalnego, inteligentnego
          i dobrze ubranego mezczyzne za ktorego nie bedziesz nigdzie musiala
          sie wstydzic.
          • uyu Re: Ciesz sie, dziewczyno zamiast narzekac :)) 03.10.07, 21:38
            erratum
            jest: zakarze - ma byc: zakaze
        • ansag Re: O matko! 05.10.07, 20:45
          > A z czego ona ma się cieszyć jak jej się to nie podoba? Może się zamiencie
          > facetami?;)

          Dogadamy się na priv ;)

          A jeśli jej się to nie podoba, to nie znaczy, że musi go zmieniać. Powinna zaakceptować.
    • thomas.michael Uprzedzenie 05.10.07, 11:13
      Nie wiem, skąd wziął się mit, że garnitur noszony codziennie jest
      wykroczeniem przeciwko elegancji. Takim wykroczeniem jest np.
      przyjście do filharmonii w szortach i t-shircie lub na wieczorowe
      przyjęcie w dresie. Garnitur jest strojem, który jak najbardziej
      pasuje do zwykłego dnia, a nie jest jakimś zaznaczeniem
      odświętności. Ubieranie się stosownie do okazji, jak podkreślają
      niektórzy, oznacza, że strój sportowy wkładamy uprawiając sport, na
      plaże bierzemy kąpielówki, ale garnitur jest jak najbardziej
      stosowny, żeby nosic go także w domu, w mieście po pracy itp.
      Oczywiście, na różne okazje wkładamy odpowiednie warianty
      kolorystyczne, tyczy się to takze koszuli i krawata, ale nie dotyczy
      to garnituru jako takiego. Co to za przesądy? Pojawia się pytanie,
      jeśli nosisz gajerek codziennie, to jak ubierasz się na różne
      uroczystości. Otóż, to że ktoś codziennie nosi garnitur, nie
      oznacza, że musi na uroczystości przebijać to jeszcze bardziej
      galowym strojem. Po prostu, występuje się wtedy takze w garniturze i
      już. W dzień nosi się raczej jasne odcienie, więc na wieczór zmiana
      na ciemne już podkreśla większą elegancję. A uroczystość dnia można
      podkreślić także np. bardziej wykwintym menu, a nie koniecznie
      strojem.
      • znowuwzyciuminiewyszlo Re: Uprzedzenie 05.10.07, 11:59
        thomas.michael napisał:

        > Nie wiem, skąd wziął się mit, że garnitur noszony codziennie jest
        > wykroczeniem przeciwko elegancji.

        To, że Ty sie z tym nie zgadzasz, nie czyni z tego twierdzenia mitu.

        Takim wykroczeniem jest np.
        > przyjście do filharmonii w szortach i t-shircie lub na wieczorowe
        > przyjęcie w dresie.

        A czy ktoś mówi że jest inaczej?

        Garnitur jest strojem, który jak najbardziej
        > pasuje do zwykłego dnia, a nie jest jakimś zaznaczeniem
        > odświętności. Ubieranie się stosownie do okazji, jak podkreślają
        > niektórzy, oznacza, że strój sportowy wkładamy uprawiając sport, na
        > plaże bierzemy kąpielówki, ale garnitur jest jak najbardziej
        > stosowny, żeby nosic go także w domu, w mieście po pracy itp.

        Również na rynek, do supermarketu? Zdawać by się mogło, że wg Ciebie istnieja 3
        kategorie ubrań męskich - dres, kąpielówki i gajerek. A to chyba nie do końca
        prawda. Nikt tutaj nie twierdzi, że dres powinien być strojem codziennym. Ale
        jest przecież tyle innych możliwości!

        > Oczywiście, na różne okazje wkładamy odpowiednie warianty
        > kolorystyczne, tyczy się to takze koszuli i krawata, ale nie dotyczy
        > to garnituru jako takiego. Co to za przesądy?

        To nie przesądy. Takie są prawa mody i savoir-vivre'u, czy nam się to podoba czy
        nie.

        Pojawia się pytanie,
        > jeśli nosisz gajerek codziennie, to jak ubierasz się na różne
        > uroczystości. Otóż, to że ktoś codziennie nosi garnitur, nie
        > oznacza, że musi na uroczystości przebijać to jeszcze bardziej
        > galowym strojem. Po prostu, występuje się wtedy takze w garniturze i
        > już.

        Świetnie, no i to jest właśnie brak elegancji.

        W dzień nosi się raczej jasne odcienie, więc na wieczór zmiana
        > na ciemne już podkreśla większą elegancję. A uroczystość dnia można
        > podkreślić także np. bardziej wykwintym menu, a nie koniecznie
        > strojem.

        A kto powiedział, że tylko strojem należy podkreślać?
        • thomas.michael Re: Uprzedzenie 05.10.07, 12:15
          Mam wrażenie, że przedstawiasz tylko własne zdanie, nie powołując
          się na żadne inne źródła. Kto w ogóle decyduje o tym ,co jest zgodne
          z zasadami elegancji, jakiś jeden człowiek? Jeśli tak, to jaki?
          Chyba jednak każdy z "ekspertów" przedstawia swoją własną opinię,
          opartą na subiektywnych przekonaniach, czasami są one zbieżne,
          czasem nie. Więc któremu z nich wierzyć?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka