ma-rzena
03.10.07, 15:02
hej! właśnie niedawno zaczęłam pierwszą pracę po studiach - taką na
etat, 8 godzin dziennie. Jako studentka pracowałam już na umowę
zlecenie, dawałam korepetycje, przez parę miesięcy na 5 roku studiów
uczyłam w szkole. Zajęć mialam sporo, ale czułam się szczęśliwa.
Teraz wstaję rano do jednej pracy, jestem niby w domu o 16.30, ale
przyznam, że czegoś mi brakuje. Jakaś taka depresja mnie dopada, że
to już koniec studiów i studenckiego życia, że nie urwę się z pracy
tak jak mogłam urwać się z zajęć, że wakacje nie będą trwały 2
miesiące tylko 21 dni urlopu itp itd. Normalnie aż mi się czasem
płakać chce. Nie potrafię wydorośleć czy co? Dodam jeszcze, że
przeprowadziłam się właśnie z chłopakiem za pracą do wielkiego
miasta i może też tęsknota za domem mnie tak dobija...Miałyście
podobne myśli po studiach, jak zaczynałyście pracę?