20.10.07, 20:23
Wiersz Schillera

Wtem leci rękawiczka z krużganków pałacu,
Z rąk nadobnej Marty
Pada między tygrysa i miedzy lamparty,
Na środek placu.

Marta z uśmiechem rzecze do Emroda:
"Kto mię tak kocha, jak po tysiąc razy
Czułymi przysiągł wyrazy,
Niechaj mi teraz rękawiczkę poda".

Emrod przeskoczył zapory,
Idzie pomiędzy potwory,
Śmiało rękawiczkę bierze.
Dziwią się panie, dziwią się rycerze.

A on w zwycięskiej chwale
Wstępuje na krużganki.
Tam od radosnej witany kochanki,
Rycerz w jej oczy rękawiczkę rzucił:

"Pani! twych dzięków nie trzeba mi wcale!"
To rzekł i poszedł, i więcej nie wrócił.
-----------------------------------------------------------------
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka