0_pok
24.10.07, 23:33
Witam Wszystkich
Chchialabym opowiedziec Wam moja historie.Zaczelo sie od pewnego
chlopaka.Bardzo mi sie podobal.Zaczelismy byc ze soba.Na poczatku bylo
cudownie,az zachlysnelam sie tym szczesciem.Czulam sie
jedyna,najwspanialsza,poprostu fruwalam nad ziemia.Msyalam o nim dzien i
noc,jaki jest cudowny,jakie mam szczescie.Po pol roku odkrylam ze gdy ja
wieczorem mysle o nim w samych superlatywach,on siedzi calymi nocami na
stronach porno.Podeszlam do tego dosc dziecinnie,poczulam sie
zdradzona,oszukana,moje zaufanie zostalo zachwiane(bo caly moj obraz tego
zwiazku sie zburzyl).Poklocilismy sie.Taka bylam wkurzona ze chcialam
odejsc.Najpierw w zlosci powiedzial mi ze to moja wina bo za malo seksu mu
daje.Ale potem przekonal mnie ze juz nie bedzie mnie oszukiwal,ze mu to do
niczego niepotrzebne i zebym zostala.I zostalam.BO tak strasznie mi nanim
zalezalo.Ale te jego slowa mnie zranily.Z takiej sielanki wpadlam w jakas
glupia beznadzieje.Ale pozniej ukladalo sie jakos.Ja zaczelam robic wszystko
zeby bardziej mu sie podobac.Zatracilam sie w tym.Caly czas go kontrolowałam,
nie dawałam oddechu.To byl moj blad wiem to teraz.PO dlugim czasie
zamieszkalismy razem.I wtedy zaczela sie jatka.On probowal wszystkch sposobow
zeby to robic i ukrywac przede mna.Jak mnie nie bylo,jak gdzies wyszlam.Ja
stalam sie troche drazliwa na ten temat, a on wykorzystywal to np w klotni.Np
poklocilismy sie o jakas bzdure a on łup do kompa i na zlosc mi "o to teraz
zobczysz jak jęczą bedzesz slyszec w drugim pokoju". The best of wszystkich
tekstow przy okazji tego tematu to byly:
"przy Tobie mi nie staje a na pornusach tak"
"tez obejrzyj to moze nauczysz sie jak sie dupa rusza"
"obejrzyj sobie striptiz to moze sie nauczysz go robic"
"moze bys sie zaintresowala bardziej tym tematem (jakbym nie wiedziala wogole
o co chodzi"
To tylko kilka ale wiecej nie pamietam jak narazie.
Nie bede was zanudzalaa cala historia.W sumie to chcialam napisac tego posta
po to zeby "pochwalic sie epitetami"jakie mnie doleciały z ust chlopaka
ktorego kochalam nad zycie.
A wiec uslyszalam, ze jestem @@@,rurą,suką @@@aną,że@@@ mi głęboko w dupę,ze
jestem niedo@@@ana,psychiczna,zebym nie "brąchała",skończyła @@@ić bzdury,że
może na mnie nasr..,ze @@@ie mi zęby, przestawi szczęke,wy@@@i w ryj.To nie
bylo wszystko jednorazowo tylko w czesciach.Oprócz tego w momencie gdy to
wszystko mówil szarpał mnie bardzo.Bił pięściami po kolanach żebym nie miala
śladów,szarpał za włosy, po rękach ściskał tak ze miałam krwiaki.łapał mnie za
buzię jak psa,i syczał jakim gównem dla niego jestem. To jest recepta na to
żebym człowiek poczuł sie jak kompletne zero.
Wiecie na czym polega tragizm sytuacji????
Ze ja nie potrafiłam go znienawidzic za to. Nie mialam w zyciu latwo,nie mam
przyjaciol czy znajomych.Cale zycie czulam sie niedowartosciowana.I wiecie co?
PO takich sytuacjach to ja do niego jechalam.Prosilam go zeby do mnie
wrocil.Nie mialam za grosz honoru. Spodziewam sie ze napiszecie jaka pusta
jestem.Lae nie potrafilam odnalesc sie w swiecie.Nie umialam zyc bez
niego.Wtedy on fundowal mi nastepna dawke wyzwisk i szarpania.POtem sie
uspokajal.Zaczynal byc cudowny.Rozumial mnie w calym moim beznadziejnym
zyciu.Byl jedyna osoba ktora wogole mnie rozumiala.I to nie pozwalalo mi na
odejscie.Tkie sytuacje sie powtarzaly.I wiecie co??
Zerwal ze mna.Wsros kolenych wyzwisk i szarpan,powiedzial ze to koniec.Ze mnie
nienawidzi.Ze zepsulam mu zdrowie.ZE nie chce mnie w zyciu.
A ja nie potrafie sie z tym pogodzic.Moze zycie wypelnia pustka.NIe mam z kim
rozmawiac.Tylko jego mialam. I wszystko znosilam, nie potrafilam przestac
kochac.Nadal kocham.Nawet po tym co on zrobil.Jestem przerazona zyciem.Jestem
sama zupelnia.Nie mam nikogo.Nienawidze siebie za to ze stracilam caly
honor.Ze nie potrafilam przestac kochac. a on? on przestal.Powiedzial ze jest
mu beze mnie super.Wiecie co , juz nawet nie wiem co pisze.To wszystko
rozdziera mnie wyrywa serce i łamie na kawalki. Chcialabym nie zyc.dzieki
wszystkim kto to przeczyta.tylko chcialam sie wygadac bo nie mam komu.
Mam tylko jedno pytanie.Czy ktos z Was zostal tak potraktowany, albo kogos
potraktował? Czy znacie jakies usprawiedliwienie takiego zachowania?