Dodaj do ulubionych

ręce opadają...

28.10.07, 20:35
Boże nie mam już siły. Próbowałam ratować związek, ale chyba nic z tego. Nie
wiem czy warto. Trafiłam na dziwnego faceta. Dość często pije, przez co
spotykaja mnie nieprzyjemności z jego strony. żadne tam rękoczyny, ale czasem
wulgaryzmy itp. Ponad to jest cholernym zazdrośnikiem, a ja wychodzac gdzieś z
koleżankami zawsze się nasłucham, a po wszystkim jestem "przepytywana" .
zawsze niby w humorystyczny sposób, ale jednak. Czasem jest dobrze, częściej
gorzej. Ale nie potrafie sie uwolnić. Jesteśmy ze sobą 6 lat. Kilka razy juz
próbowałam kończyć związek, ale on zawsze wszystko wykręci takk, że wszystko
wydaje mi się moją winą. I wracam do niego. Po kilku miesiącach znów chcę
odejść, bo on nigdy się nie zmienia. Twierdzi, że nie musi, bo taki juz jest.
Ech...Beznadzieja. Chciałabym miećw końcu siłę by to wszystko zakonczyc i
uciec w cholere.
Obserwuj wątek
    • atat54 Re: ręce opadają... 28.10.07, 20:38
      jak najszybciej uciekaj i najlepiej zewrwij kontakt ponieważ sama siebie
      krzywdzisz a i tak nic z tego nie będzie
      • ewel-krak81 Re: ręce opadają... 28.10.07, 21:00
        łatwo powiedzieć, trudniej zrobić...
    • nuova Re: ręce opadają... 28.10.07, 21:02
      > Boże nie mam już siły

      nic dziwnego, bo jesteś wspóluzależniona, dlatego m.in wierzysz w jego poprawę
      choć życie pokazywało, ze poprawy ani widu ani słychu.
      • nuova Re: ręce opadają... 28.10.07, 21:08
        S-pieprzaj od niego, bo takie ratowanie zwiazku nie ma sensu!
        On woli alkohol.
        Chyba, ze chcesz potem łazić do poradni po pomoc, bo np: pobił Cie pod wpływem.
        Obym nie miała racji :0

        Powodzenia!
        • czerwonowlosa Re: ręce opadają... 28.10.07, 21:11
          on jak sie zmieni to tylko na gorsze!
          bierz odwage w obie rece i zmykaj od niego jak najszybciej!!!
    • iberia.pl Re: ręce opadają...jak czytam, ze ktos 28.10.07, 21:52
      marnuje swoje zycie....masz je jedno, naprawde chcesz dalej tkwic w
      takim pseudozwiazku?
    • modliszka24 Re: ręce opadają... 29.10.07, 11:03
      tak mówią że jak facet pije to partnerka też jest uzależniona i tak widzę u
      Ciebie idż do poradni AA i tam pogadaj z mądrą osobą, bardzo mądrze ci doradzi
      jak on nie zacznie się leczyć to ci gwarantuję że nic z tego dobrego nie będzie
      masz 6 lat za sobą a gdzie dalszych 30
    • figa.kw Re: ręce opadają... 29.10.07, 11:24
      Zerwij z nim koniecznie, nie marnuj swojego życia. Ja byłam 10
      najlepszych lat z takim typem: nieodpowiedzialnym, awanturnikiem,
      pijakiem, oszukiwała mnie i miewał inne kobiety. Wiele razy
      zrywałam, wiele razy wracałam. Wierzyłam, że mnie kocha, wierzyłam,
      że przecież kiedyś musi dorosnąć!!! Miałam 29 lat kiedy zauważyłam
      (był wóczas w pracy za granicą), że umiem żyć sama, że wreszcie
      zaczęłam sypiać i lepiej wyglądać. Że przestałam się bać (wracał
      nieraz po trzech dniach, a ja przez ten czas umierałam ze strachu,
      że coś mu się stało!). Nagle rzucił pracę i wrócił. Powiedziałam mu,
      że nie mogę i nie chce już dłużej się męczyć. Przez siedem dni byłam
      więziona we własnym mieszkaniu, bita, duszona, nie jadłam, na moich
      oczach ciął sobie nadgarstki i cały czas pił. Wyglądał i zachowywał
      się jak zwierze. Po siedmiu dniach wyrzucił mnie za próg tak jak
      stałam.
      Po tylu latach gdzieś to we mnie wciąż tkwi i unikam miejsc gdzie
      mogłabym go spotkać. Na moje szczęście ożenił się i niejako mam go z
      głowy...ale gdzie moje stracone 10 lat???!!!!!!!!!!!!!!
      Daj sobie spokój!!!!! Ockniesz się jak ja zabyt późno i pamiętaj
      NIGDY NIE ODZYSKASZ SWOJEGO STRACONEGO CZASU.
    • juvanalka Re: ręce opadają... 29.10.07, 11:25
      Uciekaj jak najprędzej. Czy jesteś szczęśliwa z nim? Czy wyobrażasz
      sobie przyszłość z nim i takimi zachowaniami? Pewnie przyszłości bez
      niego też sobie nie wyobrażasz ale będzie ciężko na początku,
      poszukaj zajęć które będa mogły zastąpić Ci spotkania z nim - może
      masz jakąś koleżankę z którą będziesz się spotykała i razem przez to
      przejdziecie. Będziesz cierpiała nie mniej niż teraz jak z nim
      jesteś więc tak czy siak będzie ciężko, ale masz szansę na lepszą
      przyszłość bez niego niż z nim.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka