Dodaj do ulubionych

nie wiem- moze wy mi poradzicie

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.03, 11:15
właściwie nie wiem, gdzie umiescic ten mój wątek. Może tu ktos mi podpowie
rzecz jakąś konstruktywną. jesteśmy małżeństwem od 99 roku. Niby szczęśliwym.
17 pażdzernika 2001 zaszłam w ciążę. i tu następuje problem. Przez cała ciąże
maż mnie nawet nie dotknł, nie mówię to o ostrym sexsie na 3 dni przed
porodem, ale w pierwszych mieisącach, zaznaczam ze ciąz a nie była zagrozona.
Natomiast , niestety po okresie połogu trwa to tak dalej. 8 lipca tego roku
minęły 1 urodziny naszego dziecka, a tu dalej nic. nie wiem dlaczego. Moze
dlatego, zejeszcze karmię i to jest przyczną? nie wiem. tak sobie myślę- w
pażdzierniku bedzie 2 lata, czemu sie tak dzieje ? Zaznaczam też ze dbam o
siebie , ale z jego strony nie ma żadnej reakcji. A ja niestety czekam na ten
ruch z jego strony, tylko i wyłacznie dlatego, ze przed zajściem w ciąże to
tez zawsze ja musiałam zaczynać, aby coś sie działo w tym naszym małżenskim
łożu i terz przestałam to robić i mąz się nawet chyba nie kwapi. A na co
dzień jest między nami bradzo pozytywnie- nie ma kłótni, i innym problemów,
znaczy sie wiekszych problemów. moze któraś z was tez tak miała , albo co
zrobić powinnam ?
Obserwuj wątek
    • Gość: dbd Re: nie wiem- moze wy mi poradzicie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.03, 11:17
      gadasz!!!
    • Gość: Xanatos Re: nie wiem- moze wy mi poradzicie IP: 195.92.39.* 29.07.03, 11:17
      Nie rozmawiaj z nami, a z nim.
    • capa_negra Re: nie wiem- moze wy mi poradzicie 29.07.03, 11:17
      Rozmawiałas o tym ze swoim mężem??? co on o tym mówi???
      Przyznaje pierwszy raz spotykam sie z takim przypadkiem.
    • mamalgosia Re: nie wiem- moze wy mi poradzicie 29.07.03, 11:21
      A może niesłusznie czekasz na ruch z jego strony? Może on się po prostu boi,
      nie wie, jak się czujesz, skąd on ma się znać na babskich sprawach
      • daffne Re: nie wiem- moze wy mi poradzicie 29.07.03, 11:37
        Czekasz na ruch z Jego strony, moze poprostu On sie czegos boi ..Powinnas z Nim o tym porozmawiac a moze i sama zainicjowac "male co nieco".
        Pozdrawiam serdecznie :)
      • wiktorkaa Re: nie wiem- moze wy mi poradzicie 30.07.03, 11:14
        mamalgosia napisała:

        > A może niesłusznie czekasz na ruch z jego strony? Może on się po prostu boi,
        > nie wie, jak się czujesz, skąd on ma się znać na babskich sprawach

        skoro się boi to najlepiej jakby porozmawiał o tym z żoną,skoro nie zna się
        na 'babskich'sprawach to najwyższy czas aby je poznał.
    • capa_negra Kitty - może sie odezwiesz??? 29.07.03, 11:39
      bo inaczej zaczne myślec, że ten post to podpucha z twojej strony, a bywały juz
      takie przypadki
      • mamalgosia Re: Kitty - może sie odezwiesz??? 29.07.03, 11:45
        Może tak być, ze Kitty nie ma akurat możliwości dostać się do netu, ale
        przyznam, ze tez nie lubię , jak autor wątku olewa odpowiedzi.
        • capa_negra Re: Kitty - może sie odezwiesz??? 29.07.03, 11:46
          ja poprostu zapytałam nauczona doświadczeniem
          oczywiście może być tak, ze kitty akurat nie jest w stanie odpisać
        • Gość: Kitty Re: Kitty - może sie odezwiesz??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.03, 11:48
          mamalgosia napisała:

          > Może tak być, ze Kitty nie ma akurat możliwości dostać się do netu, ale
          > przyznam, ze tez nie lubię , jak autor wątku olewa odpowiedzi.


          Nigdy nikogo staram sie mnie olewać, jestem wpracy i nie zawsze mam mozliwośc (
          w każdej chwili ) tu zajrzeć.
      • Gość: kitty Re: Kitty - może sie odezwiesz??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.03, 11:46
        Nie , to nie "podpucha" to rzeczywistośc mojego jak na razie od prawie dwóch
        lat białego małżeństwa. Dlaczego to znowu ja mam inicjować?! koniec z tym.
        Ja też chcę czuć się stroną , o ktorą sie zabiega. a jak on może nie wiedziec
        jak sie czuje ? mieszkamy razme, jemy, spimy w jednym łózku, i nie widac
        tego ?!
        • capa_negra Re: Kitty - może sie odezwiesz??? 29.07.03, 11:49
          Współczuje ci naprawdę - poprostu nie wyobrażam sobie takiego siostrzano -
          braterskiego małżeństwa.
          A jak było przed ślubem - tez tak z problemami??? i co na to mąż????
          Może dałby sie namówic na wizytę u specjlisty, a przynajmniej na szczera
          rozmowe???
        • Gość: Gal Re: Kitty - może sie odezwiesz??? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 29.07.03, 11:51
          "Czekania" to Ty już też spróbowałaś chyba dosyć:). To może jednak wykazać
          nieco inicjatywy?
          Inna sprawa, że brak potrzeb seksualnych u zdrowego, heteroseksualnego
          mężczyzny jest raczej niespotykany, więc sprawa jest co najmniej dziwna jeżeli
          nie... abstrakcyjna.

          Pzdr.
          Gal
        • Gość: facet Re: do Kitty IP: *.dip.t-dialin.net 29.07.03, 11:54
          Gość portalu: kitty napisał(a):

          > Nie , to nie "podpucha" to rzeczywistośc mojego jak na razie od prawie dwóch
          > lat białego małżeństwa. Dlaczego to znowu ja mam inicjować?! koniec z tym.
          > Ja też chcę czuć się stroną , o ktorą sie zabiega. a jak on może nie
          wiedziec
          > jak sie czuje ? mieszkamy razme, jemy, spimy w jednym łózku, i nie widac
          > tego ?!

          Jeśli Twój post nie jest podpuchą, to powiem tak:
          ROZMAWIAC, ROZMAWIAC i jeszcze raz rozmawiać.
          Najgorsze co może być, to brak kontaktu i zrozumienia w małżeństwie.
          Na skutek tego sprawy mogą zawędrować b. daleko !
          Np. mąż, który nie czuje się spełniony w małżeństwie, będzie szukał pociechy u
          innej kobiety. Może tu jest pies pogrzebany. Pamiętaj, że osoba zdradzana
          dowiaduje się na końcu.Jeśli w porę nie otrząśniesz się, możesz pewnego dnia
          obudzić się z obcym człowiekiem.
          • Gość: Kitty Re: do Kitty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.03, 12:07
            Mamałgosia, tak masz rację, istnieja pewna niecheć z mojej strony, i jest to
            chyba wynikiem zaistaniałej sytuacji. Facet, tez masz rację, rozmawiać,
            rozmawić, i jeszcze raz rozmawiać, ale kto ma zacząc ta rozmowę, powiedz
            proszę ? JA ?! To znaczy chyba ze tylko mnie zależy? zemu On nie zacznie tego
            nie rozumiem. A ja chyba sie boje takiej rozmowy, bo już parę razyo tym
            myślałam i z drugiej strony on też może czekać na mój ruch i tkwimy tak w
            zawieszeniu, ale ja się uparałam i koniec.przed zajściem w ciąże około 70 %
            zbliżeń inicjowałam ja, moze przyzwyczaił sie do tego i tak sobie czeka teraz ?
            nie wiem, bo nie rozmawaimy na ten temat. Jest to chyba jedyny temat , którego
            nie poruszamy w rozmoweie ze sobą. A z drugiej strony, na moje pytanie parę
            miesiecy temu : pysiu, czemu my sie nie kochamy ? usłyszałam odpowiedż przecież
            się kochamy ( w rozumieniu psychicznym) ręce mi opadły i na tynm zakończyłam.
            #Wiec wyglada ze on nie bardz też chcee rozmawiać.
            • Gość: Gal Re: do Kitty IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 29.07.03, 12:14
              Pytanie "Dlaczego JA?!!" jest najgłupszym pytaniem, jakie można sobie zadawać
              w małżeństwie, a w połączeniu z "Uparłam się i już" świadczy o tym, że lekko
              to on z Tobą nie ma:))
              Nie zadawaj takich pytań, tylko przygotuj na dzisiaj kolację przy świecach:)

              Pzdr.
              Gal
              • Gość: Kitty Re: do Kitty IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.03, 12:18
                Gal, nie pomyślałes o tym, jak ja mam z nim ? Napewno nei jest to bajkowe zycie.
                • losiu4 Re: do Kitty 29.07.03, 12:48
                  Gość portalu: Kitty napisał(a):

                  > Gal, nie pomyślałes o tym, jak ja mam z nim ? Napewno nei jest to bajkowe zycie

                  Co prawda ja nie Gal, ale wtrącę swoje 3 gr... Z Twojej rozmowy z Galem (i nie tylko) widać, że masz jakiś
                  (niekoniecznie "seksualny") żal do
                  męża. I ten kryzys nie rozpoczął się od niedawna. Teraz jakby coś w Tobie pęka, czujesz się urażona, ale rozmawiać
                  nie chcesz... niedobrze, niedobrze...

                  Pozdrawiam, życząc szczęśliwego rozwiązania problemu

                  Losiu
                • Gość: Gal Re: do Kitty IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 29.07.03, 13:05
                  Gość portalu: Kitty napisał(a):

                  > Gal, nie pomyślałes o tym, jak ja mam z nim ? Napewno nei jest to bajkowe
                  zycie
                  > .

                  Rozumiem, że nie chodzi Ci tylko o seks, ale również o inne aspekty Twojego
                  małżeństwa? Bo, jak pisałem wcześniej, Twoja postaw wobec męża/seksu też ma
                  jakieś znaczenie dla rozwiązania tego problemu a więc jeżeli się źle
                  czujesz "z brakiem seksu" tylko, to zawdzięczas to również swojej postawie.

                  Jeżeli jednak problemy z mężem są "szerszej" natury, to tym bardziej jego
                  postawa może być skutkiem atmosfery domowej. (Co prawda pisałaś, że poza TYM
                  jest OK - więc trochę nie rozumiem).

                  I pozwól sobie zwrócić uwagę, że ponownie Twoja odpowiedź ma "JA" w centralnym
                  miejscu. To nie jest dobre podejście jeżeli rzeczywiście chcesz porozumieć się
                  z mężem - rozmowa najpewniej zamieni się we wzajemne wylewanie żalów, bez
                  wniosków na przyszłość:) A założyłbym się, że i on może mieć do Ciebie jakieś
                  pretensje:)

                  Porozmawiaj z nim.
                  Habla con ella! (Cholera, nie wiem jak po hiszpańsku jest "nim");))

                  Pzdr.
                  Gal
              • daffne Re: do Kitty 29.07.03, 12:22
                Gość portalu: Gal napisał(a):

                > Pytanie "Dlaczego JA?!!" jest najgłupszym pytaniem, jakie można sobie zadawać
                > w małżeństwie, a w połączeniu z "Uparłam się i już" świadczy o tym, że lekko
                > to on z Tobą nie ma:))
                > Nie zadawaj takich pytań, tylko przygotuj na dzisiaj kolację przy świecach:)
                >
                > Pzdr.
                > Gal
                --------------
                Wyglada na to , ze jestes uparta :))Moim zdaniem jesli zaczynasz temat na ktory chcialabys miec odpowiedz to dlaczego nie prowadzisz rozmowy do sedna sprawy, azeby ta odpowiedz otrzymac.Wowczas wiedzialabys dlaczego jest tak a nie inaczej..
                Pozdrawiam:)
        • mamalgosia Re: Kitty - może sie odezwiesz??? 29.07.03, 11:57
          Jeżeli pytasz, czy Ty zawsze masz być tą stroną, która inicjuje, to wyczuwam
          jakąś ogólną niechęć do męża. A to już zupełnie inna para kaloszy...
          • daffne Re: Kitty - może sie odezwiesz??? 29.07.03, 12:05
            mamalgosia napisała:

            > Jeżeli pytasz, czy Ty zawsze masz być tą stroną, która inicjuje, to wyczuwam
            > jakąś ogólną niechęć do męża. A to już zupełnie inna para kaloszy...


            Dopisze sie pod Mamalgosia,bo wlasnie tak samo pomyslalam..niby dlaczego nie zainicjowac czegos samemu skoro to daje nam tyle rozkoszy ..
          • wiktorkaa Re: Kitty - może sie odezwiesz??? 30.07.03, 11:21
            mamalgosia napisała:

            > Jeżeli pytasz, czy Ty zawsze masz być tą stroną, która inicjuje, to wyczuwam
            > jakąś ogólną niechęć do męża. A to już zupełnie inna para kaloszy...

            małgosiu,ileż można być inicjatorem?inicjatywa powinna dotyczyć obydwu stron
    • aguszak Po przeczytaniu wszystkich postów... 29.07.03, 12:58
      ... mogę wysnuć jedyny wniosek, że to co Ty Kitty nazywasz umiejętnością
      rozmawiania i przebywania ze sobą wcale nią nie jest. Z Twoją rozmową jest, jak
      z seksem: Ty inicjujesz, ale nie doprowadzasz do końca... Niestety (i "stety")
      w małżeństwie rozmowa to podstawa. Jeżeli już zebrałaś się i zapytałaś, co
      dzieje się w Waszym związku, to nie rozumiem, dlaczego tak szybko wycofałaś
      się? A samo to, że powedział Ci, że się kochacie i to w sensie psychicznym, to
      jeszcze nie świadczy o tym, że między Wami jest tragicznie... Ba! Rzekłabym, że
      to naprawdę podstawa do tego, żebyście może spróbowali zacząć jeszcze raz -
      oczywiście po szczerej rozmowie, w której zwerbalizujecie w końcu to, czego tak
      bardzo w Waszym małżeństwie pragniecie i to nie tylko jeżeli chodzi o seks.
      Walcz o Wasz związek, pomimo wyżeczeń!
      Pozdrowionka
      • aguszak P.S. 29.07.03, 13:00
        aguszak napisała:

        > Walcz o Wasz związek, pomimo wyżeczeń!
        > Pozdrowionka

        Oczywiście: wyrzeczeń
        Ale ze mnie baranek ;)))
      • Gość: Kitty Re: Po przeczyt. postów...- do Gal i Aguszak IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.03, 13:36
        Tak wszystko sie zgadza. Zdaję sobie sprawę, ze mój mąż może tez mieć do mnie
        zale, pretensje i one mogą nie być bezpodstawne. Ale dlaczego tak jest: milczy
        cały czas, czemu tez nie zacznie rozmowy: słuchaj nie podoba mi sie, .....,
        albo porozmawiajmy....?
        Czy ja faktycznie chcę tak dużo ? Nie wydaje mi się. Nasze wzajemne stosunki
        mona obecnie określić jako współlokatorzy: mamy wspólne mieskzanie, spąłcamy
        kredyt, dbamy o dziecko , płacimy rachunki, jemy razem, gotujemy razem,
        przyjmujemy gości i etc, etc. I śpimy tez razem, tak jak już pisąłam, ale
        tylko spimy. Nasz wspólny seks przed zajściem w ciąze był bardzo
        satysfakcjonujący, z tego co wiem, dla mojego męża tez taki był. %o wiem na
        pewno. był i seks przy świecach, w szpilkach i innych ciuszkach, w wannie, ,
        na dywanie, w samochodzie , lesie, windzie i ttd. i nagle co? ciąża, dziecko i
        koniec, czy to może była tylko podświadomość w dążeniu do prokreacji i teraz
        już nic? owszem, nasze zycie sie zmieniło, ale chyba nie a na tyle, zeby libido
        zupełnie padło trupkiem.
        • Gość: Gal Re: Po przeczyt. postów...- do Gal i Aguszak IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 29.07.03, 13:57
          Ludzie różni są:)
          Moja żona w "dole" psychicznym oczekuje przytulania, ciepła, pocieszania itp.,
          ja - w podobnym stanie chcę, żeby wszyscy dali mi święty spokój dopóki mi nie
          minie - ostatnie czego bym potrzebował to czyjegokolwiek użalania się nade mną.
          Dość odmienne postawy, prawda? Jeżeliby każde z nas postępowało wobec drugiego
          zgodnie ze SWOIM schematem - pretensje miałyby obie strony i obie strony
          uważałyby się za niewinnie pokrzywdzone tymi pretensjami:)
          Jedyny sposó to; Ja ją pocieszam, Ona daje mi spokój:))

          Nie oczekuj od męża, że czuje, reaguje i myśli tak jak Ty. Raczej pokaż mu
          czego Ty potrzebujesz a dowiedz się czego on chce. Jak zaczniesz od pretensji
          to skończysz na niczym.

          Życzę powodzenia,
          Gal
    • Gość: facet Re: nie wiem- moze wy mi poradzicie do Kitty IP: *.dip.t-dialin.net 29.07.03, 15:03
      Kitty,
      jestem facetem z 18 letnim stażem małżeńskim.
      Powiem Ci jedno, u mnie nieszczęście (niewierność żony) zaczęła się kompletnie
      bez mojej wiedzy, na skutek braku porozumienia w małżeństwie.
      Kiedy się ocknąłem, było za pózno. Stało się. Zona powiedziała mi dlaczego to
      zrobiła. Zaniedbywałem ją i znalazł się ktoś, kto jej tego dał. Gdybym
      wcześniej rozmawiał, zapewne do tego by nie doszło, a jeśli już, miałbym jasną
      sprawę, że ona znalazła innego. Najgorsze jest życie w niepewności. Musisz z
      mężem wyjaśnić te sprawy. Drąż temat, aż nie nie powiecie sobie wszystkiego.
      Obawiam, się tylko, że jeśli mąż nie podejmie tematu, będzie uporczywie
      milczał, że doszło do najgorszego. On ma inną, ale może to tylko moje
      przypuszczenia.
      • daffne Re: nie wiem- moze wy mi poradzicie do Kitty 29.07.03, 19:06
        Kitty to sa dwie Twoje rozne wypowiedzi:

        przed zajściem w ciąże około 70 %
        zbliżeń inicjowałam ja, moze przyzwyczaił sie do tego i tak sobie czeka teraz ?

        Nasz wspólny seks przed zajściem w ciąze był bardzo
        satysfakcjonujący, z tego co wiem, dla mojego męża tez taki był.

        Przemyslenia zostawiam Tobie ...i zycze Ci pomyslnego rozwiazania problemu..
        Pozdrawiam serdecznie:)
        • Gość: Dosia Re: nie wiem- moze wy mi poradzicie do Kitty IP: 195.217.253.* 30.07.03, 11:55
          daffne napisała:

          > Kitty to sa dwie Twoje rozne wypowiedzi:
          >
          > przed zajściem w ciąże około 70 %
          > zbliżeń inicjowałam ja, moze przyzwyczaił sie do tego i tak sobie czeka
          teraz ?
          >
          > Nasz wspólny seks przed zajściem w ciąze był bardzo
          > satysfakcjonujący, z tego co wiem, dla mojego męża tez taki był.
          >
          > Przemyslenia zostawiam Tobie ...


          Przeciez te dwie wypowiedzi nie wykluczaja sie wzajemnie! 70% zblizen
          inicjowala kitty, seks byl satysfakjonujacy, dla meza tez. Gdzie tu sprzecznosc?
    • nieautoryzowany Się zdarzają! 30.07.03, 12:06
    • nieautoryzowany Się zdarzają 30.07.03, 12:12
      ...takie sytuacje (capa-negra miała wątpliwości. U moich znajomych (2 parki)
      tak byłoo i chyba jeszcze jest - po 2,5 roku od szczęśliwych narodzin. U jednej
      parki żona zamieniła się w Całodobową-Mamę-Doskonałą, u drugiej... chyba obojgu
      siadło (?) Nawet nie śpią w jednym pokoju. PRZED 30-TKĄ!!!! Rozmawiałem o tym z
      żoną i oboje jesrteśmy szczerze wstrząśnięci. Zgadzam się z prawie wszystkimi -
      coś musiało walnąć w komunikacji.
      Kitty, no super: rozmawiacie ze sobą, nie kłócicie się i jest (prawie)
      idealnie, ale zaraz potem piszesz, że o seksie nie gadaliście od dwóch lat. Ha!
      To o czym w ogóle rozmawiacie? Ja sobie tego po prostu nie wyobrażam w swoim
      związku.

      Jeżeli chodzi o zaburzony pociąg u jednego z partnerów (że się tak uczenie
      wyrażę), to polecam wizytę u seksuologa. Nie warto niszczyć sobie życia.

      Pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego

      nieaut.

      PS. Coś mi kliknęło poprzednim razem.
      • Gość: Kitty Re: Się zdarzają IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.03, 13:37
        nieautoryzowany, dziękuję za wypowiedź, pocieszajace jest dla mnie w tej chwili
        to, że widocznie nie jesteśmy pojedyńczą parą , której coś dziwnego sie
        przytrafiło. Fakt, nie rozmwiamy o seksie, ale tez innych tematów jest całe
        setki i tysiące, ten najważniejszy jest pomijany. Ale tez nie jest idealnie, jk
        by się mogło komuś wydawać, wczoraj wieczorem, zamiast planowanej rozmowy ( to
        było moje mocne postanowienie) doszło do małej wymiany zdań. I cóż : mój mąz w
        tym temacie też milczał. Do szału mnie to doprowadza. ALbo facet nie ma nerwów,
        i nie interesuje go to co mówię do niego, albo jest na tyle spokojny i
        opanowany, ze nie wybucha. Bo sie zaczynam zastanawiac, czy ja go znam po 8
        latach związku. a z planowanej rozmowy wyszły nici, nie mówiac o kolacji przy
        świecach.
    • Gość: nika Re: nie wiem- moze wy mi poradzicie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 30.07.03, 13:45
      A może twój mąż ma kogoś? Trochę to dla mnie nienormalne jak młody fecet nie
      potrzebuje sexu. Może ma go gdzie indziej?
      • Gość: moni Re: nie wiem- moze wy mi poradzicie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 30.07.03, 13:46
        Gość portalu: nika napisał(a):

        > A może twój mąż ma kogoś? Trochę to dla mnie nienormalne jak młody fecet nie
        > potrzebuje sexu. Może ma go gdzie indziej?

        A może wizyta u seksuologa na dobry początek?
        • Gość: pola Re: nie wiem- moze wy mi poradzicie IP: 212.160.117.* 30.07.03, 14:19
          Naszym (kobiet) podstawowym problemem jest to, że pewne rzeczy wydają się na
          oczywiste, a skoro wg. nas są oczywiste, to wydaje się nam, że nasza druga
          połowa powinna o tym wiedzieć lub domyśleć się tego. Otóż po pierwszym i
          jedynym kryzysie jaki do tej pory miałam, wiem, że tak nie jest. Udało nam się
          go to jakoś przetrwać (nie było łatwo) ale dopiero wtedy wyszło na jaw jak
          wielu rzeczy o sobie nie wiedzieliśmy, a wydawało się nam,że to jest wszystko
          tak oczywiste (byliśmy ze sobą 4 lata), że druga strona powinna się tego
          domyśleć. A najgorszą rzeczą w tej sytuacji jest powiedzieć sobie "dlaczego to
          znowu ja muszę zaczynać tę rozmowę, dlaczego ja muszę inicjować to czy owo" -
          tak zaczyna się błędne koło. Musisz twardo powiedzieć sobie, "skoro to mi
          przeszkadza - to ja muszę zacząć tę rozmowę" i nie dać się zbyć odpowiedziami,
          które nie wyjaśniają Ci niczego. Tak swoją drogą mam pytania do Ciebie: jaki
          jest Jego stosunek do dziecka? I czy brał udział w porodzie (tzw. rodzinnym).
          Jeśli możesz daj mi odpowiedź na te pytania. Mam pewną teorię na ten temat.
          • Gość: Kitty Re: nie wiem- moze wy mi poradzicie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.03, 15:04
            Pola, podejrzewam jaką masz terię na ten temat. Że był przy porodzie
            naturalnym, widział wszystko i się zraził i nie moze. nic z tego. miałam
            cesarke w pełnym znieczuleniu, Mąż był poza salą operacyjną. a dziecko, synka
            koch a do szaleństwa jest jego oczkiem w głowie i ma do niego świętą
            cierpliwośc tam gdzie mnie czasami nerwy puszczają. I terz, zaraz odezwą sie
            głosy , z epewnie wszystkie uczucia przelał na synka, prawda ?
            • Gość: pola Re: nie wiem- moze wy mi poradzicie IP: 212.160.117.* 30.07.03, 15:17
              Gość portalu: Kitty napisał(a):
              I terz, zaraz odezwą sie > głosy , z epewnie wszystkie uczucia przelał na
              synka, prawda ?

              Wcale nie, masz przynajmniej pewność, że skoro jest bardzo związany z
              dzieckiem - to jeśli nawet (jak sugerowali inni) w grę wchodzi inna kobieta, to
              będzie Mu dużo trudniej od Was odejść. Więc jest realna szansa wygrania, nawet
              dużej batalii. A więc zakasz rękawy i dzieła.
              Co do tej cesarki - może przeszkadza Mu blizna po operacji...? Tu właściwie nie
              ma co deliberować - musisz przyprzeć Go do muru. Najlepiej pytania ułóż sobie
              wcześniej i nie daj się zbyć jakimiś filozoficznymi bzdetami bo tu chodzi
              akurat o Twoją fizyczność a nie jakieś tam "przecież my się kochamy". Trzymam
              kciuki. Jak bedziesz po rozmowie daj znać na czym stanęło.
            • Gość: nieautoryzowany Na marginesie IP: 217.153.44.* 30.07.03, 15:19
              Rozbawiła mnie mocno domniemana teoria Poli. Biedaczek, zobaczył poród i ma
              lęki :)))) Po mojemu facet POWINIEN być przy porodzie. Na przykładzie moim i
              moich znajmoych wiem, że to b. cementuje związek.

              pzdr

              n-a

              Gość portalu: Kitty napisał(a):

              > Pola, podejrzewam jaką masz terię na ten temat. Że był przy porodzie
              > naturalnym, widział wszystko i się zraził i nie moze. nic z tego. miałam
              > cesarke w pełnym znieczuleniu, Mąż był poza salą operacyjną. a dziecko, synka
              > koch a do szaleństwa jest jego oczkiem w głowie i ma do niego świętą
              > cierpliwośc tam gdzie mnie czasami nerwy puszczają. I terz, zaraz odezwą sie
              > głosy , z epewnie wszystkie uczucia przelał na synka, prawda ?
              • Gość: pola do nieautoryzowany IP: 212.160.117.* 30.07.03, 15:31
                Gość portalu: nieautoryzowany napisał(a):

                > Rozbawiła mnie mocno domniemana teoria Poli.

                Fajnie, że się dobrze bawisz.

                Biedaczek, zobaczył poród i ma
                > lęki :)))) Po mojemu facet POWINIEN być przy porodzie.

                Na przykładzie moim i
                > moich znajmoych wiem, że to b. cementuje związek.
                >

                Suuuuper, a ja znam takich facetów, którzy ze względu na to, że nie wiedzą jaki
                to zrodzi w nich stosunek do seksu z żoną nigdy nie zdecydują się na poród
                rodzinny. Ja ich rozmumiem. Bo to trochę tak jakby kompletnego laika posadzić
                za sterami odrzutowca i kazać Mu lecieć. Pewno paru by poleciało, a reszta...?
                > pzdr
                >
                > n-a
                >
                >
    • kozabereza Re: nie wiem- moze wy mi poradzicie 30.07.03, 16:38
      Miałam taki sam problem.Właściwie od momentu kiedy zrobiłam test ciążowy
      małżonek zupełnie przestał się mną interesować pod względem fizycznym.I trwalo
      to jeszcze przez ok. rok po urodzeniu dziecka. Będąc w ciąży po prostu
      zaciskalam zęby, pomyslalam sobie ze może rzeczywiscie nie może przyzwyczaic
      sie do mojej nowej figury, tak bywa (choc nie powiem ze nie cierpialam z tego
      powodu). Jednak kiedy po porodzie nic się nie zmieniało, zaczęłam
      interweniować. Rozmową oczywiście, nie mogłam przemóc się i przejąć inicjatywy
      bezpośrednio na "polu walki". Ale swoje wskórałam.Od jakiegoś czasu jest
      wspaniale, lepiej nawet niz przed slubem (wtedy też czesto ja musialam byc
      inicjatorką).I teraz nawet ja wymiękam i mówię czasami że mnie boli głowa :).
      A swoją drogą nie wracamy do tamtego tematu i do dzisiaj nie wiem do konca co
      bylo przyczyną tej niechęci.Czyżby to były problemy związane z brakiem
      umiejętności odnalezienia się w nowej sytuacji? Tak czy inaczej - tylko
      rozmowa.
    • Gość: al Re: nie wiem- moze wy mi poradzicie IP: polpak:* / 192.168.100.* 30.07.03, 23:58
    • Gość: pola Kitty i co...? IP: 212.160.117.* 31.07.03, 13:58
      Zajrzyj i napisz chociaż czy rozmawialiście (efekty rozmowy też mnie
      interesują, ale nie będę nalegać).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka