lidka.1979
18.11.07, 22:47
witajcie,
muszę się podzielić z Wami czymś, co usłyszałam dziś od mojej mamy.
mam 28 lat, od kilku tygodni spotykam się z pewnym facetem. narazie
nic wielkiego: kino, kolacja, buziak. za każdym razem jak idę na
spotkanie, to jakoś mi się nie chce, ale idę, bo się umówiłam, a nie
wypada odwołać. zazwyczaj jest miło, ale mam wrażenie, że spotykam
się z nim, na zasadzie "lepszy rydz niż nic" lub co gorsza "jak się
nie ma co się lubi, to się lubi, co się ma". facet jest ok,
generalnie nic mu nie brakuje, jest ułożony, kulturalny, pracowity,
chociaż czasami bywa dziecinny, a mi się chyba marzy prawdziwy,
dorosły facet. juz sama nie wiem czy wybrzydzam, czy może szukam
dziury w całym, ale narazie nie mam ochoty na coś więcej. dziś mama
się mnie zapytała jak tam nowy facet, no to opowiedziałam jej
prawdę, jak jest. odpowiedziała mi, że ja już swoją miłość przeżyłam
( byłam w długim związku, który zaczął się wielkim uczuciem i
zakończył po 5 latach, później już były tylko przelotne znajomości )
i że może teraz warto spojrzeć bardziej rozsądnie i dostrzec zalety
tego faceta, bo mało jest teraz takich jak on. czy to znaczy, że mam
się wiązać bez miłości, tylko dlatego, że ktoś mi się trafił? czy
może czekać, aż uczucie przyjdzie? już sama nie wiem. mam wrażenie,
że jakbym sie z nim związała, to dalej bym szukała tego jedynego, a
to przecież byłoby nie w porządku, w stosunku do niego. a może mama
ma rację, wielkie uczucie już przeżyłam, teraz pora związać się z
rozsądku?