Dodaj do ulubionych

Z wiekiem trudniej o milosc a działa kalkulacja

23.11.07, 21:26
Zastanawiałem się ostatnio nad tym i doszedłem do wniosku że wraz z wiekiem trudniej o miłość a pojawia sie cos innego cos jakby swiadomy wybor, kalkulacja
Smutny to wniosek
Mam nawet takie wlasne powiedzenie: płynie czas wyziębia nam serca wiatr ...

Z wiekiem zaczyna sie inne myslenie nie idzie sie na żywioł, emocje są bardziej stonowane, zastanwia się nad tym kim jest ta druga osoba, co będzie za rok za dwa za dziesięć, czy ta osoba bedzie zdrowa, da zdrowe potomstwo, bedzie miała szanse na rynku pracy
czy będzie dobra w łóżku, czy będzie zdradzała, patrzymy na jej matkę i próbujemy stwierdzic jaka bedzie za lat kilkanascie

To wszystko trudne ale prawdziwe
jednak nie zastanawiamy sie nad tym
to dyktuje podswiadomosc, ale jak sie tak na spokojnie zastanowic pomyśleć to wnioski są niewesołe

Coraz mniej miejsca na prawdziwą miłość na dobre i na złe bez kalkulowania co będzie, kim będziemy, jacy będziemy, co będziemy mieli itp itd
DZisiaj milosc zastapiona jest przez obliczenie co mozemy z tej drugiej osoby miec swoisty kontrakt z biznes planem

Ja takiej postawy nie akceptuję ale otoczenie juz taką postawę wrecz narzuca
odwieczny dylemat byc czy miec rozstrzygany jest na te druga stronę

nie wrozy to dobrze ale taka jest obecna rzeczywistosc
jak jest u was z miloscia ?


Obserwuj wątek
    • wyssana.z.palca Re: Z wiekiem trudniej o milosc a działa kalkulac 23.11.07, 21:33
      > Z wiekiem zaczyna sie inne myslenie nie idzie sie na żywioł,
      emocje są bardziej
      > stonowane, zastanwia się nad tym kim jest ta druga osoba, co
      będzie za rok za
      > dwa za dziesięć, czy ta osoba bedzie zdrowa, da zdrowe potomstwo,
      bedzie miała
      > szanse na rynku pracy
      > czy będzie dobra w łóżku, czy będzie zdradzała, patrzymy na jej
      matkę i próbuje
      > my stwierdzic jaka bedzie za lat kilkanascie


      to zle????

      > Coraz mniej miejsca na prawdziwą miłość na dobre i na złe bez
      kalkulowania co b
      > ędzie, kim będziemy, jacy będziemy, co będziemy mieli itp itd


      sama miloscia i uniesieniem czlowiek nie zyje.


      > nie wrozy to dobrze ale taka jest obecna rzeczywistosc

      czy ja wiem czy nie.. jak na moje ok.

      > jak jest u was z miloscia ?

      szalenie, spontanicznie, swobodnie, symaptycznie i generalnie
      fajnie :)
    • cala_w_kwiatkach Re: Z wiekiem trudniej o milosc a działa kalkulac 23.11.07, 21:47
      na szczescie u mnie chlodne kalkulowanie pokrywa sie z wyborem
      serca - zawsze wychodzi na jedno :)
    • esquisse Re: Z wiekiem trudniej o milosc a działa kalkulac 23.11.07, 23:12
      jezeli wydaje ci sie ze podswiadomie robisz tak jak robisz to moze to wcale nie
      jest takie złe, tylko taka kolej rzeczy , prawdziwa.
    • vandikia nieprawda 23.11.07, 23:14
      jak sie zakochasz, wiek nie ma znaczenia
      bez kalkukacji
    • lacido Re: Z wiekiem trudniej o milosc a działa kalkulac 23.11.07, 23:15
      Gdyby ludzie wcześniej się nad tym zastanawiali unikneliby życiowych pomyłek w
      doborze partnerów
      • vandikia Re: Z wiekiem trudniej o milosc a działa kalkulac 23.11.07, 23:26
        nie żartuj
        zimna kalkukacja wcale nie pomaga w uniknieciu życiowych pomylek!
        • lacido Re: Z wiekiem trudniej o milosc a działa kalkulac 24.11.07, 13:30
          nie żartuję
          gdyby ludzie mysleli o tym
          "kim jest ta druga osoba, co będzie za rok za dwa za dziesięć, czy ta osoba
          bedzie zdrowa, da zdrowe potomstwo, bedzie miała szanse na rynku pracy czy
          będzie dobra w łóżku, czy będzie zdradzała, patrzymy na jej matkę i próbujemy
          stwierdzic jaka bedzie za lat kilkanascie"

          to mniej byłoby rozczarowań
    • kalina.tt Re: Z wiekiem trudniej o milosc a działa kalkulac 23.11.07, 23:19
      > nie wrozy to dobrze ale taka jest obecna rzeczywistosc
      > jak jest u was z miloscia ?

      Inaczej, bo ludzie są różni.
      BTW ile masz lat, bo brzmi to jakby starszy pan to pisał.
      • stradale Re: Z wiekiem trudniej o milosc a działa kalkulac 24.11.07, 10:26
        mam 29lat
        obecnie wlasnie jestem na etapie "wyboru"
        i takie mam obserwacje patrzac na znajomych i probujac przeanalizowac wlasne podejscie
        staram sie zminimalizowac ryzyko a to chyba nie tedy droga tak uwazam po przemysleniu tego jak jest
        • sorrento_8 Re: Z wiekiem trudniej o milosc a działa kalkulac 24.11.07, 21:43
          a jaki masz wybór?

          Bo ja mam niewiele więcej niż Ty, ale jeszcze nie kalkuluje, nie
          minimalizuje ryzyka, bo jak można je zminimalizować?
          Obserwacja drugiego człowieka, jego rodziny niewiele daje, każdy
          człowiek jest ukształtowany przez bardzo różne czynniki, nie możesz
          wiedzieć, jakie zmiany pozytywne czy negatywne w nim nastąpią za jakiś
          czas - zawsze istnieje ryzyko, że się rozczarujesz, albo szansa, że
          będziesz zaskoczony pozytywnie.
    • nangaparbat3 Re: Z wiekiem trudniej o milosc a działa kalkulac 23.11.07, 23:47
      "U nas" jest zupełnie inaczej.
      Bo ja, w wieku - powiedzmy - srednim, juz wiem, ze ktos kogo kocham moze jutro
      mieć zawał, albo wylew, albo raka, albo depresję - i wiem, co to znaczy byc z
      tak bardzo chora osobą.
      Bo nie boje sie juz o siebie, wiec łatwiej mi przygladać sie sprawom z cudzego
      punktu widzenia.
      Bo wiele przeżyłam i dzieki temu nieskończenie wiecej niz kiedys umiem
      przebaczyc - a nawet nie musze przebaczać, bo o wiele mniej mnie rani.
      Bo jestem coraz pewniejsza siebie i dzięki temu łatwiej mi docenić wszystko
      dobre, co mnie spotyka, i co widzę - coraz więcej uczuc takich jak wdzieczność i
      podziw.
      Doswiadczylam juz roznych miłości i teraz na te nową zlożą sie one wszystkie,
      już przerobione, juz wyuczone.
      Kiedy myślę o ewentualnej miłości, nie pytam, czy on spełni moje oczekiwania -
      pytam, czy mam w sobie dość siły, by sprostać wyzwaniom milości.

      Ale ja jestem inne pokolenie.
      • wioleta4 Re: Z wiekiem trudniej o milosc a działa kalkulac 24.11.07, 06:47
        Nie wiem o jakim wieku mowisz?
        Ja w tej chwili oddalabym wszystko co mam(a nic mi latwo nie
        przyszlo)Zaczela od poczatku w ciasnym pokoju.
        Byle z nim........
        Choroba,kalectwo,to nas moze spotkac w kazdym wieku i w kazdej chwili
        • kasia_ruchasia Re: Z wiekiem trudniej o milosc a działa kalkulac 24.11.07, 07:17
          zgadzam się z założycielem wątku. Ale u mnie u podstawą jest
          przekonanie że "kocha się tylko raz". Głupie byc moze ale nie
          potrafię go przezwyciezyć. I jak by nie było faceta którego kochałam
          mogę miec znów to nie chce go bo to prostak itp., a ten nowy ma
          gorzej bo zaczyna z innego pułapu- jest wiecznie porównywany... I
          znajduje sie w sytuacji że do łóżka lepsz książka niż którykolwiek z
          nich. Gdzie tu logika?? To chyba właśnie kalkulacja...
    • polla.k Re: Z wiekiem trudniej o milosc a działa kalkulac 24.11.07, 10:38
      1.Wszystko zależy od naszej skłonności do ryzyka ;)
      2. Czasami to zwykły strach hamuje nasze zaangażowanie

      A ja marzę właśnie o żywiole, pasji...;)
      • katarsis historia miłosna 24.11.07, 14:14
        zaczęła się 3 lata temu. byłam wtedy w kilkuletnim beznamiętnym związku . bardzo
        chciałam zrealizować swoje wieloletnie marzenie wyjazdu za granicę. podpisałam z
        angielską firmą 2 letni kontrakt i szykowałam się w najlepsze do wyjazdu gdy się
        poznaliśmy. też był w związku. wszystko zaczęło się od przypadkowej wymiany
        spojrzeń na meczu siatkówki. zadał sobie trud, żeby po meczu mnie odnaleźć przez
        internet. wymieniliśmy kilka zdań i ku mojemu zaskoczeniu zaczęły dziać się ze
        mną rzeczy przedziwne. wszystko przybrało jakiś magiczny wymiar, nabrało sensu i
        świat stal się niesamowity. przyszło mi na mysl, że to przeznaczenie i że trzeba
        na przekór wszystkiemu podążać za tym wewnętrznym glosem bez względu na
        konsekwencje. że ta miłość jest dla mnie najwazniejszym uczuciem, które
        doświadczyłam w życiu, drogowskazem i motywem do działania. że spotkałam swoja
        bratnią duszę, brakujący element, na ktory zawsze czekałam. takie doswiadczenie
        pelni w każdym calu, wszechogarniającej radości z bycia tu i teraz. calkowite
        spelnienie.
        Jednak...maleńkie słowo jednak. Ja bylam już zagranicą. On mial finansowe
        zobowiazania, klopoty rodzinne no i partnerkę, za ktorą czuł się odpowiedzialny
        i pewnie na swoj sposob kochał. Odrzucił mnie. Choć przez 2 lata ani jedno ani
        drugie nie umialo do konca zerwac kontaktu i z tym faktem pogodzić. Z jednej
        strony rozumiem i szanuję jego decyzję a z drugiej czuję jakąś taką
        wszechogarniającą pustkę i żal. on poszedł ze swoim problemem do terapeuty.
        niedawno wziąl ślub, jak tradycja nakazuje - buduje dom.

        niedługo wychodzę za mąż. związałam się z brytyjczykiem, z ktorym spodziewamy
        się dziecka. mam wszystko to, co daje mi poczucie materialnego bezpieczenstwa.
        ale nie umiem i nie potrafię pozbyć się tej tęsknoty za nim, za tym uczuciem. i
        żaden hipnotyzer, psychoterapeuta ani szaman tego nie zmieni. poprostu tak juz
        mam i uczę się z tym żyć. łzy napływają mi same, same śnią się sny...
        nie wiem czy mam być za to przeżycie wdzięczna, ze poznalam ten słodko-gorzki
        smak czy przeklinać los, ze w ten sposob czasem doświadcza. na wiele spraw
        brakuje odpowiedzi. wielu rzeczy jeszcze nie wiem. zawsze pragnęłam być
        szczęśliwa w małżeństwie, ale teraz wiem, że to szczęście nie zależy TYLKO od
        tego, że czlowiek stara się by było jak najlepiej. Dla porywu serca czasem to
        za mało. Związki to często niestety lub stety kalkulacja zysków i strat. Miłość
        rządzi się swoim prawami. Dla niektórych najlepsza kalkulacja to własnie milosc.
        • nemo1968 Re: historia miłosna 25.11.07, 07:52
          Wymiana kilku zdań, nawet emocjonalnie "gorąca" to jeszcze nie
          milosc. Mam wrazenie, ze rozlewasz żale nad własnym wyobrażeniem o
          miłości. Nad ułudą. Chyba, ze źle prezczytałem, ale nie napisalas,
          ze z tym siatkarzem to był romans. Tak, to ja tez mogę zalowac, ze
          bylem zbyt smialy i nie podszedłem do kolezanki za szkoly jak się na
          mnie gapiła w szatni po lekcjach i.....milosc mi przeszla kolo
          nosa ;)
          • katarsis Re: historia miłosna 25.11.07, 20:00
            > Wymiana kilku zdań, nawet emocjonalnie "gorąca" to jeszcze nie
            > milosc.
            Zdan bylo znacznie wiecej niz kilka. I to nie tylko emocjonalnie
            goracych. Bylo wyznanie uczuc i obustronna chec i deklaracja do
            dazenia by byc razem.

            Mam wrazenie, ze rozlewasz żale nad własnym wyobrażeniem o
            > miłości. Nad ułudą
            To chyba naturalne, ze odnosze sie do wlasnych odczuc i przezyc a
            nie do scen filmowych albo ksiazkowych. Chyba kazdy poszczegolny
            czlowiek ma wlasne wyobrazenie i wewnetrzne poczucie czym jest dla
            niego milosc i jak ja przezywa, przezyl lub wyobraza sobie przezyc.
            Uluda to wyobrazanie sobie czegos czego nie ma. Czyli np
            przywiazanie do idealu faceta, ktory nie istnieje w rzeczywistosci.
            Ja spotkalam osobe, ktora wyzwolila we mnie nieznane dotad uczucia.
            Czy uczucie jakie masz w sobie jest zluda czy czyms co istnieje w
            rzeczywistosci? Pytanie z rodzaju filozoficznych.

            Chyba, ze źle prezczytałem, ale nie napisalas,
            > ze z tym siatkarzem to był romans.
            Byc moze romans. Bez podtekstu erotycznego. Choc byly gorace
            pocalunki...

            Moglabym sie zgodzic z tym, co robia niektorzy czyli oddzielaja
            milosc i zakochanie. Z tym, ze to drugie jest ulotne i przejsciowe i
            jak ktos wyzej napisal moze przerodzic sie w milosc. Choc szkoda, ze
            nie zawsze tak sie dzieje. O czym jednak swiadczy tesknota?
            Czy uczucia tworzymy czy im sie poprostu poddajemy?
            Wystarczy sobie powiedziec: nie moge kochac tej osoby bo nie moge z
            nia byc ale przestac tesknic? To jeszcze mi sie nie udalo...
    • kookardka Re: Z wiekiem trudniej o milosc a działa kalkulac 24.11.07, 14:15
      Ja myślę, że z wiekiem większość z nas wyciąga wnioski na podstawie
      własnych doświadczeń, przemyśleń, przeżyć. Ja takie mam i wiem,
      że miłość nie spada jak grom z jasnego nieba, ona pojawia się
      z czasem trwania bliskiej szczerej relacji, bo kochać mogę drugą
      osobę za to jak bliskim jest dla mnie człowiekiem i jak mnie
      traktuje ... Wiem też, że to uczucie wymaga opieki, uwagi i troski,
      która objawia się życzliwością i chęcią zrozumienia potrzeb drugiej
      strony, zaakceptowania jej wad i dostrzegania pozytywnych stron jej
      osobowości. No i oczywiście to musi działać w obie strony. To
      pozwala być ze sobą pod jednym dachem i się nawzajem nie zamęczać.
      • lacido Re: Z wiekiem trudniej o milosc a działa kalkulac 24.11.07, 14:20
        zgadzam sie z Toba
        co nie zmienia faktu że zakochanie do szaleństwa jest baaaaaardzo przyjemnym
        uczuciem :) niestety nie kazdy taki stan przeradza sie w miłość :)
        • kookardka Re: Z wiekiem trudniej o milosc a działa kalkulac 24.11.07, 14:28
          niektórzy uważają, że w nic się nie można w życiu angażować, bo to
          fanatyzm, wszystko traktują obojętnie z taką manierą "nie zależy mi
          na niczym" ... ja takie zatracenie przeżyłam, raz, ale nie na
          początku znajomości, tylko jak już poczułam się bezpieczniej,
          poznałam wady, zalety, zaakceptowałam i czułam się akceptowana ...
          wtedy czułam, że unoszę się nad ziemią, jakby mi ktoś skrzydła
          przyczepił, luźna, swobodna, mogłam być sobą i się niczego nie bać,
          cieszyć sę chwilą i ją przeżywać bez obaw, że już nie wróci , bo
          wiedziałam, że przyjdą kolejne równie fajne i warte zapamiętania ...
          do dziś lubię uciekać w tamten klimat :)
    • sabriel Re: Z wiekiem trudniej o milosc a działa kalkulac 24.11.07, 14:51
      Po przeczytaniu stwierdziłam, że to chyba napisał jakiś stary piernik.
      Jak dla mnie to co napisałeś to pobożne życzenia.
      Myśleć oczywiście można (a nawet trzeba), ale nigdy nie wiesz co będzie za rok,
      za dwa, o 10 już nie wspomnę.Skąd możesz wiedzieć czy ktoś będzie zdrowy za
      jakiś czas.Zdarza się, że ludzie dowiadują się o swojej chorobie, rok i idą już
      do ziemi.Zdrowe potomstwo? No sorry, zdrowa kobieta, prawidłowy przebieg ciąży,
      a dziecko rodzi się chore.
      Szanse na rynku pracy? Oczywiście dobre wykształcenie te szanse zwiesza,ale też
      nie wiadomo jak się to potoczy bo rynek sie jednak zmienia.Dzisiaj możesz
      pracować w dużej firmie,a jutro możesz być już bezrobotnym.Skąd poznając kogoś
      wiesz czy będzie wierny.
      Kalkulować oczywiście można,ale życie i tak pisze swoje scenariusze. Nie na
      wszystko ma się wpływ, nie wszystko da się zaplanować.Poza tym wszystko się
      zmienia, ludzie z czasem też.
      Jak dla mnie chłodna kalkulacja (czy mnie sie to opłaca czy nie) miłość
      wyklucza.Miłość to spontaniczne uczucie.
    • yagiennka Ale co w tym takiego strasznego?? 24.11.07, 20:05
      Bo nie kapuję :) To normalne jest i nie nazwałabym tego chłodną kalkulacją tylko
      myśleniem praktycznym i zdroworozsądkowym. Właśnie bardzo dobrze, bo za młodu to
      wiatr hula w głowie i się masę błędów popełnia. Badania poakazują że ludzie się
      wiążą w trwałe pary nie z romantycznej miłości tylko z prawdziwej miłości, bo
      miłość to nie patrzenie sobie w oczy i bieganie po łące tylko wspólne śniadania,
      wspólne zakupy i wspólne płacenie rachunków i codzienne sprawy. Na tym polega
      życie. I nie jest tak tylko dzisiaj bo zawsze było, kiedyś małżeństwo to był
      kontrakt! Kontrakt 2 rodzin głównie. O miłość to nikt się nie martwił.
      Za dużo się harlequinów naczytałes ;))
      • stradale Re: Ale co w tym takiego strasznego?? 24.11.07, 20:59
        ja patrze z pewnej perspektywy
        mam wprawdzie dopiero/aż* (*nieotrzebne skreślić) 29lat
        przezylem juz kilka milosci
        takie jeszcze w podstawowce kiedy swiat byl piekniejszy na sama mysl o Niej nie chcialo sie jesc a zylo sie tym uczuciem do kolezanki z klasy :)
        potem juz byly inne bardziej dojrzale uczucia
        zwiazek oparty na prawdziwej odwzajemnionej milosci jednak po niespełna 5 latach uczucie nagle znikneło
        cale szczescie nie mieszkalismy razem nie mielismy dzieci
        rozstalismy sie w przyjazni i nawet pozniej lepiej nam sie gadalo i spotykalo niz wtedy gdy bylismy w zwiazku
        nastepna ,milosc po dluzszej przerwie niestety niespelniona
        kolejna tez niespelniona a rwecz wytworzyla sie toksyczna sytuacja

        i z takiej perspektywy wszystko to każe ostrożniej podchodzić a serce podpowiada żeby jednak pojść na całość spotkac to cudowne uczucie, tę jedyną i dać jej całego siebie ...
        Mam wrażenie że ta walka serca i rozsądku jest nierozwiązywalna
        i żadna ze stron nie ma szans na wygraną



        • yagiennka Re: Ale co w tym takiego strasznego?? 24.11.07, 21:28
          A to ty piszesz o czymś innym. O strachu przed miłością! No to jest powazniejsza
          sprawa. Ja uważam że w związek trzeba albo wejść całym sobą i jakby rzucić się
          na głeboką wode co ma być to będzie albo nic z tego nie wyjdzie. Tak jak nie da
          się być trochę w ciązy to nie da się być trochę z związku :) A walka się toczy
          racja, ale powinno być tak że jeśli spotykamy właściwą osobę to miłość wygrywa
          ze strachem.
        • fathom Re: Ale co w tym takiego strasznego?? 24.11.07, 22:47
          Wcale tak nie uważam. To znaczy, patrzę dziś na to z zupełnie innej
          perspektywy. Różni nas przede wszystkim to, ze Ty popatrujesz i
          kalkulujesz z perspektywy - co ta kobieta będzie mi mogła dać.
          Przecież to niewiele ma wspólnego z miłością... Miłość to też "nie
          pluszowy miś, to nie kwiaty" itp. Przeciwstawiasz sobie dwie
          perspektywy, które wcale nie są jedynymi alternatywami. Na swiecie
          różne przypadki się zdarzają, czasem miłość rodzi się z zakochania,
          poczucia, że to ta jedyna, że tylko z nią i tego typu, a czasem ze
          zwykłej przyjaźni, kiedy nagle odkrywasz, że nie chcesz sobie
          wyobrażać bez tej drugiej osoby życia. To, że miękną Ci przy kimś
          nogi to nie jest wyznacznik uczucia, tylko chemii. Jasne, lepiej by
          było wiedzieć i mieć tę pewność, że to ta osoba, że będzie Wam
          cudownie i wspaniale, ale związek to nie jest samochód renomowanej
          firmy na dożywotniej gwarancji. Choć to brzmi, jak banał, związek
          się rozwija, związek trzeba karmić, jeśli właśnie nie chcesz tego
          traktować jak kontrakt... A rozwija się poprzez rozwój samego
          siebie, poprzez inwestowanie w to, kim TY będziesz za dziesięć lat.
          To wcale nie takie proste, ludzie są z reguły wygodni i od razu
          chcieliby wszystko na tacy, wszystko gładko i asekurancko. Ale nigdy
          nie przewidzisz, co się z Wami stanie, jakie będą Wasze dzieci.
          Przygladanie się rodzicom? A co to jest, ekstrapolacja trendów? A Ty
          jesteś taki zupełnie identyczny jak oni? Warunki i życie nie
          ukształtowały Cię przypadkiem inaczej? Nie masz własnej, integralnej
          osobowości? No przecież masz, nie odmawiaj jej innym...
          Tak mi się wydaje, że to nie chłodna kalkulacja jest naszą zmorą,
          jeśli chodzi o miłość. Zmorą jest to, że ludzie najbardziej kochają
          własne wyobażenia. I w momencie, kiedy te wyobażenia przestają
          przystawać do rzeczywistości, kiedy okazuje się, że ta druga osoba
          ma też cechy, których nie przewidzieliśmy, które nam "nie pasują",
          zaczyna się dramat. A przecież każdy ma prawo być tym kim jest.
          Trudno nam zaakceptować, że ktoś może nas kochać zupełnie inaczej,
          niż się tego spodziewaliśmy. I wydaje nam się, że tylko taka miłość,
          jaką sobie wyśniliśmy, jest tą prawdziwą. Z drugiej strony wygląda
          to zupełnie inaczej.
          A zatem - czas może na zmianę perspektywy... Choć z drugiej strony,
          wcale się nie dziwię, że przy życiowych planach może się pojawić
          kalkulacja. Życiowe plany miewają czasem zaskakująco mało wspólnego
          z uczuciami. Nie podejmuję sie roztrząsania, czy to dobrze, czy
          źle... Przynajmniej nie tu:)
          Pozdrawiam
      • ewa.linek Re: Ale co w tym takiego strasznego?? 24.11.07, 23:38
        Yagienka, wiesz, kiedyś był taki termin: "małżeństwo z rozsądku".
        Ty chyba o tym piszesz, tak?
        • yagiennka Re: Ale co w tym takiego strasznego?? 25.11.07, 00:00
          Hm, nie do końca. Małżeństwo z rozsądku to takie zupełnie bez uczuć oparte np o
          kasę albo dobre układy albo inne sprawy. Mi się wydaje że ludzie związuja się ze
          sobą na początku z miłości ale potem kalkulują czy im się to opłaca i jak to się
          prezentuje na przyszłość. Dlatego tak wiele związków się rozpada po pół roku czy
          roku gdy opadną klapki z oczu a widzi się mase wad i rzeczy które nam nie
          pasują. Na dłużej bardziej decydujący jest ten rozsądek jednak. Ale musi być na
          początku miłość aby ludziom się w ogóle chciało ze sobą być, to jest chyba taki
          wynalazek natury ;) Natura dała nam taki stan aby ludzie się łączyli w pary.
    • tomek_sn Re: Z wiekiem trudniej o milosc a działa kalkulac 24.11.07, 21:03
      Super się czyta Wasze przemyślenia. Wyraźnie widać dwa bieguny - rozsądny i
      romantyczny ;)
      Wiele bym dał, aby dowiedzieć się jaki jest wiek autorów tych wszystkich postów.
      Umożliwiłoby to weryfikację tezy postawionej przez autora "płynie czas wyziębia
      nam serca wiatr". Czy to rzeczywiście prawda?
      Ja mam 25 lat i rzeczywiście robię się coraz chłodniejszy :|.
      • polla.k Re: Z wiekiem trudniej o milosc a działa kalkulac 24.11.07, 21:05
        A ja mam 33 i nie znoszę chłodu ;)
      • sorrento_8 Re: Z wiekiem trudniej o milosc a działa kalkulac 24.11.07, 21:51
        tomek_sn napisał:

        > Super się czyta Wasze przemyślenia. Wyraźnie widać dwa bieguny -
        rozsądny i
        > romantyczny ;)

        A ja jestem po środku rozsądna romantyczka, a nie jest łatwo wytrzymać
        taką kombinację :)

        > Wiele bym dał, aby dowiedzieć się jaki jest wiek autorów tych
        wszystkich postów
        > .
        > Umożliwiłoby to weryfikację tezy postawionej przez autora "płynie
        czas wyziębia
        > nam serca wiatr". Czy to rzeczywiście prawda?
        > Ja mam 25 lat i rzeczywiście robię się coraz chłodniejszy :|.

        To chyba nie wiek metrykalny ma tu znaczenie, prędzej własna odpowiedź
        na pytanie "jak długo mozna czekać na miłość"?
        Czy rozpocząć zimną kalkulację i związać się z kimś, kto zapewni nam
        byt itp. bez tzw. szału uniesień.
        Ja mam lat 30 i chłodu nie widzę, ale zaczynam się zastanawiać kiedy,
        na jakim etapie mojego zycia ten chłód przyjdzie, bo pewnie kiedyś
        przyjdzie.
    • kamcha84 Re: Z wiekiem trudniej o milosc a działa kalkulac 24.11.07, 22:58
      widzisz...napisze teraz cos co bedzie pewnie troche brzmiec
      drastycznie ale co tam...sa dni ze zaluje bardzo, bardzo mocno ze u
      mnie nie dziala ta "czysta kalkulacja" jak to nazywasz... bo wciaz
      mam nadzieje ze sie zakocham...z wzajemnoscia...i ze tak juz
      bedzie...bylam 2 razy w zyciu zakochana(mam 23 lata)...z
      wzajemnoscia...szkoda ze nie walczylam o zadna z tych milosci...bo
      sie balam...ze ich zranie...ze zostawie...ze zniszcze im
      zycie...itd...niestety w zeszlym roku bylam ciezko chora...od lekow
      przytylam...siadly mi stawy biodrowe...chodze, bo chodze...ale kazdy
      krok sprawia mi straszny bol...jeszcze 2-3 lata temu marzylam o
      dzieciach, ze bede je miala z czlowiekiem ktorego bede kochala nad
      zycie i ktory mnie tez tak bedzie kochal...obecnie nawet nie wiem
      czy dalabym rade sie tymi dziecmi zajmowac...co jeszcze gorzej
      zabrzmi...nie wiem czy bylabym w stanie rozlozyc nogi zeby zrobic
      sobie te dzieci!!! Mialam chlopaka...ale przy okazji zeszlorocznej
      choroby stwierdzilam ze to nie ma sensu...bo on jest dla mnie taki
      dobry i w ogole, a ja...rozstalismy sie...i najgorsze jest to ze
      bardzo tego zaczynam zalowac...bo od tamtej pory nie mam faceta...a
      wczesniej to z jednym sie rozstawalam i za tydzien mialam nowego...a
      zaluje bo wlasnie powinnam zastosowac ta "czysta kalkulacje"...bo
      bym miala chlopaka, ktory by o mnie dbal i byl ze mna na dobre i na
      zle....i nie bylabym teraz sama...i dobita...bo przestaje wierzyc w
      to ze jeszcze znajde swoja milosc...bo kto by chcial byc z nie do
      konca sprawna dziewczyna?!
    • kamcha84 do stradale!!! 24.11.07, 23:26
      napisales:"zwiazek oparty na prawdziwej odwzajemnionej milosci
      jednak po niespełna 5 latach uczucie nagle znikneło"
      przeczytaj najpierw to co wczesniej napisalam...w poprzedniej
      odslonie:D...a reszte to bym chciala Ci jakos hmm na maila zapodac
      czy cos:) bo jednak tak by bylo lepiej:) jak sie z Toba mozna poza
      forum dogadac???bo mysle ze moglibysmy sobie siakos omowic pare
      rzeczy z tym zwiazanych:) pozdrawiam i daj znac:)
      • stradale Re: do stradale!!! 24.11.07, 23:51
        wysłałem Ci maila na gazetową skrzynkę
    • ravicowaa Re: Z wiekiem trudniej o milosc a działa kalkulac 25.11.07, 04:30
      Ta zmiana związana z wiekiem nie wynika z chłodu czy wyrachowania. Po pierwsze
      będąc w pewnym wieku mamy za sobą już doświadczenia miłości, związków bez
      miłości, szczęścia, odrzucenia, akceptacji. Przez pryzmat tychże doświadczeń
      spoglądamy na drugą osobę zatanawiając się, czy będzie dobrym partnerem. Już
      wtedy wiemy co to oznacza. Wiemy, czego oczekujemy.
      Po drugie - zastanawiam się, czy możliwe jest przeżyć więcej niż jedną prawdziwą
      miłość w życiu? Czy każda następująca po tej przez wielkie M będzie do końca
      spełniona. Może bezpieczniejsza. Ale to zawsze będzie dla nas za mało.
    • ravicowaa Re: Z wiekiem trudniej o milosc a działa kalkulac 25.11.07, 04:31
      Jak myślicie? Można pawdziwie kochać w życiu wiele razy?
      • kamyk-zielony Re: Z wiekiem trudniej o milosc a działa kalkulac 25.11.07, 08:34
        ravicowaa napisała:

        > Jak myślicie? Można pawdziwie kochać w życiu wiele razy?

        Można, a każda miłość jest pierwsza.
        Z tą kalkulacją w późniejszym wieku przy wyborze partnera to niestety (albo
        stety) prawda. Obserwuję czasem moją wolną siostrę cioteczną (dobiega
        30tki)-zanim umówi się z facetem, rozważa wszystkie za i przeciw. Suma sumarum
        jest sama, bo ideałów nie ma-a latka lecą.
        • stradale Re: Z wiekiem trudniej o milosc a działa kalkulac 25.11.07, 10:26
          tutaj dotykamy innego problemu
          czy byc z kims tylko dlatego zeby nie byc sam/sama

          nie o to przeciez chodzi
          musi istniec wiez miedzy ludzmi musza chciec do siebie wracac miec o czym ze soba rozmawiac
          jesli w gre wchodzi prawdziwa milosc to dzieje sie samo
          partnerzy przyciagaja sie jak magnesy, potrzebuja siebie jak powietrza
          czlowiek instynktownie szuka milosci
          zwierzecy instynkt dba to zeby byl to tez wybor biologicznie i genetycznie dobry
          a jak slusznie piszesz latka nieublaganie leca
          kroliczka sie goni zlapac go nie mozna
          i potem powstaja zwiazki bez podstaw emocjonalnych
          ktore sa toksyczne
          • elegia_o Re: Z wiekiem trudniej o milosc a działa kalkulac 25.11.07, 12:43
            Wydaje mi się, ze z wiekiem coraz bardziej zaczynamy bać się samotności i
            zmienia się też nasze podejście do związków. Potrzeba bycia z kimś jest
            naturalna ... wtedy często wchodzi się w związki by być z kimś ... może to też
            kwestia tego, że chcemy dać drugiej osobie szansę, że nie skreślamy tak łatwo
            każdego jak robiliśmy to mając lat 20. Zastanawiamy się czy ta osoba może nas
            zranić czy da nam poczucie bezpieczeństwa ... chyba w tym miejscu wchodzi
            kalkulacja. Jednak przyglądanie się rodzicom partera/ki to juz przesada. Ta
            wiedza raczej nie wiele wniesie do tego jaka jest ta osoba.
            Pojawia sie też kalkulacja co do dochodów - ostatnio były tu ciekawe dyskusje na
            ten temat.
          • ravicowaa Re: Z wiekiem trudniej o milosc a działa kalkulac 25.11.07, 12:47
            Ja obserwuję swoją przyjaciółkę. Ma za sobą pierwszą, wielką miłość.I chociaż
            ona już wygasła, to już chyba żadna nie będzie taka pełna emocji, entuzjazmu.
            Właśnie niedawno z nią rozmawiałam o tym. Ma szansę właśnie na nowy związek. I
            zastanawia się nad wszystkim. Ale może to dlatego, że to po prostu "nie ten".
            Z drugiej strony wchodząc w związek w liceum, na studiach idziemy na żywioł. Ale
            też wielu cech, zachowań (jak na przykład przedsiębiorczość, odpowiedzialność)
            nie możemy jeszcze do końca przewidzieć. W wieku 30 lat - cóż - wiadomo już
            mniej więcej z kim mamy do czynienia.
    • elegant-z-mosiny Re: Z wiekiem trudniej o milosc a działa kalkulac 25.11.07, 20:04
      Zsikałem sie że wzruszenia.
    • oranzerja Re: Z wiekiem trudniej o milosc a działa kalkulac 26.11.07, 18:53
      cos w tym jest
      ale jednak wierze ze prawdziwa milosc zwycieza
      nie mozna wszystkiego przeliczyc sprawdzic i przewidziec
      wazne jest takze zaufanie
      i wiara w to ze ta druga osoba jest godna zaufania
      nie bez znaczenia jest tez charakter bo milosc wiele wybaczy ale nie wszystko
      faceci podobno rzeczywiscie przygladaja sie mamom swoich partenrek zeby w jakis sposob przewidziec jakie one beda za X lat
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka