Dodaj do ulubionych

świąteczny problem z rodzicami...

23.12.07, 14:23
Sprawa wygląda tak: przyjechałam z moim chłopakiem, z którym jestem prawie 2
lata i mieszkamy razem na święta do moich rodziców.Oni zawsze byli w stosunku
do niego dziwnie uprzedzenia ale nie ważne. Problem polega na tym, że moi
rodzice rozkazują nam abyśmy poszli do spowiedzi i do kościoła "bo co to za
święta bez mszy". Ja ani mój chłopak wcale jednak nie mamy na to ochoty i nie
potrzebujemy tego, co nie znaczy że jesteśmy niewierzący, choć ja mam co do
tego wątpliwości, ale chodzi mi o to, czy oni mogą nam kazać iść do spowiedzi,
komunii, kościoła?? Przecież to chyba nasza sprawa, ja chciałam do domu
przyjechać bo tęskniłam za nimi, mieszkam 100km od nich i studiuje, czasami
długo nie ma mnie w domu i chciałam ten czas spędzić z rodzina i chłopakiem a
oni w tym momencie siedzą obrażeni że nie poszliśmy do spowiedzi jest drętwa
atmosfera...co ja mam zrobić? nie chcę iść do konfesjonału i coś tam nagadać
dla świętego spokoju bo to nie w moim stylu....pomóżcie
Obserwuj wątek
    • ansag Re: świąteczny problem z rodzicami... 23.12.07, 14:33
      Idźcie na godzinny spacer i jak wrócicie, powiedzcie, że byliście u spowiedzi i
      na mszy :P
      • trypel Re: świąteczny problem z rodzicami... 23.12.07, 15:31
        a za rok znów to samo?
        bez sensu.
        Lepiej raz powiedziec nie i sie tego trzymac.
        • fergie18 Re: świąteczny problem z rodzicami... 23.12.07, 16:56
          mówię nie od dziecka i jakoś nie skutkuje
    • menk.a Re: świąteczny problem z rodzicami... 23.12.07, 15:37
      Najwyżej, dla świętego spokoju, idźcie do kościoła. Ale szopki ze spowiedzią nie
      urządzajcie.
      Ja do kościoła właściwie nie chodzę. Nawet w Święta bardzo sporadycznie. Rodzice
      poza nazwaniem mnie 'niewierną' nie suszą mi głowy.;))
    • beau13 Re: świąteczny problem z rodzicami... 23.12.07, 16:30
      hmm...też uważam, ze godzinny spacer jest najlepszym rozwiązaniem, zastosowanie
      symulacji w tym wypadku pozwoli spędzić święta spokojnie i w miłej atmosferze:),
      w końcu nie tylko dla rodziców tam przyjechałaś?
      • fergie18 Re: świąteczny problem z rodzicami... 23.12.07, 17:01
        no, jeszcze do psa ;-) tylko że mi się takie symulacje nie podobają, nie lubię
        czegoś udawać i nienawidzę kłamać...no ale muszę, sami mnie do tego zmuszaja moi
        rodzice...to jest chore
    • kalina.tt Re: świąteczny problem z rodzicami... 23.12.07, 17:18
      Miałam tak samo. Ustępowałam lub się wykłócałam, niewiele to zmieniło. Niestety
      ludzie wierzący i praktykujący nie potrafią zrozumieć, że ktoś może nie mieć
      takiej potrzeby lub jest w ogóle niewierzący, to do nich nie dociera.
      Zbuntujecie się, popsujecie atmosferę an święta i im i sobie, pójdziecie będzie
      z głowy. Ja bym poszła, albo do kościoła albo na spacer.
      A do spowiedzi poszłabym coś nagadać, tak zrobiłam przed ślubem i chrzcinami :)
      • golfstrom Re: świąteczny problem z rodzicami... 26.12.07, 12:09
        > A do spowiedzi poszłabym coś nagadać, tak zrobiłam przed ślubem i
        chrzcinami


        Poraża mnie taka postawa.
    • mala_mee Re: świąteczny problem z rodzicami... 23.12.07, 17:42
      Ja nie rozumiem jednego. Skoro mówisz, że nie jesteście niewierzący to dlaczego
      nie pójdziecie do tej spowiedzi???
      Gdzieś jakiś brak konsekwencji.
      • krakoma Re: świąteczny problem z rodzicami... 23.12.07, 20:22
        bo wiara w boga nie musi miec nic wspolnego z koscielna szopka
    • naprawdetrzezwy Zaprosili cię, czy wpierniczyłaś się im bez pytani 23.12.07, 17:57
      a?

      Bo od tego zależy odpowiedź.
      • fergie18 Re: Zaprosili cię, czy wpierniczyłaś się im bez p 23.12.07, 23:48
        zaprosili i to nawet bardzo nalegali żebysmy przyjechali...
    • 10iwonka10 Re: świąteczny problem z rodzicami... 23.12.07, 20:26
      >>>Ja nie rozumiem jednego. Skoro mówisz, że nie jesteście
      niewierzący to dlaczego
      nie pójdziecie do tej spowiedzi???
      Gdzieś jakiś brak konsekwencji.>>>

      No bo pewnie musieliby powiedziec ksiedzu ze sypiaja ze soba .....
    • gwenfrewi Re: świąteczny problem z rodzicami... 23.12.07, 23:22
      Jako osoba zanjąca realia - wierząca i praktykująca mogę Ci doradzić tak:
      Kodeks prawa kanonicznego mówi:
      "Kan. 987 - Wierny, aby otrzymać zbawczy środek sakramentu pokuty, powinien być
      tak usposobiony, by odrzucając grzechy, które popełnił, i mając postanowienie
      poprawy nawracał się do Boga."

      Czyli krótko mówiąc jeśli nie żałujesz za grzechy i co równie ważne - nie masz
      zamiaru z nich zrezygnować - spowiedź jest nieważna.

      Możesz uczestniczyć we mszy nawet jak nie jesteś w stanie łaski uświęcającej,
      czyli nawet wtedy jesli nie możesz iść do Komunii.
      Poza tym:

      "Kan. 916 - Kto ma świadomość grzechu ciężkiego, nie powinien bez sakramentalnej
      spowiedzi odprawiać Mszy świętej ani przyjmować Komunii świętej, chyba że
      istnieje poważna racja i nie ma sposobności wyspowiadania się. W takim jednak
      wypadku ma pamiętać o tym, że jest obowiązany wzbudzić akt żalu doskonałego,
      który zawiera w sobie zamiar wyspowiadania się jak najszybciej."

      Czyli jeśli nie jesteś wyspowiadana [a masz na sumieniu grzech ciężki, czyli
      popełniony "z premedytacją"] i nie masz zamiaru zrobić tego w przyszłości to nie
      możesz przyjąć Komunii (wtedy to będzie grzech świętokradztwa, co na moje
      niewykwalifikowane oko jest cięższym grzechem niż nie pójście do Komunii).
      No i wypadałoby się chyba zastanowić czy czujesz się katoliczką czy nie i
      powiedzieć to rodzicom. Jeśli masz odstawiać jakąś szopkę tylko po to, zeby mieć
      ślub w kościele [a nie w USC] albo żeby ludzie nie gadali to kompletnie nie ma
      to sensu.
      • rybak24 Re: świąteczny problem z rodzicami... 24.12.07, 02:48
        Są święta. Czy to naprawde tak dużo dla was czy zbyt dziwne by
        przejsc sie do Kościoła? Czym jest ta wyjęta z zyciorysu godzina
        wśród tłumu obcych ludzi wobec wieczności?
        • fergie18 Re: świąteczny problem z rodzicami... 26.12.07, 00:47
          dla mnie jest oszustwem...nie mogę iść do kościoła i udawać że coś to dla mnie
          znaczy, tak trudno zrozumieć że ktoś nie lubi kłamać, udawać i odstawiać szopki??
        • wrr2 Re: świąteczny problem z rodzicami... 26.12.07, 01:03
          Ale jeżeli ktoś nie uważa się za katolika (co NIE JEST tożsame z brakiem wiary) to po co ma iść do kościoła katolickiego?
    • modliszka24 Re: świąteczny problem z rodzicami... 24.12.07, 10:24
      dziwnych masz rodziców bo u mnie luz i ja wiem że mi ufają więc robie wszystko
      żeby nie podpaść a jak jest coś nie tak to gadamy
      • fergie18 Re: świąteczny problem z rodzicami... 26.12.07, 00:50
        wiem,że są dziwni, poza tym problemem jest jeszcze inny - zgodzili się na moje
        mieszkanie z chłopakiem bez ślubu ale jak przyjeżdżamy do mnie do domu to ja
        śpię z nimi w ich pokoju (na osobnym łóżku) a mój chłopak sam w moim starym
        pokoju - nie możemy spać razem pomimo tego, iż moi rodzice dobrze wiedzą że w
        naszym mieszkaniu mamy jedno duże łóżko i śpimy razem...ja tego nie rozumiem,
        może mnie ktoś oświecić skąd się coś takiego bierze??
    • prom_do_szwecji Re: świąteczny problem z rodzicami... 26.12.07, 00:54
      Moja mama też mnie od świeta próbuje wychowywać. Zreszta w normalne
      dni też. Efekt po 10 dorosłych latach gderania jest taki, ze nic nie
      wie o moim życiu. Ja na jej miejscu chyba wolałabym miec z dzieckiem
      lepszy kontakt, a nie prawić kzania. Może coś zrozumiała, bo jakoś
      ostatnio wyluzowała.
      A o braku spowiedzi też sie nasłuchałam. A w kosciele byłam bo
      lubię. Co prawda u mnie na wsi jako jedna z nielicznych nie byłam u
      komunii to napewno zaraz jakies ploty będą ;)
    • golfstrom Re: świąteczny problem z rodzicami... 26.12.07, 12:22
      Ja też albo ustępowałam, albo chodziłam na spacery. Najgorsze było
      to, że święta z rodzicami zwykle spędzaliśmy u cioci na wsi - nie
      tylko oni mi suszyli głowę, ale i ciocia - no bo co ludzie powiedzą,
      ksiądz proboszcz itd.
      W końcu przestałam chodzić na spacery, do kościoła i przestałam się
      tłumaczyć. Byli obrażeni.
      Obawiam się, że niczego nie wskórasz - dla nich istnieje tylko jedno
      wyobrażenie rodzinnej atmosfery.

      Mieszkam teraz bardzo daleko od rodziców, widujemy się dwa, trzy
      razy do roku. Ale nigdy nie miałam z nimi lepszego kontaktu niz
      teraz, słyszymy sie kilka razy na tydzień. I o ile jeszcze parę lat
      temu powtarzali mi przy różnych okazjach, że jestem porażką
      wychowawczą ( z powodu kościoła, oczywiście), tak teraz często
      słyszę, że mnie kochają (mimo ze w kwestii kościoła nic się nie
      zmieniło, ba! nie ma żadnych widoków na to, żebym się rwała do slubu
      kościelnego).

      Nie mam większych złudzeń - gdybym znowu miszkała blisko nich,
      pewnie zaczęłyby się stare problemy. Ale za to jak już się spotkamy
      na święta, to będzie większe prawdopodobieństwo, że będzie im
      zależało na ciepłej atmosferze, a nie na "rodzinnej atmosferze".

      Sad, but true.
    • zeta84 Re: świąteczny problem z rodzicami... 26.12.07, 13:37
      chyba nie dasz rady przekonac swoich rodzicow...tak to juz jest:P
      trudno wytlumaczyc komus, ze nie masz potrzeby chodzenia do Kosciola, ja juz to
      olalam, nie tlumacze sie bo to jest moje zycie, raz bylam z facetem, on
      pochodzil z wioski, gdzie ksiadz rzadzil w niej:)
      bardzo mu przeszkadzalo to, ze nie chodze do kosciola, naqwet wymyslil sobie
      postowanie- 40 dni bez seksu, na pocvzatku szanowalam jego wiare, jego
      przywiazanie do religii, ale gdy on przestal szanowac moje zwyczaje i moje
      podejscie do religii, podjelam decyzje o zerwaniu
      u Ciebie troszge gorzej, z rodzicami nie zerwiesz:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka